Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Apple przeciwne pomysłowi Unii Europejskiej dot. ładowarek do smartfonów

Recommended Posts

Apple sprzeciwia się pomysłowi, by w Unii Europejskiej wprowadzić jeden typ ładowarki dla wszystkich urządzeń. Rozwiązanie takie zmniejszyłoby ilość elektronicznych odpadów i ułatwiło życie konsumentom, jednak nie wszystkim się ono podoba.

W przeszłości firmy takie jak Apple, Samsung, Nokia, LG czy Huawei podpisały wspólną deklarację, w której zobowiązały się do rozpoczęcia prac nad ujednoliceniem standardu ładowarek. Jednak porozumienie nie dotyczy wszystkich producentów elektroniki i nie obejmuje wszystkich urządzeń. Dlatego też europejscy prawodawcy chcą, by jeden standard ładowarek stał się obowiązkiem na terenie Unii Europejskiej.

Nowe przepisy, jeśli zostaną przyjęte, najbardziej uderzą właśnie w Apple'a. Firma ta bowiem od czasu rozpoczęcia sprzedaży iPhone'a woli stosować własne ładowarki, a nie standardowe rozwiązania. Ostatnio takim standardem stał się USB Type-C. Nawet Apple stosuje to rozwiązanie w swoich laptopach i tabletach. Ale odmawia stosowania go w smartfonach.

Uważamy, że rozwiązania wymuszające unifikację ładowarek wbudowanych we wszystkie smartfony będą blokowały innowacyjność, zaszkodza konsumentom w Europie i całej gospodarce, oświadczyli przedstawiciele Apple'a. Zauważyli przy tym, że standard USB-C szeroko się rozpowszechnił, zatem wymuszanie unifikacji nie jest potrzebne. Koncern zamówił nawet specjalne badania, z których wynika, że wymuszenie na Apple'u stosowania takiej ładowarki jak inni kosztowałoby co najmniej 1,5 miliarda euro, podczas gdy korzyści środowiskowe z takiego działania oceniono na 13 milionów euro.

Na przełomie stycznia i lutego mają się z kolei ukazać badania zamówione przez Komisję Europejską. Ich celem jest oszacowanie korzyści i kosztów związanych z wprowadzeniem zunifikowanego standardu ładowarek na europejskim rynku.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na szczęście są uniwersalne kable z końcówkami magnetycznymi - nie trzeba nawet kombinować czy USB jest dobrze wsadzany czy na odwrót - złącze jest kołowe, samo przyciągające. Polecam. wkłada się do gniazda przejściówkę i potem wszystkie kable (magnetyczne) w domu pasują

Share this post


Link to post
Share on other sites
49 minut temu, Ergo Sum napisał:

Na szczęście są uniwersalne kable z końcówkami magnetycznymi - nie trzeba nawet kombinować czy USB jest dobrze wsadzany czy na odwrót - złącze jest kołowe, samo przyciągające. Polecam. wkłada się do gniazda przejściówkę i potem wszystkie kable (magnetyczne) w domu pasują

Złącze USB typu C jest symetryczne, więc nie ma czegoś takiego jak wkładanie na odwrót

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słowo klucz to śmieci. Apple ma swoje za uszami, ich produkty bywają (kolega kolegi tak twierdzi) nienaprawialne.

Można się przyczepiać do tego jak bronią się przed możliwością podłączania ładowarek innych producentów, ale zrozumcie ich, "pieniądz" ważna rzecz.

Jednocześnie jakoś nikt nie rozdziera szat że gwinty żarówek czy to tradycyjnych (z wolframowym drucikiem), kompaktowych świetlówek, LED-ów, halogenów są ujednolicone a sprzęty różnych producentów maja zunifikowane wtyczki, działają na tych samych parametrach prądu w Polsce 230 V / 50 Hz.

Kiedyś w zaszłym systemie gospodarczym nawet gwinty słoików były standaryzowane. Jak zbił się klosz w żyrandolu można było od biedy słoik wkręcić.

Podstawy powinny być jednolite średnice, gwinty, łepki śrubek. Producent powinien być zobowiązany jeśli nie przez przyzwoitość, to przez prawo do udostępnienia części zamiennych a po zaprzestaniu wsparcia dla produktu licencjonowania produkcji podmiotom zewnętrznym, lub uwolnieniu dokumentacji technicznej.

