Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Wśród ludzi młodych niepokojąco wzrasta liczba udarów mózgu – alarmują eksperci w ramach ogólnopolskiej kampanii #MłodziPoUdarze. W Polsce udary zajmują trzecie miejsce pod względem ogólnej śmiertelności oraz stanowią pierwszą przyczynę trwałej niepełnosprawności wśród osób po 40. roku życia. Coraz częściej występują jednak również u osób młodych, w wieku dwudziestu i trzydziestu kilku lat.

W ramach kampanii edukacyjnej #MłodziPoUdarze, realizowanej przez Stowarzyszenie Udarowcy – Liczy się Wsparcie, eksperci zwracają uwagę, że nigdy nie należy bagatelizować objawów udaru mózgu, nawet u osób młodych. Szybkie rozpoznanie udaru i wezwanie pomocy decyduje o powodzeniu leczenia, co ma szczególne znacznie u ludzi młodych.

Z danych przedstawionych w ramach kampanii wynika, że błyskawiczna pomoc i leczenie w specjalistycznej placówce aż czterokrotnie zwiększa szanse pacjenta na przeżycie udaru mózgu i późniejsze normalne funkcjonowanie. W takich placówkach chory powinien mieć zapewnioną kompleksową opiekę medyczną, realizowaną przez zespół neurologów, fizjoterapeutów, pielęgniarki oraz logopedów.

Każdy z nas powinien umieć rozpoznać podstawowe objawy udaru, a także wiedzieć, jak zareagować, jeśli zaobserwujemy takie objawy u siebie lub u swoich bliskich – przekonuje w informacji przesłanej PAP prof. Mariusz Baumgart z Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Bydgoszczy.

Objawy udaru można zapamiętać, wykorzystując chociażby akronim słowa UDAR: U – utrudniona mowa, D – dłoń/ręka opadająca, A – asymetria ust, R – reaguj natychmiast! Dzwoń pod 999 lub 112.

Prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, prof. Konrad Rejdaka, wyjaśniał podczas webinarium dla dziennikarzy, że udar mózgu to ogniskowe uszkodzenie mózgu, wywołane zatkaniem światła naczyń lub ich pęknięciem, którego skutkiem jest nagły deficyt neurologiczny. Skutkiem tego mogą być niedowłady prawej lub lewej strony ciała, a nawet porażenie, a także zaburzenie mowy, utrata zdolności wypowiadania sensownych treści i ich rozumienia. Zdarzają się zaburzenia przytomności, gdy dojdzie np. do uszkodzenia pnia mózgu, albo naprzemienne niedowłady prawej i lewej strony ciała.

Według organizatorów kampanii #MłodziPoUdarze, szybkość rozpoznania pierwszych objawów i natychmiastowe udzielenie pomocy medycznej może znacząco ograniczyć uszkodzenia układu nerwowego i zakres niepełnosprawności dotkniętych udarem mózgu osób.

Ważne jest też wczesne wdrożenie fizjoterapii po udarze, jeszcze w szpitalu, kiedy tylko jest to już możliwe. Rehabilitacja zwiększa szanse odzyskania sprawności i powrotu do aktywnego życia zawodowego i społecznego.

Udarom mózgu można też zapobiegać. Trzeba przede wszystkim leczyć nadciśnienie tętnicze krwi, zaburzenia rytmu serca, zmniejszyć spożycie alkoholu i pozbyć się nałogu palenia tytoniu. Są to najczęściej występujące czynniki ryzyka udaru, ale też innych chorób sercowo-naczyniowych, zwiększających ryzyko zachorowania na udar mózgu.

Wiele zależy od nas samych. Prawie 90 proc. wszystkich czynników ryzyka jest modyfikowalnych, czyli takich, na którą mamy realny wpływ. Właściwy styl życia, który niweluje ryzyko udaru mózgu, w dużej mierze bazuje na prawidłowej diecie, aktywności fizycznej, zaniechaniu używek, a także regularnym wysypianiu się – przekonuje Prezes Stowarzyszenia Udarowcy – Liczy się Wsparcie dr Sebastian Szyper.

Specjalista podkreśla, że wzrost liczby udarów mózgu wśród ludzi młodych jest szczególnie niepokojący. W dobie pandemii niezwykle ważne jest, aby szukać zarówno szybkiej pomocy lekarskiej, jak i dostępu do wczesnej rehabilitacji po udarze mózgu - dodaje dr Sebastian Szyper.

Do udaru mózgu co roku dochodzi u prawie 90 tys. Polaków, spośród których 30 tys. umiera w ciągu pierwszego miesiąca od zachorowania, z kolei pacjenci, którzy przeżyli, są często niepełnosprawni; 85 proc. wszystkich udarów mózgu stanowią udary niedokrwienne, spowodowane ostrym zamknięciem lub krytycznym zwężeniem tętnicy wewnątrzczaszkowej lub domózgowej.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam. Obawiam się że ten problem nie ma nic wspólnego z tzw covid. Należy zbadać czy wzrost zachorowań następował równocześnie z ulepszeniem sieci telefonii komórkowej 1G 2G 3G 4G 5G ... Do tego dochodzi problem nieustannego niedotlenienia mózgu spowodowanego dość mocnym smogiem w powietrzu.

Fizjologia: Mózg w momencie kiedy jest niedotleniony zwiększa ciśnienie po to by więcej krwi dopłynęło do głowy. Pamiętajmy że siedząc przy komputerze przykurczamy mięśnie piersiowe klatki, które umożliwiają głębszy wdech jednocześnie rozciągamy mięśnie pleców garbiąc się. Mięśnie szyi przy wyciągniętej do przodu głowie (np smartfon komputer samochód) są przemęczone przykurczają się z wysiłku, a tym samym uciskają naczynia krwionośne, które doprowadzają krew i tlen do głowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
38 minut temu, Pii napisał:

Należy zbadać czy wzrost zachorowań następował równocześnie z ulepszeniem sieci telefonii komórkowej 1G 2G 3G 4G 5G ...

