Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Astronomowie pokazali  pierwsze w historii zdjęcie czarnej dziury. Po dekadzie teoretycznych rozważań na temat możliwości obrazowania obiektu, z którego nie wydobywa się światło, udało się teorię przekuć w praktykę. Dzięki Event Horizon Telescope (EHT), o którego uruchomieniu informowaliśmy przed dwoma laty, udało się osiągnąć kamień milowy w astronomii.

EHT, w skład którego wchodzą teleskopy na Hawajach, w Chile, Meksyku, Antarktydzie, Francji i Hiszpanii od początku swojego powstania obserwował Saggitariusa A*, czyli czarną dziurę w Drodze Mlecznej, oraz supermasywną czarną dziurę w galaktyce Messier 87. I to właśnie M87 jest pierwszą czarną dziurą, którą zobrazowała ludzkość.

EHT zbiera tak dużo danych, że jej przesłanie za pomocą internetu nie jest możliwe. Informacje są składowane lokalnie, a później przewożone do Instytutu Maksa Plancka w Niemczech i do Haystack Observatory w USA, gdzie są przetwarzane. Dane, dzięki którym zobaczyliśmy czarną dziurę, zostały zebrane pomiędzy 5 a 14 kwietnia 2017 roku. Dopiero po dwóch latach pracy udało się je złożyć razem i pokazać, jak wygląda M87.

Czarne dziury są tak masywne i gęste, że nie może z nich uciec nawet światło. Są też zwane osobliwościami, gdyż nie zajmują przestrzeni. Jednak są otoczone horyzontem zdarzeń. I wszystko, co przekroczy granicę horyzontu zdarzeń, wpada do czarnej dziury bez możliwości powrotu. Z czarnej dziury nie wydobywa się więc światło, które można by uchwycić na fotografii. Jest ona jednak obiektem tak gęstym i masywnym, że oddziałuje na swoje otoczenie, zakrzywiając czasoprzestrzeń i podgrzewając do ekstremalnych temperatur otaczającą ją materię.

Jeśli czarną dziurę zanurzymy w czymś jasnym, takim jak dysk świecącego gazu, to powstanie ciemny obszar podobny do cienia. Coś, co przewidziane jest ogólną teorią względności Einsteina, a czego nigdy wcześniej nie widzieliśmy, wyjaśnia przewodniczący Rady Naukowej EHT Heino Falcke z Holandii. Ten cień, powodowany przez grawitacyjne zaginanie i przechwytywanie światła przez horyzont zdarzeń, zdradza nam wiele informacji na temat czarnej dziury i pozwolił nam na zmierzenie maszy M87.

Gdy już upewniliśmy się, że mamy na obrazie cień, mogliśmy go porównać z naszymi modelami komputerowymi, które uwzględniają fizykę zagiętej przestrzeni, supergorącą materię i silne pola magnetyczne. Wiele z tego, co zaobserwowaliśmy dzięki EHT zadziwiająco dobrze pasuje do modeli teoretycznych. Dzięki temu jesteśmy pewni, że dobrze interpretujemy to, co widzimy i dobrze obliczyliśmy masę czarnej dziury, stwierdza Paul T.P. Ho, dyrktor Obserwatorium Wschodnioazjatyckiego i członek Rady EHT.

Event Horizon Telescope zdobył petabajty danych, które zostały przeanalizowane przez wyspecjalizowane superkomputery w Niemczech i USA. Osiągnęliśmy coś, o czym generację temu nie mogliśmy nawet marzyć. Przełom technologiczny, współpraca najlepszych światowych radioteleskopów oraz innowacyjne algorytmy pozwoliły nam badanie czarnych dziur i horyzontów zdarzeń w zupełnie nowy sposób, podsumowuje dyrektor EHT, Sheperd S. Doeleman z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics.


« powrót do artykułu
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

EHT zbiera tak dużo danych, że jej przesłanie za pomocą internetu nie jest możliwe. Informacje są składowane lokalnie, a później przewożone do Instytutu Maksa Plancka w Niemczech i do Haystack Observatory w USA, gdzie są przetwarzane.

Pamiętam to doniesienie z KW :D Mocno wydziwialiśmy nad tym: "Jak to? To przez Internet jest wolniej niż ciężarówką?"

