Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Wenus, Tryton, a może Io? NASA wybiera cel kolejnej misji badawczej

Recommended Posts

NASA wybrała cztery propozycje przyszłych misji badających Układ Słoneczny w ramach Discovery Program. Wszystkie cztery propozycje mają za cel zbadanie obszarów, które nie są obecnie badane przez NASA i nie zostały ostatnio wybrane do badań. O tym, która z misji zostanie zrealizowana, dowiemy się w przyszłym roku.

Teraz zespoły, które zaproponowały każdą z wybranych misji, otrzymają po 3 miliony dolarów. Pieniądze te zostaną przeznaczone na dalsze prace koncepcyjne. Mają one zostać zakończone w ciągu 9 miesięcy, a po analizie dokumentów NASA wybierze 2 misje do ostatniego etapu konkursu.

Jedną z wybranych właśnie misji jest DAVINCI+ (Deep Atmosphere Venus Investigation of Noble gases, Chemisty, and Imaging Plus). Jej pomysłodawcy, pracujący pod kierunkiem Jamesa Garvina z Goddard Space Flight Center proponują szczegółowe przeanalizowanie atmosfery Wenus, w celu zrozumienia jej tworzenia się, ewolucji i sprawdzenia, czy na Wenus był kiedykolwiek ocean. W ramach misji na Wenus miałby trafić pojazd, który przeleci przez atmosferę planety i dotrze aż do jej powierzchni. Ostatnia zorganizowana przez NASA misja na Wenum miała miejsce w 1978 roku.

Z kolei Alfred McEwen z University of Arizona i współpracujący z nim naukowcy proponują IVO (Io Volcano Observer), czyli wysłanie pojazdu na księżyc Jowisza Io. Celem byłoby zbadanie, w jaki sposób siły pływowe kształtują ciała planetarne. IVO sprawdzi w jaki sposób magma jest generowana na Io i jak jest zeń wyrzucana.

Trzecia propozycja – TRIDENT – zakłada zbadanie unikatowego, wysoce aktywnego lodowego księżyca Neptuna, Trytona. Dzięki misji Voyager 2 wiemy, że Tryton przechodzi aktywne procesy zmieniające jego powierzchnię. Ma 2. najmłodszą powierzchnię w Układzie Słonecznym. Niewykluczone, że dochodzi na nim do erupcji, być może posiada atmosferę. Na Trytonie mogą panować warunki umożliwiające istnienie tam życia. Podczas jednokrotnego przelotu misja TRIDENT ma stworzyć mapę Trytona, zbadać aktywność na powierzchni i określić, czy pod lodem może istnieć ocean. Głównym naukowcem tej propozycji jest Louis Prockter z Lunar and Planetary Institute.

Ostatnia z proponowanych misji, VERITAS (Venus Emissivity, Radio Science, InSAR, Topography, and Spectroscopy) miałaby określić historię geologiczną Wenus oraz dać odpowiedź na pytanie, dlaczego Wenus rozwinęła się tak bardzo inaczej od Ziemi. VERITAS okrążałaby planetę po orbicie i badała ją za pomocą radaru. Zyskalibyśmy trójwymiarową mapę niemal całej powierzchni Wenus oraz potwierdzenie, czy wciąż dochodzi tam do procesów tektonicznych. Ponadto zarejestrowałaby promieniowanie podczerwone z Wenus. Główną autorką pomysłu tej misji jest Suzanne Smrekar z Jet Propulsion Laboratory.

W ramach Discovery Program, który prowadzony jest od 1992 roku, NASA zachęca specjalistów do opracowywania koncepcji badań planetarnych. Z napływających propozycji wybierane są te najciekawsze, a NASA finansuje dalsze prace nad rozwojem pomysłu. W końcu do realizacji wybierana jest jedna z koncepcji.

Dotychczas w ramach Discovery Program zrealizowano 11 misji, w tym misję Teleskopu Kosmicznego Keplera, który odkrył tysiące planet pozaziemskich, misję Dawn, w ramach którego sonda odwiedziła Ceres i Vestę, czy misję Mars Pathfinder, pierwszą w historii udaną misję łazika marsjańskiego. Obecnie prowadzone misje to Lunar Reconnaissance Orbiter oraz InSight. A misje, które mają zostać zrealizowane w najbliższych 4 latach to Lucy (badanie głównego pasa asteroid i sześciu Trojańczków), Psyche (misja do asteroidy 16 Psyche) oraz Megane (współudział NASA w japońskiej misji badającej skład Fobosa).


