Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Wi-Fi wolniejsze od połączeń kablowych

Recommended Posts

Eptiro, firma specjalizująca się w analizowaniu ruchu w sieci, informuje, że łącza Wi-Fi mogą być o około 30% wolniejsze od połączeń kablowych. Z przeprowadzonych analiz wynika bowiem, że nawet niewielki spadek siły sygnału Wi-Fi powoduje, że prędkość pobierania danych zmniejsza się o 30%, a opóźnienia pakietów rosną o 10-20 procent. Dochodzi też do częstszego gubienia pakietów.

Eptiro dodaje przy tym, że różnic w funkcjonowaniu sieci przewodowych i bezprzewodowych nie zauważą osoby, które głównie przeglądają internet i korzystają z poczty elektronicznej. Będą one jednak dokuczliwe dla miłośników gier online czy streamingu wideo.

Eptiro przeprowadziło swoje badania przy pomocy 14 000 ochotników z USA, Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii. Specjalne oprogramowanie testowe sprawdzało wydajność sieci, uzyskując wyniki dla ponad miliona pomiarów. Uzyskane wyniki potwierdzono też pomiarami wykonanymi w laboratorium, podczas których badano zależność pomiędzy siłą sygnału a prędkością pobierania danych za pomocą wielu modeli popularnych ruterów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mogliście sobie darować te komentarze. Nie płacicie za treści tutaj zamieszczone i nie macie obowiązku ich czytać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla szanownych twórców serwisu każdy komentarz jest cenny, czy mądry czy głupi :P.

Fakt jest ameryki nie odkryli ;) Szkoda że polscy naukowcy nie są tacy popularni w newsach bo mądrzejsze rzeczy czasami mają do powiedzenia. A jak już jaki rodzimy naukowiec czy wynalazca będzie w Polsce na topie to raczej będzie to ktoś śmieszny typu Lucjana Łągiewki (google daje ponad 30 tyś wyników) niż naukowiec przedstawiający naprawdę merytoryczną i ciekawą teorię (Michał Gryziński - tylko 2 tyś wyników) .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwsze, o jakich sieciach mowa? 802.11? 802.16? Która odmiana tychże? Popularne urządzenia to też może być np. Motorola Canopy...

 

Po drugie, w najstarszych sieciach (802.11b i g) jest coś takiego jak RSSI. Jeśli parametr ten ma wartość 40 lub więcej, to sieć działa. Jeśli mniej - mogą się dziać cuda, np. jeden ludek z RSSI 30 może położyć internet wszystkim innym użytkownikom danej bazy (chociaż ci mają sygnał w porządku). Obniżenie jakości sygnału o 10% przy RSSI 45 nie daje żadnych widocznych efektów. Obniżenie o 2% przy RSSI 40 może dać efekty dramatyczne. Jeszcze ciekawiej jest w nowszych standardach, które zostały przygotowane do pracy w trudnych warunkach i cała dotychczasowa "wiedza tajemna" na niewiele się tam przydaje.

 

Po trzecie, w paśmie nielicencjonowanym działa mnóstwo urządzeń, które zakłócają pracę sieci WiFi. Bluetooth, kuchenki mikrofalowe, otwieracze bram garażowych, telefony bezprzewodowe, bejbi-monitory, radary (nawet nie wiecie, jak niewiele routerów wifi poprawnie wykrywa obecność radaru, aby chwilowo się wyłączyć lub zmienić częstotliwość pracy). To wszystko zmienia się w czasie i przestrzeni. Tak że brawo, wnioski tych naukowców są niezwykle wartościowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mogliście sobie darować te komentarze. Nie płacicie za treści tutaj zamieszczone i nie macie obowiązku ich czytać.

Z okazji piątkowego wieczoru też sobie zatroluję.

