Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Wystartował, wylądował, eksplodował. Muskowi prawie się udało.

Recommended Posts

SpaceX przeprowadziła kolejny test rakiety Starship. Tym razem prawie się udało. SN10 wystartował, wylądował, niestety niedługo później doszło do eksplozji. Wybuch miał miejsce około 8 minut po lądowaniu.

Start rakiety miał miejsce dzisiaj o godzinie OO:15. Pojazd wzbił się na wysokość 10 kilometrów, przeprowadził wszystkie przewidziane manewry i 6 minut 20 sekund po starcie dokonał udanego pionowego lądowania. To trzeci tego typu test autorstwa SpaceX, ale pierwszy udany. Poprzednie rakiety, SN8 i SN9, efektownie rozbiły się w czasie  lądowania.

Niestety ta beczka miodu została wkrótce zaprawiona łyżką dziegciu. Zaraz po lądowaniu u podstawy rakiety pojawiły się płomienie. O godzinie 00:30 doszło zaś do eksplozji, w wyniku której rakieta została wyrzucona w powietrze i spadła na ziemię.

Rakiety Starship mają w przyszłości wozić ludzi i ładunki na orbitę okołoziemską i Księżyc. Docelowo zastąpią one wykorzystywane obecnie Falcony oraz kapsuły Dragon. Mają być to pojazdy wielokrotnego użytku, co ma pozwolić na obniżenie kosztów, skrócenie czasu pomiędzy startami oraz spowodowanie, że osadnictwo na Marsie stanie się możliwe.

W ciągu najbliższych miesięcy powinniśmy być świadkami kolejnych testów, gdyż już budowane są następne rakiety. Musk utrzymuje, że jeszcze w bieżącym roku Starship trafi na orbitę, a od 2023 roku rakiety te będą regularnie wynosiły ludzi w przestrzeń komiczną.

Japoński miliarder Yusaku Maezawa już zamówił w SpaceX lot dookoła Księżyca i szuka teraz innych chętnych, którzy dołączą do niego w planowanej na 6 dni podróży.

 


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Wygląda na to, że zbyt mocno przyziemili. Pojazd odbił się od lądowiska na 1-2m. Już wczoraj na filmach nagranych na obrzeżach exclusion zone było też widać, że ma przechył po lądowaniu. Na pewno uderzenie nie pomogło zachować szczelności. Zastanawiam się, czy nie powinien tez stać na podwoziu po lądowaniu? Z tego, co się orientuję, to ma wysuwane amortyzatory.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minutes ago, cyjanobakteria said:

Wygląda na to, że zbyt mocno przyziemili. Pojazd odbił się od lądowiska na 1-2m. Już wczoraj na filmach nagranych na obrzeżach exclusion zone było też widać, że ma przechył po lądowaniu. Na pewno uderzenie nie pomogło zachować szczelności. Zastanawiam się, czy nie powinien tez stać na podwoziu po lądowaniu? Z tego, co się orientuję, to ma wysuwane amortyzatory.

Może powinni wypróbować zderzak dynamiczny Lucjana Łągiewki. Przy prędkościach do 50 km/h był bardzo dobry :). Szkoda, że wynalazca nie doczekał już jego zastosowań w astronautyce.:mellow: Rakiety są konstrukcyjnie wyposażone w wirujące masy żyroskopowe zwiększające stabilność i umożliwiające wykonywanie manewrów korekcyjnych bez konieczności stosowania silników pomocniczych. Najtrudniejszym zadaniem byłoby wykonanie niezawodnej przekładni takiego zderzaka/amortyzatora dynamicznego odprowadzającej energię kinetyczną lądownika do wirujących mas wewnątrz rakiety:rolleyes:.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Podwozie się nie rozwinęło w pełni i kilka nóg nie było zablokowanych w pozycji wyjściowej. Widać to bardzo wyraźnie, na filmie jednego z obserwatorów, który filmował w 4k. To rozwiązanie tymczasowe i są zaprojektowane w ten sposób, aby zostać zgniecione podczas lądowania.

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę poszli po rozum do głowy i zaczęli czytać komentarze na KW ;) I tak jak pisaliśmy dużo wcześniej zaczęli manewr pionizacji.

Teraz tylko wyszkolić astronautów żeby opuścili rakietę w 7 minut i można ruszać :P

17 godzin temu, Qion napisał:

Może powinni wypróbować zderzak dynamiczny Lucjana Łągiewki

Ma on swoje zalety, może w takim rozwiązaniu też, chociaż to masa, którą musisz wynieść. Do motoryzacji ciężko. Problemem  p. Łucjana było skupianie się na teoriach spiskowych zamiast na rzetelnym przetestowaniu i określeniu wad i zalet. Szkoda, że nie pykło, bo chyba już nic z tego nie zostało, planowali jakieś odbojniki w portach etc, ale chyba tyle z tego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Po pierwsze muszą mieć normalne podwozie do lądowania. To jest tymczasowe na potrzeby testów, ale moim zdaniem to jest zmarnowana okazja. Dyndające nóżki pomijając, że połowa się nie zablokowała w pozycji docelowej, stąd przechył, są zbyt małe - trex landing gear :)

Druga sprawa, że teraz odpalili trzy silniki, co spowodowało, że rakieta zbyt mocno odbiła i musiała skompensować. Pasuje mi to osobiście, bo jak odpalą 3 to jest większe prawdopodobieństwo, że będą mieli 2 sprawne. Co prawda 2 silnik szybko zgasł i wygląda, że trochę za wcześnie, bo prędkość przyziemienia była spora. Rakieta nie powinna się odbić od ziemi. Na pewno silnik musiał zmarnować część ciągu na wyrównanie, ale chyba było zbyt dużo prędkości do wytracenia.

