Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Wenus, Tryton, a może Io? NASA wybiera cel kolejnej misji badawczej

Recommended Posts

NASA wybrała cztery propozycje przyszłych misji badających Układ Słoneczny w ramach Discovery Program. Wszystkie cztery propozycje mają za cel zbadanie obszarów, które nie są obecnie badane przez NASA i nie zostały ostatnio wybrane do badań. O tym, która z misji zostanie zrealizowana, dowiemy się w przyszłym roku.

Teraz zespoły, które zaproponowały każdą z wybranych misji, otrzymają po 3 miliony dolarów. Pieniądze te zostaną przeznaczone na dalsze prace koncepcyjne. Mają one zostać zakończone w ciągu 9 miesięcy, a po analizie dokumentów NASA wybierze 2 misje do ostatniego etapu konkursu.

Jedną z wybranych właśnie misji jest DAVINCI+ (Deep Atmosphere Venus Investigation of Noble gases, Chemisty, and Imaging Plus). Jej pomysłodawcy, pracujący pod kierunkiem Jamesa Garvina z Goddard Space Flight Center proponują szczegółowe przeanalizowanie atmosfery Wenus, w celu zrozumienia jej tworzenia się, ewolucji i sprawdzenia, czy na Wenus był kiedykolwiek ocean. W ramach misji na Wenus miałby trafić pojazd, który przeleci przez atmosferę planety i dotrze aż do jej powierzchni. Ostatnia zorganizowana przez NASA misja na Wenum miała miejsce w 1978 roku.

Z kolei Alfred McEwen z University of Arizona i współpracujący z nim naukowcy proponują IVO (Io Volcano Observer), czyli wysłanie pojazdu na księżyc Jowisza Io. Celem byłoby zbadanie, w jaki sposób siły pływowe kształtują ciała planetarne. IVO sprawdzi w jaki sposób magma jest generowana na Io i jak jest zeń wyrzucana.

Trzecia propozycja – TRIDENT – zakłada zbadanie unikatowego, wysoce aktywnego lodowego księżyca Neptuna, Trytona. Dzięki misji Voyager 2 wiemy, że Tryton przechodzi aktywne procesy zmieniające jego powierzchnię. Ma 2. najmłodszą powierzchnię w Układzie Słonecznym. Niewykluczone, że dochodzi na nim do erupcji, być może posiada atmosferę. Na Trytonie mogą panować warunki umożliwiające istnienie tam życia. Podczas jednokrotnego przelotu misja TRIDENT ma stworzyć mapę Trytona, zbadać aktywność na powierzchni i określić, czy pod lodem może istnieć ocean. Głównym naukowcem tej propozycji jest Louis Prockter z Lunar and Planetary Institute.

Ostatnia z proponowanych misji, VERITAS (Venus Emissivity, Radio Science, InSAR, Topography, and Spectroscopy) miałaby określić historię geologiczną Wenus oraz dać odpowiedź na pytanie, dlaczego Wenus rozwinęła się tak bardzo inaczej od Ziemi. VERITAS okrążałaby planetę po orbicie i badała ją za pomocą radaru. Zyskalibyśmy trójwymiarową mapę niemal całej powierzchni Wenus oraz potwierdzenie, czy wciąż dochodzi tam do procesów tektonicznych. Ponadto zarejestrowałaby promieniowanie podczerwone z Wenus. Główną autorką pomysłu tej misji jest Suzanne Smrekar z Jet Propulsion Laboratory.

W ramach Discovery Program, który prowadzony jest od 1992 roku, NASA zachęca specjalistów do opracowywania koncepcji badań planetarnych. Z napływających propozycji wybierane są te najciekawsze, a NASA finansuje dalsze prace nad rozwojem pomysłu. W końcu do realizacji wybierana jest jedna z koncepcji.

Dotychczas w ramach Discovery Program zrealizowano 11 misji, w tym misję Teleskopu Kosmicznego Keplera, który odkrył tysiące planet pozaziemskich, misję Dawn, w ramach którego sonda odwiedziła Ceres i Vestę, czy misję Mars Pathfinder, pierwszą w historii udaną misję łazika marsjańskiego. Obecnie prowadzone misje to Lunar Reconnaissance Orbiter oraz InSight. A misje, które mają zostać zrealizowane w najbliższych 4 latach to Lucy (badanie głównego pasa asteroid i sześciu Trojańczków), Psyche (misja do asteroidy 16 Psyche) oraz Megane (współudział NASA w japońskiej misji badającej skład Fobosa).


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie bądź ignorantem. To samo mówili Kolumbowi, bo mało było problemów w Europe? A wcześniej tym, co próbowali uprawiać zboża, zamiast ganiać po lesie z dzidami ;) 60% budżetu USA idzie na wydatki socjalne, szpitale i inne potrzeby społeczeństwa. Budżet NASA to tylko 0.5%. Tu masz video, które pozwoli ci zrozumieć w jaki sposób eksploracja kosmosu stwarza nowe możliwości na Ziemi. Połowa misji obsługiwanych przez NASA JPL jest związana z badaniami Ziemi takimi jak SMAP.

Z resztą, łatwo mówić, co kto ma robić i na co wydawać pieniądze. Ktoś może powiedzieć, że zamiast tracić czas i pieniądze z dziewczyną na duperele w Walentynki, lepiej się wziąć za rozwiązywanie problemów krajów trzeciego świata ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

To samo mówili Kolumbowi, bo mało było problemów w Europe?

