Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Apple przeciwne pomysłowi Unii Europejskiej dot. ładowarek do smartfonów

Recommended Posts

Apple sprzeciwia się pomysłowi, by w Unii Europejskiej wprowadzić jeden typ ładowarki dla wszystkich urządzeń. Rozwiązanie takie zmniejszyłoby ilość elektronicznych odpadów i ułatwiło życie konsumentom, jednak nie wszystkim się ono podoba.

W przeszłości firmy takie jak Apple, Samsung, Nokia, LG czy Huawei podpisały wspólną deklarację, w której zobowiązały się do rozpoczęcia prac nad ujednoliceniem standardu ładowarek. Jednak porozumienie nie dotyczy wszystkich producentów elektroniki i nie obejmuje wszystkich urządzeń. Dlatego też europejscy prawodawcy chcą, by jeden standard ładowarek stał się obowiązkiem na terenie Unii Europejskiej.

Nowe przepisy, jeśli zostaną przyjęte, najbardziej uderzą właśnie w Apple'a. Firma ta bowiem od czasu rozpoczęcia sprzedaży iPhone'a woli stosować własne ładowarki, a nie standardowe rozwiązania. Ostatnio takim standardem stał się USB Type-C. Nawet Apple stosuje to rozwiązanie w swoich laptopach i tabletach. Ale odmawia stosowania go w smartfonach.

Uważamy, że rozwiązania wymuszające unifikację ładowarek wbudowanych we wszystkie smartfony będą blokowały innowacyjność, zaszkodza konsumentom w Europie i całej gospodarce, oświadczyli przedstawiciele Apple'a. Zauważyli przy tym, że standard USB-C szeroko się rozpowszechnił, zatem wymuszanie unifikacji nie jest potrzebne. Koncern zamówił nawet specjalne badania, z których wynika, że wymuszenie na Apple'u stosowania takiej ładowarki jak inni kosztowałoby co najmniej 1,5 miliarda euro, podczas gdy korzyści środowiskowe z takiego działania oceniono na 13 milionów euro.

Na przełomie stycznia i lutego mają się z kolei ukazać badania zamówione przez Komisję Europejską. Ich celem jest oszacowanie korzyści i kosztów związanych z wprowadzeniem zunifikowanego standardu ładowarek na europejskim rynku.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na szczęście są uniwersalne kable z końcówkami magnetycznymi - nie trzeba nawet kombinować czy USB jest dobrze wsadzany czy na odwrót - złącze jest kołowe, samo przyciągające. Polecam. wkłada się do gniazda przejściówkę i potem wszystkie kable (magnetyczne) w domu pasują

Share this post


Link to post
Share on other sites
49 minut temu, Ergo Sum napisał:

Na szczęście są uniwersalne kable z końcówkami magnetycznymi - nie trzeba nawet kombinować czy USB jest dobrze wsadzany czy na odwrót - złącze jest kołowe, samo przyciągające. Polecam. wkłada się do gniazda przejściówkę i potem wszystkie kable (magnetyczne) w domu pasują

Złącze USB typu C jest symetryczne, więc nie ma czegoś takiego jak wkładanie na odwrót

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słowo klucz to śmieci. Apple ma swoje za uszami, ich produkty bywają (kolega kolegi tak twierdzi) nienaprawialne.

Można się przyczepiać do tego jak bronią się przed możliwością podłączania ładowarek innych producentów, ale zrozumcie ich, "pieniądz" ważna rzecz.

Jednocześnie jakoś nikt nie rozdziera szat że gwinty żarówek czy to tradycyjnych (z wolframowym drucikiem), kompaktowych świetlówek, LED-ów, halogenów są ujednolicone a sprzęty różnych producentów maja zunifikowane wtyczki, działają na tych samych parametrach prądu w Polsce 230 V / 50 Hz.

Kiedyś w zaszłym systemie gospodarczym nawet gwinty słoików były standaryzowane. Jak zbił się klosz w żyrandolu można było od biedy słoik wkręcić.

