Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Ludzie od dawna marzą o terraformowaniu Marsa. Już w 1971 roku Carl Sagan zaproponował roztopienie lodu biegunie północnym Marsa i wytworzenie w ten sposób atmosfery. To zainspirowało do badań innych naukowców, którzy musieli odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy na Marsie istnieje wystarczająco dużo wody i gazów cieplarnianych, by możliwe było zwiększenie ciśnienia i temperatury na całej planecie. W 2018 roku nadeszło olbrzymie rozczarowanie. Finansowane przez NASA badania wykazały, że wszystkie zasoby Marsa wystarczyłyby do zwiększenia ciśnienia atmosferycznego zaledwie do poziomu 7% ciśnienia na Ziemi. Wydaje się więc, że terraformowanie całego Marsa jest nierealne.

Teraz naukowcy z Harvard University, Jet Propulsion Laboratory oraz University of Edinburgh wpadli na pomysł, by nie działać na skalę całej planety, a regionalnie.

W Nature Astronomy opublikowali artykuł, w którym dowodzą, że możliwe jest stworzenie na Marsie warunków sprzyjających życiu. Ich zdaniem należy wykorzystać aerożel krzemionkowy by wywołać efekt cieplarniany podobny do ziemskiego. Modele komputerowe i eksperymenty wykazały, że wystarczy nakryć niektóre obszary planety warstwą aerożelu grubości 2–3 centymetrów, by zablokować szkodliwe promieniowanie ultrafioletowe, na stałe podnieść temperaturę powyżej 0 stopni i przepuścić na tyle widzialnego światła, by rośliny mogły prowadzić fotosyntezę. I to wszystko bez potrzeby używania dodatkowego źródła ciepła.

Regionalne podejście do uczynienia Marsa nadającym się do zamieszkania jest znacznie łatwiej osiągalne niż globalna modyfikacja jego atmosfery, mówi profesor Robin Wordsworth z Harvarda. W przeciwieństwie do wcześniejszych tego typu pomysłów, tutaj mamy projekt, który można stopniowo testować i rozwijać za pomocą technologii i materiałów, które już teraz posiadamy, dodaje.

Mars to, poza Ziemią, najbardziej przyjazna życiu planeta Układu Słonecznego. Jednak pozostaje nieprzyjazny dla wielu form życia. System tworzenia niewielkich zamieszkałych wysp pozwoliłby na przekształcanie Marsa w kontrolowalny, skalowalny sposób, wyjaśnia Laura Kerber z Jet Propulsion Laboratory.

Naukowcy przyznają, że ich pomysł opiera się na zjawisku, które już zaobserwowano na Marsie. W przeciwieństwie do czap lodowych na ziemskich biegunach pokrywy lodowe występujące na Marsie to połączenie wody i zamarzniętego CO2. Dwutlenek węgla, jak wiemy, przepuszcza promienie słoneczne i zatrzymuje ciepło. Latem zjawisko to powoduje, że pod pokrywą lodową marsjańskich biegunów tworzą się kieszenie, w których występuje efekt cieplarniany.

Zaczęliśmy myśleć o tym efekcie cieplarnianym wywoływanym przez zamarznięty dwutlenek węgla i o tym, jak można by go wykorzystać do stworzenia warunków dla istnienia życia na Marsie. Zastanawialiśmy się, czy istnieje materiał, który charakteryzuje się minimalnym przewodnictwem cieplnym, ale przepuszcza dużo światła, wspomina Wordsworth. Wybór naukowców padł na krzemionkowy aerożel, jeden z najdoskonalszych izolatorów stworzonych przez człowieka.

Aerożele krzemionkowe są w 97% porowate, dzięki czemu światło łatwo się przez nie przedostaje, jednak nanowarstwy ditlenku krzemu zatrzymują promieniowanie podczerwone, znacząco utrudniając przewodnictwo cieplne.

Aerożel krzemionkowy to obiecujący materiał, gdyż działa pasywnie. Nie wymaga dostarczania energii, nie posiada ruchomych części, które trzeba by konserwować i naprawiać, przez długi czas utrzymuje ciepło, przypomina Kerber.

Modele komputerowe i eksperymenty wykazały, że jeśli takim aerożelem pokryjemy jakiś obszar znajdujący się na marsjańskich średnich szerokościach geograficznych, to temperatury na tym obszarze wzrosną niemal do poziomu ziemskiego. Wystarczy pokryć odpowiednio duży obszar, a nie będzie potrzeba żadnej innej technologii czy zjawiska fizycznego. Po prostu wystarczy warstwa tego materiału, by utrzymać wodę w stanie ciekłym, wyjaśnia Wordsworth.

Krzemionkowy aerożel mógłby więc zostać wykorzystany do budowy pomieszczeń mieszkalnych, a nawet samodzielnej biosfery na Marsie.

Naukowcy mają teraz zamiar przetestować swoje koncepcje na tych obszarach Ziemi, które przypominają Marsa. Mają tutaj do wyboru suche doliny Antarktyki i Chile.

Profesor Wordsorth przypomina, że gdy zaczniemy poważną dyskusję na temat uczynienia Marsa nadającym się do zamieszkania, będziemy musieli rozważyć też kwestie filozoficzne czy etyczne, dotyczące np. ochrony planety. Jeśli mamy zamiar zaszczepić życie na Marsie, to musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy już tam nie ma życia. A jeśli jest, to jak to pogodzić. Nie unikniemy takich pytań, jeśli chcemy, by ludzie mieszkali na Marsie.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Quote

Będziemy musieli rozważyć też kwestie filozoficzne czy etyczne, dotyczące np. ochrony planety. Jeśli mamy zamiar zaszczepić życie na Marsie, to musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy już tam nie ma życia. A jeśli jest, to jak to pogodzić.

Trochę się państwo naukowcy spóźnili z tymi rozważaniami. Biorąc pod uwagę, że grzyby i niesporczaki (i kto wie co jeszcze) są w stanie przetrwać w przestrzeni kosmicznej, bardzo prawdopodobne jest, że już zaszczepiliśmy ziemskie życie na Marsie, ale jestem całkiem bliski absolutnej pewności, że etyka nie odnosi się do dobra mikroorganizmów.