Kolumbowi bym dał spokój bo to jednak była wyprawa przde wszystkim o charakterze merkantylnym, choć niektórzy w imieniu Kolumba, Christoferens, "niosący Chrystusa" dopatrują się aspektu religijnego.

Bardziej za wzór bym stawiał tutaj pierwszą wyprawę Jamse Cooka, w 1768 r., której celem było dotarcie do Tahiti, obserwacja tranzytu Wenus i poprzez zjawisko paralaksy, próba wyznaczenia odległości Ziemi do Słońca i ogólnie pogłębienie wiedzy na temat ruchu planet. Niejako przy okazji dokonano znaczących odkryć geograficznych, oraz co warte podkreślenia, poraz pierwszy udowodniono słusznośc teorii Jamesa Linda o wpływie braku witaminy C na rozwój szkorbutu. Ta straszna choroba dzisiątkowała marynarzy i obleganych w twierdzach żołnierzy i cywilów. To był strzał w dzisiątkę. Dzięki kapuście kiszonej w beczkach, syropowi z cytrusów, chyba żaden z marynarzy nie zachorował na szkorbut - chyba pora pierwsy w historii (choć zdziesiątkowąły ich choroby tropikalne). Pierwsza wyprawa kosztował bodaj 4 tyś funtów. Też pewnie wtedy zastanawiano się nas sensem, abstrakcyjnej dla wiekszości wyprawy - jakiś pomiarów ruchu i odległosci planet. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyjmuję argument ;)

Dodam jeszcze, że z punktu widzenie przetrwania cywilizacji najlepiej zasiedlić drugą planetę, a nawet trzecią zgodnie z zasadą "backup 3-2-1 rule" stosowaną w IT - ludzkość na trzech planetach, w tym jedna poza Układem Słonecznym. Na tą trzecią będzie trzeba długo poczekać i nie wiem czy wnosi aż tak dużo do prawdopodobieństwa przetrwania, przynajmniej do czasu kiedy nie będziemy dysponować między-planetarnymi rakietami lub pociskami poruszającymi się z prędkościami relatywistycznymi (IPRM - właśnie wymyśliłem albo bardziej znane RKV - relativistic kill vehicle) albo nie natrafimy na bardzo agresywną, obcą cywilizację.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

O ile jestem sobie w stanie wyobrazić loty załogowe na Marsa czy nawet najbliższych nam gazowych olbrzymów, to taki lot międzygwiezdny wymagałby niewyobrażalnego skoku technologicznego. 

Z powyższych najciekawsza wydaje się ta ostatnia misja, zresztą cieszy  jakiś wzrost zainteresowania Wenus, która stała się ostatnimi dekadami trcohę zapomniana.

Edited by venator

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obstawiam okolice 2500 (+/- 100, raczej wcześniej). Teoretycznie wiemy wszystko, co potrzebne, tylko wymaga to dopracowania albo technologia jest tuż za rogiem. Oczywiście nie ma motywacji i potrzeby. No i jeszcze nie ta skala, bo koszt energetyczny jest znaczny, więc potrzeba znacznego wzrostu produkcji, żeby to był ułamek. Sam byłbym przeciwny takiej misji, bo środki można wydać lepiej. Chociaż Breakthrough Starshot jest bardzo ciekawym projektem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

tylko wymaga to dopracowania albo technologia jest tuż za rogiem.

Chyba nie, żeby rozpędzić do prędkości 0.8 c masę jednego kilograma, potrzeba energii odpowiadającej masie 2/3 kg (https://pl.wikipedia.org/wiki/Energia_kinetyczna#Mechanika_relatywistyczna , jeżeli podstawić v=0.8 c, to dostajemy (gamma - 1) równe 2/3). Czyli w praktyce do lotów międzygwiezdnych nadawałyby się chyba jedynie statki napędzane anihilacją i takie statki musiały zabierać ze sobą setki ton albo i tysiące ton antymaterii na drogę (jeśli chcemy przewozić dużą liczbę ludzi). Nie mamy technologii do wytwarzania takich ilości antymaterii.

Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Chociaż Breakthrough Starshot jest bardzo ciekawym projektem.

To chyba jedyne, co dalibyśmy radę (może) zrobić przy obecnej technice. Energia odpowiadająca temu 2/3 kg to ok. 6 * 10^16 J, to jest prawie tyle samo, ile energii wyprodukowały wszystkie elektrownie na Żiemi w 2013 roku (https://en.wikipedia.org/wiki/World_energy_consumption#Electricity_generation  wytworzone 19,504 TWh to ok. 7 * 10^16 J). Czyli zamieniając bez strat większość mocy naszych elektrowni przez rok na energię promieniowania laserów zdołalibyśmy rozpędzić do prędkości podświetlnych orientacyjnie jeden do dziesięciu kilogramów sond (zależy do jakiej prędkości chcemy rozpędzić). A jeśli uwzględnić jeszcze to, że lasery nie mają stuprocentowej sprawności (podejrzewam, że mają bardo małą, ale się nie znam), to może się okazać, że i tego nie zdołalibyśmy wykonać.

Jedyna nadzieja w wykorzystaniu energii Słońca (moc: 3,846 * 10^26 W, https://pl.wikipedia.org/wiki/Słońce ), ale tu tu znów nie mamy technologii, żeby przerabiać energię słoneczną na sztabki antymaterii...

