Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

DARPA chce zdalnie stymulować mózgi żołnierzy

Recommended Posts

Jednym z wielu programów prowadzonych przez amerykańską DARPA (Agencja Badawcza Zaawansowanych Projektów Obronnych) są badania nad hełmem, który pozwoli zdalnie stymulować mózgi żołnierzy. DARPA współpracuje z profesorem Williamem J. Tylerem z University of Arizona, który od kilku lat bada systemy nieinwazyjnej stymulacji mózgu. Techniki takie mogą być pomoce w leczeniu choroby Parkinsona czy depresji. Posłużą też do stworzenie interfejsów łączących mózg z komputerem.

Z kolei DARPA chciałaby dzięki pracom Tylera stworzyć hełm, który będzie w stanie zwiększyć możliwości żołnierzy, pobudzając ich do dłuższego czuwania czy redukując stres lub ból.

Jak wyjaśnia Tyler, najpoważniejsze wyzwania to osiągnięcie dużej rozdzielczości systemu, co pozwoli na kontrolowanie niewielkich struktur oraz opracowanie metod głębokiej nieinwazyjnej penetracji, pozwalającej na osiągnięcie głębiej położonych obszarów mózgu. Obecnie wykorzystywane techniki w wielu przypadkach wymagają chirurgicznego wprowadzenia elektrod do mózgu. A techniki nieinwazyjne albo charakteryzują się małą rozdzielczością, albo sygnały nie docierają głęboko. Dlatego też uczonego interesuje stymulacja ultradźwiękowa. Może ona zapewnić pięciokrotnie lepszą rozdzielczość niż obecnie stosowane techniki nieinwazyjne, a jednocześnie pozwala dotrzeć do równie głęboko położonych struktur mózgu co metody inwazyjne.

Laboratorium Tylera otrzymał od DARPA grant i rozpoczęło badania nad stymulowaniem prawidłowo rozwiniętego zdrowego mózgu. Opracowano już prototyp hełmu z wbudowanym mikrokontrolerem i przetwornikami ultradźwiękowymi.

Ultradźwiękowa stymulacja przyda się do minimalizowania efektów pourazowych uszkodzeń mózgu u żołnierzy. Jak wyjaśnia Tyler naprawdę groźne nie są początkowe uszkodzenia. Problemem są uszkodzenia spowodowane zmianami metabolizmu, pojawieniem się wolnych rodników i tym, co dzieje się w ciągu najbliższych godzin po urazie. Jeśli w przypadku urazu możliwe będzie szybkie zdalne rozpoczęcie interwencji medycznej, można będzie uniknąć uszkodzeń, które pozostaną na całe życie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A rezultat będzie taki, że żołnierze będą forsowani do przekraczania granic wytrzymałości i później będą mieli piękne pogrzeby, bo zginęli przecież świadomie, dobrowolnie i bohatersko broniąc swojego kraju przed brakiem ropy naftowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Polecam zainteresowanym tematem obejrzeć filmiki na youtube o badaniach prof. Alana Snydera z Sydney. Są to fragmenty programu, który był emitowany bodajze na discovery. Jak dla mnie rewelacja.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A rezultat będzie taki, że żołnierze będą forsowani do przekraczania granic wytrzymałości i później będą mieli piękne pogrzeby, bo zginęli przecież świadomie, dobrowolnie i bohatersko broniąc swojego kraju przed brakiem ropy naftowej.

 

Raczej nikt nie będzie narażał zbytnio żołnierzy na śmierć. Zauważ, że obecne wojny toczoną są przez mocno wyspecjalizowane jednostki (oczywiście tam, gdzie toczącego wojnę na taką jednostkę stać), a wyszkolenie żołnierza takiej jednostki sporo kosztuje. Nie opłaca się zatem traktować go jako mięso armatnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zależy co to za misja będzie, dla polityka żołnierz to kolejna liczba w statystykach, która go guzik obchodzi.

