Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Firma Hyper Poland, która chce wprowadzić do komercyjnego użytku kolej magnetyczną, mogącą jeździć z prędkością 300 km/h, ma zapewnione finansowanie budowy 500–metrowego toru testowego w Żmigrodzie – poinformowała PAP Natalia Sikorska z Hyper Poland.

Testowy tor o długości 500 metrów powstanie w Żmigrodzie koło Wrocławia na terenie należącym do Instytutu Kolejnictwa. (...) Możemy śmiało powiedzieć, że nasze plany, czyli budowa toru w skali 1 do 5 i budowa toru w skali 1 do 1 o długości 500 metrów, mają zapewnione finansowanie – powiedziała PAP Sikorska.

Na tym torze pojazd typu magrail będzie mógł się rozpędzić do 300 km/h.

Sikorska dodała, że spółka Hyper Poland pozyskała niedawno dofinansowanie w wysokości 16,5 mln zł z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w konkursie; pieniądze zostaną przeznaczone na jej rozwój. Dodatkowo firma zebrała ponad 1 mln zł w kampanii crowdfundingu udziałowego na brytyjskiej platformie Seedrs.

Pieniądze z NCBR–u zostaną przeznaczone na prace badawczo–rozwojowe nad napędem i zawieszeniem do wszystkich trzech etapów rozwoju technologii hyperloop. Środki zostaną wykorzystane do zbudowania stanowisk testowych, do badania napędu liniowego i lewitacji magnetycznej.

Hyper Poland jako jedyna firma na świecie opracowała sposób na to, jak przystosować istniejące, zwykłe tory kolejowe do potrzeb lewitujących, magnetycznych pojazdów kolejowych. Opracowana w Polsce technologia ma pozwolić na to, aby w istniejących już korytarzach kolejowych zamiennie poruszały się zwykłe pociągi oraz superszybkie pociągi magnetyczne.

Takie wdrożenie technologii hyperloop ma być kilkukrotnie tańsze niż w pierwotnym pomyśle, zakładającym budowę od zera infrastruktury próżniowej.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

300 km/h to nie wymaga magnetyzmu czy hyperloopa - tu wystarczą porządne tory :) i pociągi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Rura jest potrzebna przy wyższych prędkościach, kiedyś na KW napisano, że Chińczycy zaczęli "drążyć" tę technologię bo zwiększając prędkość pociągów doszli do problemu hałasu, wywołanego tarciem powietrza. 

2. W tym przypadku innowacją jest możliwość upgrade torów z kompatybilnością wsteczną. Osobnym upgradem jest lewitacja a osobnym tunel z niskim ciśnieniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Pewna polska prywatna firma pracuje na technologią prawdziwego próżniowego Hyperloop, kapsuła nie musi posiadać żadnego napędu, kół, ani magazynu energii. Tor składa się z rury i to wszystko, nie ma żadnej elektroniki, cewek, elektryki, szyn itp. ... nic. To jest dopiero rewolucyjny projekt, na razie jest w fazie patentowania, pomysł jest na razie w fazie niejawnej. Przed premierą napiszę o tym tutaj na forum, dowiecie się pierwsi szczegółów.

Projekt dotyczy transportu cargo, transport ludzi nie było na razie rozpatrywany ze względu na większy potencjał rynkowy szybkiego transportu towarów.

 

Edited by Tomasz Winter

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
11 godzin temu, Tomasz Winter napisał:

yperloop, kapsuła nie musi posiadać żadnego napędu, kół, ani magazynu energii. Tor składa się z rury i to wszystko, nie ma żadnej elektroniki, cewek, elektryki, szyn itp. ... nic. To jest dopiero rewolucyjny projekt, na razie jest w fazie patentowania,

Kurde ubiegli mnie. Jak miałem 12 lat wpadłem na coś bardzo podobnego. Mogą się spodziewać pozwu. Ja mam taki pomysł, żeby zbudować taką rurę od gór do morza. Wynikająca z różnicy poziomów energia pozwala transportować towary. Jak do tego dołożyć wodę z gór to można na zasadzie windy wciągać towar z morza w góry. Taka clarckowska winda, tyle że przygruntowa.