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chodziło mi raczej o podróż z prędkością 0.1c (fuzja albo napęd nuklearny, ewentualnie żagiel lub ich kombinacja). Z tego, co pamiętam, koszt energetyczny wysłania 1 osoby z prędkością 0.1c do innego układu gwiezdnego to koszt luksusowego utrzymania około 1 miliona osób przez 1 rok na Ziemi, innymi słowy 1000 osób przez 1000 lat, więc nie w kij dmuchał. Przy prędkościach 0.01c robi się mocno znośnie, ale długi czas podróży rodzi inne problemy.

Antymateria jest chyba najlepszym paliwem, które nie wykracza w ciężkie SF, ale nawet jak poprawimy wydajność milion razy (+/-), to i tak musimy mieć praktycznie nieograniczony dostęp do energii.

Może nie trzeba lecieć, aż tak daleko, żeby zrobić backup 3-2-1 :) Dopóki nie będzie dziesiątek albo setek tysięcy ludzi zamieszkujących inne planety (Mars), nie będzie ryzyka wojny międzyplanetarnej. Cały czas zakładam, że sami jesteśmy swoim najgorszym wrogiem. Można założyć kolonie na odległych obiektach Układu Słonecznego, które nie są planetami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Chodziło mi raczej o podróż z prędkością 0.1c

OK, dla 0.1 c energia kinetyczna dla 1 kg odpowiada masie ok. 5 gramów (https://www.wolframalpha.com/input/?i=1%2Fsqrt(1-0.1^2)+-+1), czyli może i by się dało. 

7 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Może nie trzeba lecieć, aż tak daleko, żeby zrobić backup 3-2-1 :) Dopóki nie będzie dziesiątek albo setek tysięcy ludzi zamieszkujących inne planety (Mars)

Jeżeli to ma być backup umożliwiający przetrwanie ludzkości, to myślę, że musiałoby to być co najmniej tysiące ludzi. I raczej nie bardzo mi się chce wierzyć, że Mars. Oni musieliby być samowystarczalni, czyli minimum to być zdolnym bez pomocy z Ziemi hodować wszystkie rośliny i ew. zwierzęta niezbędne do wytworzenia całej potrzebnej żywności i tlenu. Tego na dzień dzisiejszy nie potrafimy uzyskać nawet na Ziemi (https://pl.wikipedia.org/wiki/Biosfera_2). A na takim Marsie jeszcze umieć wytwarzać maski tlenowe (bo w atmosferze marsjańskiej nie ma tlenu) pewnie reaktory atomowe (żeby mieć jakieś sensowne źródło energii), komputery, dużo urządzeń technicznych. Gdyby to była mała kolonia (np. 1000 osób) to nie zdołaliby tego wszystkiego wytwarzać, na Ziemi nie ma miasta, które by miało wszystkie potrzebne kopalnie, fabryki itp., żeby być samowystarczalnym. W takiej 1000-osobowej kolonii czasem musieliby na swoje potrzeby wyprodukować czasem papier, czasem ubrania, czasem kilka długopisów albo pineski, raz do roku jakiś komputer albo telewizor (a samo wytworzenie mikroprocesora to już poważna sprawa), co kilka-kilkadziesiąt lat jakieś elementy do naprawy reaktora albo nowy reaktor. Na Ziemi można wykorzystać efekt skali, może działać niezależnie wiele zakładów przemysłowych specjalizujących się w różnych specjalnościach.Mała samowystarczalna kolonia musiałaby sprawnie wytwarzać bardzo różne rzeczy w małych ilościach. To jest o wiele trudniej, myślę.

"Backup" pewnie miałby największe szanse w przypadku planety, na której już jest życie, co najmniej jakieś miejscowe sinice wytwarzające tlen, żeby atmosfera nadawała się do oddychania. Wtedy koloniści mogliby zająć się tylko rolnictwem. I w przypadku odcięcia od dostaw z Ziemi cofnęliby się do średniowiecza, ale to już trudno, nie ma rady, skoro to ma być backup na wypadek katastrofy, to taki wariant jest do przyjęcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 hours ago, darekp said:

"Backup" pewnie miałby największe szanse w przypadku planety, na której już jest życie, co najmniej jakieś miejscowe sinice wytwarzające tlen, żeby atmosfera nadawała się do oddychania. Wtedy koloniści mogliby zająć się tylko rolnictwem. I w przypadku odcięcia od dostaw z Ziemi cofnęliby się do średniowiecza, ale to już trudno, nie ma rady, skoro to ma być backup na wypadek katastrofy, to taki wariant jest do przyjęcia.

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo :) Mars i Księżyc ma największe szanse na to, aby stać się pierwszym skolonizowanym obiektem, a potem długo, długo nic. Widziałem też pomysły na stacje unoszące się w gęstej atmosferze Wenus, co jest bardzo ciekawe, jednak stały grunt daje większe możliwości. Pozostają jeszcze inne księżyce i planety karłowate oraz stacje i sztuczne habitaty/stacje zbudowane w oparciu o asteroidy albo orbitujące wolno w przestrzeni. Zanim wyślemy kogokolwiek do innego układu będziemy mieli sporo obiektów we własnej przestrzeni i to wystarczy jako backup na bardzo długo. Ale w baaardzo długim terminie warto mieć drugi układ planetarny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ładnie Panowie piszecie, ślicznie wygląda to "kolonizowanie", ale zastanawiam się tylko nad jednym: po co? Szarańcza zdobywa kolejne pola? Przecież to praktycznie to samo...
Nie chcę podrzucać trochę ciekawszej myśli jak transhumanizm, bo osobiście też miałbym dylemat - patrząc na kondycję ludzkiego umysłu na przestrzeni wieków - czyj umysł przenieść z kleistego białka w "elektryczne chmury", bo obawiam się, że mentalności ludzkiej by to nie zmieniło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwi misje są na Wenus, powinni je połączyć i zrealizować obie, 2w1 :)

23 minuty temu, Astro napisał:

Szarańcza zdobywa kolejne pola? Przecież to praktycznie to samo...

