Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Skała nie chciała współpracować, więc łazikowi nie udało się pobrać z niej rdzenia

Recommended Posts

NASA informuje, że przyczyną niepowodzenia pierwszej operacji pobrania próbek przez łazik Perseverance była niezwykle miękka skała, w której wykonano wiercenia. Przed tygodniem łazik miał pobrać próbki, które następnie miały trafić do specjalnego pojemnika i oczekiwać na powierzchni Marsa na przyszłą misję, która przywiezie je na Ziemię. Jednak z danych przysłanych przez Perseverance wynikało, że żadne próbki do pojemnika nie trafiły.

Po analizie dostępnych informacji inżynierowie z NASA poinformowali, że skała, w której wiercono, była zbyt miękka, by można było pobrać z niej rdzeń. Zdecydowano więc, że łazik przejedzie w inne miejsce, gdzie ponownie spróbuje pobrać próbki. Kolejna próba odbędzie się w przyszłym miesiącu. Louise Jandura, szefowa zespołu odpowiedzialnego za zbieranie próbek, mówi, że ze zdjęć wykonany przez łazik oraz śmigłowiec Ingenuity wynika, że w niedalekiej odległości znajduje się skałą osadowa, która powinna lepiej nadawać się do wykonania odwiertu i pobrania rdzenia.

Sprzęt działał jak należy, ale skała z nami nie współpracowała, stwierdziła Jandura. To przypomina, jak pełne niespodzianek są badania nieznanego terenu. Nigdy nie mamy gwarancji, że się uda. Niezależnie od tego, ile wysiłku włożymy w przygotowania, dodaje.

Jednym z zadań łazika Perseverance jest zebranie około 35 próbek, która mają trafić na Ziemię w ciągu dekady.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, KopalniaWiedzy.pl said:

przyczyną niepowodzenia pierwszej operacji pobrania próbek przez łazik Perseverance była niezwykle miękka skała, w której wykonano wiercenia

Przypomina to próby odwiertu na Insight, które też się nie powiodły ze względu na miękkie skały. Ktoś by pomyślał, że takie skały ułatwią odwiert :) Aczkolwiek z opisu wynika, że łazik byłby w stanie wykonać odwiert, ale nie wyciągnąłby rdzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po prostu się wysypało. Na prawdę nie mogli takiej sytuacji przewidzieć i dodać łyżkę z koparki? ;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 14.08.2021 o 02:05, radar napisał:

Po prostu się wysypało. Na prawdę nie mogli takiej sytuacji przewidzieć i dodać łyżkę z koparki? ;)

 

 

Zaraz znalazłby się nowy problem i konieczność projektowania kolejnego dodatkowego wiertła lub innej konstrukcji... prostej jak budowa łopaty :D

Ale przecież wg. zwolenników automatycznej eksploracji Czerwonej Planety, człowiek na powierzchni Marsa jest  zupełnie  niepotrzebny. Jak Perseverance nie pobierze tej próbki, to główną część misji można spisć na straty. Bo za bardzo  sypki piasek...:D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za cenę jednej misji załogowej na Marsa można mieć kilkadziesiąt, łazików klasy Curiosity czy Perseverance z dronem. Jedno lądowanie na Księżycu po uwzględnieniu inflacji to jest kilkanaście łazików. Odwiert wykonają prędzej czy później, bo muszą znaleźć skałę o odpowiedniej twardości. Oczywiście to nie jest idealne rozwiązanie, bo w idealnym świecie najlepiej było by pobrać próbki w każdych możliwych okolicznościach, jak najniższym kosztem i przy najniższym ryzyku, ale nie żyjemy w idealnym świecie.

 

Kilka odwiertów wykonanych przez Curiosity.

2018-106-3-148-technologue-2-natural.jpg

 

Nabijasz się z robotów, a jaki postęp się dokonał w ciągu zaledwie 15 lat eksploracji łazikami? Jaki postęp dokonał się w eksploracji biomasą? :) Dlaczego tak się stało? Na zdjęciu: Sojourner (1996), Spirit/Oppoortunity (2003), Cruriosity (2011).

800px-PIA15279_3rovers-stand_D2011_1215_

Edited by cyjanobakteria
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, venator napisał:

Zaraz znalazłby się nowy problem i konieczność projektowania kolejnego dodatkowego wiertła lub innej konstrukcji... prostej jak budowa łopaty 

Wygląda na to, że sprzęt był testowany w zupełnie innych warunkach. Na moje oko, pominięto kilka zbyt oczywistych do sprawdzania przypadków. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Jajcenty napisał:

Na moje oko, pominięto kilka zbyt oczywistych do sprawdzania przypadków. 

Dokładnie to samo miałem na myśli. To jak, zakładali, że na Marsie są same skały? Nic nie zwietrzało? Rozumiem planowanie misji i wybór miejsca na podstawie zdjęć, chcieli skałę, etc. Tylko czy tam nie jest łatwiej trafić na pył niż na skałę? Może do wiertła-rurki wystarczylo dodać podciśnienie na końcu? Miękka czy twarda podciśnienie by trzymało/zassało i siup do pojemnika? :) Kto ma numer do NASA? ;)

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżdżą Curiosity po powierzchni od 2012 roku, więc ciężko zakładać, że nie wiedzą, co jest na powierzchni ;) Ale zawsze coś wyjdzie w praniu, zwłaszcza, że wylądowali w innym miejscu. Curiosity miało problem z kołami, które były mniej wytrzymałe w Marsjańskich warunkach niż zakładano i musiano ostrożniej planować misje.

Video o przygotowaniu próbówek do misji i standardzie czystości, jaki spełniają. Podobno NASA jeszcze nie wysłała w kosmos pojazdu bardziej wysterylizowanego niż Perseverance. Jednym z celów misji jest zabezpieczyć próbki zanim zostaną skażone przez astronautów hodujących ziemniaki :)

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Filmiki fajne, ale to już lekka przesada:

Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Jeżdżą Curiosity po powierzchni od 2012 roku, więc ciężko zakładać, że nie wiedzą, co jest na powierzchni

w porównaniu z https://mars.nasa.gov/msl/mission/where-is-the-rover/

Cytat

Distance Driven 16.24 miles / 26.13 km

:D

No, i nie zmienia to faktu, że:

12 godzin temu, Jajcenty napisał:

