Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' Microsoft'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 26 results

  1. Twórcy Slacka, usługi internetowej zawierającej zestaw narzędzi do pracy grupowej, złożyli w Komisji Europejskiej skargę na postępowanie Microsoftu. Twierdzą, że koncern, dołączając narzędzia do pracy grupowej Teams do swojego pakietu Office 365, nadużywa swojej pozycji rynkowej i zagraża konkurencyjności. Microsoft nielegalnie dołączył Teams do dominującego na rynku pakietu Office, zmuszając miliony użytkowników do zainstalowania Teams, blokując możliwość jego odinstalowania i ukrywając przed użytkownikami korporacyjnymi jego prawdziwe koszty, stwierdzili przedstawiciele Slacka. Oprogramowanie Teams zadebiutowało przed trzema laty. Jest dostępne w ramach subskrypcji Office 365. Obecnie Teams ma 75 milionów aktywnych użytkowników dziennie. W ciągu miesiąca liczba jego użytkowników zwiększyła się o 31 milionów osób. Slack pojawił się w 2015 roku i ma około 12 milionów użytkowników. Microsoft już wcześniej miał kłopoty z powodu włączania swoich programów w inne oprogramowanie. Przed laty głośna była sprawa dołączenia przeglądarki Internet Explorer do systemu Windows. W 2009 roku Komisja Europejska i Microsoft zawarły ugodę, w ramach której koncern miał ułatwiać i propagować dostęp do przeglądarek konkurencji. Jednak w 2013 roku KE uznała, że firma nie spełniła warunków ugody i ukarała ją grzywną w wysokości ponad 500 milionów euro. Microsoft wraca do swojego dawnego zachowania. Stworzyli słaby produkt, który naśladuje nasze rozwiązania, dołączyli go do dominującego na rynku Office'a, wymusili jego instalowanie i zablokowali możliwość jego odinstalowania. To kopia ich nielegalnego postępowania z czasów sporu o przeglądarki, mówi David Schellhase, główny prawnik Slacka. Komisja Europejska zbada złożoną skargę i podejmie decyzję, czy wszcząć oficjalne śledztwo w tej sprawie. Microsoft zauważa, że Teams zyskał wielką popularność w czasie pandemii, gdyż ma opcję organizowania wideokonferencji, której Slack nie posiada. Stworzyliśmy Teams by połączyć możliwość pracy grupowej z wideokonferencjami, gdyż tego chcieli klienci. W czasie pandemii rynek bardzo szybko zaakceptował Teams, a Slack ucierpiał, gdyż nie posiada modułu telekonferencji, oświadczyli przedstawiciele Microsoftu. Nie dziwię się, że Slack złożył skargę, gdyż uważa, że ma szansę na jej pozytywne rozpatrzenie. Szef Slacka, Stuart Butterfield, mówił w przeszłości, co prawda nie postrzegają Microsoftu jako swojej bezpośredniej konkurencji, jednak czują, że Microsoft chce ich zniszczyć, mówi Irwin Lazar, dyrektor firmy analitycznej Nemertes Research. « powrót do artykułu
  2. Przeglądarka Chrome dołączyła do elitarnego klubu browserów, które zdobyły ponad 70% rynku. Z danych firmy analitycznej Net Application wynika, że w czerwcu do Chrome'a należało 70,2% światowego rynku przeglądarek. Program od pół roku ciągle zwiększał swoje udziały rynkowe, zyskując od stycznia 3,6 punktu procentowego. Chrome stał się tym samym trzecią przeglądarką w historii, która uzyskała tak silną pozycję na rynku. Pierwszą był Netscape Navigator, który zdominował lata 90. ubiegłego wieku, a druga to Internet Explorer, którego czasy dominacji rynkowej przypadły na pierwszą dekadę wieku obecnego. Wszystko wskazuje na to, że udziały Chrome'a nadal będą rosły. Analitycy przypuszczają, że do końca bieżącego roku do przeglądarki Google'a może należeć ponad 72% rynku. Patrząc na obecny rynek przeglądarek można stwierdzić, że jedynym potencjalnym zagrożeniem dla pozycji Chrome'a może stać się Edge Microsoftu. A i to po warunkiem, że zostanie on szeroko zaakceptowany przez biznes i uczelnie. Pozycja Microsoftu na rynku przeglądarek pozostaje jednak tajemnicą. Z danych Net Applications wynika, że udziały Edge'a wzrosły w ciągu miesiąca o rekordowe 0,2 punktu procentowego i obecnie do przeglądarki tej należy 8,1% rynku. Jednocześnie spadły udziały weterana, Internet Explorera, który obecnie ma rekordowo mało rynku, bo 4,5%. Trzeba jednak pamiętać, że IE jest wykorzystywany w wielu firmach, a dane Net Applications mogą go nie doszacowywać, gdyż przedsiębiorstwa często wykorzystują jeden lub kilka adresów IP wychodzących na zewnątrz. Pozycja przeglądarek Microsoftu może być więc być silniejsza, niż widać to w danych. Z drugiej jednak strony, Microsoft raczej nie stara się o wzmacnianie pozycji IE. Co prawda pozycja Edge'a powoli rośnie, ale jest to prawdopodobnie związane wyłącznie z rozpowszechnianiem się systemu Windows 10, a nie z przechodzeniem na Edge'a użytkowników innych przeglądarek. Przy obecnym tempie wzrostu udziały tej przeglądarki powinny wynieść 10,1% w lipcu przyszłego roku. Na trzecim miejscu znalazł się niezwykle niegdyś popularny Firefox. Również jego udziały powoli rosną i wynoszą obecnie 7,6%. Jednak, jak przewidują analitycy, przewaga Edge'a nad Firefoksem będzie rosła i w przyszłym roku wyniesie niemal 4 punkty procentowe. Niezaprzeczalnym liderem rynku jest zatem Chrome, który właśnie został trzecią przeglądarką w historii z ponad 70-procentowym udziałem w rynku. W tej chwili na horyzoncie nie widać nikogo, kto byłby mu w stanie w najbliższym czasie zagrozić. « powrót do artykułu
  3. Microsoft zwolni kilkudziesięciu pracowników zatrudnionych na umowach-zleceniach. Stracą oni pracę na rzecz... sztucznej inteligencji, która będzie zajmowała się w portalu MSN publikowaniem najświeższych wiadomości. Umowy zostaną rozwiązane 30 czerwca. Pracownicy ci, 50 z USA i 27 z Wielkiej Brytanii, są obecnie odpowiedzialni za wybieranie, edytowanie i przygotowywanie newsow do publikacji. Przedstawiciele Microsoftu oświadczyli, że firma na bieżąco dokonuje zmian w sposobie prowadzeni biznesu. Dodali, że likwidacja stanowisk nie ma związku z pandemią. Nie od dzisiaj mówi się, że sztuczna inteligencja mogłaby wybierać gotowe informacje, a może nawet samodzielnie pisać własne krótkie teksty. Tutaj, prawdopodobnie po raz pierwszy w historii, mamy przykład dużego portalu internetowego, w którym ludzie tracą pracę przy redakcji tekstu i zostają zastąpieni automatem. Microsoft, kończąc współpracę z kilkudziesięcioma osobami i zastępując ich SI, chce z jednej strony przetestować możliwości sztucznej inteligencji na dużą skalę, z drugiej zaś liczy na obniżenie kosztów. « powrót do artykułu
