Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Fizycy z Uniwersytetu Warszawskiego uzyskali półskyrmiony

Recommended Posts

4 godziny temu, peceed napisał:

To się robi na pierwszym roku fizyki...
Wiosek jest taki, że "stara fizyka" jest tylko przybliżonym opisem rzeczywistości i nie jest wewnętrznie konsystentną. Dlatego Werner Heisenberg wymyślił "nową fizykę". 
 

Mechanika kwantowa, chociaż pozwoliła przewidzieć większość znanych obecnie cząstek Modelu Standardowego, to może nie stanowić idealnego matematycznego opisu rzeczywistości, gdyż np. w zależności od zastosowanego podejścia relatywistycznego i nierelatywistycznego, dochodzi się czasami do sprzecznych rozwiązań. Przykładem jest kontrowersyjny atom wodoru o nazwie hydrino, w którym elektron miałby się znajdować na zabronionej powłoce ułamkowej, co nie jest dopuszczalne w rozwiązaniu równania różniczkowego Schroedingera, lecz hydrino pojawia się w rozwiązaniach równań relatywistycznych Kleina-Gordona.

“Hydrino” States In Relativistic Equations

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Streamer napisał:

to może nie stanowić idealnego matematycznego opisu rzeczywistości, gdyż np. w zależności od zastosowanego podejścia relatywistycznego i nierelatywistycznego, dochodzi się czasami do sprzecznych rozwiązań.

Oczywiście że jeśli nie umie się stosować MK to może ona nie stanowić idealnego opisu rzeczywistości.

Godzinę temu, Streamer napisał:

Przykładem jest kontrowersyjny atom wodoru o nazwie hydrino, w którym elektron miałby się znajdować na zabronionej powłoce ułamkowej

Nie ma niczego kontrowersyjnego w hydrinach, to zwykły naukowy scam o wartosci 50 mln. USD.

Godzinę temu, Streamer napisał:

lecz hydrino pojawia się w rozwiązaniach równań relatywistycznych Kleina-Gordona

Nie ten Wszechświat.
Relatywistycznym równaniem elektronu jest równanie Diraca.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 26.02.2021 o 19:39, peceed napisał:

Nie ten Wszechświat.
Relatywistycznym równaniem elektronu jest równanie Diraca.

Równanie Diraca w klasycznej postaci odnosi się do pojedynczej cząstki obdarzonej spinem takiej jak elektron będącej pod wpływem pól EM i hydrino rzeczywiście się tam nie pojawia. 

W zmodyfikowanym równaniu Diraca dwuciałowym w linku z poprzedniego komentarza hydrino już występuje w przypadku jednakowych mas:

Cytat

In several articles [5,6,16] Crater considered two-body Dirac equation, which is modified quasipotential equation – belongs to this class of relativistic equations. We analyze the last paper [16],in which He used his version of three-dimensional equations

Cytat

The obtained above results may be summarized as follows: 1) For spinless particles with equal and unequal masses there are hydrino states, as well as in case when one of the masses becomes infinitely higher. 2) For fermions one particle Dirac equation has not a hydrino states. But the Crater’s equation does not have hydrino states for unequal masses. But it has for equal masses, also we do not have hydrino in case of tending one of mass to infinity, m m 2 1  . 3) The Proca equation has hydrino in some restricted case.

 

W dniu 26.02.2021 o 19:39, peceed napisał:

Nie ma niczego kontrowersyjnego w hydrinach, to zwykły naukowy scam o wartosci 50 mln. USD.

 R. Mills promuje prawdopodobnie scam, lecz analizą fizyczną hydrino nie zajmuje się tylko jego firma. Z drugiej strony wyłudził tyle forsy od prominentnych "idiotów" i jeszcze nie znalazł się w więzieniu - jak to możliwe? :D

Hydrino like states in graphene and Aharonov-Bohm field

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 26.02.2021 o 16:49, peceed napisał:

Chodzi o zrozumienie :) Mechaniki kwantowej nie da się modelować teoriami klasycznymi. To że pewne zjawiska "wyglądają podobnie" w żadnym wypadku nie daje podstaw do choćby nadzieii! Te wszystkie zabawy w droplety itp są absolutnie szkodliwe i są dokładnym analogiem próby budowania perpetuum mobile przez inżynierów/wynalazców nie rozumiejących znaczenia twierdzeń które tego uniemożliwiają.


