Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'Majowie'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 16 results

  1. Majowie są postrzegani jako cywilizacja pokojowa, szczególnie w porównaniu z np. Aztekami. Szczyt rozwoju ich kultury nastąpił około 1500 lat temu. Jak się wydaje, w tym okresie wojny prowadzone przez Majów miały cel głównie rytualny, a ich celem było schwytanie kogoś z wrogich władców i zażądanie za niego okupu lub też podporządkowanie sobie rywalizującej dynastii. Okoliczna ludność na tym nie cierpiała. Dopiero później, gdy zapanowała coraz poważniejsza susza i nadeszły zmiany klimatu, wojny stały się coraz bardziej brutalne, wiązały się z upadkami poszczególnych miast i w końcu z upadkiem całej cywilizacji Majów. Jednak nowe dowody znalezione przez naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley (University of California, Berkeley) oraz Służby Geologicznegj USA (U.S. Geological Survey) burzą ten sielankowy obraz Majów. Wskazują one bowiem, że podczas wojen Majowie stosowali taktykę spalonej ziemi, niszcząc wszystko, co mogło mieć jakiekolwiek znaczenie, w tym uprawy. I postępowali tak nawet w okresie największego rozwoju swojej cywilizacji, w czasie prosperity. Odkrycie to pokazuje, że wzrost liczby konfliktów, prawdopodobnie związany ze zmianą klimatu i kurczeniem się zasobów, nie był przyczyną upadku cywilizacji Majów. Dane te stawiają pod znakiem zapytania jedną z dominujących teorii dotyczących przyczyn upadku Majów. Okazuje się bowiem, że intensywne działania wojenne nie były prowadzone tylko pod koniec jej istnienia, mówi profesor David Wahl. Najważniejszą częścią tych badań jest stwierdzenie, że Majowie zachowywali się podobnie od początku do końca swojej cywilizacji. To nie było tak, że to ich możni walczyli ze sobą, biorąc jeńców i poświęcając ich na ołtarzach, by zwiększyć znaczenie swojego roku. Po raz pierwszy widzimy, że prowadzone przez nich wojny miały wpływ na całą populację, dodaje archeolog Francisco Estrada-Belli. Dowód, który może zmienić nasze postrzegania Majów, to dwucentymetrowa warstwa sadzy na dnie jeziora Laguna Ek'Naab w północnej Gwatemali. To dowód na intensywny pożar pobliskiego miasta Witzna oraz jego okolic. Charakterystyka tego wydarzenia jest odmienna od naturalnych pożarów, któe miały miejsce w okolicy. Warstwa jest datowana na lata 690–700 naszej ery. Archeolodzy wiążą ten pożar z zabytkiem pisanym i przekazaną nam przez Majów konkretną datą. Otóż w rywalizującym z Witzną mieście Naranjo znaleziono już wcześniej kamienną stelę, która wspomina, że dnia 21 maja 697 roku miasto to było zaangażowane w kampanię „palenia”. To pierwszy w Nowym Świecie pisany dowód na konkretne wydarzenie, które zostało też zapisane w danych polowych. W Nowym Świecie mamy do czynienia z tak małą liczbą zabytków pisanych, a to, co się zachowało, to głównie zabytki kamienne. Tutaj mamy unikatową sytuację. Jesteśmy w stanie zbadać osady, stwierdzić na ich podstawie pewne wydarzenie i wykazać, że wydarzenie to pokrywa się pod względem czasu z zabytkiem pisanym, który się do niego odnosi, mówi Wahl. Wahl i jego zespół badali 7-metrowy rdzeń z jeziora Laguna Ek'Naab. Chcieli w ten sposób dowiedzieć się więcej o historii Witzny i okolic. Po odkryciu warstwy sadzy przyjrzeli się dokładnie ruinom miasta i stwierdzili, że wszystkie one noszą ślady wielkiego pożaru. Wygląda na to, że całe miasto i okolice zostały spalone. Po tym wydarzeniu widać znaczące zmniejszenie aktywności ludzi, co wskazuje, że pożar był bardzo mocnym ciosem dla okolicznych mieszkańców. Nie wiemy, czy wszystkich zabito, wzięto do niewoli czy ludność migrowała. Jednak widzimy dramatyczny spadek aktywności ludzkiej po tym wydarzeniu, mówi Wahl. Estrada-Belli dodaje, że zdobyte właśnie dowody nie świadczą o tym, iż Majowie przez cały okres klasyczny prowadzili wielkie brutalne wojny. Jednak kolejnym dowodem – obok znalezionych wcześniej masowych pochówków, fortyfikacji i dowodów na istnienie dużych armii – że Majowie wcale nie byli tak pokojową cywilizacją, za jaką są uważani. Widzimy tutaj zniszczone miasta i przesiedlonych ludzi, sytuacje podobne do tego, co Rzym zrobił z Kartaginą czy Mykeny z Troją, mówi uczony. A jeśli wielkie brutalne wojny miały miejsce w czasie szczytowego rozwoju cywilizacji, to jest mało prawdopodobne, by były przyczyną jej upadku. Sądzę, patrząc na dostępne dowody, że teoria mówiąca, iż to rozpoczęcie totalnej wojny było główną przyczyną upadku klasycznej cywilizacji Majów, jest nie do utrzymania. Musimy przemyśleć przyczyny upadku, gdyż błądzimy obwiniając o niego wojny i zmiany klimatu, dodaje Estrada-Belli. Majowie nigdy nie stworzyli jednego państwa. Na ich cywilizację składały się miasta-państwa, które zawierały sojusze i walczyły ze sobą na podobieństwo miast-państw w renesansowych Włoszech. Do niedawna sądzono, że były to głównie walki pomiędzy dynastiami rządzącymi, które miały niewielki wpływ na całą populację. Pod koniec okresu klasycznego (800-950) widoczne są ślady znacznego zintensyfikowania działań wojennych. Zbiegło się to z lokalnymi zmianami klimatycznymi i późniejszym upadkiem cywilizacji Majów. Stąd też teoria mówiąca, że zmiany klimatu i mniejsza ilość zasobów popchnęły Majów do zaangażowania się w wojny totalne, które w końcu zniszczyły ich cywilizację. Wahl, Lysanna Anderson i Estrada-Belli prowadzili badania dokumentujące zmiany klimatu, mając nadzieję, na ich skorelowanie ze zmianami w ludzkiej aktywności i rodzajach uprawianych roślin. W 2013 roku w rdzeniu z Laguna Ek'Naab odkryli warstwę sadzy, która była odmienna od innych. Na trop pozwalający na rozwiązanie zagadki natrafiono dopiero trzy lata później, gdy Estraka-Belli i Alexandre Tokovinine z University of Alabama, który specjalizuje się w piśmie Majów, znaleźli w ruinach Witzny miejską pieczęć. Dowiedzieli się z niej, że Majowie nazywali miasto Bahlam Jol. Uczeni przeszukali bazę danych z nazwami zapisanymi pismem Majów i okazało się, że nazwa Bahlam Jol pojawia się na steli znalezionej w Naranjo, mieście położonym 32 kilometry na południe od Bahlam Jol/Witzny. Wspomniany napis mówi,że dnia „... 