Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Scyfryzowane ule pomogą w ustaleniu przyczyn spadku liczebności pszczół

Recommended Posts

Nowym sposobem na poznanie przyczyn spadku liczebności pszczół jest podłączenie ula do Internetu i stworzenie czegoś w rodzaju scyfryzowanej jego wersji.

Tieto, szwedzka firma zajmująca się konsultacjami z zakresu oprogramowania komputerowego, umieściła czujniki w 2 ulach (w każdym z uli mieszka ok. 80 tys. pszczół). Pierwszego października jeden scyfryzowany ul trafił do HSB Living Lab w Göteborgu. Drugi, prototyp, znajduje się w Kalmarze, przy siedzibie firmy. Zamontowano w nim czujniki do pomiaru liczebności owadów, wilgotności, ciśnienia czy temperatury w ulu.

Ule są podłączone do Internetu i wysyłają dane na serwer. Jak tłumaczą twórcy, oznacza to zdalny dostęp do nich w czasie rzeczywistym. Analizą zajmą się algorytmy sztucznej inteligencji. Projekt ma pomoc w zarządzaniu ulem, tworzeniu zdrowych kolonii czy zachowaniu bioróżnorodności w bezpośrednim otoczeniu.

Mikael Ekström, który po godzinach sam zajmuje się pszczelarstwem, wyjaśnia, że dzięki technologii można lepiej monitorować liczebność pszczół, żywotność kolonii, a także ilość wytwarzanego miodu. To również świetny sposób na zilustrowanie korzyści związanych ze scyfryzowanym społeczeństwem oraz na pokazanie, jak cyfrowe rozwiązania mogą stworzyć lepsze warunki zarówno dla ludzi, jak i dla pszczół.

Ekström ma nadzieję, że w przyszłości technologia pomoże w wykrywaniu wybuchów epidemii różnych pszczelich chorób.
Na razie skala projektu jest niewielka, ale Tieto prowadzi już rozmowy ze Szwedzkim Krajowym Stowarzyszeniem Pszczelarzy. Wspólnie być może uda się ustalić, jak go rozszerzyć na cały kraj. Szybki rozwój technologii działa na naszą korzyść.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

To również świetny sposób na zilustrowanie korzyści związanych ze scyfryzowanym społeczeństwem

Nie podzielam tego poglądu. W końcu prosty analogicznie patent dla ludzkości to wszczepiać podskórnie chipy. Ja po dobroci się nie dam. Pomimo wieku ostrzegam potencjalnych "wszepiaczy", że mordę jeszcze obić potrafię. Nie pasi mi być analizowaną online pszczołą (w jakim markecie jestem, co kupuję, gdzie i jakie robię zdjęcia itd.). To smutna dla mnie "promocja scyfryzowanego społeczeństwa".

Przy okazji: tytuł "Sctfryzowane ule" trochę nie bardzo leży w "scyfryzowanym" społeczeństwie.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przecież nikt Cię nie zmusza. Dlaczego uważasz dobrowolny zdalny monitoring np. osób starszych przez lekarza/opiekuna, bądź lokalizacji dzieci za zły? Byłeś kiedyś w markecie? Jesteś na każdym kroku śledzony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, wilk napisał:

Jesteś na każdym kroku śledzony.

Dlatego wolę płacić gotówką, nie mam konta w google itp. Kwestia inteligencji. ;)

4 minuty temu, wilk napisał:

Przecież nikt Cię nie zmusza.

A te biedne pszczoły jako model mają wybór? ;)

P.S. Mów mi Connor. John Connor. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli nie wiesz nawet, że tu nie o gotówkę chodzi. ;) Nie uciekniesz przed nim, chyba że przerzucisz się na spożywczaki.

Ale pszczoły nie podlegają pod inne prawa niż ochrona zwierząt. Bez sensu takie przepychanki pseudoideologiczne. Poza tym ten monitoring nie różni się drastycznie od termometru za oknem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Astro napisał:

Przy okazji: tytuł "Sctfryzowane ule" trochę nie bardzo leży w "scyfryzowanym" społeczeństwie.

Najmocniej przepraszam ;) Już poprawiłam, jestem trochę chora i przez to odrobinę rozkojarzona...