Witam. Ja uważam, że  wzrasta wraz z wzrastaniem  rozmiarów ekranów smartfonów: do głowy mają bardzo blisko, chociaż daje się zauważyć korelację również z rosnącą liczbą samochodów elektrycznych, ale już na pewno nie higieną fizyczną, bo przecież ludzie coraz mniej się ruszają.

Edited by 3grosze
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Pii said:

Witam. Obawiam się że ten problem nie ma nic wspólnego z tzw covid. Należy zbadać czy wzrost zachorowań następował równocześnie z ulepszeniem sieci telefonii komórkowej 1G 2G 3G 4G 5G ... Do tego dochodzi problem nieustannego niedotlenienia mózgu spowodowanego dość mocnym smogiem w powietrzu.

Nikt nie wspomniał w artykule o covid-19, ani o tym prawdziwym, ani o tym tak zwanym.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Nikt nie wspomniał w artykule o covid-19

No ale "powszechnie znane" jest, że 5G to samo ZUO, powoduje raki, śmaki i kto wie, czy nie ów 19. ;)

1 godzinę temu, Pii napisał:

Do tego dochodzi problem nieustannego niedotlenienia mózgu spowodowanego dość mocnym smogiem w powietrzu.

Nie tylko, bo statystyka łatwo wykaże, że o ile kiedyś dzieci bawiły się biegając i haratając w gałę, to teraz zwyczajnie siedzą przed komputerem. Co więcej, w ten sposób narażają się na większy stres.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Astro said:

No ale "powszechnie znane" jest, że 5G to samo ZUO, powoduje raki, śmaki i kto wie, czy nie ów 19. ;)

Miałem fragment o 5G, ale go wyedytowałem. Pomyślałem sobie, że to nie po dżentelmeńsku zakładać, że każdy nowy piszący w pierwszym poście o 5G i covid, szczególnie tym tak zwanym, to miłośnik filmów z żółtymi napisami :)

Mimo kilku dekad badań nie ma przesłanek, że fale radiowe w natężeniu w jakim występują obecnie, powodują jakiekolwiek dolegliwości zdrowotne. Dla porównania Słońce dostarcza około 1.3 kW/m2 energii, czyli w natężeniu kilka-kilkanaście rzędów wielkości większym niż z wszystkich nadajników naziemnych w okolicy, w tym w zakresie fal radiowych, paśmie widzialnym, trochę w podczerwieni i UV.

Co do nadajników zainstalowanych w telefonach, to nadają ze zmienną mocą w zależności od odległości do stacji bazowej. Podejrzewam, że w większości przypadków poniżej 1W, ale maksymalnie jest chyba dozwolone 2W.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Pomyślałem sobie, że to nie po dżentelmeńsku zakładać, że każdy nowy piszący w pierwszym poście o 5G i covid, szczególnie tym tak zwanym, to miłośnik filmów z żółtymi napisami :)

Możesz być pewien (statystyka to potwierdza), że jeśli bez związku 5G implikuje "covid", to właśnie jest TEN target. W tym świecie wszystko się sprzedaje.

13 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Dla porównania Słońce dostarcza około 1.3 kW/m2 energii, czyli w natężeniu kilka-kilkanaście rzędów wielkości większym niż z wszystkich nadajników naziemnych w okolicy, w tym w zakresie fal radiowych, paśmie widzialnym, trochę w podczerwieni i UV.

Trochę nie tak. Spójrz przykładowo na rozkład promieniowania tzw. ciała doskonale czarnego (Słońcu daleko od tego nie jest; w zerowym przybliżeniu dokładnie to) i Twojego wi-fi.

16 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Co do nadajników zainstalowanych w telefonach, to nadają ze zmienną mocą w zależności od odległości do stacji bazowej.

Wiem, mam przeje*ane. ;)

17 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Podejrzewam, że w większości przypadków poniżej 1W, ale maksymalnie jest chyba dozwolone 2W.

Mylisz się. Enki (gdyby się ktoś tym zajął) przekraczają polskie normy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minutes ago, Astro said:

Trochę nie tak. Spójrz przykładowo na rozkład promieniowania tzw. ciała doskonale czarnego (Słońcu daleko od tego nie jest; w zerowym przybliżeniu dokładnie to) i Twojego wi-fi.

Pamiętam te wykresy, ale nigdy nie przyglądałem się jednostkom ;) Czyli orientacyjnie ile z promieniowania Słońca to fale radiowe? Nie czuję się na siłach na liczenie całek :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
45 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Nie czuję się na siłach na liczenie całek :)

Bez stresu. Już dawno temu dobre duchy pozwalają sobie poklikać bez napinki, przykładowo (to oczywiście tylko dla BB): http://hyperphysics.phy-astr.gsu.edu/hbase/quantum/radfrac.html

Wiesz, to szybko leci, bo dla BB  {\displaystyle I(\nu )={\frac {2h\nu ^{3}}{c^{2}}}\cdot {\frac {1}{e^{\frac {h\nu }{kT}}-1}},}

co dość łatwo sobie wyrysować. Złośliwcy powiadają, że jeśli ktoś z oddali obserwowałby Układ Słoneczny w tym zakresie, to radiowy szum Ziemi (nie bez powodu, spójrz na TVP :)) przykryłby Słońce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@cyjanobakteria

 

sa badania, że wi-fi pogarsza jakość snu. Tak więc ruteru nie stawiać w sypialni. Każdy w domu ma wi-fi, gdzie ruter używa tych samych częstotliwości co 5g. Biorąc pod uwagę, że w bloku  jest jednoczesnie włączonych kilkadziesiąt ruterów, albo i więcej w zaięgu których jesteśmy, to gdyby 5G takie działanie miało jak to niektórzy wymyślają, to było by już dawno znane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, Astro said:

Bez stresu. Już dawno temu dobre duchy pozwalają sobie poklikać bez napinki, przykładowo (to oczywiście tylko dla BB): http://hyperphysics.phy-astr.gsu.edu/hbase/quantum/radfrac.html

Ciekawe, muszę doczytać. Dobre duszki są faktycznie przydatne, ale przyklepać 15 inputów to nie w kij dmuchał. Trzeba rozumieć co się robi, bo jest zbyt wiele permutacji :) Generalnie z tą mocą Słońca to chodziło mi o całokształt i związane z tym grzanie, bo chyba tylko w ten sposób fale radiowe mogą realnie oddziaływać na ludzi. Przy czym UV oczywiście może powodować groźne zmiany na skórze i uszkodzić siatkówkę.