3 Ben, 16 Kasew ('Sek') Bahlam Jol 'spalone' po raz drugi”. Jak zauważa Tokovinine słowo 'spalone' (puluuy) jest w języku Majów bardzo niejasne. Jednak konkretna data, tutaj 21 maja 697 roku, wskazuje na konkretne wydarzenie, wojnę totalną i celowe całkowite spalenie miasta. Znaczenie tego odkrycia wykracza poza zwykłą reinterpretację odniesień do 'spalenia' w napisach Majów. Musimy ponownie przeanalizować każdy majański tekst, w którym wspomniano o braniu jeńców i pobieraniu okupu, mówi Tokovinine. Na tej samej steli słowo „puluuy” pojawia się jeszcze trzykrotnie. Raz odnosi się do miasta Komkom (dzisiejsze Buenavista del Cayo), drugi raz do K'an Witznal (Ucanal), a trzeci raz jest wspomniane przy mieście K'inchil, którego lokalizacji nie znamy. Jeśli wspomniana stela opisuje tę samą kampanię, możemy przypuszczać, że wszystkie trzy miast zostały doszczętnie spalone. Wracając do Bahlam Jol/Witzny, wspomniane na steli pierwsze spalenie również mogło zostać zapisane w rdzeniu wydobytym z jeziora. Są tam bowiem trzy inne wyraźne warstwy wskazujące na pożary. Jednak nie wiemy, kiedy Bahlam Jol zostało spalone po raz pierwszy. Już wcześniej udało się częściowo zrekonstruować lokalną historię Majów, dlatego też wiemy, że podbój Bahlam Jol został zapoczątkowany przez królową Naranjo zwaną Pani 6 Niebo. Próbowała ona odbudować swoją dynastię po tym, gdy Naranjo upadło i straciło wszystkie posiadłości. Pani 6 Niebo osadziła na tronie swojego 7-letniego syna Kahk Tilewa i rozpoczęła wojnę, której celem było zniszczenie wszystkich pobliskich miast zbuntowanych przeciwko jej władzy. W tekstach zapisano, że tę karną kampanię prowadził król, jej syn, jednak w rzeczywistości prowadziła ją ona, mówi Estrada-Belli. Wiemy też, że Bahlam Jol/Witzna przetrwało. Miasto się do pewnego stopnia odrodziło, rdzenie z jeziora wskazują, że jego populacja była mniejsza. Ale na steli z około 800 roku, wzniesionej 100 lat po jego spaleniu przez Naranjo, pojawia się pieczęć, dzięki której miasto zidentyfikowano. Bahlam Jol zostało definitywnie opuszczone około roku 1000. « powrót do artykułu
  2. Z pracy The Role of Diet in Resilence and Vulnerability to Climate Change among Early Agricultural Communities in the Maya Lowlands opublikowanej w Current Anthropology dowiadujemy się, że do upadku cywilizacji Majów mogło przyczynić się coraz większe zamiłowanie majańskiej elity do... kukurydzy. Rozrastanie się populacji oraz antropogeniczna degradacja środowiska spowodowana intensyfikacją rolnictwa w połączeniu z preferowaniem konkretnego rodzaju żywności doprowadziły do mniejszej elastyczności i mniej powstania mniej odpornego systemu. Jeśli zrozumiemy, jakie czynniki wpływają na elastyczność systemu, będziemy mogli zapobiec potencjalnym nagłym dramatycznym zmianom w świecie współczesnym, napisała jedna z autorek badań, Claire Ebert. Naukowcy zbadali szczątki 50 Majów pochodzących z Cahal Pech i okolic. Badanie radiowęglowe wykazało, że część pochówków odbyła się w latach 735–400 (okres preklasyczny) przed Chrystusem, a część pochodzi z lat 800–850 koniec okresu klasyczny) naszej ery. Dzięki badaniom stabilnych izotopów węgla i azotu w kościach udało się odtworzyć dietę każdej z tych osób oraz jej zmiany w czasie. Naukowców szczególnie interesowały rośliny korzystające z fotosyntezy C4 (cykl Hatcha-Slacka), w tym kukurydza. Okazało się, że w epoce preklasycznej i wczesnej klasycznej zarówno elity jak i poddani spożywali zróżnicowaną dietę. Oprócz kukurydzy często spożywali dzikie rośliny oraz mięso upolowanych zwierząt. Zdaniem Ebert to właśnie ta zróżnicowana dieta zapewniła społeczności Cahal Pech przetrwanie podczas wielkiej suszy, która dotknęła zamieszkane przez Majów niziny w latach 300–100 przed naszą erą. Z czasem jednak sytuacja uległa zmianie. Do czasów końca okresu klasycznego (750–900 po Chrystusie) populacja Majów się rozrosła, a wraz z nią pogłębiły się i wzmocniły podziały społeczne. Jednocześnie zintensyfikowano uprawę rolną, a Majowie w coraz większym stopniu polegali na uprawie kukurydzy. Ebert i jej koledzy zauważyli, że im bliżej Cahal Pech, a więc im bliżej centrum zamieszkanego przez elity, pochowano badane szczątki, tym większe spożycie kukurydzy. Wyniki naszych badań ujawniły wzorzec wysoce wyspecjalizowanych stabilnych izotopów węgla i azotu w kościach przedstawicieli elity pochodzących z późnego okresu klasycznego. Wzorzec ten odpowiada hiperspecjalistycznej diecie bazującej na kukurydzy, którą stosowano do samego końca, do opuszczenia tego miejsca. Naukowcy wysunęli przypuszczenie, że to właśnie oparcie diety na kukurydzy, która nie jest odporna na suszę, przyczyniło się do upadku Cahal Pech gdy pod koniec okresu klasyczego nastąpiła kolejna susza. « powrót do artykułu