Żeby ograniczyć ilość elektrośmieci trzeba wydłużyć życie używanych sprzętów .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest kremien

Oczywiście w pełni się zgadzam, że takie rzeczy powinny być zestanadryzowane i potrafię sobie wyobrazić szereg korzyści, jakie to przyniesie. Jest tylko jedno ale...

Używam (niestety) produktów Apple i w wielu aspektach nie popieram ich polityki, lecz muszę przyznać, że ich port jest lepiej zaprojektowany. Chodzi mi oczywiście o rozwiązania mechaniczne, bo funkcjonalność jest umówmy się taka sama. Przy porównaniu obydwu rozwiązań szybko zauważyłem, że port USB-C jest niestety znacznie mniej oddporny na uszkodzenia mechaniczne i zapewnia bardzo słaby styk, bo piny są skierowaane do wewnątrz, a nie do zewnątrz jak u Apple. Wystarczy poruszać lekko kabelkiem na boki i przerywa, już nie mówiąc o tym, że to cienkie przyłącze z pinami w gnieździe ma duży potencjał do złamania się i oczywiście nie jest to naprawialne. Plastikowa część wtyczki powinna też w jakiś fajny sposób się opierać o port, uniemożliwiając "bujanie się", ale chyba nie zawsze tak jest. Także mechanika nie jest chyba najmocniejszą stroną tego całkiem niezłego standardu. Ogólnie byłem zszokowany, jak zauważyłem jaki ten port jest delikatny. Niestety z tego powodu argument o mniejszej ilości śmieci jest w mojej opinii bardzo nietrafiony, bo do tego potrzeba solidnego rozwiązania... Wydaje mi się, że poprzednia wersja mini usb (ta jednostronna) w praktyce była bardziej pancerna.

Nie mam co prawda telefonu z USB-C,  ale w stacjonarnych urządzeniach z tym portem brakuje mi też takiego kliknięcia, jak włożymy poprawnie wtyczkę. Przydatne jak się podłącza urządzenie po ciemku, nie trzeba dopychać na siłę. 

Pamiętajmy też, że ustanowienie standardu ma wpływ na popularność tego rozwiązania również w innych dziedzinach, więc niech to będzie porządne i solidne rozwiązanie

Edited by kremien

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 hours ago, krzysztof B7QkDkW said:

Apple ma swoje za uszami, ich produkty bywają (kolega kolegi tak twierdzi) nienaprawialne.

Louis Rossmann na YT ma wiele do powiedzenia na temat naprawialności ich sprzętu oraz dostępności części i dokumentacji :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, kremien napisał:

Chodzi mi oczywiście o rozwiązania mechaniczne, bo funkcjonalność jest umówmy się taka sama. Przy porównaniu obydwu rozwiązań szybko zauważyłem, że port USB-C jest niestety znacznie mniej oddporny na uszkodzenia mechaniczne i zapewnia bardzo słaby styk, bo piny są skierowaane do wewnątrz, a nie do zewnątrz jak u Apple. Wystarczy poruszać lekko kabelkiem na boki i przerywa, już nie mówiąc o tym, że to cienkie przyłącze z pinami w gnieździe ma duży potencjał do złamania się i oczywiście nie jest to naprawialne. Plastikowa część wtyczki powinna też w jakiś fajny sposób się opierać o port, uniemożliwiając "bujanie się", ale chyba nie zawsze tak jest.

Mam obecnie drugi (a w rodzinie czwarty) telefon z złączem typu C, nie zauważyłem nigdzie opisywanego przez ciebie bujania i problemów ze stykami, pewnie dlatego bo nie używam najtańszych kabli za 2zł z chin tylko trochę droższych firmówek (15-25zł - co i tak jest tańsze niż produkty Apple). Złącza siedzią pewnie i można je bez problemu podłączać po ciemku na "wyczucie" bez najmniejszego problemu.

Koszty jakie Apple przewiduje z wprowadzenia unifikowanego złącza to kasa której nie zarobią na licencjonowaniu złącza do iphona i tyle a nie jakieś "rzekome" koszty środowiskowe.

 

P.S. Poza tym używając kabli i akcesoriów USB-C nie płacę wielokrotnie za za to, że Apple "pobłogosławiło" dany port poprzez ściąganie kasy z jego producentów.

