Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Japonia, USA i Chiny w wyścigu o eksaflopsowy superkomputer

Recommended Posts

Japonia chce odzyskać miano kraju, w którym znajduje się najpotężniejszy superkomputer świata. Chce być też pierwszym państwem, które uruchomi eksaflopsową maszynę.

Nad takim właśnie superkomputerem, o nazwie Fugaku, pracuje firma Fujitsu PRIMEHPC. Fugaku, nazwany tak od góry Fuji, ma zastąpić K Computer, maszynę, która do sierpnia bieżącego roku pracowała w instytucie badawczym Riken.

Japończycy zapowiadają debiut Fugaku na około roku 2021. Muszą się spieszyć, bo w tym samym terminie w USA i Chinach mają również staną eksaflopsowe maszyny.

Pojawienie się maszyn o wydajności liczonej w eksaflopach będzie oznaczało olbrzymi skok mocy obliczeniowej.

Obecnie najpotężniejszym superkomputerem na świecie jest amerykański Summit, którego maksymalna zmierzona moc obliczeniowa wynosi 148,6 TFlop/s. Na drugim miejscu znajdziemy również amerykańską maszynę Sierra (94,64 TFlop/s), a dwa kolejne miejsca należą do superkomputerów Państwa Środka. Są to Sunway TaihyLight (93,01 TFlop/s) i Tianhe-2A (61,44 TFlop/s). Najszybszy obecnie japoński superkomputer, AI Bridging Cloud Infrastructure (ABCI) uplasował się na 8. pozyci listy TOP500, a jego wydajność to 19,88 TFlop/s.

Warto też wspomnieć, że prototyp Fugaku, maszyna A64FX i mocy obliczeniowej 1,99 TFlop/s trafił na 1. miejsce listy Green500. To lista maszyn, które dostarczają najwięszej mocy obliczeniowej na jednostkę energii. Wynik A64FX to 16,876 GFlops/wat.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

tak sie tylko zastanawiam czy w tym zacnym gronie 500-set najszybszych kompow swiata znalazlo sie  jedno a moze i wiecej miejsc dla polskich maszynek ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

https://www.computerworld.pl/news/Lista-Top500-polski-superkomputer-Prometheus-w-polowie-stawki,416714.html

Miejsce 242. wcale nie brzmi źle. Dodatkowo, jeśli chodzi o 4 polskie komputery w TOP500 (Rosja ma 3), jest jeszcze lepiej.

Niezmiennie od kilku lat wszystkie te maszyny chodzą na Linuxie.

P.S. Przy okazji pytanie do wiedzących. O ile nie dziwi mnie dominacja x86-64 (cena, energia - chociaż warto spojrzeć na GREEN500), to dziwi mnie zmniejszający się udział AMD względem Intela. Skąd toto? Marketing?

Share this post


Link to post
Share on other sites

FLOPS to skrót od Floating Operations Per Second. Tam nie ma miejsca na łamańce p/s, zaś końcowe S musi być zawsze w odmianie i wyrazach pokrewnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Usher napisał:

Tam nie ma miejsca na łamańce p/s

Bo? Z wiki: FLOPS nie jest jednostką SI, ale można go interpretować jako jednostkę o wymiarze 1/s. Zatem: jak można interpretować  FLOPS/s? Nie mam problemu z odróżnieniem FLOPa od FLOPSa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Albo FLOPS albo FLO/s. Nigdy p/s. Popatrz na mph lub ppm.

Edited by Usher
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Usher napisał:

Albo FLOPS albo FLO/s. Nigdy p/s. Popatrz na mph.

No tak, tylko w słowie mile nie ma litery p, która jest w słowie operation. No i dlaczego FLO a nie FO albo FOP? Tak ortodoksyjne podejście w przypadku nieformalnej jednostki musi mieć jakieś uzasadnienie gramatyczne? , typu biernik równy mianownikowi czy cóś....  

