Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
ex nihilo

Wyższość religii nad wyższością ateizmu w walce z wirusem (offtop)

Recommended Posts

5 hours ago, Daniel O'Really said:

Przed czym ostrzega cię otagowanie kogoś jako gorszego?

Ups. Tak się kończy wpadanie na forum w czasie pracy. Ten komentarz nadaje się do kasacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 26.05.2020 o 00:04, venator napisał:

Czy wielu nie starało się być moralnymi, jak to określiłeś, aby nie trafić do tego miejsca namalowanego na  prawym  skrzydle?

Oczywiście wiara, że za dobre uczynki idzie się do nieba, a za złe do piekła, powinna prowadzić do większej moralności a nie mniejszej. Gdyby tylko na tym się kończyła religia, to hipoteza, o której powiedziałem, byłaby nieprzekonująca. Problem polega na wprowadzeniu do religii obrzędu spowiedzi i pokuty, które pozwalają usprawiedliwić psychologicznie nawet najgorsze uczynki. Np. Jezus w Ewangelii św. Mateusza prawi, że "każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym”. A to ograniczenie dotyczące tego ducha św. to nie jest nawet morderstwo czy gwałt. Także każdy ksiądz gwałciciel może zostać oczyszczony z grzechów (zdaje się, że czasem potrzebny do spowiedzi biskup czy papież, ale da się). A jak się oczyści, to trafi do nieba. Z innymi religiami zapewne jest podobnie. Dlatego religie poprzez sakrament pokuty przyzwalają na amoralne zachowania, nawet przestępstwa.

W dniu 26.05.2020 o 00:04, venator napisał:

A nawet ci, którzy zgodnie z ówczesnym prawem łamali kołem, palili na stosie  "czarownice",  ale robili to zgodnie ze swoimi przekonaniami, zgodnie z ówczesną literą prawa, to byli moralni czy nie? To samo możemy powiedzieć o SS-manach z SS-Totenkopfverbände. W hitlerowskim państwie, z hitlorewskiego punktu wiedzenia byli moralni, czy nie?

Nie da się oceniać obiektywnie poziomu moralności ludzi z przeszłości, jedynie można to robić w stosunku do współczesnych. Z dzisiejszej perspektywy te zachowania są oczywiście niemoralne, a z ich mogło być inaczej. Inteligencja, wiedza i świadomość ludzkości znacząco wzrosły w ciągu tysięcy lat. Dobrze obrazuje to porównanie wzrostu ludzi ze średniowiecza a dziś. W czasach średniowiecza byłbym uznany za olbrzyma, a dziś mam lekko powyżej przeciętnej. Prawdopodobnie razem ze wzrostem, inteligencją i wiedzą rośnie także moralność ludzkości. Ze statystycznego punktu widzenia średnia tych cech rośnie, zatem możemy powiedzieć z tego punktu widzenia, że dzisiaj ludzie są bardziej moralni niż kiedyś, tak jak są bardziej inteligentni czy wyżsi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 hours ago, peceed said:

Są lepsze powody. Na przykład chcę być dobrze ostrzyżony.

Czyli fryzjer, który cię gorzej ostrzyże, jest przez ciebie oceniany jako gorszy człowiek?

15 hours ago, peceed said:

Nawet prawa fizyki są zależne od obserwatora.

Nie. Prawa fizyki nie są zależne od obserwatora. W przeszłości pokutował mit, że niektóre zjawiska są zależne od obserwatora, ale już dawno został obalony.

15 hours ago, peceed said:

W naszych uczuciach zawarta jest mądrość przodków i niosą one w sobie ogromną wiedzę o charakterze statystycznym której sobie nie uświadamiamy

Masz na to jakieś dowody, czy tylko osobiste odczucie i anegdotki?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak na ochłodę umysłów przypomnę (tu już chyba Nihilo przypominał) "paradoks" Russella. Dodam tylko, że od 30 lat strzygę się sam, całkiem dobrze i z sukcesem. Dla niektórych dodam, że brody nie noszę. ;)

4 godziny temu, Daniel O'Really napisał:

Czyli fryzjer, który cię gorzej ostrzyże, jest przez ciebie oceniany jako gorszy człowiek?