To już twój problem, że ty nie umiesz tego zrobić. Przecież ci już pisałem, że modelowanie za pomocą klasycznych praw fizyki zostało z grubsza zakończone i sprawdza się o niebo lepiej niż za pomocą mechaniki kwantowej. Odpowiedz mi na proste pytanie, który dowód przewidział wartość energii dla np. bozonu Higgsa ? Hehe i dlaczego przez 30 lat strzelano w ciemno? Bo ja ci mogę podać energię dla każdej jeszcze nie odkrytej cząsteczki subatomowej jaką kiedykolwiek przez przypadek znajdziesz i będzie wystarczająco długo stabilna, abyś ją dojrzał. No i zastosuję do tego prawa fizyki klasycznej:

https://www.researchgate.net/publication/323310745_The_Relation_of_Particle_Sequence_to_Atomic_Sequence

https://www.researchgate.net/publication/330144517_The_Periodic_Table_of_Subatomic_Particles

  Ocknij się człowieku.

 

W dniu 26.02.2021 o 19:39, peceed napisał:

Oczywiście że jeśli nie umie się stosować MK to może ona nie stanowić idealnego opisu rzeczywistości.

Nie ma niczego kontrowersyjnego w hydrinach, to zwykły naukowy scam o wartosci 50 mln. USD.

Nie ten Wszechświat.
Relatywistycznym równaniem elektronu jest równanie Diraca.

 

No tak mechanika kwantowa faktycznie ma olbrzymie problemy z opisem rzeczywistości czegokolwiek, nawet zachowania elektronu w atomie, nie ma to znaczenia czy się ją umie stosować czy nie. Czasami tylko jak się nie umie stosować to wydaje się że coś tam się zgadza. 

Takich problemów nie ma jednak mechanika klasyczna.
Poniżej podaję jeszcze raz kwintesencję modeli dla atomów, będące częścią spójnej koncepcji EWT: 

https://www.researchgate.net/publication/324993678_The_Relation_of_Relativistic_Energy_to_Particle_Wavelength
https://www.researchgate.net/publication/335101008_The_Geometry_of_Particles_and_the_Explanation_of_their_Creation_and_Decay
https://www.researchgate.net/publication/330737944_Particles_of_the_Universe_Meets_the_Electric_Universe
https://www.researchgate.net/publication/340741231_The_Geometry_of_the_Proton_and_the_Tetryen_Shape
https://www.researchgate.net/publication/343404374_The_Geometry_of_Particle_Standing_Waves
https://vixra.org/abs/1708.0146 (Atomic Orbitals: Explained and Derived by Energy Wave Equations)
https://vixra.org/abs/1705.0101 (Key Physics Equations and Experiments: Explained and Derived by Energy Wave Equations)
https://www.researchgate.net/publication/338634046_The_Physics_of_Subatomic_Particles_and_their_Behavior_Modeled_with_Classical_Laws

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, l_smolinski napisał:

Poniżej podaję jeszcze raz kwintesencję modeli dla atomów, będące częścią spójnej koncepcji EWT

EWT*? Brzmi może zachęcająco, być może kiedyś spróbuję, ale jeszcze nie mam takiej potrzeby.

* Faktem jest, że dość χυιowy skrót. Nie rozumiem tylko jednego: chińska elektronika ma się świetnie, chińskie smartfony sprzedają się dobrze, więc po co to wszystko? Podłechtanie za kaskę NME** przez kiepsko opłacanego chińskiego trolla?

** Niesamowicie malutkie ego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Streamer napisał:

Z drugiej strony wyłudził tyle forsy od prominentnych "idiotów" i jeszcze nie znalazł się w więzieniu - jak to możliwe? :D

To zaleta naukowego scamu - badania naukowe są ryzykowne i nie dają gwarancji sukcesu, do tego publikować można wszystko, nie ma naczelnego organu który ustala co jest "prawdziwe". Do tego dochodzi się do "nieśmiertelnego" motywu w którym  "potrzebne są dalsze badania" :P
 

8 godzin temu, Streamer napisał:

W zmodyfikowanym równaniu Diraca dwuciałowym w linku z poprzedniego komentarza hydrino już występuje w przypadku jednakowych mas

Jakie ma to znaczenie kiedy w naszym Wszechświecie elektrony mają spin a doświadczenia nie potwierdzają istnienia hydrin?
To nie są prawdy o świecie, które są możliwe do odkrycia w XXI wieku,  znalibyśmy je od lat trzydziestych gdyby były prawdziwe.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, peceed napisał:

Jakie ma to znaczenie kiedy w naszym Wszechświecie elektrony mają spin a doświadczenia nie potwierdzają istnienia hydrin?
To nie są prawdy o świecie, które są możliwe do odkrycia w XXI wieku,  znalibyśmy je od lat trzydziestych gdyby były prawdziwe

No i tu gadasz z sensem ;) 

2 godziny temu, Astro napisał:

EWT*? Brzmi może zachęcająco, być może kiedyś spróbuję, ale jeszcze nie mam takiej potrzeby.