Podstawy powinny być jednolite średnice, gwinty, łepki śrubek. Producent powinien być zobowiązany jeśli nie przez przyzwoitość, to przez prawo do udostępnienia części zamiennych a po zaprzestaniu wsparcia dla produktu licencjonowania produkcji podmiotom zewnętrznym, lub uwolnieniu dokumentacji technicznej.

Żeby ograniczyć ilość elektrośmieci trzeba wydłużyć życie używanych sprzętów .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest kremien

Oczywiście w pełni się zgadzam, że takie rzeczy powinny być zestanadryzowane i potrafię sobie wyobrazić szereg korzyści, jakie to przyniesie. Jest tylko jedno ale...

Używam (niestety) produktów Apple i w wielu aspektach nie popieram ich polityki, lecz muszę przyznać, że ich port jest lepiej zaprojektowany. Chodzi mi oczywiście o rozwiązania mechaniczne, bo funkcjonalność jest umówmy się taka sama. Przy porównaniu obydwu rozwiązań szybko zauważyłem, że port USB-C jest niestety znacznie mniej oddporny na uszkodzenia mechaniczne i zapewnia bardzo słaby styk, bo piny są skierowaane do wewnątrz, a nie do zewnątrz jak u Apple. Wystarczy poruszać lekko kabelkiem na boki i przerywa, już nie mówiąc o tym, że to cienkie przyłącze z pinami w gnieździe ma duży potencjał do złamania się i oczywiście nie jest to naprawialne. Plastikowa część wtyczki powinna też w jakiś fajny sposób się opierać o port, uniemożliwiając "bujanie się", ale chyba nie zawsze tak jest. Także mechanika nie jest chyba najmocniejszą stroną tego całkiem niezłego standardu. Ogólnie byłem zszokowany, jak zauważyłem jaki ten port jest delikatny. Niestety z tego powodu argument o mniejszej ilości śmieci jest w mojej opinii bardzo nietrafiony, bo do tego potrzeba solidnego rozwiązania... Wydaje mi się, że poprzednia wersja mini usb (ta jednostronna) w praktyce była bardziej pancerna.

Nie mam co prawda telefonu z USB-C,  ale w stacjonarnych urządzeniach z tym portem brakuje mi też takiego kliknięcia, jak włożymy poprawnie wtyczkę. Przydatne jak się podłącza urządzenie po ciemku, nie trzeba dopychać na siłę. 

Pamiętajmy też, że ustanowienie standardu ma wpływ na popularność tego rozwiązania również w innych dziedzinach, więc niech to będzie porządne i solidne rozwiązanie

Edited by kremien

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 hours ago, krzysztof B7QkDkW said:

Apple ma swoje za uszami, ich produkty bywają (kolega kolegi tak twierdzi) nienaprawialne.

Louis Rossmann na YT ma wiele do powiedzenia na temat naprawialności ich sprzętu oraz dostępności części i dokumentacji :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, kremien napisał:

Chodzi mi oczywiście o rozwiązania mechaniczne, bo funkcjonalność jest umówmy się taka sama. Przy porównaniu obydwu rozwiązań szybko zauważyłem, że port USB-C jest niestety znacznie mniej oddporny na uszkodzenia mechaniczne i zapewnia bardzo słaby styk, bo piny są skierowaane do wewnątrz, a nie do zewnątrz jak u Apple. Wystarczy poruszać lekko kabelkiem na boki i przerywa, już nie mówiąc o tym, że to cienkie przyłącze z pinami w gnieździe ma duży potencjał do złamania się i oczywiście nie jest to naprawialne. Plastikowa część wtyczki powinna też w jakiś fajny sposób się opierać o port, uniemożliwiając "bujanie się", ale chyba nie zawsze tak jest.

Mam obecnie drugi (a w rodzinie czwarty) telefon z złączem typu C, nie zauważyłem nigdzie opisywanego przez ciebie bujania i problemów ze stykami, pewnie dlatego bo nie używam najtańszych kabli za 2zł z chin tylko trochę droższych firmówek (15-25zł - co i tak jest tańsze niż produkty Apple). Złącza siedzią pewnie i można je bez problemu podłączać po ciemku na "wyczucie" bez najmniejszego problemu.