Edited by rahl

Share this post


Link to post
Share on other sites

Druga dekada XXI wieku a my dalej wszystko kablami przesyłamy. A gdzie badania nad przesyłaniem energii wireless z minimalnie możliwymi stratami bo i tak się da i wtedy mielibyśmy idealne rozwiązanie już na zawsze...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zjadamy tygodniowo 5 gramów plastiku, a robimy poważną sprawę z kwestii ładowarki kupowanej raz na 2 lata.Jeżeli by chcieć naprawdę coś zmienić, to trzeba by zmienić cały styl życia.I pewnie kiedyś zaczniemy zmieniać, ale dopiero gdy negatywne skutki zanieczyszczenia, globalnego ocieplenia itp. staną się dla nas bardziej odczuwalne.

Edited by darekp
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest kremien
4 hours ago, rahl said:

Mam obecnie drugi (a w rodzinie czwarty) telefon z złączem typu C, nie zauważyłem nigdzie opisywanego przez ciebie bujania i problemów ze stykami, pewnie dlatego bo nie używam najtańszych kabli za 2zł z chin tylko trochę droższych firmówek (15-25zł - co i tak jest tańsze niż produkty Apple). Złącza siedzią pewnie i można je bez problemu podłączać po ciemku na "wyczucie" bez najmniejszego problemu.

A miał kolega okazję porównać obydwa rozwiązania na żywo? Ja opisałem przykład stacjonarnej karty dźwiękowej. Tutaj można bujać na boki aż do uwailenia portu, co może szybko nastąpić, bo wtyczka zapiera się wyłącznie o gniazdo. Czyli może być tak, że mechaniczne opieranie się kabla o port, które zwiększa wytrzymałość nie koniecznie jest częścią standardu. Albo jest dopuszczalne robić szajskie kable, które te gniazdo uwalą... Tak czy siak średnio. I nie samymi telefonami człowiek żyje przecież...

OK, na pewno da się to dobrze zaimplementować, ale ja porównałem obydwa porty na żywo i obiektywnie muszę przyznać, że applowski jest mimo wszystko lepiej skonstruowany mechanicznie i tyle. Tam się nie ma co zepsuć, bo piny są skierowane na zewnątrz i obudowa wtyczki zawsze się pewnie zapiera.

Osobiście też nie popieram lamentów tej firmy i ktoś mógłby ich wreszcie w Europie złapać za pysk, a szczególnie jeśli chodzi o podatki.

Z drugiej strony standardy lepiej jest ustalać na cały świat, bo produkcja tel. z dwoma rodzajami gniazd to też koszty środowiskowe. Ja bym zostawił im furtkę, niech sobie robią swoje kabelki, ale wtedy ZERO ulg podatkowych w całej Europie i tyle... ;)

11 minutes ago, darekp said:

Zjadamy tygodniowo 5 gramów plastiku, a robimy poważną sprawę z kwestii ładowarki kupowanej raz na 2 lata.

Nawet poza eko sprawami standaryzacja to jest poważna sprawa i ma swoje następstwa. Również środowiskowe, bo cała machina przemysłowa za tym stoi i produkują setki ton śmieci, żeby dostarczyć Ci ten kabelek. Są jeszcze kwestie użytkowe i trendy w projektowaniu i wiele spraw, o których szary człowiek nie ma pojęcia. Najważniejsze, żeby szło to krok po kroku w dobrą stronę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To może być wina akurat tego gniazda albo kombinacji wtyczka - gniazdo, bo, każdy producent może mieć trochę inną tolerancję. Zauważyłem, że niektóre konwencjonalne kable USB nie pasują idealnie do wszystkich portów. Na razie jestem na bakier z USB-C ;)

Kiedyś zrobiłem przegląd ładowarek i doliczyłem się chyba 20 różnych urządzeń lądujących w zakresie 1.5V - 24V, wliczając w to inteligentną ładowarkę, która mogłaby zastąpić wszystkie pozostałe. Oczywiście to nie tylko ładowarki do telefonów.

3 hours ago, Felipesku said:

Druga dekada XXI wieku a my dalej wszystko kablami przesyłamy. A gdzie badania nad przesyłaniem energii wireless z minimalnie możliwymi stratami bo i tak się da i wtedy mielibyśmy idealne rozwiązanie już na zawsze...

Przecież bezprzewodowe ładowarki są dostępne na rynku. Prace nad wydajnością na pewno też trwają, ale zawsze będzie to mniej niż przesył energii kablu. Po za tym, czy wydasz 3x tyle za ładowarkę, która jest 5% wydajniejsza?