Tak, jest piątek, wieczór, czasu dużo, to i troluję tu bez sensu :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 11/22/2019 at 6:22 PM, Jajcenty said:

Bo? Z wiki: FLOPS nie jest jednostką SI, ale można go interpretować jako jednostkę o wymiarze 1/s. Zatem: jak można interpretować  FLOPS/s? Nie mam problemu z odróżnieniem FLOPa od FLOPSa. 

FLOPS/s to jest przyspieszenie :)

On 11/22/2019 at 4:48 PM, Astro said:

P.S. Przy okazji pytanie do wiedzących. O ile nie dziwi mnie dominacja x86-64 (cena, energia - chociaż warto spojrzeć na GREEN500), to dziwi mnie zmniejszający się udział AMD względem Intela. Skąd toto? Marketing?

Podejrzewam, że sprzęt Intela jest lub był wydajniejszy energetycznie niż AMD. Przynajmniej tak było kiedy składałem sprzęt w 2014. Procesor intela pobierał znacznie mniej prądu i wymagał mniejszego zasilacza - w połączeniu z resztą sprzętu w tym GPU - oraz mniejszego chłodzenia. W skali superkomputera oszczędności idą w miliony.

Ale to może się zmienić, bo AMD i Intel pokazał nowe procesory 25 listopada i wygląda na to, że tym razem AMD jest w ofensywie. Z resztą wystarczy popatrzeć na wykres ich akcji, które odbiły się od dna w 2015-2016 i ostro prą w górę. Cieszy mnie to, bo mam sentyment do AMD z czasów dzieciństwa. Po za tym konkurencja na rynku jest dobra dla klientów, a Intel ma skłonności do stosowania brudnych chwytów. Chociażby z tego tygodnia, kiedy to znieśli embargo informacyjne na kilka godzin przed prezentacją AMD, aby uniknąć bezpośredniego porównania z konkurencją.

https://www.youtube.com/watch?v=vuaiqcjf0bs

Link do YT powyżej się nie rozwinął, ale to nie spam :)

Nie mogę już edytować posta, więc poniżej zamieszczam link do video o nowych procesorach AMD.

 

Wow, forum skleja posty! :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 22.11.2019 o 17:48, Astro napisał:

P.S. Przy okazji pytanie do wiedzących. O ile nie dziwi mnie dominacja x86-64 (cena, energia - chociaż warto spojrzeć na GREEN500), to dziwi mnie zmniejszający się udział AMD względem Intela. Skąd toto? Marketing?

Superkomputery planuje się 2-4 lata do przodu, w 2017 nawet AMD nie wiedziało jak będzie wyglądać ZEN2, teraz to już wiadomo i jest sporo projektów na bazie nowych CPU Epyc na rdzeniu Rome.

P.S. AMD dopiero w 2018 roku wydało CPU zdolny do konkurowania z ofertą Intela na tym rynku.(byli prawie dekadę w dołku)

Edited by rahl

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 22.11.2019 o 19:39, Jajcenty napisał:

No tak, tylko w słowie mile nie ma litery p, która jest w słowie operation.

P jest z "per" jak w "mile PER hour". Read bold letters: FLoating Operation Per Second, Mile Per Hour, Part Per Million.

W dniu 22.11.2019 o 19:39, Jajcenty napisał:

No i dlaczego FLO a nie FO albo FOP?

Pytanie powinno brzmieć „Dlaczego FL, a nie F?”. A dlaczego herc jest Hz, grej jest Gy,  deka jest da, a paskal jest Pa (a nie P lub Pl)? A dlaczego simens to S?

A dlaczego w tejże Wikipedii "Assume Stupidity" to ASS? https://en.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Assume_stupidity

Tak swoją drogą to flops i herc mają ten sam wymiar [1/s].

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 11.12.2019 o 10:40, Usher napisał:

Dlaczego FL, a nie F?”. A dlaczego... 

Może dlatego, że te symbole są już zarezerwowane, przez inne jednostki.

W dniu 11.12.2019 o 10:40, Usher napisał:

Tak swoją drogą to flops i herc mają ten sam wymiar [1/s].