Co do hamowania, to mieli przecież zapas metanu, inaczej pojazd by nie wybuchł :) Wystarczy, że 2 silnik działałby 1-2s dłużej + było lepsze podwozie na wszelki wypadek. Przechył po wylądowaniu nie wyglądał zdrowo.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 4.03.2021 o 19:48, Qion napisał:

Może powinni wypróbować zderzak dynamiczny Lucjana Łągiewki.

Skoro już przy motoryzacji jesteśmy, to zawieszenie hydrauliczne Citroena bardziej się nada. Poważnie, amortyzatory gazowe dają większą kontrolę. Jak już @radar zauważył zderzak Łągiewki to jednak za dużo masy targanej niepotrzebnie. Gdyby sterować upuszczaniem płynu z amortyzatora, to dałoby się uzyskać bardzo przyzwoite charakterystyki tłumienia.

https://www.youtube.com/watch?v=ghUInp1JBRo

 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 hours ago, radar said:

Problemem  p. Łucjana było skupianie się na teoriach spiskowych zamiast na rzetelnym przetestowaniu i określeniu wad i zalet. Szkoda, że nie pykło, bo chyba już nic z tego nie zostało, planowali jakieś odbojniki w portach etc, ale chyba tyle z tego.

To nie był tylko problem Łągiewki, lecz pracownicy naukowi z doktoratami jak S. Gomuła  dochodzili do podobnie zadziwiających wniosków:blink::

Quote

Natomiast powiązany z projektem Stanisław Gumuła uważa, że działania zderzaka nie da się opisać znanymi prawami fizyki, a jego zastosowanie umożliwia zmniejszenie sił podczas zderzeni

Znalazłem też bardziej racjonalną wypowiedź osoby związanej rzekomo z projektem EPAR:) :

Quote

1/ Lucjan Łągiewka nie jest inżynierem. Jest samoukiem technicznym z ogromną intuicją.
2/ Żądni sensacji dziennikarze wrobili go w „łamanie Newtona”, a on częściowo w to uwierzył, bo żaden naukowiec nie potrafił logicznie wytłumaczyć zjawiska.
3/ We współpracy z prof. M. Dobrym z Politechniki Poznańskiej zaprojektowano i zbudowano model testowy zderzaka w skali 1:1.
4/ Służby WSI (?) – nie można tego było sprawdzić, bo przedstawili się fałszywkami, skonfiskowały małe modele zderzaka oraz model hamulca oraz materiały Łągiewce i prof. Gumule z AGH. Łągiewka pracował przez miesiąc w laboratorium wojskowym, za co dostał wynagrodzenie.
5/ Do dziś p. Łągiewka nie dał rady skonstruować urządzenia pod zadane parametry wyjściowe – zrobił to prof. Dobry, który opracował uprzednio nad przepływem energii w układach mechanicznych. Tak samo uważa Łągiewka, ale nie posiada odpowiedniego aparatu matematycznego i wiedzy (czytaj niezawiniony brak wykształcenia).
6/ Łągiewka wniósł swoje rozwiązania jako aport do utworzonej m.in. przez siebie i swego doradcę spółki akcyjnej i we wszystkich zgłaszanych patentach figuruje jako autor.
6a/ Łągiewka odseparował się od swojej własnej spółki z powodu urażonego ego – jak się okazało, że jego rozwiązania nie łamią praw newtonowskich.
7/ Łągiewka sam sobie strzelił w stopę patentując rozwiązania indywidualnie poza swoją spółką z jakimś „biznesmenem” warszawskim i nie opłacając go – przez co rozwiązanie zderzaka weszło do skarbnicy wiedzy ogólnie dostępnej.
Łągiewka może mieć pretensje jedynie tylko do siebie. W końcu to jego syn, Przemysław Łągiewka, założył EPAR i sporo związanych z tym spółek i otrzymał dotacje na rozwój rozwiązań ojca. Było tego coś ok. 10 mln. zł.

Więc nie płaczcie – wszystko jest tak, jak sami sobie urządzamy…

Opis zjawisk zachodzących w zderzaku autorstwa prof. Dobrego (który nigdy nie zaprzeczał autorstwa Łągiewki) jest ogólnie dostępny w publikacjach naukowych. Kto chce, może sobie poczytać.
Powyższe informacje są z pierwszej ręki – asystowałam przy tym przez ponad 14 lat.

 

9 hours ago, radar said:

Ma on swoje zalety, może w takim rozwiązaniu też, chociaż to masa, którą musisz wynieść. Do motoryzacji ciężko. 