Gorąco polecam ;) 

Edited by l_smolinski

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, l_smolinski napisał:

Gorąco polecam ;) 

Dziękuję, ale nie mam jeszcze tak traumatycznych doświadczeń jak ty i jakoś sobie bez takiej pomocy radzę. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Astro napisał:

Dziękuję, ale nie mam jeszcze tak traumatycznych doświadczeń jak ty i jakoś sobie bez takiej pomocy radzę. :)

Od czytania chcesz dostać traumatycznych doświadczeń? Słaba psychika. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, l_smolinski napisał:

Od czytania chcesz dostać traumatycznych doświadczeń? Słaba psychika. 

Przeciwnie. Możesz ten bełkot, który nazywasz "listą publikacji" zwiększyć dziesięciokrotnie, a dalej będę miał niezły ubaw. Obawiam, że tobie właśnie miękną kolana. :)

P.S. Między nami: rozumiesz coś z tego bełkotu i potrafisz to swoimi słowami miast linkowania tych samych chińskich g*ien?

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Astro napisał:

P.S. Między nami: rozumiesz coś z tego bełkotu i potrafisz to swoimi słowami miast linkowania tych samych chińskich g*ien?


Rozumiem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Astro napisał:

Przeciwnie. Możesz ten bełkot, który nazywasz "listą publikacji" zwiększyć dziesięciokrotnie, a dalej będę miał niezły ubaw. Obawiam, że tobie właśnie miękną kolana. :)

To wciąż są publikacje ;)
Nauka ma to do siebie, że każdy musi ustalać samemu co jest prawdziwe a co nie.
Tym bardziej należy doceniać osoby obdarzone nadzwyczajnym darem pozwalającym na oddzielanie śmieci od pozycji wartościowych :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, l_smolinski napisał:

Rozumiem. 

Świetnie, mam nadzieję, że WRESZCIE. :)

3 minuty temu, peceed napisał:

Tym bardziej należy doceniać osoby obdarzone nadzwyczajnym darem pozwalającym na oddzielanie śmieci od pozycji wartościowych :P

Dziękuję, od dawna nie mam z tym problemu. :D

9 minut temu, peceed napisał:

To wciąż są publikacje ;)

Jednak dodam: TAK! ;););)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To szukanie klasycznych rozwiązań jakoś tak kojarzy mi się z tematem perpetuum mobile. Jeden mój bogaty prapra(...)wujek na tej zabawie zbankrutował. Ale odkuł się, i to całkiem nieźle, na czymś tam, co wymyślił przy okazji... czego "klasycznym" życzę... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, ex nihilo napisał:

To szukanie klasycznych rozwiązań jakoś tak kojarzy mi się z tematem perpetuum mobile. 

Mam całkiem inne skojarzenia. To właśnie dzięki mechanice kwantowej nadzieje na skonstruowanie urządzeń free energiy odżyły ze względu na postulowane fluktuacje kwantowe, czyli Zero Point Energy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Streamer napisał:

To właśnie dzięki mechanice kwantowej nadzieje na skonstruowanie urządzeń free energiy odżyły ze względu na postulowane fluktuacje kwantowe, czyli Zero Point Energy.

Zero point energy ma tę nazwę nieprzypadkowo: nie da się uzyskać stanu o mniejszej energii, zatem nie da się uzyskać z niego energii. Nie ma żadnej nadziei :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, peceed napisał:

Zero point energy ma tę nazwę nieprzypadkowo [...] Nie ma żadnej nadziei

Eee tam, gadasz. Przecież każdy wie, że to zero jest fałszywe i lokalne. Wystarczy znaleźć sposób na przejście do niższego zera, a wszystko ładnie się ułoży. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Astro napisał:

Przecież każdy wie, że to zero jest fałszywe i lokalne.

Dlatego nazywa się "zero point energy", a nie "zero energy".

Godzinę temu, Astro napisał:

Wystarczy znaleźć sposób na przejście do niższego zera, a wszystko ładnie się ułoży

Tego właśnie się obawiam, że gdzieś we wszechświecie jakiemuś głupkowi pracującemu nad perpetuum mobile się udało, a radosna nowina pędzi ku nas z prędkością światła ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

2 hours ago, peceed said:

Zero point energy ma tę nazwę nieprzypadkowo: nie da się uzyskać stanu o mniejszej energii, zatem nie da się uzyskać z niego energii. Nie ma żadnej nadziei :)

Idea perpetuum mobile w nowym wydaniu powróciła w ostatniej dekadzie za sprawą "kryształów czasu" postulowanych przez noblistę Franka Wilczka :):

https://en.wikipedia.org/wiki/Time_crystal 

Share this post


Link to post
Share on other sites
53 minuty temu, peceed napisał:

a radosna nowina pędzi ku nas z prędkością światła ;) 