DARPA dąży do zrobienia z człowieka robota, który byłby najlepiej niezwyciężony. Tylko po co to wszystko? Wojna w imię obrony kraju? To kpina. Takie USA jakby było takie dobre to zajęłoby się Tybetem, gdzie po cichu powoli prowadzą wynaradawianie. Zwykły turysta nie ma tam wstępu, wszystko jest szczelnie kontrolowane. Wojna taka jak Irak pokazuje, że nie prowadzi się jej w imię zwalczania terroryzmu, tylko po to by położyć macki na surowcach, w tym wypadku ropie i rozwinąć zbrojeniówkę bo to olbrzymia siła napędowa dla gospodarki. Gdyby nie to, że kradną od nich ropę i okupują kraj Stany Zjednoczone zdechłyby z głodu w czasie ostatniego kryzysu podsyconego niepotrzebnie do granic możliwości przez media.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może i dla "jakiegoś polityka" żołnierz to kolejna liczba. Patrząc jednak na zagadnienie od zwykłej ludzkiej strony, żołnierz to przede wszystkim człowiek: syn, mąż, ojciec, najbliższa ukochana osoba.

Jeśli można mu jakoś pomóc aby wrócił cały i zdrowy do domu to należy to zrobić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bodajże snajperzy izraelscy są w stanie 2 albo 3 dni być na stanowisku w ciągłej gotowości wspomagani farmakologicznie włącznie z kontrola procesów fizjologicznych.

Natomiast amfetaminę podawali już podczas drugiej wojny światowej i pewnie to dalej ćwiczą.

A to tylko pomysł na osiągniecie tego samego nieco inaczej lub tylko szukanie nowej drogi. Problem w tym ze takie neurosterowanie wydaje mi się nieco bardziej groźne jako technologia w niepowołanych rękach ujmując sprawę enigmatycznie niż jakaś garść tabletek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może i dla "jakiegoś polityka" żołnierz to kolejna liczba. Patrząc jednak na zagadnienie od zwykłej ludzkiej strony, żołnierz to przede wszystkim człowiek: syn, mąż, ojciec, najbliższa ukochana osoba.

Jeśli można mu jakoś pomóc aby wrócił cały i zdrowy do domu to należy to zrobić.

Naturalnie. Mozna pomoc nie wysylajac go tam. Wojna to relikt ciemnej przeszlosci i krotkowzrocznosci intelektualnej. Sila argumentow, nie argument sily. Nie przekonasz nikogo do swoich racji mordujac go. PERIOD.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem pacyfistą ale mam też prawo do obrony.

Niestety,ale to jest bardzo trafne stwierdzenie !!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli można mu jakoś pomóc aby wrócił cały i zdrowy do domu to należy to zrobić.

 

Czy naprawdę myślisz, że te badania nad coraz doskonalszą stymulacją mózgu żołnierzy (co oznacza de facto ich kontrolę, czyli manipulację) są prowadzone po to, żeby pomóc takiemu wrócić do domu?

 

hahahahahaha :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sprawniejszy żołnierz ma przewagę nad wrogiem,a więc większe szanse przeżycia.

Do domu za to nie wróci więcej jego przeciwników (z czego się cieszyć też nie można).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem pacyfistą ale mam też prawo do obrony. I nie sugeruj mi, że mam zamiar kogokolwiek mordować.

Gdyby tak bylo, to nie wygadywalbys kwadratowych bzdur o zapewnianiu ochrony zolnierzy, ale raczej myslalbys o profilaktyce, a wiec braku wojny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby tak bylo, to nie wygadywalbys kwadratowych bzdur o zapewnianiu ochrony zolnierzy, ale raczej myslalbys o profilaktyce, a wiec braku wojny.

Jeśli wejdziesz nieproszony do mnie do domu i będziesz sprawiał zagrożenie dla mojej rodziny mogę Ci obiecać, że przeżyjesz. Mogę też ci obiecać, że poznasz ból i smak krwi. Swojej krwi. A zabicie Cię będzie ostatnią rzeczą do jakiej byłbym zdolny. Choć wiem, że o śmierć będziesz skamlał.

Tak samo podczas działań wojennych, zabijanie przeciwników jest jednym z środków osiągania celów. I wcale nie jedynym środkiem.