  3. W południowym Belize na majańskim stanowisku Ek Way Nal, na którym przetwarzano sól, znaleziono narzędzie - żłobnik - z przezroczystego jadeitu z palisandrową rączką. Wysokiej jakości materiały świadczą o tym, że pracownicy takich przybytków odgrywali ważną rolę w gospodarce okresu klasycznego cywilizacji Majów. Ludzie zajmujący się obróbką soli byli odnoszącymi sukcesy przedsiębiorcami, którzy dzięki produkcji i dystrybucji towaru pierwszej potrzeby - soli - mogli pozyskać do uprawiania swojego rzemiosła wysokiej jakości narzędzia. Sól była ważną częścią majańskiej diety. Wiemy także, że traktowano ją jak majątek nadający się do przechowywania oraz konserwant do ryb i mięsa - opowiada prof. Heather McKillop z Uniwersytetu Stanowego Luizjany. Naukowcy podkreślają, że w okresie klasycznym cywilizacji Majów (200-900 n.e.) wysokiej jakości przezroczysty jadeit był zazwyczaj zarezerwowany do produkcji np. figurek czy kolczyków dla elit. Tymczasem ekipa McKillop znalazła jadeitowe narzędzie na stanowisku obróbki soli. Ek Way Nal stanowi część odkrytej 15 lat temu sieci 110 takich przybytków. Łącznie zajmują one powierzchnię 7,78 km2. Stanowiska te znajdują się w otoczonej namorzynami słonowodnej lagunie. Z czasem zostały one zalane przez wzrost poziomu wód. Torf zakonserwował drewno, które normalnie zbutwiałoby w lesie deszczowym Ameryki Środkowej. To pierwsze takie jadeitowe narzędzie odkryte z nietkniętą rączką. Analiza struktury drewna pokazuje, że rączkę wyprodukowano z honduraskiego palisandru. Jadeitowy żłobnik zbadano w Amerykańskim Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. Naukowcy uważają, że nie używano go do pracy w drewnie czy twardych materiałach, ale raczej do skrobania soli, cięcia i skrobania ryb/mięsa lub oczyszczania tykw. « powrót do artykułu
  4. W Gwatemali znaleziono największy znany nam warsztat Majów, w którym wykonywano statuetki odgrywające olbrzymią rolę w polityce i gospodarce Majów. Warsztat przestał działać ponad 1000 lat temu. Odkrycia dokonano przypadkiem. Brent Woodfill, archeolog z Winthrop University w USA został poinformowany o znalezisku przez swoich przyjaciół, którzy w Coban w Gwatemali prowadzili prace budowlane na swoim terenie, Kilka miesięcy później wraz z kolegami przeprowadził prace wykopaliskowe. Co prawda warsztat został zniszczony podczas budowy, jednak naukowcom udało się wydobyć ponad 400 fragmentów posążków, formy w których były wykonywane oraz tysiące fragmentów ceramiki – to więcej, niż jakimkolwiek innym znanym majańskim warsztacie. Wspomniane posążki odgrywały niezwykle ważną rolę w polityce i gospodarce Majów. Specjaliści uważają, że lokalni liderzy dawali je sprzymierzeńcom, by wzmocnić wzajemne związki oraz jako widoczną oznakę sojuszu. Nowo odkryty warsztat działał prawdopodobnie w latach 750–900. To zaskakujące, gdyż dotychczas sądzono, że w połowie VIII wieku nie było w okolicy żadnego ważnego ośrodka miejskiego. Wydaje się również, że warsztat nie tylko nie podupadł, ale nawet rozwijał się w czasie, gdy upadły okoliczne miasta – jak Cancuen – i rozpoczął się trwający 3 wieki upadek świata Majów. To zaś oznacza, że warsztat ten może dostarczyć ważnych informacji na temat okresu upadku i związanych z nim zmian politycznych i gospodarczych. « powrót do artykułu
  5. Liczący sobie 1500 lat ołtarz Majów odkryty na północy Gwatemali pozwolił na odtworzenie lokalnej historii i zdarzeń, które przypominają historię znaną miłośnikom „Gry o tron”. Wapienny zabytek znaleziono na stanowisku La Corona, w pobliżu granicy z Meksykiem i Belize. Kierownik wykopalisk, Tomas Barrientos poinformował, że na ołtarzu widać miejscowego króla, Chak Took Ich'aaka, który siedzi i trzyma berło, z niego zaś wychodzą dwaj bogowie, patronowie miasta. Kamienna płyta o wymiarach 1,46x1,2 metra jest dokładnie datowana. Z majańskich hieroglifów dowiadujemy się, że przedstawiono wydarzenie 12 maja 544 roku. Z innych odkryć dowiadujemy się, że około 20 lat później Chak Too Ich'aak rządził też pobliskim miastem El Peru-Waka. Prace archeologiczne pozwoliły na odtworzenie wydarzeń prowadzących do wzrostu potęgi dynastii Kaanul. Okazuje się, że władcy La Corony przez dziesięciolecia prowadzili walki ze swoim głównym rywalem, Tikal. Zwyciężyli w 562 roku i na dwa kolejne stulecia zapanowali nad regionem. Zwycięstwo zaś zapewnili sobie poprzez pozyskanie sojuszników w mniejszych miastach wokół Tikal. Doszło m.in. do małżeństwa króla z La Corony z księżniczką z jednego z możnych okolicznych rodów. Ten ołtarz pokazuje nam część historii Gwatemali sprzed 1500 lat. Nazwałbym to majańską wersją Gry o tron, mówi Barrientos. Również i tutaj mamy bowiem do czynienia z rywalizacją pomiędzy miastami i rodami o przejęcie kontroli nad większym terytorium. Wspomniany ołtarz, to dzieło świetnej jakości, które pokazuje nam, że istnieli tam władcy potrafiący dojść do dużego znaczenie, którzy dla osiągnięcia swoich celów wchodzili w sojusze z innymi, dzięki czemu byli w stanie konkurować z silnym przeciwnikiem, w tym wypadku z Tikal. Wężowe Królestwo, którego władcą był Chak Took Ich'aak, miało stolicę w Dzibanche. Rozprzestrzeniło się na północną Gwatemalę, Belize i meksykański stan Campeche. W końcu jednak zostało pokonane przez Tikal. Informacje o tym, co się wydarzyło, jak do tego doszło, w jaki sposób budowano sojusze, dużo nam mówi o ówczesnej polityce i walce na tym terenie, dodaje Barrientos. Prace archeologiczne na pograniczu Gwatemali, Meksyku i Belize są obarczone dużym ryzykiem. To region działalności przemytników narkotyków, gangów rabujących zabytki, kryminalistów oraz nielegalnych farmerów, którzy niszczą lasy. « powrót do artykułu
