Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Astronomowie pokazali  pierwsze w historii zdjęcie czarnej dziury. Po dekadzie teoretycznych rozważań na temat możliwości obrazowania obiektu, z którego nie wydobywa się światło, udało się teorię przekuć w praktykę. Dzięki Event Horizon Telescope (EHT), o którego uruchomieniu informowaliśmy przed dwoma laty, udało się osiągnąć kamień milowy w astronomii.

EHT, w skład którego wchodzą teleskopy na Hawajach, w Chile, Meksyku, Antarktydzie, Francji i Hiszpanii od początku swojego powstania obserwował Saggitariusa A*, czyli czarną dziurę w Drodze Mlecznej, oraz supermasywną czarną dziurę w galaktyce Messier 87. I to właśnie M87 jest pierwszą czarną dziurą, którą zobrazowała ludzkość.

EHT zbiera tak dużo danych, że jej przesłanie za pomocą internetu nie jest możliwe. Informacje są składowane lokalnie, a później przewożone do Instytutu Maksa Plancka w Niemczech i do Haystack Observatory w USA, gdzie są przetwarzane. Dane, dzięki którym zobaczyliśmy czarną dziurę, zostały zebrane pomiędzy 5 a 14 kwietnia 2017 roku. Dopiero po dwóch latach pracy udało się je złożyć razem i pokazać, jak wygląda M87.

Czarne dziury są tak masywne i gęste, że nie może z nich uciec nawet światło. Są też zwane osobliwościami, gdyż nie zajmują przestrzeni. Jednak są otoczone horyzontem zdarzeń. I wszystko, co przekroczy granicę horyzontu zdarzeń, wpada do czarnej dziury bez możliwości powrotu. Z czarnej dziury nie wydobywa się więc światło, które można by uchwycić na fotografii. Jest ona jednak obiektem tak gęstym i masywnym, że oddziałuje na swoje otoczenie, zakrzywiając czasoprzestrzeń i podgrzewając do ekstremalnych temperatur otaczającą ją materię.

Jeśli czarną dziurę zanurzymy w czymś jasnym, takim jak dysk świecącego gazu, to powstanie ciemny obszar podobny do cienia. Coś, co przewidziane jest ogólną teorią względności Einsteina, a czego nigdy wcześniej nie widzieliśmy, wyjaśnia przewodniczący Rady Naukowej EHT Heino Falcke z Holandii. Ten cień, powodowany przez grawitacyjne zaginanie i przechwytywanie światła przez horyzont zdarzeń, zdradza nam wiele informacji na temat czarnej dziury i pozwolił nam na zmierzenie maszy M87.

Gdy już upewniliśmy się, że mamy na obrazie cień, mogliśmy go porównać z naszymi modelami komputerowymi, które uwzględniają fizykę zagiętej przestrzeni, supergorącą materię i silne pola magnetyczne. Wiele z tego, co zaobserwowaliśmy dzięki EHT zadziwiająco dobrze pasuje do modeli teoretycznych. Dzięki temu jesteśmy pewni, że dobrze interpretujemy to, co widzimy i dobrze obliczyliśmy masę czarnej dziury, stwierdza Paul T.P. Ho, dyrktor Obserwatorium Wschodnioazjatyckiego i członek Rady EHT.

Event Horizon Telescope zdobył petabajty danych, które zostały przeanalizowane przez wyspecjalizowane superkomputery w Niemczech i USA. Osiągnęliśmy coś, o czym generację temu nie mogliśmy nawet marzyć. Przełom technologiczny, współpraca najlepszych światowych radioteleskopów oraz innowacyjne algorytmy pozwoliły nam badanie czarnych dziur i horyzontów zdarzeń w zupełnie nowy sposób, podsumowuje dyrektor EHT, Sheperd S. Doeleman z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics.


« powrót do artykułu
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

EHT zbiera tak dużo danych, że jej przesłanie za pomocą internetu nie jest możliwe. Informacje są składowane lokalnie, a później przewożone do Instytutu Maksa Plancka w Niemczech i do Haystack Observatory w USA, gdzie są przetwarzane.