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie z glodu umieraja a oni sobie kosmos badaja.... malo rzeczy tutaj do zrobienia, problemow do rozwiazania?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie bądź ignorantem. To samo mówili Kolumbowi, bo mało było problemów w Europe? A wcześniej tym, co próbowali uprawiać zboża, zamiast ganiać po lesie z dzidami ;) 60% budżetu USA idzie na wydatki socjalne, szpitale i inne potrzeby społeczeństwa. Budżet NASA to tylko 0.5%. Tu masz video, które pozwoli ci zrozumieć w jaki sposób eksploracja kosmosu stwarza nowe możliwości na Ziemi. Połowa misji obsługiwanych przez NASA JPL jest związana z badaniami Ziemi takimi jak SMAP.

Z resztą, łatwo mówić, co kto ma robić i na co wydawać pieniądze. Ktoś może powiedzieć, że zamiast tracić czas i pieniądze z dziewczyną na duperele w Walentynki, lepiej się wziąć za rozwiązywanie problemów krajów trzeciego świata ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

To samo mówili Kolumbowi, bo mało było problemów w Europe?

Kolumbowi bym dał spokój bo to jednak była wyprawa przde wszystkim o charakterze merkantylnym, choć niektórzy w imieniu Kolumba, Christoferens, "niosący Chrystusa" dopatrują się aspektu religijnego.

Bardziej za wzór bym stawiał tutaj pierwszą wyprawę Jamse Cooka, w 1768 r., której celem było dotarcie do Tahiti, obserwacja tranzytu Wenus i poprzez zjawisko paralaksy, próba wyznaczenia odległości Ziemi do Słońca i ogólnie pogłębienie wiedzy na temat ruchu planet. Niejako przy okazji dokonano znaczących odkryć geograficznych, oraz co warte podkreślenia, poraz pierwszy udowodniono słusznośc teorii Jamesa Linda o wpływie braku witaminy C na rozwój szkorbutu. Ta straszna choroba dzisiątkowała marynarzy i obleganych w twierdzach żołnierzy i cywilów. To był strzał w dzisiątkę. Dzięki kapuście kiszonej w beczkach, syropowi z cytrusów, chyba żaden z marynarzy nie zachorował na szkorbut - chyba pora pierwsy w historii (choć zdziesiątkowąły ich choroby tropikalne). Pierwsza wyprawa kosztował bodaj 4 tyś funtów. Też pewnie wtedy zastanawiano się nas sensem, abstrakcyjnej dla wiekszości wyprawy - jakiś pomiarów ruchu i odległosci planet. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyjmuję argument ;)

Dodam jeszcze, że z punktu widzenie przetrwania cywilizacji najlepiej zasiedlić drugą planetę, a nawet trzecią zgodnie z zasadą "backup 3-2-1 rule" stosowaną w IT - ludzkość na trzech planetach, w tym jedna poza Układem Słonecznym. Na tą trzecią będzie trzeba długo poczekać i nie wiem czy wnosi aż tak dużo do prawdopodobieństwa przetrwania, przynajmniej do czasu kiedy nie będziemy dysponować między-planetarnymi rakietami lub pociskami poruszającymi się z prędkościami relatywistycznymi (IPRM - właśnie wymyśliłem albo bardziej znane RKV - relativistic kill vehicle) albo nie natrafimy na bardzo agresywną, obcą cywilizację.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

O ile jestem sobie w stanie wyobrazić loty załogowe na Marsa czy nawet najbliższych nam gazowych olbrzymów, to taki lot międzygwiezdny wymagałby niewyobrażalnego skoku technologicznego. 

Z powyższych najciekawsza wydaje się ta ostatnia misja, zresztą cieszy  jakiś wzrost zainteresowania Wenus, która stała się ostatnimi dekadami trcohę zapomniana.

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obstawiam okolice 2500 (+/- 100, raczej wcześniej). Teoretycznie wiemy wszystko, co potrzebne, tylko wymaga to dopracowania albo technologia jest tuż za rogiem. Oczywiście nie ma motywacji i potrzeby. No i jeszcze nie ta skala, bo koszt energetyczny jest znaczny, więc potrzeba znacznego wzrostu produkcji, żeby to był ułamek. Sam byłbym przeciwny takiej misji, bo środki można wydać lepiej. Chociaż Breakthrough Starshot jest bardzo ciekawym projektem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

tylko wymaga to dopracowania albo technologia jest tuż za rogiem.