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Dane, dzięki którym zobaczyliśmy czarną dziurę, zostały zebrane pomiędzy 5 a 14 kwietnia 2017 roku.

A zatem można mówić o 10 dniach.

W innym artykule mowa o 5 petabajtach.

Wychodzi 500 TB dziennie. To rzeczywiście dość ciężko przesłać przez internet.

Na godzinę to z 22 TB. Na minutę to z 350 GB.

Sporo. Ale to też nie jest tak że czekanie na ostatni dysk i wyjechanie wtedy da nam zawsze szybciej. Bo potem i tak to trzeba gdzieś albo zgrać albo połączyć dyski w macierz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie to dalej wygląda po prostu na symulację a nie rzeczywiste zdjęcie. Na tym małym, nieostrym obrazku nie ma ani jednego oryginalnego piksela który powstał przez uderzenie fotonu przybyłego z tego dysku ,w czujnik matrycy. Algorytmy przetwarzające tą masę danych pewnie też były ukierunkowane na to żeby takiego obwarzanka finalnie stworzyć :)  Taki photoshop na sterydach. Ale pomysł jest dobry, bo news pojawił się w głównych wydaniach serwisów informacyjnych obok najważniejszej na świecie polityki. Pewnie miliony ludzi własnie się dowiedziało że istnieje coś takiego, gdzieś tam i ma konkretny powtarzalny wygląd.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

tempik hmm spore prawdopodobienstwo w tym co piszesz tym bardziej ze jak tak pomyslec... to ta cala czarna kula jest kula 3D a nie dyskiem- te niby gorace gazy wiec nie tworza  albo nie powinny tworzyc dysku tylko powinny te kule  otulac naokolo

a widzimy czarne cos co niby jest kula i okolo jest dysk gazu

zakladam ze jesli ten gaz bylby przed widzem czyli nami zaslaniajac nam kule to tej kuli i tak nie zobaczymy- mam na mysli te gazy ktorych promienie swiatla jeszcze nie sa uwiezione w kuli

dlatego bysmy widzieli oblok gazu z lekko lub wcale zaznaczonym srodkiem ciemniejszych miejsc

 

No nie wiem nie jestem astrofizykiem i tak tylko spekuluje wiec moze  giga bledy myslowe robie ale pisze co mysle

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
8 hours ago, tempik said:

Na tym małym, nieostrym obrazku nie ma ani jednego oryginalnego piksela który powstał przez uderzenie fotonu przybyłego z tego dysku ,w czujnik matrycy.

Ano nie ma. Podobnie zresztą, jak w tym, co widzisz swoimi oczami. W jakimś stopniu oba algorytmy tworzenia obrazu są podobne.

 

6 hours ago, dzbanek1 said:

ta cala czarna kula jest kula 3D a nie dyskiem- te niby gorace gazy wiec nie tworza  albo nie powinny tworzyc dysku tylko powinny te kule  otulac naokolo 

Uproszczę do oporu - BH wirują, dlatego wokół nich tworzy się dysk gazów. To, co widać ponad czarną kulką, to tylna część dysku, która bez efektów GR byłaby niewidoczna, zasłonięta przez kulę. To jest komputerowa symulacja:

black-hole-1.jpg?mw=900

http://discovermagazine.com/2018/apr/black-hole-close-up

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu jest dokładniej o tym co właściwie widzimy:

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 4/11/2019 at 10:53 AM, KopalniaWiedzy.pl said:

EHT zbiera tak dużo danych, że jej przesłanie za pomocą internetu nie jest możliwe. Informacje są składowane lokalnie, a później przewożone do Instytutu Maksa Plancka w Niemczech i do Haystack Observatory w USA, gdzie są przetwarzane.