 

1 hour ago, Kikkhull said:

sa badania, że wi-fi pogarsza jakość snu. Tak więc ruteru nie stawiać w sypialni. Każdy w domu ma wi-fi, gdzie ruter używa tych samych częstotliwości co 5g. Biorąc pod uwagę, że w bloku  jest jednoczesnie włączonych kilkadziesiąt ruterów, albo i więcej w zaięgu których jesteśmy, to gdyby 5G takie działanie miało jak to niektórzy wymyślają, to było by już dawno znane.

Słyszałem kilka historii o osobach, które rzekomo wyczuwają sieci WiFi, ale nie daję temu wiary. Nawet się kiedyś nabijaliśmy, że po przeszkoleniu z 802.22, mogli by robić za mały firewall :) Nie chce mi się teraz szukać, czy faktycznie są na to jakieś dowody. Im wyższa częstotliwość tym mniejsza propagacja fali w ośrodku, szczególnie w mieszkaniach, gdzie sygnał musi przebijać ściany. W efekcie zasięg 5 GHz jest najczęściej słabszy niż standardowe 2.4 GHz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W trakcie czytania (próbując przyswoić kolejne "wiadra" danych) pomyślałem, że możliwe jest że również szkodzi mózgowi nadmiar informcji. Zwłaszcza kiedy krew oczy zalewa z nadmiaru emocji... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

@cyjanobakteria

Obecnie jest wyraźnie widoczna tendencja do zanikanu wszelakich schorzeń, bo leczony jest tylko covid.

Czemu piszesz, że 5G to są jakieś nieszkodliwe fale radiowe? 5G jest o wiele wyższym zakresem fal radiowych i nazywane jest przez fachowców mikrofalami a nie falami radiowymi.

Już w latach '70 było doskonale wiadomo, że silnie promieniowanie elektromagnetyczne ma negatywny wpływ na człowieka. Jako pierwsi przekonali się o tym wojskowi. Problemem jest tylko to, że wiedza ta jest nie na rękę korporacjom czerpiącym z tych technologii ogromne zyski.

Przyczyna udaru mózgu może być złożona, nie było badań dlatego nie wiemy, który czynnik środowiskowy ostatecznie wywołuje udar u osłabionych ludzi. Dziś dopisał bym kolejne dwie rzeczy; powszechny alkoholizm i depresje po covid-ową.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 hours ago, Pii said:

Czemu piszesz, że 5G to są jakieś nieszkodliwe fale radiowe? 5G jest o wiele wyższym zakresem fal radiowych i nazywane jest przez fachowców mikrofalami a nie falami radiowymi.

Wiem, że 5G to mikrofale. Nie rozwodziłem się nad definicją, bo dla mnie to są fale radiowe w wyższym zakresie częstotliwości (długość fali <1m), chociaż też nazywam je mikrofalami. Fale radiowe można klasyfikować na bardzo długie, długie, średnie, krótkie, ultrakrótkie, mikrofale.

Moc promieniowania maleje z kwadratem odległości. Zerknąłem na mój telefon, który jest teraz podpięty do wieży LTE. Mam zainstalowaną aplikacje, która podaje parametry sygnału i aż nie chce mi się wierzyć, że jest taki słaby. Może źle odczytuję, ale jest na poziomie -110 dBm czyli 10-20 fW (femtowattów). Jeden fW to jest 10^-15 W. Jestem w odległości około 2km od BTS. Mikrofalówka w kuchni operuje na poziomie 1kW lub więcej. Największym źródłem promieniowania jest telefon w trakcie wykonywania połączenia, bo może siać do 2W we wszystkich kierunkach, ale najczęściej jest przy głowie.

 

4 hours ago, Pii said:

Już w latach '70 było doskonale wiadomo, że silnie promieniowanie elektromagnetyczne ma negatywny wpływ na człowieka. Jako pierwsi przekonali się o tym wojskowi.

Chodzi o jakieś stare radiostacje plecakowe o mocy kilka W albo radiostacje polowe na kilkadziesiąt W? Wrzuć link to jakiegoś opracowania naukowego to rzucę okiem. Jak nie wspinasz się nielegalnie na maszty, to nie powinno Ci nic grozić :)

 

4 hours ago, Pii said:

Problemem jest tylko to, że wiedza ta jest nie na rękę korporacjom czerpiącym z tych technologii ogromne zyski.

Problemem jest to, że ludzie generalnie boją się tego czego nie rozumieją i dorabiają do tego teorie spiskowe. W obecnych czasach rozumienie w społeczeństwie jest w lekkiej defensywie. Przynajmniej mam takie wrażenie, bo do głosu doszły ciemne masy, jak antyszczepionkowcy. Kiedyś wieśniacy protestowali przed liniami kolejowymi, nadajnikami radiowymi i elektrycznością. Widziałem skany ze starych, przedwojennych gazet z takim artykułami! Teraz protestują przed wiatrakami, szczepionkami i 5G.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

@cyjanobakteria

Proszę pisać w temacie. Proszę wyjaśnić co miał pan na myśli pisząc cytuje:

 

"Pomyślałem sobie, że to nie po dżentelmeńsku zakładać, że każdy nowy piszący w pierwszym poście o 5G i covid, szczególnie tym tak zwanym, to miłośnik filmów z żółtymi napisami."

 

"Problemem jest to, że ludzie generalnie boją się tego czego nie rozumieją i dorabiają do tego teorie spiskowe."

 

"Przynajmniej mam takie wrażenie, bo do głosu doszły ciemne masy, jak antyszczepionkowcy."