  6. Relikty ostatniej stolicy prekolumbijskich Majów, Tayasal, położonej nad jeziorem Petén Itzá - czyli bastionu obrony przed europejskimi zdobywcami - zbadają archeolodzy podwodni z Polski. Spodziewają się tam naczyń kultowych i śladów po walkach z konkwistadorami. Tayasal było stolicą ostatniej z grup starożytnych Majów, która opierała się atakom europejskich zdobywców blisko 200 lat od ich przybycia do Ameryki Środkowej. Położona była na półwyspie nad rozległym jeziorem Petén Itzá w Gwatemali. Badania ruszą w sierpniu. Jednym z ich celów jest zebranie śladów po wielkiej bitwie, do której doszło w 1697 r. - w jej wyniku upadła ostatnia niepodległa twierdza Majów. Hiszpanie, by zdobyć miasto, wypuścili na wody jeziora liczne galery, z których atakowali Majów zarówno z broni miotanej, jak i palnej. Pod powierzchnią wody jeziora najpewniej spoczywa wiele zabytków, dzięki którym możliwe będzie szczegółowe odtworzenie tej znaczącej dla historii Mezoameryki bitwy - opowiada kierowniczka polskiego zespołu, archeolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, Magdalena Krzemień. Polskich nurków interesuje również sfera ceremonialna Majów. Są szanse na jej lepsze poznanie, bo w obrębie dzisiejszych zbiorników wodnych dawniej znajdowały się bowiem miejsca kultu. Woda, element świętego krajobrazu Majów, miała dla członków tej cywilizacji przede wszystkim wyjątkowe znaczenie symboliczne – postrzegana była jako medium, przez które zmarli przechodzą do świata podziemnego - wyjaśnia Krzemień. Zbiorniki wodne były postrzegane także jako miejsca mocno związane z Chaakiem - bogiem deszczu, od którego zależą opady, a co za tym idzie - także urodzaj plonów. Nic dziwnego, że Majowie darzyli go szczególną uwagą, składając mu liczne dary. Według wierzeń Chaak zamieszkiwał groty, zarówno te suche, jaki zalane wodą. Stąd też do zbiorników wodnych na przestrzeni wieków trafiała wielka ilość różnego rodzaju darów ofiarnych - dodaje liderka projektu. Proponowany projekt jest nowatorski, ze względu na fakt, że będą to pierwsze kompleksowo prowadzone badania podwodne w tej części Gwatemali oraz jedne z nielicznych takich badań na terenie całego kraju w ogóle - uważa Krzemień. Już w poprzednich dekadach nurkowie m.in. z USA i Francji zanurzali się w poszukiwaniu zabytków w tym jeziorze. Za każdym razem natrafiali na liczne okazy, w tym zabytkowe naczynia ceramiczne. Jednak zakres ich prac był ograniczony, a powierzchnia jeziora wynosi blisko 100 km2. Naukowcy spróbują również zweryfikować popularną legendę. Wedle niej Majowie wyrzeźbili w kamieniu konia słynnego konkwistadora, Hernána Cortésa. Ma on spoczywać zatopiony w jeziorze. Za potrzebą badań jeziora Petén Itzá przemawiają wyniki podobnych prac również w innych zbiornikach wodnych na terenie Gwatemali. Do tej pory odkryto w nich pięknie zdobione naczynia ceremonialne, kamienne rozcieracze, czy kadzielnice antropomorficzne - kultowe naczynia, w których palono kadzidło w czasie rytuałów. Zdarzają się nawet odkrycia elementów architektonicznych - bazaltowe kolumny znaleziono w jeziorze Los Organos. Badania potrwają cztery tygodnie. Archeolodzy liczą, że będą mogli je kontynuować w kolejnych latach. Projekt jest finansowany ze środków prywatnych przez Sebastiana Lamberta, Joerga Hahna, firmy Ampliz i POL – KOP oraz przez Radę Konsultacyjną ds. Studenckiego Ruchu Naukowego Uniwersytetu Warszawskiego. « powrót do artykułu
  7. W majańskiej piersiówce z późnego okresu klasycznego wykryto ślady tytoniu. Dzięki spektrometrii mas zdobyto pierwszy fizyczny dowód, że Majowie naprawdę go używali. Na pojemniku widniał napis "y-otoot ’u-may", co tłumaczy się jako "miejsce dla jego/jej tytoniu", ale język to jedno, a twardy naukowy dowód drugie, więc archeolodzy nie poprzestali na tłumaczeniu i zajęli się analizą chemiczną. W końcu, jak wyjaśnia Jennifer Loughmiller-Newman z SUNY New Paltz, piersiówka miała służyć do tego, co określono w napisie, ale po drodze ktoś mógł zmienić przeznaczenie przedmiotu albo wszystko skończyło się na zamiarach. Datowanie ujawniło, że naczynie - jedno ze 150 wchodzących w skład kolekcji Jaya I. Kislaka w Bibliotece Kongresu amerykańskiego - pochodzi z ok. 700 r. n.e. Wykonano ją na południu stanu Campeche. W wielu piersiówkach znajdował się tlenek żelaza, który wykorzystywano podczas rytuałów pogrzebowych, co utrudniało określenie pierwotnej zawartości, jednak chromatografia gazowa sprzężona ze spektrometrią mas i chromatografia cieczowa z detekcją masową wykazały, że w tym szczególnym pojemniku na pewno przechowywano kiedyś liście tytoniu. Wskazywały na to pozostałości nikotyny. Badany pojemnik to drugi przypadek naczynia, w przypadku którego hieroglificzny opis wskazujący na konkretne przeznaczenie rzeczywiście pokrywał się z zawartością. "Etykietka" pierwszego, zbadanego 20 lat temu, wskazywała na kakao i rzeczywiście, w środku znaleziono teobrominę - alkaloid purynowy występujący przede wszystkim w ziarnach kakao. Loughmiller-Newman współpracowała z dr. Dmitrim Zagorevskim z Rensselaer Polytechnic Institute. Wyniki ich badań ukazały się w styczniowym numerze pisma Rapid Communications in Mass Spectrometry.