So true :)

Zdaje sie nawet, że był to temat jakiegoś filmu sci-fi (albo odcinka sci-fi), ktoś pamięta?

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na myśl przychodzi mi tylko Niezwyciężony Mistrza
Oooo. Jest nawet dla tych, którzy nie potrafią czytać ;)
https://www.youtube.com/watch?v=6PvSqvedgGs

Cytat

Niezwyciężony, krążownik drugiej klasy, największa jednostka, jaką dysponowała baza w konstelacji Liry, szedł fotonowym ciągiem przez skrajny kwadrant gwiazdozbioru.

Może naiwne, ale to najpiękniejsze zdanie jakie kiedykolwiek przeczytałem (było to dawno temu, nawet baaaardzo dawno temu, i kto wie, czy nie w innej galaktyce).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powieść świetna, ale ciężko się słucha audiobooka z polskimi aktorami, bo wyobrażam sobie sceny z Krzyżaków i innych filmów historycznych ;)

Nie podoba mi się niszczenie ekosystemu na Ziemi, ale nie widzę przeszkód w eksploracji kosmosu czy terraformowaniu niezamieszkanych światów. Chociaż na chwilę obecną starty rakiet nie są obojętne dla środowiska.

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Powieść świetna, ale ciężko się słucha audiobooka z polskimi aktorami

Nie słuchaj. Jeśli Bóg da, to w tym roku przeczytam pewnie po raz pięćdziesiąty, bo warto. Co prawda już ze sporymi cynglami, ale nie narzekam.

6 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Nie podoba mi się niszczenie ekosystemu na Ziemi, ale nie widzę przeszkód w eksploracji kosmosu czy terraformowaniu niezamieszkanych światów.

Wskaż mi JEDNĄ chociaż różnicę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zauważyłem, że nie lubię audiobooków, bo często głosy aktorów i ich gra działa mi na nerwy. Tak samo mam audibookami po angielsku z Audible. Chociaż większość tego, co czytam, odsłuchuję text-to-speech, ale automat ma neutralny głos. Mogli wynająć do tego projektu kogoś, kto nie kojarzy się z Potopem ;)

Jest coś pięknego w eksplorowaniu kosmosu, a do terraformowania daleka droga. Nie widzę jednak w tym problemu, o ile nie ma na obiekcie życia, które możemy zniszczyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Mogli wynająć do tego projektu kogoś, kto nie kojarzy się z Potopem

A przeczytałeś kiedyś Potop? :)

19 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Jest coś pięknego w eksplorowaniu kosmosu,

Może Cię to zdziwi, ale ja wciąż dostrzegam tyle piękna na Ziemi. TEJ Ziemi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To se ne vrati...
Czasy prawdziwych pionierów dawno już za nami, zostały siusiumajtki, które bez 1157 procedur bezpieczeństwa nie ruszą. No i kolejki na Everest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

NASA bada możliwość budowy mechanicznego łazika z mechanicznym komputerem do długoterminowej eksploracji Wenus.

 

Quote

How do you build a rover that can happily work at 500C, 90 Atmospheres of pressure and the problems of dust and corrosion? NASA has 2 approaches - one seeks to harden electronics against the heat, the other replaces electronic logic with mechanical hardware. 

NASA and HeroX are crowdsourcing solutions for a mechanism to detect obstacles and allow the rover to head in a different direction with a $15,000 prize to the best entry: https://www.herox.com/VenusRover

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.02.2020 o 15:07, Astro napisał:

Ładnie Panowie piszecie, ślicznie wygląda to "kolonizowanie", ale zastanawiam się tylko nad jednym: po co?

Optymalizacja dyssypacji energii.

Taki wewnętrzny przymus świata zarówno nieożywionego jak i ożywionego. Ewolucja v 2.0

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, Wheelmill napisał:

Optymalizacja dyssypacji energii.

Kolega spojrzy cztery posty wyżej na link Nihilo (owszem, jedno z najwspanialszych osiągnięć ludzkości) i przemyśli (jeśli potrafi) "optymalizację dyssypacji energii". :)

32 minuty temu, Wheelmill napisał:

Ewolucja v 2.0

Przejmowałabym się bardziej tą w wersji 1.0, bo wychodzi zupełnie kiepsko...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Astro napisał:

Kolega spojrzy cztery posty wyżej na link Nihilo (owszem, jedno z najwspanialszych osiągnięć ludzkości) i przemy

Obejrzałem, ładne. Przemyslslem, chwilę na ile mnie stać. Dla bardziej dociekliwych zrewanżuję sie linkiem:

https://www.scientificamerican.com/article/a-new-physics-theory-of-life/

Co do ewolucji v 1.0 to rzeczywiscie tylko fragment nowej teorii. Poza tym zaryzykuję stwierdzenie (zamierzona kontrowersja), że to troche jak z dekoracją - niczego lepszego nie mamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Wheelmill napisał:

Dla bardziej dociekliwych zrewanżuję sie linkiem

Ładne, taki naukowy hip-hop. Obawiam się jednak, że kolega mało przemyślał, ale wiem, że kolegę stać na więcej.