Chyba nie, żeby rozpędzić do prędkości 0.8 c masę jednego kilograma, potrzeba energii odpowiadającej masie 2/3 kg (https://pl.wikipedia.org/wiki/Energia_kinetyczna#Mechanika_relatywistyczna , jeżeli podstawić v=0.8 c, to dostajemy (gamma - 1) równe 2/3). Czyli w praktyce do lotów międzygwiezdnych nadawałyby się chyba jedynie statki napędzane anihilacją i takie statki musiały zabierać ze sobą setki ton albo i tysiące ton antymaterii na drogę (jeśli chcemy przewozić dużą liczbę ludzi). Nie mamy technologii do wytwarzania takich ilości antymaterii.

Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Chociaż Breakthrough Starshot jest bardzo ciekawym projektem.

To chyba jedyne, co dalibyśmy radę (może) zrobić przy obecnej technice. Energia odpowiadająca temu 2/3 kg to ok. 6 * 10^16 J, to jest prawie tyle samo, ile energii wyprodukowały wszystkie elektrownie na Żiemi w 2013 roku (https://en.wikipedia.org/wiki/World_energy_consumption#Electricity_generation  wytworzone 19,504 TWh to ok. 7 * 10^16 J). Czyli zamieniając bez strat większość mocy naszych elektrowni przez rok na energię promieniowania laserów zdołalibyśmy rozpędzić do prędkości podświetlnych orientacyjnie jeden do dziesięciu kilogramów sond (zależy do jakiej prędkości chcemy rozpędzić). A jeśli uwzględnić jeszcze to, że lasery nie mają stuprocentowej sprawności (podejrzewam, że mają bardo małą, ale się nie znam), to może się okazać, że i tego nie zdołalibyśmy wykonać.

Jedyna nadzieja w wykorzystaniu energii Słońca (moc: 3,846 * 10^26 W, https://pl.wikipedia.org/wiki/Słońce ), ale tu tu znów nie mamy technologii, żeby przerabiać energię słoneczną na sztabki antymaterii...

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chodziło mi raczej o podróż z prędkością 0.1c (fuzja albo napęd nuklearny, ewentualnie żagiel lub ich kombinacja). Z tego, co pamiętam, koszt energetyczny wysłania 1 osoby z prędkością 0.1c do innego układu gwiezdnego to koszt luksusowego utrzymania około 1 miliona osób przez 1 rok na Ziemi, innymi słowy 1000 osób przez 1000 lat, więc nie w kij dmuchał. Przy prędkościach 0.01c robi się mocno znośnie, ale długi czas podróży rodzi inne problemy.

Antymateria jest chyba najlepszym paliwem, które nie wykracza w ciężkie SF, ale nawet jak poprawimy wydajność milion razy (+/-), to i tak musimy mieć praktycznie nieograniczony dostęp do energii.

Może nie trzeba lecieć, aż tak daleko, żeby zrobić backup 3-2-1 :) Dopóki nie będzie dziesiątek albo setek tysięcy ludzi zamieszkujących inne planety (Mars), nie będzie ryzyka wojny międzyplanetarnej. Cały czas zakładam, że sami jesteśmy swoim najgorszym wrogiem. Można założyć kolonie na odległych obiektach Układu Słonecznego, które nie są planetami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Chodziło mi raczej o podróż z prędkością 0.1c

OK, dla 0.1 c energia kinetyczna dla 1 kg odpowiada masie ok. 5 gramów (https://www.wolframalpha.com/input/?i=1%2Fsqrt(1-0.1^2)+-+1), czyli może i by się dało. 

7 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Może nie trzeba lecieć, aż tak daleko, żeby zrobić backup 3-2-1 :) Dopóki nie będzie dziesiątek albo setek tysięcy ludzi zamieszkujących inne planety (Mars)

Jeżeli to ma być backup umożliwiający przetrwanie ludzkości, to myślę, że musiałoby to być co najmniej tysiące ludzi. I raczej nie bardzo mi się chce wierzyć, że Mars. Oni musieliby być samowystarczalni, czyli minimum to być zdolnym bez pomocy z Ziemi hodować wszystkie rośliny i ew. zwierzęta niezbędne do wytworzenia całej potrzebnej żywności i tlenu. Tego na dzień dzisiejszy nie potrafimy uzyskać nawet na Ziemi (https://pl.wikipedia.org/wiki/Biosfera_2). A na takim Marsie jeszcze umieć wytwarzać maski tlenowe (bo w atmosferze marsjańskiej nie ma tlenu) pewnie reaktory atomowe (żeby mieć jakieś sensowne źródło energii), komputery, dużo urządzeń technicznych. Gdyby to była mała kolonia (np. 1000 osób) to nie zdołaliby tego wszystkiego wytwarzać, na Ziemi nie ma miasta, które by miało wszystkie potrzebne kopalnie, fabryki itp., żeby być samowystarczalnym. W takiej 1000-osobowej kolonii czasem musieliby na swoje potrzeby wyprodukować czasem papier, czasem ubrania, czasem kilka długopisów albo pineski, raz do roku jakiś komputer albo telewizor (a samo wytworzenie mikroprocesora to już poważna sprawa), co kilka-kilkadziesiąt lat jakieś elementy do naprawy reaktora albo nowy reaktor. Na Ziemi można wykorzystać efekt skali, może działać niezależnie wiele zakładów przemysłowych specjalizujących się w różnych specjalnościach.Mała samowystarczalna kolonia musiałaby sprawnie wytwarzać bardzo różne rzeczy w małych ilościach. To jest o wiele trudniej, myślę.