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Astro
Mało komu zależy na śledzeniu Ciebie jako jednostki, ale monitoring w markecie skutecznie Cię śledzi jako element tłumu. Sprawdza którędy chodzisz, jakie produkty kupujesz... ale to trafia tylko anonimowo do bazy o kolejnym człowieku, który zrobił zakupy. Jak przyjdziesz znów do tego samego marketu to, przynajmniej teoretycznie, nie rozpozna Cię jako tej samej osoby. I nie ma tu żadnego znaczenia w jaki sposób płaciłeś. Gotówka sprawia, że BANK nie wie, gdzie robiłeś zakupy, dla sklepu to żadna różnica.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie problem z całkowitym wycofaniem gotówki jest inny. To prosta droga do tego, by ktoś decydował, co możemy kupić. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której terminale przy kasach są połączone np. z bazą danych NFZ i gdy będę usiłował kupić golonkę, to system mi nie pozwoli, bo NFZ zabroni ze względu na zbyt wysoki cholesterol. Profilowanie poglądów na kwestie społeczne/gospodarcze/polityczne robione na podstawie lektur też jest możliwe. Wolę, by rządzący nie mieli aż takich możliwości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, wilk napisał:

Czyli nie wiesz nawet, że tu nie o gotówkę chodzi.

Och, teraz już wiem. :)
Jak widzisz, to doskonały przykład dydaktycznej wartości KW.

6 godzin temu, pogo napisał:

Mało komu zależy na śledzeniu Ciebie jako jednostki, ale monitoring w markecie skutecznie Cię śledzi jako element tłumu

Witam Pogo (cieszę się, że jesteś). Od dawna podejrzewam, że współczesny monitoring w marketach to nie ta telewizja przemysłowa co w latach osiemdziesiątych. ;)
Dla mnie niepokojąca jest sama MOŻLIWOŚĆ (co słusznie zauważył Mariusz) skorelowania pewnych baz danych, bez względu na to, czy będzie to koncepcja jakiegoś rządu, wyciek danych czy skutek jakiegoś ataku hakerskiego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rodzajów śledzenia masz w marketach bez liku. Wystarczy, że wejdziesz z włączonym telefonem. Monitorowanie lokalnym pico/microcellem BTS, Wi-Fi, beacony Bluetooth, użycie algorytmów śledzących powiązanych z kamerami monitoringu, kamery termowizyjne, bramki liczące, RFID, biometryka. Wszystko zupełnie bez Twojego udziału i niestety zgody, żeby wiedzieć co ludzie lubią kupować i ile, gdzie się szwędają, czy są uśmiechnięci, jak planować układ półek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

Profilowanie poglądów na kwestie społeczne/gospodarcze/polityczne robione na podstawie lektur też jest możliwe. Wolę, by rządzący nie mieli aż takich możliwości.