24 minuty temu, Wheelmill napisał:

Co do ewolucji v 1.0 to rzeczywiscie tylko fragment nowej teorii

Nie, mówimy o OBSERWOWANEJ rzeczywistości, szczególnie tu, na Ziemi, ale widzę, że zbyt to koledze odległe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jednym z powodów, dla których NASA od wielu lat wspiera rozwój prywatnego przemysłu kosmicznego jest chęć skupienia się na eksploracji dalszych części przestrzeni kosmicznej i pozostawienie w prywatnych rękach wszelkich działań na niskiej orbicie okołoziemskiej. Jednym z takich działań może być zastąpienie przez sieć Starlink starzejącej się konstelacji TDRS (Tracking and Date Relay Satellite), która zapewnia łączność z Międzynarodową Stacją Kosmiczną.
      NASA już ogłosiła, że w przyszłej dekadzie chce wysłać na emeryturę sześć satelitów tworzących TDRS. A teraz poinformowała o zaproszeniu do współpracy sześciu prywatnych firm, w tym amerykańskich SpaceX i Viasat, brytyjskiej Inmarsat oraz szwajcarskiej SES, które mają zaprezentować swoje pomysły na spełnienie przyszłych wymagań NASA dotyczących komunikacji w przestrzeni kosmicznej.
      Pierwsza konstelacja satelitów TDRS pojawiła się na orbicie w latach 80. ubiegłego wieku. Została ona pomyślana jako wsparcie dla misji wahadłowców kosmicznych. Obecna, trzecia generacja satelitów, została wystrzelona w 2017 roku. Zadaniem TDRS jest zapewnienie nieprzerwanej łączności pomiędzy pojazdem znajdującym się na orbicie planety, a naziemnymi centrami kontroli NASA. Obecne TDRS wspiera misję Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, Teleskopu Hubble'a i inne misje naukowe.
      Do zapewnienia ciągłej łączności konieczna jest obecność co najmniej trzech satelitów na orbicie geostacjonarnej. Znajduje się ona na wysokości 36 000 kilometrów nad Ziemią, a okres orbitalny satelitów odpowiada okresowi obrotowemu Ziemi, dzięki czemu satelity są zawieszone nad tym samym punktem planety.
      Obecnie TDRS składa się z sześciu działających satelitów, ale trzy z nich to satelity drugiej generacji, liczą sobie ponad 20 lat i zbliża się koniec ich pracy. W latach 80., gdy rozwijaliśmy TDRS, komercyjne firmy nie były w stanie zapewnić takiej usługi. Jednak od tamtego czasu prywatny przemysł zainwestował w dziedzinę łączności satelitarnej znacznie więcej, niż NASA. Istnieje bardzo rozbudowana infrastruktura, zarówno na orbicie jak i na Ziemi, która może dostarczyć potrzebnych nam usług, mówi Eli Naffah, menedżer w wydziale Commercial Services Project, który odpowiada za współpracę NASA z partnerami komercyjnymi.
      Sześć zaproszonych do współpracy firm ma trzy lata na stworzenie systemów, za pomocą których zaprezentują NASA swoje możliwości w zakresie zapewnienia łączności z pojazdem na orbicie okołoziemskiej. Naffah mówi, że może to być wyzwaniem. Dotychczas bowiem komercyjne przedsiębiorstwa zajmujące się komunikacją za pomocą satelitów zapewniały łączność dla stacjonarnych anten naziemnych lub obiektów poruszających się ze stosunkowo niewielką prędkością, jak statki czy samoloty pasażerskie. Tymczasem NASA potrzebuje łączności z obiektami znajdującymi się w przestrzeni kosmicznej, która poruszają się ze znacznymi prędkościami. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna okrąża Ziemię z prędkością 28 000 km/h.
      W ciągu najbliższych pięciu lat NASA ma zamiar zainwestować w projekt 278 milionów USD, a komercyjni partnerzy zainwestują w sumie 1,5 miliarda dolarów.
      Mamy nadzieję, że zaoszczędzimy nieco pieniędzy dzięki zakupie komercyjnych usług łączności, zrezygnowania z konieczności rozwoju i utrzymywania własnych satelitów komunikacyjnych i większym skupieniu się na badaniach naukowych i eksploracji kosmosu, dodaje Naffah.
      Rezygnacja z samodzielnego zapewniania łączności z obiektami na orbicie okołoziemskiej to kolejny krok w wycofywaniu się NASA z niskiej orbity okołoziemskiej. Już w tej chwili Agencja kupuje usługi transportowania astronautów i towarów od SpaceX i Northropa Grummana, a jeszcze w bieżącym roku do tej dwójki ma dołączyć Boeing. NASA oświadczyła też, że w roku 2030 wyłączy Międzynarodową Stację Kosmiczną i ma nadzieję, że od tej pory wszelkie prace na niskiej orbicie okołoziemskiej będą spoczywały na barkach prywatnych firm.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Układ Słoneczny jest pełen fascynujących obiektów, które mogą być celem misji naukowych. Jednak budżet NASA – mimo że imponujący – nie jest z gumy, więc Agencja musi starannie określać priorytety swoich działań. Pomaga jej w tym tzw. przegląd dekady (decadal survey), nadzorowany przez Narodowe Akademie Nauk, Inżynierii i Medycyny. W jego ramach, raz na 10 lat, NASA prosi społeczność naukową o ocenę aktualnego stanu wiedzy i określenie obszarów, których zbadanie powinno być priorytetem.