Niestety Daniel, tak będzie w tej "logice". ;)
Podpowiem, że nie ma nic lepszego w kwestii "oceny" jak własne spróbowanie się z problemem. Obawiam się niestety, że w większości przypadków mamy do czynienia z "amatorami samojebcami". :unsure:

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Daniel O'Really napisał:

Czyli fryzjer, który cię gorzej ostrzyże, jest przez ciebie oceniany jako gorszy człowiek?

Jeżeli różnią się jedynie zdolnością strzyżenia, a w pozostałych sferach są identyczni (np. są tak samo dobrymi rodzicami, przyjaciółmi itp.), to oczywiście mniej zdolny fryzjer jest gorszym człowiekiem. Żeby jednak to ocenić, obydwaj muszą startować z tej samej pozycji, co generalnie jest założeniem nierealistycznym. Muszą zacząć w tym samym momencie zawód, mieć takiego samego nauczyciela, takie same doświadczenia w strzyżeniu amatorskim, mieć taki sam stan psychiczny itd. Co z tego, że gorzej strzyże, skoro dopiero zaczął zawód. Podobnie mało sprawiedliwe jest oceniać człowieka, jeśli jest w złym stanie psychicznym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 5/22/2020 at 7:36 PM, Astro said:
On 5/22/2020 at 7:30 PM, Daniel O'Really said:

argumenty z wiary, są wysuwane jedynie w sprawach społecznych, dotyczących moralności

Ciężka sprawa. Powiem tylko, że z mojego niewielkiego doświadczenia wynika (mówię o znanych mi na przestrzeni mojego życia przypadkach), iż zdecydowana większość ateistów (tu włączam nieteistów) jest bardziej moralna niż teiści.

Różnica między ateistami i teistami jest taka, że moralność ateistów wynika z ich przemyśleń pewnie w oparciu a jakieś prywatne autorytety / publikacje z którymi jednak mogą się niezgodzić. Teiści mogą sobie wypracować jakieś zdanie, na podstawie nawet tych samych autorytetów / publikacji, ale następnie muszą sprawdzić czy doktryna ich wiary nie jest sprzeczna z tym poglądem.  Dobry Chrześcijanin może a nawet musi tolerować i być przyjazny homoseksualistów, ale nie może uznać że to nie jest grzech i same "zachowania homoseksualne" musi potępiać bo tak napisano w książce kilka tysięcy lat temu.

Oczywiście wśród wyznawców różnych religii istnieje tak zwany z angielskiego "cherry picking"  ale świadczy to tylko o tym, że ciężko jest całkowicie zindoktrynować społeczeństwo. 

Moim zdaniem trwanie przy wierze  chrześcijańskiej ( sam bardzo długo uważałem się za osobą wierzącą ale powszechnie stosowałem cherry picking), świadczy lub powinno świadczyć tylko o tym że ktoś nie przepracował dostatecznie dobrze materiałów źródłowych swojej wiary ( tu zaznaczam że Biblia jest uznana za "słowo Boże").

Po tym przydługawym wprowadzeniu po raz kolejny moim zdaniem twierdzenie że ateiści są bardziej moralni niż teiści jest prawdziwe i wynika z wysiłku jaki trzeba poświecić na zbudowanie własnego zdania. Człowiek jest sumą doświadczeń i przyzwyczajeń, jeśli przez całe życie wychowywany był w jakiejś wierze, to do zmiany swoich poglądów potrzebuje argumentów czyli poświecić czas.

Moja opinia oczywiście jest subiektywna, ale ułomna moralność osób religijnych z mojego otoczenia, jaki i tych występujących publicznie, była inspiracją do analizy tego w co wierzę i zmiany poglądów. Mogę postawić tezę na bazie moich doświadczeń, że "przeciętny" ateista w Polsce  wie znacznie więcej na temat biblii niż przeciętny chrześcijanin.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

3 hours ago, dexx said:

Różnica między ateistami i teistami jest taka...

społeczeństwo

Z tym akapitem pełna zgoda.

3 hours ago, dexx said:

Moim zdaniem trwanie przy wierze  chrześcijańskiej ...