Nie pękaj, zapewne przeoczymy nadejście nowiny. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osiemsetletni Pontyfikał Płocki doczekał się pierwszego naukowego opracowania. Projekt zrealizowali naukowcy z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW), Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, Uniwersytetu Warszawskiego i Muzeum Azji i Pacyfiku. W efekcie ich pracy powstała niezwykła [3-tomowa] monografia Pontyfikału, obejmująca krytyczną edycję tekstu łacińskiego, jego przekład na język polski oraz facsimile.
      Od XII/XIII w. Pontyfikał był dumą biskupstwa płockiego. W 1940 r. został wywieziony przez Niemców z Biblioteki Seminarium Duchownego w Płocku; wraz z innymi manuskryptami zdeponowano go w Państwowej i Uniwersyteckiej Bibliotece w Królewcu. Podczas ewakuacji Królewca kodeks został skradziony. Następnie trafił do sowieckiej strefy okupacyjnej, a potem do NRD - w Centralnym Antykwariacie w Lipsku Pontyfikał był strzeżony przez STASI. W 1973 r. trafił na aukcję do zachodnich Niemiec (dom aukcyjny Hartung & Karl). Za 6200 DM jako "rytuał z pontyfikałem pochodzenia niemieckiego z XIV wieku" kupiła go Bawarska Biblioteka Państwowa. Tam odkrył go prof. Julian Lewański i zaalarmował płockich biskupów. Sprawa toczyła się 30 lat, aż wreszcie w 2015 roku Pontyfikał Płocki wrócił na swoje miejsce.
      Jak podkreślono w wykładzie "Pontyfikał płocki z XII wieku - apologia świętego średniowiecza" UKSW, od czasu rozpoznania Pontyfikału przez prof. Lewańskiego Kuria Biskupia w Płocku wiele razy [...] zwracała się bezskutecznie o jego oddanie. Zwrotu dzieła dokonano dopiero w kwietniu 2015 r., po tym jak na początku 2015 roku biskup Piotr Libera skierował się wprost do dyrektora Biblioteki Państwowej w Monachium.
      Dr Monika Kuhnke, historyk sztuki, która od lat 90. angażuje się w rewindykację do Polski zabytków wywiezionych w czasie II wojny światowej, tłumaczyła przed laty (Cenne, bezcenne, utracone), że przez stulecia pontyfikały były ważnymi księgami liturgicznymi. Często były one bogato zdobione i zawierały uwagi, a także uzupełnienia kolejnych właścicieli/użytkowników, które ułatwiały ustalenie pochodzenia księgi. Specjalistka podkreślała, że choć szczęśliwie zasadniczy tekst Pontyfikału zachował się w całości, brakowało znaków własnościowych wskazujących na płockie pochodzenie księgi (na kartach 86 i 196 widoczne są ślady po usuniętych pieczęciach) oraz trzech kart początkowych, zwanych ochronnymi. Karta 1. prawdopodobnie była czysta, na karcie 2. wypisano tytuł "Agenda", a na karcie 3v. znajdowała się notatka przypominająca zarządzenie biskupa poznańskiego Andrzeja z 1302 r. Przypuszczalnie znaki usunięto przed planowaną sprzedażą księgi w monachijskim domu aukcyjnym Hartung & Karl w roku 1973.
      Jak można się domyślić, odzyskany zabytek szybko wzbudził zainteresowanie naukowców. Ks. prof. dr hab. Henryk Seweryniak, kierownik Katedry Teologii Fundamentalnej i Prakseologii Apologijnej na Wydziale Teologicznym UKSW, który pochodzi z diecezji płockiej, dostał na przekład, edycję krytyczną i analizę treści Pontyfikału grant z Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki.
      W naukowym opracowaniu zabytku wzięło udział 3 naukowców z UKSW (kierownik projektu, a także ks. prof. dr hab. Leszek Misiarczyk i prof. dr hab. Czesław Grajewski). Współpracowali z nimi dr hab. Weronika Liszewska z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, prof. dr hab. Jerzy Wojtczak-Szyszkowski z Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr Jacek Tomaszewski z Muzeum Azji i Pacyfiku.
      Jak już wspominaliśmy, monografia Pontyfikału (Studia nad Pontificale Plocense I, XII-XIII w.) obejmuje krytyczną edycję tekstu łacińskiego, przekład na język polski i faksymile. W komunikacie prasowym UKSW podkreślono, że w trzytomowym dziele mieści się, oczywiście, obszerne studium teoretyczne z interpretacją treści: teologicznych, kanonicznoprawnych, polityczno-społecznych oraz zapisów muzykologicznych. Przeprowadzono również dogłębną analizę kodykologiczną, paleograficzną i technologiczną z użyciem nowoczesnych metod analizy atramentów i pigmentów, a także samego podłoża pergaminowego, na którym napisano kodeks. W badaniach porównawczych składu atramentów zastosowano tzw. metodę "odcisku palca", udowadniając różnice i podobieństwa pomiędzy poszczególnymi fragmentami tekstu.