  8. Przy całej naszej rozwiniętej technologii wciąż wiele możemy się nauczyć, podglądając technologie dawnych kultur. Na przykład: współczesne farby nie mogą się równać z błękitnym barwnikiem dawnych Majów, który nie blaknie przez tysiąclecia. Jaki oni to robili? Niebieska farba, której używali Majowie zdumiewa swoją wytrzymałością. Mimo niesprzyjających warunków, ich malowidła do dziś posiadają piękny, intensywny kolor. Nie zaszkodziła im pogoda, wilgotny klimat dżungli, mikroorganizmy, ani upływ czasu. Nie szkodzi im ani ciepło, ani światło, ani nawet - jak pokazały laboratoryjne badania - żrące chemikalia. A przecież od położenia tej farby minęło ponad półtora tysiąca lat! Który ze współczesnych producentów zagwarantowałby taką trwałość? Na razie nikt, ale może już niedługo... Poszukiwaniem sekretu Majów zajął się Eric Dooryhee z Narodowego Laboratorium Brookhaven (Brookhaven National Laboratory) w Upton wraz z ekipą francuskich fizyków. Zespół ten ma na koncie już wiele podobnych badań: odkrywali skład dawnych, egipskich kosmetyków, sekrety rzymskiego garncarstwa czy malarstwa renesansowego. Tajemnica ich sukcesów to wykorzystanie synchrotronu, który emituje silną wiązkę promieniowania rentgenowskiego. Żmudna analiza sposobu, w jaki badany materiał rozprasza promienie pozwala na ustalenie jego chemicznego składu i wewnętrznej struktury. W ten sposób można zrekonstruować dawne, zapomniane technologie. Wykorzystanie dawnych pomysłów w połączeniu ze współczesną wiedzą pozwala tworzyć nowe materiały, zachowujące pożądane właściwości. Sami badacze nazywają takie materiały „archeomimetycznymi", ponieważ imitują wyroby dawnych epok. Błękitny barwnik był poświęcony bogu Chacowi, malowano nim poświęcane mu ofiary, w tym ludzi. Badania misy, którą odkryto w świętej studni stolicy Majów, Chichen Itza, pozwoliły zidentyfikować jego składniki - uważane za święte - oraz proces, jaki pozwalał farbie stać się tak odporną. Aby wytworzyć błękitny pigment, palono kadzidła z żywicy drzewnej. Na ogniu gotowano następnie miksturę, w której skład wchodziły liście indygowca barwierskiego (Indigofera tinctoria L.), krzewu używanego powszechnie w wielu regionach świata oraz minerał (glinę) o nazwie pałygorskit. Naukowcom udało się też zrozumieć, skąd brała się ta wyjątkowa trwałość farby Majów. Podczas ogrzewania roślinny barwnik wypełniał pory gliniastego minerału, szczelnie je zatykając. Otaczająca cząstki barwnika glina chroniła je przed wpływem środowiska. Nie mając dostępu do samych cząsteczek, żadne procesy chemiczne nie mogły spowodować ich płowienia, czy niszczenia. Farba, która samodzielnie szybko blakła by i żółkła, chroniona przez cząsteczki minerału może zachować intensywny kolor przez stulecia i tysiąclecia. Zespół badawczy znalazł też współczesny, dobry zamiennik dla pałygorskitu: zeolit, popularny minerał, stosowany przy wytwarzaniu cementu, papieru, detergentów, żwirku dla zwierząt a nawet jako dodatek do pasz i suplementów diety. Eric Dooryhee chce wykorzystać zrekonstruowaną technologię do renowacji zabytkowych fresków, ale wynalazek Majów może mieć wiele innych przemysłowych zastosowań, jak choćby wytwarzanie kolorowego cementu.