A to ciekawe, że internet w dzisiejszych czasach nie daje rady i trzeba jeszcze ciężarówkami dane przewozić. Moje pytanie ile to kosztowało? Bo kuriozalne jest to, gdy czytam, że nie ma pieniędzy na leki, a znajdą się na takie bzdury (z punktu widzenia życia człowieka). Jak widac pieniądze są, wystarczy tylko zabrać naukowcom, którzy źle je wykorzystują i dać tym, którzy zajmą się poważnymi sprawami. Jak dla mnie ta czarna dziura to idealna metafora dziury budżetowej, jaką politycy potrafią zrobić nieefektywnie wydając kasę.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak to nie ma pieniędzy na leki? To po co je producenci produkują jak nie ma na nie pieniędzy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

O, właśnie podajesz arguement katoli na to, że bóg musi istnieć, bo nie ma możliwości, by powstał sam z siebie tak skomplikowany organizm jak człowiek. Natomiast odpowiedź jest bardzo prosta - zasada antropiczna - i tak samo jest w medycynie. Produkuje się tylko to, co najbardziej jest opłacalne albo najniższym kosztem. Więc widzimy te leki, które się opłacają, a nie te które mogłyby być już na rynku, ale nie są, bo np. koszty inwestycyjne są za duże.

Druga sprawa - to kupno leków. Nawet jeśli produkują go, to większości nie stać na nie, bo... nie dostają np. subwencji czy firmy dotacji, by obniżyć ceny. Temat rzeka. Twoje stwierdzenie wskazuje, jakbyś nie rozumiał jak działa ten świat.

P. S. To tak jak z tym 500+: rozdają bogaczom, by mogli sobie wrzucać na konta, a w tym czasie ludzie umierają w kolejkach...

  • Downvote (-1) 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nic nie może wpaść do czarnej dziury, czas na Horyzoncie Zdarzeń z naszego punktu "widzenia" się tam zatrzymuje. Przestrzeń zagęszcza się do nieskończoności. Wszystko tam jest wciągane ... ale nic nie wpada.

Edited by Tomasz Winter

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 4/15/2019 at 1:45 AM, Tomasz Winter said:

Nic nie może wpaść do czarnej dziury, czas na Horyzoncie Zdarzeń z naszego punktu "widzenia" się tam zatrzymuje. Przestrzeń zagęszcza się do nieskończoności.

No nie całkiem tak, chociaż są hipotezy z "twardym horyzontem". Poza tym realne BH to dziury Kerra (z momentem obrotowym), a w ich przypadku sprawa horyzontu itd. jest znacznie bardziej skomplikowana niż BH bez rotacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Właściwie czemu CD miałaby zachowywać moment obrotowy - jeśli w środku byłaby osobliwość?

Moment obrotowy pasuje bardziej do "gwiazdy" niż do osobliwości.
Skłoniłbym się do wersji że w środku jednak nie ma osobliwości w tym klasycznym rozumieniu.

Super gęste jądro - owszem - poza naszym rozumieniem fizyki - to jest to co by mi bardziej w CD pasowało.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, thikim napisał:

Właściwie czemu CD miałaby zachowywać moment obrotowy - jeśli w środku byłaby osobliwość?

Moment obrotowy pasuje bardziej do "gwiazdy" niż do osobliwości.
Skłoniłbym się do wersji że w środku jednak nie ma osobliwości w tym klasycznym rozumieniu.

Super gęste jądro - owszem - poza naszym rozumieniem fizyki - to jest to co by mi bardziej w CD pasowało.

Nie mam pojęcia co jest we wnętrzu czarnej dziury. Jednak jeśli jest ona poza rozumieniem naszej fizyki to czy nie jest to osobliwość? I czy w takich warunkach można mówić w ogóle o gęstości? Może fizyczne znaczenie słowa "gęstość" traci tam znaczenie? Jednak może masz rację że osobliwość nie musi być punktem. Na przykład, zapadanie może zatrzymać się na poziomie jakichś nieznanych cząstek, bardziej elementarnych niż te które znamy, lub w tej skali może ujawniać się jakieś bardzo silne nowe oddziaływanie.