Gdyby to było takie proste, każdy ksiądz byłby ateistą (żart). Zgodziłbym się z twoim zdaniem, dodając od siebie, że temu przepracowaniu musiałaby towarzyszyć znajomość błędów poznawczych i umiejętność wychwycenia, kiedy samemu się w nie popada, a także akceptacja metody naukowej jako jedynej rzetelnej drogi do poznania prawdy o rzeczywistości. Jeśli ktoś akceptuje objawienie jako możliwe źródło wiedzy, to puff i całe przepracowywanie źródeł na nic się zdaje.

4 hours ago, dexx said:

Po tym przydługawym wprowadzeniu po raz kolejny moim zdaniem twierdzenie że ateiści są bardziej moralni niż teiści jest prawdziwe

Według moralności humanistycznej pełna zgoda, według moralności każdej z religii, wyznawcy tychże religii mają przewagę, gdyż już sam brak wiary jest uznawany przez nie za niemoralny, nie mówiąc już o innych z humanistycznego punktu widzenia całkiem moralnych lub co najmniej neutralnych moralnie rzeczach jak homoseksualizm czy chociażby rozwód lub spożywanie wieprzowiny. W nurcie ateistycznym/sceptycznym też są różnice na polu moralności. Np. według Davida Benatara ("Better Never To Have Been") rozmnażanie się, czyli powoływanie na ten świat świadomych istot jest niemoralne, gdyż jego zdaniem cierpienie jest złe (gorsze od nie cierpienia i przyjemności), a każda istota w swoim życiu będzie na pewno mniej lub bardziej cierpiała, więc skazywanie tejże istoty na cierpienie przez powoływanie jej do życia jest niemoralne.

Dla jasności ja też mam swoje subiektywne odczucia na temat moralności, nie żyję w zawieszeniu między różnymi konceptami, ale nie upoważnia mnie to do otagowania kogoś jako bardziej lub mniej moralnego, bez uprzedniego zaznaczenia z punktu widzenia jakiej moralności uważam go za takiego.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minutes ago, Daniel O'Really said:

Gdyby to było takie proste, każdy ksiądz byłby ateistą (żart). Zgodziłbym się z twoim zdaniem, dodając od siebie, że temu przepracowaniu musiałaby towarzyszyć znajomość błędów poznawczych i umiejętność wychwycenia, kiedy samemu się w nie popada, a także akceptacja metody naukowej jako jedynej rzetelnej drogi do poznania prawdy o rzeczywistości. Jeśli ktoś akceptuje objawienie jako możliwe źródło wiedzy, to puff i całe przepracowywanie źródeł na nic się zdaje.

To jest największy problem systemu edukacji, szczególnie takiego gdzie religia a nie religioznawstwo jest również jego częścią. Drugi spory problem to silne opieranie się o autorytety tworząc w ten sposób iluzję czarno białego świata niczym we Władcy Pierścieni ( i nie tyczy się to tylko historii w szkole, gdzie uczą o wiecznie pokrzywdzonych polakach i złych Niemcach i Rosjanach). Miejsce religii i objawieniach jako dowodach na cokolwiek jest w miejscach kultu. W europejskich państwach gdzie jest sporo różnych mniejszości religijnych chrześcijanie nie są już tacy skorzy do wymuszania religii w szkołach mają świadomość że w demokratycznym kraju za chwilę może się okazać że w szkole do której chodzą ich dzieci za chwilę pojawią się roszczenia żeby uczyć np. islamu. 

Straszliwie irytuje mnie opór przed uczciwym uczeniem metody naukowej i umiejętności weryfikowania źródeł. Tworzy to łatwe do manipulowania społeczeństwo ale wygląda na to że taki jest cel naszych klas politycznych.

Jest taki bardzo dobry cytat którego autora nie znam a który dobrze to podsumowuje:

"The problem is not people being educated. The problem is that they are educated just enough to belive what they've been taught, but not educated enough to question what they've been taught."

Czyli w wolnym tłumaczeniu:

Problemem nie są ludzie niewykształceni. Problem polega na tym, że ludzie są wykształceni wystarczająco żeby uwierzyć w to czego są uczeni, ale niewystarczająco żeby to kwestionować. 