Nie jest taki sam, porównujesz 1 Flo/s vs. 1 cykl/s.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Posłowie obu największych partii z amerykańskiej Izby Reprezentantów przygotowali pakiet ustaw antymonopolowych, które biorą na cel gigantów rynku IT. Jeśli ustawy zostaną przegłosowane, będą największą zmianą amerykańskiego prawa antymonopolowego od dziesięcioleci.
      Pięć ustaw to wynik trwającego ponad rok śledztwa i analiz nad konkurencyjnością rynku cyfrowego. Na cel biorą one "nieuregulowane wpływy Big Tech", stwierdzili ich autorzy.
      Amazon, Apple, Facebook i Google to cztery potężne koncerny, które mają wpływ na niemal każdy aspekt tego, co dzieje się w internecie. Ich wartość rynkowa przekracza 6 bilionów dolarów, a potęga i wpływy, jakie mają, pokazują, że tradycyjne prawo antymonopolowe nie działa w ich przypadku. Facebook to największy serwis społecznościowy na świecie, z którego korzysta tyle osób ile łącznie mieszka w Chinach i Indiach. Amazon kontroluje 38% amerykańskiego rynku sprzedaży online, a jego największy konkurent – Walmart – ma zaledwie 6% rynku. Ponadto Amazon, za pośrednictwem swojej platformy, zbiera olbrzymią ilość informacji o innych sprzedawcach. Od Apple App Store zależy los wielu deweloperów, dla których platforma ta jest jedynym sposobem dotarcia do olbrzymiej liczby klientów. Z kolei Google przetwarza około 90% wszystkich zapytań w internecie.
      Demokrata David N. Ciciline, przewodniczący Podkomitetu Antymonoplowego Izby Reprezentantów, w którym ostatnio szefowie gigantów zostali poddani wielogodzinnym publicznym przesłuchaniom, stwierdził: Obecnie nieuregulowane monopole technologiczne mają zbyt duży wpływ na naszą gospodarkę. Ich pozycja pozwala im decydować, kto wygra a kto przegra w grze rynkowej, mogą niszczyć małe firmy, podnosić ceny i pozbawiać ludzi pracy.
      Stronnicy wielkich korporacji mówią, że dzięki skali jaką osiągnęły Apple, Amazon, Facebook i Google firmy te mogły dokonać niespotykanych wcześniej innowacji i dostarczyć konsumentom tanich produktów technologicznych. Krytycy zaś twierdzą, że wpływy wielkich korporacji są szkodliwe dla pracowników, niszczą małe firmy i obciążają konsumentów innymi kosztami niż tyko finansowe.
      W proponowanych ustawach znalazły się przepisy, które zakazują dominującym platformom – jak App Store Apple'a czy Play Store Google'a – dyskryminowania sprzedawców, wybierania tych, którzy mogą z nich korzystać czy zapewniania im lepszych miejsc na platformach. Koncerny nie będą mogły decydować, kto wygra a kto przegra. Zakazane mają być akwizycje mające na celu zduszenie rodzącej się konkurencji lub takie, których celem będzie rozszerzenie lub wzmocnienie rynkowej pozycji online'owych platform. W ustawach przewidziano też ograniczenie dominującym platformom możliwości kontrolowania firm z różnych rynków. Znalazły się w nich również zapisy dotyczące obniżenia barier wejścia na rynek oraz zmniejszenia kosztów dla firm i konsumentów chcących zrezygnować z jednej platformy na rzecz innej. Ustawodawcy proponują też pierwszą od 2 dekad podwyżkę opłat za łączenie firm. Z opłat takich finansowane są działania antymonopolowe Departamentu Sprawiedliwości i Federalnej Komisji Handlu.
      Proponowane nowe przepisy to jednak nie wszystko. Wszystkie wymienione firmy mają na głowie procesy antymonopolowe wytoczone im zarówno przez Departament Sprawiedliwości, Federalną Komisją Handlu jak i prywatną konkurencję.