Niektórzy uważają że za horyzontem zdarzeń przestrzeń i czas zamieniają się miejscami, albo że czas płynie w drugą stronę. (cokolwiek miało by to oznaczać :P)
Mnie pociąga pomysł że wnętrza czarnych dziur mogą być wszechświatami. Spójrzmy nasz nasz wszechświat trochę inaczej. Odwróćmy kierunek czasu, tak hipotetycznie. Wtedy będziemy mieli pewność że cała materia skończy w osobliwości Wielkiego Wybuchu. W czarnej dziurze także każda materia nieuchronnie zmierza w kierunku osobliwości osobliwości. Jeśli prędkość rozszerzania naszego wszechświata będzie rosła to granica obserwowalnego wszechświata zacznie się do nas zbliżać, pochłaniać galaktyki, aż wreszcie rozerwie całą materię i zbliży się do nas. Wielkie rozdarcie było by w tej analogi początkiem wszechświata, chwilą w której materia wyższego wszechświata przekracza horyzont zdarzeń, zaczyna "spadać" i ostatecznie razem z całą materią dociera do osobliwości czyli Wielkiego Wybuchu. Coś się jednak nie zgadza. Osobliwość czarnej dziury jest miejscem w przestrzeni, a Wielki Wybuch raczej "miejscem" w czasie. No właśnie! Może takie jest znaczenie hipotezy że w BH czas i przestrzeń się zamieniają miejscami? ( O zamianie czasu i przestrzeni w BH usłyszałem w jednym odcinku PBS Space Time nie mogę go teraz odszukać, było to wytłumaczone przy pomocy diagramów Penrose'a ). Czy ktoś jeszcze widzi analogię? Czy nasz wszechświat przypomina czarną dziurę od tyłu? Czy po prostu mi odwala?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, gooostaw napisał:

Wtedy będziemy mieli pewność że cała materia skończy w osobliwości Wielkiego Wybuchu

Mamy jedynie pewność że kiedyś było supergęsto i supergorąco.
Słowo osobliwość ma wiele znaczeń.

Jeśli mówić o znaczeniu: punkt - to jestem przeciwny że coś takiego mamy gdziekolwiek i kiedykolwiek.
Jeśli mówić o znaczeniu: poza granicami obecnej fizyki - to owszem na pewno mamy coś takiego w CD i na początku wszechświata.
Tylko czy np. struny które mogłyby być wyjaśnieniem to są poza granicami fizyki czy już w nich?

Ja piszę o tym pierwszym znaczeniu. Bo to drugie jest dość płynne. Przed Einsteinem znaczyło coś innego.

Chodziło mi jednak o to że moment obrotowy jest charakterystyczny dla ciał niepunktowych.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, thikim napisał:

Chodziło mi jednak o to że moment obrotowy jest charakterystyczny dla ciał niepunktowych.

Podobno osobliwość w obracającej się czarnej dziurze przyjmuje kształt pierścienia, a nie punktu. Czy to by miało więcej sensu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 hours ago, thikim said:

Właściwie czemu CD miałaby zachowywać moment obrotowy - jeśli w środku byłaby osobliwość?

3 hours ago, thikim said:

Chodziło mi jednak o to że moment obrotowy jest charakterystyczny dla ciał niepunktowych.

Właściwie lepiej by było "moment bezwładności", ale... tak czy śmak, dla nas nie ma w tym przypadku znaczenia, czym jest "osobliwość" - obserwujemy obracającą się całość.
A czy punktowa osobliwość by mogła się obracać? W pewnym sensie tak, bo nie można jej oddzielić od otoczenia, które punktowe nie jest. Można więc przyjąć, że obrót tego punktu jest jakiś wirtualny, podobnie jak obrót punktowej osi koła, wokół której (z nią) koło się obraca. No ale punkt to punkt, matematyka raczej, a nie fizyka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