Koszty jakie Apple przewiduje z wprowadzenia unifikowanego złącza to kasa której nie zarobią na licencjonowaniu złącza do iphona i tyle a nie jakieś "rzekome" koszty środowiskowe.

 

P.S. Poza tym używając kabli i akcesoriów USB-C nie płacę wielokrotnie za za to, że Apple "pobłogosławiło" dany port poprzez ściąganie kasy z jego producentów.

Edited by rahl

Share this post


Link to post
Share on other sites

Druga dekada XXI wieku a my dalej wszystko kablami przesyłamy. A gdzie badania nad przesyłaniem energii wireless z minimalnie możliwymi stratami bo i tak się da i wtedy mielibyśmy idealne rozwiązanie już na zawsze...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zjadamy tygodniowo 5 gramów plastiku, a robimy poważną sprawę z kwestii ładowarki kupowanej raz na 2 lata.Jeżeli by chcieć naprawdę coś zmienić, to trzeba by zmienić cały styl życia.I pewnie kiedyś zaczniemy zmieniać, ale dopiero gdy negatywne skutki zanieczyszczenia, globalnego ocieplenia itp. staną się dla nas bardziej odczuwalne.

Edited by darekp
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest kremien
4 hours ago, rahl said:

Mam obecnie drugi (a w rodzinie czwarty) telefon z złączem typu C, nie zauważyłem nigdzie opisywanego przez ciebie bujania i problemów ze stykami, pewnie dlatego bo nie używam najtańszych kabli za 2zł z chin tylko trochę droższych firmówek (15-25zł - co i tak jest tańsze niż produkty Apple). Złącza siedzią pewnie i można je bez problemu podłączać po ciemku na "wyczucie" bez najmniejszego problemu.

A miał kolega okazję porównać obydwa rozwiązania na żywo? Ja opisałem przykład stacjonarnej karty dźwiękowej. Tutaj można bujać na boki aż do uwailenia portu, co może szybko nastąpić, bo wtyczka zapiera się wyłącznie o gniazdo. Czyli może być tak, że mechaniczne opieranie się kabla o port, które zwiększa wytrzymałość nie koniecznie jest częścią standardu. Albo jest dopuszczalne robić szajskie kable, które te gniazdo uwalą... Tak czy siak średnio. I nie samymi telefonami człowiek żyje przecież...

OK, na pewno da się to dobrze zaimplementować, ale ja porównałem obydwa porty na żywo i obiektywnie muszę przyznać, że applowski jest mimo wszystko lepiej skonstruowany mechanicznie i tyle. Tam się nie ma co zepsuć, bo piny są skierowane na zewnątrz i obudowa wtyczki zawsze się pewnie zapiera.

Osobiście też nie popieram lamentów tej firmy i ktoś mógłby ich wreszcie w Europie złapać za pysk, a szczególnie jeśli chodzi o podatki.

Z drugiej strony standardy lepiej jest ustalać na cały świat, bo produkcja tel. z dwoma rodzajami gniazd to też koszty środowiskowe. Ja bym zostawił im furtkę, niech sobie robią swoje kabelki, ale wtedy ZERO ulg podatkowych w całej Europie i tyle... ;)

11 minutes ago, darekp said:

Zjadamy tygodniowo 5 gramów plastiku, a robimy poważną sprawę z kwestii ładowarki kupowanej raz na 2 lata.

Nawet poza eko sprawami standaryzacja to jest poważna sprawa i ma swoje następstwa. Również środowiskowe, bo cała machina przemysłowa za tym stoi i produkują setki ton śmieci, żeby dostarczyć Ci ten kabelek. Są jeszcze kwestie użytkowe i trendy w projektowaniu i wiele spraw, o których szary człowiek nie ma pojęcia. Najważniejsze, żeby szło to krok po kroku w dobrą stronę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To może być wina akurat tego gniazda albo kombinacji wtyczka - gniazdo, bo, każdy producent może mieć trochę inną tolerancję. Zauważyłem, że niektóre konwencjonalne kable USB nie pasują idealnie do wszystkich portów. Na razie jestem na bakier z USB-C ;)

Kiedyś zrobiłem przegląd ładowarek i doliczyłem się chyba 20 różnych urządzeń lądujących w zakresie 1.5V - 24V, wliczając w to inteligentną ładowarkę, która mogłaby zastąpić wszystkie pozostałe. Oczywiście to nie tylko ładowarki do telefonów.