Edited by Daniel O'Really

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Porównywanie temperatur przy różnym ciśnieniu nie ma najmniejszego sensu. Na Marsie nie jest zimno, aby człowiek tam nie zmarzł wystarczy zwyczajne nasze codziennie ubranie, buty, spodnie, jakaś bluza i kurtka. Jest tak dlatego że atmosfera jest bardzo rzadka więc mało ciepła do niej oddajemy, nie grzejemy powietrza dookoła bo go zwyczajnie NIE MA. Niskie ciśnienia to środowisko w którym zawodzi nasza intuicja. Temperatura -100C na Marsie to mniej więcej nasze "zimno" na poziomie -10C. Męczy mnie już mówienie np. o temperaturze w przestrzeni kosmicznej. TAM NIE MA TEMPERATURY w naszym powszechnym rozumieniu, tam nie ma NIC.

Edited by Tomasz Winter
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Załóż kurtkę, ciepłe skarpety i goń na Marsa. Powodzenia. :)
Przed przymarsowieniem pooddychaj trochę, bo potem będzie bardziej zabawnie. Chciałbym to zobaczyć. :)
Swoją drogą myślę, że z takimi entuzjastami i koncepcjami polskiej myśli kosmicznej rodem Smoleńsk jesteśmy w stanie pierwsi posadzić na Marsie człowieka; że martwego to już nieistotne.

14 godzin temu, Tomasz Winter napisał:

TAM NIE MA TEMPERATURY

Jest. Może w Twoim rozumieniu nie ma, ale w końcu jakieś promieniowanie jest, a ono też ma temperaturę. Serio.

Edited by Szedar

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nie rozumiesz podstaw fizyki.  Temperatura otoczenia, atmosfery jest podawana dla atmosfery.  Jeżeli brak jest atmosfery lub ma ona inny skład, inne ciśnienie to nie można powyrównywać TEMPERATURY bo to nie ma najmniejszego sensu. Na Marsie wystarczy ciepła ZIEMSKA odzież aby było Ci ciepło i tylko do tego się odniosłem. W przestrzeni kosmicznej  jest podobnie, dobre narciarskie ubranie ochroni Cię w 100% przed "zmarznięciem". 

Czy to jest naprawdę tak trudne do zrozumienia?! 

 

Promieniowanie nie ma temperatury :)

Edited by Tomasz Winter

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Tomasz Winter napisał:

Nie rozumiesz podstaw fizyki.  Temperatura otoczenia, atmosfery jest podawana dla atmosfery.  Jeżeli brak jest atmosfery lub ma ona inny skład, inne ciśnienie to nie można powyrównywać TEMPERATURY bo to nie ma najmniejszego sensu

Oj. jak długo mamy do czynienia z gazem  pv = nRT zatem skład jest troszkę nieważny  z dokładnością  do poprawek na gazy rzeczywiste. Chcesz dokładniej, użyj wirialnego równania stanu. Mylisz temperaturę ze współczynnikiem przewodzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
29 minut temu, Jajcenty napisał:

Oj. jak długo mamy do czynienia z gazem  pv = nRT zatem skład jest troszkę nieważny  z dokładnością  do poprawek na gazy rzeczywiste. Chcesz dokładniej, użyj wirialnego równania stanu. Mylisz temperaturę ze współczynnikiem przewodzenia.

Temperatura w popularnych artykułach ma dokładnie takie znaczenie o jakim obaj myślimy/piszemy. Nie mylę tego znaczenia bo dokładnie wyjaśniłem że chodzi tutaj o ochronę przed utratą ciepła. Współczynnik przewodzenia ciepła to tylko jeden z czynników tego co nazywamy popularnie temperaturą. Dochodzą również inne zjawiska na powierzchni np. Marsa jak prędkość "wiatru" emisja promieniowania podczerwonego do otoczenia, odbicie promieniowania podczerwonego itp. itd.  Podtrzymuję to co napisałem, że do ochrony przed "zimnem" na powierzchni Marsa (właściwie utratą ciepła) wystarczy ciepły ziemski ubiór i nijak się ma marsjańskie zimno (np.  - 100C) do "zimna" które doświadczamy na Ziemi np. w okolicach biegunów.

Edited by Tomasz Winter

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja pytam co dalej? Naniesiemy 2-3 cm warstwę aerożelu na powierzchni i co? Podniesie się temperatura gruntu, pod spodem może roztopi się woda, ale co dalej? Jak tą wodę wykorzystać? Zebrać? Jak ma tam coś rosnąć pod nieprzepuszczalną warstwą? Ma w ogóle rosnąć czy nie? Co jak mikrometeoryt uszkodzi albo powstanie jakieś osuwisko i warstwa ochronna się zniszczy? Coś za duży poziom ogólności w tej koncepcji...

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Tomasz Winter napisał:

Promieniowanie nie ma temperatury

Proponuję doświadczenie, które może zrobić przedszkolak. W słoneczny letni dzień wystaw buzię na Słonko. Poczujesz tę temperaturę.
Bardziej wyrafinowane doświadczenie to pirometr; np. współcześnie w szpitalach nikt nie wsadza już nigdzie termometru, tylko zbliża takie ustrojstwo do czoła (nie dotykając) i wie jaką masz temperaturę - to temperatura promieniowania opuszczającego twoje przegrzane czoło. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, Tomasz Winter napisał:

Na Marsie wystarczy ciepła ZIEMSKA odzież aby było Ci ciepło i tylko do tego się odniosłem. W przestrzeni kosmicznej  jest podobnie, dobre narciarskie ubranie ochroni Cię w 100% przed "zmarznięciem". 

zgodzę się, że 100/-100 sc na Ziemi to zupełnie co innego jak 100/-100 sc na Marsie, czy na orbicie Plutona. Ale....