DYLATACJA CZASU powoduje że w Czarnej Dziurze NIC SIĘ NIE DZIEJE, z naszego punktu wiedzenia nie ma tam żadnego ruchu, możemy patrzeć w czarną dziurę miliardy lat i jest absolutna gwarancja że nic się PRZEZ TEN OKRES NIE ZDARZY, NIC, ABSOLUTNIE NIC. Podobnie moglibyśmy patrzeć przez okno do wnętrza rakiety lecącej z prędkością światła ... ZERO RUCHU = ZERO FIZYKI, ZERO CZASU, ZERO CHEMII, ZERO MATEMATYKI ... ZERO WSZYSTKIEGO.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Astronomowie obserwują ostatnie etapy łączenia się trzech supermasywnych czarnych dziur. Krążą one wokół siebie w centrum trzech galaktyk, do połączenia których dochodzi w odległości około miliarda lat świetlnych od Ziemi. Niezwykły taniec czarnych dziur specjaliści zauważyli wewnątrz obiektu SDSS J084905.51+111447.2.
      Obserwowaliśmy parę czarnych dziur, a gdy użyliśmy kolejnych technik [obrazowania rentgenowskiego o wysokiej rozdzielczości przestrzennej, obrazowania w bliskiej podczerwieni oraz spektroskopii optycznej – red.] znaleźliśmy ten niezwykły system, mówi główny autor badań, Ryan Pfeifle z George Mason University. Mamy tutaj najsilniejsze z dostępnych dowodów na istnienie systemu trzech aktywnych supermasywnych czarnych dziur.
      Badania wspomnianego systemu rozpoczęły się od jego obrazowania w świetle widzialnym za pomocą teleskopu Sloan Digital Sky Survey (SDSS) w Nowym Meksyku. Dane udostępniono w społecznościowym projekcie Galaxy Zoo, którego użytkownicy oznaczyli SDSS J084905.51+111447.2 jako miejsce, w którym właśnie dochodzi do łączenia się czarnych dziur. Naukowcy przeanalizowali więc dane zebrana przez teleskop kosmiczny Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE). Pracuje on w podczerwieni i jeśli rzeczywiście w galaktyce dochodzi do łączenia się czarnych dziur, to powinien on zaobserwować co najmniej dwa źródła gwałtownego pochłaniania materii. Kolejne obserwacje potwierdziły podejrzenia. Chandra X-ray Observatory wykrył istnienie silnych źródeł promieniowania X, co wskazuje, że czarne dziury pochłaniają tam duże ilości pyłu i gazu. Podobne dowody zdobył Nuclear Spectroscopic Telescope Array (NuSTAR). Kolejne obrazowanie w świetle widzialnym przeprowadzone za pomocą SDSS i Large Binocular Telescope potwierdziły obecność trzech aktywnych czarnych dziur.
      Dzięki użyciu wielu instrumentów opracowaliśmy nową technikę identyfikowania potrójnych układów supermasywnych czarnych dziur. Każdy z tych teleskopów dostarczył nam nieco innych informacji o tym, co się tam dzieje. Mamy nadzieję, że za pomocą tej techniki znajdziemy więcej układów potrójnych, mówi Pfeifle.
      Naukowcy stwierdzili, że odległość pomiędzy każdą z czarnych dziur, a jej sąsiadami wynosi od 10 do 30 tysięcy lat świetlnych. Będzie ona malała, gdyż galaktyki, do których należą te dziury, łączą się, więc i czarne dziury są skazane na połączenie.
      Dzięki wykryciu przez LIGO fal grawitacyjnych pochodzących z łączenia się czarnych dziur, wiemy co nieco o tym, jak przebiega taki proces. Jednak łączenie się układu potrójnego wygląda prawdopodobnie nieco inaczej. Specjaliści podejrzewają, że obecność trzeciej dziury powoduje, iż dwie pierwsze łączą się znacznie szybciej.
      Istnienie układu potrójnego może pozwolić też na wyjaśnienie teoretycznego „problemu ostatniego parseka”. Gdy dochodzi do połączenia dwóch galaktyk ich czarne dziury nie zderzają się czołowo, ale powinny minąć się po orbicie hiperbolicznej. Musi istnieć mechanizm, który spowoduje, że zbliżą się do siebie. Najważniejszym takim mechanizmem jest dynamiczne tarcie. Gdy czarna dziura zbliża się do gwiazdy, gwiazda jest przyspieszana, a czarna dziura spowalniana. Mechanizm ten spowalnia czarne dziury na tyle, że tworzą powiązany ze sobą układ podwójny. Dynamiczne tarcie nadal działa, dziury zbliżają się do siebie na odległość kilku parseków. Jednak proces krążenia czarnych dziur wokół siebie powoduje, że w pobliżu zaczyna brakować materii. W końcu jest jej tak mało, że jej oddziaływanie nie wystarczy, by dziury się połączyły.