3 hours ago, Felipesku said:

Druga dekada XXI wieku a my dalej wszystko kablami przesyłamy. A gdzie badania nad przesyłaniem energii wireless z minimalnie możliwymi stratami bo i tak się da i wtedy mielibyśmy idealne rozwiązanie już na zawsze...

Przecież bezprzewodowe ładowarki są dostępne na rynku. Prace nad wydajnością na pewno też trwają, ale zawsze będzie to mniej niż przesył energii kablu. Po za tym, czy wydasz 3x tyle za ładowarkę, która jest 5% wydajniejsza?

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nowa elektroda, opracowana na MIT, pozwoli na zbudowanie akumulatorów, które przechowują więcej energii i pracują dłużej. Litowa anoda to efekt współpracy naukowców z MIT ze specjalistami z Hongkongu, Florydy i Teksasu.
      Jednym z największych problemów ze współczesnymi akumulatorami wynika z faktu, że w miarę ładowania akumulatora lit się rozszerza, a podczas rozładowywania kurczy się. Te ciągłe zmiany rozmiarów prowadzą do pękania lub odłączania się elektrolitu. Inny problem stanowi fakt, że żaden z używanych stałych elektrolitów nie jest tak naprawdę chemicznie stabilny w kontakcie z wysoko reaktywnym litem, ulega więc degradacji.
      Większość badań, mających na celu rozwiązanie tych problemów, poszukuje stabilnego elektrolitu. To jednak jest trudne.
      Naukowcy z MIT podeszli do problemu inaczej. Wykorzystali dwa dodatkowe materiały. Jeden nazwali „zmieszanymi przewodnikami jonowo-elektronicznymi” (MIEC), a drugi to „izolatory elektronu i jonu litowego” (ELI).
      Uczeni stworzyli trójwymiarową nanostrukturę przypominająca plaster miodu. Została ona zbudowana z heksagonalnych rurek MIEC częściowo wypełnionych litem. W każdej z rurek pozostawiono nieco wolnego miejsca. Gdy lit się rozszerza podczas ładowania, wypełnia puste miejsca w rurkach, poruszając się jak ciecz, mimo że zachowuje przy tym krystaliczną strukturę ciala stałego. Przepływ ten łagodzi naprężenia powstające podczas rozszerzania się litu, ale jednocześnie nie powoduje ani zmiany zewnętrznych rozmiarów elektrody, ani zmiany jej styku z elektrolitem. Drugi zaś ze wspomnianych materiałów, ELI, jest kluczowym mechanicznym łączem pomiędzy ściankami MIEC a stałym elektrolitem.
      Rozszerzający się i kurczący lit przemieszcza się tak, że nie wywiera nacisku na elektrolit, więc go nie niszczy. Twórcy anody porównują to do tłoków poruszających się w cylindrach. Jako, że całość jest jest zbudowana w skali nano, a każda z rurek ma średnicę 100-300 nanometrów, całość jest jak silnik z 10 miliardami tłoków, mówi główny autor badań, profesor Ju Li.
      Jako, że ścianki całej struktury wykonano z chemicznie stabilnego MIEC, lit nigdy nie traci kontaktu z materiałem. Cały akumulator pozostaje więc mechanicznie i chemiczne stabilny, dodaje Li. Naukowcy przetestowali swoją anodę podczas 100 cykli ładowania/rozładowywania i wykazali, że w elektrolicie nie powstały żadne pęknięcia.
      Naukowcy twierdzą, że ich projekt pozwoli na stworzenie akumulatorów litowych, w których anoda będzie 4-krotnie lżejsza na jednostkę pojemności niż obecnie. Jeśli dodamy do tego nowe pomysły na lżejszą katodę, całość może prowadzić do znaczącego obniżenia wagi akumulatora. Dzięki nowemu akumulatorowi nowoczesne smartfony można by ładować raz na 3 dni.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ultracienkie elastyczne ekrany dotykowe, które można zwijać jak papier, stały się rzeczywistością. Są one dziełem australijskich naukowców z RMIT University. Nanopłachty są 100-krotnie cieńsze niż materiały obecnie stosowane do produkcji ekranów dotykowych.