A na poważnie. Zauważyliście ile energi/CO2 moglibyśmy zaoszczędzić gdyby drogowcom chciało się niwelować wzniesienia? Różnicy poziomów nie zmienimy, ale wiele dróg zupełnie bez sensu prowadzi góra - dół co powoduje znaczne straty paliwa.

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Jajcenty napisał:

Zauważyliście ile energi/CO2 moglibyśmy zaoszczędzić gdyby drogowcom chciało się niwelować wzniesienia? Różnicy poziomów nie zmienimy, ale wiele dróg zupełnie bez sensu prowadzi góra - dół co powoduje znaczne straty paliwa.

Ta dywersja na naszych  kieszeniach jest mocno przemyślana.:angry: Taniej się wybuduje a póżniej  więcej zarobi na przepalonym przez auta paliwie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
2 godziny temu, Jarek Duda napisał:

Pierwsze skojarzenie to https://en.wikipedia.org/wiki/Pneumatic_tube wynalezione w 1799.

Tak, ale pomysł sporo się różni. Pomijając kwestię np. standaryzacji kapsuł (zawartość 3 palet EURO) polega również na tym że transport odbywa się w próżni (powiedzmy w bardzo niskim ciśnieniu) kapsuły nie są popychane powietrzem i lewitują. Między kapsułą a rurą może być spora przestrzeń, nie ma to większego znaczenia dla sprawności. Pomysł przez opatentowaniem przeszedł profesjonalne badania patentowe. Sama idea jest bardzo prosta, lecz ... pomysłowa :)

2 godziny temu, Jajcenty napisał:

Kurde ubiegli mnie. Jak miałem 12 lat wpadłem na coś bardzo podobnego. Mogą się spodziewać pozwu. Ja mam taki pomysł, żeby zbudować taką rurę od gór do morza. Wynikająca z różnicy poziomów energia pozwala transportować towary. Jak do tego dołożyć wodę z gór to można na zasadzie windy wciągać towar z morza w góry. Taka clarckowska winda, tyle że przygruntowa.

A na poważnie. Zauważyliście ile energi/CO2 moglibyśmy zaoszczędzić gdyby drogowcom chciało się niwelować wzniesienia? Różnicy poziomów nie zmienimy, ale wiele dróg zupełnie bez sensu prowadzi góra - dół co powoduje znaczne straty paliwa.

Bardzo fajnie ale niwelacja niewiele daje, gdy kapsuła dociera znad morza w góry to gdyby  napęd opierał się na samej grawitacji to i tak musimy wyciągać kapsułę dźwigiem na odpowiedni poziom, energia jest niezbędna. Koncepcję masz ciekawą, poczytaj o "krzywej najszybszego spadku".

Projektowany napęd Hyperloopa o którym napisałem nie wynika z różnicy w poziomie krańców rury (grawitacyjny), poza tym, nie jest to perpetuum mobile :)  Zasadniczo jest czymś w rodzaju bardzo sprawnego magazynu energii, ładuje się go pompami próżniowymi.

Edited by Tomasz Winter

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Tomasz Winter napisał:

to i tak musimy wyciągać kapsułę dźwigiem na odpowiedni poziom, energia jest niezbędna.

Rozwiązanie jest gotowe:

4 godziny temu, Jajcenty napisał:

Jak do tego dołożyć wodę z gór to można na zasadzie windy wciągać towar z morza w góry. Taka clarckowska winda, tyle że przygruntowa.

 

2 godziny temu, Tomasz Winter napisał:

Koncepcję masz ciekawą, poczytaj o "krzywej najszybszego spadku".

Po co tu mieszać brachistochronę? Starczy energii potencjalnej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

To i ja napiszę mój "genialny" transportowy pomysł (jedne z wielu) jak miałem dokładnie 12 lat. 

Myślę sobie, (to było naprawdę głupie :P )  po co oni ładują te silniki/ napędy w kapsuły (to miał być transport małych kapsuł) ciężkie to to i w ogóle bez sensu, z lewitacją też duże koszty, może by tak zrobić takie tory, co to z jednej trony się rozszerzają (Mogą być liny napędowe), a z drugiej są wąskie i wagonik by się przesuwał. Oczywiście nie na całej długości jedne, tylko co pewien czas i tak kolejne kolejne. To nie miało być super szybkie ale miejskie  ;) 

@Jajcenty transport na różnicy wzniesień też wymyśliłem i też w okolicach 6 klasy podstawówki, nie wiem kto jest starszy, więc wiesz ;) możemy się dogadać.