 

Przecież w tych zacytowanych "obelgach" pisze pan chyba sam do siebie? To tylko trzy przykłady, ma pan więcej takich zupełnie nie w temacie wypowiedzi jak te zacytowane powyżej wypowiedzi. Co konkretnie pana wypowiedzi wnoszą do tematu wpisu? Proszę umocować pana "teorie" w temacie udarów mózgu, tak jak ja to zrobiłem. Jeśli nie potrafi pan tego uczynić to proszę te wpisy przenieść do odpowiedniego miejsca na forum bo zupełnie rozmijają się z treścią wpisu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, Pii napisał:

Przecież w tych zacytowanych "obelgach" pisze pan chyba sam do siebie?

Się wtrącę. Cyjanobakteria dokładnie opisał wpływ fal różnych, co wymagała dość długiego wyjaśnienia i wielu nowych dla Pana informacji i ....chyba u Pana wystąpiło coś, co Paradokser  wcześniej napisał:

8 godzin temu, Paradokser napisał:

możliwe jest że również szkodzi mózgowi nadmiar informcji. Zwłaszcza kiedy krew oczy zalewa z nadmiaru emocji... ;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Pii said:

Pomyślałem sobie, że to nie po dżentelmeńsku zakładać, że każdy nowy piszący w pierwszym poście o 5G i covid, szczególnie tym tak zwanym, to miłośnik filmów z żółtymi napisami.

Wymienienie 5G i covid-19 w jednym zdanie nie sprawia dobrego pierwszego wrażenia, ale to nie Twoja wina, tylko wynika to z obserwacji :)

 

2 hours ago, Pii said:

Pomyślałem sobie, że to nie po dżentelmeńsku zakładać, że każdy nowy piszący w pierwszym poście o 5G i covid, szczególnie tym tak zwanym, to miłośnik filmów z żółtymi napisami. Problemem jest to, że ludzie generalnie boją się tego czego nie rozumieją i dorabiają do tego teorie spiskowe.

Nie pisałem tego do Ciebie, tylko ogólnikowo stwierdziłem aktualny poziom wiedzy w społeczeństwie. W historii były już przypadki, że ludzie protestowali przeciwko wdrażanym technologiom (elektryczność, linie kolejowe, etc).

 

2 hours ago, Pii said:

Proszę umocować pana "teorie" w temacie udarów mózgu, tak jak ja to zrobiłem.

Mówisz, masz. Badania są prowadzone przez przynajmniej 2-3 dekady, od początków istnienia sieci mobilnej i nie ma jak dotąd dowodów naukowych, że fale radiowe powodują problemy zdrowotne w tym udary mózgu :)

Promieniowanie dzieli się na:
- niejonizujące (radiowe, mikrofalowe, podczerwień, widzialne i uv)
- jonizujące (x-ray, alfa, beta, gamma i neutronowe)

Niebezpieczne dla zdrowia jest promieniowanie jonizujące. UV jest niejonizujące jednak jest wystarczająco energetyczne i potrafi namieszać na poziomie molekularnym i uszkodzić DNA, dlatego zaleca stosowanie filtrów UV i kontrolowanie czasu spędzanego na słońcu.

Nie ma dowodów, że promieniowanie niejonizujące, w tym mikrofale, jest szkodliwe dla zdrowia. Wymiana energii w tym wypadku odbywa się poprzez ogrzewanie i na tej zasadzie działa mikrofalówka. Mikrofalówka ma jednak bardzo dużą moc w porównaniu do telefonu już nie wspominając o sile odbieranego sygnału z BTS. Pewne ograniczenia i procedury jednak obowiązują w miejscach pracy przy urządzeniach operujących znacznymi mocami.

WHO zaliczyła promieniowanie niejonizujące w tym 5G do kategorii prawdopodobnie bezpiecznych z zaznaczeniem, że zaleca dodatkowe badania. W tej samej kategorii ryzyka znajduje się kawa, talk, kiszone ogórki i inne warzywa konserwowe :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Nie ma dowodów, że promieniowanie niejonizujące, w tym mikrofale, jest szkodliwe dla zdrowia

Nie ma dowodów, że tak nie jest. Są ludzie którzy są w stanie stwierdzić po jakości snu czy wi-fi jest włączone. Wi-fi w widoczny sposób wpływa też na zachowanie się pszczół.
Jeśli tak, to mamy połączenie mikrofale - fizjologia przy pomocy innego mechanizmu niż temperatura, zatem problem jest otwarty.

Za rosnąca ilości udarów może wpłynąć rosnące spożycie (fluoro)chinolonów (zamiast wycofanych penicylin). W ostrej fazie "zatrucia" wysiada synteza kolagenu i wszystkie tkanki robią się nadzwyczajnie słabe.

16 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

W tej samej kategorii ryzyka znajduje się kawa, talk, kiszone ogórki i inne warzywa konserwowe :)

Brawo za merytoryczną dyskusję nie odwołującą się do gruczołów.

W dniu 4.12.2020 o 23:14, cyjanobakteria napisał:

Słyszałem kilka historii o osobach, które rzekomo wyczuwają sieci WiFi, ale nie daję temu wiary.

Skoro pszczoła błyskawicznie zmienia zachowanie po włączeniu/wyłączeniu wi-fi, to czemu nie znacznie większy mózg?

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, peceed napisał:

Skoro pszczoła błyskawicznie zmienia zachowanie po włączeniu/wyłączeniu wi-fi, to czemu nie znacznie większy mózg?

Jaka, czyja i gdzie ta pszczoła? Może pszczoły kundelkowe, bo te naukowe nic o tym nie wiedzą : 

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1002/bem.2250020108

Foraging‐experienced honeybees retained normal flight, orientation, and memory functions after 30 minutes' exposure to 2.45‐GHz CW microwaves at power densities from 3 to 50 mW/cm2. These experiments were conducted at power densities approximating and exceeding those that would be present above receiving antennas (...)There was no evidence that airborne invertebrates would be significantly affected during transient passage through microwaves associated with SPS ground‐based microwave receiving stations.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, peceed said:

Nie ma dowodów, że tak nie jest. Są ludzie którzy są w stanie stwierdzić po jakości snu czy wi-fi jest włączone.