Pamiętam to doniesienie z KW :D Mocno wydziwialiśmy nad tym: "Jak to? To przez Internet jest wolniej niż ciężarówką?"

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Dane, dzięki którym zobaczyliśmy czarną dziurę, zostały zebrane pomiędzy 5 a 14 kwietnia 2017 roku.

A zatem można mówić o 10 dniach.

W innym artykule mowa o 5 petabajtach.

Wychodzi 500 TB dziennie. To rzeczywiście dość ciężko przesłać przez internet.

Na godzinę to z 22 TB. Na minutę to z 350 GB.

Sporo. Ale to też nie jest tak że czekanie na ostatni dysk i wyjechanie wtedy da nam zawsze szybciej. Bo potem i tak to trzeba gdzieś albo zgrać albo połączyć dyski w macierz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie to dalej wygląda po prostu na symulację a nie rzeczywiste zdjęcie. Na tym małym, nieostrym obrazku nie ma ani jednego oryginalnego piksela który powstał przez uderzenie fotonu przybyłego z tego dysku ,w czujnik matrycy. Algorytmy przetwarzające tą masę danych pewnie też były ukierunkowane na to żeby takiego obwarzanka finalnie stworzyć :)  Taki photoshop na sterydach. Ale pomysł jest dobry, bo news pojawił się w głównych wydaniach serwisów informacyjnych obok najważniejszej na świecie polityki. Pewnie miliony ludzi własnie się dowiedziało że istnieje coś takiego, gdzieś tam i ma konkretny powtarzalny wygląd.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

tempik hmm spore prawdopodobienstwo w tym co piszesz tym bardziej ze jak tak pomyslec... to ta cala czarna kula jest kula 3D a nie dyskiem- te niby gorace gazy wiec nie tworza  albo nie powinny tworzyc dysku tylko powinny te kule  otulac naokolo

a widzimy czarne cos co niby jest kula i okolo jest dysk gazu

zakladam ze jesli ten gaz bylby przed widzem czyli nami zaslaniajac nam kule to tej kuli i tak nie zobaczymy- mam na mysli te gazy ktorych promienie swiatla jeszcze nie sa uwiezione w kuli

dlatego bysmy widzieli oblok gazu z lekko lub wcale zaznaczonym srodkiem ciemniejszych miejsc

 

No nie wiem nie jestem astrofizykiem i tak tylko spekuluje wiec moze  giga bledy myslowe robie ale pisze co mysle

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 hours ago, tempik said:

Na tym małym, nieostrym obrazku nie ma ani jednego oryginalnego piksela który powstał przez uderzenie fotonu przybyłego z tego dysku ,w czujnik matrycy.

Ano nie ma. Podobnie zresztą, jak w tym, co widzisz swoimi oczami. W jakimś stopniu oba algorytmy tworzenia obrazu są podobne.

 

6 hours ago, dzbanek1 said:

ta cala czarna kula jest kula 3D a nie dyskiem- te niby gorace gazy wiec nie tworza  albo nie powinny tworzyc dysku tylko powinny te kule  otulac naokolo 

Uproszczę do oporu - BH wirują, dlatego wokół nich tworzy się dysk gazów. To, co widać ponad czarną kulką, to tylna część dysku, która bez efektów GR byłaby niewidoczna, zasłonięta przez kulę. To jest komputerowa symulacja:

black-hole-1.jpg?mw=900

http://discovermagazine.com/2018/apr/black-hole-close-up

Edited by ex nihilo

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 4/11/2019 at 10:53 AM, KopalniaWiedzy.pl said:

EHT zbiera tak dużo danych, że jej przesłanie za pomocą internetu nie jest możliwe. Informacje są składowane lokalnie, a później przewożone do Instytutu Maksa Plancka w Niemczech i do Haystack Observatory w USA, gdzie są przetwarzane.