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Thomas Moyer, szef Apple'a ds. bezpieczeństwa oraz dwóch policjantów z Biura Szeryfa Hrabstwa Santa Clara zostało oskarżonych o przekupstwo. Moyer, zastępca szeryfa Rick Sung oraz kapitan James Jensen oraz lokalny przedsiębiorca Harpreet Chadha zostali oficjalnie oskarżeni o przekupstwo związane z wydaniem pozwolenia na broń pracownikom Apple'a.
      Jak czytamy w akcie oskarżenia, Sung i Jensen celowo opóźniali wydanie czterem pracownikom Apple'a zgody na noszenie broni w sposób niewidoczny dla otoczenia (CCW). Zgodzili się na wydanie zezwoleń dopiero, gdy Moyer zaoferował biuru szeryfa 200 iPadów. Umowa nie doszła jednak do skutku, gdyż w ostatniej chwili Sung i Moyer dowiedzieli się, że prokurator okręgowy Jeff Rosen nakazał przeprowadzenie śledztwa ws. działań policji z Santa Clara. W ramach śledztwa wydano też nakaz przeszukania biura, celem sprawdzenia procedury wydawania zezwoleń na ukryte noszenie broni. Hrabstwo Santa Clara jest jednym z zaledwie trzech kalifornijskich hrabstw, w których zdobycie pozwolenia CCW jest niemal niemożliwe. Uzyskać mogą je osoby, którym ktoś groził śmiercią. W wyniku przeprowadzonego śledztwa Rosen oskarżył Sunga i Jensena o to, że traktowali zgodę na CCW jako przedmiot handlu i szukali ludzi, którzy są skłonni za takie zezwolenia zapłacić.
      Jednym z tych ludzi jest wspomniany biznesmen Harpreet Chadha. Prokurator oskarża go, że w zamian z zezwolenie na broń przekazał on obu policjantom bilety na wydarzenia sportowe. Biznesmen wydał 6000 USD na najlepsze miejsce na stadionie.
      Prokurator mówi, że ani Moyer ani Chadha nie powinni przyjmować propozycji od policjantów i powinni natychmiast poinformować o takiej propozycji biuro prokuratora.
      Obrońcy Moyera i Chadhy twierdzą, że ich klienci są ofiarami i nie powinni zostać oskarżeni. Przedstawiciele Apple'a stwierdzili, że firma przeprowadziła własne śledztwo w tej sprawie i nie stwierdziło, by ktoś postępował niewłaściwie.
      Oskarżeni staną przed sądem 11 stycznia. Grozi im kara więzienia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Unia Europejska kończy przygotowania do stworzenia „cyfrowego bliźniaka” Ziemi, za pomocą którego z niespotykaną dotychczas precyzją będzie można symulować atmosferę, oceany, lądy i kriosferę. Ma to pomóc zarówno w tworzeniu precyzyjnych prognoz pogody, jak i umożliwić przewidywanie wystąpienia susz, pożarów czy powodzi z wielodniowym, a może nawet wieloletnim wyprzedzeniem.
      Destination Earth, bo tak został nazwany projekt, będzie miał też za zadanie przewidywanie zmian społecznych powodowanych przez pogodę czy klimat. Ma również pozwolić na ocenę wpływ różnych polityk dotyczących walki ze zmianami klimatu.
      Destination Earth ma pracować z niespotykaną dotychczas rozdzielczością wynoszącą 1 km2. To wielokrotnie więcej niż obecnie wykorzystywane modele, dzięki czemu możliwe będzie uzyskanie znacznie bardziej dokładnych danych. Szczegóły projektu poznamy jeszcze w bieżącym miesiącu, natomiast sam projekt ma zostać uruchomiony w przyszłym roku i będzie działał na jednym z trzech superkomputerów, jakie UE umieści w Finlandii, Włoszech i Hiszpanii.
      Destination Earth powstała na bazie wcześniejszego Extreme Earth. Program ten, o wartości miliarda euro, był pilotowany przez European Centre for Medium-Range Weather Forecests (ECMWF). UE zlikwidowała ten program, jednak była zainteresowana kontynuowaniem samego pomysłu. Tym bardziej, że pojawiły się obawy, iż UE pozostanie w tyle w dziedzinie superkomputerów za USA, Chinami i Japonią, więc w ramach inicjatywy European High-Performance Computing Joint Undertaking przeznaczono 8 miliardów euro na prace nad eksaskalowym superkomputerem. Mają więc powstać maszyny zdolne do obsłużenia tak ambitnego projektu jak Destination Earth. Jednocześnie zaś Destination Earth jest dobrym uzasadnieniem dla budowy maszyn o tak olbrzymich mocach obliczeniowych.