Z "próżniowych" (Też słabe) to też lokalna próżnia z jednej strony, (śluzy co jakiś czas) a wyższe ciśnienie z drugiej strony (Też śluzy)..

 

Ostatecznym "mega pomysłem" były sterowce a la kolejka linowa górska tylko, że bez słupów( tzn. bardzo rzadko)  i nie w górach. Czyli mamy w trzy d*py sterowców, połączonych linami od południa po morze, i ciągle się "kręcą" i dokładamy tylko towary pod nie, genialne nie? :D 

 

A i jeszcze mam napęd elektryczny w kosmosie ;) 



 

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
54 minuty temu, Afordancja napisał:

Ostatecznym "mega pomysłem" były sterowce a la kolejka linowa górska tylko, że bez słupów( tzn. bardzo rzadko)  i nie w górach. Czyli mamy w trzy d*py sterowców, połączonych linami od południa po morze

:D Rekordu chyba nie pobiłeś... Jeden ruski inżynier genialny z czasów Loni Breżniewa wymyślił mosty... zawieszone na stale pracujących silnikach odrzutowych! W ogóle mieli wtedy pieprznięte pomysły - odwrócenie biegu syberyjskich rzek, sztuczne Słońce nad Syberią, roboty ziemne bombami atomowymi i inne takie. Na szczęście niewiele im z tego wyszło, chociaż jedną czy dwie góry atomówkami wysadzili, żeby tamę zrobić. No i Morze Aralskie udało im się wysuszyć (nawadnianie pół z bawełną, gównianą zresztą)... widziałem to z 11 km, widok niesamowity.

A Hyperloopów i innych takich. Kiedy się trochę z boku na to wszystko patrzy, to wygląda jakby świat sraczki jakiejś potężnej dostał i cały czas bał się czy do klopa zdąży... Paranoja.
Transport by ograniczać trzeba, a nie ułatwiać i przyspieszać. Dochodzi już do totalnego idiotyzmu. Do sklepu u mnie na wsi płyn mlekopodobny (prawdziwego mleka, z krowy, a nie z fabryki, oczywiście nie ma) 400 km jedzie. Jajka ze 200. Inne rzeczy podobnie. Kiedyś o kartofle zapytałem czy chińskie, bo zielone całkiem były (solanina). Odpowiedź była całkiem serio - "Nie, z Hiszpanii"... Sklep na wsi, kurza mać. Zresztą:
https://finanse.wp.pl/rolnicy-na-tropie-przekretow-sklepow-publikuja-zdjecia-w-sieci-6382285677024897a
Itp., itd., etc.

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
9 minut temu, ex nihilo napisał:

Jeden ruski inżynier genialny z czasów Loni Breżniewa wymyślił mosty... zawieszone na stale pracujących silnikach odrzutowych!

No dobra, kosztowo (chyba) ich nie przebiję ;)  (hm..to czemu mosty na balonach nie wymyślili? ;) ) 

Może jeszcze mi powiesz, że elektryczny napęd wymyślili w kosmosie? (aaa ok, kurcze, przecież wymyślono tylko nie wiadomo czy działa)

Co do transportu (nie koniecznie ludzi) to ja jestem w sumie za. I nie chodzi mi o żywność, tylko ogólnie. Widzę wiele plusów.

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
58 minut temu, Afordancja napisał:

Ostatecznym "mega pomysłem" były sterowce a la kolejka linowa górska tylko, że bez słupów( tzn. bardzo rzadko)  i nie w górach. Czyli mamy w trzy d*py sterowców, połączonych linami od południa po morze, i ciągle się "kręcą" i dokładamy tylko towary pod nie, genialne nie? :D

Na to nie wpadłem :(

8 minut temu, ex nihilo napisał:

eden ruski inżynier genialny z czasów Loni Breżniewa wymyślił mosty... zawieszone na stale pracujących silnikach odrzutowych!