  4. W grudniu Microsoft pokazał, jak będzie wyglądała jego najnowsza konsola Xbox X. Teraz z firmowego bloga możemy dowiedzieć się znacznie bardziej interesujących rzeczy – jak będzie zbudowana wewnątrz. Już od ubiegłego roku wiemy, że koncern z Redmond miał zamiar wykorzystać w Project Scarlett (taką roboczą nazwę nosiła konsola) układy Zen 2 firmy AMD. Teraz firma chwali się, że CPU nowej konsoli będzie 4-krotnie silniejszy od CPU Xbox One, natomiast 12-teraflopsowy GPU zapewni 8-krotnie więcej mocy obliczeniowej niż układ graficzny z oryginalnego Xboksa One. Wiemy też, że GPU będzie bazował na opracowanej przez AMD mikroarchitekturze RDNA 2. To kolejna, udoskonalona wersja architektury RDNA, o której krążą pogłoski, że jest nawet o 50% bardziej wydajna niż RDNA 1, a przy tym nie potrzebuje więcej mocy. Dla dotychczasowych użytkowników Xboka bardzo ważną informacją jest kompatybilność najnowszej konsoli z dotychczas opublikowanymi grami. Jak zapewnia Microsoft, wszystkie gry, które można obecnie uruchomić na konsoli Xbox One w tym kompatybilne z nią gry dla Xbox 360 i oryginalnego Xboksa, będzie można wykorzystać też na Xbox X. Co więcej, koncern twierdzi, że będą się one charakteryzowały bardziej stabilną prędkością odświeżania ramki, szybszym czasem ładowania, poprawioną rozdzielczością i wiernością odtwarzania szczegółów. Ponadto Microsoft ogłosił też rozpoczęcie programu o nazwie Smart Delivery. Ma on, dać użytkownikowi gwarancję, że raz kupiona gra, niezależnie od tego czy uruchomiona na Xbox One czy na Xbox X, będzie właściwą wersją dla konsoli, na której jest używana. Przypomina to już istniejący mechanizm, dzięki któremu konsola Xbox One X automatycznie pobiera pakiety zwiększające rozdzielczość gier oryginalnie napisanych dla Xbox One. Rozszerzenie takiej możliwości również na Xbox X oznacza, że twórcy gier będą mogli przygotować dodatkowe pakiety, dzięki którym ich gra wykorzysta bardziej zaawansowane mechanizmy Xbox X (jak np. dysk SSD czy ulepszony ray-tracing), bez konieczności przygotowywania osobnej wersji gry dla Xbox X. W opublikowanym wpisie koncern stwierdza też, że dzięki GDDR6 RAM oraz SSD nowej generacji, który prawdopodobnie będzie działał jak wirtualna pamięć RAM, możliwa będzie niemal natychmiastowa kontynuacja wielu wstrzymanych gier. Taka możliwość istnieje też w Xbox One, jednak natychmiastowa kontynuacja jest możliwa tylko w przypadku ostatniej używanej gry. Interesująco brzmią również słowa o wykorzystaniu mechanizmu dynamicznej regulacji opóźnienia danych wejściowych, który wykorzystuje własny wydajny bezprzewodowy protokół komunikacyjny do synchronizacji danych wejściowych z tym, co jest wyświetlane na ekranie. Ma to zapewnić graczowi jeszcze bardziej precyzyjną i realistyczną kontrolę. « powrót do artykułu
  5. Współzałożyciel Microsoftu, Bill Gates, zrezygnował z zasiadaniu w Radzie Dyrektorów koncernu. Biznesmen chce jeszcze więcej czasu poświęcać pracy dla Fundacji Billa i Melindy Gatesów, drugiej największej organizacji charytatywnej na świecie. Fundacja zajmuje się głównie pracami na rzecz ochrony zdrowia, rozwoju, edukacji i coraz bardziej angażuje się w walkę z globalnym ociepleniem. Po odejściu Gatesa Rada Dyrektorów Microsoftu będzie składała się z 12 osób. Bill Gates i Paul Allen założyli Microsoft w 1975 roku. W 1983 roku u Allena zdiagnozowanoa chłoniaka Hodgkina. Zrezygnował on wówczas z codziennej pracy w Microsofcie, zostając wiceprzewodniczącym zarządu. Zajął się głównie działalnością charytatywną. Zmarł w 2018 roku. Pod rządami Gatesa Microsoft stał się największą firmą software'ową na świecie. Gates był dyrektorem wykonawczym koncernu do roku 2000. Na stanowisku tym zastąpił go Steve Ballmer. Gates był przewodniczącym Rady Dyrektorów, ale coraz więcej czasu poświęcał Fundacji Gatesów. W 2014 roku CEO Microsoftu został Satya Nadella. Gates zrezygnował z funkcji dyrektora. Teraz odszedł z Rady. Gates pozostaje też największym indywidualnym udziałowcem Microsoftu. Obecnie ma nieco ponad 1% akcji. Stopniowo je wyprzedaje, by finansować swoją fundację i inne organizacje charytatywne. « powrót do artykułu
  6. Amazon planuje powołać prezydenta Trumpa na świadka w pozwie przeciwko Pentagonowi. Koncern Bezosa twierdzi, że Pentagon nieuczciwie przyznał Microsoftowi kontrakt JEDI o wartości 10 miliardów dolarów. Zdaniem Amazona prezydent był osobiście zaangażowany w rozstrzygnięcie, a jego celem było uniemożliwienie przyznania kontraktu Amazonowi. Jak twierdzi w swojej autobiografii były sekretarz obrony, James Mattis, Trump osobiście prosił go by wyrzucić Amazon z grona firm starających się o przyznanie kontraktu. Jako, że Mattis nie był już sekretarzem obrony podczas ostatnich miesięcy przed przyznaniem kontraktu, Amazon chce też powołać na świadka obecnego sekretarza, Marka Espera. Amazon argumentuje, że bez przesłuchania prezydenta przed sądem nie będzie możliwe obiektywne i pełne zweryfikowanie twierdzeń, wysuwanych w sądowym wniosku przez firmę. Prezydent Trump wielokrotnie wyrażał swoją wolę wykorzystywania funkcji prezydenta i naczelnego dowódcy do wpływania na działania rządu, w tym na zakupy dokonywane przez agendy rządowe, w celach osobistych, stwierdził rzecznik prasowy Amazona. Pytanie brzmi, czy należy pozwalać prezydentowi Stanów Zjednoczonych na wykorzystywanie budżetu Departamentu Obrony do własnych celów osobistych i politycznych dodał. Faktem jest, że przyznanie kontraktu JEDI było sporym zaskoczeniem dla wielu specjalistów. Uważali oni bowiem, że pewnym zwycięzcą przetargu na Joint Enterprise Defense Infrastrukture jest Amazon. Faktem jest też, że prezydent Trump nie lubi Jeffa Bezosa, założyciela i dyrektora Amazona. W ubiegłym miesiącu Amazon złożył do sądu wniosek, w którym prosi, by ten nakazał Microsoftowi wstrzymanie wszelkich prac nad realizacją kontraktu do czasu, aż sąd rozstrzygnie pozew Amazona. « powrót do artykułu
  7. Microsoft udostępnił właśnie gotową najnowszą wersję swojej przeglądarki Edge. Co interesujące, wzmacnia ona pozycję Google'a i wizję internetu propagowaną przez wyszukiwarkowego giganta. W nowym Edge'u zastosowano bowiem silnik Blink, wykorzystywany w przeglądarce Chrome. Internet Explorer, który w przeszłości dominował na rynku przeglądarek internetowych, z czasem stał się dla Microsoftu poważnym obciążeniem. Z jednej bowiem strony coraz bardziej odstawał od standardów nowoczesnej sieci, z drugiej zaś, koncern nie mógł go nagle porzucić lub radykalnie zmodernizować, gdyż zbyt wiele witryn i programów firm trzecich działało prawidłowo wyłącznie na starszych wersjach IE. Rozwój tego programu stał się więc bardzo uciążliwy, konieczne było zachowywanie wieloletniej kompatybilności wstecznej przy jednoczesnej próbie dostosowywanie IE do wymogów współczesności. Przeglądarka stawała się przez to coraz bardziej ociężała i pełna błędów, a jednocześnie coraz bardziej odstawała od konkurencji. Microsoft postanowił więc jednocześnie rozwijać kolejny projekt. Przeglądarka Edge zadebiutowała w 2015 roku, a jej silnikiem był Edge HTML. Przeglądarka była wyraźnie lepsza od IE, dorównywała produktom konkurencji, a w niektórych aspektach je przewyższała, jednak było już za późno. Klienci masowo odwrócili się od produktu Microsoftu i wybrali Firefoksa oraz Chrome'a. W końcu po trzech kolejnych latach koncern z Redmond doszedł do wniosku, że rozwijanie przeglądarki na własnym silniku mija się z celem