Wiesz jak działa nauka. Nie ma dowodów na nieistnienie wróżek. Może to właśnie wróżka zębuszka sny mąci szukając pod poduszką fantów? :)

Ludzie od zawsze twierdzą różne rzeczy i ja nie daję im wiary, w szczególności chodzi mi o 3000 różnych bogów i bóstw, UFO, ale też i hipochondryków uczciwie przekonanych o złym stanie swojego zdrowia. Będą dostępne opracowania wykazujące skutki uboczne, to się nad nimi pochylę. Uczciwie przyznaję jednak, że nie śledzę z zainteresowanie tematu, bo niezachęcająco działa na mnie atmosfera dyskusji krążąca wokół teorii spiskowych.

 

3 hours ago, peceed said:

Brawo za merytoryczną dyskusję nie odwołującą się do gruczołów.

Jako miłośnik ogórków konserwowych i wegetarianin z umiarkowanym niepokojem przyjąłem do wiadomości, że WHO zaleca dalsze badania nad warzywami konserwowymi. Pomyślałem, że odrobina humoru rozwieje ponurą dyskusję o zagrożeniu :)

 

Zrobiłem kilka orientacyjnych pomiarów siły sygnału na sprzęcie WiFi i telefonie. Karty WiFi nadają legalnie w Europie z mocą 20 dBm (0.1W), ale w niektórych krajach dozwolone jest więcej. Telefony mobilne nadają maksymalnie 2W, ale przy dobrym zasięgu w mieście <1W.

WiFi 2.4GHz, klient 1
 -48 dBm  (1.58e-8W)

WiFi 2.4GHz, klient 2
 -53 dBm  (5.01e-9W)

Telefon za miastem
-110 dBm  (1e-14W)

Telefon w centrum
 -85 dBm  (3.16e-12W)

 

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, 3grosze napisał:

Jaka, czyja i gdzie ta pszczoła?

Jaka? Właściwie każda.... Czyja? Twoja konkwistadorze? :) Gdzie? Wszędzie tam gdzie sygnał dochodzi. Nie wiem czy ma to jakąkolwiek wartość (bo nie chce mi się szukać), ale czytam o tym już od ponad dziesięciu lat: https://inhabitat.com/its-official-cell-phones-are-killing-bees/

1 godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Zrobiłem kilka orientacyjnych pomiarów siły sygnału na sprzęcie WiFi i telefonie.

Z jakiej odległości można zapytać? :) Podziwiam ludzi, którzy bezmyślnie wierzą w to, co im jakieś idiotyczne apki podrzucają. Przykładowo (skoro interesuje Cię tak bardzo radioastronomia): to co mierzysz ma się nijak do "siły sygnału" podawanego w WATACH jako moc źródła. Norma 100 mW dla urządzeń w UE coś znaczy, a jak już kiedyś wspomniałem, większość urządzeń na rynku tego nie spełnia.

1 godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

ale w niektórych krajach dozwolone jest więcej

Nie mają widać pszczół. Osobiście nie spożywam miodu, ale pszczoły bardzo szanuję z dziesiątków innych powodów.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Astro napisał:

Nie wiem czy ma to jakąkolwiek wartość (bo nie chce mi się szukać), ale czytam o tym już od ponad dziesięciu lat: https://inhabitat.com/its-official-cell-phones-are-killing-bees/

Nie wiem czy to jest argumentem, ale od roku mam pszczoły, żyją, dały miód, cały czas uzupełniam wiedzę w tym temacie i mam kontakt ze środowiskiem pszczelarskim. A teorii różnych na temat ich zdrowia jest tyle, ilu pszczelarzy. A wszystkie ich kłopoty to właśnie przez różne G i "chemie" (prawda jest taka, że głównie to warroza i jej odległe skutki jest przyczyną, ale jej leczenie dla wielu pszczelarzy jest ponad ich możliwości.;) W tym roku, po słabym nektarowaniu lipy, to jeden uparcie  obarczał za to kwaśne deszcze. .Zaserwowałeś link do strony pełnej emocji, ale Wiesz, merytoryka się liczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, 3grosze napisał:

Zaserwowałeś link do strony pełnej emocji, ale Wiesz, merytoryka się liczy.

Oczywiście, ale "Over 83 experiments have yielded the same results" to jakoś nie moja emocja. Ciężko Ci to załapać? :P

11 minut temu, 3grosze napisał:

Nie wiem czy to jest argumentem, ale od roku mam pszczoły, żyją, dały miód, cały czas uzupełniam wiedzę w tym temacie i mam kontakt ze środowiskiem pszczelarskim.

Masz pszczoły? Powiesz po co? :D Między nami wiesz doskonale co masz... Widziałeś kiedyś dzikie roje pszczół? Bo ja nie raz. Ostatnimi czasy tyłek mam ociężały, zdrowie już nie to, ale jak się wybieram w lasy, to niestety wiesz co widzę; i bez głupich "pseudoeko" checheszków. Doprowadzają mnie do skraju wytrzymałości nerwowej.

Edit. Tak, "mam" psy. Właściwie to one mnie mają, ale to migranci ze schronisk dla zwierząt. Tak, przyjmuję migrantów.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Astro napisał:

Widziałeś kiedyś dzikie roje pszczół? Bo ja nie raz.

 Roje dzikich pszczół czy rójki pszczoły miodnej? Raczej to drugie, bo naturalne roje dzikich pszczół wyginęły przez warrozę. A te rójki, które uciekły pszczelarzom (błąd pszczelarski) przeżyją bez leczenia półtora sezonu, ale wina G będzie. Pszczoły w lasach, to mogą być z tych "wywożonych na wrzos".

16 minut temu, Astro napisał:

Over 83 experiments have yielded the same results

Ale żadnego linku, ale fama idzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, 3grosze napisał:

Pszczoły w lasach, to mogą być z tych "wywożonych na wrzos".