Idąc Twoim tropem: Mógłbyś sobie darować swój komentarz. Nie płaciłeś za treści tutaj zamieszczone i nie masz obowiązku czytać komentarzy ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Artykuł rzeczywiście nie ma za bardzo co komentować (np. wszystko zależy od rosnącego poziomu szumu elektromagnetycznego), ale dzięki maciejo za wspomnienie o tym zderzaku Łągiewki - pierwsze słyszę, skuteczność pomysłu wzbudza wątpliwości, ale muszę przyznać że nie rozumiem o co chodzi z tym że to niby wbrew fizyce?

Jest ogólnie przyjęty 'oczywisty fakt' że podczas zderzenia praktycznie w całości zabezpieczać konstrukcję samochodu musi sztywna rama ... podczas gdy np. w wesołym miasteczku są samochodziki z dodatkowym bodajże gumowym pierścieniem dookoła, bez którego takie zderzanie byłoby chyba trochę mniej przyjemne... ;)

Sztywna rama ma pewną sprężystość, jednak deformuje się gdy energia zderzenia przekroczy pewną granicę - fajnie gdyby wcześniej część tej energii zabsorbować w jakiś inny sposób - np. w sprężynce dookoła jak gumowy pierścień, czy w energii koła zamachowego jak w tym kontrowersyjnym zderzaku ... a może np. zastosować elementy piezoelektryczne czy nawet szyny z bardzo dużym tarciem jako elementy konstrukcji ramy - o zaplanowanych zmianach kształtu dla różnych rodzajów zderzeń...

Pytanie czy takie konstrukcje są w stanie wystarczająco szybko pochłonąć jakąś istotną część energii zderzenia(?), ale może rzeczywiście warto się zastanowić nad czymś bardziej wyrafinowanym niż tylko sztywna rama dla ochrony życia kierowcy ... choć szczerze to wolę metody prewencyjne jak autopilot ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze wiesz, że nie chodzi mi o fizykę plazmy, tylko jego śmieszne a wytrwałe próby walki z mechaniką kwantową. Nie chcę mu odbierać zasług całego życia zawodowego. Po prostu w pewnej sferze, która stopniowo stała się jedną z najszybciej i najowocniej rozwijających się dziedzin nauki, głęboko się mylił - i może lepiej byłoby o nim ostrożnie milczeć. Nie tylko Gryzińskiemu się to przytrafiło. Francuski noblista Luc Montagnier też nagle wpadł w homeopatię i zajmuje się teleportowaniem DNA między probówkami oraz pamięcią wody.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stawiasz sprawę albo-albo, podczas gdy klasyczne przybliżenia wcale nie muszą być w sprzeczności z kwantowymi - to są po prostu różne spojrzenia na ten sam system.

Na przykład na ewolucję wahadeł sprzężonych możemy patrzeć poprzez ich pozycje (klasyczny, korpuskularny obraz) ... albo poprzez 'superpozycję obrotów modów normalnych' - unitarną ewolucję (kwantowy, falowy obraz).

Bardzo dają do myślenia niedawne eksperymenty Coudera, Forta pokazujące że dualizm korpuskularno-falowy możemy modelować nawet makroskopowymi obiektami jak kropelki tłuszczu na wibrującej powierzchni - zlokalizowane krople tworzą periodycznie fale dookoła i interakcja z nimi prowadzi to do 'kwantowych efektów': interferencji na 2 szczelinach ( https://hekla.ipgp.fr/IMG/pdf/Couder-Fort_PRL_2006.pdf ), nieprzewidywalnego tunelowania - zależnego od praktycznie ukrytego stanu pola ( http://prl.aps.org/abstract/PRL/v102/i24/e240401 ) albo kwantowania orbit - cząstka musi 'wejść w rezonans z polem': tak żeby po wykonaniu orbity, jej wewnętrzny stan wrócił do początkowego ( http://www.pnas.org/content/107/41/17515 ).

W każdym razie dalej często możemy się spotkać z klasycznym przybliżeniem typu Bohra ... podczas gdy uwzględnimy moment magnetyczny elektronu okazuje się że takie orbity nie są wogule stabilne - myślę że dość cenna jest obserwacja że gdy zrobimy to porządnie, dostajemy dużo lepszą zgodność z eksperymentem ( http://en.wikipedia.org/wiki/Free-fall_atomic_model ).