To mnie nie dziwi. Sam kombinuję dlaczego nie startujemy z  Everestu?. te 10% do granicy Kosmosu to nie w kij dmuchał. Roją mi się też platformy startowe wiszące na balonach wspomagane silnikami odrzutowymi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Jajcenty napisał:

dlaczego nie startujemy z  Everestu?

Pewnie dlatego, że już całkiem zasrany, i to dosłownie. Gdyby to rozmarzło od ciepła silników, to smród pewnie byłby od Delhi do Pekinu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
8 minut temu, ex nihilo napisał:

Jakich?

Poprzez transport rozumiem optymalizację np. kosztów(Tani transport), albo czasu (Szybki transport). lub bardziej ekologiczny.

Tani pominę bo po prostu wprost wpływa na koszty np. produkcji, ogólnie kupna. Ekologiczny też pominę bo to sam  sobie plus.

Jeśli chodzi o szybki(przy tej samej cenie ;) ) to mamy mniejsze koszty magazynowania, możliwość produkowania metologią "just in time".  Mniejsze przestoje gdy coś pójdzie nie tak. Lepszą dywersyfikację dostawców. To, że Ty narzekasz, ze coś np. z  Hiszpanii (powiedzmy truskawki) dla mnie jest plusem, bo nie dość, że mogę z Polski to mogę i z Hiszpanii (a oni mogą spróbować pysznych polskich).

Jednym słowem łatwiejszy dostęp z większego promienia dostawców. 

Jeśli chodzi o ludzi, to zwiększa się mobilność, jeżeli nie możesz pracować z domu (nie zawsze się da) to za to możesz sobie mieszkać w jednym miejscu a pracować w drugim 

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Afordancja napisał:

Poprzez transport rozumiem optymalizację np. kosztów(Tani transport), albo czasu (Szybki transport). lub bardziej ekologiczny.

No to przyjrzyj się tej fotce:
Cebula z Francji sprzedawana jest jako polska

Masz tu pełną optymalizację - odległość 5000 km, plastikowa tacka, plastikowy kondon i dwie gównoklejki... Zwykła cebula, żeby chociaż halal albo koszerna była... Paranoja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, ex nihilo napisał:

Masz tu pełną optymalizację - odległość 5000 km, plastikowa tacka, plastikowy kondon i dwie gównoklejki... Zwykła cebula, żeby chociaż halal albo koszerna była... Paranoja

 

No właśnie i było by mi na pewno lepiej gdybym wiedział, że czas transportu wynosi p. 20% obecnego czasu. Tak samo, transport z Chin, teraz mam opóźnienia ze zwykłym towarem 30-60 dni. Gdyby to się skróciło do krótszego czasu, znów planowanie i koszta z tym związane zmniejszyły by się o trochę. 

PS.
Nie każda optymalizacja kosztów przez firmę ma plus dla klientów, tak optymalizacja transportowa (Czas) uważam, że jest b. korzystna. W sumie minusów jakichś większych nie widzę. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Afordancja napisał:

W sumie minusów jakichś większych nie widzę. 

Kurcze oczy przetrzyj... Nie widzisz, że temu światu już całkiem odjebało? TO JEST ZWYKŁA CEBULA.
No i ten plastik...

Jakoś mi się rzymska uczta skojarzyła. Żreć i rzygać, żreć i rzygać... Taki jest współczesny świat. Tyle, że zamiast ołowiu ma plastik.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, ex nihilo napisał:

Kurcze oczy przetrzyj... Nie widzisz, że temu światu już całkiem odjebało? TO JEST ZWYKŁA CEBULA.
No i ten plastik...

Czekaj, czekaj, teraz wydaje mi się, że mówimy o całkiem dwóch różnych rzeczach. 

 

1 minutę temu, ex nihilo napisał:

Jakoś mi się rzymska uczta skojarzyła. Żreć i rzygać, żreć i rzygać... Taki jest współczesny świat. Tyle, że zamiast ołowiu ma plastik.

No i właśnie ja chciałbym odejść od żywności na której się koncentrujesz. Nawet nie chodzi mi o szeroko rozumiany konsumpcjonizm. 

To są całkiem inne tematy, konsumpcjonizm to powiedzmy styl i niezależnie od szybkości transportu będzie istniał.