Oczywiście bywałeś tam, gdzie ja, ZBADAŁEŚ i masz odpowiednią publikację. Pochwalisz się?

4 minuty temu, 3grosze napisał:

Ale żadnego linku, ale fama idzie.

Wiesz doskonale, że ja wiem, iż jeśli pszczoły wyginą, to nie będzie i nas. ;) Temat mnie jednak niezbyt zajmuje, co również doskonale wiesz, dlatego chętnie oprę się na publikacjach Twoich osiągnięć. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Picie kawy może być powiązane z niższym ryzykiem rozwoju raka prostaty, czytamy na łamach British Medical Journal Open. Autorzy badań, naukowcy ze Szpitala Shengjing Chińskiego Uniwersytetu Medycznego, przeprowadzili metaanalizę dostępnych badań. Wzięto w nich pod uwagę 1.081.586 osób, wśród których wystąpiły 57.732 przypadki raka prostaty.
      Rak prostaty to 2. najbardziej rozpowszechniony nowotwór u mężczyzn. Jest on też 6. zbierającym największe śmiertelne żniwo męskim nowotworem. Niemal 3/4 przypadków tego nowotworu notuje się w krajach uprzemysłowionych, a od lat 70. gwałtownie rośnie zapadalność w Azji.
      Xiaonan Chen, Yiqiao Zhaon, Zijia Tao i Kefeng Wang przeanalizowali wyniki badań opublikowanych do września 2020 roku. Gdy porównali wyniki różnych badań okazało się, że osoby pijące dziennie 9 lub więcej filiżanek kawy były narażone na o 9% mniejsze ryzyko rozwoju nowotworu prostaty niż ci, którzy pili nie więcej niż 2 filiżanki dziennie. Chińczycy zauważyli też, że każda dodatkowa filiżanka była związana z 1-procentową redukcją ryzyka.
      Gdy zaś podzielono nowotwory prostaty pod względem ich zaawansowania, stwierdzono, że najwyższe spożycie kawy wiązało się z 7-procentową redukcją ryzyka wystąpienia zlokalizowanych nowotworów i 12–16 procentową redukcją wystąpienia nowotworów zaawansowanych i najbardziej śmiertelnych.
      Autorzy metaanalizy podkreślają, że do uzyskanych wyników należy podchodzić ostrożnie, gdyż metaanaliza nie brała pod uwagę innych czynników. Ponadto ilość wypijanej kawy nie była ściśle kontrolowana, polegano tutaj wyłącznie na pamięci badanych. Różne były też typy kawy i sposoby jej parzenia, a poszczególne badania różniły się między sobą metodologią.
      Zauważają jedną, że istnieje prawdopodobne biologiczne uzasadnienie ich spostrzeżeń. Otóż kawa poprawia metabolizm glukozy, ma właściwości przeciwzapalne i przeciwutleniające oraz wpływa na poziom hormonów płciowych. Wszystkie te czynniki mogą mieć udział w rozwoju raka prostaty. Wnioski takie są tym bardziej uprawnione, że już wcześniejsze badania łączyły spożycie kawy ze zmniejszeniem ryzyka nowotworu wątroby, pęcherza i piersi.
      Jeśli przyszłe badania wykażą związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy spożyciem kawy a redukcją ryzyka nowotworu prostaty, można będzie zachęcać mężczyzn, by pili więcej kawy, stwierdzają autorzy badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W coraz większej liczbie polskich miast wykorzystuje się odnawialne źródła energii – zarówno w instalacjach miejskich, jak i na potrzeby domów wielorodzinnych. Najbardziej popularne są instalacje fotowoltaiczne, ale przyszłością jest też energia wiatrowa – mówi dr Aleksandra Lewandowska.
      Zespół naukowców z UMK w Toruniu przeanalizował 20 największych pod względem ludności polskich miast, m.in. Warszawę, Wrocław i Kraków pod kątem wykorzystania przez nie odnawialnych źródeł energii (OZE). Jej użycie wpisuje się w koncepcję tzw. smart city.
      Smart city jest pojęciem wieloaspektowym, łączy szereg różnego rodzaju zagadnień, jednym z nich jest inteligentna sieć energetyczna, w której skład wchodzi wykorzystanie OZE – opowiada dr Aleksandra Lewandowska z Katedry Studiów Miejskich i Rozwoju Regionalnego UMK w Toruniu.
      Wykorzystanie OZE w mieście ma poprawić stan środowiska metropolii i jednocześnie jakość życia jego mieszkańców.
      Naukowcy ustalili, że tylko pięć badanych miast posiada szerszą strategię tworzenia smart city. Jednak informacje o wykorzystaniu OZE i chęci wdrażania takich rozwiązań pojawiają się w planach gospodarki niskoemisyjnej w większości z nich. Tego typu dokumenty są obligatoryjne – zauważa badaczka.
      Dr Lewandowska mówi, że co prawda z analizy dokumentów wyłania się dość optymistyczny obraz dotyczący wykorzystania OZE w miastach, to praktyka jest nieco mniej kolorowa.
      Miasta stawiają przede wszystkim na rozwiązania, które cieszą się sporym poparciem społecznym. Dlatego teraz koncentrują się głównie na walce z kopciuchami – podkreśla. Jednocześnie zauważa, że w taki ekologiczny trend wpisuje się wykorzystanie OZE i organizacje społeczne również wywierają presje na włodarzach miast w kwestii ich jak najszerszego wykorzystania. W jej ocenie miasta powinny postawić na większą promocję OZE: zachęty wśród mieszkańców np. w postaci rekompensat. Ciągle brakuje funduszy na te cele – zauważa.
      Wśród analizowanych miast najbardziej widoczne są małoskalowe inwestycje OZE – wynika z obserwacji naukowców. Są to na przykład ławki, parkometry i latarnie uliczne z panelami fotowoltaicznymi. Tego typu rozwiązania są najprostsze do wdrożenia, bo nie wymagają wprowadzania zmian z istniejącej sieci energetycznej – podkreśla.
      Za nadal niedocenioną kategorię OZE w miastach Lewandowska uznaje energię wiatrową. W jej ocenie niewielkie instalacje tego typu z powodzeniem mogłyby działać na szczytach wysokich budynków.