Gryziński pracował w gorącej plazmie, czyli w reżimach energii w których klasyczne przybliżenia mogą być całkiem wystarczające. W jego walce z mechaniką kwantową chodziło raczej o jej powszechnie przyjęte mistyczne wyobrażenie ... Ogólnie myślę że radykalne późniejsze radykalne spojrzenie osób nie powinno przekreślać ich (szczególnie wcześniejszych) osiągnięć ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

dla sprostowania pisząc: "zapierające dech w piersiach nowiny...." nie uderzałem w "kopalnię wiedzy" ale w wielkich odkrywców.

 

Kopalnia tylko przedstawia materiały z pewnych źródeł - świetna robota!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgadzam się że świetna robota:), sugestia była chyba żeby może zamiast np. o odkryciu że mimo wspaniałego WiFi czasem jednak kładzie się kabel czy o kolejnych perypetiach Duke Nukem czy Assangea ... może to dobre miejsce żeby też wspomnieć że Polacy bywają uznani nie tylko z np. dalekiego skakania o czym wszędzie trąbią, ale i chociażby z wielokrotnie nagradzanej koncepcji użycia czegoś bardziej wyrafinowanego niż sztywna rama ... ;)

 

ps. ZoodaVex, jakbyś chciał kontynuować dyskusję, to zmotywowałeś mnie żeby się rozpisać na Racjonaliście - może weźmy to tam:

http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,404014

Share this post


Link to post
Share on other sites

"jego śmieszne a wytrwałe próby walki z mechaniką kwantową" (Gryzińskiego)

Takie opinie wygłaszają głównie osoby kompletnie nie znające mechaniki Gryzińskiego. Szczerze powiedziawszy rozumiem podejście, bo jak trudno zrozumieć logikę s.t.w, tak i dla osób nie obdarzonych bogato intelektem pójście tropem genialnego Gryzińskiego jest nieosiągalne. I choć wiem, że to może niekoniecznie musi być legalne, to ku chwale mam nadzieję niezapomnianego Naukowca ś.p. Michała Gryzińskiego własnoręcznie zeskanowałem "Sprawę Atomu" i umieściłem na moim serwerku: http://schwalk.org/gryzinski/ . Oby przyszłe opinie o tym Człowieku wydawane były bardziej świadomie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

David, to jest trochę bardziej skomplikowane - na poziomie termodynamiki z mechaniki klasycznej dostajemy kwantową ... w każdym razie weźmy to może na Racjonalistę (puść tam też ten fajny link, który pewnie niedługo każą usunąć ;) )

Share this post


Link to post
Share on other sites

"jego śmieszne a wytrwałe próby walki z mechaniką kwantową" (Gryzińskiego)

Takie opinie wygłaszają głównie osoby kompletnie nie znające mechaniki Gryzińskiego.

 

Nie chcę siać plotek ale czy możliwości tego modelu nie kończą się na atomie wodoru nie radząc sobie już cząsteczką?

 

Po co ratować klasyczne podejście skoro zebraliśmy dostatecznie dużo dowodów na to, że Wszechświat nie jest klasyczny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ojjj zupełnie nie tak ... po pierwsze ma też oparte na symulacjach numerycznych modele atomów wieloelektronowych i prostych cząstek - i w najlepszych czasopismach pokazuje że dają zaskakująco dobrą zgodność ... szczególnie jak na tak proste przybliżenia ...

Ale nie o to chodzi - chcąc nie chcąc mechanika kwantowa jest oparta na klasycznej - na przykład często buduje się ją na tzw. przybliżeniach semiklasycznych WKB ... które znowu zaczynają się od klasycznych - w każdym razie jeśli chcemy dobrze zrozumieć mechanikę kwantową, najpierw trzeba w pełni zrozumieć modele klasyczne, które są pewnym przybliżeniem tych pełnych.