      Wspomniane 6-godzinne przesłuchania przed Izbą Reprezentantów, których owocem jest omawiany tutaj pakiet ustaw, miały miejsce w lipcu ubiegłego roku. Były one kulminacją trwającego kilkanaście miesięcy śledztwa, w czasie którego zgromadzono ponad 1,3 miliona dokumentów zarówno od wymienionych gigantów IT, ich konkurencji, jak i agencji antymonopolowych. Po przesłuchaniu powstał 449-stronicowy raport, w którym Apple'a, Amazona, Google'a i Facebooka oskarżono o naruszenie pozycji rynkowej.
      Inicjatywa ustawodawcza spotkała się już z krytyką. Proponowane ustawy spowodują, że rząd będzie zarządzał organizacjami przemysłowymi. Lekceważą one podstawy amerykańskiej gospodarki rynkowej i spowodują, że działające z powodzeniem firmy technologiczne nie będą mogły dostarczać konsumentom produktów i usług poprawiających ich życie, mówi Matthew Schruers, prezes organizacji Computer & Communications Industry Association.
      Głosy takie nie znajdują jednak zrozumienia u członków komitetu antymonpolowego. Republikanin Ken Buck stwierdził: Firmy Big Tech wykorzystują swoją dominującą pozycję do niszczenia konkurencji, cenzurowania swobody wypowiedzi i kontrolowania tego, w jaki sposób postrzegamy i rozumiemy świat. Nic nierobienie nie jest rozwiązaniem. Musimy działać teraz.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Stado 15 słoni od ponad roku przemieszcza się z południa na północ Chin. Od czasu, gdy w marcu 2020 roku opuściły rezerwat Xishuangbanna w pobliżu granicy z Laosem i Mjanmą, zwierzęta przewędrowały ponad 500 kilometrów. Niektórzy twierdzą, że zjadły w tym czasie rośliny uprawne o wartości około miliona dolarów.
      Lokalne władze próbują utrzymać słonie z dala od zamieszkałych terenów. Wykładają dla nich żywność i budują płoty. Nie zawsze jedna się to udaje. Stado widziano na obrzeżach 8-milionowego Kunmingu.
      Specjaliści nie wiedzą, dlaczego słonie opuściły rezerwat. Niewykluczone, że panuje w nim zbyt duże zagęszczenie. George Wittemyer z Colorado State University mówi, że słonie azjatyckie są zagrożone i w Chinach pozostało ich zaledwie około 300. W ostatnich latach populacja tych zwierząt zwiększyła się w rezerwatach w regionie Xishuangbanna. Zdaniem Wittemyera stado może szukać terenów, gdzie będzie panowała mniejsza konkurencja o zasoby.
      Niektórzy eksperci zastanawiają się jednak, czy stado nie zostało wyprowadzone z rezerwatu przez niedoświadczonego lidera, który podjął nierozważną decyzję.
      Lokalne władze poinformowały mieszkańców okolic Kunmingu i Yuxi, by w razie zauważenia słoni, nie zbliżali się do nich, nie straszyli ich i by upewnili się, że zbiory są zabezpieczone. Jeśli stado nie wróci do rezerwatu być może zostanie dla niego utworzony nowy obszar, na którym zwierzęta będą mogły żyć.
      Becky Shu Chen z Zoological Society of London, która bada interakcje pomiędzy ludźmi a słoniami ma nadzieję, że ta sytuacja zwróci uwagę na konflikty pomiędzy ludźmi a słoniami i na rolę, jaką odgrywa przygotowanie się na te konflikty w strategii ochrony słoni.