"Backup" pewnie miałby największe szanse w przypadku planety, na której już jest życie, co najmniej jakieś miejscowe sinice wytwarzające tlen, żeby atmosfera nadawała się do oddychania. Wtedy koloniści mogliby zająć się tylko rolnictwem. I w przypadku odcięcia od dostaw z Ziemi cofnęliby się do średniowiecza, ale to już trudno, nie ma rady, skoro to ma być backup na wypadek katastrofy, to taki wariant jest do przyjęcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 hours ago, darekp said:

"Backup" pewnie miałby największe szanse w przypadku planety, na której już jest życie, co najmniej jakieś miejscowe sinice wytwarzające tlen, żeby atmosfera nadawała się do oddychania. Wtedy koloniści mogliby zająć się tylko rolnictwem. I w przypadku odcięcia od dostaw z Ziemi cofnęliby się do średniowiecza, ale to już trudno, nie ma rady, skoro to ma być backup na wypadek katastrofy, to taki wariant jest do przyjęcia.

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo :) Mars i Księżyc ma największe szanse na to, aby stać się pierwszym skolonizowanym obiektem, a potem długo, długo nic. Widziałem też pomysły na stacje unoszące się w gęstej atmosferze Wenus, co jest bardzo ciekawe, jednak stały grunt daje większe możliwości. Pozostają jeszcze inne księżyce i planety karłowate oraz stacje i sztuczne habitaty/stacje zbudowane w oparciu o asteroidy albo orbitujące wolno w przestrzeni. Zanim wyślemy kogokolwiek do innego układu będziemy mieli sporo obiektów we własnej przestrzeni i to wystarczy jako backup na bardzo długo. Ale w baaardzo długim terminie warto mieć drugi układ planetarny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ładnie Panowie piszecie, ślicznie wygląda to "kolonizowanie", ale zastanawiam się tylko nad jednym: po co? Szarańcza zdobywa kolejne pola? Przecież to praktycznie to samo...
Nie chcę podrzucać trochę ciekawszej myśli jak transhumanizm, bo osobiście też miałbym dylemat - patrząc na kondycję ludzkiego umysłu na przestrzeni wieków - czyj umysł przenieść z kleistego białka w "elektryczne chmury", bo obawiam się, że mentalności ludzkiej by to nie zmieniło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwi misje są na Wenus, powinni je połączyć i zrealizować obie, 2w1 :)

23 minuty temu, Astro napisał:

Szarańcza zdobywa kolejne pola? Przecież to praktycznie to samo...

So true :)

Zdaje sie nawet, że był to temat jakiegoś filmu sci-fi (albo odcinka sci-fi), ktoś pamięta?

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na myśl przychodzi mi tylko Niezwyciężony Mistrza
Oooo. Jest nawet dla tych, którzy nie potrafią czytać ;)
https://www.youtube.com/watch?v=6PvSqvedgGs

Cytat

Niezwyciężony, krążownik drugiej klasy, największa jednostka, jaką dysponowała baza w konstelacji Liry, szedł fotonowym ciągiem przez skrajny kwadrant gwiazdozbioru.

Może naiwne, ale to najpiękniejsze zdanie jakie kiedykolwiek przeczytałem (było to dawno temu, nawet baaaardzo dawno temu, i kto wie, czy nie w innej galaktyce).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powieść świetna, ale ciężko się słucha audiobooka z polskimi aktorami, bo wyobrażam sobie sceny z Krzyżaków i innych filmów historycznych ;)

Nie podoba mi się niszczenie ekosystemu na Ziemi, ale nie widzę przeszkód w eksploracji kosmosu czy terraformowaniu niezamieszkanych światów. Chociaż na chwilę obecną starty rakiet nie są obojętne dla środowiska.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Powieść świetna, ale ciężko się słucha audiobooka z polskimi aktorami

Nie słuchaj. Jeśli Bóg da, to w tym roku przeczytam pewnie po raz pięćdziesiąty, bo warto. Co prawda już ze sporymi cynglami, ale nie narzekam.