Na moje oko, pominięto kilka zbyt oczywistych do sprawdzania przypadków

;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście, że nie mają pełnej wiedzy na temat geologi Marsa. Skały mają jednak określoną twardość w pewnym zakresie podobnie jak na Ziemi. Więc dopóki nie trafią na bloczki z diamentu nie będą zaskoczeni :) Jeżeli pominięto w testach przypadki, to nie były one oczywiste. O ile mnie pamięć nie myli przeprowadzono ponad 650 testowych lądowań nad różnymi terenami w USA i na świecie. Tak przynajmniej testowano Terrain Relative Navigation (TRN). Dalszych testów zaprzestano, bo ROI nie było korzystne, to jest nie wnosiły nic nowego, tylko rosły koszty. Nie wiem ile testowych odwiertów przeprowadzono, ale wykonanie odwiertu w kawałku skały w laboratorium jest tańsze.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

To nie jest tak, że ja ich jakoś krytykuję albo, że sam byłbym mądrzejszy, ale jednak na prawdę nikt nie zadał pytania "a co jeśli wywiercony rdzeń skały będzie luźny?". Nie mamy takich skal na Ziemi? Mówi się oczywiście trudno i jedzie, dosłownie i w przenośni, dalej w końcu wywiercą co chcą mam nadzieję :)

 

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może zadali sobie to pytanie i mieli odpowiedź? To że teraz nie udało się wyciągnąć, to nie znaczy, że z każdej miękkiej skały nie da się wyciągnąć i że nie wzięli tego pod uwagę ;) Jeżeli nie uda im się pobrać próbek kilka razy z rzędu, przynajmniej trzy razy, to się będę zastanawiał co sknocili ;) Obchodzą się z tym łazikiem jak z jajkiem, co jest naturalne. Jeden odwiert pewnie trwa kilka godzin. W artykule jest przytoczona wypowiedź, że nigdy nie mogą być pewni sukcesu podczas odwiertu, co wydaje się logiczne, bo nigdy nie wiedzą na co natrafią.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 15.08.2021 o 10:05, cyjanobakteria napisał:

Za cenę jednej misji załogowej na Marsa można mieć kilkadziesiąt, łazików klasy Curiosity czy Perseverance z dronem.

Być może  tak. Ale jaka będzie gwarancja,że za te kilkadzeisiąt misji,  za kilkadzisiąt miliardów dolarów, kolejny łazik nie napotka "zbyt sypkiego piasku"?

Jakby co, nabieranie na łopate  sypkiego piasku, to jest coś co ludzkość robi całkiem dobrze od tysięcy lat. Na tyle, że obecnie tzw kopacz rowów, to tzw robtnik niewykwalifikowany. 

Ale i tak robi to zdecdowanie lepiej od najbardziej zawansowanych robotów marsjańskich. To tak pół żartem...

Ja się zgadzam co do automatycznej eksploracji Tytana i innych księżyców planet zewnętrznych. Załogowa eksploracja  tych rejonów US zdecdowanie przerasta, na obecną chwile,  ludzkie możliwości.  

Ale Mars?

 

W dniu 15.08.2021 o 10:05, cyjanobakteria napisał:

Jedno lądowanie na Księżycu po uwzględnieniu inflacji to jest kilkanaście łazików.

I co z tymi łazikami? 

 W misji Apollo 11, prosty eksperyment badania ściśliwości i gęstości grutnu wykonał Bazz Aldrin. 

Udało się bo naparł ciałem na rure. Grunt się okazał dużo bardziej twardy niż zakładano, rura zagłębiła się jedynie na 15 cm. . Na rurę napierał człowiek i przyłożył tzw niutona. 

Robot by sie zapewne zes....ł  Bo nie tak byłby zaprojektowany. Bo te niuanse w programie wynikające z teoretycznych założeń.....

Pomimo całego optymizmu nie widzę takiego postępu w robotyce, który byłby w stanie zastąpić człowieka nawet w takich  prostych działaniach. 

 

 

W dniu 15.08.2021 o 10:05, cyjanobakteria napisał:

Nabijasz się z robotów, a jaki postęp się dokonał w ciągu zaledwie 15 lat eksploracji łazikami? Jaki postęp dokonał się w eksploracji biomasą? :) Dlaczego tak się stało? Na zdjęciu: Sojourner (1996), Spirit/Oppoortunity (2003), Cruriosity (2011).

 

Absolutnie się nie nabijam. Roboty są przyszłością.

A czemu taki postęp dokonał się biomasą?. Trochę wspomniałem o tym w sąsiednim wątku.

Wystarczy poczytać.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i będziesz miał swoje wykopki biomasą na Marsie w okolicach 2050, może trochę szybciej. Zadowolony? :) Będzie trzeba wystrzelić na LEO jakieś 20x SpaceX Starship, jak nie więcej, żeby móc wykonać tranzyt na Marsa połowy ze sprzętem i operatorami łopat, i żeby mieć jakiekolwiek szanse na powodzenie misji :)

Neil nie tylko się oparł, ale nawet z taśmy klejącej i kawałków plastiku zrobili błotniki :) Ale Curiosity waży tonę, więc też się może oprzeć. Spirit i Opportunity za to jeździły po Marsie chyba 15 lat łącznie. Porównwywanie do Insigth nie jest uczciwe, bo lądownik nie miał się oprzeć tylko wykonać odwiert na 3-5 metrów, co trwałoby wiele dni, więc astronauci na Księżycu by tego zadania nie mogli wykonać. Nie żartuj, że przeprowadzenie jednej misji z czterema sztukami biomasy w jednej rakiecie ma większe szanse powodzenia niż 50 łazików wysłanych oddzielnie.

Masz ciśnienie na te przewalanie łopatą. Pewnie to skrzywienie zawodowe, bo wypowiadasz się podejrzanie często w tematach zahaczających o archeologię :) Jeżeli takie jest kryterium powodzenia misji, to można zakontraktować mini koparkę JCB z jakiegoś lekkiego stopu i ją przystosować do pracy zdalnej na Marsie :) Biomasa w przewalaniu łopatą nie sprawdza się nawet na Ziemi, bo dawno została wyparta przez maszyny.

Edited by cyjanobakteria
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 20.08.2021 o 07:42, venator napisał:

Ja się zgadzam co do automatycznej eksploracji Tytana i innych księżyców planet zewnętrznych. Załogowa eksploracja  tych rejonów US zdecdowanie przerasta, na obecną chwile,  ludzkie możliwości.  

Ale Mars?