Dokładnie! Dodałbym jeszcze, że jeśli chodzi o algorytmy/systemy śledzące to warto rozważyć bilans zysku i strat jeżeli chodzi o identyfikacje osobową. Czyli likwidować (lub nie) obowiązek rejestracji telefonu, a druga rzecz do rozważenia -  prawny przymus wprowadzenia opcji (na zasadzie RODO?) wysyłki do paczkomatu bez konieczności podawania swojego adresu. Dzięki tym zabiegom, możesz być śledzony anonimowo na cele marketingowe etc. ale nie możesz zostać zidentyfikowany. Przy obecnej liczbie ataków terorystycznych (mniej ludzi w nich ginie niż np. w wyniku brawury naszych rodaków na drogach) uważam że nie opłaca się oddawać wolności w zamian za potencjalne zmniejszenie liczby tych ataków, są do tego inne sposoby - po prostu służby muszą działać lepiej, jak w Ghost In the Shell :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas niedawnej konferencji Ignite 2020 Microsoft ogłosił rozpoczęciu Project HSD (Holographic Storage Device). Biorą nim udział specjaliści z laboratorium sztucznej inteligencji w Cambridge oraz inżynierowie z chmury Azure. Celem projektu jest stworzenie holograficznego systemu przechowywania informacji na potrzeby chmur.
      Zapotrzebowanie na długoterminowe przechowywanie danych w chmurach sięgnęło niespotykanego poziomu i rośnie w zetabajtach. Istniejące obecnie technologie nie pozwalają na ekonomiczne długotrwałe przechowywanie danych. Operowanie danymi w skali chmur obliczeniowych wymaga przemyślenia samych podstaw budowy wielkoskalowych systemów przechowywania informacji oraz technologii, z których są one tworzone, stwierdzili przedstawiciele Microsoftu.
      Firmowi eksperci zauważają, że obecnie używane technologie nie rozwijają się w dostatecznie szybkim tempie, by zaspokoić zapotrzebowanie. Ponadto mają problemy z wiarygodnością i stabilnością spowodowane albo obecnością mechanicznych podzespołów albo degradującymi się z czasem komórkami pamięci.
      Dlatego też w 2017 roku Microsoft rozpoczął Project Silica, w ramach którego pracuje nad holograficznym zapisem danych w szkle. Holograficzny zapis danych nie jest ograniczony do dwuwymiarowej powierzchni, pozwala wykorzystać całość nośnika.
      Hologram zajmuje niewielką część kryształu. W jednym krysztale można zaś zapisać wiele hologramów, wyjaśniają przedstawiciele koncernu z Redmond. Najnowsze osiągnięcia z dziedziny sztucznej inteligencji czy optyki pozwalają na znaczne udoskonalenie tego, co robiono dotychczas w ramach Project Silica, na którym bazuje Project HDS. Na razie, jak informuje dział Microsoft Research, udało się niemal dwukrotnie zwiększyć gęstość zapisu w hologramach. W najbliższych miesiącach powinniśmy zaś zobaczyć poprawioną kompresję i szybsze czasy dostępu.
      Przed niemal rokiem informowaliśmy, że w ramach Project Silica Microsoft stworzył prototypowy system do przechowywania informacji w szkle. We współpracy z firmą Warner Bros. koncern zapisał oryginalny firm Superman z 1978 roku na kawałku szkła o wymiarach 75x75x2 milimetry. Pisaliśmy wówczas, że firma wykorzystuje femtosekundowe lasery pracujące w podczerwieni do zapisu danych na „wokselach”, trójwymiarowych pikselach. Każdy z wokseli ma kształt odwróconej kropli, a zapis dokonywany jest poprzez nadawanie mi różnych wielkości i różnej orientacji. Na szkle o grubości 2 milimetrów można zapisać ponad 100 warstw wokseli. Odczyt odbywa się za pomocą kontrolowanego przez komputer mikroskopu, który wykorzystuje różne długości światła laserowego. Światło zostaje odbite od wokseli i jest przechwytywane przez kamerę. W zależności od orientacji wokseli, ich wielkości oraz warstwy do której należą, odczytywane są dane.