A to ciekawe, że internet w dzisiejszych czasach nie daje rady i trzeba jeszcze ciężarówkami dane przewozić. Moje pytanie ile to kosztowało? Bo kuriozalne jest to, gdy czytam, że nie ma pieniędzy na leki, a znajdą się na takie bzdury (z punktu widzenia życia człowieka). Jak widac pieniądze są, wystarczy tylko zabrać naukowcom, którzy źle je wykorzystują i dać tym, którzy zajmą się poważnymi sprawami. Jak dla mnie ta czarna dziura to idealna metafora dziury budżetowej, jaką politycy potrafią zrobić nieefektywnie wydając kasę.

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak to nie ma pieniędzy na leki? To po co je producenci produkują jak nie ma na nie pieniędzy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

O, właśnie podajesz arguement katoli na to, że bóg musi istnieć, bo nie ma możliwości, by powstał sam z siebie tak skomplikowany organizm jak człowiek. Natomiast odpowiedź jest bardzo prosta - zasada antropiczna - i tak samo jest w medycynie. Produkuje się tylko to, co najbardziej jest opłacalne albo najniższym kosztem. Więc widzimy te leki, które się opłacają, a nie te które mogłyby być już na rynku, ale nie są, bo np. koszty inwestycyjne są za duże.

Druga sprawa - to kupno leków. Nawet jeśli produkują go, to większości nie stać na nie, bo... nie dostają np. subwencji czy firmy dotacji, by obniżyć ceny. Temat rzeka. Twoje stwierdzenie wskazuje, jakbyś nie rozumiał jak działa ten świat.

P. S. To tak jak z tym 500+: rozdają bogaczom, by mogli sobie wrzucać na konta, a w tym czasie ludzie umierają w kolejkach...

  • Downvote (-1) 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nic nie może wpaść do czarnej dziury, czas na Horyzoncie Zdarzeń z naszego punktu "widzenia" się tam zatrzymuje. Przestrzeń zagęszcza się do nieskończoności. Wszystko tam jest wciągane ... ale nic nie wpada.

Edited by Tomasz Winter

Share this post


Link to post
Share on other sites
On 4/15/2019 at 1:45 AM, Tomasz Winter said:

Nic nie może wpaść do czarnej dziury, czas na Horyzoncie Zdarzeń z naszego punktu "widzenia" się tam zatrzymuje. Przestrzeń zagęszcza się do nieskończoności.

No nie całkiem tak, chociaż są hipotezy z "twardym horyzontem". Poza tym realne BH to dziury Kerra (z momentem obrotowym), a w ich przypadku sprawa horyzontu itd. jest znacznie bardziej skomplikowana niż BH bez rotacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właściwie czemu CD miałaby zachowywać moment obrotowy - jeśli w środku byłaby osobliwość?

Moment obrotowy pasuje bardziej do "gwiazdy" niż do osobliwości.
Skłoniłbym się do wersji że w środku jednak nie ma osobliwości w tym klasycznym rozumieniu.

Super gęste jądro - owszem - poza naszym rozumieniem fizyki - to jest to co by mi bardziej w CD pasowało.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, thikim napisał:

Właściwie czemu CD miałaby zachowywać moment obrotowy - jeśli w środku byłaby osobliwość?

Moment obrotowy pasuje bardziej do "gwiazdy" niż do osobliwości.
Skłoniłbym się do wersji że w środku jednak nie ma osobliwości w tym klasycznym rozumieniu.

Super gęste jądro - owszem - poza naszym rozumieniem fizyki - to jest to co by mi bardziej w CD pasowało.

Nie mam pojęcia co jest we wnętrzu czarnej dziury. Jednak jeśli jest ona poza rozumieniem naszej fizyki to czy nie jest to osobliwość? I czy w takich warunkach można mówić w ogóle o gęstości? Może fizyczne znaczenie słowa "gęstość" traci tam znaczenie? Jednak może masz rację że osobliwość nie musi być punktem. Na przykład, zapadanie może zatrzymać się na poziomie jakichś nieznanych cząstek, bardziej elementarnych niż te które znamy, lub w tej skali może ujawniać się jakieś bardzo silne nowe oddziaływanie.