Na Marsie, a tym bardziej w przestrzeni kosmicznej, w swojej czapce i kurtce zmarzniesz identycznie jakbyś był "na golasa".  Przecież czapka działa tylko w gęstej atmosferze, gdzie bąbelki powietrza uwięzione między gęstymi włóknami czapki stają się izolatorem.  W kosmosie ośrodek (którego nie ma )  nie wyziębi ani nie zagrzeje ciała. Wystarczy jedynie cienka warstwa ekranu odbijającego podczerwień(nawet aluminiowa folia spożywcza). jakakolwiek szmata jest bez sensu bo nic nie da! poza komfortem dotyku dla skóry.

jak ktoś dał by mi wybór stać przez godzinę "na golasa" w -5sc na Ziemi lub w -100sc na Marsie to oczywiście wybrał bym życie, czyli stanie przez 1h na Marsie(z zastrzeżeniem że miałbym jakąś maszynkę do natleniania krwi, bo oddychanie przez maskę przy takim ciśnieniu bez kombinezonu ciśnieniowego raczej dobrze by się nie skończyło)

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, tempik napisał:

jak ktoś dał by mi wybór stać przez godzinę "na golasa" w -5sc na Ziemi lub w -100sc na Marsie to oczywiście wybrał bym życie

Gratuluję pewności, bo teoretycznie to nie takie proste, ale nic lepszego niż empiria. ;)
O ile pamiętam, na Marsie jakieś 70% utraty Twojej energii wewnętrznej to transport promienisty, pozostałe 30% - konwekcja; na Ziemi raczej w drugą stronę, ale i to też nie tak proste (tak naprawdę Twoja temperatura zawsze jest wynikiem pewnego bilansu zyski vs straty; przykładowo zyski to z brzusia i np. ze Słonka, czego Tomasz nie rozumie itd.). Jasne, że dla konwekcji i zwykłego przewodnictwa (lepsza intuicja ;)) szybkość przepływu zależy od samego ośrodka w którym jesteś, ale również od różnicy temperatur Ty - ośrodek.
Krótko, coby nie ciągnąć; zwykli ludkowie na Ziemi wchodzą w klapkach, slipkach (ewentualnie biustonosz :)) i czapce do takiej komory, gdzie jest i -100 i nic się nie dzieje. Nawet tak się leczą. Nie ma tam jednak ruchu powietrza i sucho aż strach. :)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kapsuły_kriogeniczne

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Szedar napisał:

Proponuję doświadczenie, które może zrobić przedszkolak. W słoneczny letni dzień wystaw buzię na Słonko. Poczujesz tę temperaturę.

ale poczujesz temp. UV, podczerwieni czy jeszcze innego zakresu? tak czy siak temp każdego koloru w zakresie widzialnym wd. Ciebie powinna spalić na popiół

19 godzin temu, Szedar napisał:

to temperatura promieniowania opuszczającego twoje przegrzane czoło.

chyba nie do końca  rozumiesz jak ów lekarski pirometr działa i zmianę czego rejestruje

  • Like (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, tempik napisał:

ale poczujesz temp. UV, podczerwieni czy jeszcze innego zakresu?

Fotony, które opuszczają promieniujące ciało, mają zawsze pewien rozkład (niekonicznie musi być to rozkład Planckowski) podobnie jak cząsteczki powietrza nie wszystkie mają tę samą "temperaturę", czyli energię (bo temperatura jest miarą energii; niczego innego). Temperatura promieniowania Słońca to prawie 6000 stopni (naszych, cywilizowanych :D).

8 minut temu, tempik napisał:

tak czy siak temp każdego koloru w zakresie widzialnym wd. Ciebie powinna spalić na popiół

Nie bardzo rozumiem i tak nie twierdziłem. Jak masz wątpliwości, to poopalaj się na Plutonie, Ziemi i Merkurym. W końcu ten sam rozkład promieniowania, ale obawiam się, że na Merkurym zbyt długo się nie poopalasz. :)

9 minut temu, tempik napisał:

chyba nie do końca  rozumiesz jak ów lekarski pirometr działa i zmianę czego rejestruje 

Skoro wiesz lepiej, to podziel się swoją mądrością, bo ja zwykle dzielę się swoją niewiedzą. Czekam miszczu. :)

Zamilkłeś, więc ja też zniknę na trochę (bo mam co robić :)). Do przeczytania pozostawiam choćby jakieś proste ćwiczenie dla nierozgarniętych studentów:
http://elektron.pol.lublin.pl/elekp/instrukcje_PWN/Lab_PWN_pirometry.pdf
Możesz pochwalić się jak odrobisz zadanie domowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
26 minut temu, Szedar napisał:

Nie bardzo rozumiem i tak nie twierdziłem. Jak masz wątpliwości, to poopalaj się na Plutonie, Ziemi i Merkurym. W końcu ten sam rozkład promieniowania, ale obawiam się, że na Merkurym zbyt długo się nie poopalasz.

no i własnie potwierdzasz to czego  czepiłem się. Te same fotony o tej samej energii a jednak.... na Merkurym spalą Ciebie(bo wiele na raz ciebie zaatakuje) a na Plutonie złapiesz katar. Nie da się przekładać i porównywać temperatury fotonów na "naszą" temperaturę drgających atomów np. w skórze  czy szklance piwa.

26 minut temu, Szedar napisał:

Skoro wiesz lepiej, to podziel się swoją mądrością, bo ja zwykle dzielę się swoją niewiedzą. Czekam miszczu. :)

patrz wyżej :)

nie sprawdzają jakim kolorem podczerwieni świecisz czyli temperatury barwy, a jak jasno świecisz, ewentualnie badają proporcję natężenia kilku konkretnych długości fal.

a co do Marsa, to po przemyśleniach ubrałbym jednak coś na nogi, jakieś drewniaki np :) bo by pociągnęło po nogach od gruntu i dostałbym niezłego "wilka" :D

 

Edited by tempik

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, tempik napisał:

no i własnie potwierdzasz to czego  czepiłem się

Najwyraźniej nie zrozumiałeś, więc powtórzę:

50 minut temu, Szedar napisał:

tak naprawdę Twoja temperatura zawsze jest wynikiem pewnego bilansu zyski vs straty

Widzisz, ten sam rozkład promieniowania obserwowany z różnych odległości dostarcza różną energię. Proste? Jak masz wątpliwości, to poproś kolegę, by w nocy zaświecił Ci latarką w oczy z odległości 10 m. Potem weź tę samą latarkę i zaświeć sobie z odległości 30 cm. Zauważysz różnicę.

4 minuty temu, tempik napisał:

Nie da się przekładać i porównywać temperatury fotonów na "naszą" temperaturę drgających atomów np. w skórze  czy szklance piwa.

Ja tego nie robię, bo doskonale rozumiem bilans energetyczny. Wiesz, taki trochę dalej niż szkoła "średnia". :)

5 minut temu, tempik napisał:

na Plutonie złapiesz katar.