Mars (na moje wyczucie ma się rozmieć, nie jestem fachowcem od tego, tylko czytaczem artykułów na KW;) ) jest jak najbardziej do osiągnięcia dla ludzi, założenie na nim bazy naukowej (takiej powiedzmy podobnej trochę do stacji naukowych na Antarktydzie, tzn. jakieś pomieszczenia mieszkalne dla kilku osób, zawsze ktoś tam mieszka, co kilka lat wymienia się załoga, prowadzą jakieś badania) jest IMHO jak najbardziej pożądane itd. itp. Nawet gdyby rzeczywiście roboty wszystko robiły taniej, to ze względu powiedzmy na samopoczucie ludzi (tzn. poczucie, że yes, we did it, udało nam się osiągnąć kolejny sukces itd.;)) byłoby warto to zrobić. Podobnie zresztą jeśli chodzi o stację na Księżycu.

Jedyne "ale", to że przy obecnym tempie prac (i budżecie) osiągnięcie tego celu zajmie pewnie ze sto lat albo i dłużej ;) Jak dla mnie jest to do przyjęcia, rozumiem, że dla Ciebie nie, ale wydaje mi się, że nie ma jakiegoś prostego sposobu, żeby to przyspieszyć, tzn. (bez urazy) ale jesteś trochę takim trochę za dużym "hurra-optymistą" ;)

W dniu 20.08.2021 o 20:15, cyjanobakteria napisał:

No i będziesz miał swoje wykopki biomasą na Marsie w okolicach 2050, może trochę szybciej. Zadowolony?

Szanse na 2050 pewnie są praktycznie zerowe. Przed wylądowaniem ludzi trzeba na Marsie przygotować jakieś "zaplecze" umożliwiające przeżycie przez nich 1-2 lat na Marsie. A skoro roboty nie radzą sobie z zagadnieniem typu wywiercenie dziury w glebie plus wyciągnięcie z niej skały, to ja już widzę, jak "sprawnie" będzie szło przygotowywanie tego "zaplecza" ;)

 

P.S. Zamiast "roboty sobie nie radzą" powinno być "roboty słabo sobie radzą" (gorzej niż oczekiwano). Ale to nie zmienia sensu całości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że 2050 jest do zrobienia, ale nie będzie to łatwe. Elon Musk dąży do misji na Marsa, ale potrzeba determinacji USA i NASA. Z drugiej strony Chiny nie będą czekały, więc to tylko kwestia czasu kiedy ktoś tam wyląduje.

Musk zrobił całkiem solidne postępy w ciągu ostatnich 10 lat. Nie dość, że mają czym wynosić rakiety, to lądują pionowo, a Starship nawet bokiem raz wylądował i nie wybuchł :) Oczywiście do certyfikowanego pojazdu jeszcze daleka droga, a testowe loty na 10 km to nie to samo co 3 letnia misja na Marsa. Lądowanie na Marsie w regolicie to inna bajka. Czy NASA dopuści w ogóle lądowanie bokiem z astronautami? Jest to dodatkowe ryzyko, a hamowanie aerodynamiczne na Marsie jest słabsze. Jeżeli nie, to SN będzie potrzebował więcej paliwa do wyhamowania.

Co do zapasów, to każdy z astronautów potrzebuje 1000 kg jedzenia i wody na rok, czyli dla 4 osób na 3 lata to 12 ton minimum. Inaczej podupadną na zdrowiu i nie będą mieć sił kopać rowów :) To przy założeniu, że nie będą kopać na Marsie ziemniaków. Oczywiście można się bawić w odzyskiwanie wody, co już teraz ma miejsce na ISS. Do tego obowiązkowo zestaw profesjonalnych szpadli i łopat FISKARS® Pro dla każdego :)

index.php?f=58808&token=3f9f46b445735f3c

Realistycznie pewnie 10x tyle lub więcej po uwzględnieniu innych komponentów misji, elementów strukturalnych, ale nie wliczając paliwa. Eksperyment MOXIE jest teraz testowany na Marsie, ale zakładam, że dadzą radę produkować tlen. Nie wspominając o tym, że trzeba to na Marsie wyhamować. Może część ekwipunku zostanie na orbicie, a paliwo i zapasy można dosłać później. Paliwo można też produkować na powierzchni na co najmniej 2 sposoby, z których jeden wymaga dostarczenia lub znalezienia wodoru. Curiosity dostarczył na Marsa Atlas V we wcale nie najgorszej konfiguracji, ale są dostępne mocniejsze rakiety, jak Falcon Heavy czy Delta 4 Heavy, a na horyzoncie New Glenn i Starship, który jednak będzie wymagał tankowania na LEO, więc każdy tranzyt na Marsa to dwa starty - jeden z ładunkiem a drugi z paliwem i tankowanie na orbicie!

Przypomniało mi się, że widziałem niedawno to video:

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Takie "najmniejsze minimum" jakie mi przychodzi do głowy,  a które jest potrzebne niezbędne na Marsie, to źródło energii do podtrzymywania systemów, produkcji paliwa, o której piszesz itd. itp. Jedyne co mi przychodzi do głowy to mały reaktor atomowy, a nad tym chyba nikt nie pracuje. Kilka lat temu były pomysły, plany, żeby takie reaktory produkować i wykorzystywać na Ziemi, pojawiały się na ten temat artykuły na KW, teraz jest cicho. Z tego co pamiętam, zaangażował się w to nawet Bill Gates, chciał podjąć współpracę z Chińczykami, w celu produkcji takich reaktorów, potem sprawa została "zabita" przez wojnę ekonomiczną USA-Chiny (źródło: film dokumentalny o Billu na Netflixie, nie sprawdzałem, czy jest jeszcze dostępny). Więc... nawet zakładając, że jest to technologia na tyle dokładnie opanowana, że wystarczy wziąć projekt, wybudować fabrykę i produkować (a nie jestem pewien, czy tak jest), takie reaktory gotowe do użytku pojawią się pewnie na Ziemi nie wcześniej niż za kilka lat, a na Marsie bardzo optymistycznie szacując za 10 lat (btw, z tego co pamiętam, to statek, który ma przywieźć z Marsa próbki skał, które teraz próbuje się odwiercić, też ma przybyć na Marsa najwcześniej za 10 lat, chyba była kiedyś taka informacja na KW, a przecież to o wiele prostsze zagadnienie niż w przypadku "biomasy"). Zostaje mniej niż 20 lat na inne sprawy. Dodajmy do tego, że na Ziemi będzie coraz więcej "zamieszania" wskutek ocieplania się klimatu (był artykuł z przewidywaniami na ten temat), dojdzie jakiś kryzys gospodarczy w międzyczasie (coś czuję, że jeśli będzie to taki jak z 2008 roku albo i trochę gorszy). Poza tym jakieś nie przewidziane zdarzenia (11-tego września nikt nie przewidywał, epidemii koronawirusa też nie) i już czuć, że w ciągu tych 30 lat pewnie nie uda się wyrobić;)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skycrane i osłona termiczna Curiosity ważyły prawie 2500 kg i to jest masa potrzebna, aby bezpiecznie wylądować łazikiem o masie prawie 1000 kg na Marsie. Porównuje wszystko do lądowania Curiosty, bo to najlepsze dane jakie mam. Nowszy łazik to świeże dane, ale nie nauczyłem się jeszcze literować :)