Bo temat można sprowadzić do. Po co komu wszystko? Bez telefonów było żle?

Na pieszo też było zdrowiej/

I ostatecznie, na co komu te kwanty, fizyka, bez tego też było spoko, bo co to badać, nie lepiej na chore dzieci wydać?

 

Jeżeli tak rozumujemy to oczywiście nie ma tematu :)

 

Ja po prostu twierdzę, że szybsza komunikacja, transport daje dużo plusów, niezależnie od tego co sądzimy o świecie. 
Mobilność ludzi, oszczędność de facto ich życia (oczywiście można przyjać, że po co się przemieszczać dalej niż 30km od mieszkania, tak też się da)

Większa dostępność (jakichkolwiek) towarów, jest zawsze lepsza niż mniejsza. A może i szybszy transport zmniejszy ilość tego plastiku.  
A z drugiej strony, nasze towary z Polski w co są zapakowane? 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Afordancja napisał:

No i właśnie ja chciałbym odejść od żywności na której się koncentrujesz.

To tylko przykład totalnego idiotyzmu (zarówno odległość, jak i plastik). I nie tylko o żarcie oczywiście chodzi.
 

7 minut temu, Afordancja napisał:

Ja po prostu twierdzę, że szybsza komunikacja, transport daje dużo plusów, niezależnie od tego co sądzimy o świecie. 
Mobilność ludzi, oszczędność de facto ich życia (oczywiście można przyjać, że po co się przemieszczać dalej niż 30km od mieszkania, tak też się da)

To tylko pozornie tak wygląda. Biorąc pod uwagę całość to jest coś w tym stylu:
https://autokult.pl/32745,rozbieganie-silnika-diesla-zobacz-skad-sie-bierze-i-co-zrobic
I do podobnych skutków najprawdopodobniej doprowadzi, bo to już całkiem wymknęło się spod kontroli. Tyle że nie pojedynczego silnika to dotyczy, a całego świata.
Oszczędność życia czy raczej pogoń za złudzeniem? Ile przeciętny współczesny człowiek ma tego życia dla siebie? Odpowiedź jest prosta - mniej niż kiedykolwiek w historii gatunku.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, ex nihilo napisał:

To tylko przykład totalnego idiotyzmu (zarówno odległość, jak i plastik). I nie tylko o żarcie oczywiście chodzi.

Co do żarcia to tak mi się nasunęło, że ludzie (jako całość) nieważne skąd będzie przywiezione, mają podobną możliwość wchłaniania na rok jedzenia, dochodzi oczywiście marnowanie jedzenia, jednak to też ma swoje ekonomiczne granice.

 

6 minut temu, ex nihilo napisał:

I do podobnych skutków najprawdopodobniej doprowadzi, bo to już całkiem wymknęło się spod kontroli.

To domniemanie ;) Równie dobrze może pójść w dobrą stronę.

 

 

7 minut temu, ex nihilo napisał:

Oszczędność życia czy raczej pogoń za złudzeniem? Ile przeciętny współczesny człowiek ma tego życia dla siebie? Odpowiedź jest prosta - mniej niż kiedykolwiek w historii gatunku.

No i polemizował bym z tym.
Przeliczmy na lata, a nie na procenty ;)  
No i liczy się jakość, też teraz najgorzej?

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Afordancja napisał:

Przeliczmy na lata, a nie na procenty ;)  

Statystyki, że dawniej średnio 40 lat, teraz 70 są mocno mylące. Wlicza się w to śmiertelność noworodków i dzieci. Też - dla naszego czasu - życie praktycznie tylko formalne, sztucznie podtrzymywane przez medycynę. Jeśli to wszystko się odliczy, wątpliwe, czy chociażby 10 lat się "zarobi". I w takim układzie trzeba liczyć procenty. Efektywnie przeciętny współczesny człowiek, którego dopadła już cywilizacja, ma prawdopodobnie tego życia dla siebie mniej więcej tyle, co niewolnik w Rzymie. A może nawet mniej, bo teraz jest więcej "musisz". Taki fragment z Floydów mi się przypomniał:
Run, rabbit run.
Dig that hole, forget the sun,
And when at last the work is done
Don't sit down it's time to dig another one

 

27 minut temu, Afordancja napisał:

No i liczy się jakość, też teraz najgorzej? 