Myślałem o zmienionej konstrukcji rakiety z wykorzystaniem dużego rotoru ze śmigłem w dziobie jak w przypadku prototypowej Rotary Rocket. Na Marsie śmigło nie odgrywałoby tak dużej roli podczas lądowania jak na Ziemi, lecz wirnik ze śmigłem mogłoby służyć jako akumulator energii połączony poprzez sprżęgło i przekładnię z amortyzatorami dynamicznymi.:rolleyes: Przy lądowaniu na Marsie potrzebny byłby niestety ciąg rakietowy skierowany przeciwnie do kierunku ruchu lądownika, gdyż marsjańska atmosfera jest przy powierzchni ponad 100 razy rzadsza niż ziemska.;)

https://en.wikipedia.org/wiki/Rotary_Rocket

https://www.youtube.com/watch?v=DBL_UJyN88Y 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Wideo od Everyday Astronaut w wysokiej jakości i slow-mo oraz z oczyszczonym i zsynchronizowanym dźwiękiem:

 

Edited by cyjanobakteria
  • Thanks (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
12 godzin temu, Qion napisał:

4/ Służby WSI (?) – nie można tego było sprawdzić, bo przedstawili się fałszywkami, skonfiskowały małe modele zderzaka oraz model hamulca oraz materiały Łągiewce i prof. Gumule z AGH. Łągiewka pracował przez miesiąc w laboratorium wojskowym, za co dostał wynagrodzenie.

To byli faceci w czerni. Na szczęście dla Łągiewki okazało się, że nie trzeba czyścić pamięci.
Zła wiadomość jest taka, że zawierające obcą technologię części rozbitej służbowej czarnej Wołgi dalej są w posiadaniu nieznanych nieuprawnionych osób.

 

12 godzin temu, Qion napisał:

Myślałem o zmienionej konstrukcji rakiety z wykorzystaniem dużego rotoru ze śmigłem w dziobie jak w przypadku prototypowej Rotary Rocket.

To ślepa uliczka. Co ciekawe - początkowo ten rotor miał również wspomagać start, całkiem niezłe podejście aby problem (gęsta atmosfera przy starcie) zamienić w korzyść.
Potem miał już służyć tylko jako spadochron.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minutes ago, peceed said:

To ślepa uliczka. 

Ślepa uliczka dla wirnikowej rakiety na Ziemi czy na Marsie? Wydaje mi się, że to kwesta dopracowania technologii lądowania przy pomocy śmigła napędowego:rolleyes:. W przypadku Marsa mamy ~100 razy rzadszą atmosferę przy powierzchni, lecz także 2,64 razy mniejsze ciążenie. Siła nośna jest proporcjonalna do kwadratu prędkości liniowej, czyli również proporcjonalna do kwadratu prędkości kątowej/częstotliwości wirnika śmigła. Przy takim samym ciążeniu na obu planetach wirnik musiałby wirować 10 razy szybciej w rzadszej atmosferze, lecz mniejsze ciążenie sprawia, że musiałby faktycznie obracać się 4 razy szybciej na Marsie niż na Ziemi. Łopaty helikoptera poruszają się z prędkością 6,5 obr/sek co daje 390 obr./min, a w przypadku helikoptera na Marsie byłoby to 1560 obr/min, czyli mniej więcej tyle ile wynosi prędkość znamionowa 3-fazowego elektrycznego silnika indukcyjnego.

Rakiecie Starship nie będzie łatwo wyhamować w atmosferze Marsa. Myślę, że lądowanie na Czerwonej Planecie będzie najtrudniejszym elementem całego programu i nie wiem jak inżynierowie SpaceX chcieliby tego dokonać. Jeszcze trudniej będzie znaleźć chętnych do lotu na Marsa na "beczce prochu", której wybuch mógłby zniszczyć także istniejącą infrastrukturę SpaceX przygotowaną podczas wcześniejszych bezzałogowych misji.;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

  

1 godzinę temu, Qion napisał:

Ślepa uliczka dla wirnikowej rakiety na Ziemi czy na Marsie?

Na pewno na Marsie - na teraz. W przyszłości przy nowych materiałach i doskonałej kontroli jakości może być to możliwe, ale na razie są problemy ze prostszym lądowaniem na silniku. 
Pisząc ślepa uliczka miałem jednak na myśli wspomagany start, a nie lądowanie, rozpędziłem się za bardzo.
Jako urządzenie do lądowania może obronić się na Ziemi jeśli masa łopat jest mniejsza od paliwa ze zbiornikami na lądowanie, oraz przy misjach załogowych które muszą mieć mniejsze przeciążenia.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Qion napisał:

Rakiecie Starship nie będzie łatwo wyhamować w atmosferze Marsa. Myślę, że lądowanie na Czerwonej Planecie będzie najtrudniejszym elementem całego programu i nie wiem jak inżynierowie SpaceX chcieliby tego dokonać

Ja myślę, że zrobią to podobnie jak robią na Ziemii - metodą hybrydową tzn. najpierw hamowanie atmosferyczne a potem silniki rakietowe. Oczywiście z uwagi na odmienne warunki (jak opisałeś wczesniej) ciężko to przetestować jak to robią teraz. Dlatego nie zdziwię się jak Elon zacznie w niedługim czasie wysyłać na Marsa... prototypy podobne do SN. Ja bym na jego miejscu wypełniał je jakimś ladunkiem, który jest tani tu na Ziemii ale nie do wyprodukowania tam i niezbędny dla przyszłych kolonizatorów.  Jak prototyp wyląduje to mamy na Marsie zapasy a jak eksploduje to mamy dane i niewielka strata ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Tums napisał:

Dlatego nie zdziwię się jak Elon zacznie w niedługim czasie wysyłać na Marsa... prototypy podobne do SN.