Co do zasilania, może ten system orbitalnych luster czy paneli z przesyłem mikrofalami na powierzchnię, który jest dyskutowany w sąsiednim wątku, by się sprawdzi? Ewentualnie panele słoneczne ze zmniejszoną masą tak, jak napisali w artykule, do 100 g/m2 lub mniej. Każda tona, której nie trzeba dostarczyć na powierzchnię, to mniej paliwa potrzebnego na wyhamowanie i lądowanie, a to jeszcze mniej palia potrzebnego na wystrzelenie w pierwszej kolejności.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 20.08.2021 o 20:15, cyjanobakteria napisał:

Masz ciśnienie na te przewalanie łopatą.

Autentycznie rozbawił mnie ten komentarz. Niech będą i roboty, ale takie:

https://techcrunch.com/2021/08/19/musk-the-tesla-bot-is-coming/

Oczywiście jako pomocnicy ludzi ;). Ale jeśli obserwujemy taki rozwój technologii:

https://dzienniknaukowy.pl/nowe-technologie/dwunozny-robot-tworzy-historie-biegiem-pokonal-dystans-5-km

to możemy dać wiarę w to, że wkrótce oprócz sprawnej dwunożności, doczekamy się odpowiednio sprawnych manualnie biomechanicznych rąk. 

Choćby do wykonania podstawowych badań geologicznych, jak choćby przekroju stratygraficznego. Taki przekrój, choć z pozoru wydaje się prosty do wykonania, może nastręczyć jednak sporo trudności, jeśli sprawia on kłopoty nawet studentom. A  co dopiero robotom. Choć tu mogę się mylić..;) Może być w niedalekiej przyszłości  na odwrót :) Oczywiście takie ręczne robótki geologiczne (dosyć istotne dla archeologów) nie zastąpia najdogładniejszych metod badań wgłębnych czyli opartych o sejsmikę 3D. 

 

14 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Do tego obowiązkowo zestaw profesjonalnych szpadli i łopat FISKARS® Pro dla każdego :)

Gdzie tam. Do geologii to są dedykowane narzędzia geologiczne - młotki, łopatki, kilofy. W kosmos będą odpowiednio certyfikowane. I odpowiednio drogie ;)

 

14 godzin temu, darekp napisał:

Jedyne co mi przychodzi do głowy to mały reaktor atomowy, a nad tym chyba nikt nie pracuje.

https://www.nasa.gov/directorates/spacetech/kilopower

https://en.wikipedia.org/wiki/Kilopower

Krytyczne testy naziemne  w ramach projektu KRUSTY zostały już zakończone. Kilopower wykorzystuje wzbogacany uran (HEU) i już się podniósł rwetest pierdolców, że na potrzeby tych  niewielkich reaktorków  na nowo rozkręcą produkcje   uranu, któy służy również do budowy broni jądrowej. Daltego NASA zleciła badania nad podobnym  reaktorem  wykorzystująccym uran niskowzbogacany (LEU). Wg. obecnych planów ok. 2027 r taki reaktor ma być zainstalowany na Księżyu. Natomiast kilopower oparty o HEU ma być wyniesiony w przestrzeń kosmiczną wstępnie w 2022 r. 

Szacuje się, że 40 kliowatowy zespół Kilopower zapewni energię na 12-15 lat dla bazy na Marsie dla 4-6 ludzi. Także nie jest tak, że nikt nad tym nie pracuje. 

Ps. Tak bardziej poważnie, jestem pewien, że NASA i współpracujące agencje rządowe w załogowej misji marsjańskiej zadbają o aspekt badań geologicznych. Czy to robotycznych, ludzkich, czy też ludzko-robotycznych.  W takim dosyć powszechnym przekonaniu progam Apollo był kowbojską wyprawą mającą za zadanie wetknąć flagę Stanów, udwodonić wyższość na Sowietami.

W cieniu stoją badania powierzchni Księżyca, zwłaszcza, że jedynym astonautą nie-pilotem był Harisson Schmit, geolog, wciśnięty po interwencji środowiska naukowców na wieść o nagłym zamknieciu porgramu Apollo. Jednak każdy astronauta-pilot przechodził żmudne ale też i ciekawe szkolenia geologiczne. Tak to wygląało:

https://www.smithsonianmag.com/travel/going-moon-apollo-11-astronauts-trained-these-five-sites-180972452/

Nie wszyscy się przykładali. Prymusem, jak niemal we wszystkim był Armstrong,  który choć był najkrócej na Księżycu, wybrał bardzo ciekawe okazy.

 

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, venator said:

Taki przekrój, choć z pozoru wydaje się prosty do wykonania, może nastręczyć jednak sporo trudności, jeśli sprawia on kłopoty nawet studentom.

Oj tam, oj tam. Każdego specjalistę można zastąpić skończoną liczbą studentów :lol: Boston Dynamics opublikował to wideo niecały tydzień temu, o czym przypomniał mi Jarek Duda na sąsiednim wątku. Postępy jakie dokonali w ciągu ostatnich 5 lat są niesamowite.

 

2 hours ago, venator said:

W cieniu stoją badania powierzchni Księżyca, zwłaszcza, że jedynym astonautą nie-pilotem był Harisson Schmit, geolog, wciśnięty po interwencji środowiska naukowców na wieść o nagłym zamknieciu porgramu Apollo. Jednak każdy astronauta-pilot przechodził żmudne ale też i ciekawe szkolenia geologiczne.

Widziałem kila dni temu o tym film od Veritasium. Pamiętam, że astronauci spędzili sporo czasu na poligonie nuklearnym w Nevadzie w kraterze po podziemnej eksplozji, szukając tam fantów :) Uderzenia meteorytów i dezintegracje w atmosferze przypominają i mają podobne skutki, co detonacje bomb atomowych, z wyjątkiem opadu promieniotwórczego oczywiście.