 

38 minutes ago, Daniel O'Really said:

Według moralności humanistycznej pełna zgoda, według moralności każdej z religii, wyznawcy tychże religii mają przewagę, gdyż już sam brak wiary jest uznawany przez nie za niemoralny, nie mówiąc już o innych z humanistycznego punktu widzenia całkiem moralnych lub co najmniej neutralnych moralnie rzeczach jak homoseksualizm czy chociażby rozwód lub spożywanie wieprzowiny. W nurcie ateistycznym/sceptycznym też są różnice na polu moralności. Np. według Davida Benatara ("Better Never To Have Been") rozmnażanie się, czyli powoływanie na ten świat świadomych istot jest niemoralne, gdyż jego zdaniem cierpienie jest złe (gorsze od nie cierpienia i przyjemności), a każda istota w swoim życiu będzie na pewno mniej lub bardziej cierpiała, więc skazywanie tejże istoty na cierpienie przez powoływanie jej do życia jest niemoralne.

Skrajności znajdą się wszędzie, ale nie wiem jak trzeba być zaślepionym religią, żeby nie widzieć jak głupie są ograniczenia lub ich brak jak np. w przypadku wieprzowiny, nieakceptowanie rozwodów w chrześcijaństwie ( nie atakuje tu celowo chrześcijaństwa tylko porostu je najlepiej znam) i przymykanie oka na kombinowane na siłę rozwody kościelne tak aby wynaleźć w jaki sposób podciągnąć rozwód pod coś co akurat w ramach doktryny jest dopuszczalne. 

Gdy usiadałem do Biblii już jako dorosły człowiek ze szczerą chęcią pogłębienia swojej wiary punktem wyjścia było dla mnie to czego zostałem nauczony jako dogmat wiary, czyli że Biblia jest słowem Boga. Takie założenie było dla mnie wystarczające, żeby po pierwszych księgach stwierdzić, że nie chcę być wyznawcą takiego Boga jaki został tam opisany a to był tylko punkt wyjścia, żeby zacząć zauważać jak głupie niedorzeczne jest utrzymywanie że jakaś omnipotentna istota ingeruje w wszechświat lub czeka aż się do niej pomodlę.

To własnie miałem na myśli mówiąc o przepracowaniu tematu. 

Postawię też tezę: W krajach gdzie poziom życia jest wysoki, a system edukacji jest dobrze rozwinięty religijność spada ponieważ ludzie mają więcej czasu dzięki mniejszej liczbie egzystencjalnych problemów oraz lepsze narzędzia dzięki dobrej edukacji żeby własnie sobie ten temat przepracować.

Jedyne co jest potrzebne to nakierowanie ludzi, żeby w ogóle się tym tematem zainteresowali. Dlatego podoba mi się podejście do tematu jakie prezentuje  epistemologia uliczna (street epistemology) gdzie nie przekonuje się kogoś że religia lub jakieś zabobony są złe, tyko zadaje się pytania o podstawy tych wierzeń tak żeby ludzi sami doszli do tego jak czasami jest to głupie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też bardzo lubię epistemologię uliczną, więc spróbuję przeprowadzić tu epistemologię forumową ;)

@dexx

1. Jaką ty osobiście moralność wyznajesz?

2. Co jest jej podstawą/ z czego wynika?

3. W skali od 1 do 10, jak bardzo jesteś przekonany, że jest ona słuszna i najlepsza z możliwych?

4. Co by mogło sprawić, że zmienisz zdanie?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 27.05.2020 o 08:24, Daniel O'Really napisał:

Masz na to jakieś dowody, czy tylko osobiste odczucie i anegdotki?

Wystarcza bardzo dobre zrozumienie teorii ewolucji.

W dniu 27.05.2020 o 00:37, Antylogik napisał:

Prawdopodobnie razem ze wzrostem, inteligencją i wiedzą rośnie także moralność ludzkości.

Jasne,  wzrost na pewno ma wielki wpływ na moralność ;)

W dniu 27.05.2020 o 08:24, Daniel O'Really napisał:

Czyli fryzjer, który cię gorzej ostrzyże, jest przez ciebie oceniany jako gorszy człowiek?

Nie porównuję ludzi poza ściśle określonym kontekstem.
Widzę tutaj jakąś fiksację na koncepcji ogólnego wartościowania ludzi i mierzenie innych swoją miarą postrzegania świata.

3 godziny temu, dexx napisał:

jak głupie są ograniczenia lub ich brak jak np. w przypadku wieprzowiny

One nie są głupie tylko niewłaściwie rozumiane. Świnie to było największe źródło pasożytów.