      Właśnie ukazał się raport z najnowszego przeglądu dekady. Określa on przyszłe kierunki rozwoju astrobiologii, planetologii i obrony planetarnej. To rekomendowane portfolio misji, priorytetowych badań naukowych oraz technologii, które należy rozwijać. Realizacja tych zaleceń powiększy naszą wiedzę o powstaniu i ewolucji Układu Słonecznego oraz możliwości występowania życia i warunków do jego podtrzymania na innych obiektach niż Ziemia, mówi Robin Canup z Southwest Research Institute, który jest współprzewodniczącym komitetu organizującego przegląd.
      Jednym z zadań przeglądu jest określenie największych misji NASA, misji flagowych. Obecnie agencja prowadzi dwie takie misje, które zostały zaproponowane w poprzednim decadal survey. To warta 2,7 miliarda USD misja łazika Perseverance, który w ubiegłym roku wylądował na Marsie oraz misja Europa Clipper, która ma wystartować w roku 2024, a której budżet wynosi 4,25 miliarda dolarów. To misja orbitera, który będzie krążył wokół Jowisza i zbada też jego księżyc – Europę.
      W ramach najnowszego przeglądu dokonano analizy sześciu potencjalnych misji flagowych. Wśród propozycji znalazło się zarówno lądowanie na Merkurym, jak i przygotowanie misji badawczej do Neptuna i jego największego księżyca, Trytona. Komitet dokonujący oceny propozycji uznał, ze priorytetową powinna być misja do Urana, które koszt oszacowano na 4 miliardy dolarów.
      Specjaliści uznali, że misja, w ramach której do Urana miałby polecieć zarówno orbiter jak i próbnik, ma największy potencjał naukowy oraz największe szanse na powodzenie. Misja taka miałaby wystartować w roku 2031 lub 2032, a do Urana dotarłaby 13 lat później. Następnie przez kilkanaście lat pojazd pozostałby na orbicie Urana, badając jego atmosferę, pierścienie, wnętrze i księżyce. Uran to jeden z najbardziej interesujących obiektów Układu Słonecznego, napisali członkowie komitetu. Zaznaczyli, że zrealizowanie misji do któregoś z lodowych olbrzymów – Urana lub Neptuna – jest absolutnym priorytetem, ale przygotowanie w ciągu najbliższej dekady misji do Neptuna byłoby zbyt dużym wyzwaniem.
      Jeśli zaś NASA otrzyma odpowiednie finansowanie, mogłaby zorganizować kolejną misję flagową. Komitet zarekomendował misję Enceladus Orbilander. Zakłada ona zbudowanie pojazdu, który udałby się do księżyca Saturna, Enceladusa. Przez 1,5 roku badałby go z orbity, a następnie by wylądował i przez kolejne 2 lat prowadził badania na jego powierzchni. Koszt takiej misji oszacowano na 5 miliardów dolarów.
      Poza misjami flagowymi, pojawiły się też inne propozycje. Jako, że od czasu ostatniego przeglądu dekady liczba odkrytych egzoplanet zwiększyła się kilkukrotnie, specjaliści zaproponowali trzy szerokie pola badawcze w dziedzinie planetologii. Eksperci chcą, by NASA zajęła się 1. pochodzeniem układów planetarnych podobnych do naszego oraz zbadaniem, na ile są one rozpowszechnione we wszechświecie, 2. ewolucją planet oraz 3. warunkami koniecznymi do powstania planet zdolnych do podtrzymania życia i jego pojawienia się na Ziemi oraz jego poszukiwania poza Ziemią. Próby odpowiedzi na te pytania mogą zaś być związane ze zorganizowaniem mniejszych misji niż te flagowe. Może być to np. zbudowanie sieci czujników geofizycznych na Księżycu, pobranie i przywiezienie na Ziemię próbek z komety lub planety karłowatej Ceres czy wysłanie pojazdów badawczych w kierunku Saturna czy jego księżyców.
      Twórcy przeglądu dużą uwagę przywiązali też do coraz bardziej rozszerzającego się pola badawczego związanego z obroną Ziemi przed zagrożeniami z przestrzeni kosmicznej. Już w tej chwili NASA kataloguje i śledzi olbrzymią liczbę obiektów bliskich Ziemi (NEO – Near-Earth Objects), a w ubiegłym roku wystartowała pierwsza misja, której celem jest przetestowanie technologii obrony Ziemi przed asteroidami (DART). Uruchomiono też nowoczesne narzędzie do oceny ryzyka uderzeń asteroid w Ziemię i trwają prace nad pojazdem NEO Surveyor, który będzie identyfikował obiekty mogące zagrozić naszej planecie.
      W decadal survey wezwano NASA, by w 2029 roku, kiedy w pobliże Ziemi przyleci duża asteroida Apophis, Agencja przeprowadziła badania pod kątem obrony planetarnej. Autorzy przeglądu uważają również, że po misjach DART i NEO priorytetem NASA powinno być opracowanie pojazdu, który mógłby w trybie pilnym udać się do zagrażającej Ziemi asteroidy, by lepiej ocenić stwarzane przez nią ryzyko.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Siły Kosmiczne Stanów Zjednoczonych (U.S. Space Force) i NASA podpisały umowę, na podstawie której upubliczniono informacje o bolidach, będące w posiadaniu rządu federalnego. Bolidy to meteory jaśniejsze niż Wenus. Bolidy to dość rzadkie zjawiska. Powstają, gdy w atmosferę wpada obiekt znacznie większy od zwykłego meteoru.