Wypisujecie panowie obraźliwe słowa pod kątem żołnierzy choć większość z Was nigdy nie wąchała prochu, nigdy nie była w wojsku. Swoją wiedzę o taktyce działań wojennych opieracie na filmach i grach rpg. Zejdźcie na ziemię i spójrzcie na żołnierzy jak na ludzi, niezależnie od tego po której stronie walczą.

Proszę też nie insynuować mi, że stoję po stronie amerykanów, żydów, muzułmanów czy azjatów. Nie popieram żadnej formy przemocy i agresji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wojna taka jak Irak pokazuje, że nie prowadzi się jej w imię zwalczania terroryzmu, tylko po to by położyć macki na surowcach, w tym wypadku ropie i rozwinąć zbrojeniówkę bo to olbrzymia siła napędowa dla gospodarki.
Jeśli coś jest przez to napędzane, to jest tym jednostronny przepływ pieniędzy podatnika na rzecz magnatów rządzących USA.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żołnierz ma przede wszystkim nie myśleć i wykonywać rozkazy. Bo żołnierz który zacznie myśleć po co ma się gdzieś pchać jak ten niewykopujący rozkazów jest bezużyteczny. Generalnie żołnierz musi widzieć jakiś tam cel swoich działań choćby powrót do domu w całości (może dla tego skuteczniej wychodzi zawsze obrona niż atak). No z grubsza chodzi o to ze można to nazwać morale. I mnie się trosze wydaje ze ten powiedzmy docelowo hełm ma raczej sztucznie podnosić morale niż zwieszać możliwości samego żołnierza bo ot można osiągnąć farmakologicznie.

To mi sierdzi żołnierzem idealnym który myśli hełmem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli wejdziesz nieproszony do mnie do domu i będziesz sprawiał zagrożenie dla mojej rodziny mogę Ci obiecać, że przeżyjesz. Mogę też ci obiecać, że poznasz ból i smak krwi. Swojej krwi. A zabicie Cię będzie ostatnią rzeczą do jakiej byłbym zdolny. Choć wiem, że o śmierć będziesz skamlał.

Tak samo podczas działań wojennych, zabijanie przeciwników jest jednym z środków osiągania celów. I wcale nie jedynym środkiem.

Wypisujecie panowie obraźliwe słowa pod kątem żołnierzy choć większość z Was nigdy nie wąchała prochu, nigdy nie była w wojsku. Swoją wiedzę o taktyce działań wojennych opieracie na filmach i grach rpg. Zejdźcie na ziemię i spójrzcie na żołnierzy jak na ludzi, niezależnie od tego po której stronie walczą.

Proszę też nie insynuować mi, że stoję po stronie amerykanów, żydów, muzułmanów czy azjatów. Nie popieram żadnej formy przemocy i agresji.

 

Poziom agresji w twojej wypowiedzi pozwala mi przypuszczac, ze twoja deklaracja dot pacyfizmu jest jedynie pusta deklaracja, zas twoja motywacja wyplywa z ego, nie z checi pomagania innych, czy zapobiegania nieszczesciom. Ego nakazuje ci oddzielac 'twoj teren' od 'plugawej reszty swiata', ego nakazuje ci usprawiedliwianie dzialan wojsk.

Warto jednak spojrzec na sytuacje szerzej i dostrzec, ze nie chodzi o mnie, czy o ciebie, a o motywacje dzialania i o jego sens. Wojna nigdu nie ma sensu - z zalozenia nie moze go miec, bo ARGUMENT SILY nie jest ARGUMENTEM per se. Nie przekonasz nikogo do swoich racji bijac go, czy mordujac. Moze ci przyznac racje ze strachu o zycie, z bolu, jednak w istocie nie przyzna ci racji i nie zgodzi sie z toba. Ludzie zdaja sie zapominac o tym, ze argument sily nie jest argumentem. Tam, gdzie nie istnieje mozliwosci powiedzenia "nie" nie istnieje rowniez logiczna argumentacja, a tylko racjonalne podejscie do rzeczywistosci moze skutkowac rozsadnymi decyzjami.