Też się nie zdziwię, o ile nie będę musiał za to płacić. ;) Poza tym - pełna zgoda; będzie kupa danych. :D

12 minut temu, Tums napisał:

Ja bym na jego miejscu wypełniał je jakimś ladunkiem, który jest tani tu na Ziemii ale nie do wyprodukowania tam i niezbędny dla przyszłych kolonizatorów.

Dokładnie. Wystarczy zwykły zegarek made PRC, i tym bym wypełniał braki ładunkowe, choć między nami zwykle idzie to w drugą stronę.

16 minut temu, Tums napisał:

Jak prototyp wyląduje to mamy na Marsie zapasy a jak eksploduje to mamy dane i niewielka strata ;)

Dane mamy niekoniecznie jak eksploduje, ale oczywiście można inaczej - przymarsawiamy uśmiechnięty nadmuchany kombinezon w Tesli. Kuuuupa danych. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Widziałem ten prototyp z wirnikiem na rakiecie, ale moim zdaniem to jest mało praktyczne. W oryginale wirnik był napędzany rakietami zdaje się, bo sam się przecież nie obraca. Jeżeli potrzebowali by więcej aerodynamicznego hamowania, to spadochrony są znacznie mniej skomplikowane, chociaż destabilizują pojazd.

Podczas startu wirnik przyda się tylko przez pierwsze kilkadziesiąt sekund maks. Nie chce mi się sprawdzać ile sekund zabiera SN dotarcie do pułapu kilku kilometrów, gdzie helikoptery nie sprawują się zbyt dobrze, i to nie wspominając o wysokich prędkościach. Równie dobrze mogą przenieść lunch pad 500m wyżej w pobliże gór, co też jest kłopotliwe logistycznie.

Terminal velocity opadającej bokiem SN jest dość niska na Ziemi i wygląda to dosyć spektakularnie. Na Marsie atmosfera jest rzadka, ale grawitacje to tylko 1/3 tego co na Ziemi. Może komuś będzie chciało się policzyć czy to lepiej czy gorzej. Starty na pewno są łatwiejsze, ale lądowanie może być trudniejsze. Prędkość przelotową można wytracić kilka razy wchodząc w atmosferę na wydłużonych i coraz niższych orbitach. Nie wiem czy to było praktykowane dla lotów załogowych, ale niektóre budżetowe próbniki hamowały w ten sposób.

Na Marsa planują wysłać kilka ton H2, a O2 zrobić na miejscu. Metan CH4 chyba tez można też chyba otrzymać z CO2 w połączeniu z wodorem z Ziemi albo z lodu na Marsie i energią z paneli. NASA na Perservance ma eksperyment MOXIE.

Jak pojazd wyląduje to jest sukces, bo mają nowe dane, a jak wybuchnie to jest też sukces, bo też mają nowe dane :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 hours ago, cyjanobakteria said:

Na Marsa planują wysłać kilka ton H2, a O2 zrobić na miejscu. Metan CH4 chyba tez można też chyba otrzymać z CO2 w połączeniu z wodorem z Ziemi albo z lodu na Marsie i energią z paneli. NASA na Perservance ma eksperyment MOXIE.

Technologia jest już opracowana. Ciekawe czy wystarczy energii słonecznej na Marsie, czy też przyjdzie poczekać na bezpieczny kompaktowy reaktor jądrowy :rolleyes::

Reaktor słoneczny

Technologię produkcji paliwa w reakcji CO z H2 opracowali już Niemcy przed wojną:

Synteza Fischera-Tropscha – Wikipedia, wolna encyklopedia

Prawdopodobnie Polak jako pierwszy W 2009 r. ogłosił, że opracował opłacalną technologię produkcji paliwa z atmosferycznego CO2, lecz nie znalazł wsparcia ze strony rządu jak i sektora prywatnego :):

Polak opracował paliwo z CO2

Pomysł wykorzystał koncern Audi i stworzył pilotową fabrykę produkcji paliwa z atmosferycznego CO2 i H20 przy wykorzystaniu bardzo wydajnej elektrolizy wysokoteperaturowej:

https://www.audi-mediacenter.com/en/audi-e-fuels-243

https://www.sciencedirect.com/topics/engineering/high-temperature-electrolysis

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
20 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Podczas startu wirnik przyda się tylko przez pierwsze kilkadziesiąt sekund maks. Nie chce mi się sprawdzać ile sekund zabiera SN dotarcie do pułapu kilku kilometrów, gdzie helikoptery nie sprawują się zbyt dobrze, i to nie wspominając o wysokich prędkościach.