i w grudniu 2018 roku ogłosił rozpoczęcie prac nad Edge'em z silnikiem Blink. Wczoraj koncern udostępnił gotową przeglądarkę. Nowy Microsoft Edge jest dostępny dla wszystkich wspieranych wersji Microsoft Windows oraz MacOS w ponad 90 wersjach językowych, oznajmił wiceprezes Microsoftu ds. korporacyjnych, Joe Belfiore. Najnowsza wersja przeglądarki nie jest obecnie włączona do systemu automatycznych aktualizacji, więc pobrać można ją jedynie ręcznie. Obecnie sytuacja wygląda zatem tak, że Microsoft wspiera pięć wersji Edge'a. Edycje oznaczone numerami wersji 41.16299 (z września 2017), 42.17124 (z kwietnia 2018), 44.17763 (z października 2018) oraz 44.18362 (z maja 2019) to Edge z silnikiem EdgeHTML. Z kolei najnowsza wersja przeglądarki Microsoftu, Edge 79.0.309 zadebiutowała wczoraj i korzysta z silnika Blink. Microsoft zapowiada, że rozwój EdgeHTML będzie podtrzymany na potrzeby Universal Windows Platform oraz że silnik ten będzie w pełni kompatybilny z silnikiem Blink. Obecnie na rynku przeglądarek internetowych dla komputerów stacjonarnych zdecydowanie dominuje Chrome, którego udziały sięgają 67,28%. Na drugim miejscu znajdziemy Firefoksa (9%), na trzecim Internet Explorera (7,42%), a Edge znajduje się na czwartej pozycji z udziałami 5,56%. Na rynku mobilnym przeglądarki Microsoftu mają łącznie 0,05% udziałów i zajmują 13. oraz 15. pozycję. Już wcześniej ambicję rozwijania własnego silnika porzuciły Opera, Samsung, Brave, Vivaldi i inni. Dołączenie do tego grona Microsoftu tylko wzmacnia pozycję Google'a względem wciąż jeszcze niezależnych silników wykorzystywanych przez Firefoksa i Safari. Zdecydowana większość internautów używa już Chrome'a lub silnika Chrome'a i nie zauważa większych problemów z kompatybilnością. Czym więc Microsoft chce zachęcić ich do korzystania z Edge'a? Koncern podkreśla dwie cechy: produktywność i prywatność. W zakresie produktywności użytkowników mają przyciągnąć narzędzia takie jak Collections, które pozwalają na zebranie z wielu witryn informacji na konkretny temat. Jeśli zaś chodzi o prywatność to koncern z Redmond próbuje blokować śledzenie użytkowników przez witryny. To podejście podobne do stosowanego przez Mozillę w Firefoksie. Google pozostaje tutaj nieco z tyłu, uważając, że zbyt restrykcyjne blokowanie zagraża rozwojowi sieci, gdyż pozbawia dochodów przede wszystkim małe witryny, służąc wielkim firmom, które są w stanie samodzielnie rozwijać technologie omijające blokady stosowane w przeglądarkach. Chociaż i w tym zakresie wyszukiwarkowy koncern zmienia stanowisko i zapowiada, że w ciągu dwóch lat do Chrome'a trafią bardziej restrykcyjne mechanizmy kontroli prywatności. Na razie Microsoft kieruje nowego Edge'a przede wszystkim do użytkowników biznesowych, gdzie potrzebna jest dobra integracja przeglądarki z narzędziami do zarządzania oraz kompatybilność z IE. Edge zawiera też ułatwienia dla użytkowników MS Office'a czy Binga. Jednak w ciągu najbliższych 2-3 tygodni koncern zacznie coraz szerzej propagować Edge'a wśród użytkowników indywitualnych, powoli też przeglądarka z nowym silnikiem będzie trafiała do Windows Update. Ma temu towarzyszyć rozpisana na wiele miesięcy kampania informacyjna, gdyż większość internautów nie wie o przebudowie Edge'a i nie rozpozna nowej ikon przeglądarki. Historia Internet Explorera, Edge'a i Edge'a z silnikiem Chrome'a dobrze obrazują ewolucję rynku i samego Microsoftu, który w przeszłości dominował na rynku przeglądarek i w dużej mierze decydował, jak wygląda internet, a teraz pogodzony z wieloplatformową rzeczywistością współczesnego świata IT stosuje rozwiązania konkurencji i dba o interoperacyjność. « powrót do artykułu
  8. Amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa (NSA) odkryła w Windows 10 poważny błąd, który pozwala napastnikowi na przechwycenie komunikacji. Co zaskakujące, zamiast wykorzystać odkrycie do własnych celów, Agencja poinformowała o nim Microsoft. Koncern z Redmond właśnie wydał łatę, a w komunikacie wskazał NSA jako źródło informacji o dziurze. Amit Yoran, dyrektor firmy Tenable, mówi, że to wyjątkowo rzadki, jeśli nie bezprecedensowy przypadek, by firma dowiadywała się o błędach w swoim oprogramowaniu od amerykańskich agend rządowych. Yoran wie, co mówi, gdyż był twórcą i dyrektorem zespołu szybkiego reagowania na cyberzagrożenia w amerykańskim Departamencie Bezpieczeństwa Wewnętrznego. NSA wydała oświadczenie, w którym informuje, że konsekwencje niezałatania luki są bardzo poważne i dalekosiężne. Microsoft wyjaśnia, że napastnik może wykorzystać dziurę do podrobienia certyfikatu cyfrowego. Cyberprzestępca może dzięki temu przeprowadzić atak typu „man-in-the-middle” i odszyfrować poufne informacje. NSA i Microsoft nie chciały zdradzić, kiedy koncern został powiadomiony o błędzie. Neal Ziring, dyrektor ds. technicznych w wydziale ds. cyberbezpieczeństwa NSA zapewnił jedynie, że informacja taka została przekazana szybko. Od kilku lat w USA obowiązuje opracowana przez Biały Dom procedura „Vulnerability Equities Process”. W jej ramach agendy rządowe, które odkryły dziury w oprogramowaniu, mają obowiązek rozważyć korzyści i zagrożenia wynikające z ich nieujawnienia producentom software'u i na tej podstawie mają podjąć decyzję o ewentualnym przekazaniu takich informacji. « powrót do artykułu
  9. Grupa Thallium od miesięcy była na celowniku specjalistów z microsoftowych Digital Crimes Unit i Threat Intelligencje Center. W końcu 18 grudnia koncern z Redmond złożył do sądu wniosek przeciwko grupie. Tydzień później sąd wydał zgodę na przejęcie przez firmę ponad 50 domen wykorzystywanych przez hakerów. Thallium to cyberprzestępca grupa powiązana z rządem Korei Północnej, która wykorzystywała wspomniane domeny do przeprowadzania ataków. Wyspecjalizowała się w przeprowadzaniu precyzyjnych ataków phishingowych za pomocą e-maili. Przestępcy najpierw zbierali o ofierze jak najwięcej informacji, a następnie wysyłali do niej wiarygodnie wyglądający e-mail, którego zadaniem bylo skłonienie odbiorcy do wizyty na złośliwej witrynie. Jak poinformowali przedstawiciele Microsoftu, grupa brała na cel pracowników administracji rządowej, think-tanków, uczelni wyższych, członków organizacji działających na rzecz praw człowieka i pokoju oraz osoby pracujące nad problemami związanymi z rozprzestrzenianiem broni jądrowej. Jej ofiarami padali mieszkańcy USA, Japonii i Korei Południowej. Microsoft nie po raz pierwszy stosuje podobną taktykę do zwalczania grup cyberprzestępczych. Wcześniej przejmował domeny rosyjskich, chińskich i irańskich hakerów. Oczywiście przejęcie domen nie rozbija grupy hakerskiej. Jednak na jakiś czas zmniejsza lub paraliżuje jej aktywność, a specjaliści ds. bezpieczeństwa, analizując dane znalezione w przejętych domenach, mogą lepiej poznać taktykę cyberprzestępców. « powrót do artykułu