Niektórzy uważają że za horyzontem zdarzeń przestrzeń i czas zamieniają się miejscami, albo że czas płynie w drugą stronę. (cokolwiek miało by to oznaczać :P)
Mnie pociąga pomysł że wnętrza czarnych dziur mogą być wszechświatami. Spójrzmy nasz nasz wszechświat trochę inaczej. Odwróćmy kierunek czasu, tak hipotetycznie. Wtedy będziemy mieli pewność że cała materia skończy w osobliwości Wielkiego Wybuchu. W czarnej dziurze także każda materia nieuchronnie zmierza w kierunku osobliwości osobliwości. Jeśli prędkość rozszerzania naszego wszechświata będzie rosła to granica obserwowalnego wszechświata zacznie się do nas zbliżać, pochłaniać galaktyki, aż wreszcie rozerwie całą materię i zbliży się do nas. Wielkie rozdarcie było by w tej analogi początkiem wszechświata, chwilą w której materia wyższego wszechświata przekracza horyzont zdarzeń, zaczyna "spadać" i ostatecznie razem z całą materią dociera do osobliwości czyli Wielkiego Wybuchu. Coś się jednak nie zgadza. Osobliwość czarnej dziury jest miejscem w przestrzeni, a Wielki Wybuch raczej "miejscem" w czasie. No właśnie! Może takie jest znaczenie hipotezy że w BH czas i przestrzeń się zamieniają miejscami? ( O zamianie czasu i przestrzeni w BH usłyszałem w jednym odcinku PBS Space Time nie mogę go teraz odszukać, było to wytłumaczone przy pomocy diagramów Penrose'a ). Czy ktoś jeszcze widzi analogię? Czy nasz wszechświat przypomina czarną dziurę od tyłu? Czy po prostu mi odwala?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, gooostaw napisał:

Wtedy będziemy mieli pewność że cała materia skończy w osobliwości Wielkiego Wybuchu

Mamy jedynie pewność że kiedyś było supergęsto i supergorąco.
Słowo osobliwość ma wiele znaczeń.

Jeśli mówić o znaczeniu: punkt - to jestem przeciwny że coś takiego mamy gdziekolwiek i kiedykolwiek.
Jeśli mówić o znaczeniu: poza granicami obecnej fizyki - to owszem na pewno mamy coś takiego w CD i na początku wszechświata.
Tylko czy np. struny które mogłyby być wyjaśnieniem to są poza granicami fizyki czy już w nich?

Ja piszę o tym pierwszym znaczeniu. Bo to drugie jest dość płynne. Przed Einsteinem znaczyło coś innego.

Chodziło mi jednak o to że moment obrotowy jest charakterystyczny dla ciał niepunktowych.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, thikim napisał:

Chodziło mi jednak o to że moment obrotowy jest charakterystyczny dla ciał niepunktowych.

Podobno osobliwość w obracającej się czarnej dziurze przyjmuje kształt pierścienia, a nie punktu. Czy to by miało więcej sensu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 hours ago, thikim said:

Właściwie czemu CD miałaby zachowywać moment obrotowy - jeśli w środku byłaby osobliwość?

3 hours ago, thikim said:

Chodziło mi jednak o to że moment obrotowy jest charakterystyczny dla ciał niepunktowych.

Właściwie lepiej by było "moment bezwładności", ale... tak czy śmak, dla nas nie ma w tym przypadku znaczenia, czym jest "osobliwość" - obserwujemy obracającą się całość.
A czy punktowa osobliwość by mogła się obracać? W pewnym sensie tak, bo nie można jej oddzielić od otoczenia, które punktowe nie jest. Można więc przyjąć, że obrót tego punktu jest jakiś wirtualny, podobnie jak obrót punktowej osi koła, wokół której (z nią) koło się obraca. No ale punkt to punkt, matematyka raczej, a nie fizyka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