  9. Setki lat po upadku wielkich cywilizacji Mezoameryki, poznajemy nowe fakty świadczące o olbrzymiej wiedzy i sprawności tamtejszych ludów. Tym razem dotyczą one... produkcji gumy. Jednym z nowych przedmiotów, z którymi w XVI wieku zetknęli się Hiszpanie, były gumowe piłki wykorzystywane w ceremoniach religijnych. W Europie nie znano wówczas tak elastycznego i wytrzymałego materiału. Teraz badania przeprowadzone przez Massachusetts Institute of Technology pokazały, jak zaawansowane było przetwórstwo kauczuku w prekolumbijskiej Ameryce. Okazuje się bowiem, że tamtejsze ludy nie tylko potrafiły zbierać i formować kauczuk, ale nadawały mu też pożądane właściwości. Materiał na podeszwy butów był twardy i odporny na ścieranie, ale już do produkcji piłek wzbogacano go chemicznie tak, by piłki jak najlepiej się odbijały. Guma była używana też w budownictwie jako klej. Wówczas producenci dbali, by dobrze się kleiła i była odporna na działanie czynników zewnętrznych. Jak uważają profesor Dorothy Hosler i technik Michael Tarkanian, właściwości gumy zmieniano manipulując proporcjami kauczuku i soku z wilców. Dopiero w 1999 roku uczeni odkryli, że ludy Mezoameryki mogli mieszać te dwa składniki podczas produkcji gumy. Teraz, dzięki laboratoryjnym eksperymentom, badaniu zabytków oraz opisom pozostawionym przez pierwszych podróżników i konkwistadorów, naukowcy dowiedzieli się, w jaki sposób uzyskiwano produkt o potrzebnych właściwościach. Przeprowadzenie odpowiednich dowodów nie było proste. Archeolodzy znaleźli ceremonialne piłki, jednak nie dysponujemy sandałami, w których chodziły ludy podbite przez Hiszpanów. Ponadto znalezione piłki nie nadają się do tego, by zbadać ich właściwości mechaniczne. Dlatego też uczeni musieli mozolnie odtwarzać receptury, korzystając przy tym z lokalnych składników występujących w Meksyku. W ten sposób dowiedzieli się, że optymalny materiał na piłki zawierał 50% kauczuku i 50% soku z wilca. Guma używana jako klej była w całości wykonana z kauczku, a sandały to trzy części kauczuku na jedną część soku. Wszystko zatem wskazuje na to, że pan Charles Goodyear wcale nie był twórcą procesu wulkanizacji. O setki lat wyprzedzili go Majowie, Aztekowie czy Olmekowie. John McCloy, badacz z Pacific Northwest National Laboratory stwierdził: "Tarkanian i Hosler pokazali, że ludy Mezoameryki byli pierwszymi, które badały właściwości polimerów i były w stanie sprawować kontrolę nad mechanicznymi właściwościami gumy".
  10. Na południu Meksyku znaleziono piramidę z komorą grobową, który może być najstarszym tego typu obiektem w Mezoameryce. Archeolodzy oceniają wiek znaleziska na 2700 lat. Pochowany to około 50-letni mężczyzna. Dygnitarza pogrzebano wraz z naszyjnikiem z jadeitu, przedmiotami z pirytu i obsydianu oraz ceramiką. Zdaniem Emiliano Gallagi pochówku dokonano pomiędzy 700 a 500 rokiem przed naszą erą. Sądzimy, że to jeden z najwcześniejszych przykładów wykorzystania piramidy w roli grobu, a nie tylko jako świątyni czy innego miejsca kultu - stwierdza Gallaga. W Ameryce piramidy były przede wszystkimi miejscami kultu, a na ich szczytach zwykle stały świątynie. Piramidę, która jest prawdopodobnie o 1000 lat starsza od budowli Majów w słynnym Palenque, odkryto na południu stanu Chiapas w Chiapa de Corzo. Jej twórcami było plemię Zoque. W piramidzie spoczął wysokiej rangi kapłan lub władca Chiapa de Corzo. Badania wykazały, że komorę grobową podpierał drewniany dach, który jednak zawalił się pod ciężarem piramidy. Jej wymiary to 4x3 metry i znajdowała się 6-7 metrów pod szczytem piramidy. W grobie na zwłokach 50-latka starannie pochowano też roczne dziecko. W komorze znaleziono też porzucone byle jak resztki zwłok 20-latka. Prawdopodobnie został on złożony w ofierze podczas pogrzebu. W pobliżu znajdował się grób około 50-letniej kobiety, przy której również znaleziono cenne przedmioty. Ornamenty i ozdoby wskazują na wpływy olmeckie.
  11. Hiszpańscy naukowcy z politechniki i uniwersytetu w Walencji znaleźli w północnej Gwatemali (w pobliżu granicy z Meksykiem) stiukową rzeźbę głowy, która mierzy u podstawy 3 metry. Przez wiele lat znajdowała się ona pod gęstą warstwą roślinności. Odkrycie to sugeruje, że wspomniane okolice stanowiły część miasta Majów. Archeolodzy natknęli się na rzeźbę w ruinach Chilonché w departamencie Petén, a konkretnie w tunelu utworzonym przez szabrowników. Członkowie zespołu, którzy specjalizują się w konserwacji zabytków, twierdzą, że głowa pochodzi z wczesnego okresu klasycznego (300-600 r. n.e.) i jest znacznie starsza od innych artefaktów z tego stanowiska. Oznacza to, że samo miasto liczy sobie więcej lat niż dotąd sądzono. Rzeźba doskonale się zachowała, można na niej podziwiać niektóre z oryginalnych kolorów. Profesor Gaspar Muñoz Cosme sądzi, że rzeźba ma coś wspólnego z mitologią Majów i przedstawia jednego z bogów, np. podziemi. Hiszpan podkreśla, że znalezisko pozwala zdobyć więcej danych dotyczących majańskiej architektury tego okresu. Naukowcy będą szukać kolejnych głów, ponieważ przedstawiciele tej południowoamerykańskiej cywilizacji często posługiwali się symetrycznym ułożeniem wielu obiektów tego samego rodzaju. Departament Petén znajduje się w pobliżu słynnych miast Majów, np. Tikal czy Nakum. Chilonché nie badano wcześniej zbyt intensywnie, głównie dlatego, że w regionie tym mieszkają liczni poszukiwacze artefaktów, którzy sprzedają je potem na czarnym rynku, oraz szmuglerzy, przewożący do Meksyku kokainę. Gdy Hiszpanie zdali sobie sprawę z wartości znaleziska, poprosili gwatemalskie władze o wzmożenie ochrony stanowiska.