      Musimy się nauczyć nie jak rozwiązać problem, ale jak zwiększyć naszą tolerancję. Może uda się wykorzystać tę sytuację do pokazania, że ludzie i zwierzęta mogą współistnieć, dodaje.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy w 1890 roku japoński ekonomista Inagaki Manjiro przewidywał nadejście epoki Pacyfiku, euroatlantycki porządek światowy kontrolowany przez imperium brytyjskie wydawał się wieczny. Gdy w 1988 r. przywódcy Chin i Indii Deng Xiaoping i Rajiv Gandhi głosili nastanie wieku Azji, Stany Zjednoczone znajdowały się w apogeum swojej mocarstwowości, a niektórzy politolodzy wieszczyli koniec historii i wieczne rządy liberalnej demokracji. Dziś wiek Azji i Pacyfiku staje się rzeczywistością, w której żyjemy, czytamy w liście intencyjnym podpisanym przez dra hab. Gościwita Malinowskiego z Uniwersytetu Wrocławskiego, dra hab. Grzegorza Krzosa z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu oraz Łukasza Osińskiego, prezesa Izby Gospodarczej Europy Środkowej.
      Dlatego też sygnatariusze listu postanowili powołać do życia Centrum Studiów Azjatyckich. Ma być to miejsce nie tyko spotkań i dysputy naukowej, wymiany doświadczeń i umiejętności, ale też miejsce, w którym przedstawiciele wszystkich nauk, od humanistycznych po inżynieryjno-techniczne, będą mogli nie  tylko  przedstawić  swoje  dokonania, ale także wziąć udział w wspólnych projektach badawczych, czy to zainicjowanych spontanicznie przez uczonych, czy to zamówionych przez przedstawicieli biznesu lub administracji państwowej i samorządowej.
      Po 1898 roku w Polsce dopuszczono się wielu zaniechań w kontaktach z krajami Azji. Przejawiło się to m.in. zamknięciem placówek dyplomatycznych w Mongolii, Jemenie czy Afganistanie. Niejednokrotnie zaprzepaszczono dobre stosunki z krajami tego regionu. Tymczasem badania nad krajami azjatyckimi mają w Polsce piękną i długą tradycję, wyznaczaną takimi nazwiskami jak Benedykt Polak, Michał Boym, Benedykt Dybowski, Wacław Sieroszewski, Kazimierz Grochowski. Niestety nigdy ten kierunek badawczy nie rozwinął się w stopniu, na jaki zasługuje, o czym świadczyć mogą choćby trudne losy filologicznych studiów orientalnych na polskich uczelniach. I chociaż w ostatnim dziesięcioleciu studia nad Azją stają się coraz bardziej popularne wśród wykładowców akademickich i studentów, niestety wciąż mają status pobocznej aktywności akademickiej i nie są w stanie zaspokoić rosnących z roku na rok potrzeb poznania  i  zrozumienia  politycznej,  ekonomicznej,  technologicznej,  artystycznej, cywilizacyjnej  roli  krajów  azjatyckich  w  dzisiejszych  czasach.  Poszczególni  badacze  i rozproszone po różnych uczelniach i wydziałach jednostki akademickie działają w swoich wyspecjalizowanych  tematach  i  dyscyplinach  naukowych,  nie  mając  wspólnego  forum wymiany myśli i doświadczeń, a czasem nawet nie wiedząc wzajemnie o swoim istnieniu.
      Powstanie działalności Centrum Studiów Azjatyckich będzie połączone z akademicko–biznesową konferencją "Dolny Śląsk – Polska – Azja. Wczoraj. Dziś. Jutro”. Odbędzie się ona we Wrocławiu w dniach 30.06–01.07 bieżącego roku. Jej organizatorzy zapewniają, że dołożą wszelkich starań, by odbyła się ona na żywo. Osoby prowadzące badania naukowe będą mogły przedstawić swoje osiągnięcia naukowe (w formie wykładu lub prezentacji posterowej), przedstawiciele administracji publicznej – zalety i potrzeby naszego regionu  i  całego  kraju,  a  praktycy  biznesu  –  oferowane  możliwości  i  potrzeby  swoich przedsiębiorstw.
      W ramach konferencji odbędzie się sesja plenarna oraz prace w dziewięciu Forach Regionalnych: Chińskim, Japońskim, Indyjskim, Azji Zachodniej, Zakaukazia, Koreańskim, Azji Południowo-Wschodniej (Singapur), Azji Środkowej i Mongolii oraz Krajów Arabskich.