6 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Nie podoba mi się niszczenie ekosystemu na Ziemi, ale nie widzę przeszkód w eksploracji kosmosu czy terraformowaniu niezamieszkanych światów.

Wskaż mi JEDNĄ chociaż różnicę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zauważyłem, że nie lubię audiobooków, bo często głosy aktorów i ich gra działa mi na nerwy. Tak samo mam audibookami po angielsku z Audible. Chociaż większość tego, co czytam, odsłuchuję text-to-speech, ale automat ma neutralny głos. Mogli wynająć do tego projektu kogoś, kto nie kojarzy się z Potopem ;)

Jest coś pięknego w eksplorowaniu kosmosu, a do terraformowania daleka droga. Nie widzę jednak w tym problemu, o ile nie ma na obiekcie życia, które możemy zniszczyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Mogli wynająć do tego projektu kogoś, kto nie kojarzy się z Potopem

A przeczytałeś kiedyś Potop? :)

19 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Jest coś pięknego w eksplorowaniu kosmosu,

Może Cię to zdziwi, ale ja wciąż dostrzegam tyle piękna na Ziemi. TEJ Ziemi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To se ne vrati...
Czasy prawdziwych pionierów dawno już za nami, zostały siusiumajtki, które bez 1157 procedur bezpieczeństwa nie ruszą. No i kolejki na Everest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

NASA bada możliwość budowy mechanicznego łazika z mechanicznym komputerem do długoterminowej eksploracji Wenus.

 

Quote

How do you build a rover that can happily work at 500C, 90 Atmospheres of pressure and the problems of dust and corrosion? NASA has 2 approaches - one seeks to harden electronics against the heat, the other replaces electronic logic with mechanical hardware. 

NASA and HeroX are crowdsourcing solutions for a mechanism to detect obstacles and allow the rover to head in a different direction with a $15,000 prize to the best entry: https://www.herox.com/VenusRover

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.02.2020 o 15:07, Astro napisał:

Ładnie Panowie piszecie, ślicznie wygląda to "kolonizowanie", ale zastanawiam się tylko nad jednym: po co?

Optymalizacja dyssypacji energii.

Taki wewnętrzny przymus świata zarówno nieożywionego jak i ożywionego. Ewolucja v 2.0

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, Wheelmill napisał:

Optymalizacja dyssypacji energii.

Kolega spojrzy cztery posty wyżej na link Nihilo (owszem, jedno z najwspanialszych osiągnięć ludzkości) i przemyśli (jeśli potrafi) "optymalizację dyssypacji energii". :)

32 minuty temu, Wheelmill napisał:

Ewolucja v 2.0

Przejmowałabym się bardziej tą w wersji 1.0, bo wychodzi zupełnie kiepsko...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Astro napisał:

Kolega spojrzy cztery posty wyżej na link Nihilo (owszem, jedno z najwspanialszych osiągnięć ludzkości) i przemy

Obejrzałem, ładne. Przemyslslem, chwilę na ile mnie stać. Dla bardziej dociekliwych zrewanżuję sie linkiem:

https://www.scientificamerican.com/article/a-new-physics-theory-of-life/

Co do ewolucji v 1.0 to rzeczywiscie tylko fragment nowej teorii. Poza tym zaryzykuję stwierdzenie (zamierzona kontrowersja), że to troche jak z dekoracją - niczego lepszego nie mamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Wheelmill napisał:

Dla bardziej dociekliwych zrewanżuję sie linkiem

Ładne, taki naukowy hip-hop. Obawiam się jednak, że kolega mało przemyślał, ale wiem, że kolegę stać na więcej.

24 minuty temu, Wheelmill napisał:

Co do ewolucji v 1.0 to rzeczywiscie tylko fragment nowej teorii

Nie, mówimy o OBSERWOWANEJ rzeczywistości, szczególnie tu, na Ziemi, ale widzę, że zbyt to koledze odległe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała, że zawiesza prace związane z budową i testami rakiety oraz kapsuły do misji załogowej na Księżyc Artemis. Przyczyną jest rosnąca liczba zakażeń wirusem w społeczności.
      Jak poinformował Jim Bridenstine, Agencja wyłącza Michoud Assembly Facility (MAF) w Nowym Orleanie, gdzie budowana jest rakieta nośna SLS (Space Launch System), a także oddalone o ok. 80 km od Nowego Orleanu Centrum Kosmiczne Johna C. Stennisa (SSC).
      Zmiany w Stennisie są podyktowane rosnącą liczbą przypadków COVID-19 w społeczności wokół Centrum, zwiększającą się liczbą przypadków autokwarantanny wśród naszych tamtejszych robotników oraz jednym potwierdzonym przypadkiem w naszej ekipie.
      NASA czasowo zawiesza produkcję i testy SLS oraz sprzętu do kapsuły Orion. NASA i kontrahenci przeprowadzą uporządkowane wyłączenie [...], tak by wszystko dotrwało w bezpiecznym stanie do momentu, aż prace będą mogły być wznowione.
      Niewykluczone, że wybuch pandemii zniweczy plany NASA co do powrotu na Księżyc do 2024 r.
      Zdajemy sobie sprawę, że nie pozostanie to bez wpływu na misje NASA. Nasze zespoły pracują nad analizą sytuacji i ograniczeniem ryzyka. [...] Bezwzględnym priorytetem są jednak zdrowie i bezpieczeństwo załogi - podkreśla Bridenstine.
      Wcześniej w związku z wykryciem COVID-19 w dwóch centrach NASA poziom zagrożenia został podniesiony do 3. w 4-stopniowej skali. Agencja chce w ten sposób uniknąć rozprzestrzeniania się choroby wśród pracowników oraz zawleczenia koronawirusa SARS-CoV-2 w przestrzeń kosmiczną.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W związku z wykryciem COVID-19 w dwóch centrach NASA poziom zagrożenia został podniesiony do 3. w 4-stopniowej skali. Agencja chce w ten sposób uniknąć rozprzestrzeniania się choroby wśród pracowników oraz zawleczenia koronawirusa SARS-CoV-2 w przestrzeń kosmiczną.
      Najpierw chorobę zdiagnozowano u jednego z pracowników Ames Research Center w Kalifornii. Niecały tydzień później okazało się, że choruje też pracownik Marshall Space Flight Center w Alabamie. W obu przypadkach zdecydowano, że poziom zagrożenia dla tych centrów zostaje podniesiony do 3., a we wszystkich innych – w których nie stwierdzono dotychczas zachorowań – zwiększony zostaje do 2.
      Trzeci poziom zagrożenia oznacza, pracownicy obowiązkowo pracują zdalnie, a wstęp do budynków i biur mają tylko ci pracownicy, których obecność tam jest niezbędna do bezpiecznego prowadzenia misji. Posiłki nie są przygotowywane w centrach badawczych, a dostarczane z zewnątrz. Zostają zamknięte przedszkola i świetlice dla dzieci pracowników, zamknięte są też ośrodki zdrowia, z wyjątkiem tych, niezbędnych dla pracowników, którzy muszą przychodzić do biur. Wszelkie spotkania i zebrania odbywają się zdalnie, a podróże służbowe mogą odbywać się tylko w celach niezbędnych dla prowadzenia misji. W tym trybie pracują obecnie dwa centra NASA. Większe ograniczenia obowiązują tylko przy 4. poziomie zagrożenia, kiedy to zostają zamknięte wszystkie budynki, a przebywać w nich mogą tylko osoby niezbędne do zapewnienia ochrony życia i najważniejszej infrastruktury, zawieszone zostają też wszelkie podróże służbowe.
      Wszystkie pozostałe centra pracują w trybie 2. Pracownicy są wówczas zachęcani do pracy zdalnej, do budynków nie są wpuszczane osoby, które w nich nie pracują, z wyjątkiem wcześniej zatwierdzonych osób niezbędnych do prowadzenia misji, zamknięte zostają centra sportowe, pracownicy powinni zachowywać odpowiednią odległość, spotkania mają odbywać się zdalnie, zawieszone zostaję też większe spotkania i zebrania.
      Administrator NASA, Jim Bridenstine, wydał oświadczenie, w którym czytamy m.in.: Jeśli wykonuje zadania niezbędne dla prowadzenia misji, a czujesz się chory, nie przychodź do pracy. Wszyscy powinni podjąć środki ostrożności, by chronić siebie i innych. Poprosiłem pracowników, by postępowali zgodnie z oficjalnymi zaleceniami Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) oraz głównego lekarza NASA. [...] Witryna NASA People jest na bieżąco aktualizowana o kolejne informacje i zalecenia dla pracowników.