 

P.S nikt nie rodzi sie zolnierzem, nikt nie rodzi sie, by zabijac innych ludzi. Kazdy jest osobna i niezalezna jednostka. Problem polega na tym, ze wielu nie posiada tej swiadomosci, stad ich uwiklanie w dzialania, w ktorym w rzeczywistosci nie chca uczestniczyc. Gdyby bylo inaczej, to nie byloby traum zolnierzy wracajacych z wojen. Sprawa jest naprawde logiczna i chodzi przede wszystkim o intencje, motywacje i cel.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o cel działań wojennych to jest on osiągany nie przez zabijanie a wyeliminowanie siły żywej (co nie jest synonimem) tak samo eliminuje wroga z pola walki sraczka  czy popęd do kolegi jak ołowiana kula tylko ze ot jest najczęściej wyeliminowanie ostateczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytaj no jeszcze raz wszystkie posty tego wątku i zobaczysz, kto tu najwięcej bzdur wypisuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli wejdziesz nieproszony (...) o śmierć będziesz skamlał.

 

OMG...

Tak patetycznego tekstu dawno nie czytałem.

Gościu, rozluźnij się... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żyjecie na śmietniku historii, gdzie kontrola osiągnęła już takie granice że kontroluje samą siebie (to cud że żyjecie) . Posiadanie jakiegokolwiek uzb-rojenia to tylko rojenia naiwnego umysłu. W latach 50 co 3-ci brał pieniądze za kapowanie na innych , dziś wszystko jest nagrywane a twój mózg resetowany prawie do zera co wieczór przez świnię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie marc i fafi.

Czy możecie mi wytłumaczyć, dlaczego odbieracie mi prawo do obrony własnych dzieci gdy do mojego własnego domu wtargnął wariat i usiłuje je zabić? Czy to, że jestem przeciwnikiem przemocy ma spowodować, że będę patrzył jak jakiś wariat znęca się nad moimi najbliższymi? Czy nie mogę podjąć żadnych działań tylko dlatego, że przemoc to ostatnia rzecz, do której jestem zdolny. Czy ta sytuacja nie upoważnia mnie podjęcia wszelkich sił i środków aby odeprzeć zagrożenie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wypisujecie panowie obraźliwe słowa pod kątem żołnierzy choć większość z Was nigdy nie wąchała prochu, nigdy nie była w

[...]

 