  10. Bill Gates powiedział, że Windows mógłby stać się dominującym systemem operacyjnym na smartfonach, gdyby nie postępowanie antymonopolowe toczone przeciwko Microsoftowi przez Departament Sprawiedliwości. Nie ma wątpliwości, że postępowanie antymonopolowe było szkodliwe dla Microsoftu. Bylibyśmy bardziej skupieni na rozwoju systemu operacyjnego dla telefonów i gdyby nie to postępowanie dzisiaj świat używałoby Windows Mobile a nie Androida, powiedział Gates podczas organizowanej przez New York Times'a konferencji DealBook. Komentarz Gatesa sugeruje, że duże postępowania antymonopolowe szkodzą nawet największym koncernom. Warto tutaj zwrócić uwagę, że niedawno Izba Reprezentantów rozpoczęła śledztwo antymonopolowe przeciwko Facebookowi, Departament Sprawiedliwości prowadzi postęowanie przeciwko Alphabetowi (Google). Ponadto Sąd najwyższy USA zgodził się rozpatrzyć sprawę przeciwko Apple'owi, a Unia Europejska prowadzi postępowanie ws. Amazona. Byliśmy tak blisko. Jednak byłem za mało skupiony. Zepsułem to z powodu roztargnienia, przyznaje Gates. Dodaje, że Microsoft spóźnił się o trzy miesiące z przygotowaniem systemu. Gdyby nie to, Motorola używałaby go na wszystkich swoich telefonach. Już przed paroma miesiącami Gates mówił, że największym błędem Microsoftu była porażka na rynku systemów mobilnych. Założyciel Microsoftu przyznał też, że gdyby nie sprawa antymonopolowa, to nie zrezygnowałby z funkcji dyrektora wykonawczego. Przypomnijmy, że Departament Sprawiedliwości rozpoczął postępowanie w roku 1998, a Gates zrezygnował w roku 2000. Jego następcą został Steve Ballmer, który musiał przeprowadzić firmę przez postępowanie antymonopolowe. Gates stwierdził, że odejście na wcześniejszą emeryturę było dobre dla niego, gdyż może więcej czasu spędzać z rodziną i zajmować się Fundacją Billa i Melindy Gatesów. Warto tutaj przypomnieć, że senator Elizabeth Warren, która walczy o nominację prezydencką z ramienia Partii Demokratycznej, zapowiada, że chciałaby doprowadzić do podziału takich firm jak Google, Amazon czy Facebook. Byłem przeciwny podziałowi Microsoftu i nie życzę tego nikomu, stwierdził Gates. Dodaje przy tym, że nigdy nie rozmawiał z Warren. Nie wiem, na ile ma ona otwarty umysł ani czy w ogóle rozmawiałaby z kimś, kto ma olbrzymie pieniądze. « powrót do artykułu
  11. Microsoft stworzył prototypowy system do przechowywania informacji w szkle. We współpracy z firmą Warner Bros. koncern zapisał oryginalny firm Superman z 1978 roku na kawałku szkła o wymiarach 75x75x2 milimetry. Prace nad zapisywaniem danych w szkle są prowadzone przez Microsoft Research i stanowią one część projektu, w ramach którego Microsoft opracowuje nowe technologie archiwizacji danych na potrzeby platformy Azure. Budujemy całkiem nowy system, poinformował dyrektor wykonawczy Microsoftu Satya Nadella podczas konferencji Ignite. W ramach Project Silica wykorzystywane jest standardowe szkło kwarcowe. Obecnie Warner Bros archiwizuje filmy przenosząc ich wersje cyfrowe na taśmę i dzieląc je na trzy kolory składowe. Monochromatyczne negatywy są bowiem bardziej odporne na upływ czasu niż filmy kolorowe. To kosztowny i długotrwały proces. Microsoft chce go uprościć i obniżyć jego koszty. Jeśli Project Silica okaże się skalowalny i efektywny ekonomicznie, to będzie czymś, co z chęcią zastosujemy. Jeśli dobrze sprawdzi się w naszym przypadku, sądzimy, że będzie też przydatny dla każdego, kto chce archiwizować dane, mówi Vicky Colf, dyrektor ds. technologicznych w Warner Bros. Microsoft wykorzystuje femtosekundowe lasery pracujące w podczerwieni do zapisu danych na „wokselach”, trójwymiarowych pikselach. Każdy z wokseli ma kształt odwróconej kropli, a zapis dokonywany jest poprzez nadawanie mi różnych wielkości i różnej orientacji. Na szkle o grubości 2 milimetrów można zapisać ponad 100 warstw wokseli. Odczyt odbywa się za pomocą kontrolowanego przez komputer mikroskopu, który wykorzystuje różne długości światła laserowego. Światło zostaje odbite od wokseli i jest przechwytywane przez kamerę. W zależności od orientacji wokseli, ich wielkości oraz warstwy do której należą, odczytywane są dane. Wybór szkła jako nośnika danych może dziwić, jednak to bardzo obiecujący materiał. Szkło może przetrwać tysiące lat. Na płytce o wymiarach 75x75x2 milimetry można zapisać ponad 75 gigabajtów danych i zostanie sporo miejsca na zapisanie informacji do korekcji błędów. Podczas testów szkło było zalewane wodą, poddawane działaniu pola magnetycznego, mikrofal, gotowane w wodzie, pieczone w temperaturze 260 stopni Celsjusza i rysowane za pomocą stalowych drapaków. Za każdym razem dane można było odczytać. Duża wytrzymałość szkła oznacza, że archiwa z cyfrowymi danymi będą mniej podatne na powodzie, pożary, trzęsienia ziemi, zaburzenia powodowane polem magnetycznym czy na wyłączenia prądu. Ponadto szkło zajmuje niewiele miejsca. Jego największą zaletą jest wytrzymałość. Prawdopodobnie zapisane w nim dane można będzie przechowywać przez ponad 1000 lat. Stosowane obecnie metody magnetycznego zapisu ulegają szybkiej degradacji w ciągu kilku lat, dlatego też archiwalne dane zapisane na dyskach są co jakiś czas przegrywane na kolejne urządzenia. Celem Project Silica nie jest stworzenie produktu dla konsumentów indywidualnych. Szklane systemy przechowywania danych mają być skierowane do firm chcących archiwizować duże ilości informacji. Nie próbujemy stworzyć czegoś, co będzie używane w domu. Pracujemy nad metodą archiwizacji w skali chmur obliczeniowych. Chcemy wyeliminować kosztowny cykl ciągłego przenoszenia i zapisywania danych. Chcemy mieć coś, co można będzie odłożyć na półkę na 50, 100 czy 1000 lat i zapomnieć o tym do czasu, aż będzie potrzebne, mówi Ant Rowstron, zastępca dyrektora laboratorium w Microsoft Research Cambridge.   « powrót do artykułu
  12. JEDI, wart 10 miliardów kontrakt z Pentagonem, został przyznany Microsoftowi. To spore zaskoczenie dla wielu specjalistów, którzy uważali, że pewnym zwycięzcą przetargu na Joint Enterprise Defense Infrastructure, jest Amazon. Przekonanie to opierało się na opinii, że Amazon jest tak naprawdę jedyną firmą, która spełnia warunki konkursu, gdyż posiada największą chmurę, która osiągnęła najwyższy poziom bezpieczeństwa, znany jako Impact Level 6. Kontrowersje trapiły JEDI od samego początku. Na czele grupy niezadowolonych stało Oracle, które zwracało uwagę, że postawione przez Pentagon warunki faworyzują Amazona kosztem mniejszych dostawców chmur obliczeniowych. Kontestujący dotarli nawet do prezydenta Trumpa, o którym wiadomo, że nie lubi Jeffa Bezosa, założyciela i dyrektora Amazona. Podobno prezydent Trump powiedział ówczesnemu sekretarzowi obrony, Mattisowi, by wyrzucił ofertę Amazona. W lipcu Trump zaczął publicznie kwestionować zasady konkursu, a wkrótce potem nowy sekretarz obrony, Mark Esper wstrzymał program i zarządził jego przegląd. Niedawno Esper niespodziewanie oświadczył, że wycofuje się z grona osób