      Agendy amerykańskiego rządu federalnego przez dziesięciolecia gromadziły za pomocą różnych czujników informacje o bolidach. Umowa, podpisana obecnie przez wchodzące w skład NASA Biuro Koordynacji Obrony Planetarnej (PDCO) i Siły Kosmiczne, pozwoli na ulepszenie wysiłków na rzecz obrony Ziemi przed niespodziewanymi gośćmi z kosmosu. Obiekty bliskie Ziemi (NEO – near Earth objects) są obecnie katalogowane, charakteryzowane i śledzone. Powstają też pierwsze scenariusze działań obronnych, które mogłyby zostać podjęte, gdyby do Ziemi zbliżał się duży zagrażający nam obiekt.
      W ciągu roku w atmosferę wpada kilkadziesiąt bolidów. Rejestrujące je czujniki przekazują dane do Center for Near Earth Object Studies (CNEOS). W tamtejszej bazie danych znajdują się informacje o około 1000 bolidów, jakie zarejestrowano od 1988 roku. Teraz, dzięki podpisanej umowie, naukowcy zyskają dostęp do znacznie bardziej szczegółowych danych. Najbardziej interesują ich informacje o krzywej blasku. To zmiany intensywności świecenia bolidu podczas jego rozpadania się w atmosferze. Z danych takich naukowcy mogą wnioskować m.in. o składzie i budowie bolidów.
      Upublicznienie nowych danych na temat bolidów to kolejny obszar współpracy pomiędzy NASA a U.S. Space Force. Pozwoli to na udoskonalenie naszego rozumienia tych obiektów oraz lepszego przygotowania się do zagrożeń jakie NEO stwarzają dla Ziemi, stwierdziła Lindley Johnson z NASA.
      W ostatnim czasie NASA intensyfikuje wysiłki na rzecz obrony Ziemi przed asteroidami. Przed dwoma laty zidentyfikowano co najmniej 11 asteroid o średnicy ponad 100 metrów, które mogą uderzyć w Ziemię. Jednak żadna z nich nie zagrozi nam przez najbliższych 100 lat. Warto tez przypomnieć, że pod koniec ubiegłego roku wystartowała pierwsza testowa misja obrony Ziemi, a NASA uruchomiła nowoczesne narzędzie do oceny ryzyka uderzeń.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po 50 latach NASA otwiera jedną z nienaruszonych dotychczas próbek księżycowego gruntu zebranych w czasie misji Apollo. Jej badania prowadzone są w ramach programu Artemis, powrotu człowieka na Srebrny Glob. Zrozumienie historii i ewolucji Księżyca w miejscach lądowania misji Apollo pozwoli nam przygotować się na próbki, które zostaną zebrane w miejscach lądowania misji Artemis, powiedział Thomas Zurbuchen, dyrektor Dyrektoriatu Misji Naukowych NASA.
      Otwierana właśnie próbka to ANGSA 73001, zebrana w grudniu 1972 roku przez Eugene'a Cernana i Harrisona Schmitta, uczestników misji Apollo 17. Pochodzi ona z doliny Taurus-Littrow. Pojemnik z zebranym materiałem został następnie zapieczętowany jeszcze na Księżycu w warunkach próżniowych. To jedna z dwóch próbek, które zostały zabezpieczone w ten sposób przed zabraniem ich na Ziemię. I pierwsza z otwartych. Druga partia zebranego wówczas materiału została zabezpieczone w sposób standardowy i oznaczona numerem 73002. Otwarto ją w roku 2019, a badania ujawniły interesujący wzorzec ziaren. Próbka ANGSA 73001 była przez ostatnich 50 lat przechowywana w specjalnej tubie próżniowej w kontrolowanym środowisku.
      Teraz uczeni chcą zbadać 73001. Podczas jej zbierania na Księżycu panowały niezwykle niskie temperatury, więc naukowcy mają nadzieję, że w próbce zachowały się substancje lotne. Ilość gazów w próbce jest prawdopodobnie bardzo mała. Jeśli uda się je odzyskać, uczeni będą chcieli zbadać je za pomocą nowoczesnych metod spektrometrii mas. Są one obecnie niezwykle czułe. Ponadto specjaliści z NASA będą mogli też podzielić gaz na mniejsze porcje i dostarczyć je różnym zespołom naukowym, prowadzącym inne rodzaje badań.
      Cały zaplanowany na wiele miesięcy proces otwierania próbki rozpoczął się 11 lutego. Najpierw ostrożnie otwarto tubę próżniową zawierającą pojemnik z próbką. W tubie nie stwierdzono obecności gazów, co daje nadzieję, że pojemnik pozostał szczelny. Przed dwoma tygodniami, 23 lutego, rozpoczęto zaś kilkutygodniowy proces powolnego przebijania pojemnika z próbką i zbierania znajdujących się tam gazów. Gdy gazy zostaną zebrane, naukowcy rozpoczną wydobywanie z pojemnika próbek skał i gleby.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA wybrała trzy firmy, które mają opracować koncepcje komercyjnych stacji kosmicznych i innych podobnych instalacji w przestrzeni pozaziemskiej. Podpisanie umów Space Act Agreement ma na celu ułatwienie rozwoju komercyjnego rynku na niskiej orbicie okołoziemskiej. Wybrane przedsiębiorstwa otrzymają w pierwszym etapie finansowania 415,6 miliona dolarów.
      Umowy Space Act Agreement zostały podpisane z Blue Origin (umowa opiewa na 130 milionów USD), Nanoracks LLC (160 milionów USD) oraz Notrthrop Grumman Systems Corporation (125,6 miliona USD).