      Typowe modele klimatyczne działają w rozdzielczości 50 lub 100 km2. Nawet jeden z czołowych modeli, używany przez ECMWF, charakteryzuje się rozdzielczością 9 km2. Wykorzystanie modelu o rozdzielczości 1 km2 pozwoli na bezpośrednie renderowanie zjawiska konwekcji, czyli pionowego transportu ciepła, które jest krytyczne dla formowania się chmur i burz. Dzięki temu można będzie przyjrzeć się rzeczywistym zjawiskom, a nie polegać na matematycznych przybliżeniach. Destination Earth ma być też tak dokładny, że pozwoli na modelowanie wirów oceanicznych, które są ważnym pasem transmisyjnym dla ciepła i węgla.
      W Japonii prowadzono już testy modeli klimatycznych o rozdzielczości 1 km2. Wykazały one, że bezpośrednie symulowane burz i wirów pozwala na opracowanie lepszych krótkoterminowych prognoz pogody, pozwala też poprawić przewidywania dotyczące klimatu w perspektywie miesięcy czy lat. Jest to tym bardziej ważne, że niedawne prace wykazały, iż modele klimatyczne nie są w stanie wyłapać zmian we wzorcach wiatrów, prawdopodobnie dlatego, że nie potrafią odtworzyć burz czy zawirowań.
      Modele o większej rozdzielczości będą mogły brać pod uwagę w czasie rzeczywistym informacje o zanieczyszczeniu powietrza, szacie roślinnej, pożarach lasów czy innych zjawiskach, o których wiadomo, że wpływają na pogodę i klimat. Jeśli jutro dojdzie do erupcji wulkanicznej, chcielibyśmy wiedzieć, jak wpłynie ona na opady w tropikach za kilka miesięcy, mówi Francisco Doblas-Reyes z Barcelona Supercomputing Center.
      Tak precyzyjny model byłby w stanie pokazać np. jak subsydiowanie paliw roślinnych wpływa na wycinkę lasów Amazonii czy też, jak zmiany klimatu wpłyną na ruch migracyjne ludności w poszczególnych krajach.
      Działanie na tak precyzyjnym modelu będzie wymagało olbrzymich mocy obliczeniowych oraz kolosalnych możliwości analizy danych. O tym, jak poważne to zadanie, niech świadczy następujący przykład. W ubiegłym roku przeprowadzono testy modelu o rozdzielczości 1 kilometra. Wykorzystano w tym celu najpotężniejszy superkomputer na świecie, Summit. Symulowano 4 miesiące działania modelu. Testujący otrzymali tak olbrzymią ilość danych, że wyodrębnienie z nich użytecznych informacji dla kilku symulowanych dni zajęło im... pół roku. Obecnie w tym tkwi najpoważniejszy problem związany z modelami pogodowymi i klimatycznymi w wysokiej rozdzielczości. Analiza uzyskanych danych zajmuje bardzo dużo czasu. Dlatego też jednym z najważniejszych elementu projektu Destination Earth będzie stworzenie modelu analitycznego, który dostarczy użytecznych danych w czasie rzeczywistym.
      Destination Earth będzie prawdopodobnie pracował w kilku trybach. Na co dzień będzie się prawdopodobnie zajmował przewidywaniem wpływu ekstremalnych zjawisk atmosferycznych na najbliższe tygodnie i miesiące. Co jakiś czas, być może raz na pół roku, zajmie się długoterminowymi, obejmującymi dekady, prognozami zmian klimatycznych.
      Nie tylko Europa planuje tworzenie precyzyjnych modeli klimatycznych przy użyciu eksaskalowych superkomputerów. Też zmierzamy w tym kierunku, ale jeszcze nie zaangażowaliśmy się to tak mocno, przyznaje Ruby Leung z Pacific Northwest National Laboratory, który jest głównym naukowcem w prowadzonym przez amerykański Departament Energii projekcie modelowania systemu ziemskiego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple nie musi płacić irlandzkiej skarbówce 13 miliardów euro podatków. Taki wyrok wydał Sąd UE, który stwierdził, że Komisja Europejska, która w 2016 roku nakazała amerykańskiemu koncernowi zapłacenie wspomnianej kwoty, nie udowodniła, że doszło do naruszenia prawa. Od decyzji KE odwołał się zresztą nie tylko Apple, ale również rząd Irlandii.
      Sprawa nie dotyczyła tego, ile mamy zapłacić, ale czy w ogóle musimy płacić, oświadczyli przedstawiciele Apple'a po korzystnym dla siebie wyroku. Jesteśmy dumni z faktu, że jesteśmy drugim największym płatnikiem podatków na świecie. Wiemy, jak ważną funkcję społeczną spełniają podatki, dodali.