DYLATACJA CZASU powoduje że w Czarnej Dziurze NIC SIĘ NIE DZIEJE, z naszego punktu wiedzenia nie ma tam żadnego ruchu, możemy patrzeć w czarną dziurę miliardy lat i jest absolutna gwarancja że nic się PRZEZ TEN OKRES NIE ZDARZY, NIC, ABSOLUTNIE NIC. Podobnie moglibyśmy patrzeć przez okno do wnętrza rakiety lecącej z prędkością światła ... ZERO RUCHU = ZERO FIZYKI, ZERO CZASU, ZERO CHEMII, ZERO MATEMATYKI ... ZERO WSZYSTKIEGO.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Konglomerat Alphabet, właściciel Google'a, stworzył bezpłatne narzędzie o nazwie Assembler, które ma określać, czy fotografia jest prawdziwa czy została zmanipulowana. Narzędzie, rozwijane we współpracy z amerykańskimi i włoskimi uniwersytetami, pomoże dziennikarzom w wykryciu fałszywek. Narzędzie wykorzystuje kilka różnych testów, podczas których np. sprawdzane jest, czy do fotografii nie wstawiono fragmentu innego zdjęcia, czy manipulowana jasnością lub usuwano coś z tła.
      Assembler to dzieło Jigsaw, grupy inżynierów, projektantów, naukowców i innych, której zadaniem jest walka z dezinformacją, cenzurą, ekstremizmem czy manipulowaniem wyborami.
      Online'owe manipulacje, dokonywane m.in. za pomocą fotografii i materiałów wideo zmienianych za pomocą sztucznej technologii, to coraz poważniejszy problem. Wiadomo, że metody te są stosowane przez różne państwa, które chcą za ich pomocą np. wpływać na wyniki wyborów w innych krajach.
      Już w tej chwili Assembler jest testowany m.in. przez AFP, Animal Politico, Code for Africa, Les Decodeurs du Monde oraz Rappler. Niestety, przeciętny internauta nie będzie mógł skorzystać z tego narzędzia.
      Trwa wyścig pomiędzy tymi, którzy chcą walczyć z fałszywymi informacjami, a tymi, którzy je rozpowszechniają. Chcemy być pewni, że nasza praca da przewagę tym pierwszym. Dlatego też bardzo ostrożnie dobieramy tych, którzy dostają dostęp do Assemblera i ściśle monitorujemy używanie tego narzędzia pod kątem wszelkich nadużyć, oświadczył szef grupy Jigsaw, Santiago Andrigo.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańska Narodowa Fundacja Nauki (NSF) chwali się najbardziej szczegółowymi zdjęciami Słońca, jakie kiedykolwiek udało się wykonać. Fotografie to dzieło nowego instrumentu badawczego Daniel K. Inouye Solar Telescope, który właśnie rozpoczął pracę. To największy na Ziemi teleskop wyspecjalizowany w badaniu Słońca. Apertura jego lustra wynosi imponujące 424 centymetry. To aż dwuipółkrotnie więcej niż drugiego największego Goode Solar Telescope.
      Inouye Solar Telescope stoi na szczycie Haleakala na Hawajach. Pierwsze wykonane przezeń zdjęcia pokazują powierzchnię naszej gwiazdy w niespotykanej dotychczas rozdzielności. Widzimy na nich, że Słońce pokryte jest „ziarnami” obszarów gotującej się plazmy. Taki wzorzec pokrywa całą jego powierzchnię. Na fotografii widzimy ciasno ułożone „komórki” – każda z nich ma powierzchnię dwukrotnie większą od powierzchni Polski – które są dowodem na intensywny transport ciepła z wnętrza gwiazdy ku jej powierzchni. Gorąca plazma wypływa na powierzchnię, schładza się i ponownie zanurza wgłąb Słońca. Do zanurzania się dochodzi w miejscach widocznych ciemnych linii. Cały ten proces zwany jest konwekcją.