Obiektywnie? Subiektywnie? Materialnie? Psychicznie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, ex nihilo napisał:

Wlicza się w to śmiertelność noworodków i dzieci.

Jak by nie patrzeć, to jest część plusów rozwoju, nazwijmy to jakość (Tak jak  śmiertelność kobiet przy porodzie) czy to należy pominąć?

5 godzin temu, ex nihilo napisał:

Też - dla naszego czasu - życie praktycznie tylko formalne, sztucznie podtrzymywane przez medycynę

Tego nie rozumiem, jeżeli miałem np. operację, i normalnie bym umarł, to się też nie liczy, bo sztuczne? np. kiedyś miałem super życie, tylko końmi mnie do znachora nie dowieziono to było lepiej, bo bardziej naturalnie?

 

5 godzin temu, ex nihilo napisał:

Jeśli to wszystko się odliczy, wątpliwe, czy chociażby 10 lat się "zarobi". I w takim układzie trzeba liczyć procenty.

Dalej będę trzymał się lat, mówi faktycznie o życiu.

 

5 godzin temu, ex nihilo napisał:

A może nawet mniej, bo teraz jest więcej "musisz".

Tak na prawdę nic nie musisz czy "musisz", to kwestia indywidualna, a długość pracy w latach raczej spada niż rośnie.

 

5 godzin temu, ex nihilo napisał:

Obiektywnie? Subiektywnie? Materialnie? Psychicznie?

Moja logika jest bardzo prosta, masz jaskinię, dobra? Dobra, da się żyć, trochę zimno czasem, ale jest całkiem dobrze, jednak, teraz powstaje pytanie, czy zbudowanie domu jest lepsze kosztem Twojego wysiłku? Dzieci będą miały lepszy start. ok poświęcasz się.
Kolejne pokolenie, niby woda  rzeki nie jest zła, taka naturalna nie sztuczna... noszenie ćwiczy plecy... czy jednak może opłaca się doprowadzić wodę do domu,  czy to jednak zbyt sztuczne? itd. itd.

 

Co do czasu dla siebie, taki powiedzmy menel (skrajność) ma bardzo dużo czasu dla siebie(w sumie trochę pasożyt więc całe społeczeństwo by nie mogło) ale jest jego jakość? może bez medycyny, bez tej sztuczności. Na drugiej stronie może być pracoholik, "100%" praca, zero rodziny (Bo robi to dla rodziny), zero czasu dla siebie, ale za to luksusy. To dwie skrajności jednak, większość ludzi żyje gdzieś pomiędzy, tam znajduje swoje optimum, pracują patrząc na lata, coraz lżej i coraz krócej (za wolno się to posuwa ale jednak).

 

Co do jakości ilości czasu dla siebie itd. to można pójść w świat zwierząt, powiedzmy sobie jesteś takim wężem, (bystrym), rozmyślasz sobie ile chcesz, prawie 100% czasu dla siebie, wpierdzielisz co jakiś czas myszkę czy co tam i jest luz. Twoja eksploracja świata na skutek przemieszczania się  jest dość ograniczona, ale czy to źle? Czy trzeba jeździć i oglądać nie wiadomo co? Gotowanie żarcia to też strata czasu ';) dla smaku? chodzi aby się pożywić a nie ma smakować. Czy trzeba więcej wiedzieć?  Używać jakiś komputerów? Ba, czy trzeba w ogóle gadać z innymi wężami? Po co?

 

Patrzenie poprzez pryzmat pojedynczych elementów też jest błędem jak dla mnie. Fizyka? eee na co to komu przez to wymyślono broń atomową, miliony ludzi umarło?

Medycyna? Toż to zło, samo w sobie, grzebali "patykami" ludziom w głowach

Psychologia? źródło manipulacji ludźmi

itd. itd.

Przez te wszystkie rzeczy ludzie nie mają czasu dla siebie, bo się duperelami zajmują.

 

Oczywiście nic nie jest bezkrytycznie dobre, należy minimalizować koszty (ogólnie, nie chodzi mi o pieniądze) a maksymalizować korzyści. A że zawsze znajdziesz gdzieś głupotę i idiotyzm to normalne.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...