      Nowa technologia jest kompatybilna z istniejącymi technikami produkcji, a naukowcy mają nadzieję, że dzięki niezwykłej elastyczności ekrany dotykowe będzie można produkować w rolkach, podobnie jak wytwarza się gazety. O szczegółach badań, w których brali udział również naukowcy z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii, Monash Univeristy oraz ARC Centre of Excellence in Future Low-Energy Electronic Technologies, poinformowano na lamach Nature Electronic.
      Jak zauważa główny autor badań, doktor Torben Daeneke, obecnie większość wyświetlaczy dotykowych w smartfonach wytwarza się z przezroczystego tlenku indowo-cynowego. To dobrze przewodzący, ale bardzo kruchy, materiał. Wzięliśmy ten stary materiał i przetworzyliśmy go od wewnątrz tak, że uzyskaliśmy nową wersję, która jest niezwykle cienka i elastyczna, mówi Daeneke. Teraz można go zginać, skręcać i wytwarzać znacznie taniej i bardziej efektywnie niż materiał, którego obecnie używamy do ekranów dotykowych. Jest też bardziej przezroczysty, zatem przepuszcza więcej światła. To wszystko oznacza, że telefony komórkowe wyposażone w nasz materiał będą zużywały mniej energii, co wydłuży czas pracy na bateriach o około 10%, stwierdza uczony.
      Nowa powłoka powstała dzięki podgrzaniu stopu indu i cyny do temperatury 200 stopni, dzięki czemu stał się płynny. Następnie materiał wylano ultracienką warstwą na płaską powierzchnię, uzyskując powłokę 2D. Powłoka ta ma taki sam skład chemiczny jak standardowe wyświetlacze, jednak inną strukturę krystaliczną, która nadaje jej nowe właściwości mechaniczne i optyczne. Jest w pełni elastyczna i absorbuje jedynie 0,7% światła, podczas gdy standardowy wyświetlacz pochłania nawet 10% światła.
      Przewodnictwem nowej powłoki można manipulować dodając kolejne warstwy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple poszło na rękę FBI i zrezygnowało z planów wprowadzenia pełnego szyfrowania kopii bezpieczeństwa, jakie użytkownicy iPhone'ów przechowują w firmowej usłudze iCoud. Federalne Biuro Śledcze skarżyło się, że taki ruch znacząco utrudni prowadzenie mu postępowań kryminalnych. Informację o takiej decyzji, podjętej przez Apple'a już dwa lata temu, potwierdziło mediom sześć różnych osób.
      To pokazuje, że koncern współpracuje z organami ścigania w znacznie szerszym stopniu, niżby to wynikało z publicznie prowadzonych sporów przy okazji głośnych spraw, jak ataki terrorystyczne w San Bernardino czy też grudniowe wydarzenia, kiedy to pilot wojskowy z Arabii Sadyjskiej, przebywający w USA na szkoleniu, zabił trzy osoby w bazie marynarki wojennej na Florydzie.
      Spory takie przybierają czasem ostre formy. Ostatnio dotarły one na same szczyty władzy. Najpierw Prokurator Generalny USA wezwał Apple'a do odblokowania obu iPhone'ów używanych przez wspomnianego pilota, następnie prezydent Trump skrytykował firmę za odmowę odblokowywania telefonów, używanych przez morderców, dilerów narkotyków i sprawców innych poważnych przestępstw kryminalnych. Nacisk wywierają też republikańscy i demokratyczni senatorowie, grożąc, że uchwalą przepisy zakazujące stosowania tak silnych algorytmów szyfrowania, że organy ścigania nie mogą sobie z nimi poradzić, przez co nie są na przykład zdobyć dowodów w sprawach dotyczących molestowania dzieci.