      Od kiedy NSF zaczęła budować ten teleskop, z niecierpliwością czekaliśmy na pierwsze obrazy. Teraz możemy pokazać zdjęcia i materiały wideo. To najbardziej szczegółowe obrazy naszego Słońca w historii. Inouye Solar Telescope stworzy mapę pól magnetycznych korony słonecznej, miejsca, w którym zachodzą procesy mające wpływ na życie na Ziemi. Polepszy on nasze rozumienie pogody kosmicznej i pomoże lepiej przewidywać burze na Słońcu, stwierdził France Cordova, dyrektor NSF.
      W każdej sekundzie Słońce spala około 5 milionów ton paliwa. Minimalna część energii z tego procesu trafia na Ziemię. W latach 50. ubiegłego wieku naukowcy zauważyli, że od naszej gwiazdy wieje wiatr słoneczny. Stwierdzili również, że żyjemy wewnątrz atmosfery Słońca. Jednak o zjawiskach w niej zachodzących wciąż niewiele wiemy.
      Jeśli chodzi o atmosferę ziemską, to jesteśmy w stanie z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, czy i gdzie będzie padało. W odniesieniu do pogody kosmicznej takich umiejętności nie mamy. Nasze możliwości przewidywania pogody kosmicznej są o co najmniej 50 lat opóźnione w stosunku do umiejętności przewidywania pogody na Ziemi. Musimy zrozumieć zjawiska fizyczne stanowiące podstawę pogody kosmicznej, a ta zaczyna się na Słońcu. Teleskop Słoneczny Inouye będzie je badał przez następne dekady, dodaje Matt Mountain, prezydent Association of Universities for Research in Astronomy, które zarządza teleskopem.
      Daniel K. Inouye Solar Telescope to imponujące urządzenie. Już samo kierowanie 4-metrowego lustra w stronę Słońca wiąże się z dostarczeniem doń olbrzymiej ilości ciepła, które trzeba w jakiś sposób usunąć. Teleskop korzysta ze specjalnego systemu chłodzącego, na który składa się ponad 11 kilometrów rur z chłodziwem, od którego część ciepła jest odbierana przez lód, tworzący się na szczycie w ciągu nocy.
      Kopuła nad teleskopem została wykonana z cienkich chłodzących płyt stabilizujących temperaturę wokół teleskopu, a specjalny system osłon pozawala na regulowanie przepływu powietrza i zapewnia cień. Specjalny wysoko zaawansowany zespół chłodzący składający się z metali i chłodziwa otacza główne lustro, blokując większość zbieranej przez nie energii. Teleskop wykorzystuje też zaawansowane układy optyczne kompensujące zakłócenia wywoływane obecnością ziemskiej atmosfery.
      Prace nad teleskopem rozpoczęły się ponad 20 lat temu. Jego budowa ruszyła w styczniu 2013 roku, a we wrześniu gotowy był już budynek teleskopu. W sierpniu 2017 na miejsce dostarczono główne lustro. W 2019 roku urządzenie zostało testowo uruchomione, a w styczniu 2020 rozpoczęło pracę i dostarczyło wyjątkowe zdjęcia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Astronomowie odkryli czarną dziurę, która – jak się wydaje – przyczynia się do powstawania gwiazd w odległych od niej galaktykach. Jeśli odkrycie się potwierdzi, będzie to oznaczało, że zaobserwowano czarną dziurę rozpalającą gwiazdy w największej znanej nam odległości. Naukowcy z włoskiego Narodowego Instytutu Astrofizyki informują o czarnej dziurze, która powoduje powstawanie gwiazd w odległości miliona lat świetlnych od siebie.
      Po raz pierwszy obserwuję pojedynczą czarną dziurę, która powoduje powstawanie gwiazd w więcej niż jednej galaktyce. To fascynujące, że czarna dziura z jednej galaktyki może decydować o tym, co dzieje się w galaktykach oddalonych od niej o miliony bilionów kilometrów, mówi Roberto Gilli, główny autor badań.
      Włosi obserwowali supermasywną czarną dziurę znajdującą się w galaktyce oddalonej o 9,9 miliarda lat świetlnych od Ziemi. Sąsiaduje ona z co najmniej 7 innymi galaktykami.