Roton był na początku konstrukcją znacznie bardziej ekstremalną i holistyczną. Wirnik miał dostarczać większość ciągu (to rozwiązanie dla stosunkowo małych rakiet) w atmosferycznej fazie startu, umożliwiając jednocześnie jego przerwanie i spokojny powrót na ziemię po wyłączeniu silników.
Silniki nośne miały być zamontowane na końcówkach wirników podobnie jak tip-jety, siła odśrodkowa miała spełniać rolę pompy wysokiego ciśnienia co umożliwiłoby wysoką sprawność tych silników - i nadaje też sens rotującym łopatom w próżni. Taki napęd działa lepiej z naftą niż ciekłym wodorem ze względu na możliwość uzyskania większego ciśnienia roboczego.
Potem zrezygnowano z napędzania wirnika ograniczając jego rolę do powrotu z orbity, ale koncepcja wykorzystania siły odśrodkowej do pompowania paliwa pozostała w silnikach głównych.
Im mniejsza rakieta tym większym problemem jest opór powietrza przy starcie, a jednocześnie większa efektywność takiego rotora startowego.
Optymalnym wykorzystaniem takiej technologii byłaby kosmiczna taksówka dla ludzi, tylko że dla małych ładunków zwiększanie efektywności celem zmniejszenia zużycia paliwa i tak nie ma sensu, zatem wszystko rozbija się o pytanie czy wirnik może być bezpieczniejszy od spadochronu?
 

Edited by peceed
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, peceed napisał:

zatem wszystko rozbija się o pytanie czy wirnik może być bezpieczniejszy od spadochronu?

na pewno tak, a przynajmniej bardziej przewidywalny i łatwiejszy do obliczenia przez komputery. W spadochronach jest strzał i wielka niewiadoma czy linki właściwie się ułożą, czy na jakiejś zmarszczce nie powstaną za duże siły rozdzierające powłokę. Tego nie da się obliczyć. A śmigło jeśli się sprawdza przy lądowaniu ciężkim helikopterem na wyłączonym silniku to i w rakietach byłoby dobrze, chociaż przy pewnej masie byłby już pewnie problem z wytrzymałością materiałów.

Do tego śmigło daje możliwość płynnej regulacji prędkości opadania poprzez regulację konta natarcia łopat i najważniejsze - daje możliwość sterowania kierunkiem lotu.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 godzin temu, tempik napisał:

W spadochronach jest strzał i wielka niewiadoma czy linki właściwie się ułożą, czy na jakiejś zmarszczce nie powstaną za duże siły rozdzierające powłokę.

Mimo wszystko spadochrony się otwierają co do zasady. Typowo trzeba używać zapasowego 1 na 1000 razy, co oznacza z zapasowym kompletem mamy szansę awarii jak 1:1000_000.
Da się z tym żyć.

5 godzin temu, tempik napisał:

A śmigło jeśli się sprawdza przy lądowaniu ciężkim helikopterem na wyłączonym silniku to i w rakietach byłoby dobrze, chociaż przy pewnej masie byłby już pewnie problem z wytrzymałością materiałów.

Pusta rakieta to masa rzędu ciężkiego śmigłowca, czyli jest w zasięgu. Tylko że łopaty muszą być składane, muszą wytrzymać wejście w atmosferę i mieć masę mniejszą od spadochronu (EDIT: rozpędziłem się. Powinny być tańsze od spadochronu, gdzie cena oznacza wszystkie koszty związane z oboma rozwiązaniami)
Może lepiej byłoby popracować nad nowymi spadochronami , na przykład ze szkieletem pneumatycznym.

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Stream, na którym można oglądać testowy start misji SpaceX Starship SN11, ale jest słaba widoczność. Start odwołany. Przy okazji, SN10 przyziemił zbyt mocno, bo hel który był wpuszczany do zbiornika dla wyrównania ciśnienia dostał się wraz z paliwem do komory spalania, co zmniejszyło ciąg silnika.