  12. Archeolodzy badające miasto Palenque sugerują, że Majowie potrafili wykorzystywać i kontrolować ciśnienie wody. Niewykluczone, że mieli fontanny i toalety spłukiwane bieżącą wodą. Dotychczas sądzono, że tego typu urządzenia pojawiły się w Ameryce po przybyciu do niej Hiszpanów. Palenque, jedno z ważniejszych centrów Majów, było zamieszkane w latach 100-800. Znajdowało się tam około 1500 budynków, a liczba mieszkańców oceniana jest na 6000 osób. W centrum Palenque znajduje się bardzo ciekawy system wodociągowy, niespotykany w innych miastach Majów. Składają się nań m.in. podziemne akwedukty, które z jednej strony przechwytywały wodę ze strumieni, a z drugiej zapobiegały powodziom i erozji gleby. Kirk French, archeolog z Pennsylvania State University przypomina, że Majowie nazywali miasto Lakmaha, co znaczy "Wielka Woda". Niedawno, podczas badania systemu wodociągowego odkryto niezwykłą strukturę - rodzaj akweduktu o długości 66 metrów, charakteryzującego się dużymi spadkami, który nagle zwężał się u końca. Naukowcy oceniają, że ciśnienie u jego wylotu było na tyle duże, by stworzyć fontannę wody o wysokości 6 metrów. Urządzenie pochodzi najpóźniej z roku 750, a więc już wcześniej Majowie byli w stanie kontrolować ciśnienie wody. Naukowcy od dziesięcioleci spekulowali, że pałac w Palenque mógł być wyposażony w toalety spłukiwane bieżącą wodą. Do ich budowy konieczne jest jednak odpowiednie manipulowanie jej ciśnieniem. Teraz wiadomo, że Majowie to potrafili. French przypomina, że fontanna i manipulowanie ciśnieniem to kolejne z oznak bogactwa miasta. Jest ono bowiem położone w okolicy bardzo zasobnej w wodę, a każdy jego mieszkaniec miał do najbliższego źródła nie dalej niż 150 metrów, tak więc prace inżynieryjne z nią związane były oznaką chęci, a nie konieczności. Tym bardziej, że Majowie nie byli wielkimi inżynierami. "Ich budynki są dość proste. Jednak inżynieria wodna robi wrażenie" - mówi naukowiec. French chce przez najbliższe 5 lat zajmować się "hydroarcheologią". Przypuszcza bowiem, że w wielu innych miejscach Nowego Świata uda się znaleźć, przeoczone dotychczas, dowody na wykorzystywanie ciśnienia wody.
  13. W lasach deszczowych Ameryki Środkowej występuje bogata w składniki odżywcze roślina, znana tu od czasów Majów. Brosimum darzymlecznia, bo o niej mowa, należy do rodziny morwowatych. Wykazuje właściwości lecznicze i daje jadalne słodkie owoce. W ich wnętrzu znajduje się spora pestka, którą można przygotować na kilka sposobów, by smakowała jak purée ziemniaczane, czekolada bądź kawa. Niestety, okoliczni mieszkańcy, choć często jadają tylko jeden posiłek dziennie, nie mają pojęcia, co leży nierozpoznane u ich stóp. Erika Vohman, 45-letnia biolog z The Equilibrium Fund, stara się przywrócić b. darzymlecznię do łask, walczy o ochronę lasów, pragnie też sprawić, by tym razem kobiety odegrały tu ważną rolę. Specjalistka podróżuje do 5 krajów - Hondurasu, Meksyku, Nikaragui, Salwadoru i Gwatemali - i uczy mieszkające tam panie, jak zbierać, wstępnie przygotowywać oraz gotować lub suszyć pestki. Po raz pierwszy Vohman zetknęła się z B. alicastrum 10 lat temu w Gwatemali. Znajomy przygotował specjalnie dla niej pyszną zupę z orzecha chlebowego (to jedna z nazw "genialnej" rośliny). W przeszłości Majowie uprawiali b. darzymlecznię, która stanowiła jeden z podstawowych pokarmów. Teraz ich potomkowie pustoszą las tropikalny i wycinają go pod inne uprawy, podczas gdy wcale nie muszą tego robić. Drzewa te można bowiem hodować bez karczowania pozostałych. W dodatku są one mniej wrażliwe na zmiany klimatu od roślin wprowadzanych na ich miejsce. W 2001 roku Vohman założyła Fundację Równowagi (The Equilibrium Fund), której celami statutowymi są przeciwdziałanie biedzie, niedożywieniu oraz wylesieniu przez zaznajomienie rdzennych ludów z orzechami chlebowymi. Rocznie z jednego drzewa uzyskuje się do 400 kg orzechów, a po ususzeniu można je przechowywać nawet przez 5 lat. Warto się w nie zaopatrzyć choćby ze względów dietetycznych, ponieważ stanowią bogate źródło białek, wapnia, potasu, żelaza, kwasu foliowego, cynku, włókien oraz witamin A, E, C i B. B. darzymlecznia trafiła już pod strzechy 700 wiosek. W Versalles w Nikaragui kobiety przygotowują z niej placki (rodzaj podpłomyków), ciastka, sałatki, zupy i napoje. Po przeszkoleniu przekazują swoją wiedzę innym, dzięki czemu orzech polepsza byt coraz większej liczby osób. Brosimum alicastrum dorasta do wysokości 45 m. Dojrzałe owoce opadają w marcu-kwietniu. Duża pestka jest otulona cienką pomarańczową skórką o cytrusowym zapachu.