      Badania wykazały, że Pontyfikał powstał najprawdopodobniej w latach 1180-1215. Autorów było wielu. Na podstawie stylu pisarskiego stwierdzono, że pierwszy pisarz wywodził się z opactwa św. Wawrzyńca w Liѐge. Jednak brak szerszego materiału porównawczego uniemożliwia jednoznaczne przypisanie Pontyfikału konkretnemu skryptorium w Polsce.
      Pontyfikał składa się z 211 kart pergaminowych o wymiarach 270x185 mm. Zawiera opisy i normy 85 obrzędów. W 233 miejscach tekstowi liturgicznemu towarzyszy zapis melodii. Prof. Lewański, znawca teatru średniowiecznego, zapisaną w Pontyfikale Płockim wymianę trzech kwestii aktorskich w obrzędzie Visitatio - Quem queritis in sepulchro? - Hiesum Nazarenum Crucifixum – Non est hic, surrexit sicut predicaret... - uznaje za moment narodzin nowożytnego teatru europejskiego.
      Krytyczna edycja Pontyfikału Płockiego jest ważnym wkładem w europejskie i polskie badania mediewistyczne. Poza tym zapewnia cenne wnioski dla zrozumienia powiązań średniowiecznego Mazowsza z kulturą łacińskiego Zachodu. Edycji trzytomowego dzieła podjęło się pelplińskie Wydawnictwo Bernardinum, specjalizujące się w publikacji znakomitej jakości facsimile.
      Z okazji odzyskania po 75 latach Pontyfikału Płockiego Mennica Polska upamiętniła go na srebrnej monecie. W 2015 r. ukazała się ona w serii "Utracone dzieła sztuki". Trzynastego października 2015 r. w Płocku zorganizowano konferencję prasową poświęconą zabytkowi. Jej owocem jest publikacja pt. "Pontyfikał - odzyskana perła średniowiecza"; zawiera ona artykuły prezentujące różne aspekty związane z kodeksem, w tym aspekty prawne odzyskania zabytku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dr Bartosz Kiersztyn z Uniwersytetu Warszawskiego zajmuje się badaniem biofilmów bakteryjnych powstających na różnych powierzchniach w środowisku wodnym. Naukowiec zwrócił uwagę na fakt, że choć [...] w naturalnym środowisku wodnym tworzą się [one] bardzo szybko, to nie powstają wydajnie na powierzchni żywych glonów jednokomórkowych. Eksperymenty wykazały, że jedną z przyczyn tego zjawiska jest substancja wydzielana przez glony podczas fotooddychania. To bardzo istotne odkrycie, gdyż w biofilmach często występują patogenne bakterie, a wiele ich gatunków wytwarza i uwalnia toksyny.
      O ile w wodzie bakterie są w stanie szybko zasiedlić praktycznie każdą powierzchnię, na glonach jednokomórkowych kolonizacja prawie nie występuje. Bakterie niejako powstrzymują się przed kolonizacją żywych mikroskopijnych glonów – nie osadzają się na nich intensywnie i nie namnażają na ich powierzchniach. Obserwacje mikroskopowe oraz biochemiczne i molekularne jednoznacznie na to wskazują.
      Badania pokazały, że gradient mikrostężeń tej substancji wystarczy, by w środowisku wodnym bakterie nie osadzały się intensywnie na danej powierzchni.
      W pewnym momencie pojawił się pomysł, by opracować preparat, który zabezpieczy powierzchnie, w tym odzież i akcesoria wchodzące w kontakt z wodą (np. do uprawiania sportów wodnych), przed powstawaniem biofilmów.
      Takie rozwiązanie ma kilka plusów. Po pierwsze, wytwarzana przez glony naturalna substancja jest tania w produkcji przemysłowej. Możliwość zastosowania jej w mikrostężeniach dodatkowo sprawia, że sam preparat byłby tani w produkcji. Po drugie, naukowcy wskazują, że działanie preparatu wiązałoby się z "odstraszaniem" bakterii, a nie z ich eliminowaniem (eliminowanie groziłoby uwalnianiem z nich toksyn).
      Prowadzone dotychczas eksperymenty na materiałach, z których produkowane są m.in. pianki nurkowe i obuwie do uprawiania sportów wodnych, jednoznacznie potwierdzają, że na odzieży sportowej spryskanej roztworem z odkrytą substancją bakterie wodne osadzają się w minimalnym stopniu. Eksperymenty prowadzono m.in. w naturalnym środowisku w jeziorze Śniardwy, w specjalnie wyselekcjonowanym miejscu obfitującym w wiele szczepów bakteryjnych.