Nie zdążę. :)

5 minut temu, tempik napisał:

ewentualnie badają proporcję natężenia kilku konkretnych długości fal

Ale rozumiesz podobieństwo fotometrii wielobarwnej ze spektrometrią? Jeśli nie, to odrób jednak proszę zadanie domowe, bo dyskusja coraz bardziej mnie boli. :)

No dobra. Tak naprawdę spektrometria to fotometria wielobarwna. Baaaardzo wielobarwna. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

to może zacytuję Ciebie:

20 godzin temu, Szedar napisał:

Proponuję doświadczenie, które może zrobić przedszkolak. W słoneczny letni dzień wystaw buzię na Słonko. Poczujesz tę temperaturę.
Bardziej wyrafinowane doświadczenie to pirometr; np. współcześnie w szpitalach nikt nie wsadza już nigdzie termometru, tylko zbliża takie ustrojstwo do czoła (nie dotykając) i wie jaką masz temperaturę - to temperatura promieniowania opuszczającego twoje przegrzane czoło. :)

nie, to nie jest konkretna temperatura podczerwieni która opuszcza czoło bo jak tak by było to tym prostym termometrem poprawnie wykryłbyś ją z 1cm,1m, itd. na buzi też nie poczujesz 6000K. i żaden bilans zysków i strat podczerwieni nic tutaj nie zdziała. ale nie ma co się spierać to tylko moje zdanie.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
16 minut temu, tempik napisał:

nie, to nie jest konkretna temperatura podczerwieni

Jeeez. Na poważnie? Kto powiedział o podczerwieni? Odrób zadanie domowe albo pytaj. Nie udawaj mędrca, bo widzą to nawet drzewa.

16 minut temu, tempik napisał:

żaden bilans zysków i strat podczerwieni

Kto mówi o podczerwieni? Twoje niezrozumienie jest fundamentalne, zatem pytaj; będę za dwie godzimy. :)

Ktoś Cię skrzywdził utożsamiając "ciepło" z "podczerwienią"? Kiepskiego miałeś fizyka... Bywa.

Edited by Szedar

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
21 godzin temu, Szedar napisał:

Proponuję doświadczenie, które może zrobić przedszkolak. W słoneczny letni dzień wystaw buzię na Słonko. Poczujesz tę temperaturę.
Bardziej wyrafinowane doświadczenie to pirometr; np. współcześnie w szpitalach nikt nie wsadza już nigdzie termometru, tylko zbliża takie ustrojstwo do czoła (nie dotykając) i wie jaką masz temperaturę - to temperatura promieniowania opuszczającego twoje przegrzane czoło. :)

Nie, nadal nie rozumiesz czym jest temperatura. Pomiar promieniowania ciała jest pomiarem pośrednim. Energia promieniowania to nie temperatura. Temperaturę posiada tylko MATERIA. Promieniowanie nie jest materią więc nie cechuje się temperaturą.

Zaglądnij do Wikipedii:

Temperatura – jedna z podstawowych wielkości fizycznych (parametrów stanu[1]) w termodynamice. Temperatura jest związana ze średnią energią kinetyczną ruchu i drgań wszystkich cząsteczek tworzących dany układ i jest miarą tej energii[2].

Temperaturę można ściśle zdefiniować tylko dla stanów równowagi termodynamicznej, bowiem z termodynamicznego punktu widzenia jest ona wielkością reprezentującą wspólną własność dwóch układów pozostających w równowadze ze sobą.

Temperatura jest miarą stanu cieplnego danego ciała. Jeśli dwa ciała mają tę samą temperaturę, to w bezpośrednim kontakcie nie przekazują sobie ciepła, gdy zaś temperatura obu ciał jest różna, to następuje przekazywanie ciepła z ciała o wyższej temperaturze do ciała o niższej – aż do wyrównania się temperatury obu ciał.

2 godziny temu, tempik napisał:

zgodzę się, że 100/-100 sc na Ziemi to zupełnie co innego jak 100/-100 sc na Marsie, czy na orbicie Plutona. Ale....

Na Marsie, a tym bardziej w przestrzeni kosmicznej, w swojej czapce i kurtce zmarzniesz identycznie jakbyś był "na golasa".  Przecież czapka działa tylko w gęstej atmosferze, gdzie bąbelki powietrza uwięzione między gęstymi włóknami czapki stają się izolatorem.  W kosmosie ośrodek (którego nie ma )  nie wyziębi ani nie zagrzeje ciała. Wystarczy jedynie cienka warstwa ekranu odbijającego podczerwień(nawet aluminiowa folia spożywcza). jakakolwiek szmata jest bez sensu bo nic nie da! poza komfortem dotyku dla skóry.

 

Zapominasz że to ubranie będzie przebywać w atmosferze powietrza o ciśnieniu zbliżonym do 1ATM, dlatego że zewnętrzna warstwa ubrania musi być okryta ciśnieniowym balonem w postaci pneumatycznie szczelnej powłoki. Inaczej być umarł z zupełnie innych powodów niż utrata ciepła (odwodnienia przez parowanie powierzchni skóry). 

Ta miła w dotyku szmata o której mówisz jest podstawą budowy każdego skafandra, służy jako "pojemnik na ciepło", coś jak cegła w piecu, niby jest izolatorem, ale do budowy pieca używamy cegieł :)

Ja napisałem tylko o ubraniu pod kombinezonem ciśnieniowym który może mieć 0,1mm grubości i dowolną przenikalność cieplną.

Na marginesie: Odnośnie właściwości izolacyjnych to bąbelki próżni są jeszcze lepszym izolatorem cieplnym niż bąbelki powietrza , zupełnie zapominać o wiatrach które wieją na Marsie.

Edited by Tomasz Winter

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Tomasz Winter napisał:

zupełnie zapominać o wiatrach które wieją na Marsie

no ale co mogą takie wiatry nawet jak będą dmuchać te 400km/h, jeśli atmosfera jest rzadsza od ziemskiej 1000x?

ani to nie przewróci człowieka, ani nie wychłodzi jak wiatry na Ziemi. wystarczy na  wzbicie pyłu i może załopotanie szmacianą flagą :)

 

 

  • Like (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nie 1000 lecz mniej więcej 100 razy rzadszą.  Przy wietrze 400km/h parcie wynosi już około 5,88kg/m2 więc można pokusić się nawet o budowę pustynnego żaglowca :)

Ale tak jak napisałem wcześniej, klasyczne ubranie może służyć nie tylko jako izolator ale również jako bufor energii cieplnej. Oczywiście można je zastąpić np. pianką taką jakiej używają windsurferzy czy nurkowie, ale mam wrażenie że byłoby w niej za ciepło. Nadal jednak upieram się że na Marsie nie jest tak zimno jakby wskazywałoby czyste porównanie samych temperatur atmosfery Ziemi i Marsa. Nie należy porównywać tych temperatur bo jest to po prostu mylące i niewiele mówi o tym czy marzlibyśmy tam czy nie.