podejmujących decyzję, gdyż jego syn pracuje dla IBM-a, który został wyeliminowany na wczesnym etapie konkursu. Po rozstrzygnięciu JEDI przedstawiciele Amazona wyrazili swoje zaskoczenie. W końcu ich chmura obliczeniowa, AWS, jest jedynym dostawcą usług w chmurze dla służb wywiadowczych USA, które od niemal sześciu lat przechowują w niej tajne dane. Jesteśmy zaskoczeni decyzją. AWS to oczywisty lider na rynku chmur obliczeniowych, a szczegółowa analiza założeń kontraktu w oczywisty sposób skłania do podjęcia innej decyzji niż ta, która zapadła, oświadczył rzecznik prasowy AWS. Na korzyść Microsoftu mogły przemówić jego związki z Pentagonem. W ubiegłym roku US Army podpisała z Microsoftem wart pół miliarda dolarów kontrakt na dostawę HoloLens, które posłużą żołnierzom zarówno do treningów jak i misji bojowych. Ponadto firma dostarcza też MS Office 365 milionom użytkowników z sektora wojskowego. Koncern nie musi nawet starać się samodzielnie o kontrakty w ramach projektu Defense Enterprise Office Solutions (DEOS). Każda firma, która chce w ramach swoich usług zaoferować wojsku również rozbudowane narzędzia biurowe do pracy grupowej, proponuje właśnie produkt Microsoftu. Celem programu JEDI jest dostarczenie Pentagonowi podobnych narzędzi i możliwości działania w chmurze, jaką dysponują wielkie firmy. Obecnie wojskowi korzystają z różnych chmur i sieci, co negatywnie wpływa na przepływ danych i wydajność. JEDI ma to zmienić i zunifikować wszystko, co robi amerykański Departament Obrony, od działań pojedynczego żołnierza, po lotniskowiec, w ramach jednego zbioru danych. Zdaniem wojskowych, taka unifikacja jest niezbędna na wypadek konfliktu z wysoko zaawansowanym technologicznie przeciwnikiem, jak np. Chiny. Wyobraźmy sobie tempo operacji na Pacyfiku, gdy nie masz czasu zastanawiać się, jak wydobyć dane, oczyścić je i przesunąc z punktu A do punktu B. Gdy prowadzę wojnę, potrzebuję maksymalnie dużo informacji, których obróbką i sortowaniem niech zajmą się algorytmy. Bardzo trudno to zrobić bez chmury, mówi generał Jack Shanahan, dowódca Joint Artificial Intelligence Center. « powrót do artykułu
  13. Z informacji opublikowanych przez Net Applications rynkowy udział przeglądarek Microsoftu jest rekordowo niski. W sierpniu Internet Explorer i Edge straciły 1,8 punktu procentowego i obecnie należy do nich 12% rynku. Zapewne będziemy świadkami dalszych spadków. W bieżącym roku udziały przeglądarek z Redmond wahały się wcześniej w granicach 12,4–14 procent. Za większość wrześniowego spadku, niemal 1,4 pp, odpowiada Internet Explorer. Przeglądarka, która niegdyś dominowała w internecie ma obecnie zaledwie 6,1% udziałów. Udziały Edge'a spadły o 0,4% do poziomu 5,9%. Jeszcze w sierpniu Edge zanotował wzrost i miał najwyższe udziały w swojej historii. Przyszłość microsoftowych przeglądarek rysuje się w czarnych barwach. Internet Explorer jest utrzymywany przy życiu tylko dlatego, że domaga się tego część przedsiębiorstw potrzebujących tej przeglądarki ze względu na kompatybilność. Jednak zainteresowanie tą przeglądarką wyraźnie spada. Dość powiedzieć, że w ubiegłym miesiącu używało jej tylko 7% użytkowników Windows, a w ciągu ostatnich miesięcy udziały IE na komputerach z Windows spadły o 60%. Microsoft wolałby nie zajmować się IE i całkowicie poświęcić się rozwojowi Edge'a. Firma zapowiada wypuszczenie wersji Edge'a opartego na google'owskim Chromium. Pozostaje pytanie, czy wobec spadającego zainteresowania Edge'em tworzenie nowej wersji przeglądarki ma sens. Nie najlepiej radzi sobie też Firefox. We wrześniu jego rynkowe udziały zwiększyły się o 0,3% i wynoszą obecnie 8,7%. To już czwarty miesiąc z rzędu, gdy udziały tej przeglądarki są niższe niż 9%. W ciągu ostatniego roku Firefox stracił niemal 1 pp udziałów. Nic nie wskazuje na to, by przeglądarka Mozilli miała odzyskać rynek. Przed dwoma laty jej rynkowe udziały wynosiły 11,4%. Jedynie przez 3 z ostatnich 18 miesięcy do Firefoksa należało więcej niż 10% rynku. Obecnym zwycięzcą konkurencji na rynku przeglądarek jest Chrome do którego należy 68,5% rynku. To o 0,1% mniej niż w rekordowym dla tej przeglądarki lipcu bieżącego roku. W ciągu roku udziały Chrome'a wzrosły o 2,1 punktu procentowego, a obserwacja obecnych trendów pozwala wysnuć przypuszczenie, że do maja przyszłego roku udziały Chrome'a wyniosą ponad 70%. Media prześledziły dane firmy Net Applications od stycznia 2005 roku i stwierdziły, że jak dotąd na przestrzeni ostatnich 14 lat najlepszymi wynikami mógł pochwalić się Internet Explorer. W styczniu 2005 roku należało do niego aż 89,4% rynku. Firefox posiadał wówczas 5,6% udziałów, Netscape Navigator miał 2% rynku, a Safari 1,7%. Do grudnia 2008 roku udziały IE spadły do obecnego poziomu Chrome'a. Obecnie do Safari należy 4,4% rynku, a Opera posiada 1,4%. « powrót do artykułu
  14. Gdy w 2015 roku debiutował Windows 10 Microsoft prognozował, że w ciągu trzech lat jego najnowszy system operacyjny zagości na miliardzie urządzeń. Prognozy te nie sprawdziły się do dzisiaj, a przyczyną takiego stanu rzeczy była całkowita klęska systemu Windows Phone oraz wolniejsze niż spodziewane przechodzenie użytkowników na nowy OS. Istnieje jednak spora szansa, że w przyszłym roku Windows 10 zostanie w końcu zainstalowany na miliardowym urządzeniu. Microsoft poinformował właśnie, że jego system jest używany na ponad 900 milionach urządzeń. Koncern z Redmond doświadcza podobnych problemów, co w przeszłości. Głównym problemem jest fakt, że wielu użytkowników Windows wciąż korzysta z wersji oznaczonej numerem 7. Podobną sytuację pamiętamy z czasów, gdy debiutował Windows 7. System również powoli się przyjmował, gdyż olbrzymia liczba użytkowników trzymała się wersji XP. Teraz jest podobnie, mimo że Microsoft zapowiedział, iż wsparcie dla Windows 7 zakończy się 14 stycznia przyszłego roku. Pozostaje pytanie, czy koncern dotrzyma terminu. Obecnie ponad 30% komputerów korzysta z Windows 7. To olbrzymia liczba, może więc powtórzyć się sytuacja z przeszłości, gdy Microsoft znacznie wydłużył czas wsparcia dla systemu XP, by nie pozostawić użytkowników z niezałatanymi dziurami. « powrót do artykułu
  15. Sony zdradza kolejne szczegóły konsoli PlayStation 5. Japończycy poinformowali, że urządzenie zostanie standardowo wyposażone w dysk SSD oraz grafikę 4K przetwarzaną z prędkością 120 klatek na sekundę. Same zaś gry, a raczej zachowane ich stany, będą rozpoznawały generację konsoli, na której są używane i się odpowiednio dostosują. Dzięki temu będziemy mogli rozpocząć rozgrywkę na PS4, zapisać stan gry, a później kontynuować zabawę na PS5. Nie wiemy, w jaki sposób będzie działał ten mechanizm, czy dzięki kompatybilności wstecznej PS5 czy też dzięki serwerom obsługującym usługę PlayStation Now. W wywiadzie udzielonym CNET-owi Jim Ryan, menedżer Sony Interactive Entertainment zdradził również, że jeszcze w bieżącym roku usługa streamingowa PlayStation Now zostanie „wzniesiona na kolejny poziom”. Nie zdradził niestety, co to znaczy. Wiemy jednak, że niedawno Sony podpisała umowę z Microsoftem i oba konkurujące ze sobą koncerny będą wspólnie pracowały nad rozwojem technologii streamingu gier. Ma to dać im przewagę nad wchodzącą na ten rynek konkurencją, np. nad Google'em. Sony PlayStation 5 ma zadebiutować w przyszłym roku. Producent konsoli nie wydał żadnego oficjalnego oświadczenia, jednak z dotychczasowych informacji wynika, że konsola będzie wspierała grafikę 8K, ma korzystać z ośmiordzeniowego procesora bazującego na AMD Ryzen oraz GPU, którego podstawę ma stanowić AMD Radeon. « powrót do artykułu