      Osoby zainteresowane udziałem w konferencji mogą wybrać jako formę prezentacji swoich badań naukowych: 20 minutowy wykład w ramach jednego z forów; poster, udostępniany w kuluarach bez udziału autora przez cały czas trwania konferencji, z udziałem autora w trakcie dwugodzinnej sesji posterowej.
      Zgłoszenia obejmujące imię, nazwisko i afiliację autora (lub autorów, zapraszamy również zespoły badawcze), tytuł wystąpienia, preferowaną formę prezentacji, krótkie streszczenie, przeznaczenie dla   któregoś z forów regionalnych lub sugestię utworzenia   tematycznego forum międzyregionalnego prosimy nadsyłać na adres: gosciwit.malinowski@uwr.edu.pl.
      Organizatorami konferencji są Centrum Studiów Azjatyckich, Instytut Studiów Klasycznych, Śródziemnomorskich i Orientalnych UWr, Instytut Konfucjusza Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Centrum Współpracy Polska-Chiny Instytut Konfucjusza w Opolu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Za pomocą narzędzi do datowania molekularnego naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, University of Arizona i firmy Illumina Inc. stwierdzili, że wirus SARS-CoV-2 krążył wśród ludzi przez co najmniej 2 miesiące, zanim został po raz pierwszy opisany pod koniec grudnia. Te same symulacje wykazały, że ponad 3/4 mutujących wirusów pochodzących od zwierząt wymiera, zanim zdążą spowodować epidemie wśród ludzi.
      Celem naszych badań było stwierdzenie, jak długo SARS-CoV-2 krążył w Chinach zanim został odkryty, mówi profesor Joe O. Wertheim Division of Infectious Diseases and Global Public Health at UC San Diego School of Medicine. Aby odpowiedzieć na to pytanie, połączyliśmy trzy ważne informacje: dokładne dane na temat rozprzestrzeniania się wirusa w Wuhan przed lockdownem, różnorodność genetyczną wirusa w Chinach oraz informacje o pierwszych przypadkach w Chinach. Łącząc je byliśmy w stanie przesunąć moment pojawienia się wirusa do połowy października.
      Nowego wirusa zidentyfikowano pod koniec grudnia 2019 w Wuhan. Do kwietnia 2020 lokalna transmisja wymknęła się spod kontroli, a zachorowania odnotowano w ponad 100 krajach.
      SARS-CoV-2 to wirus odzwierzęcy, który przeszedł na człowieka z nieznanego zwierzęcia. Od dawna jest on łączony z targiem w Wuhan, jednak autorzy najnowszych badań twierdzą, że jest mało prawdopodobne, gdy to ten targ był rozsadnikiem zakażeń, gdyż najwcześniejsze udokumentowane przypadki zachorowań na COVID-19 nie były z nim powiązane. Raporty publikowane w lokalnej chińskiej prasie wskazują, że po raz pierwszy przypadki zachorowań na nową chorobę zauważono 17 listopada, a to wskazuje, że wirus krążył już od pewnego czasu.
      Autorzy najnowszych badań wzięli pod uwagę „zegar molekularny wirusa”, czyli tempo, w jakim zachodzą w nim mutacje. Dzięki temu mogli ustalić, kiedy istniał wspólny przodek wszystkich odmian SARS-CoV-2. Oszacowali, że było to w połowie października 2019 roku.
      Naukowcy szacują, że do 4 listopada 2019 roku średnia dzienna liczba osób, które zarażały się w Chinach SARS-CoV-2 wynosiła mniej niż 1. Dwa tygodnie później liczba ta wzrosła to 4, a 1 grudnia 2019 roku wynosiła już 9 nowych zachorowań dziennie. Pierwsza hospitalizacja w Wuhan z powodu choroby, którą później zidentyfikowano jako COVID-19 miała miejsce w połowie grudnia.
      Naukowcy wykorzystali też narzędzia symulujące rozwój epidemii. Okazało się, że w 29,7% przypadków wirus był w stanie wywołać samonapędzającą się epidemię. W 70,3% przypadków wirus zdążył zarazić niewiele osób, a następnie wymierał. Średnio wirus znikał z populacji w ciągu 8 dni od pierwszych przypadków zachorowań.