      Marta Majewska, brokerka technologii z Uniwersyteckiego Ośrodka Transferu Technologii przy Uniwersytecie Warszawskim, podkreśla, że odkrycie zostało już objęte ochroną patentową na terenie Polski. Obecnie trwają poszukiwania inwestora/partnera branżowego, który skomercjalizowałby preparat pod własną marką.
      W krajach południowych, gdzie przez większą część roku występują słoneczne i upalne dni, problemy związane z suszeniem oraz konserwacją odzieży i akcesoriów wykorzystywanych w sportach wodnych są znikome. Inaczej jest w naszych szerokościach geograficznych, gdzie nawet latem bywają pochmurne, chłodne i deszczowe dni. Powszechnym wyzwaniem związanym z mokrymi materiałami jest ich higiena oraz impregnacja – bakterie wodne, często posiadające potencjał patogenny, przyczepiają się do materiału, tworząc grube, trudne do usunięcia biofilmy. Odkryty na UW wynalazek pozwala ograniczyć to zjawisko i zabezpieczyć tkaniny.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Cztery średniowieczne bełty do kuszy wraz z fragmentami drewnianych promieni odkryli warszawscy archeolodzy w czasie badań jeziora Hammersø - największego naturalnego zbiornika na Bornholmie. W jego centralnej części spoczywała też zatopiona... wanna. Do znaleziska doszło we wrześniu w okolicy zamku Hammershus, który położony jest w północno-zachodniej części wyspy.
      Naukowcy liczyli, że odkryją na dnie fragmenty dawnej broni. Ludy mieszkające w Skandynawii 1500-2500 lat temu praktykowały rytualne niszczenie broni zdobytej na najeźdźcach. Uzbrojenie było następnie wrzucane w czasie ceremonii do jezior - opowiada PAP prof. Bartosz Kontny z Wydziału Archeologii UW, który kierował badaniami.
      Przeprowadzone we wrześniu tego roku kilkudniowe badania dna jeziora zaskoczyły jednak naukowców. Nie było tam bowiem rytualnie zniszczonej broni, a dość duża liczba śmieci; odkryto butelki, puszki, monety, kluczyk czy żelazne pręty - ekwipunek związany z eksploatacją skał nad jeziorem i w pobliskim kamieniołomie. A na środku jeziora spoczywała... współczesna wanna z tyczką w miejscu jej odpływu! Ciekawych z punktu widzenia archeologów przedmiotów było natomiast kilka i pochodziły ze znacznie późniejszego okresu, niż przewidywali naukowcy.
      Blisko linii brzegowej w północnej części zbiornika, na przestrzeni około 20 m, znaleźliśmy cztery średniowieczne bełty do kuszy z XIII lub XIV w. Ciekawostką jest fakt, że w każdym z nich zachowały się drewniane promienie w tulejkach. To prawdziwa rzadkość. Bełty wykonano w różnych typach - zarówno mocowane za pomocą tulejki, jak i trzpienia wbijanego w drewno - powiedział PAP prof. Bartosz Kontny. Teraz drewno będzie poddane szczegółowym analizom.
      Naukowcy szacują, że przebadali zaledwie kilka procent powierzchni dna jeziora. Zbiornik ma ok. 700 m długości i 160 m szerokości. Archeolodzy używali do swojej pracy detektorów metalu, przy czym przejrzystość wody jest bardzo dobra. Przed nurkowaniem wykonali pomiary całego dna za pomocą sonaru. Wówczas dostrzegli w centralnej części jeziora wannę. Początkowo sądziliśmy, że jest to dłubanka, czyli łódź zrobiona z jednego pnia. Liczyliśmy zatem na ciekawe znaleziska sprzed co najmniej kilkuset lat - wspomina archeolog.
      Naukowcom udało się namierzyć na dnie Hammersø też dwa nowożytne wraki. Przypuszczalnie są to XIX-wieczne żaglówki.
      To nie pierwsze badania podwodne polskich archeologów w jeziorze Hammersø. W ubiegłym roku natrafili na późnośredniowieczny, masywny grot broni drzewcowej (ma ok. 64 cm i waży ponad 1 kg), zaopatrzony w tzw. skrzydełka i wąsy. Naukowcy określają jego stan zachowania jako bardzo dobry.