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Załogowa kapsuła kosmiczna Starliner produkcji Boeinga ma polecieć na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) nie wcześniej niż 30 czerwca. Będzie to drugi bezzałogowy test tej kapsuły. Pierwszy, nieudany, odbył się w grudniu 2019 roku. Jeśli misja OFT-2się powiedzie, Boeing może już w niedalekiej przyszłości stać się drugą prywatną firmą, która będzie woziła astronautów na ISS.
      W grudniu 2019 roku Starliner nie dotarł do Stacji z powodu problemów technicznych. Później pojawiły się kolejne problemy, które opóźniły następne testy. Boeing zarówno miał kłopot ze spełnieniem wymogów NASA. Był też problem ze znalezieniem odpowiedniego terminu i wolnego doku na ISS, na którą zaczęły latać pojazdy SpaceX.
      Ostatnio Boeing przeprowadził pięciodniową symulację misji, która potwierdziła, że oprogramowanie i sprzęt działają jak należy.
      Boeing i SpaceX to dwie prywatne firmy, które podpisały z NASA kontrakty na misje załogowe na Międzynarodową Stację Kosmiczną. SpaceX wykonał dotychczas dwa takie loty. Jeśli OFT-2 się powiedzie, to prawdopodobnie w przyszłym roku astronauci polecą na ISS na pokładzie Starlinera.
      Już w latach 70. ubiegłego wieku NASA zaczęła badać możliwość udostępnienia swoich stanowisk startowych i usług prywatnym przedsiębiorcom. Pozwoliłoby to bowiem obniżyć rosnące koszty infrastruktury konieczniej do prowadzenia misji kosmicznych. W czasach prezydenta Reagana, w 1984 roku, Kongres USA uchwalił ustawę Commercial Space Launch Act. W jej ramach NASA współpracuje z prywatnym przemysłem i ułatwia mu komercjalizację przestrzeni kosmicznej oraz technologii kosmicznych.
      W 2011 roku zrezygnowano z prowadzonego od 30 lat programu promów kosmicznych. NASA, chcąc skupić się na eksploracji dalszych części Układu Słonecznego, postanowiła że kwestię prac w pobliżu Ziemi pozostawi prywatnym firmom. W wyniku wieloetapowego procesu selekcji w roku 2014 zdecydowano, że to firmy SpaceX oraz Boeing będą realizowały wart 6,8 miliarda USD program Commercial Crew Transportation Capability.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Perseverance wybrał się na pierwszą wycieczkę po powierzchni Marsa. Łazik przed kilkoma dniami łazik przejechał 6,5 metra. Był to przejazd testowy, jedna z najważniejszych prób, którym obecnie poddawane jest urządzenie. Od czasu wylądowania specjaliści z NASA sprawdzają wszystkie systemy Perseverance'a. Gdy już urządzenie podejmie normalną pracę, będzie jednorazowo przejeżdżał 200 metrów lub więcej.
      Jeśli chodzi o poruszanie się na kołach po innej planecie, zawsze trzeba przeprowadzić taki pierwszy test, w czasie których mierzy się kilka istotnych parametrów. Po raz pierwszy sprawdzaliśmy, jak sprawuje się napęd łazika na Marsie. Wszystkie sześć kół działało idealnie. Jesteśmy teraz pewni, że napęd działa i zabierze nas wszędzie, gdzie tylko w ciągu najbliższych dwóch lat zażyczą sobie naukowcy, mówi Anais Zarifian, która z zespołu inżynieryjnego odpowiedzialnego za napęd.
      Test trwał 33 minuty. Najpierw łazik pojechał 4 metry do przodu, następnie w miejscu zakręcił o 150 stopni w lewo, by później cofnąć się o 2,5 metra do nowego tymczasowego miejsca postoju.
      To nie jedyne prace, które przeprowadzono na Perseverance. Pod koniec lutego kontrola misji zaktualizowała oprogramowanie łazika. To, które były wykorzystywane podczas lądowania, zostało zastąpione programem potrzebnym do prowadzenia badań naukowych. Później sprawdzono działanie kilku instrumentów naukowych oraz wysunięto z masztu dwa czujniki wiatru. Bardzo ważnym elementem testu było sprawdzenie działania robotycznego ramienia. Naukowcy badali je przez dwie godziny, wyginając na różne strony wszystkie pięć przegubów. Test przebiegł pomyślnie, co oznacza, że łazik jest zdolny do pobierania próbek i umieszczania ich w urządzeniach badawczych.
      W najbliższym czasie inżynierowie będą przeprowadzali bardziej szczegółowe testy i dokonywali kalibracji urządzeń naukowych. Łazik będzie przebywał większe odległości oraz pozbędzie się osłon, które chroniły podczas lądowania system pobierania próbek oraz helikopter Ingenuity. Odbędzie się też test samego helikoptera, który będzie pierwszą w historii próbą lotu śmigłowego w atmosferze innej planety.