      Przy Project HSD pracują fizycy, optycy, specjaliści od maszynowego uczenia się i systemów przechowywania danych. Jest on prowadzony przez grupę Optics for the Cloud w Microsoft Resarch Cambridge.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersytetu Technologicznego w Delft wykazali, że możliwe jest niezależne manipulowanie dwoma rodzajami magnetyzmu w atomach. Magnetyzm w atomach powstaje w wyniku orbitalnego oraz obrotowego ruchu elektronów. W tym pierwszym przypadku mowa jest o ruchu elektronu wokół jądra. Ruch obrotowy zaś to ruch elektronu wokół własnej osi. Jako, że każdy z tych rodzajów ruchu może odbywać się zgodnie z ruchem wskazówek zegara lub w stronę przeciwną, zatem może reprezentować 0 lub 1. Teoretycznie więc w atomie możemy zapisać 2 bity danych.
      "W praktyce jednak jest to niezwykle trudne, gdyż jeśli zmienimy kierunek ruchu orbitalnego, niemal zawsze zmieni się kierunek ruchu obrotowego i vice versa", mówi główny autor najnowszych badań, Sander Otte.
      Holendrzy, we współpracy z Hiszpanami i Chilijczykami dowiedli, że można odwrócić kierunek ruchu orbitalnego elektronu bez zmiany jego ruchu obrotowego. Osiągnęli to dzięki wykorzystaniu efektu Einsteina-de Haasa. Zgodnie z nim odwrócenie kierunku ruchu orbitalnego można skompensować przez niemierzalnie mały obrót środowiska. W tym przypadku był to kawałek metalu, którego część stanowi atom.
      Naukowcy wykorzystali skaningowy mikroskop tunelowy, którego próbnik może manipulować pojedynczymi atomami. Zwykle atom ma kontakt z wieloma sąsiadującymi atomami, co zaburza jego magnetyzm. Otte i jego zespół odseparowali spin od ruchu orbitalnego atomu żelaza umieszczając go na pojedynczym niemagnetycznym atomie azotu. Dzięki temu mogli manipulować ruchem orbitalnym bez wpływania na spin elektronu.
      Możliwość przechowywania bitów w pojedynczym atomie zwiększyłaby tysiące razy pojemność obecnych układów pamięci. Do tego jeszcze bardzo długa droga. Otte mówi, że w tej chwili głównym osiągnięciem, z którego naukowcy się bardzo cieszą, jest możliwość kontrolowania pojedynczych atomów oraz elektronów krążących wokół nich.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Facebook zbudował prototypowego robota, który porusza się po... liniach energetycznych. Bombyx – Jedwabnik – rozwija za sobą światłowód. Gdy dociera do słupa, przechodzi nad nim i kontynuuje swoją podróż. Robot służy do układania światłowodów wzdłuż istniejących napowietrznych linii średniego napięcia, a jego celem jest obniżenie kosztów budowy infrastruktury komunikacyjnej na całym świecie.
      Obecnie koszty budowy takiej infrastruktury są bardzo wysokie. Szczególnie, gdy pojawia się konieczność wykonania prac ziemnych. Stąd też pomysł, by wykorzystać istniejące linie energetyczne. Te bowiem dotarły już do wielu miejsc na świecie, więc dostawcy internetu mogliby z nich skorzystać i znacząco obniżyć koszty budowy infrastruktury. To zaś oznaczałoby obniżenie kosztów dla ich klientów.
      Facebook od dawna chce zwiększyć dostępność do internetu na całym świecie. Dlatego właśnie serwis społecznościowy zabrał się za opracowanie Bombyksa. Firma nie ma jednak zamiaru samodzielnie budować i sprzedawać takich robotów. Od przyszłego roku będzie udzielała licencji wszystkim chętnym przedsiębiorstwom, które będą chciały produkować takie urządzenia.
      Połowa ludzkości nie ma dostępu do internetu, mówi inżynier Karthik Yogeeswaran z Facebooka, członek grupy, która opracowała robota. Z tych 50% ludzi, którzy nie korzystają z internetu aż 80% mieszka na terenach, gdzie jest dostęp do telefonii komórkowej, jednak nie stać ich na smartfon i opłacenie abonamentu. Światłowód ma o wiele rzędów wielkości wyższą przepustowość niż jakakolwiek ina technologia. Pozwala na przesłanie większej ilości danych do większej liczby ludzi, dodaje Yogeeswaran.
      Brak dostępu do szybkich łączy internetowych nie jest wyłącznie problemem krajów ubogich. W USA agendy federalne i stanowe wydają miliardy dolarów na zwiększenie zasięgu i przepustowości sieci, a mimo to ciągle jest z tym kłopot. Budowa infrastruktury idzie powoli i jest bardzo kosztowna. Koszty wykonania prac ziemnych i ułożenia kabli mogą sięgnąć dziesiątków tysięcy dolarów za każdy kilometr. A jeśli nawet na jakimś odległym terenie już sieć powstanie, to koszty jej budowy, które trzeba uwzględnić w cenie oferowanych usług, mogą być tak duże, że wielu osób nie stać na korzystanie z nowo wybudowanej infrastruktury. Z oficjalnych danych wynika, że 18 milionów Amerykanów (5,6%) nie ma obecnie dostępu do szerokopasmowego internetu definiowanego jako łącze o przepustowości co najmniej 25/3 Mbit. Największy problem jest na wsiach, gdzie dostępu do takich łączy nie ma około 30% obywateli oraz 40% szkół i 60% instytucji opieki zdrowotnej znajdujących się poza dużymi miastami.