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Pamiętam, że astronauci spędzili sporo czasu na poligonie nuklearnym w Nevadzie w kraterze po podziemnej eksplozji, szukając tam fantów :) Uderzenia meteorytów i dezintegracje w atmosferze przypominają i mają podobne skutki, co detonacje bomb atomowych, z wyjątkiem opadu promieniotwórczego oczywiście.

sedan_crater.jpg

 

Właśnie. Krater Sedan po próbnej eksplozji jądrowej. Nevada, zdj. z 1962 r. astronauci programu Gemini-Apollo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym jednak zaczął od eksploracji Księżyca i windy kosmicznej (z Księżyca, wg. artykułu na KW i https://en.wikipedia.org/wiki/Lunar_space_elevator). Opanować produkcję elementów, tlenu i paliwa na Księżycu (

https://en.wikipedia.org/wiki/Lunar_soil), przy pomocy windy opanować L1 (EDIT: i L2, bo daje to "darmowy" wystrzał w stronę US) i wybudować tam bazę/stocznię/gateway, i dopiero stamtąd na Marsa. Wcześniej, startując tylko z Ziemi jest to żmudne, trudne, drogie i niezdrowe ekologicznie. Tak, opanowanie Księżyca też wymagałoby mnóstwa startów, ale jednak stosunek masy potrzebnego paliwa, zapasów tlenu i jedzenia jest niewspółmiernie niższy niż na bezpośrednio na Marsa. No i krótsze misje, mniejsza ekspozycja na promieniowanie, łatwiejszy powrót, zaopatrzenie i misje ratunkowe. Same plusy :)

 

 

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cwany plan, ale opóźni to misję na Marsa o 200 lat :)

Na Księżycu można zorganizować mass driver czyli maglev/pendolino na sterydach, które by wystrzeliwało ładunki na orbitę, bo nie ma tam atmosfery. Wydaje mi się, że to jest znacznie prostsze rozwiązanie niż kosmiczne windy, które wymagają egzotycznych materiałów i technologii oraz ryzykownych i kosztownych projektów. Można rozpędzić konwencjonalnie ładunek do prędkości kosmicznych blisko poziomu gruntu i wprowadzić na orbitę. Na Ziemi jest to skomplikowane ze względu na atmosferę, bo pojazd uległ by zniszczeniu. Musiałby poruszać się w tunelu próżniowym oraz opuścić go na dużej wysokości.

Edited by cyjanobakteria
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

I masz rację i nie, i myślę, że nie o 200 lat tylko maks 15 :)

Po pierwsze mass driver jest jak najbardziej ok, a dodatkowo to nie planowano go stricte na poziomie gruntu, ale na zboczu krateru, co by było odpowiednio pod kątem do góry, ale przeciążenia są bardzo duże. Można też zrobić bardzo długi tor na poziomie gruntu, ale to już bardzo duży koszt i inne problemy.

Co do windy, to nie masz racji, że "egzotycznych materiałów", bo już teraz są odpowiednie w masowej produkcji. Jak sam stwierdziłeś, brak atmosfery, mniejsza grawitacja. Nawet jest to opisane widzę w tym linku na wiki. Na KW też było o pracy naukowej na ten temat. Tu plusem jest nie tylko łatwe wystrzeliwanie w kosmos, ale również łatwa/tania podróż z Ziemi na Księżyc (obyś zaczepił się za linę i "już"), tylko, że podróż może potrwać kilka dni/tygodni?.

Co do 200 lat, zdecydowana większość tych technologii byłaby użyteczna też w misji na Marsa, więc podróż tam byłaby na gotowo (tyle, że taniej). Z planem obecnym obawiam się, że będzie to wyglądało jak z programem Apollo, hurra, daliśmy radę, a potem 50 lat zastoju, bo za drogo. No, ale może się mylę. Sam mam nadzieję zobaczyć jak ludzie lądują na Marsie, ale obecny kierunek (narzucony przez Muska) jest moim zdaniem błędny.

 

 

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Liczbę podałem z czapy, więc nie będę się upierał :) Największe ryzyko i niewiadoma jest moim zdaniem związana z windą kosmiczną. Jeżeli projekt jest możliwy do zrealizowania, a technologia nie jest totalnie abstrakcyjna, czego nie chce mi się teraz sprawdzać, to mogę się zgodzić na 100 lat :) Nie oczekiwałbym błyskawicznych sukcesów w tego typu projektach. Popatrz w jakich bólach rodzi się JWST. Księżyc ma mniejszą grawitację, więc na pewno będzie łatwiej niż na Ziemi, ale z drugiej strony obraca się powoli.

Nigdy nie byłem zwolennikiem wind kosmicznych. Na pewno to jest dobre rozwiązanie na małe obiekty z mniejszą siłą przyciągania, które obracają się szybko jak asteroidy. Te z kolei to jednak często luźno związana kupa gruzu i mają tak słabą grawitację, że można się odepchnąć ręką i wejść na orbitę :)

Nie chce mi się sprawdzać krzywizny Księżyca, ale tor musi mieć odpowiednią długość uzależnioną od maksymalnych, dopuszczalnych przeciążeń, większe dla cargo, mniejsze dla biomasy, mocy systemu przyśpieszenia oraz zakresu oczekiwanych prędkości. Jak tor byłby w płaszczyźnie ekliptyki to można strzelać w większość obiektów Układu Słonecznego. Im dłuższy tor tym mniejsze przeciążenia i większe maksymalne, osiągalne prędkości, ale krzywizna zaczyna przeszkadzać no. Ogólnie ciekawy temat, bo technologię już mamy.

Ja mam mieszane podejście do misji załogowej na Marsa, bo z jednej strony chętnie bym zobaczył tam bazę albo na Księżycu. Szczególnie interesujące są lava tubes, zdjęcia poniżej. Z drugiej strony wołałbym więcej tanich misji automatycznych jak Osiris Rex, łazikami jak Perseverance czy więcej instrumentów jak Starshade. Starshade, swoją drogą będzie miał rozdzielczość umożliwiającą bezpośrednią obserwację exoplanet wielkości Ziemi. Inne ciekawe misje to eksploracja księżyców Jowisza czy Saturna. Misja na Marsa pożre koszmarne ilości pieniędzy.