Ale może przenieśmy się na Racjonalistę: http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,404014

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zmarł w 2004 więc miał dostęp do komputerów i rzeczywiście szukanie np. trajektorii dla cząstek wodoru wymagało rozległych numerycznych poszukiwań. Tutaj niestety też szybko robi się bardzo trudno, a poza tym coraz bardziej daje sobie we znaki że to jednak tylko przybliżenie ... (jednak dalej niż dla niestabilnych orbit Bohra)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problem z Gryzińskim jest taki, że za wszelką cenę starał się obronić klasyczne modele poznawcze i był wrogiem czy wręcz anty-dydaktykiem mechaniki kwantowej. To po prostu absurdalna i kompromitująca walka w przegranej sprawie. Nie wnikam w szczegóły, bo nie jestem fizykiem; ale gdy czytam zdania typu "wszyscy się mylą od stu lat, tylko ja mam rację", to włączają mi się światła stopu.

 

Co ciekawe, obaj przywołani tu i przypadkiem zestawieni, choć całkiem różni badacze (Gryziński, Łągiewka) wychodzą z podobnego przeświadczenia: świat ortodoksyjnej nauki, w którym istnieje odpowiednio mechanika kwantowa / zasada zachowania pędu jako podstawa paradygmatu, to beton odporny na prawdziwą wiedzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
"wszyscy się mylą od stu lat, tylko ja mam rację"[/size] 