      Ekspertka zapytana o ocenę dotychczasowych instalacji OZE w miastach podkreśla, że nadal ich skala nie jest duża. Każda inwestycja w tego typu źródła energii jest godna pochwały, bo wskazuje właściwy trend. Każda, nawet najmniejsza inwestycja w OZE przyczynia się do poprawy stanu środowiska. Miasto to żyjący organizm i w holistycznej perspektywie wszystkie tego typu działania mają znaczenie – zaznacza.
      Lewandowska mówi, że inwestowanie w OZE zwraca się coraz szybciej. Teraz należy mówić o kwestii 5–10 lat, bo technologie tego typu w ostatnim czasie staniały. Ich rzekoma kosztowność to utarty mit – uważa.
      Podczas gdy na wsi i na przedmieściach widoczny jest coraz szerszy trend wykorzystania paneli fotowoltaicznych na domach jednorodzinnych, inaczej jest w przypadku miast – głównie ze względu na inny typ architektury.
      Jednak instalacje tego typu pojawiają się coraz częściej w ramach nowo tworzonych osiedli wielorodzinnych. Zwykle panele zasilają oświetlenie części wspólnych. Modne jest bycie eko, więc deweloperzy grają tą kartą – opowiada ekspertka.
      Ekspertka konkluduje, że Polska nie odstaje pod względem wykorzystania OZE w miastach od naszych południowych sąsiadów – Czech czy Słowacji. Idziemy w dobrym kierunku, ale na przykład do Niemiec ciągle nam pod tym względem daleko – kończy.
      Wniosku z analizy toruńskich badaczy ukazały się w periodyku "Energies". Jego współautorami, oprócz dr Lewandowskiej są również dr hab. Justyna Chodkowska–Miszczuk, dr hab. inż. Krzysztof Rogatka i inż. Tomasz Starczewski.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W najnowszym zestawieniu Highly Cited Researchers 2020 znalazło się czterech naukowców z Polski. W rankingu tym wymieniono naukowców, których liczba cytowań mieściła się w górnym 1% najczęściej cytowanych specjalistów z danej dziedziny.
      Ranking wymienia – już po raz szósty – profesora kardiologii Piotra Ponikowskiego, rektora Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Po raz piąty z rzędu trafił do niego profesor Adam Torbicki, kardiolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W zestawieniu, po raz drugi z rzędu, wymieniono nieżyjącego już chemika profesora Jacka Namieśnika, byłego rektora Politechniki Gdańskiej. Znajdziemy tam też fizjologa roślin z SGGW w Warszawie, Hazema M. Kalajiego.
      W całym rankingu wymieniono 6167 naukowców z ponad 60 krajów. Na liście najczęściej cytowanych spejalistów dominują naukowcy z USA. Jest ich tam 2650 (41,5%). To o 2,5 punktu procentowego mniej niż w roku 2019. Udział uczonych z USA spada, rośnie natomiast znaczenie naukowców z Chin. W tegorocznym rankingu znalazło się ich 770 (12,1%), podczas gdy rok temu było ich 636 (10,2%). Chiny wzmacniają swoją pozycję w świecie nauki w znacznej mierze dzięki USA. Rząd w Pekinie zachęca własnych naukowców do coraz większego angażowania się w światową naukę, w związku z czym Chińczycy coraz częściej wyjeżdżają do USA na studia magisterskie i doktoranckie. Obywatele Państwa Środka stanowią już największą grupę zagranicznych studentów w Stanach Zjednoczonych. Nauka obu krajów jest coraz bardziej ze sobą powiązana.
      Kolejnymi krajami, które umieściły najwięcej uczonych w zestawieniu są Wielka Brytania (514), Niemcy (345), Australia (305), Kanada (195), Holandia (181), Francja (160), Szwajcaria (154) oraz Hiszpania (103). Zestawienie instytucji, z których pochodzą najczęściej cytowani naukowcy, wygląda zaś następująco: Harvard University, USA, (188); Chińska Akademia Nauk (124); Stanford University, USA, (106); Narodowe Instytuty Zdrowia, USA, (103); Towarzystwo im. Maxa Plancka, Niemcy, (70); University of California Berkeley, USA, (62); Broad Institute, USA, (61); University of California, San Diego, USA, (56); Tsinghua University, Chiny, (55); Washington University of St. Louis, USA, (54).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Teren obecnej Polski nie opustoszał pod koniec ostatniej epoki lodowcowej ok. 9500 lat p.n.e. Był dalej zamieszkiwany przez łowców reniferów, którzy stopniowo przystosowali się do życia w coraz cieplejszym klimacie – wynika z analiz polskich naukowców opublikowanych w Journal of World Prehistory.
      W ciągu ostatniego miliona lat lodowiec kilkukrotnie zajmował dużą część obszaru Polski. Ostatni zniknął zupełnie z naszych obszarów ok. 13 tys. lat p.n.e. Z reguły swoim zasięgiem obejmował północną część kraju. Jego bliskość powodowała, że ludzie mogli przez większość pradziejów zamieszkiwać głównie południową część dzisiejszej Polski.
      Wraz z cofnięciem się lodowca na północ, na teren Skandynawii, obszary obecnej Polski stały się możliwe do zamieszkania dla większej liczby ludzi. Wcześniej zapuszczali się tam jedynie sezonowo łowcy reniferów – wędrowali za zwierzętami, które stanowiły podstawę ich egzystencji. Jednak wraz z wytopieniem się lodowca klimat zmienił się – temperatura znacznie wzrosła, a po kilku tysiącach lat od jego zniknięcia teren obecnej Polski porósł gęstymi lasami. Pojawiły się też liczne polodowcowe jeziora.