Edited by Tomasz Winter
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Tomasz Winter napisał:

Nie, nadal nie rozumiesz czym jest temperatura. Pomiar promieniowania ciała jest pomiarem pośrednim

Wsadzenie sobie... pod pachę termometru rtęciowego jest pomiarem bezpośrednim? Żal mi Ciebie. :)
Słoneczko, dalej nie rozumiesz co to temperatura. Ta jest tylko miarą średniej energii tego, o czym mówimy. Zawsze. :)
Wiesz co? Powiedz wszystkim astrofizykom, że się mylą. Ówno wiedzą o temperaturach gwiazd itp., bo ty wiesz lepiej. :)

Godzinę temu, Tomasz Winter napisał:

Energia promieniowania to nie temperatura.

A energia drgań twojego czoła to nie temperatura? Przeczytaj co zacytowałeś. W ramach terapii naukowej polecę ci termin "temperatura efektywna". Owszem, skoro lubujesz się w wiki to kiepsko (ale ja nie mam zamiaru zbawiać świata :D); polecę anglojęzyczną stronę, choć również kiepsko, jak twoja ignorancja i niewiedza.

Godzinę temu, Tomasz Winter napisał:

Temperatura jest związana ze średnią energią kinetyczną ruchu i drgań wszystkich cząsteczek tworzących dany układ i jest miarą tej energi

Pomijając debilne "cząsteczek", to wątpisz, że fotony to cząstki? Według ciebie są "zamrożone"?

Godzinę temu, Tomasz Winter napisał:

Temperaturę można ściśle zdefiniować tylko dla stanów równowagi termodynamicznej, bowiem z termodynamicznego punktu widzenia jest ona wielkością reprezentującą wspólną własność dwóch układów pozostających w równowadze ze sobą.

Jak będziesz opalał się na Marsie, to trudno będzie zdefiniować twoją temperaturę, bo ciągle będzie spadać. Do stanu równowagi. Czapeczka, nawet kondonkowa nie pomoże.

 

P.S. Tomku, mimo minusa podziwiam cię; jeszcze tak odpornego umysłu na wiedzę nie spotkałem. :)

edit: dodam se, a co. :)
Tomku obal tego nobla, który otrzymał Einstein za wyjaśnienie efektu fotoelektrycznego. Potem
potraktuję cię poważnie. :)

2 godziny temu, tempik napisał:

ale nie ma co się spierać to tylko moje zdanie

Nie ma. Poszukaj "kiepspieteorie.pl" i tam szukaj szczęścia. Powodzenia. :)
Twoje zdanie naprawdę nie jest istotne. Nauki to nie zmieni. :D

 

P.S. ponownie
Czasem zastanawiam czego ja tu chcę? Przecież poza kilkoma ludkami, którzy rzeczywistość ogarniają, jak kilka groszy, uśmiechnięte jądra i człowiek z nikąd, to właściwie tu poziom przedgimnazjalny. Z głębokim przekonaniem proletariackiej przewodniej siły narodu, że i tak mamy rację. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Szedar napisał:

wątpisz, że fotony to cząstki? Według ciebie są "zamrożone"?

Tak, zwykła nudna cząstka. Przecież każda cząstka materii nie posiada masy, gna z prędkością światła i z nudów przechodzi jednocześnie przez 2 szparki dla radochy gawiedzi :)

tyle posiadasz wiedzy, że pewnie powiesz jaką ma temperaturę metr sześcienny próżni gdzieś tam 1mln, 10M i 100M km od słońca?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
16 minut temu, tempik napisał:

i z nudów przechodzi jednocześnie przez 2 szparki dla radochy gawiedzi

Jak każdy elektron, który ku uciesze gawiedzi będąc nudną cząstką materią jest. Zal chłopcze, żal tylko... Poczytaj o interferencji czegoś innego niż foton, bo znamy to już prawie wiek. :/

16 minut temu, tempik napisał:

tyle posiadasz wiedzy, że pewnie powiesz jaką ma temperaturę metr sześcienny próżni gdzieś tam 1mln, 10M i 100M km od słońca

Powiem, jeśli nauczysz się, że Słońce jest jedno i zasługuje na pisanie go odpowiednio. :)

P.S. Właściwie, po co ja mam to mówić? Przeecież jest to naprawdę rachunek szkolny. Nie potrafisz i widzisz to jako wyzwanie? Żal tylko. Kulek i takich tam uczyli chyba w podstawówce... Wiem, przybliżenia są ci dalekie, ale tak właśnie działa cała machina wyborcza. :)

P.S. ponownie
jak poprosisz, to policzę, ze szczegółami :)

Edited by Szedar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proszę....policz :)

jak już czepiłes tych elektronów to przy okazji policz temperaturę prądu w gniazdku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, tempik napisał:

Proszę....policz :)

Proszę bardzo, ale pomóż mi przy założeniach. Chcemy najprostszy policzalny model? Próżnia wokół Słońca?

7 minut temu, tempik napisał:

to przy okazji policz temperaturę prądu w gniazdku

To później, Musisz tylko powiedzieć co tam wetknąłeś. Paluchy czy drut miedziany fi 1,5? Jak nic nie wetknąłeś, to nie musimy liczyć; bez prośby masz odpowiedź: temperatura otoczenia. :)

No bo jak nic nie wetknąłeś, to prądu nie ma. :)

 

P.S. co do prądu wpadłem na prosty genialny sposób. Weź zamień bezpieczniki na dwa złote, wsadź termometr i drut miedziany w kontakt. Poczekaj chwilę i ci pokaże. :D:D:D

Dla mniej ogarniętych eksperymentatorów podpowiem, że jednak kiepski eksperyment, bo beemy. Nie bierzcie się za to (owszem, można :D).