4WQ3L.jpg

Jak ktoś chce bazy, na wypadek uderzenia asteroidy, to dla przypomnienia, w zeszłym roku pozwoliliśmy się zawalić Arecibo, który to precyzyjnie pomierzył orbity większości NEO i radarowo zmapował ich powierzchnię :) Poniżej projekt Starshade, to jest wyższą szkoła jazdy :)

scientificamerican0716-11-I1.jpg

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ostatnie postępy w technologii fotowoltaicznej, pojawienie się wydajnych i lekkich ogniw słonecznych i duża elastyczność tej technologii powoduje, że fotowoltaika może dostarczyć całość energii potrzebnej do przeprowadzenia długotrwałej misji na Marsie, a nawet do zasilenia stałej osady – twierdzą naukowcy z University of California, Berkeley.
      Dotychczas większość specjalistów mówiących o logistyce misji na Czerwonej Planecie zakładała wykorzystanie technologii jądrowej. Jest ona stabilna, dobrze opanowana i zapewnia energię przez 24 godziny na dobę. To rozwiązanie na tyle obiecujące, że NASA od kilku lat prowadzi projekt Kilopower, którego celem jest stworzenie na potrzeby misji kosmicznych reaktora jądrowego o mocy do 10 kilowatów.
      Problem z energią słoneczną polega zaś na tym, że w nocy Słońce nie świeci. Ponadto na Marsie wszechobecny pył zmniejsza efektywność paneli słonecznych. Przekonaliśmy się o tym w 2019 roku, gdy po 15 latach spędzonych na Marsie zasilany panelami słonecznymi łazik Opportunity przestał działać po wielkiej burzy pyłowej.
      W najnowszym numerze Frontiers in Astronomy and Space Sciences ukazał się artykuł opisujący wyniki analizy, w ramach których porównano możliwości wykorzystania na Marsie energii ze Słońca z energią jądrową. Naukowcy z Berkeley analizowali scenariusz, w którym marsjańska misja załogowa trwa 480 dni. To bowiem bardzo prawdopodobny scenariusz misji na Marsa uwzględniający położenie planet względem siebie.
      Analiza wykazała, że na ponad połowie powierzchni Marsa panują takie warunki, iż – uwzględniając rozmiary i wagę paneli słonecznych – technologia fotowoltaiczna sprawdzi się równie dobrze lub lepiej niż reaktor atomowy. Warunkiem jest przeznaczenie części energii generowanej za dnia do produkcji wodoru, który zasilałby w nocy ogniwa paliwowe marsjańskiej bazy.
      Na ponad 50% powierzchni Marsa technologia fotowoltaiczna połączona z produkcją wodoru sprawdzi się lepiej niż generowanie energii z rozpadu jądrowego. Przewaga ta jest widoczna przede wszystkim w szerokim pasie wokół równika. Wyniki naszej analizy stoją w ostrym kontraście do ciągle proponowanej w literaturze fachowej energii jądrowej, mówi jeden z dwóch głównych autorów badań, doktorant Aaron Berliner.
      Autorzy analizy wzięli pod uwagę dostępne technologie oraz sposoby ich wykorzystania. Pokazują, najlepsze scenariusze ich użycia, rozważają ich wady i zalety.
      W przeszłości NASA zakładała krótkotrwałe pobyty na Marsie. Takie misje nie wymagałyby np. upraw żywności czy tworzenia na Marsie materiałów konstrukcyjnych lub pozyskiwania środków chemicznych. Jednak obecnie coraz częściej rozważne są długotrwałe misje, a w ich ramach prowadzenie działań wymagających dużych ilości energii byłoby już koniecznością. Trzeba by więc zabrać z Ziemi na Marsa komponenty do budowy źródeł zasilania. Tymczasem każdy dodatkowym kilogram obciążający rakietę nośną to olbrzymi wydatek. Dlatego też konieczne jest stworzenie lekkich urządzeń zdolnych do wytwarzania na Marsie energii.
      Jednym z kluczowych elementów marsjańskiej stacji, którą takie źródła miałyby zasilać, będą laboratoria, w których genetycznie zmodyfikowane mikroorganizmy wytwarzałyby żywność, paliwo, tworzywa sztuczne i związki chemiczne, w tym leki. Berliner i inni autorzy analizy są członkami Center for the Utilization of Biological Engineering in Space (CUBES), które pracuje nad tego typu rozwiązaniami. Naukowcy zauważyli jednak, że cały ich wysiłek może pójść na marne, jeśli na Marsie nie będzie odpowiednich źródeł zasilania dla laboratoriów.
      Dlatego też przeprowadzili analizę porównawczą systemu Kilopower z instalacjami fotowoltaicznymi wyposażonymi w trzy różne technologie przechowywania energii w akumulatorach i dwie technologie produkcji wodoru – metodą elektrolizy i bezpośrednio przez ogniwa fotoelektryczne. Okazało się, że jedynie połączenie fotowoltaiki z elektrolizą jest konkurencyjne wobec energetyki jądrowej. Na połowie powierzchni Marsa było to rozwiązanie bardziej efektywne pod względem kosztów niż wykorzystanie rozpadu atomowego.
      Głównym przyjętym kryterium była waga urządzeń. Naukowcy założyli, że rakieta, która zabierze ludzi na Marsa, będzie zdolna do przewiezienia ładunku o masie 100 ton, wyłączając z tego masę paliwa. Obliczyli, jaką masę należy zabrać z Ziemi, by zapewnić energię na 420-dniową misję. Ku swojemu zdumieniu stwierdzili, że masa systemu produkcji energii nie przekroczyłaby 10% całości masy ładunku.
      Z obliczeń wynika, że dla misji, która miałby lądować w pobliżu równika, łączna masa instalacji fotowoltaicznej oraz systemu przechowywania energii w postaci wodoru wyniosłaby około 8,3 tony. Masa reaktora Kilopower to z kolei 9,5 tony. Ich model uwzględnia nasłonecznienie, obecność pyłu i lodu w atmosferze, które wpływają na rozpraszanie światła słonecznego. Pokazuje też, jak w różnych warunkach optymalizować użycie paneli fotowoltaicznych.
      Uczeni zauważają, że mimo iż najbardziej wydajne panele słoneczne są wciąż drogie, to jednak główną rolę odgrywają koszty dostarczenia systemu zasilania na Marsa. Niewielka masa fotowoltaiki i elastyczność jej użycia to olbrzymie zalety tej technologii. Krzemowe panele na szklanym podłożu zamknięte w stalowych ramach, jakie są powszechnie montowana na dachach domów, nie mogą konkurować z najnowszymi udoskonalonymi reaktorami. Ale nowe, lekkie elastyczne panele całkowicie zmieniają reguły gry, stwierdzają autorzy analizy.
