Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

gooostaw

Users
  • Content Count

    162
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    10

Everything posted by gooostaw

  1. Ja bardzo chętnie spróbuję. Na co dzień nie jem mięsa, ale owadzie przysmaki bym rozważył. Pamiętajcie że pewnie częściej będzie to przetworzone białko w owadów. Coś w rodzaju mąki.
  2. Warto dodać że dieta wegetariańska i wegańska może być przepyszna. Większość tradycyjnych przepisów w naszym rejonie zawierała mięso. Między innymi dlatego niektórzy nie mogą sobie wyobrazić smacznego wegańskiego jedzenia. Przecież nie jada się surowej trawy. Wystarczy zmienić przyzwyczajenia i zdobyć trochę wiedzy. Weganizm nie musi być karą i odmawianiem sobie smacznych posiłków. Polecam tego bloga. Także mięsożercom. http://www.mniumniu.com/
  3. Tak całkowicie szczerze. Ile ziemi i wody jest potrzebne na wyżywienie jednego wegetarianina w porównaniu z osobą, która je mięso? Ile wyemitowanych gazów cieplarnianych przypada na wyprodukowanie pokarmu dla wegetarianina i mięsożercy? Oczywiście mam na myśli pełnowartościowe posiłki, a nie miskę ryżu . Mamy właściwie wiarygodne dane na ten temat?
  4. Niestety to może być prawda. Na szczęście pozostaje jeszcze możliwość tworzenia zdecentralizowanych sieci. Wydajność takich rozwiązań jest kiepska, ale do swobodnej komunikacji wystarczy. Poza tym, jestem ciekawy czy "kosmiczny internet" Elona Muska coś zmieni Pewnie zakażą jego używania na terenie Chin i będą polowali na nielegalnych użytkowników.
  5. Nie jestem taki pewien. W końcu do szyfrowania nie potrzebujemy wielkich zasobów. Natomiast do łamania szyfrów potrzeba gigantycznej mocy. Być może matematyka jest po stronie kryptografii. Mam taką nadzieję, bo nawet Chiny nie wygrają z matematyką
  6. Mam nadzieję że jednak się mylisz. Mam nadzieję że mimo tego że mają praktycznie nieograniczone środkim, to nie będą ich w stanie wykorzystać tak dobrze jak ludzie walczący o swoją wolność. Historia pokazuje że jest to możliwe. Może nawet prawie nieuniknione? Już teraz do pewnego stopnia się to udaje.
  7. Nie sądzicie że chodzi raczej o symbol? Nie chodzi przypadkiem o sprawienie żeby ich fani oraz inne osoby, które o tym usłyszą zastanowili się co mogą zmienić w swoich nawykach?
  8. Wiesz, to tylko słowa Wymyśliliśmy je dla własnej wygody. Istnieje we wszechświecie wiele obiektów o różnych właściwościach. Tworzymy ich kategorie dla własnych potrzeb. Kategorie tak naprawdę nie istnieją. Inna cywilizacja może obserwować ten sam wszechświat i stworzyć inne kategorie, bardziej szczegółowe lub bardziej ogólne. Umawiamy się sami ze sobą co jak nazywać. Wszechświat nie przyczepia plakietek do obiektów. Według aktualnej definicji brązowy karzeł jest czymś w rodzaju dużego gazowego giganta i nie określa się tym mianem małych skalistych obiektów. Całe zamieszanie z definicją planety wynika z tego że w ostatnim czasie odkryliśmy obiekty nie pasujące do dawnych definicji. My decydujemy co znaczą słowa, więc w takim przypadku należy umówić się jak rozszerzyć lub ograniczyć definicje i czy należy stworzyć nowe. To właśnie stara się zrobić Międzynarodowa Unia Astronomiczna. Nie jest to jednak kwestia ściśle naukowa, a raczej sprawa nomenklatury, pomagająca się nam zrozumieć. Obecna definicja budzi kontrowersje. Możliwe że wkrótce ustalona zostanie inna. Nie ma powodów żeby dodawać do tego jakieś fantastyczne wizje.