  16. Amerykańska NSA (Narodowa Agencja Bezpieczeństwa) dołączyła do Microsoftu zachęcając użytkowników systemu Windows, by pilnie zaktualizowali swój system operacyjny. W Remote Desktop Services for Windows odkryto bowiem dziurę, która podobna jest do luki, którą w 2017 roku wykorzystało ransomware WannaCry, powodując wielomiliardowe straty na całym świecie. Dziura, nazwana „BlueKeep”, może też istnieć w starszych systemach operacyjnych z rodziny Windows, jak Windows 7, Windows XP, Windows Server 2003 oraz Server 2008. Stanowi ona poważne zagrożenie, gdyż szkodliwy kod może rozprzestrzeniać się i zarażać bez interakcji ze strony użytkownika. Microsoft poinformował o istnieniu dziury wraz z publikacją w ubiegłym miesiącu odpowiedniej poprawki. Wówczas firma nie zdradziła zbyt wielu informacji. Poinformowano jedynie, że na atak może być narażonych około 7 milionów urządzeń na całym świecie. Później dokładniej przyjrzano się zagrożeniu i liczbę narażonych urządzeń zmniejszono do 1 miliona. „BlueKeep”, oficjalnie skatalogowana jako CVE-2017-0708, to krytyczna luka pozwalająca napastnikowi na uruchomienie dowolnego kodu, który kradnie dane i szpieguje użytkowników. Na blogu NSA czytamy: to typ luki, jaką cyberprzestępcy często wykorzystują. Można jej użyć na przykład do przeprowadzenia ataku DoS. Ukazanie się i rozpowszechnienie szkodliwego kodu atakującą tę lukę jest prawdopodobnie kwestią czasu. Niektóre firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem już stworzyły prototypowy szkodliwy kod, by móc na tej podstawie stworzyć mechanizmy zabezpieczające. Microsoft i NSA wzywają do pilnego zainstalowania opublikowanej łaty. « powrót do artykułu
  17. Światowa Organizacja Własności Intelektualnej (WIPO) opublikowała swój pierwszy raport z serii „Technology Trends”. Dotyczy on sztucznej inteligencji. Autorzy raportu wzięli pod uwagę to, co działo się na polu sztucznej inteligencji od jej pojawienia się w latach 50. ubiegłego wieku. Przeanalizowali ponad 340 000 patentów związanych z tą dziedziną wiedzy oraz 1,6 miliona artykułów naukowych na jej temat. Jak się okazuje, większość patentów związanych z SI złożono po roku 2013. Aktywność patentowa na polu sztucznej inteligencji bardzo szybko rośnie, co oznacza, że możemy spodziewać się wysypu produktów, aplikacji i technik bazujących na sztucznej inteligencji. To wpłynie na nasze codzienne życie i ukształtuje przyszłe interakcje człowieka z maszyną, powiedział dyrektor generalny WIPO Francis Gurry. Kluczowymi graczami na rynku sztucznej inteligencji są USA, Chiny oraz Japonia. Przedsiębiorstwa prywatne stanowią 26 z 30 największych posiadaczy patentów związanych z SI. Pozostałe cztery instytucje to uniwersytety lub publiczne organizacje badawcze. Dane dotyczące patentów dotyczą okresu od początku istnienia sztucznej inteligencji po koniec roku 2016. To opóźnienie wynika z czasu, jaki upływa pomiędzy złożeniem wniosku patentowego, a jego upublicznieniem. Największym na świecie portfolio patentów z dziedziny SI może pochwalić się IBM, który posiada 8290 tego typu patentów. Na drugim miejscu jest Microsoft (5930 patentów). Kolejne trzy pozycje należą do firm z Azji: japońskiej Toshiby (5223), koreańskiego Samsunga (5102) oraz japońskiego NEC (4406). Z kolei 3 z 4 wspomnianych wcześniej instytucji akademickich znajdujących się w grupie 30 największych światowych posiadaczy patentów SI stanowią instytucje z Chin. Największa z nich, ulokowana na 17. pozycji największych światowych właścicieli patentów SI jest Chińska Akademia Nauk (ponad 2500 patentów). Chińskie instytucje naukowe są potęgą w akademickim świecie SI. Z Państwa Środka pochodzi bowiem aż 17 z 20 właścicieli największego portfolio patentów w świecie akademickim oraz 10 z 20 największych akademickich autorów prac naukowych na temat SI. Dominującą techniką wykorzystywaną w opatentowanych technologiach SI jest maszynowego uczenie się, w szczególności to z wykorzystaniem sieci neuronowych. Wymieniono je w ponad 30% patentów. Na polu tym notuje się imponujący wzrost. Jeszcze w 2013 roku maszynowe uczenie się wymieniono w 9567 nowych wnioskach patentowych, a w roku 2016 liczba ta wzrosła do 20 195. Najszybciej rosnącą techniką z dziedziny maszynowego uczenia się jest deep learning. Tutaj zanotowano imponujący wzrost ze 118 patentów w roku 2013 do 2399 patentów w roku 2016. Roczny wzrost w tej dziedzinie wynosi zatem 175%. Dla porównania, roczny wzrost wszystkich patentów związanych z nowymi technologiami wynosi średnio 10%. Z analizy patentów dowiadujemy się też, że komputerowe widzenie wymieniono w 49% wniosków patentowych oraz, że szybko – w tempie 55% rocznie – rośnie zastosowanie SI w robotyce. Przemysł transportowy jest tym sektorem, w którym najszybciej rośnie zainteresowanie technologiami SI. W 2016 roku złożył on 8764 wnioski patentowe związane ze sztuczną inteligencją. Oznacza to, że od roku 2013 liczba patentów rośnie tutaj w tempie 33% rocznie, a przemysł transportowy złożył 19% wszystkich wniosków patentowych z lat 2013–2016. Wolniej, bo w tempie 23% rocznie rośnie liczba patentów SI związanych z przemysłem telekomunikacyjnym. W roku 2016 złożono 6684 wniosków, a telekomunikacja była odpowiedzialna za 15% patentów SI w latach 2013–2016. Na kolejnym miejscu tej listy znajdziemy szeroko rozumiany sektor zdrowia. Tam SI znajduje zastosowanie w diagnostyce, chirurgii czy personalizacji leków. W 2016 roku sektor zdrowia złożył 4112 wniosków patentowych na sztuczną inteligencję, co oznacza roczny wzrost w tempie 12%, i był odpowiedzialny za 11% wszystkich patentów z lat 2013–2016. W końcu sektory związane z gadżetami, urządzeniami osobistymi, komputerami i interakcją człowiek-komputer wypełniły w 2016 roku 3977 wniosków patentowych. Mamy tutaj do czynienia z 11-procentowym rocznym wzrostem, a wnioski te stanowiły 11% wszystkich z lat 2013–2016. « powrót do artykułu