28 minut temu, tempik napisał:

Proszę....policz :)

No i co? Miał to być tylko cynizm? Wyszło ci cienko, jak ten drucik. :)
Czekam na założenia; poważnie. Mam nadzieję, że rozumiesz, iż odpowiedź jaka będzie temperatura w Warszawie za trzy tygodnie o godzinie 13:30 nie jest łatwa, ale mam wrażenie, że ty wiesz jaka będzie. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nowe dowody wskazują, że kultura aszelska pojawiła się na północy Francji o co najmniej 150 000 lat wcześniej niż przypuszczano. Znaleźli je właśnie naukowcy z francuskiego Narodowego Centrum Badań Badań Naukowych (CNRS) i Muzeum Historii Naturalnej. Prowadzili oni badania na stanowisku Moulin Quignon w departamencie Somma, które zostało ponownie odkryte w 2017 roku. Stanowisko znano już wcześniej, jednak na 150 lat o nim zapomniano.
      Teraz w osadach w dolinie Sommy, na wysokości 30 metrów nad rzeką, znaleziono ponad 260 krzemiennych narzędzi, w tym 5 pięściaków, których wiek oszacowano na 650–670 tysięcy lat. Znalezione tu pięściaki są najstarszymi tego typu obiektami odkrytymi w Europie północno-zachodniej.
      Znalezione zabytki zostały wytworzone przez przedstawicieli kultury aszelskiej, a odkrycie potwierdza, że dolina Sommy była centralnym punktem najstarszego osadnictwa w Europie.
      Czas rozprzestrzeniania się homininów i kultury aszelskiej wraz z charakterystycznym dla niej bifacjalnym retuszem stosowanym przy produkcji pięściaków, to kluczowe zagadnienie debaty nad zasiedlaniem Europy przez ludzi. Homininy pojawiły się na południu Europy już 1,4 miliona lat temu, jednak dotychczas sądzono, że na północ dotarli znacznie później. Odkrycia z ostatnich lat każą jednak zweryfikować te przypuszczenia. Okazało się bowiem, że do południowo-wschodniej Anglii dotarli już około 800 000 lat temu.
      Narzędzia kultury aszelskiej, pochodzące sprzed 700 000 lat (centralna Francja) i 610-670 tysięcy lat (Włochy), były znane już wcześniej. Jednak dotychczas powyżej 50. równoleżnika północnego najstarsze narzędzia wytwarzane tą technologią liczyły sobie około 550 000 lat.
      Stanowisko Moulin Quignon to jedno z tych stanowisk, na których w latach 1837–1868 francuski archeologi Jacques Boucher de Perthes odkrył pierwsze narzędzia z bifacjalnym retuszem. Odkrycie to skłoniła Charlesa Lyella do wysunięcia stwierdzenia o bardzo dawnym pochodzeniu człowieka. W latach 1863–1864 w Moulin Quignon odkryto ludzkie szczątki, które, jak się okazało, zostały dla żartu podrzucone przez robotników. To zniszczyło reputację stanowiska archeologicznego, o którym na 150 lat zapomniano. Do stanowiska wrócono niedawno, po analizie zabytków przechowywanych od XIX wieku.
      Szczegółowy opis odkrycia można znaleźć w artykule The earliest evidence of Acheulian occupation in Northwest Europe and the rediscovery of the Moulin Quignon site, Somme valley, France