      Jednak Perseverance nie ogranicza się jedynie do testów. Łazik, wyposażony w najbardziej zaawansowane kamery, jakie człowiek dostarczył na Marsa, przesłał już około 7000 zdjęć Czerwonej Planety. Zdjęcia przesyłane są za pośrednictwem Deep Space Network, a niebagatelną rolę odgrywają orbitery krążące wokół Marsa. Ich pomoc jest nieoceniona. Gdy oglądamy piękne zdjęcia z Jezero, musimy zdawać sobie sprawę, że w ich przekazaniu brała udział cała gromada marsjan. Każda fotografia z Perseverance jest przesyłana za pomocą Trace Gas Orbiera Europejskiej Agencji Kosmicznej lub należących do NASA satelitów MAVEN, Mars Odyssey lub Mars Reconnaissance Orbiter. To bardzo ważni partnerzy w naszym programie eksploracji i odkryć, mówi Justin Maki, główny inżynier odpowiedzialny za wykonywanie zdjęć przez łazik.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Powodzeniem zakończyły się ostatnie testy układów elektrycznych, elektronicznych i komunikacyjnych Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba. Wykazały one, że wszystko działa tak, jak powinno, a Teleskop i jego cztery instrumenty naukowe mogą wysyłać i odbierać dane przez sieć, która wykorzystywana do komunikacji w kosmosie. Udane zakończenie testu przybliża nas do planowanego na październik wystrzelenia JWST.
      Podczas zakończonych właśnie testów sprawdzano zarówno pracę podzespołów elektronicznych i elektrycznych, jak i ich odporność na warunki panujące w czasie startu rakiety. Testy trwały w sumie przez 17 kolejnych dni. Wszystkie układy elektryczne JWST składają się z elementu A i dublującego go elementu B. Daje to większą pewność oraz elastyczność pracy.
      To była dla nas chwila dumy, gdyż wykazaliśmy, że pod względem elektrycznym Webb jest gotowy do pracy, mówi Jennifer Love-Pruitt, odpowiedzialna podzespoły elektryczne podstawy teleskopu.
      Po zakończeniu testów przepływu sygnałów, natychmiast przystąpiono do sprawdzania sposobu pracy teleskopu. Każdy z instrumentów wykonywał w symulowanym środowisku zadania takie, jakie będzie wykonywał po wystrzeleniu. JWST był przy tym traktowany tak, jakby znajdował się w przestrzeni kosmicznej. Komunikacja z urządzeniem odbywała się za pośrednictwem symulowanego Deep Space Network. To sieć komunikacyjna, której poszczególne elementy znajdują się w USA, Australii i Hiszpanii, a która jest używana przez NASA do komunikacji z urządzeniami znajdującymi się w przestrzeni kosmicznej.
      Podczas testów symulowano też mało prawdopodobną, lecz możliwą sytuację, gdy z jakiegoś powodu kontrola nad Webbem będzie musiała zostać przekazana z Baltimore do Greenbelt. Również i ten element przebiegł bez zakłóceń.
      Gdy już JWST znajdzie się w przestrzeni kosmicznej za komunikację z nim będzie odpowiadało DSN. Dodatkowo teleskop będzie bez przerwy miał łączność z Trackingand Date Relay Satellite Space Network w Nowym Meksyku, stacją Malindi w Kenii należącą do Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz Europejskim Centrum Operacji Kosmicznych w Niemczech.
      Wystrzelenie teleskopu jest planowane na koniec października bieżącego roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Astronauci biorący udział w misji Crew-1, która na pokładzie kapsuły SpaceX Crew Dragon polecieli na Międzynarodową Stację Kosmiczną, pobili amerykański rekord, który utrzymywał się od 47 lat.
      Michael Hopkins, Shannon Walker, Victor Glover z NASA oraz Soichi Noguchi z JAXA są najdłużej przebywającą w przestrzeni kosmicznej załogą wysłaną z terenu USA. W niedzielę 7 lutego zakończyli 85. dzień pobytu w przestrzeni kosmicznej. Poprzedni rekord, wynoszący 84 dni, został ustanowiony w 1974 roku przez załogę Skylab 4. Była to  ostatnia misja załogowa na pierwszą stację kosmiczną NASA, Skylab. Od tamtej pory żaden amerykański astronauta wystrzelony z terenu USA nie przebywał w przestrzeni kosmicznej dłużej niż załoga misji Skylab 4. Udało się to dopiero załodze Crew-1. Dłuższe pobyty mają na swoim koncie ci astronauci NASA, którzy byli wystrzeliwani z terenu innych krajów.
      Astronauci Crew-1 pozostaną na ISS w sumie przez pół roku. W kwietniu SpaceX wystrzeli misję Crew-2, która zastąpi obecną załogę Stacji.
      Światowym rekordzistą pod względem długości pobytu w kosmosie w czasie pojedynczej misji jest rosyjski kosmonauta Walerii Polakow, który w drugą ze swoich kolejnych misji został wystrzelony 8 stycznia 1994 roku, a wylądował 22 marca 1995 roku, ustanawiając niepobity dotychczas rekord 437,7 dnia. Natomiast człowiekiem, który łącznie najdłużej przebywał w przestrzeni kosmicznej jest Rosjanin Giennadij Padałka. W ciągu 5 misji spędził on 878,5 doby w przestrzeni kosmicznej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Firma SpaceX przeprowadziła drugi test rakiety Starship, która w przyszłości ma zawieźć astronautów na Marsa. Test Starship SN9 przebiegł podobnie jak przeprowadzona przed 2 miesiącami próba Starship SN8. Wszystko przebiegało zgodnie z planem do czasu lądowania, kiedy to eksplozja zamieniła pojazd w kulę ognia.