  18. Pojawiły się informacje, jakoby Microsoft przygotowywał dwie nowe konsole z rodziny Xbox. Urządzenia o nazwach kodowych „Anaconda” i „Lockhart” miałyby zadebiutować w 2020 roku. „Anaconda” ma być modelem flagowym, następcą Xboksa One X. Podobno zostanie wyposażony w ulepszony sprzęt autorstwa AMD. Niewykluczone, że wewnątrz znajdzie się też SSD. Z kolei „Lockhart” ma być unowocześnioną wersją tańszego Xbox One S. Niewykluczone, że wydajnością będzie dorównywała obecnemu Xboksowi One X. Obie konsole mają być wstępnie kompatybilne ze wszystkimi dotychczas opublikowanymi grami na Xboksa. Nie można też wykluczyć, że w mocy pozostają wcześniej ujawnione pogłoski, jakoby w roku 2019 miał zadebiutować Xbox One S bez pamięci masowej. Urządzenie o nazwie kodowej „Xbox Scarlet Cloud” miałoby być tańszą wersją One S oraz zwiększyć zainteresowanie Project Xcloud, czyli microsoftową usługą streamingu gier. Podobno Microsoft ma też zaoferować swoim użytkownikom usługę „disc-to-digital”. Dzięki niej posiadacz Xboksa będzie mógł wymienić płyty z grami na ich cyfrową wersję i korzystać z gier w modelu game-as-a-service. « powrót do artykułu
  19. Wraz z grudniowym wydaniem Patch Tuesday Microsoft załatał 9 krytycznych dziur w swoich produktach. jedną z nich jest luka typu zer-day występująca w starczych wersjach Windows. Dziura CVE-2018-8611 występuje w wersjach od Windows 7 do Windows Server 2019. Pozwala ona napastnikowi na zwiększenie swoich uprawnień. W 10-stopniowej skali CVSS przyznano jej 7 punktów, została zatem uznana za wysoce groźną. Do zwiększenia uprawnień można doprowadzić powodując, by jądro Windows nieodpowiednio przetwarzało obiekty przechowywane w pamięci. Skuteczne wykorzystanie luki pozwala napastnikowi na wykonanie dowolnego kodu w trybie jądra. Może więc instalować programy, przeglądać, zmieniać i usuwać dane oraz stworzyć nowe konto z pełnymi uprawnieniami użytkownika, poinformował Microsoft. Samo wykorzystanie dziury nie jest jednak proste, gdyż napastnik musi najpierw zalogować się do systemu, a później uruchomić w nim odpowiednio spreparowaną aplikację. Poza wspomnianą dziurą koncern z Redmond załatał 9 krytycznych i 30 ważnych luk w Edge, Internet Explorerze, ChackraCore, Windows, Office, Office Services, Web Apps oraz .NET Framework. Jedna ze wspomnianych luk, CVE-2018-8517, była znana przed jej załataniem, ale – jak twierdzi Microsoft – przestępcy jej nie wykorzystywali. To luka typu DoS w .NET Framework. Zdalny nieuwierzytelniony napastnik mógł ją wykorzystać za pomocą odpowiednio spreparowanych zapytań, wyjaśnia Microsoft. Pięć z 9 krytycznych luk poprawiono w silniku Chakra wykorzystywanym przez przeglądarkę Edge. Każda z tych dziur to błąd przetwarzania danych w pamięci, który umożliwiał napastnikowi wykonanie szkodliwego kodu w czasie sesji użytkownik,a, zwiększenie uprawnień i przejęcie kontroli nad systemem. Warto też wspomnieć o ważnej dziurze CVE-2018-8634, która występowała w silniku przetwarzającym tekst na mowę. Jest ona interesująca z kilku przyczyn. Po pierwsze nowsze funkcje, takie jak przetwarzanie tekstu na mowę to wciąż nieznane terytorium. To nie jest pierwsza luka w tego typu mechanizmie. Podobna występowała przed kilkoma laty w Androidzie. Ale takie dziury nie zdarzają się często. Po drugie, Microsoft nie opisał w tym przypadku możliwego scenariusza ataku, ale jako używanie tej funkcji wymaga wysłania zapytania HTTP POST do usługi, możliwe, że luka ta może zostać zdalnie wykorzystana, stwierdza Dustin Childs, ekspert ds. bezpieczeństwa z Zero Day Initiative. « powrót do artykułu
  20. US Army poinformowała o podpisaniu z Microsoftem kontraktu na dostawę HoloLens, systemu do rzeczywistości rozszerzonej. Koncern z Redmond dostarczy sprzęt i oprogramowanie o wartości 479,2 miliona USD. Posłużą one żołnierzom zarówno w czasie treningów, jak i misji bojowych. Technologia rzeczywistości rozszerzonej dostarczy oddziałom więcej i lepszej informacji pozwalających na podjęcie decyzji, oświadczył rzecznik prasowy Microsoftu. Rzeczywistość rozszerzona, w przeciwieństwie do rzeczywistości wirtualnej, nie tworzy nowych światów, a nakłada obrazy i dane na istniejące otoczenie. W ramach kontraktu do armii trafi ponad 100 000 zestawów HoloLens. To część programu zwiększenia skuteczności działań poprzez zwiększenie możliwość wykrycia celu, podjęcia decyzji oraz przeprowadzenia ataku przed przeciwnikiem. O ten sam kontrakt starała się firma MagicLeap. « powrót do artykułu
  21. BBC złożyło przed sądem w Waszyngtonie wniosek, by Microsoft wydał informacje potrzebne do odnalezienia osoby, która jest sprawcą wycieku przedpremierowego odcinka 11. sezonu serialu The Who. Dotychczasowe śledztwo wykazało, że początkowo odcinek został wgrany do usługi OneDrive i stamtąd trafił na torrenty. W związku z tym BBC domaga się na podstawie ustawy Digital Millenium Copyright Act, by Microsoft, operator OneDrive, udostępnił dane potrzebne do zidentyfikowania pirata. Co interesujące, we wniosku do sądu nie ma mowy o tym, że dotyczy to wyłącznie 1 odcinka 11 sezonu, co może sugerować, że wyciekły też inne odcinki. To nie pierwszy wniosek sądowy w tej sprawie. W ubiegłym miesiącu BBC zwróciło się do sądu w Kalifornii o wydanie podobnej decyzji dotyczącej platformy Tapatalk. Wspomniany sezon Doktora Who ma zadebiutować w USA jesienią bieżącego roku. « powrót do artykułu
  22. Przez długi czas wydawało się, że Apple będzie pierwszą firmą, której rynkowa kapitalizacja przekroczy bilion dolarów. Jednak koncernowi z Cupertino zaczął deptać po piętach Amazon, a i reszta konkurencji nie jest daleko. Co ważne, eksperci nie obawiają się bańki na rynku IT. Dotychczas rekordzistą w wycenie giełdowej na rynku IT pozostaje Microsoft. W grudniu 1999 roku cena akcji koncernu Gatesa zbliżyła się do 120 USD, co dało rynkową kapitalizacje na poziomie 618,9 miliarda USD. Po przeliczeniu na obecną wartość dolara Microsoft był wówczas warty 1,027 biliona USD. Dotychczas żadna firma z branży IT nie pobiła tego rekordu. Jednak coraz więcej wskazuje, że już wkrótce bariera biliona dolarów zostanie przełamana. Spółką o najwyższej kapitalizacji na rynku IT jest obecnie Apple, wyceniane przez giełdę na 938,7 miliarda USD. Na drugim miejscu znajdziemy szybko rosnącego Amazona o kapitalizacji na poziomie 881,8 miliarda dolarów. Cena akcji koncernu wzrosła w ciągu roku z 987 do 1817 dolarów. Wartość konglomeratu Alphabet (Google) giełda określa na 861 miliardów dolarów, a obecny rekordzista, Microsoft, jest wyceniany na 827,3 miliarda USD. Część analityków uważa, że wartość Apple'a może przekroczyć miliard dolarów już jutro, po opublikowaniu przez firmę kwartalnych wyników. Te powinny być dobre dzięki dużej ofercie iPhone'ów, rosnącemu zainteresowaniu iPadami oraz silnej pozycji oferowanych usług. Jednak analityk Nate Thooft z Manulife Asset Management mówi, że jego zdaniem Apple nie jest warte tyle, na ile wskazuje giełdowa kapitalizacja firmy. Sektor IT jest obecnie bezpieczną przystanią dla pieniędzy, stwierdza. Warto też przypomnieć, że obecnie sytuacja na rynku jest znacznie lepsza, zdrowsza niż wtedy, gdy Microsoft bił rekord wyceny. Niedługo później pękła bańka dotcomowa. Wielkim problemem