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niedźwiedź jaskiniowy prawdopodobnie wyginął głównie przez ludzi, a nie przez zmiany klimatu. Do takich wniosków, przeczących dotychczasowym teoriom, doszła międzynarodowa grupa naukowa złożona z przedstawicieli wielu europejskich instytucji badawczych.
      Niedźwiedź jaskiniowy to jeden z największych gatunków, który wyginął pod koniec ostatniej epoki lodowej. Obecnie obowiązujące teorie mówią, że gatunek wyginął, gdyż nie poradził sobie ze zmianami klimatycznymi. Teraz dowiadujemy się, że ludzie odegrali znaczącą rolę w zniknięciu tego gatunku.
      Naukowcy przeanalizowali mitochondrialne DNA 59 niedźwiedzi jaskiniowych z całej Europy. Badania wykazały, że populacja niedźwiedzia jaskiniowego zaczęła zmniejszać się przed nadejściem ostatniej epoki lodowej oraz, że niedźwiedź jaskiniowy przetrwał wcześniejsze epoki lodowe bez znaczących spadków populacji.
      Naukowcy zauważyli, że H. sapiens pojawił się na terenach zamieszkanych przez niedźwiedzie jaskiniowe około 40 000 lat temu. Wcześniej od tysięcy lat mieszkali tam neandertalczycy, ale ich obecność nie miała związku ze spadkami populacji gatunku. Wydaje się zatem, że niedźwiedzie i neandertalczycy przez tysiące lat mieszkali obok siebie.
      Wszystko wskazuje na to, że to H. sapiens w dużej mierze odpowiada za wytępienie niedźwiedzia jaskiniowego. Człowiek współczesny wykorzystywał lepsze narzędzia do polowania i mógł mniej niż neandertalczyk obawiać się wchodzenia do jaskiń zamieszkanych przez niedźwiedzia. Ludzie mogli polować na niedźwiedzie jaskiniowe dla mięsa, futer oraz by wyeliminować potencjalne zagrożenie. Gdy ludzie zredukowali populację niedźwiedzia jaskiniowego, poszczególne osobniki były bardziej izolowane od siebie, zmniejszyła się pula genetyczna gatunku, przez co stał się on bardziej podatny na choroby. Dodatkową przyczyną było nadejście epoki lodowej. Jako, że niedźwiedź jaskiniowy żywił się głównie roślinnością, zmiany klimatu utrudniały znajdowanie pożywienia.
      W podsumowaniu swojej pracy naukowcy stwierdzili, że przetrzebienie populacji niedźwiedzia jaskiniowego przez człowieka spowodowało, iż gatunek nie był w stanie przetrwać ostatniej epoki lodowej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od czasu, gdy ludzie zasiedlili Nową Zelandię, wyginęła połowa miejscowych gatunków ptaków, a wiele innych jest zagrożonych. Teraz na łamach Current Biology ukazał się artykuł, którego autorzy obliczają, że powrót do takiej liczby gatunków jak przed kolonizacją człowieka zająłby nowozelandzkiej naturze około 50 milionów lat.
      Podejmowane przez nas dzisiaj decyzję dotyczące ochrony środowiska będą odczuwalne przez miliony lat. Niektórzy ludzie sądzą, że wystarczy zostawić naturę samą sobie, a szybko się ona odrodzi. Prawda jednak jest taka, że – przynajmniej w Nowej Zelandii – natura potrzebowałaby milionów lat, by odrodzić się po zniszczeniach dokonanych przez człowieka, a być może nigdy by się naprawdę nie odrodziła, mówi Luis Valente z berlińskiego Muzeum Historii Naturalnej.
      Dzisiejszy poziom bioróżnorodności to skutek milionów lat ewolucji. Ludzie w ciągu kilku tysiącleci wymazali te miliony lat. Naukowcy potrafią stwierdzić, jak dużo bioróżnorodności utraciliśmy wskutek działalności człowieka, ale rzadko zajmują się pomiarami wpływu ludzi na bioróżnorodność wysp.
      Valente i jego koledzy opracowali metodę oszacowania, jak długo wyspiarskiej przyrodzie zajmie odrodzenie się po utracie bioróżnorodności spowodowanej przez człowieka. Stwierdzili, że idealnym modelem do zademonstrowania działania nowej metody będzie zastosowanie jej do ptaków Nowej Zelandii. Antropogeniczne wymieranie nowozelandzkich zwierząt jest dobrze udokumentowane dzięki dziesięcioleciom pracy paleontologów i archeologów. A dostępne zsekwencjonowane DNA wymarłych gatunków ptaków Nowej Zelandii pozwala nam na zastosowanie naszej metody, mówi Valente.
      Naukowcy obliczyli, że powrót do takiej samej liczby gatunków ptaków, jakie żyły na Nowej Zelandii przed przybyciem człowieka, zająłby naturze 50 milionów lat. Gdyby zaś wyginęły wszystkie zagrożone obecnie gatunki, to natura potrzebowałaby 10 milionów lat, by ich liczba powróciła do liczby obecnej.
      Teraz Valente chce zastosować swoją metodę do innych wysp, by sprawdzić, jak tam wygląda sytuacja. Naukowcy spróbują też ocenić, które z czynników antropogenicznych odgrywają najważniejszą rolę w utracie gatunków.
      Uczony z optymizmem spogląda na przyszłość nowozelandzkiej przyrody. "Podejmowane tutaj inicjatywy są wysoce innowacyjne, wydają się działać i mogą zapobiec kolejnym stratom, które natura będzie odrabiała przez miliony lat", stwierdza uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Japonia jest pierwszym krajem, który zezwoli na tworzenie samodzielnie żyjących ludzko-zwierzęcych hybryd. Naukowcy będą mogli tworzyć zwierzęce embriony zawierające ludzkie komórki i wprowadzać je do organizmów zwierząt.
      Hiromitsu Nakauchi, który stoi na czele zespołu z Uniwersytetu Tokijskiego i Uniwersytetu Stanforda, planuje hodowanie ludzkich komórek w embrionach myszy i szczurów, następnie wszczepianie ich do surogatek odpowiednich gatunków. Ostatecznym celem jest stworzenie zwierząt z ludzkimi organami, które będzie można przeszczepiać ludziom.
      Aż do marca w Japonii obowiązywało prawo, które zakazywało utrzymywania przy życiu dłużej niż przez 14 dni zwierzęcych embrionów zawierających ludzkie komórki lub też przeszczepianie takich embrionów do surogatek. W marcu opracowano zasady zmieniające dotychczasowe przepisy, zezwalając na tworzenie hybryd, wszczepianie ich surogatkom i doprowadzanie do porodu.
      W innych krajach, w tym w USA, przepisy zabraniają na doprowadzanie do porodu hybryd. Zresztą od 2015 roku w Stanach Zjednoczonych w ogóle obowiązuje moratorium na badania nad hybrydami.
      Prace Nakauchiego są pierwszymi, które zostaną zaakceptowane na gruncie nowych przepisów. Zgoda powinna zostać wydana w sierpniu.
      Nakauchi twierdzi, że swoje prace będzie prowadził powoli i początkowo nie będzie oprowadzał do porodu. Na początku hybrydowe embriony myszy będą utrzymywane przy życiu przez 14,5 doby. W kolejnym etapie badań hybrydy szczura z ludzkimi komórkami będą hodowane przez 15,5 doby. Ciąża u szczurów trwa około 22 dni. Nakauchi ma następnie zamiar zwrócić się o zgodę na hodowanie przez 70 dni embrionów świni zawierających ludzkie komórki.
      Niektórzy bioetycy wyrażają obawy, że ludzkie komórki mogą opuścić organy, które mają z nich powstać, dostać się do rozwijającego mózgu zwierzęcia i wpłynąć na jego świadomość. Nakauchi zapewnia, że brał po uwagę taką możliwość i że na tyle kontroluje cały proces, iż komórki trafią tylko do tego organu, który ma powstać.
      Naukowcy chcą tworzyć zwierzęce embriony, którym brakuje genów niezbędnych do powstania konkretnego organu, następnie wstrzykiwać w embriony ludzkie indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste, z których w ciele zwierzęcia rozwinie się ludzki organ.