Zanim wystąpimy o kanonizację współczesnych wojowników radzę zapoznać się z wnioskami z eksperymentów panów Milgrama i Zimbardo. Daje to pogląd na człowieka w ogolności. Biorąc pod uwagę, że współczesne środki prowadzenia polityki zagranicznej składają się głównie z ochotników to już w ogóle robi się interesująco.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inżynierowie biomedyczni z Duke University wykazali, że hełmy z I wojny światowej równie dobrze jak te współczesne chronią przed falą uderzeniową. A jeden konkretny model, francuski Adrian z 1915 roku, przewyższa współczesne hełmy pod względem ochrony głowy przed falą uderzeniową.
      Nowoczesne hełmy lepiej chronią przed pociskami czy tępymi uderzeniami, ale przez dziesięciolecia ich konstruktorzy nie potrafili poprawić ochrony głowy w sytuacji, gdy w pobliżu wybuchnie pocisk, a żołnierz zostanie poddany działaniu fali uderzeniowej.
      Stwierdziliśmy, że wszystkie hełmy stanowiły solidną ochronę przed falą uderzeniową wybuchu, ale zdumiało nas, że hełmy sprzed 100 lat sprawowały się równie dobrze, co współczesne konstrukcje. Okazało się, że niektóre z historycznych hełmów były nawet lepsze, mówi Joost Op't Eynde, główny autor badań.
      Naukowcy dopiero niedawno zainteresowali się wpływem fali uderzeniowej na mózgi żołnierzy. Spowodowane to było faktem, że hełmy projektowane są pod kątem odporności na uderzenia pocisków, a fala uderzeniowa była do niedawna groźna głównie dla płuc. W wyniku jej działania dochodziło do śmiertelnych uszkodzeń płuc na długo zanim taka fala mogła zaszkodzić mózgowi.
      Jednak po rozpowszechnieniu się pancerzy chroniących ciało, płuca żołnierzy są dobrze chronione. Okazało się, że na współczesnym polu walki fala uderzeniowa zabija uszkadzając mózg, a nie płuca. Stąd też potrzeba zbadania stopnia ochrony, jaką hełmy zapewniają w obliczu fali uderzeniowej. Tym bardziej, że nie są one projektowane pod kątem takiej ochrony.
      Uczeni z Duke University postanowili porównać hełmy współczesne z tymi z I wojny światowej, gdyż stwierdzili, że współczesny żołnierz noszący pancerz jest chroniony podobnie, jak żołnierz z I wojny światowej znajdujący się w okopie podczas wybuchu.
      Naukowcy porównali hełmy Brodie (Wielka Brytania), Adrian (Francja) i Stahlhelm (Niemcy) ze współczesnym amerykańskim Advanced Combat Helmet.
      Hełmy zakładano na głowę manekina wyposażoną w liczne czujniki. Całość umieszczano pod urządzeniem, które gwałtownie uwalniało sprężony hel, wywołując falę uderzeniową. Na hełmach testowano falę o różnej sile, odpowiadającej eksplozji pociusk artyleryjskiego w odległości od 1 do 5 metrów od celu. Siła działająca na głowę manekina była następnie przeliczana na ryzyko pojawienia się krwawienia w mózgu.
      Okazało się, że każdy z hełmów zmniejszał ryzyko umiarkowanego krwawienia z mózgu od 5 do 10 razy. Jednak hełm Adrian zapewniał najlepsza ochronę. Te wyniki były intrygujące, gdyż francuski hełm był wykonany z podobnych materiałów co hełmy niemiecki i brytyjski, miał nawet cieńsze ścianki. Główna różnica między nimi jest taka, że hełm ten ma na górze grzebień. Jego celem była ochrona przed odłamkami, ale może on również chronić przed falą uderzeniową, mówi Op't Eynde. Z kolei jeśli chodzi o siły działające z boku, a nie z góry, to znaczenie miało tutaj szerokość hełmu i to, jak dużą część głowy obejmował.
      Niezależnie jednak od konstrukcji, każdy z hełmów dobrze chronił przed falą uderzeniową. A to wskazuje, jak podkreślają uczeni, że warto podczas projektowania hełmów skupić się też na tym aspekcie ochrony żołnierza. Tym bardziej, że tak proste rzeczy jak grzebień od góry i szerokość hełmu mają olbrzymie znaczenie. Współczesne materiały i techniki produkcyjne powinny pozwolić na takie ulepszenie hełmów, że będą lepiej chroniły przed falą uderzeniową niż hełmy sprzed 100 lat, stwierdzają autorzy badań.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fale dźwiękowe o niskiej intensywności mogą selektywnie zabijać komórki nowotworowe, nie uszkadzając przy tym zdrowej tkanki. Dotychczas w onkologii używano ultradźwięków o wysokiej intensywności, za pomocą których podgrzewa się komórki do wysokiej temperatury. Ta metoda zabija jednak wszystkie komórki na danym obszarze.