z bańką dotcomową był fakt, że większość firm działających na tym rynku nie miało wpływów, nie miało dochodów, działało wyłącznie w odpowiedzi na modne wówczas zjawisko. Teraz sytuacja jest zupełnie inna. Te wszystkie firmy IT mają swoje miejsce w życiu wielu ludzi, zauważa Gregori Volokhine. Pod koniec lat 90. większość czołowych firm IT była wyceniana 100-krotnie drożej niż ich roczne zarobki. Teraz jest zupełnie inaczej, dodaje Edward Jones. Obecnie inwestycja w wysokie technologie jest dobrym pomysłem nawet w czasie kryzysu gospodarczego. Jeśli gospodarka zwalnia, jeśli firmy muszą ciąć koszty, zwalniać ludzi, to zaczynają inwestować w technologie pozwalające na większe zautomatyzowanie pracy, wyjaśnia Maris Ogg. Z kolei Nicholas Colas uważa, że inwestorzy jeszcze nie potrafią dobrze wycenić wartość firm z branży IT. Wycena wartości FANG (Facebok, Amazon, Netflix, Google) i innych firm, których model biznesowy zależy od internetu, to nowe wyzwanie dla inwestorów. Te firmy zostały założone przez małą grupkę ludzi, są rozwijane i utrzymywane przez około 10 000 programistów (a czasem znacznie mniej), a ich produkty są używane przez miliardy na całym świecie. To nowe zjawisko i sądzę, że rynki jeszcze nie potrafią dobrze wycenić wartości tych przedsiębiorstw. « powrót do artykułu
  23. Zero Day Initiative (ZDI) ujawniła krytyczną dziurę w systemie Windows. Udany atak na lukę pozwala napastnikowi na wykonanie dowolnego kodu na zaatakowanym systemie. Dziura nie została jeszcze załatana. ZDI zawiadomiła Microsoft o istnieniu dziury już 23 stycznia. Trzy miesiące później Microsoft poinformował ZDI, że nie jest w stanie odtworzyć dziury bez prototypowego exploita. W odpowiedzi ZDI poinformowało, że prototypowy złośliwy kod został przesłany wraz ze zgłoszeniem dziury. Tydzień później, 1 maja, Microsoft potwierdził, że otrzymał taki kod. Zgodnie ze swoją polityką, ZDI ujawnia znalezione dziury po 120 dniach od poinformowania o tym producenta wrażliwego oprogramowania. Microsoft został poinformowany o zbliżającym się terminie ujawnienia i poprosił o jego przedłużenie. Przedstawiciele ZDI odmówili i właśnie ujawnili część informacji o dziurze. Dowiadujemy się, że do ataku może dojść, gdy odwiedzimy złośliwą lub zhakowaną witrynę albo też gdy otworzymy specjalnie spreparowany plik. Dziura występuje podczas przetwarzania Jscript. To stworzona przez Microsoft odmiana JavaScript. ZDI informuje, że użytkownicy, którzy chcą uniknąć ataku, powinni ograniczyć interakcje z aplikacjami do zaufanych plików. « powrót do artykułu
  24. Microsoft oficjalnie potwierdził, że przejmie repozytorium GitHub. Transakcja warta jest 7,5 miliarda dolarów. Tym samym koncern z Redmond stanie się właścicielem platformy, której cała filozofia istnienia stoi w opozycji do sposobu prowadzenia biznesu, który uczynił z Microsoftu potęgę. GitHub to serwis internetowy przeznaczony dla projektów programistycznych. Jest niezwykle popularny i udostępnia darmowy hosting dla oprogramowania open source. Historia Microsoftu jest związana zaś przede wszystkim z oprogramowaniem o zamkniętym kodzie. Mimo, że od wielu już lat koncern angażuje się w projekty związane z otwartym kodem, wciąż pozostaje dla wielu symbolem wszystkiego co złe w filozofii zamkniętego oprogramowania. Microsoft to firma, która skupia się przede wszystkim na deweloperach. Łącząc nasze siły z GitHubem potwierdzamy nasze zaangażowanie w wolność, otwartość i innowacyjność działań developerów, powiedział Satya Nadella, dyrektor wykonawczy Microsoftu. Zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności jaką bierzemy na siebie wobec społeczności i dołożymy wszelkich starań, by wspomagać developerów w tworzeniu i unowocześnianiu narzędzi służących do rozwiązywania najpoważniejszych problemów, przed jakimi stoi świat, dodał Nadella. Microsoft jest coraz bardziej otwarty na projekty Open Source i, paradoksalnie, stał się taki pod rządami Steve'a Ballmera, niegdyś nieprzejednanego wroga otwartego oprogramowania. Za rządów Nadelli proces otwierania różnych projektów Microsoftu coraz bardziej postępuje. Właściciele GitHuba woleli sprzedać serwis niż szukać pieniędzy na giełdzie i z pewnością postępowanie Nadelli miało znaczenie przy podejmowaniu decyzji dotyczącej sprzedaży. W ciągu dziewięciu miesięcy 2016 roku GitHub stracił 66 milionów dolarów. Firma od miesięcy szukała nowego dyrektora. Po przejęciu przez Microsoft dyrektorem wykonawczym GitHuba zostanie dotychczasowy wiceprezes ds. korporacyjnych i założyciel firmy Xamarin, Nat Friedman. Rozmowy pomiędzy Microsoftem a GitHubem trwały już od pewnego czasu. Najpierw rozważano współpracę, potem mówiono już o pełnym przejęciu. Chris Wanstrath, który przez ostanie miesiące był pełniącym obowiązki dyrektora wykonawczego GitHuba wyraził nadzieję, że skala w jakiej działa Microsoft, narzędzia, którymi dysponuje oraz globalna chmura obliczeniowa spowodują, że GitHub stanie się jeszcze bardziej wartościową platformą. GitHub zachowa swój etos i będzie działał niezależnie, zapewniając otwartą platformę dla wszystkich developerów. Developerzy będą mogli używać tych języków, narzędzi i systemów operacyjnych, jakie będą chcieli. Będą mogli rozwijać swój kod na dowolny system operacyjny, dowolną chmurę i dowolne narzędzie – oświadczył Microsfot. « powrót do artykułu
  25. Microsoft kupił firmę Semantic Machines z Berkeley, która pracuje nad sztuczną inteligencją zdolną do nawiązania dialogu z człowiekiem. Obecnie SI dopiero uczy się rozmawiać. Zdecydowana większość botów i inteligentnych asystenów potrafi jedynie reagować na proste komendy lub słowa. Maszyny nie są w stanie zrozumieć języka naturalnego. Semantic Machines wykorzystuje metody nauczania komputerowego, dzięki czemu SI ma łatwiej i szybciej przyswajać umiejętności potrzebne do prowadzenia naturalnego dialogu z człowiekiem. Główną siłą Semantic Machines jest jej kadra. Firma została założona przez przedsiębiorcę Dana Rotha oraz czołowych światowych ekspertów od naturalnego języka i sztucznej inteligencji profesora Dana Kleina z Uniwersytetu Klifornijskiego w Berkeley oraz Larry'ego Gillick, który w był zatrudniony w Apple'u jako główny naukowiec odpowiedzialny za rozwój Siri. W zespole znajdziemy też profesora Percy'ego Lianga z Uniwersytetu Stanforda, który w przeszłości pracował dla Google'a nad technologiami SI dla Google Assistanta. Sam Microsoft od ponad 2 dekad prowadzi własne badania nad rozpoznawaniem mowy i rozumieniem języków naturalnych przez maszyny. Koncern stworzył framework do budowy botów i rozwija cyfrową asystentkę Cortanę. Pracuje też nad społecznościowymi czatbotami, takimi jak np. XieoIce, w którego bazie danych znajduje się ponad 30 miliardów rozmów z 200 milionami użytkowników z Chin, Japonii, USA, Indii i Indonezji. Średnia długość takiej rozmowy to 30 minut. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...