      Zwracają przy tym uwagę, że dzięki niższej masie można zabrać więcej paneli, więc będzie możliwość wymiany tych, które się zepsują. System Kilopower dostarcza więcej energii, zatem mniej takich reaktorów trzeba by dostarczyć, ale awaria jednego z urządzeń natychmiast pozbawiłaby kolonię znacznej części energii.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Marsjański śmigłowiec Ingenuity odnalazł spadochron, za pomocą którego łazik Perseverance wylądował na Marsie, oraz fragmenty osłony termicznej i inne elementy, które chroniły łazik podczas podróży w kierunku Czerwonej Planety, jak i w czasie wejścia w jej atmosferę.
      NASA wydłużyła czas misji Ingenuity po to, by przeprowadzić pionierskie loty, takie jak ten. Za każdym razem, gdy wznosi się w powietrze, Ingenuity sprawdza nowe fragmenty planety, oferując nam możliwości, jakich nie miała żadna z dotychczasowych misji planetarnych. Jest on idealnym przykładem możliwości i użyteczności platform lotniczych na Marsie, cieszy się Teddy Tzanetos z Jet Propulsion Laboratory, który stoi na czele zespołu odpowiedzialnego na Ingenuity.
      Pojazd z łazikiem na pokładzie wszedł w atmosferę Marsa z prędkością niemal 20 000 km/h. Całość musiała wytrzymać wysokie temperatury, silne drgania i inne ekstremalne zjawiska. Dotychczas pozostałości systemu lądowania mogliśmy oglądać tylko na zdjęciach zrobionych z oddali przez Perseverance. Teraz na Ziemię trafiły świetne ujęcia zrobione z góry, z niewielkiej wysokości.
      Inżynierowie z NASA zrobią użytek z przysłanych przez śmigłowiec fotografii. Uzyskane dzięki nim informacje posłużą do udoskonalenia urządzeń lądujących.
      Misja Perseverance ma najlepiej w historii udokumentowane lądowanie na Marsie. Kamery pokazały nam wszystko, do rozwinięcia spadochronów po pierwszy kontakt z powierzchnią planety. Jednak zdjęcia Ingenuity dostarczają zupełnie nowych informacji. Niezależnie od tego, czy ich analiza wykaże, że wszystkie elementy działały tak, jak przewidywaliśmy czy też stwierdzimy, że coś trzeba poprawić, będzie to nieocenioną pomocą dla planowania misji Mars Sample Return, dodaje Ian Clark, były inżynier systemów Perseverance, który jest obecnie odpowiedzialny za opracowanie fazy startu z powierzchni Marsa misji Mars Sample Return. To misja, w ramach której próbki Marsa zebrane przez Perseverance mają przylecieć na Ziemię.
      Na zrobionych przez Ingenuity zdjęciach widzimy osłonę oraz jej fragmenty, na które rozpadła się uderzając w Marsa z prędkością około 126 km/h. Wydaje się, że jej pokrycie nie zostało uszkodzone podczas wchodzenia w atmosferę planety. Widocznych jest też wiele z 80 lin łączących osłonę ze spadochronami. Widać też około 1/3 samego spadochronu. Reszta jest zapewne przykryta pyłem marsjańskim. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że spadochron nie uległ uszkodzeniu w czasie rozwijania przy prędkościach ponaddźwiękowych.
      Inżynierów z NASA czeka teraz kilkanaście tygodni analiz zdjęć.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA do września przedłużyła misję marsjańskiego śmigłowca Ingenuity. W najbliższych miesiącach śmigłowiec będzie wspomagał łazik Perseverance w jego badaniach Jezero Crater. Jednocześnie będą prowadzone testy śmigłowca, które pomogą zaprojektować podobne urządzenia na potrzeby przyszłych marsjańskich misji. Ingenuity odbył już 21 lotów w atmosferze Marsa.
      Jeszcze mniej niż rok temu nie wiedzieliśmy, czy na Marsie możliwy jest kontrolowany lot statku powietrznego. Teraz chcemy zaangażować Ingenuity w drugą kampanię naukową Perseverance. Taka zmiana w tak krótkim czasie jest czymś niezwykłym i na stałe zapisze się w eksploracji przestrzeni kosmicznej, powiedział Thomas Zurbuchen, współdyrektor w Dyrektoriacie Misji Naukowych NASA.
      Od czasu swojego pierwszego lotu w kwietniu ubiegłego roku Ingenuity latał w płaskim łatwym terenie. Teraz otrzyma trudniejsze zadanie. Śmigłowiec będzie prowadził zwiad w wyschniętej delcie rzeki. Wznosi się ona na 40 metrów nad dnem krateru Jezero, jest pełna głazów, klifów, pochyłych zboczy i łach piasku. Takie ukształtowanie terenu jest bardzo atrakcyjne z naukowego punktu widzenia. Na powierzchni może znajdować się wiele interesujących utworów geologicznych.
      Jednak wszystkie te przeszkody terenowe mogą zagrozić misji łazika. Dlatego też Ingenuity będzie badał teren przed nim, pozwalając obsłudze naziemnej na wybranie optymalnej drogi. Pierwszym zadaniem Ingenuity będzie określenie, który z dwóch suchych kanałów rzecznych powinien wybrać Perseverance. Śmigłowiec nie tylko będzie dokonywał zwiadu. Ma również identyfikować interesujące cele naukowe, których badaniem mógłby zająć się łazik. NASA nie wyklucza, że może wykorzystać Ingenuity do sfotografowania struktur geologicznych znajdujących się poza zasięgiem łazika lub do poszukiwania miejsca lądowania dla misji Mars Sample Return.
      W ciągu ostatnich miesięcy specjaliści z NASA wielokrotnie aktualizowali oprogramowanie śmigłowca. Zmniejszyli dzięki temu liczbę błędów nawigacyjnych, znieśli też ograniczenie limit wysokości lotu wynoszący dotychczas 15 metrów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Krążący na orbicie Marsa pojazd ExoMars Trace Gas Orbiter odkrył ślady dużych ilości wody w centrum jednego z największych kanionów Układu Słonecznego, Valles Marineris. O ile samo odkrycie wody na Marsie nie jest zaskoczeniem – wiemy, że znajduje się ona w pobliżu biegunów – to jej istnienie tak blisko równika zaskoczyło naukowców. Jeśli odkrycie się potwierdzi, może znakomicie ułatwić załogową eksplorację Czerwonej Planety.