      Jednocześnie NASA planuje zaostrzenie procedur dotyczących astronautów, którzy mają lecieć na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Od dawna przechodzą oni dwutygodniową kwarantannę przed startem. To niezwykle ważne, gdyż mikrograwitacja może negatywnie wpływać na układ odpornościowy, zatem zawleczenie na MSK wirusa mogłoby być bardzo niebezpieczne dla przebywających ta ludzi. Tym bardziej, że nie ma tam możliwości szybkiego zapewnienia odpowiedniej opieki medycznej. Teraz, obliczu pandemii COVID-19, kwarantanna ta będzie bardziej ścisła.
      Przypomnijmy, że przez pandemię o 2 lata przełożono europejsko-rosyjską misję na Marsa.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Elon Musk i jego SpaceX rozpoczęli umieszczenie na niskiej orbicie okołoziemskiej dziesiątków tysięcy niewielkich satelitów. Podobne plany mają i inne firmy. Działania takie na zawsze zmienią nocne niebo nad naszą planetą. Astronomowie obawiają się, że poważnie zakłóci to prowadzenie obserwacji. NASA prosi internautów o pomoc w dokumentowaniu problemu.
      Tworzona właśnie przez SpaceX konstelacja Starlink ma do 2025 roku składać się z 12 000 satelitów, a ich zadaniem będzie zapewnienie dostępu do internetu z każdego miejsca na Ziemi. Tym samym liczba działających satelitów krążących wokół Ziemi wzrośnie z obecnych około 2000 do niemal 14 000. Jeśli w ślady Muska pójdą inne firmy, to wkrótce nad naszymi głowami może krążyć kilkadziesiąt tysięcy satelitów.
      Problem jest na tyle poważny, że Rosyjska Akademia Nauk już zapowiedziała, iż poruszy sprawę na forum ONZ.
      Tymczasem wydział edukacyjny NASA rozpoczął projekt, w ramach którego prosi o pomoc w dokumentowaniu satelitów latających nad naszymi głowami. To część długoterminowego projektu badawczego, w ramach którego NASA chce badać zmiany wyglądu nocnego nieba. Każdy właściciel stosunkowo nowoczesnego smartfona oraz statywu może dołączyć do projektu Satellite Streak Watcher.
      Ludzie będą fotografowali smugi pojawiające się na niebie w wyniku przelotu satelitów Starlinka, a z czasem powstanie z tego wielkie archiwum. Chcemy w ten sposób dokumentować degradację nocnego nieba przez satelity znajdujące się na niskiej orbicie, mówi astronom Sten Odenwald, dyrektora Citizen Science w NASA Space Science Education Consortium.
      Zanieczyszczenie światłem jest coraz bardziej poważnym problemem. Astronomowie od dawna skarżą się na coraz silniejsze światła lamp ulicznych, stadionów sportowych, budynków i innych obiektów. Całe to światło jest w coraz większym stopniu zakłóca obserwacje nocnego nieba. Szacuje się, że każdego roku o 2% rośnie zarówno zanieczyszczony obszar jak i jasność samego światła. Dotychczas jednak problem istniał na Ziemi.
      Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy firma SpaceX zaczęła masowo wystrzeliwać swoje satelity. Zarówno profesjonaliści jak i amatorzy zajmujący się badaniami kosmosu czy fotografiami nieba, natychmiast zauważyli smugi przecinające nieboskłon.
      Problem nie jest całkowicie nowy, gdyż z Ziemi można obserwować wiele satelitów. Są one widoczne po zachodzie i przed wschodem Słońca, gdy światło odbija się od ich obudów i paneli słonecznych. Im niżej znajduje się satelita, tym bardziej jasny się wydaje.
      Jednak Starlink to zupełnie nowy, znacznie większy problem. Musk umieszcza olbrzymią liczbę satelitów, które latają na niskiej orbicie okołoziemskiej. I nie zamierza poprzestać na wspomnianych powyżej 12 000, które na orbitę trafią w ciągu pięciu lat. Cała konstelacja Starlink ma bowiem składać się z... 40 000 satelitów. SpaceX planuje, że przez cały bieżący rok będzie co 2 tygodnie wystrzeliwała 60 satelitów.
      Co prawda firma prowadzi eksperymenty z pokrywaniem satelitów materiałem, który będzie słabiej odbijał światło, jednak wątpliwe, by to coś zmieniło. Satelity muszą odbijać światło, by się chłodzić. Problem jest coraz poważniejszy przez to, że znajdują się one na niskiej orbicie. I dlatego, że jest ich tak dużo, mówi Odenwald.
      Astronomowie już od dekad, uciekając przed coraz większym zanieczyszczeniem światłem, budują teleskopy w coraz bardziej odległych zakątkach Ziemi. Jednak przed zakłócającymi obserwacje satelitami nie są w stanie nigdzie uciec.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA zdecydowała o otwarciu zapieczętowanych dotychczas próbek księżycowego gruntu i skał, przywiezionych na Ziemię w ramach misji Apollo 17. Po raz pierwszy od ponad 40 lat agencja ma szansę badać nienaruszone próbki z misji Apollo.