No cóż, Tesla był jeden, Edison był jeden, Skłodowska była jedna, Hitler był jeden, Stalin był jeden, Lenin był jeden itd. zupełnie cię nie rozumiem, Prawda też jest jedna i nie można jej odkrywać 10razy (bo 9razy to widzimisię).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Poważny błąd pozwala na przeprowadzenie zdalnego ataku na urządzenia z systemem Linux. Dziura znajduje się w sterowniku RTLWIFI, który jest używany przez układy Wi-Fi firmy Realtek działające pod kontrolą Linuksa. Dziura pozwala na wywołanie błędu przepełnienia bufora za pomocą sygnału Wi-Fi. Napastnik, wykorzystując urządzenie znajdujące się w zasięgu sygnału Wi-Fi od celu może doprowadzić co najmniej do awarii systemu operacyjnego. Niewykluczone, że może też przejąć całkowitą kontrolę na systemem ofiary. Błąd występuje we wszystkich jądrach Linuksa od wersji 3.10.1 z 2013 roku.
      To poważna dziura. Jeśli pod kontrolą Linuksa używasz sterownika dla urządzeń Wi-Fi firmy Realtek, to napastnik może wywołać w systemie błąd przepełnienia bufora, ostrzega Nico Waisman, główny inżynier ds. bezpieczeństwa w serwisie Github.
      Dziura zyskała oznaczenie CVE-2019-17666. Przed dwoma dniami zaproponowano łatkę, która w najbliższych dniach lub tygodniach powinna zostać udostępniona użytkownikom.
      Waisman mówi, że nie opracował jeszcze prototypowego kodu atakującego. Wciąż nad nim pracuję. Zajmie mi to trochę czasu (o ile jego stworzenie w ogóle będzie możliwe). Teoretycznie tego typu błąd powinno dać się wykorzystać, mówi.
      Poważnym problemem jest fakt, że do przeprowadzenia ataku nie jest wymagana żadna interakcja ze strony użytkownika. Wystarczy, że urządzenie napastnika znajduje się w zasięgu Wi-Fi, a na urządzeniu ofiary mamy włączoną sieć lokalną i wadliwy sterownik. Ataku nie można przeprowadzić, gdy Wi-Fi jest wyłączone, ani gdy działa pod kontrolną sterownika innego producenta niż Realtek. Najprawdopodobniej błąd występuje też w urządzeniach z Androidem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skłaniając ludzi do myślenia w szybkim tempie, można ich zachęcić do podejmowania ryzyka. Amerykańscy psycholodzy uważają, że współczesne filmy o wartkiej akcji czy migające światła w kasynie wywierają na nas taki właśnie wpływ.
      W ramach wcześniejszych badań prof. Emily Pronin z Princeton University wykazała, że można zmienić tempo myślenia i że myślenie w żywszym tempie wprowadza ludzi w dobry nastrój. Wiedząc to, Amerykanka zastanawiała się, czy myśląc szybko, jesteśmy bardziej skłonni podejmować ryzyko. Stąd pomysł na 2 eksperymenty.
      W 1. uczestnicy odczytywali na głos stwierdzenia wyświetlane na ekranie komputera. Prędkość wyświetlania można było kontrolować i czasem była ona 2-krotnie większa od zwykłego tempa czytania, a czasem 2-krotnie mniejsza. Później ochotnicy mieli nadmuchać serię wirtualnych balonów. Każde dmuchnięcie dodawało do banku kolejne 5 centów, jednocześnie zwiększało się jednak ryzyko pęknięcia. Jeśli dana osoba przestawała dmuchać przed pęknięciem, zachowywała zebrane pieniądze. Jeśli nie, ulatniały się one razem z powietrzem z pękniętego balonu. Okazało się, że osoby, które zmuszono do czytania z prędkością większą od przeciętnej, dmuchały dłużej niż reszta i z większym prawdopodobieństwem traciły pieniądze.
      W drugim eksperymencie badani oglądali 3 filmiki wideo. Każdy przedstawiał neutralne sceny - np. wodospady, iguany czy miasta - ale zróżnicowano je ze względu na średnią długość ujęcia. Tempo było więc bardzo duże (jak w klipach muzycznych), średnie (jak w typowym filmie hollywoodzkim) albo plasowało się między nimi. Po obejrzeniu nagrań uczestnicy studium wypełniali kwestionariusz z pytaniami dotyczącymi prawdopodobieństwa angażowania się w najbliższym półroczu w ryzykowne zachowania, np. seks bez zabezpieczeń. I tym razem stwierdzono, że im większe tempo filmu i myślenia, tym większa skłonność do podejmowania ryzyka.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Poruszając się z prędkością 2 m/s, czyli 7,19 km/h, ludzie wolą biec niż iść. Doktorzy Gregory Sawicki i Dominic Farris z Uniwersytetu Północnej Karoliny uważają, że dzieje się tak, gdyż przy takiej szybkości podczas biegu lepiej wykorzystujemy kluczowy mięsień łydki.
      Naukowcy, których artykuł ukazał się w Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS), posłużyli się ultrasonografią, filmowaniem ruchu szybką kamerą oraz bieżnią mierzącą nacisk. W ten sposób mierzyli zachowanie mięśni łydki podczas biegu i chodzenia.
      Niewielka głowica ultrasonograficzna przymocowywana z tyłu nogi pokazywała w czasie rzeczywistym, jak mięsień dostosowuje się do chodu i biegu z różną prędkością. Szybkie zdjęcia zademonstrowały, że głowa przyśrodkowa mięśnia brzuchatego działa jak sprzęgło uruchamiające się szybko po rozpoczęciu chodzenia. Mięsień brzuchaty przytrzymuje jak linka jeden z końców ścięgna Achillesa, gdy przekazywana jest do niego energia do rozciągania. Później do gry włącza się samo ścięgno, które podczas odrzutu uwalnia zmagazynowaną energię, wspomagając w ten sposób ruch.
      Studium ujawniło, że gdy mięsień coraz szybciej zmienia swoją długość, dostarcza coraz mniej mocy, co oznacza obniżenie ogólnej wydajności. Kiedy jednak ludzie zaczynają biec z prędkością ok. 2 m/s, mięśnie zwalniają: zmiana długości zachodzi wolniej, zapewniając większą moc przy słabszej pracy.
      Techniki ultrasonograficzne pozwalają oddzielić od siebie ruchy poszczególnych mięśni podudzia. Dotąd nie były, niestety, wykorzystywane w takim kontekście - podkreśla Farris. Badanie wyjaśnia, czemu superszybki chód jest ograniczony właściwie do olimpiad i innych zmagań sportowych. Mięśnie pracują zbyt nieefektywnie, dlatego ciało przestawia się na bieg. Rosną wtedy skuteczność zarządzania energią i wygoda.
      W miarę jak idziemy coraz szybciej, miesień nie jest w stanie dopasować się do prędkości ruchu. Kiedy jednak dokonuje się przejście od chodu do biegu, ten sam mięsień staje się niemal statyczny i nie musi zmieniać swojego zachowania w znacznym stopniu, gdy biegacz coraz bardziej się rozpędza (choć nie testowaliśmy go podczas sprintów) - wyjaśnia Sawicki.
       
