Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Japonia, USA i Chiny w wyścigu o eksaflopsowy superkomputer

Recommended Posts

Japonia chce odzyskać miano kraju, w którym znajduje się najpotężniejszy superkomputer świata. Chce być też pierwszym państwem, które uruchomi eksaflopsową maszynę.

Nad takim właśnie superkomputerem, o nazwie Fugaku, pracuje firma Fujitsu PRIMEHPC. Fugaku, nazwany tak od góry Fuji, ma zastąpić K Computer, maszynę, która do sierpnia bieżącego roku pracowała w instytucie badawczym Riken.

Japończycy zapowiadają debiut Fugaku na około roku 2021. Muszą się spieszyć, bo w tym samym terminie w USA i Chinach mają również staną eksaflopsowe maszyny.

Pojawienie się maszyn o wydajności liczonej w eksaflopach będzie oznaczało olbrzymi skok mocy obliczeniowej.

Obecnie najpotężniejszym superkomputerem na świecie jest amerykański Summit, którego maksymalna zmierzona moc obliczeniowa wynosi 148,6 TFlop/s. Na drugim miejscu znajdziemy również amerykańską maszynę Sierra (94,64 TFlop/s), a dwa kolejne miejsca należą do superkomputerów Państwa Środka. Są to Sunway TaihyLight (93,01 TFlop/s) i Tianhe-2A (61,44 TFlop/s). Najszybszy obecnie japoński superkomputer, AI Bridging Cloud Infrastructure (ABCI) uplasował się na 8. pozyci listy TOP500, a jego wydajność to 19,88 TFlop/s.

Warto też wspomnieć, że prototyp Fugaku, maszyna A64FX i mocy obliczeniowej 1,99 TFlop/s trafił na 1. miejsce listy Green500. To lista maszyn, które dostarczają najwięszej mocy obliczeniowej na jednostkę energii. Wynik A64FX to 16,876 GFlops/wat.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

tak sie tylko zastanawiam czy w tym zacnym gronie 500-set najszybszych kompow swiata znalazlo sie  jedno a moze i wiecej miejsc dla polskich maszynek ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

https://www.computerworld.pl/news/Lista-Top500-polski-superkomputer-Prometheus-w-polowie-stawki,416714.html

Miejsce 242. wcale nie brzmi źle. Dodatkowo, jeśli chodzi o 4 polskie komputery w TOP500 (Rosja ma 3), jest jeszcze lepiej.

Niezmiennie od kilku lat wszystkie te maszyny chodzą na Linuxie.

P.S. Przy okazji pytanie do wiedzących. O ile nie dziwi mnie dominacja x86-64 (cena, energia - chociaż warto spojrzeć na GREEN500), to dziwi mnie zmniejszający się udział AMD względem Intela. Skąd toto? Marketing?

Share this post


Link to post
Share on other sites

FLOPS to skrót od Floating Operations Per Second. Tam nie ma miejsca na łamańce p/s, zaś końcowe S musi być zawsze w odmianie i wyrazach pokrewnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Usher napisał:

Tam nie ma miejsca na łamańce p/s

Bo? Z wiki: FLOPS nie jest jednostką SI, ale można go interpretować jako jednostkę o wymiarze 1/s. Zatem: jak można interpretować  FLOPS/s? Nie mam problemu z odróżnieniem FLOPa od FLOPSa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Albo FLOPS albo FLO/s. Nigdy p/s. Popatrz na mph lub ppm.

Edited by Usher
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Usher napisał:

Albo FLOPS albo FLO/s. Nigdy p/s. Popatrz na mph.

No tak, tylko w słowie mile nie ma litery p, która jest w słowie operation. No i dlaczego FLO a nie FO albo FOP? Tak ortodoksyjne podejście w przypadku nieformalnej jednostki musi mieć jakieś uzasadnienie gramatyczne? , typu biernik równy mianownikowi czy cóś....  