      Badania nad wykorzystaniem pulsujących ultradźwięków o niskiej intensywności (low-intensity pulsed ultrasound – LIPUS) rozpoczęły się przed pięcioma laty na California Institute of Technology (Caltech). Wtedy to profesor Michael Ortiz zzaczł się zastanawiać, czy fizyczne różnice pomiędzy komórkami nowotworowymi a zdrowymi – ich wielkość, grubość ściany komórkowej czy rozmiary struktur wewnętrznych – mogą wpłynąć na to, w jaki sposób wibrują pod wpływem ultradźwięków i czy w ten sposób można zabić komórkę nowotworową.
      Ortiz stworzył więc model matematyczny, za pomocą którego badał, jak komórki będą reagowały na ultradźwięki o róznej częstotliwości. W 2016 roku naukowiec poinformował, że istnieją różnice w rezonansie pomiędzy komórkami zdrowymi i nowotworowymi. Te różnice oznaczały, że – przynajmniej teoretycznie – precyzyjnie dobierając częstotliwość fali dźwiękowej, można wprowadzić komórki nowotworowe w taki rezonans, że ich ściany ulegną zniszczeniu. Jednocześnie zaś nie będzie to szkodziło zdrowym komórkom. Ortiz nazwał cały proces onkotripsją, od greckich słów ὄγκος (guz) i τρίβω (ścieram).
      Uczony, podekscytowany uzyskanymi wynikami, zaprosił do współpracy kilu innych naukowców z Caltechu, w tym wynalazcę Mory'ego Ghariba, który specjalizuje się w technologiach medycznych i ich komercjalizacji, współpracującego z nim doktoranta Davida Mittelsteina, pracującego nad różnymi protezami czy eksperta od ultradźwięków profesora Mikhaila Shapiro. Do grupy dołączyło też kilku ekspertów w dziedzinie onkologii. Gdy usłyszałem o tym pomyśle, byłem zaintrygowany. Jeśli to się powiedzie, powstanie rewolucyjna metoda walki z nowotworami, mówi profesor Peter P. Lee, dyrektor Wydziału Immunoterapii Onkologicznej w City of Hope, centrum badawczym w Duarte.
      Naukowcy zbudowali prototypowe urządzenie i rozpoczęli testy. Badali różne typy komórek nowotworowych, poddając je ultradźwiękom o różnej częstotliwości. Sprawdzali też, w jaki sposób częstotliwości te wpływają na zdrową tkankę.
      Profesor Lee mówi, że celem zespołu jest nie tylko zabijanie komórek nowotworowych, ale też przywabienie na miejsce zniszczonego guza komórek układu odpornościowego, by zabiły one te komórki, które przeżyły terapię ultradźwiękami. Guzy nowotworowe są heterogeniczne. Jest niemal niemożliwe znalezienie takiej częstotliwości dźwięku, by zabił on wszystkie komórki pojedynczego guza. Jeśli jakieś komórki przetrwają, to guz odrośnie, mówi Lee. Stąd potrzeba zaangażowania w terapii również układu odpornościowego.
      Każdego dnia w organizmie człowieka giną dziesiątki milionów komórek. Większość z nich umiera w wyniku naturalnego procesu zwanego apoptozą. Bywa jednak i tak, że komórki giną w wyniku infekcji czy zranienia. Układ odpornościowy potrafi odróżnić apoptozę od zranienia. Ignoruje śmierć komórki w wyniku apoptozy, gdy jednak komórka ginie w wyniku infekcji, komórki układu odpornościowego zjawiają się na miejscu, by walczyć z patogenami.
      Grupa Ortiza ma zamiar stworzyć taki system ultradźwiękowy, by układ odpornościowy otrzymywał informację, że doszło do śmierci komórek w wyniku ich uszkodzenia. To spowodowałoby mobilizację limfocytów, które po przybyciu na miejsce zabiją, jak mają naukowcy nadzieję, pozostałe przy życiu komórki nowotworowe.
      Na razie udane eksperymenty przeprowadzono na różnego typu komórkach hodowanych w laboratorium. Na ich podstawie udoskonalono prototypowe urządzenie do ultrasonografii. Dowiadujemy się coraz więcej na temat tego, jak wibrują poszczególne rodzaje komórek nowotworowych i jak pojawiają się u nich uszkodzenia, stwierdzają uczeni. W następnym etapie badań mają zamiar sprawdzić, jak system ultradźwiękowy poradzi sobie z całymi guzami nowotworowymi. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w przyszłości rozpoczną się testy na zwierzętach, a później na ludziach.