      Dr hab. Kontny mówi, że jeziora na terenie Danii (do niej należy również Bornholm) są terra incognita dla archeologów. Prawie nikt w nich nie nurkuje, nie prowadzi się w nich również badań archeologicznych. W ostatnich latach zajęliśmy się tym zagadnieniem tylko my - dodaje.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fryderyk Chopin pisał w sposób zróżnicowany. Na kopertach zawsze kaligraficznie, do rodziny zwykle dużo mniej czytelnie, zdecydowanie drobniejszym pismem. Często robił dopiski na marginesach, nie podpisywał się pełnym imieniem i nazwiskiem. Jak zmieniał się charakter pisma kompozytora w czasie jego życia?
      Zakończono kryminalistyczne badania rękopisów Fryderyka Chopina ze zbiorów Muzeum F. Chopina w Warszawie. W projekcie brali udział eksperci Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego (UW), Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego (PTK) oraz samego Muzeum. Naukowcy badali, jak w trakcie życia kompozytora zmieniał się grafizm, czyli charakter jego pisma i jakie czynniki mogły mieć na to wpływ.
      Wzorzec graficzny
      Do tej pory nie prowadzono tak zaawansowanych badań pismoznawczych nad rękopisami kompozytora. Prawdopodobnie jest to największa na świecie kolekcja rękopisów Fryderyka Chopina, które pierwszy raz zostały zbadane w sposób kryminalistyczny. Przebadano wszystkie 143 dokumenty ze zbiorów warszawskiego Muzeum. Łącznie to 349 stron listów, notatek czy zapisków z kalendarzyków. Głównie listy do znajomych i rodziny, dedykacje muzyczne, ale również oficjalna korespondencja.
      Dzięki badaniom ekspertów kryminalistyki z UW, PTK i Muzeum powstały wzorce graficzne pisma ręcznego Fryderyka Chopina. Wcześniej ustalenie autentyczności dokumentów związanych z kompozytorem było trudne, ponieważ nie istniał katalog cech i właściwości graficznych charakterystycznych dla pisma F. Chopina.
      Profilowanie w kryminalistyce polega na opisaniu cech osoby poszukiwanej, np. potencjalnego sprawcy przestępstwa. My też przyjęliśmy takie założenie. Próbowaliśmy stworzyć coś w rodzaju profilu pisma ręcznego Fryderyka Chopina. Dowiedzieć się, czym się ono charakteryzuje. Wykonaliśmy badania dotyczące budowy liter czy sposobu ich wiązania, a także analizę sposobu kreślenia przez kompozytora własnych podpisów – mówi prof. Tadeusz Tomaszewski z Katedry Kryminalistyki UW, kierownik projektu.
      Jak pisał Chopin?
      Na obraz pisma, dynamikę pisania czy też inne właściwości pisma, np. konstrukcję liter, mógł mieć wpływ m.in. wiek, stan psychofizyczny, język, w jakim pisał kompozytor (pisał po polsku i po francusku) albo rodzaj rękopisu (list czy notatka). Istotny był też adresat. Czy Chopin pisał dla siebie, czy była to oficjalna korespondencja albo listy przeznaczone dla osób zaprzyjaźnionych lub rodziny – dodaje prof. Tomaszewski.
      Eksperci sprawdzali obraz pisma i cechy konstrukcyjne poszczególnych liter. Początkowo Chopin pisał tak, jak go nauczono. Korzystał z dostępnych wtedy wzorców kaligraficznych. Z badań kryminalistycznych wynika, że z biegiem lat w piśmie kompozytora następowały uproszczenia konstrukcji liter (choć sama budowa znaków graficznych co do zasady nie ulegała zmianie), w tym szczególnie widoczny jest zanik elementów ozdobnych i tzw. adiustacji początkowych i końcowych w majuskułach. W przypadku podpisów widać odchodzenie od podpisów rozwiniętych i czytelnych oraz częste stosowanie podpisów skróconych czy nawet nieczytelnych paraf – mówi prof. Tadeusz Tomaszewski. Podpis Chopina przybierał różne formy, czasem kompozytor stawiał same inicjały, czasem pisał jedynie nazwisko, a w korespondencji do przyjaciół podpisywał się np. "Twój stary" (w domyśle Twój stary przyjaciel). Ciekawe jest również to, że na żadnym z badanych dokumentów kompozytor nie podpisał się pełnym imieniem i nazwiskiem.
      Podejrzany dokument
      Biegli pismoznawcy posługują się zwykle lupą i mikroskopem, przeprowadzają badania optyczne i fizykooptyczne. Do oceny nietypowych dokumentów lub właściwości związanych z podłożem bądź środkiem kryjącym (tutaj był to inkaust lub ołówek) potrzebują jednak bardziej zaawansowanego sprzętu. Podczas badań technicznych, dzięki którym można było ustalić, czy dokumenty są kopiami, czy zawierają jakieś retusze, oznaki usuwania lub nadpisywania, znaleziono jeden materiał zawierający dziwne ślady.