Tak, jest piątek, wieczór, czasu dużo, to i troluję tu bez sensu :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 11/22/2019 at 6:22 PM, Jajcenty said:

Bo? Z wiki: FLOPS nie jest jednostką SI, ale można go interpretować jako jednostkę o wymiarze 1/s. Zatem: jak można interpretować  FLOPS/s? Nie mam problemu z odróżnieniem FLOPa od FLOPSa. 

FLOPS/s to jest przyspieszenie :)

On 11/22/2019 at 4:48 PM, Astro said:

P.S. Przy okazji pytanie do wiedzących. O ile nie dziwi mnie dominacja x86-64 (cena, energia - chociaż warto spojrzeć na GREEN500), to dziwi mnie zmniejszający się udział AMD względem Intela. Skąd toto? Marketing?

Podejrzewam, że sprzęt Intela jest lub był wydajniejszy energetycznie niż AMD. Przynajmniej tak było kiedy składałem sprzęt w 2014. Procesor intela pobierał znacznie mniej prądu i wymagał mniejszego zasilacza - w połączeniu z resztą sprzętu w tym GPU - oraz mniejszego chłodzenia. W skali superkomputera oszczędności idą w miliony.

Ale to może się zmienić, bo AMD i Intel pokazał nowe procesory 25 listopada i wygląda na to, że tym razem AMD jest w ofensywie. Z resztą wystarczy popatrzeć na wykres ich akcji, które odbiły się od dna w 2015-2016 i ostro prą w górę. Cieszy mnie to, bo mam sentyment do AMD z czasów dzieciństwa. Po za tym konkurencja na rynku jest dobra dla klientów, a Intel ma skłonności do stosowania brudnych chwytów. Chociażby z tego tygodnia, kiedy to znieśli embargo informacyjne na kilka godzin przed prezentacją AMD, aby uniknąć bezpośredniego porównania z konkurencją.

https://www.youtube.com/watch?v=vuaiqcjf0bs

Link do YT powyżej się nie rozwinął, ale to nie spam :)

Nie mogę już edytować posta, więc poniżej zamieszczam link do video o nowych procesorach AMD.

 

Wow, forum skleja posty! :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 22.11.2019 o 17:48, Astro napisał:

P.S. Przy okazji pytanie do wiedzących. O ile nie dziwi mnie dominacja x86-64 (cena, energia - chociaż warto spojrzeć na GREEN500), to dziwi mnie zmniejszający się udział AMD względem Intela. Skąd toto? Marketing?

Superkomputery planuje się 2-4 lata do przodu, w 2017 nawet AMD nie wiedziało jak będzie wyglądać ZEN2, teraz to już wiadomo i jest sporo projektów na bazie nowych CPU Epyc na rdzeniu Rome.

P.S. AMD dopiero w 2018 roku wydało CPU zdolny do konkurowania z ofertą Intela na tym rynku.(byli prawie dekadę w dołku)

Edited by rahl

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 22.11.2019 o 19:39, Jajcenty napisał:

No tak, tylko w słowie mile nie ma litery p, która jest w słowie operation.

P jest z "per" jak w "mile PER hour". Read bold letters: FLoating Operation Per Second, Mile Per Hour, Part Per Million.

W dniu 22.11.2019 o 19:39, Jajcenty napisał:

No i dlaczego FLO a nie FO albo FOP?

Pytanie powinno brzmieć „Dlaczego FL, a nie F?”. A dlaczego herc jest Hz, grej jest Gy,  deka jest da, a paskal jest Pa (a nie P lub Pl)? A dlaczego simens to S?

A dlaczego w tejże Wikipedii "Assume Stupidity" to ASS? https://en.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Assume_stupidity

Tak swoją drogą to flops i herc mają ten sam wymiar [1/s].

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 11.12.2019 o 10:40, Usher napisał:

Dlaczego FL, a nie F?”. A dlaczego... 

Może dlatego, że te symbole są już zarezerwowane, przez inne jednostki.

W dniu 11.12.2019 o 10:40, Usher napisał:

Tak swoją drogą to flops i herc mają ten sam wymiar [1/s].