      Apple przekazało śledczym kopie zapasowe telefonów pilota-mordercy przechowywane w iCloud.
      Jednak, jak się dowiadujemy, firma udzieliła FBI dodatkowej pomocy, niezwiązanej z żadną konkretną sprawą. Otóż dwa lata temu koncern poinformował FBI,że ma zamiar zastosować równie silne mechanizmy szyfrowania w stosunku do kopii zapasowych przechowywanych w iCloud. Do tak zaszyfrowanych danych nawet Apple nie miałoby dostępu, więc nie mogłoby ich ujawnić nawet na żądanie sądu. Przedstawiciele FBI stwierdzili, że takie szyfrowanie pozbawi ich skutecznego narzędzia śledczego. W związku z tym Apple zrezygnowało ze swoich planów.
      Jak dowiedzieli się dziennikarze, firma nie chciała ryzykować, że stanie się celem ataków ze strony polityków i urzędników twierdzących, że chroni przestępców. Chciała też uniknąć ewentualnych pozwów sądowych, czy pojawienia się przepisów skierowanych przeciwko silnemu szyfrowaniu. Stwierdzili, że nie będą już więcej drażnili niedźwiedzia, powiedział dziennikarzom były pracownik Apple'a. Z kolei byli pracownicy FBI twierdzą, że biuro po prostu przekonało Apple'a swoimi argumentami. Pomijając publicznie prowadzony spór w związku ze sprawą z San Bernardino, Apple zasadniczo zgadza się ze stanowiskiem rządu, powiedzieli. Wedle jeszcze innej teorii, Apple porzuciło plany, gdyż obawiało się, że jeszcze więcej użytkowników niż zwykle będzie traciło dostęp do swoich danych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Opuszczenie Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię oznacza zerwanie z europejską polityką rolną, co – zdaniem ekspertów – przyniesie wszystkim liczne korzyści. Wielka Brytania skończy bowiem z dopłacaniem do produkcji rolnej samej w sobie. Brytyjscy rolnicy nie będą dostawali pieniędzy za sam fakt uprawiania ziemi, jak to jest obecnie w UE.
      Brytyjski rząd wniósł projekt ustawy, zgodnie z którym rolnicy mogą liczyć na dopłaty pod warunkiem, że będą dostarczali „dobra publiczne”. Pod tym pojęciem rozumiane jest m.in. przechwytywanie węgla z atmosfery i zamykanie go w drzewach i glebie, zwiększanie habitatów zapylaczy poprzez uprawę odpowiednich roślin czy zwiększanie dostępu do wsi dla osób z zewnątrz. To dramatyczne zmiany. To rewolucja w rolnictwie, mówi o proponowanej ustawie Dieter Helm, ekonomista z Uniwersytetu w Oksfordzie.
      Wielka Brytania przeznacza na dopłaty do rolnictwa 3 miliardy funtów rocznie. Począwszy od przyszłego roku przez 7 kolejnych lat obecny fundusz będzie stopniowo zmniejszany, a w jego miejsce będą wchodziły nowe zasady. To z pewnością przyniesie korzyści środowisku naturalnemu, stwierdza Lynn Dicks, ekolog z Uniwersytetu w Cambridge, która specjalizuje się w ekologii dzikich zapylaczy.
      Ian Bateman, ekonomista z University of Exeter zauważa, że w polityce rolnej EU chodziło wyłącznie o zwiększanie produkcji, bez względu na koszty środowiskowe. Europejska polityka rolna spowodowała, że coraz większe tereny były przeznaczane na produkcję rolną, niszczono cenne przyrodniczo obszary, zwiększano w ten sposób erozję, a nawozy i środki ochrony roślin zatruwały wodę i powietrze. Doszło do olbrzymiej utraty habitatów i bioróżnorodności. Jeszcze w latach 90. aż 80% budżetu UE było przeznaczone na rolnictwo. Do dzisiaj wydatki na rolnictwo stanowią około 40% wszystkich publicznych wydatków w UE.