3 godziny temu, dexx napisał:

nieakceptowanie rozwodów w chrześcijaństwie

To jest pewna norma społeczna chroniąca kobiety. Dopiero w połączeniu z monogamią stało się problematyczne :P

3 godziny temu, dexx napisał:

To własnie miałem na myśli mówiąc o przepracowaniu tematu. 

Gratuluję, ale 99% ludzi nie ma odpowiedniego aparatu poznawczego. Raczej zatrzymają się na etapie "dobry car i źli bojarzy".

3 godziny temu, dexx napisał:

tyko zadaje się pytania o podstawy tych wierzeń tak żeby ludzi sami doszli do tego jak czasami jest to głupie

W dawnych wiekach tacy street workerzy kończyli na stosie i ludzie sami dochodzili do tego, że było to głupie.

3 godziny temu, dexx napisał:

Gdy usiadałem do Biblii już jako dorosły człowiek ze szczerą chęcią pogłębienia swojej wiary

Więc chyba było coś z nią nie tak już wtedy, nieprawdaż?

4 godziny temu, Daniel O'Really napisał:

ale nie upoważnia mnie to do otagowania kogoś jako bardziej lub mniej moralnego, bez uprzedniego zaznaczenia z punktu widzenia jakiej moralności uważam go za takiego

#street::sonOfTheBitch
wow-lol

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minutes ago, peceed said:

Nie porównuję ludzi poza ściśle określonym kontekstem.

Czyli się cały czas zgadzamy. Znów jednak nieprecyzyjnie się wyraziłeś. Pisząc na moje "Nie wiem jak można dzielić ludzi na lepszych lub gorszych", że "cały czas tak robimy" miałeś na myśli, że ich porównujemy w ściśle określonym kontekście, podczas kiedy ja dziwiłem się jak Antylogik może to robić w znaczeniu ogólnym.

 

21 minutes ago, peceed said:

Widzę tutaj jakąś fiksację na koncepcji ogólnego wartościowania ludzi i mierzenie innych swoją miarą postrzegania świata

Właśnie próbuję fiksację na koncepcji ogólnego wartościowania ludzi wyplenić. Najpierw próbowałem (chyba bezskutecznie) z Antylogika. Potem z ciebie i dopiero po serii pytań i odpowiedzi wynikło, że ty jej (tej fiksacji) nie posiadasz, tylko się źle zrozumieliśmy.

Jeśli chodzi o swoją miarę postrzegania świata to żaden z nas nie posiada innej niż swoją, więc jakby... Mogłem cię jednak znów nie dokładnie zrozumieć, więc nie czuj się zobligowany do odpowiedzi, jeśli podejrzewasz, że tak jest w istocie.

30 minutes ago, peceed said:

#street::sonOfTheBitch
 

Nie wiem co to znaczy. Nie znam tego hashtaga (google też nie pomógł)  Powinno chyba być sonOfABitch, chyba, że masz na myśli jakąś konkretną, o której podejrzewasz, że rozmówca również uważa ją za tę konkretną. Wiem co znaczy wow-lol, ale nie klei mi się z kontekstem, więc racz wyjaśnić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Daniel O'Really napisał:

Czyli się cały czas zgadzamy. Znów jednak nieprecyzyjnie się wyraziłeś. Pisząc na moje "Nie wiem jak można dzielić ludzi na lepszych lub gorszych", że "cały czas tak robimy" miałeś na myśli, że ich porównujemy w ściśle określonym kontekście, podczas kiedy ja dziwiłem się jak Antylogik może to robić w znaczeniu ogólnym.

Tylko jeśli się nie rozumie, że znaczenie ogólne to tylko szczególny przypadek znaczenia szczególnego :P
 

Godzinę temu, Daniel O'Really napisał:

Powinno chyba być sonOfABitch, chyba, że masz na myśli jakąś konkretną, o której podejrzewasz, że rozmówca również uważa ją za tę konkretną.

Przyznaję, jest kolega lepszy w otagowywaniu ludzi.

Godzinę temu, Daniel O'Really napisał:

Nie wiem co to znaczy.

To taki przykład taga z namespacem.
Zwyczajnie nabijam się z cytowanej wypowiedzi.
Idąc dalej w tym kierunku można wyobrazić sobie taki mentalny HUD na którym latają przypisane do obiektów tagi, w stylu "Terminatora".