Nie jest taki sam, porównujesz 1 Flo/s vs. 1 cykl/s.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chińczycy wykonali kolejny ważny krok w kierunku stworzenia kwantowego internetu – przesłali splątane fotony pomiędzy dwoma dronami znajdującymi się kilometr od siebie. Jak już wcześniej informowaliśmy, naukowcy z Państwa Środka potrafią przesłać kwantowy klucz szyfrujący na odległość liczoną w tysiącach kilometrów i wysyłają splątane fotony pomiędzy stacją naziemną a satelitą. W ich osiągnięciach swój udział ma Polak, profesor Artur Ekert. Tym razem pokazali, że można je przesłać na nieduże odległości pomiędzy niedrogimi urządzeniami i – po raz pierwszy – pomiędzy poruszającymi się urządzeniami.
      Autorami najnowszego osiągnięcia są Zhenda Xie i jego koledzy w Uniwersytetu w Nankinie.
      Na pokładzie jednego z dronów znajdował się laser, który stworzył parę splątanych fotonów rozdzielając pojedynczy foton za pomocą kryształu. Jeden z tych fotonów został wysłany do stacji naziemnej, a drugi do innego drona. Dzięki splątaniu można zmierzyć stan jednego fotonu badając foton z nim splątany. Pomiar odbywa się natychmiast i jest niezależny od odległości. To właśnie natychmiastowy pomiar spowodował, że Albert Einstein nazwał splątanie kwantowe „upiornym działaniem na odległość”.
      Na pokładzie obu dronów znajdowały się urządzenia, których zadaniem było dbanie, by nadajnik i odbiornik były przez cały czas ustawione w jednej linii. Stan każdego z fotonów mierzyła stacja naziemna, a uzyskane wyniki dowodzą, że fotony były splątane.
      Chińczycy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Xie uważa, że za pomocą bardziej zaawansowanych dronów umieszczonych wyżej, z dala od zanieczyszczeń powietrza i przy dobrej pogodzie, można będzie przesyłać splątane fotony na odległość ponad 300 kilometrów. Z kolei tańsze mniejsze drony posłużą do nawiązywania łączności na krótszych dystansach. A nawet zapewnienia łączności pomiędzy pojazdami.
      Osiągnięcie Chińczyków to bardzo ważny krok w kierunku powstania kwantowego internetu, uważa Siddarth Joshi z Uniwersytetu w Bristolu. Dony mogą stać się ostatnim elementem takiego internetu, przekazując sygnał ze stacji nadawczej do naszych domów czy samochodów. Wyobraźmy sobie, że jedziemy samochodem i potrzebujemy bezpiecznego łącza komunikacyjnego. Mogą je zapewnić drony latające wokół pojazdu, mówi Joshi.
      Zdaniem Myunghika Kima z Imperial College London, umieszczenie tak złożonych elementów optycznych na poruszających się dronach i utrzymanie pomiędzy nimi łączności to dowód na wysoki stopień zaawansowania technicznego chińskich naukowców.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chińska sonda Chang'e 5 wystartowała z powierzchni Księżyca i wiezie na Ziemię pobrane przez siebie próbki gleby. To pierwsza taka misja od dziesięcioleci. Ostatnią, która przywiozła z Księżyca próbki była radziecka Łuna 24 w 1976 roku.
      Lądownik wystartował z powierzchni Księżyca wczoraj o godzinie 16.10 czasu polskiego. Sześć minut później osiągnął orbitę Księżyca, gdzie ma się spotkać z oczekującym na niego pojazdem powrotnym. Próbki zostaną następnie przeniesione do kapsuły lądującej.
      Najbardziej krytycznym momentem misji będzie zaplanowane na sobotę spotkanie i połączenie się lądownika z pojazdem. Całość musi odbyć się automatycznie, gdyż oba pojazdy dzieli od Ziemi 380 000 kilometrów, więc opóźnienia w przesyłaniu danych uniemożliwiają kontrolowanie operacji w czasie rzeczywistym.