      Już wcześniej naukowcy zaobserwowali dżet wysokoenergetycznych cząstek o długości około miliona lat świetlnych. Jego źródłem jest obserwowana czarna dziura. Włosi odkryli, że jeden z końców strugi otoczony jest gigantycznym bąblem gorącego gazu podgrzewanego wskutek interakcji wysokoenergetycznych cząstek z otaczającą materią. Uczeni sądzą, że rozszerzający się bąbel, przechodząc przez sąsiadujące galaktyki, może wytwarzać falę uderzeniową, która kompresuje zimny gaz i powoduje powstawanie gwiazd. Wszystkie objęte bąblem galaktyki znajdują się w odległości około 400 000 lat świetlnych od jego centrum.
      Naukowcy obliczają, że tempo formowania się gwiazd w tych galaktykach jest od 2 do 5 razy szybsze niż w podobnych im galaktykach znajdujących się w tej samej odległości od Ziemi.
      Znamy historię króla Midasa, który dotykiem zamieniał wszystko w złoto. Tutaj mamy przypadek czarnej dziury, która zamienia gaz w gwiazdy, a jej zasięg jest międzygalaktyczny, mówi współautor badań, Marco Mignoli.
      To wyjątkowe obserwacje. Dotychczas bowiem znajdowano czarne dziury, które zwiększały tempo formowania się gwiazd o 30% i oddziaływały na galaktyki znajdujące się w odległości nie większej niż 50 000 lat świetlnych od ich rodzimej galaktyki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy Steve Lindberg, były poseł do Izby Reprezentantów Stanu Michigan, wyszedł z domu, by – jak codziennie od 2012 roku – zrobić jakieś interesujące zdjęcie dzikiej przyrody i wrzucić je na Facebooka, nie spodziewał się, że wykona fotografię życia.
      Podczas spaceru zauważył jelenia wirginijskiego, który na głowie miał bałagan, jak to określił Lindberg. Mężczyzna zrobił zdjęcie i wrócił do domu. Dopiero tam, gdy obejrzał fotografię na komputerze zorientował się, co sfotografował. Poroże zwierzęcia składało się z... trzech tyk.
      Po wrzuceniu fotografii na serwis społecznościowy mężczyzna szybko został oskarżony o manipulację. Pokazuje jednak kolejne fotografie i zapewnia, że nie są one zmanipulowane.
      Weterynarz Steve Edwards, który specjalizuje się w dużych zwierzętach, mówi, że szansa spotkania takiego jelenia jest jak jeden na milion.
      Lindberg wrócił tego samego dnia na miejsce spotkania z niezwykłym zwierzęciem i znowu je tam zobaczył. Następnego dnia już go tam nie było. Polityk, który wiele lat temu przestał polować, nie zdradza, gdzie widział jelenia. Obawia się, że gdyby to zrobił, zaraz zjawiliby się tam myśliwi, którzy by go zabili.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Astronomowie obserwują ostatnie etapy łączenia się trzech supermasywnych czarnych dziur. Krążą one wokół siebie w centrum trzech galaktyk, do połączenia których dochodzi w odległości około miliarda lat świetlnych od Ziemi. Niezwykły taniec czarnych dziur specjaliści zauważyli wewnątrz obiektu SDSS J084905.51+111447.2.
      Obserwowaliśmy parę czarnych dziur, a gdy użyliśmy kolejnych technik [obrazowania rentgenowskiego o wysokiej rozdzielczości przestrzennej, obrazowania w bliskiej podczerwieni oraz spektroskopii optycznej – red.] znaleźliśmy ten niezwykły system, mówi główny autor badań, Ryan Pfeifle z George Mason University. Mamy tutaj najsilniejsze z dostępnych dowodów na istnienie systemu trzech aktywnych supermasywnych czarnych dziur.