      Zwykle naukowcy wykorzystują różnorodność genetyczną wirusa do określenia czasu, w którym zaczął on się rozprzestrzeniać. My dodaliśmy tutaj jeszcze jedną ważną warstwę danych – zbadaliśmy, jak długo wirus musiał istnieć, by pojawiło się obserwowane zróżnicowanie genetyczne. Uzyskaliśmy zaskakujące wyniki. Okazało się, że w 2/3 przypadków epidemia, którą próbowaliśmy rozpocząć w naszym symulatorze, samoczynnie wygasała. To zaś sugeruje, że ludzie bez przerwy są atakowani przez wirusy odzwierzęce.
      Wertheim dodaje, że skoro z przeprowadzonych symulacji wynika, iż co najmniej do grudnia 2019 roku liczba zachorowań na SARS-CoV-2 była w Chinach bardzo niska, to jest bardzo trudno pogodzić te dane z twierdzeniami, jakoby już w wtedy wirus krążył w USA i Europie. Sceptycznie podchodzę do stwierdzeń, że wirus był wtedy obecny poza Chinami.
      Uczeni wyjaśniają, że koronawirus mógł wywołać epidemię, gdyż szybko się rozprzestrzeniał w gęsto zaludnionym środowisku miejskim. Z ich symulacji wynika, że w słabiej zaludnionym środowisku wiejskim wirus wymiera w 94,5–99,6 procentach przypadków.
      Systemy nadzoru epidemiologicznego nie były gotowe na wirusa takiego jak SARS-CoV-2. Szukaliśmy wirusów takich jak SARS czy MERS, które zabijają duży odsetek zarażonych. Tutaj widzimy, że wirus o umiarkowanej śmiertelności również może zamrozić świat, dodaje Wertheim.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szefowie chińskiej i rosyjskiej agencji kosmicznej podpisali protokół uzgodnień o wspólnej budowie stacji księżycowej. W dokumencie obie strony wyrażają chęć współpracy nad stworzeniem „Międzynarodowej Księżycowej Stacji Naukowej” i zaproszenia do projektu innych krajów. Podpisy złożyli Zhang Keijan, dyrektor Chińskiej Narodowej Administracji Kosmicznej i Dymitrij Rogozin, dyrektor Roskosmosu.
      Szczegóły projektu nie zostały ujawnione. Stwierdzono jedynie, że oba kraje będą pracowały nad zbudowaniem instalacji naukowych na i/lub orbicie Księżyca. Celem jest stworzenie instalacji bezzałogowych i wyposażenie ich w możliwość pobytu tam ludzi.
      Chiny już wcześniej mówiły o zbudowaniu stałej bazy na Biegunie Południowym Księżyca. Znajdują się tam duże zasoby zamarzniętej wody. Stacja miałaby powstać w latach 2036–2045. Współpracą w Chinami z zakresie przyszłych misji na Księżyc zainteresowana jest Europejska Agencja Kosmiczna.
      Ostatnim podobnym porozumieniem są Artemis Accords. To podpisana niedawno umowa pomiędzy NASA i agencjami kosmicznymi Australii, Wielkiej Brytanii, Japonii, Włoch, Kanady, Lukemburga i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w których określono ramy przyszłej współpracy w kosmosie, powrotu człowieka na Księżyc i eksploracji Marsa. Artemis Accords opisaliśmy szczegółowo w październiku.
      Łatwo zauważyć, że Artemis Accords nie podpisała Rosja. Kraj ten z powodzeniem współpracował z USA i innymi partnerami przez ostatnich ponad 20 lat. Wspólnym dziełem jest Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Rogozin skrytykował jednak Artemis Accords jako „zbyt amerykańskocentryczne”.
      Ostania umowa pomiędzy Rosją a Chinami może oznaczać, że Roskosmos co najmniej osłabi swoje związki z NASA i w zakresie eksploracji dalszych obszarów kosmosu będzie współpracował z Państwem Środka.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...