      Operacja dokowania ma zająć około 3,5 godzin i rozpocznie się, gdy pojazdy zbliżą się do siebie na orbicie. Jeśli się ona uda, rozpocznie się kolejny etap misji – powrót na Ziemię. Jednak nie nastąpi on od razu. Chang'e 5 musi poczekać kilka dni na orbicie okołoziemskiej, na otwarcie się okienka, kiedy to będzie mógł uruchomić silniki i ruszyć w kierunku naszej planety. To właśnie precyzyjne zgranie wszystkiego w czasie umożliwi wylądowanie w wybranym miejscu w Mongolii Wewnętrznej. Miejscu, w którym lądowali już chińscy astronauci podróżujący w pojeździe Shenzhou.
      Cała podróż powrotna, przed próbą wejścia w atmosferę Ziemi, potrwa 112 godzin. Jako, że pojazdy powracające z Księżyca poruszają się szybciej, niż te powracające z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, Chang'e 5 najpierw odbije się od atmosfery, co pomoże spowolnić pojazd przed ostatecznym zaurzeniem się w atmosferze.
      Misja Chang'e 5 rozpoczęła się 23 listopada. Cztery i pół dnia później pojazd znalazł się na orbicie Księżyca. Lądowanie na Srebrnym Globie odbyło się 1 grudnia. Próbki zostały zebrane w ciągu 19 godzin.
      Lądownik waży kilkaset kilogramów i musiał osiągnąć prędkość 6011 km/h (1,67 km/s), by dostać się na orbitę Księżyca. Teraz oczekuje na orbicie na spotkanie z pojazdem powrotnym. Zsynchronizowanie orbit obu pojazdów na tyle, by można było rozpocząć zbliżanie i dokowanie zajmie 2 dni.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wczoraj ruszyła chińska misja Chang'e 5. To pierwsza od 1976 roku próba przywiezienia próbek z Księżyca. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to w połowie grudnia na Ziemię trafią nowe próbki ze Srebrnego Globu. Ostatnio materiał taki przywiozła radziecka misja Łuna 24.
      Chińczycy nie zdradzają zbyt wielu szczegółów dotyczących planu misji czy danych technicznych pojazdu, więc informacje na ten temat trzeba było kompletować z różnych źródeł. Pojazd Chang'e 5 ma masę około 8200 kilogramów. Na orbitę Księżyca ma wejść około 28 listopada. Gdy mu się to uda, w stronę Srebrnego Globu wysłany zostanie lądownik oraz moduł powrotny. Mają one trafić na obszar zwany Mons Rumker, stanowiący część większego Oceanu Burz (Oceanus Procellarum). Ocean Burz był już badany przez radzieckie i amerykańskie misje robotyczne. Lądowała tam też misja Apollo 12.
      Lądownik wyposażony jest w kamery, radar i spektrometr. Najważniejszym jego zadaniem będzie jednak pobranie około 2 kilogramów materiału, który zostanie wykopany z głębokości około 2 metrów. Pobieranie próbek potrwa przez około 2 tygodnie, czyli 1 dzień księżycowy. Chang'e musi zdążyć, gdyż jest zasilany bateriami słonecznymi i nie będzie w stanie pracować w czasie księżycowej nocy.
      Mons Rumker zawiera skały, które powstały przed 1,2 miliardami lat. Dzięki próbkom naukowcy będą mogli lepiej zrozumieć, co stało się na późniejszych etapach historii Księżyca i jak ewoluowała Ziemia i cały Układ Słoneczny. Warto tutaj przypomnieć, że w latach 1969–1972 w ramach misji Apollo przywieziono 382 kilogramy próbek księżycowych, jednak są one znacznie starsze, więc za ich pomocą można badać wcześniejsze etapy ewolucji Księżyca.
      Lądownik Chang'e 5 przekaże pobrane próbki do modułu powrotnego, który wystrzeli je na orbitę. Pojemnik z próbkami trafi tam do modułu serwisowego a stamtąd do specjalnej kapsuły. Moduł serwisowy ruszy w kierunku Ziemi i na krótko przed lądowaniem w Mongolii Wewnątrznej wystrzeli kapsułę z próbkami. Będzie to miało miejsce 16 lub 17 grudnia.