  9. Radzę zapoznać się ze znaczeniem terminu "brązowy karzeł". Brązowy karzeł ma masę wynoszącą co najmniej kilkanaście mas Jowisza, składa się głównie z wodoru, a w jego wnętrzu zachodzi synteza deuteru. Obawiam się że Ziemia nie zamieniła by się w taki obiekt Samotna Ziemia stałaby się tym co nazywamy... samotną planetą. Serio? Zostały tam umieszczone w takim celu?
  10. Niektórzy pragną poznać nawet najgorszą prawdę, a dla innych tak jak przytoczył @Astro "niewiedza jest błogosławieństwem".
  11. Nie zrezygnuję z wolności tylko dlatego że nie zawsze potrafię ją dobrze wykorzystać. Nie zrezygnuję z prawa do własnej oceny tylko dlatego że może być błędna. Nie zrezygnuje z myślenia tylko dlatego że mogę się pomylić. Może niektórzy wolą ignorować problemy i udawać że ich nie ma. Jestem szczęśliwszy ze świadomością że jestem chociaż o krok bliżej prawdy, mimo tego że czasami może być gorzka.
  12. Rosja raczej nie jest krajem w którym chciałbym żyć. Bardzo sobie cenię brak cenzury. Świadomość że mam całkiem niezły dostęp do informacji jest dla mnie przyjemna. Nie wyobrażam sobie jak mógłbym być bez tego naprawdę szczęśliwy. Może wielu Rosjan nie wie że jest nieszczęśliwa? Jeśli na tym ma polegać szczęście to ja podziękuję. Natomiast w Niemczech to wygląda raczej śmiesznie, prawda? Trochę jak gry komputerowe do 18 roku życia, albo filmy po 22. Nie ma znaczenia.
  13. Nawet jeśli to prawda to cenzura w tym raczej nie pomoże, wręcz przeciwnie. Wiele osób ma problemy ze zrozumieniem siebie i swojego miejsca na świecie. Tak właściwie to kto nie ma? Raczej wątpię żeby ktoś kiedykolwiek stosował cenzurę żeby uszczęśliwić ludzi którzy nie potrafią sami tego zrobić
  14. Zależy w jakim społeczeństwie chcesz żyć. Jeśli chcesz żyć w scentralizowanym systemie to zgadza się. Cenzura jest atakiem na taki ład. Jednak jeśli chcesz żyć w społeczeństwie wolnym i tworzonym przez wszystkich jego członków to żadna cenzura nie jest pożyteczna, ani potrzebna.
  15. Co jeżeli ten obiekt będzie niewielkim skalistym ciałem, podobnym do Ziemi, tyle że bez gwiazdy. Też go nazwiesz brązowym karłem? Jak wszystkie ciała w Układzie Słonecznym... to w końcu... Układ Chyba używasz dosyć mało popularnej definicji życia Poza tym warto rozróżniać potoczne znaczenie terminu ewolucja od ewolucji darwinowskiej. Ta druga tyczy się tylko biologii oraz skryptów ewolucyjnych. Stwierdzenie że wszechświat, Układ Słoneczny albo Ziemia ewoluują oznacza po prostu że się zmieniają. Nie zachodzi tutaj ewolucja Darwinowska.
  16. Jak w takim razie mamy nazywać samotne "planety?" Skąd ten pomysł? Czekaj... co? Nie wiem co się dzieje Dołączam się do pytania.