      Do tej pory naukowcy uważali, że zmiana ta spowodowała emigrację paleolitycznych łowców na północny–wschód – poza obszary Polski. Przez 150–300 lat od ok. 9500 lat p.n.e. nasze tereny miały być opuszczone przez ludzi. Dopiero potem na te obszary miała nadejść ludność z południa lub południowego zachodu Europy – opowiada PAP dr hab. Tomasz Płonka z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Z jego analiz, przeprowadzonych wspólnie z Michałem Szutą z tej samej uczelni i Dariuszem Bobakiem z Fundacji Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego opublikowanych w prestiżowym periodyku Journal of World Prehistory, wynika jednak coś zupełnie innego.
      Okazuje się, że obszar dzisiejszej Polski nie został opuszczony – z naszych badań wynika, że był ciągle zasiedlony – podkreśla dr hab. Płonka.
      Taki wniosek udało się wyciągnąć na podstawie modelowania wykonanego w oparciu o statystykę bayesowską (nazwa pochodzi od XVIII–wiecznego matematyka Thomasa Bayesa). Metoda ta jest używana w zachodniej Europie, jednak polscy badacze przeszłości nadal rzadko po nią sięgają. Do tego modelu zespół dr. hab. Płonki wprowadził daty pozyskane w czasie analiz radioaktywnego izotopu węgla (C14) z kilkudziesięciu stanowisk archeologicznych z przełomu schyłkowego paleolitu i mezolitu. Samo wykonanie datowania metodą C14 nie jest jednak wystarczające – ma nadal sporo mankamentów i nie jest w pełni doskonałe. Naukowcy wskazują, że statystyka bayesowska umożliwia sprecyzowanie poprzednio ustalonej chronologii i urealniają wcześniej uzyskane dane. Można też badać zjawiska w skali mikro nawet sprzed wielu tysięcy lat, bo modelowanie to jest bardziej dokładne.
      Podobne modelowanie ten sam zespół archeologów wykonał dla Niziny Północnoniemieckiej w tym samym okresie. Uzyskał bardzo podobny obraz. Nie ma mowy o opuszczeniu tego terenu. W przeciwieństwie do obszaru Polski, gdzie stanowiska z okresu schyłkowego paleolitu i mezolitu następowały po sobie, na terenie Niemiec występowały one w tym samym okresie – opowiada naukowiec. Oznacza to jednak to samo, co dla terenu Polski: poszczególne grupy ludzi stopniowo przystosowały się do zmian środowiska naturalnego. Nic nie wskazuje na migracje – uważają autorzy artykułu.
      Archeolodzy znajdują ślady po życiu i działalności łowców schyłkowego paleolitu głównie w postaci krzemiennych narzędzi, które stosowali m.in. do polowania czy oprawiania zwierzyny. Część z nich odróżniała się zdecydowanie od tych, z których korzystali ludzie w okresie mezolitu. Widzimy jednak pewnie nawiązania i ciągłość w tradycji takich wyrobów, jak na przykład tzw. zbrojników, czyli niewielkich elementów krzemiennych, które montowano na strzałach – podkreśla dr hab. Płonka.
      To – w jego ocenie – uprawomocnia wnioski grupy badaczy płynące z analiz statystycznych: Łowcy nie opuścili naszych terenów, tylko po prostu przystosowali się do zmieniających się warunków klimatycznych. Potrzebowali odpowiednich narzędzi do polowania; teraz polowali nie na renifery tylko głównie na zwierzęta mieszkające w lasach – wskazuje. Dodaje, że ciągłość widać również w elementach sztuki – zdobieniach części odkrywanych przedmiotów, zwłaszcza na przełomie tych dwóch okresów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mrówki Solenopsis richteri posługują się piaskiem jak narzędziem, by pozyskać ciekły pokarm (roztwór cukru), nie tonąc w nim. Autorzy artykułu z pisma Functional Ecology podkreślają, że to pokazuje, że dostosowują strategię korzystania z narzędzi do ryzyka związanego z żerowaniem.
      S. richteri pochodzą z Ameryki Południowej. Po introdukcji do południowych USA są tu uznawane za gatunek inwazyjny.
      Gdy mrówkom zapewniono niewielkie pojemniczki z roztworem cukru, dzięki hydrofobowemu egzoszkieletowi były w stanie unosić się na powierzchni i żerować. Gdy jednak naukowcy zmniejszyli napięcie powierzchniowe, S. richteri zaczęły przenosić piasek, by spuścić ciecz z naczynia.
      Odkryliśmy, że mrówki budują strukturę z piasku, która skutecznie wyciąga ciecz z pojemnika, tak aby później można ją było zebrać - opowiada dr Aiming Zhou z Huazhong Agricultural University. Ta niesamowita umiejętność nie tylko zmniejszała ryzyko utonięcia, ale i zapewniała większą powierzchnię do zbierania roztworu.
      Okazało się, że struktury z piasku były tak skuteczne, że w ciągu 5 minut mogły wyciągać z pojemniczków niemal połowę cieczy.
      Naukowcy zmieniali napięcie powierzchniowe za pomocą surfaktantu. Gdy jego stężenie wynosiło ponad 0,05%, co przekładało się na znaczące ryzyko utonięcia, mrówki budowały struktury z piasku. Nie tworzyły ich, żerując na czystym roztworze cukru. Podczas eksperymentów owadom dostarczano piasek o różnej wielkości ziaren; w ten sposób można było określić ich preferencje budowlane w takiej sytuacji.
      Wiemy, że niektóre gatunki mrówek są w stanie posługiwać się narzędziami, szczególnie przy zbieraniu ciekłego pokarmu. Byliśmy jednak zaskoczeni niesamowitymi umiejętnościami S. richteri w tym zakresie - dodaje dr Jian Chen, entomolog z amerykańskiego Departamentu Rolnictwa.
      Dr Zhu podkreśla, że konieczne są dalsze badania. Nasze eksperymenty były prowadzone w laboratorium i dotyczyły wyłącznie S. richteri. Kolejnym krokiem powinno być ustalenie, jak bardzo zachowanie to jest rozpowszechnione u innych gatunków mrówek.
       


      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...