      Brexit oznacza, że Wielka Brytania będzie samodzielnie kształtowała swoją politykę rolną. Wniesiona przez rząd ustawa dotyczy tylko Anglii, gdyż Walia, Szkocja i Irlandia Północna mają prawo do własnej polityki rolnej. Jednak eksperci sądzą, że i one pójdą w ślady Anglii.
      Zgodnie z nowymi założeniami, ogólna suma dopłat do rolnictwa nie ulegnie zmianie, ale rolnicy będą musieli zmienić sposób działania. A jednych może to dotyczyć bardziej niż innych. Na przykład produkcja wołowiny i mięsa owczego jest bardziej uzależniona od dopłat niż produkcja zbóż czy produktów mleczarskich. Bez dopłat część hodowców mogłaby zostać zmuszona do zaprzestania produkcji mięsa, szczególnie dotyczy to rolników w Szkocji. Jednak Helm zauważa, że dla wielu tych rolników nowe zasady mogą stać się szansą. Będą bowiem otrzymywali dopłaty za sadzenie drzew czy przywracanie mokradeł. Otrzymają pieniądze za odnawianie starych budynków i zwiększanie atrakcyjności krajobrazu celem przyciągnięcia turystów. Dopłaty będą przyznawane też za zmniejszenie negatywnego wpływu gospodarstwa na środowisko naturalne.
      Zwiększeniu ulegną fundusze na działania prośrodowiskowe. Planuje się wprowadzenie systemu akcji, na których rolnicy i właściciele ziem będą starali się uzyskać rządowe zamówienia na różnego typu usługi środowiskowe. Już teraz podobne aukcje są wykorzystywane przez firmy oczyszczające wodę. Na aukcjach tych firmy wybierały rolników, którym płaciły za mniejsze używanie nawozów czy środków ochrony roślin, dzięki czemu oczyszczanie wody jest tańsze. To przynosi niesamowite korzyści, mówi Bateman.
      Specjaliści zwracają uwagę, że nowy schemat dopłat będzie wymagał osobnego dopasowania go do każdego regionu i przypadku. Na przykład sadzenie drzew w okolicach mokradeł może spowodować, że mokradła będą wysychały, a do atmosfery trafi więcej węgla niż zostanie przechwyconego przez drzewa.
      The National Farmers Union, największa handlowa organizacja rolnicza w Wielkiej Brytanii już wzywa, by większy nacisk położyć na produkcję. Eksperci sprzeciwiają się temu zauważając, że zmieniłoby to akcenty z korzyści środowiskowych na indywidualny zysk producentów.
      Alan Matthews, ekonomista rolnictwa z Trinity College w Dublinie mówi, że działaniom Brytyjczyków z uwagą będą przyglądały się inne kraje. Jeśli im się uda, będzie to potężny argument, by inne kraje poszły w ich ślady.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Polak zużywa średnio ok.160 kg opakowań rocznie; to mniej niż średnia w UE, ale zużycie stale rośnie – podał Polski Instytut Ekonomiczny. Branża opakowań będzie jednak musiała wkrótce zmierzyć się z nowymi regulacjami dotyczącymi recyklingu odpadów.
      W najnowszym wydaniu „Tygodnika Gospodarczego PIE” eksperci instytutu poinformowali, że w naszym kraju produkuje się ok. 6 mln ton opakowań rocznie. Sektor ten ma 3,4-proc. udział w całym przetwórstwie przemysłowym w Polsce – niemal dwukrotnie więcej niż średnia unijna.
      W Polsce dominują opakowania z tworzyw sztucznych (około 40 proc.), które składają się po połowie z opakowań elastycznych (torebki, folie itd.) i opakowań sztywnych (butelki, pudełka itd.). Opakowania z papieru to około 37 proc., metali lekkich – 12 proc., a szkła – około 10 proc. Głównymi odbiorcami opakowań są producenci żywności, którzy odpowiadają za wykorzystanie ponad 60 proc. opakowań, branża farmaceutyczna (7 proc. udział) i kosmetyczna (6 proc.). Pozostała część zapotrzebowania na opakowania pochodzi od producentów chemii gospodarczej i innych towarów przemysłowych – napisali eksperci PIE.