       
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Plemniki golców (Heterocephalus glaber) są bardzo zniekształcone i wolne. Biolodzy sądzą, że dzieje się tak z powodu braku konkurencji między gametami. Dominująca samica - królowa - decyduje, z którym samcem chce kopulować i tłumi instynkty reprodukcyjne pozostałych.
      Zespół Liany Maree z University of the Western Cape pobrał próbki spermy trzymanych w niewoli golców. Testy ujawniły wiele nieprawidłowości. Zdolność poruszania się zachowało zaledwie 7% plemników, w dodatku pływały one z prędkością zaledwie ok. 35 mikrometrów na sekundę (najwolniej u wszystkich ssaków).
      Stwierdzono skrajny polimorfizm plemników, a większość sklasyfikowano jako anormalne. Główki plemników przyjmowały wiele różnych kształtów. Były kuliste, owalne, wydłużone, asymetryczne i amorficzne. Chromatyna w jądrze wydawała się nieregularna i zdezorganizowana (między jej skupiskami znajdowało się np. dużo wolnej przestrzeni). We wstawce występowało od 5 do 7 okrągłych lub owalnych mitochondriów. W takich okolicznościach nie powinno dziwić, że bez energii do napędu plemniki golców poruszają się tak wolno. Dla porównania: ludzkie plemniki w sekundę przebywają ok. 0,1 mm.
      Golec jest dobrym modelem tego, co dzieje się z ludźmi - uważa Maree, nawiązując do tendencji monogamicznych w obrębie naszego gatunku. Wcześniejsze badania wykazały, że u człowieka porusza się ok. 60% plemników, podczas gdy u bardziej promiskuitycznych gatunków odsetek ten wzrasta do 95%.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Konsumenci reagują negatywnie na większość zastrzeżeń (disclaimer), wyświetlanych w superszybkim tempie na końcu reklamy. Wyjątkiem są spoty zaufanych firm i marek.
      Po przeprowadzeniu serii eksperymentów amerykańscy psycholodzy stwierdzili, że wyświetlane w mgnieniu oka zapisy zmniejszają chęć zakupu nieznanych lub niedarzonych zaufaniem marek. Reklamodawcy mają często tylko 30 sekund na przekazanie swojego przesłania, a urzędy regulujące rynek reklamy wymagają, by każdy spot zawierał klauzulę zastrzeżenia/zrzeczenia się odpowiedzialności. Nasze odkrycia sugerują, że reklamodawcy promujący nieznane lub niezaufane marki powinni umieścić na końcu zastrzeżenie odtwarzane w normalnym tempie, podczas gdy reklamodawcy promujący zaufane marki mogą wykorzystać przesuwający się błyskawicznie napis, zachowując cenne dodatkowe sekundy na główny przekaz.
      Autorzy badania opublikowanego na łamach Journal of Consumer Research, w tym Kenneth C. Herbst z Wake Forest University i Eli J. Finkel z Northwestern University, uważają, że jakiekolwiek prawo, które reguluje zawartość zastrzeżenia, ale nie prędkość jego odtwarzania, napędza systematyczne odchylenie dające przewagę pewnym firmom. Takie zapisy prawne pozwolą firmom, którym konsumenci i tak ufają, upakować klauzulę zastrzeżenia/zrzeczenia się odpowiedzialności w kilku sekundach bez podkopywania zaufania i zmniejszania chęci zakupu, tymczasem firmy, którym ludzie nie ufają lub nie znają, zostaną zmuszone do wydłużenia czasu emisji obowiązkowego kontentu […]. Nietrudno się domyślić, że tym samym właściwa reklama będzie w tym przypadku krótsza.
×
×
  • Create New...