      Szczegóły badań ukazały się na łamach Applied Physics Letters, w artykule zatytułowanym Selective ablation of cancer cells with low intensity pulsed ultrasound.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      U dzieci, które na początku życia były narażone na kontakt z dużą ilością zanieczyszczeń pochodzących z ruchu samochodowego, w wieku 12 lat występują zmiany strukturalne w budowie mózgu. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Centrum Medyczne Szpitala Dziecięcego w Cincinnati, u dzieci takich wyraźnie widać mniej istoty szarej oraz cieńszą korę mózgową w porównaniu z dziećmi, które były narażone na niższy poziom zanieczyszczeń.
      Chociaż są to wstępne badania, to ich wyniki wskazują, że miejsce w którym mieszkasz i powietrze, którym oddychasz, mogą mieć wpływ na rozwój mózgu, mówi główny autor badań, doktor Travis Beckwith. Chociaż utrata istoty szarej jest tutaj znacząco mniejsza niż w chorobach neurodegeneracyjnych, to może być na tyle duże, że wpłynie na rozwój psychiczny i fizyczny.
      Z przeprowadzonych badań wynika, że utrata istoty szarej w płacie czołowym, płacie ciemieniowym i móżdżku wynosi u takich dzieci 3–4 procent.
      W badaniach, których wyniki opublikowano na łamach PLOS One, wzięło udział 147 dzieci w wieku 12 lat. To część z dzieci, które biorą udział w wieloletnich badaniach o nazwie Cincinnati Childhood Allergy and Air Pollution Study (CCAAPS). Do badań tych rekrutowano dzieci w wieku poniżej 6 miesięcy, a ich celem jest sprawdzenie wpływu zanieczyszczeń z ruchu samochodowego na rozwój i zdrowie dzieci.
      Do CCAAPS rekrutowane są dzieci, które w pierwszym roku życia były narażone na wysoki lub niski poziom zanieczyszczeń powietrza z ruchu samochodowego. Dzieci podlegają szczegółowym badaniom w wieku 1, 2, 3, 4, 7 i 12 lat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Aktywność fizyczna dobrze wpływa na nasze zdrowie. Najnowsze badania sugerują zaś, że ma też ona pozytywny wpływ na pamięć i uczenie się.
      Neurolodzy z Oregon Health & Science University (OHSU) zauważyli, że krótka intensywna aktywność fizyczna u myszy bezpośrednio wpływa na aktywność mózgu, który zwiększa liczbę połączeń pomiędzy neuronami w hipokampie.
      Aktywność fizyczna niewiele kosztuje, nie musisz mieć do tego karty wstępu na salę czy biegać po kilkanaście kilometrów, mówi jeden z autorów badań, doktor Gary Westbrook.
      Już wcześniejsze badania na ludziach i zwierzętach wskazywały, że regularne ćwiczenia pozytywnie wpływają na ogólne zdrowie mózgu. Jednak trudno było oderwać ten wpływ od wpływu na inne organy. Na przykład wiadomo, że ćwiczenia fizyczne wpływają pozytywnie na układ krążenia, co powoduje lepsze natlenienie całego organizmu, w tym mózgu. Nie można było więc wykluczyć, że mamy tutaj do czynienia z wpływem pośrednim.
      My, jako neurolodzy, nie przejmowaliśmy się wpływem ćwiczeń na mięśnie czy serce. Chcieliśmy wiedzieć, czy istnieje bezpośredni związek pomiędzy aktywnością fizyczną a korzyściami dla mózgu, mówi Westbrook.
      Naukowcy zaprojektowali więc badania, w ramach których badali reakcję mózgu myszy na pojedyncze epizody intensywnych ćwiczeń. Mysz, która prowadziła mało aktywny tryb życia, była umieszczana w kołowrotku i w ciągu dwóch godzin przebiegała kilka kilometrów.
      Badania wykazały, że takie epizody – odpowiadające wysiłkowi człowieka, który raz w tygodniu zagra z kolegami w koszykówkę lub przejdzie 4000 kroków – prowadziły do zwiększenia liczby synaps w hipokampie. Szczególną uwagę naukowców zwrócił wpływ ćwiczeń na gen Mtss1L, który dotychczas był zwykle ignorowany.
      Gen Mtss1L koduje proteinę, która ma wpływ na elastyczność ścian komórkowych. Naukowcy odkryli, że gdy gen jest aktywowany wskutek krótkich intensywnych ćwiczeń, pobudza on wzrost kolców dendrytycznych, wypustek pokrywających dendryty neuronów. Wykazano też, że wspomaga to proces uczenia się.
      W następnym etapie badań naukowcy chcą połączyć krótkie intensywne epizody ćwiczeń z epizodami nauki, by lepiej zrozumieć wpływ całego procesu na pamięć i uczenia się.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...