      Żeby go zbadać, przetransportowaliśmy do Muzeum specjalistyczny sprzęt kryminalistyczny (m.in. najwyższej klasy urządzenie zwane wideospektrokomparatorem), gdyż ze względów bezpieczeństwa i ochrony samych dokumentów nie można było takich badań przeprowadzić w laboratorium. Wspomniany "podejrzany" dokument zawierał cechy dziwne, wyskrobanie pewnych elementów, powielenie linii czy ich retusz. Wskazuje to na wysokie prawdopodobieństwo dokonywania poprawek pierwotnego zapisu i podpisu przez inną osobę niż sam kompozytor – wyjaśnia profesor.
      Być może w przyszłości możliwe będzie kontynuowanie badań nad tym rękopisem za pomocą zaawansowanej aparatury naukowej, która znajduje się w Centrum Nauk Biologiczno-Chemicznych UW. Chcielibyśmy również, przy pomocy Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina i za jego zgodą, wydać publikację naukową dotyczącą przeprowadzonych badań – zapowiada kierownik projektu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dr Przemysław Mróz z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego został laureatem 1. edycji Nagrody im. Franka Wilczka. Kapituła nagrodziła go za scharakteryzowanie populacji planet swobodnych w Drodze Mlecznej i odkrycie najbardziej wiarygodnych kandydatów na małomasywne planety swobodne. To jedno z największych osiągnięć polskiej astronomii w ostatnich latach.
      Nagroda im. Franka Wilczka została ustanowiona w lutym 2019 roku. Jest fundowana przez Wydział Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ oraz Fundację Kościuszkowską. Przyznawana jest co 2 lata młodym polskim naukowcom, którzy dokonali znaczącego odkrycia w fizyce, astronomii lub w dziedzinach im zbliżonych. Jeśli osoba nominowana do nagrody uzyskała stopień naukowy doktora, to zgłoszenie jej kandydatury nie może nastąpić później niż 7 lat od daty jego nadania. Nagroda - w wysokości 12 tys. dolarów amerykańskich - przyznawana jest indywidualnie. Nie dopuszcza się zatem nominacji grupy badaczy oraz jednostek naukowych lub badawczych.
      Wiedza astronomiczna dotycząca planet swobodnych uległa ogromnemu pogłębieniu dzięki badaniom prowadzonym w ostatnich latach przez dr. Przemysława Mroza. Badacz z UW przeprowadził wszechstronną analizę tzw. zjawisk mikrosoczewkowania grawitacyjnego, której głównym celem było znalezienie zjawisk o bardzo krótkich skalach czasowych (charakterystycznych dla obiektów małomasywnych) i wyznaczenie na ich podstawie częstości występowania w Galaktyce planet swobodnych.
      Oprócz analizy globalnej populacji planet swobodnych dr Przemysław Mróz poszukiwał najbardziej wiarygodnych przypadków indywidualnych detekcji tych planet. W tym celu badał wybrane zjawiska mikrosoczewkowania, w których gwiazda soczewkowana była gwiazdą olbrzymem i w których można było się spodziewać dodatkowych efektów w krzywej blasku mikrosoczewkowania, umożliwiających precyzyjniejsze oszacowanie masy obiektu. Idea zaproponowana przez laureata okazała się niezwykle skuteczna. Udało mu się znaleźć i scharakteryzować 3 planety swobodne, w tym bardzo małomasywną o masie ziemskiej.
      Patronem nagrody jest Frank Wilczek - wybitny amerykański fizyk polskiego pochodzenia, profesor fizyki w Massachusetts Institute of Technology. W 2004 roku z Hugh Davidem Politzerem i Davidem Grossem otrzymał Nagrodę Nobla z fizyki za opracowanie asymptomatycznej swobody w teorii silnych oddziaływań między cząstkami elementarnymi. W 2012 roku uhonorowany został tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego.
      Pierwszego laureata nagrody wyłoniła kapituła w składzie: prof. Frank Wilczek, prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow (UW), prof. Stanisław Kistryn (UJ), prof. Maciej Lewenstein (ICFO w Barcelonie) i prof. Christopher Sachrajda (Uniwersytet w Southampton).
      W czerwcu Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) przyznała coroczne prestiżowe nagrody za najwybitniejsze na świecie prace doktorskie obronione w 2019 roku w dziedzinie astronomii. Dr Przemysław Mróz był jednym z laureatów.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...