      Już w 2017 roku Nakauchi poinformował, że w wraz z zespołem wstrzyknęli mysie indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste do szczurzego embrionu, który nie był w stanie wytworzyć trzustki. U szczura wytworzyła się trzustka zbudowana całkowicie z mysich komórek. Następnie trzustka ta została przeszczepiona genetycznie zmodyfikowanej myszy, u której wywołano cukrzycę. Trzustka podjęła normalną pracę.
      Jednak z wyhodowaniem ludzkich organów nie będzie tak łatwo. W 2018 roku Nakauchi informował, że eksperyment z ludzkimi komórkami wszczepionymi do embrionu owcy nie powiódł się. Po 28 dniach embrion zawierał bardzo mało ludzkich komórek i nic, co przypominałoby trzustkę. Stało się tak prawdopodobnie ze względu na niewielkie powiązanie genetyczne pomiędzy człowiekiem a owcą.
      Jun Wu, który na University of Texas bada ludzko-zwierzęce hybrydy mówi, że nie ma sensu doprowadzanie do porodu hybryd embrionów tak odległych gatunków jak świnia czy owca oraz człowiek, gdyż ludzkie komórki zostaną szybko z embrionów wyeliminowane. Aby pokonać tę barierę i móc hodować ludzkie organy w organizmach zwierząt odległych od nas genetycznie musimy najpierw zrozumieć mechanizmy molekularne leżące u podstaw rozwoju.
      Dlatego też Nakauch chce pracować stopniowo, by dowiedzieć się, co ogranicza rozwój ludzkich komórek w zwierzęcych embrionach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Struktury społeczne tworzone przez goryle są bardziej złożone niż nam się wydawało i w uderzającym stopniu przypominają struktury społeczne tworzone przez ludzi. Odkrycie to sugeruje, że początków ludzkich systemów społecznych należy szukać u wspólnego przodka ludzi i goryli, zamiast przypisywać całą zasługę wyjątkowości człowieka.
      Doktor Robin Morrison z University of Cambridge, główna autorka najnowszych badań, wykorzystała dane gromadzone przez sześć lat w dwóch miejscach badawczych w Republice Kongo. Badanie życia społecznego goryli jest trudne. Zwierzęta te spędzają więksość czasu w gęstych lasach i mogą minąć całe lata, zanim przyzwyczają się do obecności ludzi, mówi uczona. Goryle gromadzą się też w miejscach, gdzie las styka się z bezdrzewnymi mokradłami, by żywić się tam wodną roślinnością. Ustawiliśmy w takich miejscach platformy badawcze i przez wiele lat, od świtu do nocy obserwowaliśmy i nagrywaliśmy życie goryli, opowiada Morrison. Większość z wykorzystanych danych pochodzi z Mbeli Bai, gdzie Wildlife Conservation Society od ponad 20 lat prowadzi badania nad gorylami.
      Goryle żyją w niewielkich grupach rodzinnych składających się z dominującego samca oraz gromady samic i młodych. Morrison wykorzystała algorytmy statystyczne pozwalające odkryć wzorce interakcji pomiędzy poszczególnymi osobnikami w grupach. Odkryła w ten sposób interakcje, o których dotychczas nie mieliśmy pojęcia.
      Okazało się bowiem, że poza najbliższą rodziną goryle utrzymywały regularne kontakty średnio z 13 innymi zwierzętami, odpowiadającymi rodzinom wielopokoleniowym: swoim ciotkom, dziadkom czy kuzynom. To jednak nie wszystko. Uczeni zauważyli, że kontakty społeczne goryli obejmują średnio 39 osobników, z którymi spędzają czas, ale nie muszą być z nimi spokrewnione. To odpowiada wczesnym ludzkim populacjom, takim jak plemię czy mała osada, mówi Morrison.
      Gdy mamy grupy, gdzie dominujące samce są ze sobą blisko spokrewnione, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że grupy te utworzą jedno „plemię”, jednak w ponad 80% przypadków takich bliskich związków okazywało się, że dominujące samce są ze sobą słabo spokrewnione lub w ogóle nie występuje pomiędzy nimi pokrewieństwo. Samice spędzają życie w wielu różnych grupach, dzięki czemu urodzone przez nie samce, nawet te niespokrewnione, dorastają razem, na podobieństwo przyrodnich braci. To właśnie związki, które wtedy powstają, mogą owocować więzami, jakie obserwujemy u dorosłych samców, stwierdza uczona. Gdy spojrzymy na te związki z naszej antropocentrycznej perspektywy, możemy mówić tutaj o starych przyjaźniach.
      Zdarza się też, że wiele młodych samców jednocześnie opuszcza swoje stada, jednak nie są oni jeszcze gotowi, by założyć własne stado. Wówczas, na krótki czas, samce takie tworzą wspólne grupy. Naukowcy przypuszczają, że może być to kolejny element tworzenia się więzi, która pozostaje na całe życie.
      Uczeni zauważyli jeszcze jedno interesujące zjawisko. Okazuje się, że od czasu do czasu dochodzi do większych zebrań goryli. Przypominają one doroczne zgromadzenia czy festiwale. Jednak zachowania takie miały miejsce zbyt rzadko, by coś pewnego o nich powiedzieć.
      Morrison i jej zespół spekulują, że to okresowe dojrzewanie ulubionej żywności goryli mogło przyczynić się do tworzenia szerokich więzi społecznych. Goryle każdego dnia przebywają wiele kilometrów w poszukiwaniu różnych roślin, które rzadki i w sposób nieprzewidziany wydają owoce. Łatwiej jest znaleźć żywność, jeśli się współpracuje. Goryle spędzają dużą część życia na nauce poszukiwania żywności. To i inne zachowania społeczne w ramach własnej grupy oraz szerszej sieci osobników wspomagają współpracę i kolektywną pamięć o występowaniu trudnej do znalezienia żywności, stwierdzają uczeni.
      Obecnie wiemy o niewielu gatunkach ssaków, które tworzą struktury społeczne podobne do ludzkich. Również te gatunki, jak słonie czy delfiny, polegają na równie rozbudowanej co u człowieka pamięci przestrzennej pozwalającej odnaleźć źródła pożywienia. Dotychczas jednak obserwowaliśmy takie zachowania u gatunków, które były ewolucyjnie od nas odległe. Nasi najbliżsi krewni, szympansy, żyją w niewielkich terytorialnych grupach, często zmieniają sojusze i są bardzo agresywni wobec sąsiadów. Stąd też narodziła się teoria mówiąca, że zdolność do tworzenia dużych i skomplikowanych więzi społecznych to unikatowa umiejętność człowieka związana z jego „społecznym mózgiem”. Jednak badania Morrison wskazują, że zdolnościami takimi wykazują się też goryle, a to sugeruje, że nasze zdolności tworzenia więzi społecznych pojawiły się bardzo dawno i mogły po prostu zaniknąć u szympansów.
      Skala rozszerzania się więzi społecznych wraz z każdą dodatkową grupą goryli wchodzących w interakcje odpowiada temu, co obserwujemy nie tylko u wczesnych ludzi, ale również u pawianów, waleni i słoni, mówi Morrison. Istnieją znaczne różnice w strukturach społecznych u różnych gatunków naczelnych. Jednak to, co widzimy u goryli, i co prawdopodobnie istniało u naszego wspólnego z nimi przodka, może posłużyć jako zadziwiająco dobry model społecznej ewolucji człowieka, dodaje uczona.
      Nasze odkrycie to kolejny dowód, że te zagrożone zwierzęta są niezwykle inteligentne, mają złożone życie, a my ludzie nie jesteśmy tak wyjątkowi, jak nam się wydaje.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...