2 godziny temu, Daniel O'Really napisał:

Właśnie próbuję fiksację na koncepcji ogólnego wartościowania ludzi wyplenić. Najpierw próbowałem (chyba bezskutecznie) z Antylogika. Potem z ciebie i dopiero po serii pytań i odpowiedzi wynikło, że ty jej (tej fiksacji) nie posiadasz

Software Justice Warrior ;)
 Ogólnie to powodzenia życzę. To co ludzie (jak sporo zwierząt) mają wrodzonego to walkę o pozycję w hierarchii. To jest ta magiczna cegiełka której najwyraźniej brakuje koledze w zrozumieniu świata. Wszelkie ogólne, naturalne wartościowania to tylko odbicia tego podstawowego instynktu który sprawia również, że krowy idące na pastwisko ustawiają się we właściwej kolejności. 
Wracając do naprawiania świata, na początek proponuję zatem podzielić ludzi na 2 grupy, tą z nieodpowiednim (za wysokim) poziomem naturalnego instynktu hierarchii można od razu wysłać do sterylizacji, albo co tam, od razu do gazu. Pozostałych wystarczy kontrolować.
 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Daniel O'Really napisał:

Gdyby to było takie proste, każdy ksiądz byłby ateistą (żart).

To nie żart, tylko fakt! Każdy ksiądz jest ateistą, ale nigdy się do tego nie przyznają! Oni wierzą jedynie w pieniądze, a cała reszta, te wszystkie msze, ceremoniały i inne zabobony są tylko narzędziem do gromadzenia majątku! Jestem w 100%-ach przekonany, że żaden z nich nie wierzy w żadnego Boga. Oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że to jest ściema na resorach. Mogą "wiarą" oszukiwać wszystkich dookoła, mogą oszukiwać siebie, ale mnie nie oszukają. Działają jak prestidigitator, który dobrze wie, że jego "magia" to tylko sprytne sztuczki, ale nie zdradza swojego fachu, bo to jest jego biznes, z tego żyje. Ale w odróżnieniu od księży, on nikomu nie wciska kitu, że "musi" wierzyć, że to jest magia, bo jak nie, to spotka go kara, piekło, albo jeszcze coś gorszego.

Edited by Sławko

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Sławko napisał:

Oni wierzą jedynie w pieniądze, a cała reszta, te wszystkie msze, ceremoniały i inne zabobony są tylko narzędziem do gromadzenia majątku! Jestem w 100%-ach przekonany, że żaden z nich nie wierzy w żadnego Boga. Oni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że to jest ściema na resorach.

To nie tak, wiara w pieniądz nie kłóci się z wiarą w boga, w głowach większości księży nie ma sprzeczności! Ateistów jest pewnie z kilkanaście procent.

3 godziny temu, Sławko napisał:

Mogą "wiarą" oszukiwać wszystkich dookoła, mogą oszukiwać siebie, ale mnie nie oszukają.

No to jeszcze niech kolega siebie nie oszukuje. Nie ma wątpliwości że księża są grupą najmocniej dotkniętą wiarą. Dopiero w praktyce niektórzy trzeźwieją. Oczywiście jest całkiem nowe zjawisko nowej fali księży którzy traktują "powołanie" jako zwykły sposób na dorobienie się i mają na wszystko maksymalnie wywalone, autentyczna sytuacja: "nie będę odprawiał mszy o 18, mam siłkę" :P.

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 hours ago, Daniel O'Really said:

1. Jaką ty osobiście moralność wyznajesz?

2. Co jest jej podstawą/ z czego wynika?

3. W skali od 1 do 10, jak bardzo jesteś przekonany, że jest ona słuszna i najlepsza z możliwych?

4. Co by mogło sprawić, że zmienisz zdanie?

Oj chyba nie jest to takie proste :) pierwsze pytanie jest zbyt ogólne, bo nie kojarzę żeby moralności były jakoś klasyfikowane . O religie łatwiej pytać bo zazwyczaj ich doktryny są powszechnie znane. 

Próbowałem kiedyś przeprowadzać takie dyskusje, nawet z bliskimi mi osobami, ale poległem. Może dlatego, że one znały moje obecne nastawienie do wiary.