      Wprawdzie średnie zużycie opakowań w Unii Europejskiej na mieszkańca jest wyższe (ok. 180 kg) niż w Polsce (niecałe 160 kg), to jednak w ostatnich latach zużycie opakowań na potrzeby towarów sprzedawanych w Polsce rosło dynamicznie, o blisko 12 proc. w skali roku – podkreślił instytut.
      Eksperci zwrócili uwagę, że na dalszy rozwój branży opakowań wpływ będą miały nowe regulacje Unii Europejskiej, zmierzające do ograniczenia produkcji odpadów oraz maksymalizacji odzysku materiałów w europejskich gospodarkach. Do lipca 2020 r. powinny zostać uchwalone krajowe przepisy regulujące wdrożenie przepisów wynikających z Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/852 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych – czytamy.
      PIE szacuje, że zmiany najmocniej odczują producenci towarów plastikowych i jednorazowego użytku. Ograniczenie dotyczące zużycia wyrobów jednorazowych dotknie około 10 proc. wolumenu produkcji brutto, głównie małych i średnich firm. Natomiast podwyżki opłat za recykling, a w niektórych przypadkach także opłat pokrywających koszty sprzątania przestrzeni publicznej, czyli tzw. rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP), będzie jednym z największych wyzwań dla branży – ocenił PIE.
      Zdaniem ekspertów rozszerzona odpowiedzialność producenta powinna obniżyć popyt na opakowania, które trudniej poddać recyklingowi. W tym przypadku głównymi poszkodowanymi mogą być producenci opakowań plastikowych.
      Na dalszy rozwój branży opakowań istotny wpływ będą mieć też zmiany preferencji konsumentów. Z jednej strony, obserwuje się rosnące zainteresowanie ekologicznymi opakowaniami oraz ograniczeniem zużycia surowców. Z sondażu ARC Rynek i Opinia wynika, że 84 proc. Polaków deklaruje, że gdyby były dostępne produkty w opakowaniach zwrotnych, chętnie by z nich korzystali – napisano. Z drugiej jednak strony, zmieniający się model życia rodziny, rosnące dochody oraz zapotrzebowanie na dania gotowe, zwiększa popyt na opakowania.
      Instytut przywołał też raport „Rewolucja opakowań. Polscy producenci wobec zmian regulacji i preferencji konsumentów”, z którego wynika, że dostosowanie się branży opakowań do nowych przepisów UE będzie wymagało zdolności współpracy między podmiotami w całym łańcuchu dostaw.
      Zgodnie z przepisami UE producenci m.in. produktów w opakowaniach będą finansować zbieranie i zagospodarowanie odpadów opakowaniowych na poziomie znacznie wyższym niż ma to miejsce obecnie. Unijne regulacje wyznaczają też nowe cele dla ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych. Do 2025 roku kraje UE zobowiązane są zagospodarować w ten sposób 55 proc. odpadów, do roku 2030 – 60 proc., a do 2035 roku – 65 proc. Obecne przepisy zobowiązują państwa członkowskie do zagospodarowania (recyklingu i ponownego użycia) 50 proc. odpadów w roku 2020.
      Wyznaczono też cele dla recyklingu odpadów opakowaniowych. W odniesieniu do wszystkich opakowań, cel ten wyniesie 65 proc. do roku 2025 i 70 proc. do roku 2030. W przypadku opakowań z tworzyw sztucznych to odpowiednio: 50 i 55 proc., opakowań drewnianych: 25 i 30 proc., opakowań z metali żelaznych: 70 i 80 proc., aluminiowych: 50 i 60 proc., szklanych: 70 i 75 proc., a papierowych i kartonowych: 75 i 85 proc.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...