      Przed trzema laty specjaliści z Facebooka zaczęli zastanawiać się nad obniżeniem kosztów budowy infrastruktury światłowodowej. Yogeeswaran mówi, że pomysł wykorzystania linii średniego napięcia wpadł mu do głowy, gdy podróżował po afrykańskiej prowincji. Zauważył, że wiejskie tereny Ugandy są usiane liniami średniego napęcia. Inżynier wpadł więc na pomysł, by układać światłowody wzdłuż istniejących linii.
      Poszukując sposobów na zrealizowanie swojego pomysłu Yogeeswaran dowiedział się, że już w latach 80. ubiegłego wieku pojawiła się maszyna, która miała pomagać w układać światłowodów na liniach energetycznych. Nigdy nie odniosła  komercyjnego sukcesu. Częściowo dlatego, że była wybudowana za pomocą ówczesnej technologii. Korzystała z silników spalinowych i nie potrafiła omijać słupów. Musieli jej w tym pomagać ludzie. A to oznaczało konieczność wyłączenia prądu w całych liniach, mówi inżynier.
      Pomysł Facebooka polega na umieszczeniu na linii średniego napięcia lekkiego robota który owija światłowód wokół istniejącego kabla, samodzielnie się porusza i samodzielnie omija słupy. Zwykle przeciąganie kabli pomiędzy słupami wymaga pracy ciężkiego sprzętu i wielu osób. Dzięki Bombyxowi wystarczy 2-3 techników, pickup, kilka kilometrów światłowodu na szpuli i nieco innych narzędzi.
      Jako, że kable w liniach średniego napięcia są lżejsze i słabsze niż te w liniach wysokiego napięcia, robot musi być odpowiednio lekki, a w jego wnętrzu musi zmieścić się kabel, który jest cienki, ale na tyle wytrzymały, by przetrwał wiatry i duże wahania temperatur. Obecnie do napowietrznego układania stosuje się światłowody o średnicy 10–13 milimetrów, a te używane do owijania wokół istniejących kabli mają około 7 milimetrów średnicy. Tymczasem Facebook i jego partnerzy stworzyli napowietrzny światłowód o średnicy 4 milimetrów.
      Gdy już kabel powstał Facebook rozpoczął współpracę z firmą ULC Robotics. Jej wynikiem jest robot, który porusza się po liniach średniego napięcia i potrafi omijać izolatory oraz inne przeszkody na słupach bez pomocy człowieka. Bombyx pracuje na działającej linii, nie ma więc potrzeby wyłączania prądu. Jest również bardzo szybki. Ułożenie kilometra światłowodu zajmuje mu około 1,5 godziny.
      Zanim Facebook i jego partnerzy rozpoczną program pilotażowy, chcą jeszcze udoskonalić swojego robota. Chcą, by operowanie Bombyxem było na tyle łatwe, by robota nie musiał doglądać inżynier. Mają też zamiar opracować bezpieczne procedury korzystania z robota.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fujifilm informuje o dokonaniu technologicznego przełomu, który pozwala na stworzenie pamięci taśmowej o pojemności 400 terabajtów. Obecnie na rynku dostępne są pamięci taśmowe o pojemnościach kilkunastu do około 20 TB. Z tej formy przechowywania danych korzystają zarówno firmy jak o osoby indywidualne, które muszą archiwizować olbrzymie ilości informacji.
      Fujifilm chce osiągnąć większe pojemności dzięki zmianie używanego obecnie ferrytu baru (BaFe) na ferryt strontu (SrFe). Używane w taśmach powłoki z ferrytu baru zostały już tak bardzo zminiaturyzowane, że odczyt informacji staje się coraz mniej wiarygodny.
      Najpopularniejszym formatem napędów taśmowych jest LTO (Linear Tape-Open) opracowany przez IBM-a w latach 90. LTO-1 było pierwszą generacją taśm, w których wykorzystano powłoki z cząstek metalu. Pojemność tych taśm sięgała 100 GB. Ferryt baru został po raz pierwszy użyty w LTO-6, a taśmy te miały pojemność 2,5 TB. Fujifilm zapowiada, że ferryt strontu trafi do generacji LTO-10, która ma się ukazać na rynku za 2 lata. Taśmy będą miały pojemność 48 TB. W roku 2025 pojawią się taśmy o pojemności 96 TB, na model o pojemności 192 terabajtów będziemy musieli poczekać do 2027 roku, a w roku 2030 do sprzedaży trafią 384-terabajtowe taśmy.