      Ostatecznie do połączenia się czarnych dziur mogłyby doprowadzić fale grawitacyjne, ale ich oddziaływanie ma znaczenie dopiero, gdy dziury zbliżą się do siebie na odległość 0,01–0,001 parseka. Wiemy jednak, że czarne dziury się łączą, pozostaje więc pytanie, co rozwiązuje problem ostatniego parseka, czyli co powoduje, że zbliżą się do siebie na tyle, iż utworzą jedną czarną dziurę. Obecność trzeciej czarnej dziury wyjaśniałaby, jaka siła powoduje, że czarne dziury się łączą.
      Nie można też wykluczyć, że w układach potrójnych dochodzi nie tylko do połączenia się dwóch czarnych dziur, ale i do wyrzucenia trzeciej z nich w przestrzeń kosmiczną.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zmarł Charlie Cole, jeden z czterech fotografów, którzy w 1989 r. podczas protestów na placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie uwiecznili mężczyznę (Nieznanego Buntownika) stojącego samotnie naprzeciw kawalkady czołgów. Za zdjęcie Cole otrzymał nagrodę World Press Photo.
      Cole mieszkał od jakiegoś czasu na Bali. Zmarł w wieku 64 lat. Słynne zdjęcie wykonał z hotelowego balkonu.
      Fotograf opowiadał później, że spodziewał się, że Tank Man może zostać zabity, dlatego czuł się w obowiązku dokumentować przebieg zdarzeń.
      Cole bał się przeszukania przez chińską bezpiekę, dlatego ukrył film w łazience. Zrobił to skutecznie, bo choć władze przetrząsnęły pokój, niczego nie znalazły...
      Charlie Cole urodził się w 1955 r. w Bohnam w Teksasie. W 1980 r. przeprowadził się do Japonii, gdzie pracował dla różnych gazet i magazynów, w tym dla Time'a czy New York Timesa. W 1987 r. dołączył do Newsweeka i w związku z tym podróżował po całej Azji. Mieszkając na Bali, pracował jako wolny strzelec.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od 1938 r. barasinga tajska (Rucervus schomburgki), in. jeleń Schomburgka, była uznawana za gatunek wymarły. Nowe dowody, zdobyte z poroża pozyskanego pod koniec 1990 lub na początku 1991 r., pokazują jednak, że azjatycki ssak przetrwał co najmniej 50 lat dłużej, a niewykluczone, że występuje nadal.
      Autorzy publikacji z Journal of the Bombay Natural History Society podkreślają, że dotąd powtarzano, że dzika populacja wymarła w wyniku nadmiernych polowań w 1932 r., a ostatni osobnik żyjący w niewoli został zabity 6 lat później.
      Co ciekawe, na początku lat 90. kierowca ciężarówki znalazł w Laosie poroże, które wyglądało na świeże. Mężczyzna przekazał je do sklepu w prowincji Phôngsali. W lutym 1991 r. znalezisko zostało sfotografowane przez agronoma ONZ-etu Laurenta Chazée.
      Ostatnio analizą poroża ze zdjęć zajęli się prof. Gary Galbreath z Northwestern University i G.B. Schroering. W oparciu o koszyczkowaty kształt i silnie rozgałęzioną strukturę uznano, że należało ono do jelenia Schomburgka (poroża innych azjatyckich jeleni nie mają takiego sygnaturowego koszyczkowatego kształtu).
      Galbreath potwierdził także, że gdy poroże sfotografowano w 1991 r., było świeże. Upstrzone ciemnoczerwonymi-czerwono-brązowymi plamami zaschniętej krwi, zostało odcięte od głowy zwierzęcia. Oceniając jego wiek, naukowcy zwracali uwagę nie tylko na kolor krwi, ale i na stan odsłoniętego szpiku kostnego.
      [...] Krew nadal była czerwonawa, a z czasem stałaby się czarna. W tropikach poroże bardzo szybko przestaje tak wyglądać.
      Przed uznaniem gatunku za wymarły jeleń został dobrze udokumentowany na terenie Tajlandii. Galbreath uważa jednak, że niewielka populacja R. schomburgki występowała również w środkowym Laosie. Możliwe, że barasinga żyje tam do dziś...