      Rząd Irlandii oświadczył, że zawsze było jasne, iż Apple nie był specjalnie traktowany przez irlandzką skarbówkę. Firma została obciążona prawidłową wysokością podatków, zgodną z irlandzkim prawem podatkowym, stwierdził Dublin. Przedstawiciele Komisji Europejskie poinformowali, że po zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku zdecydują o podjęciu dalszych kroków. Pozostało im jeszcze odwołanie się do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
      Cała sprawa rozpoczęła się, gdy Komisja Europejska stwierdziła, iż Irlandia pozwoliła Apple'owi na transfer niemal całych zysków z terenu UE i uniknięcie dzięki temu płacenia podatków. KE uznała to za nielegalną pomoc udzieloną koncernowi. Irlandia, w której obowiązują jedne z najniższych podatków korporacyjnych w Europie, jest bazą dla działalności Apple'a na terenie Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu.
      Teraz Sąd UE, druga najwyższa instancja sądownicza Unii, stwierdził, że brak jest dowodów, by Apple miało jakiekolwiek preferencje podatkowe.
      Takie orzeczenie to zła wiadomość dla tych, którzy walczą z transferami zysków przez wielkie korporacje. Europejska komisarz ds. konkurencyjności, Margrethe Vestager, w znacznej mierze skupia się na walce z  transferami zysków, twierdząc, że jest to działanie sprzeczne z zasadą konkurencyjności. Obecne orzeczenie sądowe to jej kolejna porażka. W ubiegłym roku sąd orzekł, że Starbucks nie musi płacić 30 milionów euro rzekomo zaległych podatków w Holandii. Wkrótce zapadną też wyroki ws. podatkowych Ikei i Nike'a.
      Zwycięstwo Apple'a pokazuje, że europejskie sądy nie są skłonne uznawać korzystnych przepisów podatkowych za niedozwoloną pomoc, nawet jeśli przepisy te mają na celu przyciągnięcie zagranicznych inwestycji, o ile są one stosowane konsekwentnie wobec wszystkich. To bardzo dobra wiadomość dla innych korporacji ponadnarodowych, które blisko przyglądały się tej sprawie, mówi Jason Collins, specjalista ds. prawa podatkowego z firmy Pinsent Masons.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Potwierdziły się plotki mówiące o zamiarach porzucenia przez Apple'a architektury x86 i całkowitym przejściu na architekturę ARM. Wczoraj, podczas WWDC 2020, firma oficjalnie ogłosiła rozpoczęcie dwuletniego okresu przechodzenia na ARM. Koncern z Cupertino zaoferuje odpowiednie SDK producentom oprogramowania, a pierwszy komputer z procesorem ARM ma trafić do sprzedaży jeszcze przed końcem bieżącego roku.
      Dyrektor wykonawczy Apple'a, Tim Cook, poinformował, że firma wciąż będzie oferowała nowe modele komputerów z procesorami Intela, jednak w ciągu dwóch lat każdy nowy model będzie też sprzedawany w wersji z procesorem ARM. Ponadto wszystkie przyszłe systemy operacyjne, od edycji MacOS 11 Big Sur będą wspierały architekturę ARM i x86.
      Koncern poinformował też, że już całe jego oprogramowanie, włącznie z takimi programami jak Final Cut czy Logic Pro, ma swoje wersje dla ARM. Firma współpracuje też z Microsoftem i Adobe nad przygotowaniem odpowiednich wersji programów tych firm na komputery Mac z układami ARM. Trwają też prace nad emulatorem Rosetta 2, który pozwoli na uruchamianie programów dla x86 na komputerach z ARM. Pierwsze wersje demonstracyjne takiego oprogramowania jak Maya czy Shadow of the Tomb Raider, wyglądają bardzo obiecująco.
      Apple będzie samodzielnie przygotowywało swoje procesory ARM. Koncern informuje, że powodem podjęcia takiej decyzji była chęć zwiększenia wydajności w przeliczeniu na wat energii. Warto tutaj zauważyć, że samodzielny rozwój i produkcja procesorów pozwolą Apple'owi jeszcze bardziej zmniejszyć zależność od zewnętrznych dostawców i w jeszcze większym stopniu kontrolować sprzedawane przez siebie sprzęt i oprogramowanie.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...