      Obecność wody została zarejestrowana przez instrument FREND, który bada zawartość wodoru w górnym metrze marsjańskiego gruntu. Naukowcy nie spodziewali się wody tak blisko powierzchni Marsa w okolicach równika, gdyż panują tam zbyt wysokie temperatury, by lód mógł pozostać stabilny. Dzięki Trace Gas Orbiter możemy zajrzeć metr pod powierzchnię planety i zobaczyć, co dzieje się pod nią. Przede wszystkim zaś możemy zidentyfikować bogate w wodę oazy, których wcześniej stosowane instrumenty nie były wstanie zarejestrować, mówi główny autor badań, Igor Mitrofanow z Instytutu Badań Kosmicznych Rosyjskiej Akademii Nauk. Misja ExoMars TGO to wspólne przedsięwzięcie Roskosmosu i Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA).
      W olbrzymim kanionie Valles Marineris FRED wykrył obszar o niezwykle wysokim poziomie wodoru. Zakładając, że obserwowany wodór stanowi część molekuł wody, widzimy, że woda znajduje się pod 40% powierzchni kanionu, dodaje rosyjski uczony. Valles Marineris ma ponad 4000 kilometrów długości i 200 km szerokości. Jak informuje ESA, bogaty w wodę obszar ma niemal powierzchnię Holandii (ok. 41,5 tysiąca km2).
      Aleksiej Malachow z Rosyjskiej Akademii Nauk, wyjaśnia, że FREND obserwuje ilość neutronów emitowanych z powierzchni Marsa pod wpływem promieniowania kosmicznego. Obszary bardziej suche emitują więcej neutronów niż bardziej wilgotne.
      Okazało się, że centralna część Valles Marineris jest pełna wody. Jest im tam znacznie więcej, niż mogliśmy się spodziewać, dodaje uczony. Woda może tam występować w postaci lodu lub być związana z minerałami w glebie. Jednak inne badania Mara wykazały, że tamtejsze minerały zawierają niewiele wody, znacznie mniej niż teraz odkryto. Dlatego też sądzimy, że ta woda jest w postaci lodu, stwierdza Malachow.
      Naukowcy przyznają, że potrzebne są dalsze badania, by określić, w jakiej formie występuje zaobserwowana woda. Niezależnie jednak od tego, sam fakt, że znajduje się ona tak płytko pod powierzchnią oznacza, że jest łatwo dostępna.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Los Marsa został przypieczętowany na samym początku. Najprawdopodobniej istnieje pewna granica wielkości, powyżej której skaliste planety są w stanie utrzymać procesy tektoniczne oraz wystarczająco dużo wody, by mogło zaistnieć życie. Mars znajduje się poniżej tej granicy, mówi profesor Kun Wang z Washington University in St. Louis, główny autor najnowszych badań. Mogą one wyjaśniać, dlaczego Marsie nie rozwinęło się życie na podobieństwo tego na Ziemi.
      Badania marsjańskich meteorytów, zdjęcia przysłane przez sondy Viking czy prace łazików Curiosity i Perseverance pokazują, że w przeszłości na Marsie znajdowała się woda. Do dzisiaj pozostały kanały i doliny przez nią wyrzeźbione. Obecnie na powierzchni Czerwonej Planety wody nie ma, dysponujemy za to licznymi hipotezami, których autorzy próbowali wyjaśnić, co się z nią stało. Jedna z nich mówi np., że z czasem pole magnetyczne Marsa osłabło, planeta utraciła atmosferę, a w konsekwencji i wodę z powierzchni.
      Autorzy badań, których wyniki ukazały się właśnie na łamach Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS), wskazują na bardziej podstawową przyczynę braku wody i życia na Marsie.
      Wang i jego zespół wykorzystują stabilne izotopy potasu do oceny obecności, rozkładu i ilości ulotnych związków czy pierwiastków w różnych ciałach niebieskich. Potas to umiarkowanie ulotny pierwiastek, ale zdecydowano się go użyć, jako punktu odniesienia do badania tych bardziej ulotnych, w tym molekuł wody. Wykorzystanie potasu to dość nowa technika, która wzięła się z prób określania związków ulotnych na Marsie metodą badania stosunku potasu do toru.
      Naukowcy z St. Louis wzięli pod lupę 20 marsjańskich meteorytów, które wybrano tak, by ich skład związków krzemu był reprezentatywny dla powierzchni Czerwonej Planety. Na podstawie badań doszli do wniosku, że Mars utracił w czasie formowania się więcej potasu i innych elementów ulotnych niż Ziemia. Ale straty te były mniejsze niż w przypadku Księżyca i asteroidy 4-Vesta, ciał niebieskich mniejszych i bardziej suchych od Marsa i Ziemi. Jednocześnie uczeni zauważyli ścisły związek pomiędzy rozmiarami ciała niebieskiego, a zawartością izotopów potasu.
      Odkrycie związku pomiędzy zawartością izotopów potasu, a grawitacją planety niesie ze sobą znaczące implikacje odnośnie tego, w jaki sposób planety zyskały i straciły ulotne elementy, stwierdza współautorka badań, profesor Katharina Lodders.
      Meteoryty marsjańskie są jedynymi próbkami, na podstawie których możemy badań skład chemiczny Marsa. Liczą sobie one od kilkuset milionów do 4 miliardów lat i jest w nich zapisana historia Czerwonej Planety. Mierząc poziom izotopów umiarkowanie ulotnych pierwiastków, jak potas, możemy wnioskować o utracie elementów ulotnych przez planetę i robić porównania z innymi ciałami niebieskimi, mówi Wang. Naukowiec dodał, że nie wierzy w hipotezy mówiące, iż w przeszłości Mars był bardziej wilgotny niż Ziemia.
      Najnowsze odkrycie ma znacznie dla poszukiwań życia pozaziemskiego. Nasze badania pokazują, że istnieje bardzo ograniczony zakres rozmiarów planet, który pozwala na posiadania wystarczającej – ale nie za dużej – ilości wody, pozwalającej na istnienie zdanej do zamieszkania powierzchni lądowej, wyjaśnia Klaus Mezger z Uniwerystetu w Bernie.
      Wang zaznacza, że poszukując egzoplanet mogących zawierać życie, należy zwracać też uwagę na wielkość i masę planet. Rozmiar egzoplanety jest akurat tą cechą, którą najłatwiej jest ocenić. Opierając się na masie i rozmiarze możemy zaś wyłaniać kandydatów do posiadania życia, gdyż rozmiar to podstawowy czynnik decydujący o istnieniu elementów ulotnych.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...