  17. Prawo Keplera nie definiuje czym jest planeta, tylko określa jak planety się zachowują. Nie mówi nam jak powinniśmy nazywać na przykład układ podwójny obiektów podobnych do Ziemi. Dwie planety? Czy może ten minimalnie mniejszy obiekt to już tylko księżyc? Co z "planetami" bez gwiazd? Myślę że najlepsza by była definicja wynikająca z właściwości fizycznych obiektu, a nie jego orbity i otoczenia. Lubimy mieć wszystko poukładane, prawda? Uwielbiamy kategoryzować. Jak sobie wszystko zdefiniujemy i poukładamy to się nam wydaje że to rozumiemy. Na pewno łatwiej się komunikować ze sobą, kiedy ustali się pewne terminy. Jednak walka o uznanie Plutona za planetę ponieważ kiedyś go tak nazywaliśmy jest głupia
  18. Hmmm... może jednak nie potrafimy Jednak z planetami będzie łatwiej. Jestem przekonany że obecna definicja długo się nie utrzyma. Kiedy poznamy szczegóły innych układów to będzie tyle problemów że pewnie pojawi się prostsza i bardziej pragmatyczna definicja. Na przykład ustalimy minimalną średnicę na 1000 km i po problemie Co do tego czy duże księżyce uznać za planety, to okaże się kiedy odkryjemy planetę, której księżyc ma podobne rozmiary do niej samej. Wtedy pewnie obie uznamy za planety i przypuszczam że uznamy też za planety Księżyc i inne duże księżyce. Czas pokaże.
  19. Ok. Dobry argument, trudno się nie zgodzić. ( Nie to co Astro ) Jednak obecna definicja wciąż nie rozwiązuje problemu o którym mówisz. Po pierwsze, kilkukilometrowy, okrągły glut samotnie krążący wokół gwiazdy, której otoczenie z jakichś powodów zostało oczyszczone z innych obiektów musielibyśmy nazwać planetą. Dlatego gdyby na przykład Ceres nie krążyła w pasie asteroid to musielibyśmy ją uznać za planetę, a nie planetę karłowatą. Tak samo gdyby jakaś planeta "zawędrowała" w pobliże orbity innej planety to obie przestałyby być planetami. Podobno Uran i Neptun kiedyś zamieniły się miejscami. To znaczy że podczas tego wydarzenia, według obecnej definicji nie były planetami. Może zamiast tego punktu o oczyszczeniu orbity powinniśmy po prostu wyznaczyć minimalną masę albo średnicę? Skoro potrafimy zdefiniować wzgórze jako wzniesienie od 100 do 300 metrów, to powinno też działać dla obiektów astronomicznych.
  20. Przecież moja definicja jest fragmentem obecnej definicji. Po prostu nie zawiera punktów o wyczyszczeniu orbity i krążeniu wokół Słońca. O obecnej definicji jest mowa o równowadze hydrostatycznej, czyli względnej kulistości dzięki grawitacji.
  21. Przecież właśnie ustalamy definicję. Właśnie decydujemy co nim jest Gdyby Ziemia nagle zniknęła to Księżyc stałby się planetą? Nie lubię takich definicji, może lepiej żeby definicja wynikała z właściwości samego obiektu, a nie jego pozycji i otoczenia? Jak coś jest prawie okrągłe dzięki grawitacji i nie jest gwiazdą to niech będzie planetą. Co Ci się nie podoba w tej definicji. Jaką Ty proponujesz?
  22. Mi osobiście najbardziej odpowiadałaby definicja według której planeta to obiekt znajdujący się w równowadze hydrostatycznej, który nie jest gwiazdą lub pozostałością gwiazdy. I tyle. Wiele księżyców i planetoid zyskałby miano planety, ale myślę że i tak miało by to więcej sensu.
  23. Gdyby wszyscy potrafili tak myśleć i wziąć na siebie odpowiedzialność to nie obawiałbym się przyszłości. Gdyby do tego, każdy zmienił swoje zwyczaje, ze zrozumieniem tych przyczyn i skutków, to byłoby idealnie Niestety mówienie, że Chińczycy szkodzą bardziej niż ja, więc nic nie zmienię jest bardzo proste.
×
×
  • Create New...