      Najnowszy pojazd SpaceX wystartował wczoraj o godzinie 19:25 czasu polskiego. Pięćdziesięciometrowa rakieta sprawowała się jak należy, lot przebiegał prawidłowo, bez zakłóceń przeprowadzono sekwencyjne wyłączenie wszystkich trzech silników Raptor. Starship osiągnął zakładaną wysokość 10 kilometrów i obrócił się na bok tak, jak będzie to miało miejsce podczas jego powrotu w ziemską atmosferę. Niedługo później pojawiły się kłopoty.
      Gdy ponownie odpalono silniki, które miały ustawić pojazd w pozycji pionowej, jeden z silników najprawdopodobniej nie uruchomił się prawidłowo. Starship uderzył w ziemię pod kątem i eksplodował.
      Test zakończył się więc podobnie, jak próba z grudnia, jednak nie można wykluczyć, że tym razem przyczyny rozbicia rakiety były inne.
      Federalna Administracja Lotnicza (FAA), która reguluje starty rakiet, oświadczyła, że będzie nadzorowała śledztwo w sprawie katastrofy. Mimo, że był to testowy lot bezzałogowy, zostanie przeprowadzone śledztwo, którego celem będzie określenie głównej przyczyny problemu oraz wypracowanie przyszłych działań zwiększających bezpieczeństwo całego programu prowadzonego przez firmę, czytamy w oficjalnym komunikacie.
      Warto tutaj przypomnieć, że przed testem doszło do nieporozumień pomiędzy FAA a SpaceX. W ubiegłym tygodniu firma Muska przygotowała Starship SN9 do testu, napełniła zbiorniki i była gotowa do jego przeprowadzenia. Jednak zgoda na wykonanie testu nie nadchodziła. Musk wyraził swoją frustrację na Twitterze, stwierdzając, że coś jest nie tak z zespołem, który ze strony FAA nadzoruje SpaceX. Stosowane przez nich przepisy zostały opracowane na potrzeby prowadzenia kilku testów rocznie, z rządowych stanowisk startowych, za pomocą jednorazowych rakiet. W tym tempie ludzkość nigdy nie poleci na Marsa.
      FAA wydała zgodę na test dopiero w poniedziałek po południu. Niedługo potem dowiedzieliśmy się, skąd wynikała zwłoka. Okazało się, że grudniowy test Starship SN8 był... samowolką SpaceX. Odbył się on bez zgody FAA. SpaceX poprosiła o zgodę na start, mimo że nie wykazała, iż fala ciśnieniowa wywołana ewentualną eksplozją nie będzie groźna dla osób postronnych. W tej sytuacji FAA nie wydała zgody na test, a SpaceX mimo wszystko przeprowadziła test.
      Nawet, gdyby tamten test był w pełni udany, to takie postępowanie oznaczało naruszenie licencji SpaceX. A udany nie był i doszło do eksplozji. FAA zażądała od SpaceX przeprowadzenia śledztwa, w tym przeglądu zasad bezpieczeństwa, procesu podejmowania decyzji oraz dyscypliny tego procesu, dowiadujemy się z oświadczenia FAA. Firmie nakazano również zaprzestanie testów zagrażających ludziom, do czasu, aż nie spełni ona wymagań stawianych przez FAA. Koncern Muska dostosował się do tych żądań, otrzymał więc zgodę na wczorajszy test. FAA uznaje kwestię grudniowego startu za zakończoną i nie będzie wyciągała dalszych konsekwencji.
      Jak widzimy, SpaceX może liczyć na wyjątkową przychylność urzędników. Jared Zambrano-Stout, były pracownik w biurze ds. komercyjnych usług transportu kosmicznego w  FAA mówi, że był zaskoczony oświadczeniem FAA. SpaceX naruszyła warunki licencji i wygląda na to, że nie poniesie żadnych konsekwencji, stwierdził zdumiony. Zambrano-Stout, który jest obecnie jednym z dyrektorów w firmie prawniczej Meeks, Butera and Israel mówi, że nie zna żadnego innego przypadku, by FAA nie udzieliła zgody na start i by jakakolwiek firma przeprowadziła start bez zgody FAA.
      Zadaniem FAA nie jest zapobieganie startom. Wręcz przeciwnie. Ich zadaniem jest umożliwienie przeprowadzania startów, stwierdza. Myślę, że nie znajdziemy przypadku, by FAA przed grudniem ubiegłego roku kiedykolwiek nie zezwoliła SpaceX na zrobienie tego, co firma chciała, dodaje. Stosowane przez FAA zasady mają na celu upewnienie się, że osoby postronne nie zostaną poszkodowane.
      Obecnie firma SpaceX regularnie świadczy usługi wysyłania satelitów na orbitę i dostarczania zaopatrzenia na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Przeprowadziła też dwukrotne loty załogowe na zlecenie NASA, a na bieżący rok planowane są kolejne loty.
      Wiele osób sceptycznie podchodzi jednak do zapowiedzi Muska, który twierdzi, że w ciągu najbliższych lat wyśle ludzi na Marsa. Elon Musk znany jest z niedotrzymywania terminów. Można tutaj przypomnieć, że w 2019 rkou twierdził, że już w tym samym roku odbędzie się pierwszy test Starship na dużej wysokości, a pierwsze loty orbitalne będą miały miejsce w na początku roku 2020. Zamiast tego firma zanotowała serię porażek, spowodowanych nieprawidłowym spawaniem.
      SpaceX przygotowała już Starship SN10. Widać ją zresztą na stanowisku startowym na poniższym filmie. Jej test test może odbyć się jeszcze w bieżącym miesiącu.
       


      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...