      Chińczycy przygotowywali się do tej misji od 13 lat. W roku 2007 wystrzelili księżycowy orbiter Chang'e 1, w roku 2010 odbyła się misja orbitera Chang'e 2. Trzy lata później na Księżycu wylądowały lądownik i łazik Chang'e 3. Pod koniec roku 2015 miała miejsce misja Chang'e 5T1, w ramach której w podróż dookoła Księżyca wysłano prototypową kapsułę, podobną do tej, jaka ma powrócić na Ziemię. Na początku roku 2019 chińska misja Chang'e 4 jako pierwsza w historii wylądowała na niewidocznej z Ziemi stronie Srebrnego Globu. Obecnie na Księżycu działają dwa chińskie lądowniki (Chang'e 3 i Chang'e 4) oraz łazik Chang'e 4. Łazik Chang'e 3 przestał pracować po 31 miesiącach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wuhan Hongxin Semiconductor Manufacturing Company (HSMC), która miała konkurować z takimi gigantami jak TSMC czy Samsung, padła ofiarą wojny handlowej Chiny-USA. Jej były szef poinformował, że firma jest niewypłacalna. Inwestorom skończyły się pieniądze. Zaskoczyło mnie to. To koniec, wracam do domu do Kaliforni", mówi Chiang Shang-yi, były dyrektor ds. badawczo-rozwojowych w TSMC.
      South China Morning Post poinformował, że firma została przejęta przez lokalne władze w Wuhan i jest pod kontrolą rządowej administracji. Wybudowana kosztem 20 miliardów dolarów fabryka HSMC padła ofiarą koronawirusa i braku funduszy.
      HSMC została założona w listopadzie 2017 roku i miała produkować zaawansowane układy scalone w technologiach od 14 do 7 nanometrów. Wraz z Semiconductor Manufacturing International Corp. (SMIC) z Szanghaju miała być rzucić wyzwanie takim gigantom jak TSMC czy Samsung, produkującym układy scalone na zamówienie innych firm. Miała też być chińską odpowiedzią na technologiczną dominację Zachodu.
      Biały Dom postanowił jednak przyhamować rozwój chińskiego przemysłu półprzewodnikowego w obawie, że – hojnie wspierany rządowymi pieniędzmi – stanie się on w przyszłości konkurencją na takich polach jak 5G czy sztuczna inteligencja. Przed kilkoma miesiącami USA nałożyły ograniczenia na eksport do Chin narzędzi do rozwoju automatyki przemysłowej oraz budowy układów scalonych w obawie, że mogą one zostać wykorzystane do celów militarnych. Decyzja taka ograniczyła ekspansję SMIC i HSMC.
      Chiny to największy na świecie rynek półprzewodników, jednak Państwo Środka jest w stanie zaspokoić mniej niż 20% własnego zapotrzebowania. Szacuje się, że do końca bieżącego roku wartość chińskiego importu półprzewodników sięgnie ponad 300 miliardów USD. To więcej niż kraj ten wydaje na ropę naftową.
      Informacja o kłopotach finansowych HSMC ujrzała światło dzienne w tym samym czasie, gdy Reuters poinformował, iż Tsinghua Unigroup, wspierany rządowymi pieniędzmi inwestor na chińskim rynku półprzewodników, nie wywiązał się ze zobowiązania wykupu obligacji o wartości niemal 198 milionów dolarów. To wywołało obawy o sytuację finansową przedsiębiorstwa i spowodowało obniżenie jego ratingów kredytowych.
      Chiang Shang-yi to jeden z wielu wysokich rangą byłych menedżerów TSMC, którzy w ostatnich latach przyjęli propozycje pracy dla chińskich firm półprzewodnikowych. W grupie tej jest również Liang Mong-song, były wyższy rangą dyrektor działu R&D TSMC, który przechodząc do Samsunga zdradził nowemu pracodawcy tajemnice TSMC. Od 2017 roku jest on współdyrektorem w SMIC.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...