      Badania wspomnianego systemu rozpoczęły się od jego obrazowania w świetle widzialnym za pomocą teleskopu Sloan Digital Sky Survey (SDSS) w Nowym Meksyku. Dane udostępniono w społecznościowym projekcie Galaxy Zoo, którego użytkownicy oznaczyli SDSS J084905.51+111447.2 jako miejsce, w którym właśnie dochodzi do łączenia się czarnych dziur. Naukowcy przeanalizowali więc dane zebrana przez teleskop kosmiczny Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE). Pracuje on w podczerwieni i jeśli rzeczywiście w galaktyce dochodzi do łączenia się czarnych dziur, to powinien on zaobserwować co najmniej dwa źródła gwałtownego pochłaniania materii. Kolejne obserwacje potwierdziły podejrzenia. Chandra X-ray Observatory wykrył istnienie silnych źródeł promieniowania X, co wskazuje, że czarne dziury pochłaniają tam duże ilości pyłu i gazu. Podobne dowody zdobył Nuclear Spectroscopic Telescope Array (NuSTAR). Kolejne obrazowanie w świetle widzialnym przeprowadzone za pomocą SDSS i Large Binocular Telescope potwierdziły obecność trzech aktywnych czarnych dziur.
      Dzięki użyciu wielu instrumentów opracowaliśmy nową technikę identyfikowania potrójnych układów supermasywnych czarnych dziur. Każdy z tych teleskopów dostarczył nam nieco innych informacji o tym, co się tam dzieje. Mamy nadzieję, że za pomocą tej techniki znajdziemy więcej układów potrójnych, mówi Pfeifle.
      Naukowcy stwierdzili, że odległość pomiędzy każdą z czarnych dziur, a jej sąsiadami wynosi od 10 do 30 tysięcy lat świetlnych. Będzie ona malała, gdyż galaktyki, do których należą te dziury, łączą się, więc i czarne dziury są skazane na połączenie.
      Dzięki wykryciu przez LIGO fal grawitacyjnych pochodzących z łączenia się czarnych dziur, wiemy co nieco o tym, jak przebiega taki proces. Jednak łączenie się układu potrójnego wygląda prawdopodobnie nieco inaczej. Specjaliści podejrzewają, że obecność trzeciej dziury powoduje, iż dwie pierwsze łączą się znacznie szybciej.
      Istnienie układu potrójnego może pozwolić też na wyjaśnienie teoretycznego „problemu ostatniego parseka”. Gdy dochodzi do połączenia dwóch galaktyk ich czarne dziury nie zderzają się czołowo, ale powinny minąć się po orbicie hiperbolicznej. Musi istnieć mechanizm, który spowoduje, że zbliżą się do siebie. Najważniejszym takim mechanizmem jest dynamiczne tarcie. Gdy czarna dziura zbliża się do gwiazdy, gwiazda jest przyspieszana, a czarna dziura spowalniana. Mechanizm ten spowalnia czarne dziury na tyle, że tworzą powiązany ze sobą układ podwójny. Dynamiczne tarcie nadal działa, dziury zbliżają się do siebie na odległość kilku parseków. Jednak proces krążenia czarnych dziur wokół siebie powoduje, że w pobliżu zaczyna brakować materii. W końcu jest jej tak mało, że jej oddziaływanie nie wystarczy, by dziury się połączyły.
      Ostatecznie do połączenia się czarnych dziur mogłyby doprowadzić fale grawitacyjne, ale ich oddziaływanie ma znaczenie dopiero, gdy dziury zbliżą się do siebie na odległość 0,01–0,001 parseka. Wiemy jednak, że czarne dziury się łączą, pozostaje więc pytanie, co rozwiązuje problem ostatniego parseka, czyli co powoduje, że zbliżą się do siebie na tyle, iż utworzą jedną czarną dziurę. Obecność trzeciej czarnej dziury wyjaśniałaby, jaka siła powoduje, że czarne dziury się łączą.
      Nie można też wykluczyć, że w układach potrójnych dochodzi nie tylko do połączenia się dwóch czarnych dziur, ale i do wyrzucenia trzeciej z nich w przestrzeń kosmiczną.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...