      Naukowcy wykorzystają próbki do ćwiczeń, które posłużą im do badania próbek, jakie w przyszłości trafią na Ziemię w ramach projektu Artemis (Artemida). Projekt ten ma na celu doprowadzenie do powrotu człowieka na Księżyc. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w 2024 roku ramach misji Artemis 3 ludzie staną na Księżycu.
      Próbki, które właśnie odpieczętowano, zostały zebrane przez Gene'a Cernana i Jacka Schmitta. Obecnie możemy wykonać badaniach, jakie nie były możliwe w czasie trwania programu Apollo, mówi doktor Sarah Noble. Analiza tych próbek przyniesie kolejne korzyści z programu Apollo oraz pozwoli przyszłej generacji naukowców udoskonalić swoją technikę i przygotować przyszłych astronautów.
      NASA do dzisiaj przechowuje wszystkie próbki przywiezione w ramach programu Apollo. Większość z nich została dobrze przebadana, część wciąż jest tematem badań. Już w czasie trwania Apollo zdecydowano, że niektóre próbki zostaną zapieczętowane, a ich badania rozpoczną się w przyszłości, gdy pojawią się bardziej zaawansowane techniki badawcze.
      Nieotwarte dotychczas próbki zostały zebrane w ramach misji Apollo 15, 16 i 17. Dwie właśnie otwarte, oznaczone numerami 73002 i 73001, będą teraz przedmiotem badań za pomocą zaawansowanych technik, takich jak niedestrukcyjne obrazowanie 3D czy spektrometria mas. Próbki te stanowią część zbioru znajdującego się w metrowej długości tubie. Zebrano je w miejscu osuwiska w pobliżu krateru Lara. Zostały zebrane tak, że zachowano układ warstw księżycowego gruntu.
      Pierwszą próbką wyjętą z tuby jest 73002. Była ona szczelnie zapieczętowana, ale nie zamknięta w warunkach próżniowych. Przez kolejne miesiące będzie ona badana przez różne zespoły. Przed otwarciem próbki przeprowadzono badania za pomocą mikrotomografii komputerowej o wysokiej rozdzielczości. Zdjęcia pozwoliły wstępnie zbadań strukturę próbki przed wyjęciem oraz posłużyły do opracowania sposobu wyjęcia jej w nienaruszonym stanie.
      Z kolei próbka 73001 zostanie otwarta na początku przyszłego roku. Już na księżycu zamknięto ją w pojemniku próżniowym, który został umieszczony w kolejnym pojemniku próżniowym, a ten zapieczętowano na Ziemi. Naukowcy otworzą ją, gdy dopracują metody przechwycenia gazów, który się z niej uwolnią po otwarciu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA zaprezentowała skafandry kosmiczne dla astronautów, którzy będą brali udział w programie Artemis. To kolejny, po tak znaczących programach jak Mercury, Gemini, Apollo czy Space Shuttle, projekt załogowych lotów w przestrzeń kosmiczną.
      Publiczności pokazano dwa typy skafandrów. Exploration Extravehicular Mobility Unit (xEMU) to kolejny udoskonalony następna skafandrów, jakie nosili spacerujący po Księżycu astronauci z misji Apollo i jaki noszą astronauci wychodzący na zewnątrz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. xEMU założą m.in. osoby, które w ramach programu Artemis wylądują na Księżycu. Drugi ze skafandrów to Orion Crew Survival System. Wbudowano weń systemy bezpieczeństwa, a skafander zaprojektowano tak, by umożliwiał maksymalną mobilność. Będzie on wykorzystywany podczas startu z Ziemi, w sytuacjach awaryjnych, misjach o wysokim stopniu ryzyka odbywających się w pobliżu Księżyca oraz podczas powrotu na Ziemię.
      Program Artemis jest prowadzony przez NASA, prywatne amerykańskie firmy oraz międzynarodowych partnerów, takich jak ESA. Jego celem jest ponowne lądowanie na Księżycu, do czego ma dojść do końca roku 2024. Jest on etapem na drodze do ustanowienia stałej obecności na Księżycu i wysłaniu ludzi na Marsa. W ramach Artemis będą wykorzystywane systemy SLS, Lunar Gateway oraz Orion. Czerpie on z innych programów NASA, takich jak Constellation i Asteroid Redirect Mission. Pierwszy załogowy lot w ramach programu Artemis ma odbyć się w 2022 roku. Do czasu ustanowienia programu Artemis i zmiany nomenklatury lot ten był zwany EM-2 (Exploration Mission-2). Początkowo miał być to lot do przechwyconej asteroidy, którą miano sprowadzić na orbitę Księżyca. Teraz ma być to lot testowy kapsuły Orion. W jego ramach 4 astronautów poleci poza Księżyc i wrócą na Ziemię.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...