      Celem NASA jest zapewnienie stałej obecności USA na niskiej orbicie okołoziemskiej nie tylko na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ale również na innych platformach. Współpraca i dofinansowanie przez NASA ma zachęcić prywatne amerykańskie firmy do budowy niezależnych komercyjnych stacji kosmicznych, z których będą mogły korzystać zarówno agendy rządowe, jak i klienci prywatni.
      Prywatne firmy zapewniają obecnie transport na niską orbitę okołoziemską. Teraz nawiązujemy z amerykańskimi przedsiębiorstwami współpracę, której celem jest powstanie miejsc, które ludzie będą mogli odwiedzać, żyć na nich i pracować. Dla dobra ludzkości NASA nadal będzie wyznaczała więc drogi w kosmosie, ułatwiając jednocześnie komercyjną działalność w przestrzeni kosmicznej, powiedział Bill Nelson, administrator NASA.
      W ramach obecnie podpisanych umów NASA dofinansuje pierwszą z dwóch faz projektu przeniesienia aktywności z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej do stacji komercyjnych. W pierwszej fazie prywatne firmy we współpracy z NASA mają przygotować projekty stacji kosmicznych umieszczonych na niskiej orbicie okołoziemskiej. Stacje te mają spełniać wymagania zarówno sektora rządowego jak i prywatnego. Faza tam ma trwać jeszcze w roku 2025.
      Pierwsza z wymienionych firm, Blue Origin, współpracuje już z Sierra Space nad komercyjną stacją Orbital Reef, która ma zostać uruchomiona jeszcze w obecnej dekadzie. Partnerami tego projektu są m.in. Boeing, Redwire Space, Genesis Engineering oraz Arizona State University. Projekt Orbital Reef zakłada, że będzie to park biznesowy o wielorakim przeznaczeniu. Stacja ma służyć różnym potrzebom biznesowym i ma mieć możliwość rozbudowywania w miarę pojawiania się nowych potrzeb. Ma zostać przygotowana pod kątem sektora prywatnego, rządowego i naukowego.
      Z kolei Nanoracks, we współpracy z firmami Voyager Space i Lockheed Martin, pracuje nad Starlabem. Ta stacja ma być zbudowana w całości na Ziemi i zostać wystrzelona w 2027 roku. Ma to być komercyjna stacja przeznaczona do prowadzenia zaawansowanych badań naukowych. Pomieści do czterech astronautów i będzie stale zamieszkana. Na jej pokładzie znajdzie się George Washington Carver Science Park składający się z czterech głównych elementów: laboratorium biologicznego, laboratorium hodowli roślin, laboratorium badań fizycznych i laboratorium badań materiałowych. Ponadto znajdzie się tam też miejsce na prowadzenie innych prac badawczych. Starlab zostanie zaprojektowana tak, by możliwe było dołączanie do niej kolejnych modułów badawczych, jeśli pojawiłaby się taka potrzeba.
      Wydaje się, że najbardziej ambitne plany ma Northrop Grumman. Firma pracuje nad modułową stacją kosmiczną, w której wykorzysta doświadczenie zdobyte w ciągu dekad współpracy z NASA. W skład stacji wejdą m.in. już sprawdzone elementy, jak pojazd towarowy Cygnus zaopatrujący obecnie Międzynarodową Stację Kosmiczną. Stacja ma służyć zarówno celom naukowym, turystycznym jak i zadaniom przemysłowym. Jej projekt ma umożliwiać rozbudowę poza zadania określone na początku. Mają się na niej znaleźć liczne miejsca dokujące, habitaty, laboratoria czy urządzenia do generowania sztucznej grawitacji. Wiadomo, że partnerem Northropa Grummana jest firma Dynetics. O innych partnerach mamy dowiedzieć się w przyszłości.
      W drugiej fazie współpracy NASA z wymienionymi przedsiębiorstwami odbędzie się proces certyfikowania komercyjnych stacji kosmicznych na potrzeby ich używania przez astronautów NASA oraz potencjalne złożenie przez NASA ofert i podpisanie komercyjnych umów na korzystanie przez NASA z tych stacji oraz świadczenie przez ich właścicieli usług na rzecz Agencji. Ma to obniżyć koszty funkcjonowania NASA i zwolnić ją z konieczności posiadania własnej infrastruktury na niskiej orbicie okołoziemskiej, dzięki czemu w większym stopniu będzie mogła skupić na misji Artemis, czyli działaniach na orbicie Księżyca i jego powierzchni oraz przygotowaniach do załogowej misji na Marsa.
      NASA przewiduje, że w przyszłości będzie potrzebowała możliwości stałego pobytu i treningu co najmniej 2 swoich astronautów na niskiej orbicie, wsparcia z niskiej orbity dla narodowego laboratorium kosmicznego oraz możliwości prowadzenia na niskiej orbicie około 200 projektów naukowych rocznie. Liczy na to, że plany te będzie mogła zrealizować dzięki komercyjnym partnerom.
      NASA chce doprowadzić do sytuacji, w której prywatny biznes będzie posiadał na niskiej orbicie okołoziemskiej własną infrastrukturę i będzie nią zarządzał. Dzięki temu, że NASA będzie jednym z wielu klientów, Agencja liczy na obniżenie kosztów własnej działalności na niskiej orbicie okołoziemskiej i skierowaniu zasobów na eksplorację dalszych części kosmosu.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...