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inżynierowie z MIT-IBM Watson Lab zaprzęgli do pracy sztuczną inteligencję i stworzyli narzędzie, które zamienia selfie w klasyczne portrety malowane ręką wielkich mistrzów. AIPortraits.com, w przeciwieństwie do popularnej ostatnio aplikacji FaceApp, nie wykorzystuje prostej sztuczki z nakładaniem pewnych elementów na istniejący obraz. Algorytmy, które były trenowane na 45 000 różnych klasycznych portretów, od podstaw tworzą nowe elementy, które będą pasowały do obrazu.
      Twórcy AIPortraits wykorzystali techniki głębokiego uczenia się, za pomocą których trenowali modele Generative Adversarial Network (GAN). Efekt jest znacznie lepszy niż proste filtry używane przez programy w stylu FaceApp. AIPortraits.com, opierając się na wysłanym zdjęciu, maluje cały portret od podstaw. Algorytm korzysta z wielu różnych stylów charakterystycznych dla mistrzów pędzla: od Rembrandat przez Tycjana po van Gogha. Opierając się na naszym zdjęciu, algorytm decyduje o wyborze stylu tak, by podkreślić elegancję orlego nosa czy szlachetny wygląd czoła.
      Twórcy AIPortraits.com zapewniają, że nie przechowują przesłanych zdjęć. Służą one jedynie namalowaniu portretu, po czym są natychmiast usuwane.
      Niestety, nie mogliśmy sprawdzić działania programu. Użytkownicy przeciążyli witrynę i w chwili pisania tekstu była ona wyłączona.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      George Mendonsa, który od dziesięcioleci utrzymywał, że jest marynarzem uwiecznionym na jednym z najsłynniejszych zdjęć w historii, zmarł w Newport w stanie Rhode Island. Słynna fotografia została wykonana 14 sierpnia 1945 roku przez Alfreda Eisenstaedta.
      Magazyn „Life”, w którym ukazało się zdjęcie, nigdy oficjalnie nie przyznał, że jest na nim Mendonsa. Jednak wiele źródeł, w tym autorzy książki „The Kissing Sailor: The Mystery Behind the Photo that Ended World War II” popierało twierdzenia mężczyzny. W książce powołano się m.in. na zaawansowane techniki śledcze, jak rekonstrukcja twarzy czy pomiary sylwetki, które dowiodły, że to właśnie Mendonsa.
      Zdjęcie wykonano na nowojorskim Times Square wkrótce po ogłoszeniu kapitulacji Japonii. Mendonsa był w tym czasie na przepustce i spędzał ją na pierwszej randce z Ritą Petry, krewną swojego szwagra. Para spacerowała, gdy tłum zaczął wiwatować i krzyczeć, że wojna się skończyła. Mendonsa i Petry poszli do baru. Wraz z innymi osobami pili i cieszyyli się. Po wyjściu z baru dotarli na Times Square. Zobaczyłem tam pielęgniarkę, byłem po kilku drinkach. Odruchowo ją złapałem i pocałowałem, wspominał po latach. Kobieta nie była pielęgniarką, a asystentką stomatologiczną, a Mendonsa pocałował ją odruchowo, ciesząc się z końca wojny z kimś, kto jak sądził, również był na froncie. Na szczęście dla niego pani Petry się o to nie obraziła. Po jakimś czasie przyjęła jego oświadczyny i spędzili w małżeństwie 70 lat.
      Kobieta, którą pocałował, była Greta Friedman. Słynne zdjęcie zobaczyła dopiero w latach 60. rozpoznała się po ubraniu, uczesaniu i sylwetce. Nagle złapał mnie marynarz. To właściwie nie był pocałunek. To bardziej objaw radości. Mocno mnie trzymał. Nie jestem pewna, czy mnie pocałował.
      Greta Friedman zmarła w 2016 roku w wieku 92 lat. Nie żyje też Eisenstaedt, słynny fotograf, który zrobił zdjęcia m.in. Mussoliniego, Hitlera, Goebbelsa, Sofii Loren czy Ernesta Hemingwaya. Artysta zmarł w 1995 roku, w wieku 96 lat. W ostatnią niedzielę, na dwa dni przed swoimi 96. urodzinami zmarł też George Mendonsa.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...