      Jako, że atomy strontu są mniejsze niż atomy baru, ferryt strontu pozwoli na zapisanie większej ilości informacji na takiej samej powierzchni taśmy.
      Napędy taśmowe nie są popularne wśród użytkowników indywidualnych. Są jednak poszukiwane przez duże firmy, które muszą przechowywać olbrzymie ilości danych. Co prawda odczyt informacji z taśmy jest wolniejszy niż z dysku twardego, jednak kartridże z taśmami są tańsze i mają znacznie większą pojemność. Dlatego też czasami korzystają z nich też i osoby indywidualne, jak fotografowie czy filmowcy, którzy chcą tworzyć archiwa swojej pracy.
      Obecnie tylko 2 firmy produkują taśmy magnetyczne do przechowywania danych: Fujifilm i Sony. W 2017 roku Sony we współpracy z IBM-em stworzyło prototypową taśmę, na której można zapisać 201 gigabitów danych na cal kwadratowy. Pozwala to na wyprodukowanie taśmy po pojemności 330 TB. Produkt taki ma trafić na rynek w 2026 roku. Teraz Fujifilm informuje o osiągnięciu gęstości zapisu rzędu 224 gigabitów na cal kwadratowy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rzadki mech zrostniczek wysmukły (Zygodon gracilis), który kurczowo trzyma się życia na metrze kwadratowym wapiennego klifu na jednej z wysp Haida Gwaii (Wysp Królowej Charolotty), powinien podlegać ochronie - twierdzi ekspert z Uniwersytetu Alberty. Jak podkreślają naukowcy, to jedyny znany habitat mchu w Ameryce Północnej.
      René Belland, który niedawno dokonywał oceny stanu mchu z Komitetem ds. Statusu Zagrożenia Dzikiej Przyrody w Kanadzie (ang. Committee on the Status of Endangered Wildlife in Canada, COSEWIC), uważa, że bez ochrony federalnej Z. gracilis wkrótce zginie.
      Przyszłość mchu stoi pod znakiem zapytania - podkreśla Belland i opowiada, że gdy go odkryto w latach 60., był całkowicie zdrowy. Niestety, niewielki spłachetek - jedyne znane miejsce, gdzie Z. gracilis występuje w Ameryce Północnej - został ocieniony przez drzewa, co napędziło wzrost glonów i porostów.
      COSEWIC rekomenduje, by na mocy Species at Risk Act mech został uznany przez rząd federalny za zagrożony, tak by można było opracować i wdrożyć plan ratunkowy, obejmujący m.in. wycięcie pewnych drzew. Zasługuje na ochronę, bo jest unikatowy.
      Z. gracilis jest rzadki również na świecie. Występuje w małych ilościach w pewnych częściach Europy. W Polsce zrostniczek wysmukły jest objęty ścisłą ochroną.
      Botanik podkreśla, że w światowym zasięgu gatunku tylko raz, w Anglii, znaleziono zrostniczka z zarodnikami [w rozwoju mchów wyróżnia się 2 następujące po sobie pokolenia: 1) gametofit, który wytwarza gametangia - plemnie i rodnie - i 2) sporofit wytwarzający zarodniki]. Nie jest jasne, jak kwestie związane z rozmnażaniem wyglądają w Kanadzie [...]. Fakt, że Z. gracilis przetrwał ostatnie 50 lat, w dodatku zaledwie na metrze kwadratowym klifu, jest fascynujący.
      Pojedynczą kolonię cechuje niewielka różnorodność genetyczna, co czyni ją podatną na zmianę klimatu.
      W odróżnieniu od torfowców (Sphagnum), zrostniczek wysmukły nie ma wartości komercyjnej. Ponieważ niezbyt dokładnie go zbadano, nie wiadomo, co mu sprzyja ani w jakie interakcje wchodzi ze środowiskiem. Jak wszystkie pozostałe gatunki jest [jednak] ważny dla miejsca, w którym żyje. Bez wątpienia wchodzi też w interakcje z innymi gatunkami, dając schronienie np. owadom.
      Zrostniczek wysmukły zapewnia prawdopodobnie te same korzyści środowiskowe, co inne mchy: pomaga zapobiegać erozji gleby na dnie lasów, działa jak naturalny filtr wodny, przechwytuje i magazynuje deszczówkę oraz inne typy opadów, a także uwalnia składniki odżywcze do gleby.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...