Ogólnie może to "zespół oblężonej twierdzy", ale odnoszę wrażenie że osoby wierzące lepiej tolerują dyskusje z wyznawcami innej wiary niż z zadeklarowanym ateistą czy tam antyteistą.

15 hours ago, peceed said:

To jest pewna norma społeczna chroniąca kobiety. Dopiero w połączeniu z monogamią stało się problematyczne :P

Masz sporo racji w tym co piszesz, dodał bym jeszcze tylko, że problem istniał zawsze, ale nasila się od kiedy prawa kobiet zostały wyrównane do praw mężczyzn. 

15 hours ago, peceed said:

Więc chyba było coś z nią nie tak już wtedy, nieprawdaż?

Od zawsze, tyko dopiero wtedy doszedłem do wniosku, że przydało by się przeczytać tekst źródłowy a nie tylko polegać na wyrwanych z kontekstu ładnie okraszonych komentarzami fragmentów przedstawianych przez księży. Był to efekt paru kazań w kościele, z którymi się całkowicie nie zgadzałem. Jedno z nich dotyczyło antykoncepcji głownie w kontekście Afryki (AIDS i wielodzietność). 

15 hours ago, peceed said:

One nie są głupie tylko niewłaściwie rozumiane. Świnie to było największe źródło pasożytów.

Tak, ale głupotą w tym przypadku jest traktowanie tego tak dosłownie jak to robią żydzi i muzułmanie. Ubój rytualny też miał zapewnić, że społeczeństwo będzie się odżywiało świeżym mięsem .

Nie jest moim celem umniejszać  znaczenia Biblii czy Koranu w rozwoju cywilizacji, regulowały one ważne społecznie tematy i stanowiły zbiór praw które "ujednolicały moralność" danej grupy. Należy jednak uczulać ludzi że Bóg w tych książkach to jest wytrych na ludzi którzy chcieli by bagatelizować te prawa lub oszukiwać. Wydaje mi się, że przeciętnie inteligentny człowiek po przeczytaniu Biblii, przemyśleniu za i przeciw,  powinien dojść do tych samych wniosków. Jeśli Katolikowi Biblia nie gryzie się z nauczaniem Chrystusa, to jest z nim coś nie tak. 

Oczywiście istnieje też spora grupa ludzi i pewnie spory procent księży, którzy wiedzą że religia to jest narzędzie podboju kulturowego. Mimo, że nie wierzą w Boga lub/i zdają sobie sprawę że Biblia jest zbiorem ludzkich praw i przypowieści, kultywują swoją wiarę, żeby nie zrobić miejsca na podbój innej kultury. Nie raz spotykałem się podczas różnych dyskusji z argumentem, że jak nie wychowamy dzieci w naszej wierze to przejdą na islam czy tam inną wiarę. Sam w tym temacie jestem hipokrytą bo np. obchodzę w różne święta, ale staram się, że by moje dzieci wiedziały, że to kultura a nie religia i że powątpiewanie a nie wiara jest cnotą. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minutes ago, dexx said:

Sam w tym temacie jestem hipokrytą bo np. obchodzę w różne święta

Teraz to się nie nazywa hipokryzja tylko chrześcijaństwo kulturowe :)

Jak niejedną rzecz na świecie, wymyślili to Żydzi, ponieważ wśród nich ateizm jest dosyć szeroko rozpowszechniony. Wielu jednak jest przywiązana do swoich obyczajów i nie chciało ich całkowicie porzucać, więc ukuli pojęcie Judaizmu kulturowego.

Edited by Daniel O'Really

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, Daniel O'Really napisał:

Jak niejedną rzecz na świecie, wymyślili to Żydzi,

Tzn. co wymyślili, termin czy desygnat? Jeśli termin, to tylko rzecz nazwali.

 

7 godzin temu, dexx napisał:

Jedno z nich dotyczyło antykoncepcji głownie w kontekście Afryki

"Zło" antykoncepcji nie opiera się na jakichkolwiek podstawach źródłowych, a na dogmacie o nieomylności papieży.
Niestety żaden kolejny papież nie jest w stanie go odwołać powołując się na ten dogmat :P

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 5/29/2020 at 4:31 PM, peceed said:

Tzn. co wymyślili, termin czy desygnat? Jeśli termin, to tylko rzecz nazwali.

Nieistotne. To nie jest clou tego co chciałem przekazać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...