  14. Od niedawna w kinach można oglądać kolejną część przygód Indiany Jonesa w Królestwie Kryształowej Czaszki. Choć dwa wydarzenia zbiegły się w czasie, premiera filmu raczej nie zainspirowała naukowców, którzy po przeanalizowaniu cech kryształowych artefaktów twierdzą, że są one fałszywe (Journal of Archaeological Science). Czaszki stanowią część ekspozycji waszyngtońskiego Smithsonian Institution oraz British Museum. Badacze twierdzą, że potwierdzenie autentyczności archeologicznych artefaktów jest bardzo istotne, ponieważ rzutuje na nasze rozumienie przeszłości. Mało który artefakt ilustruje to lepiej niż tzw. kryształowe czaszki, które od XX wieku stały się tematem licznych książek, artykułów i filmów dokumentalnych. Czaszka z mlecznego kwarcu, która znajduje się w USA, ma ok. 25 cm wysokości. Anonimowy nadawca przysłał ją do Instytutu w 1992 roku. Nietypowy prezent opatrzył adnotacją: zakupione w mieście Meksyk w 1960 r. Czaszka z Londynu została kupiona w 1897 roku w Nowym Jorku od Tiffany'ego. Od lat 30. XX wieku specjaliści i nie tylko oni powątpiewają w autentyczność drugiego z artefaktów. Dopiero teraz można było jednak wykorzystać osiągnięcia nowoczesnej technologii, m.in. w zakresie medycyny sądowej, by stwierdzić, czy czaszki naprawdę pochodzą z ery prekolumbijskiej. Zespół Margaret Sax z British Museum posłużył się mikroskopem elektronowym, by stwierdzić, skąd pochodził kwarc do produkcji czaszek i jakimi metodami je wytworzono. W przypadku obu archeolodzy zauważyli na minerale ślady skrawania mechanicznego, a urządzenie tego typu trafiło do Ameryk dużo później niż w roku 1521. Wg nich, dzieła Azteków lub Majów wykonano by za pomocą narzędzi ręcznych. Co więcej, kwarc wykorzystany w czaszce z British Museum pochodzi prawdopodobnie z Brazylii lub Madagaskaru, czyli z obszarów, z którymi ludy prekolumbijskie nie utrzymywały kontaktów handlowych. Artefakt ze Smithsonian Institution nosi ślady obróbki karborundem, który po raz pierwszy zsyntetyzowano mniej niż 1,5 wieku temu. Wnioski? Czaszka z Londynu powstała w XIX wieku w Europie, a czaszkę z Waszyngtonu wyprodukowano na krótko przed kupieniem w 1960 roku.
  15. Starożytni Majowie nie składali w ofierze dziewic, wybierali chłopców. Nieszczęśników wrzucano do wypełnionych wodą poświęconych jaskiń nazywanych cenotes. Kapłani z Chichén Itzá mieli w ten sposób wypraszać łaski u bóstw, np. deszcz czy urodzaj. Cenotes stanowiły rezerwuar wody, Indianie wierzyli także, że stanowią bramę do podziemi. Guillermo de Anda, archeolog z University of Yucatan, zajął się złożeniem w całość kości 127 osób, które znaleziono na dnie jednej z jaskiń. Stwierdził, że 80% należało najprawdopodobniej do chłopców w wieku od 3 do 11 lat. Pozostałe okazały się kośćmi dorosłych mężczyzn, nurkujących tu m.in. po biżuterię Majów. Meksykański naukowiec dopowiada, że część dzieci żyła przy wtrącaniu w otchłań, inne poddawano rytualnemu obdzieraniu ze skóry lub ćwiartowaniu. Uważano, że bogowie wolą drobne obiekty; zwłaszcza bóstwo deszczu miało 4 pomocników, przedstawianych jako niewielcy ludzie. To dlatego składano w ofierze dzieci, które miały być bezpośrednim sposobem komunikowania się z Chaakiem. Wcześniej sądzono, że Majowie składali w ofierze dziewice. Badacze utwierdzili się w tym przekonaniu z powodu kobiecych szkieletów z okresu pomiędzy rokiem 850 a początkiem hiszpańskiej kolonizacji. Wszystkie były bowiem przystrojone nefrytową biżuterią.
  16. Po wielu latach dociekań naukowcy doszli do tego, jak i po co Majowie przygotowywali swój osławiony błękitny barwnik. Okazuje się, że jego produkcja w Chichén Itzá była częścią rytuału składania ofiar, także z ludzi. Lud ten opracował recepturę barwnika ok. 300 roku naszej ery. Był on szeroko stosowany w sztuce, np. w malowidłach naściennych czy ceramice, medycynie oraz podczas ofiarowań. Gdy zaczął się podbój przez konkwistadorów, barwnik stopniowo popadał w zapomnienie, aż ponownie znalazł się w centrum zainteresowania dzięki archeologom, którzy na początku XX wieku rozpoczęli wykopaliska w odpowiednim miejscu. Po raz pierwszy (oczywiście dla nowożytnych) zidentyfikowano go w 1931 roku. Na czym polega fenomen błękitu majańskiego? Na niesamowitej trwałości. Gros naturalnych barwników szybko blaknie, tymczasem ten używany przez Indian pozostał nadal żywy, mimo upływu setek lat i niekorzystnych warunków klimatycznych. Na Jukatanie mamy do czynienia ze zmianami pór suchej i deszczowej i częstymi huraganami. Błękit jest odporny na upływ czasu, działanie kwasów i pogody czy biodegradację. Nawet współczesne rozpuszczalniki nie dają sobie z nim rady. Nazywa się go jednym z największych osiągnięć technologicznych i artystycznych Mezoameryki. Chemicy i archeolodzy postanowili rozwiązać tę zagadkę. Początkowo przypuszczali, że kolor uzyskiwano dzięki związkom miedzi. Późniejsze badania wykazały jednak, że sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Cząsteczki indygo wnikały kanałami w głąb minerału o nazwie pałygorskit (in. attapulgit), co zabezpieczało je przed rozkładem. Nadal jednak podstawowe pytanie, jak uzyskiwano barwnik, pozostawało bez odpowiedzi. Już trzy lata temu Dean Arnold z Wheaton College twierdził, że indygo mogło się łączyć z gliną podczas palenia kadzideł z kopalu, czyli kopaliny z żywic drzew tropikalnych. Wypalanie ich wszystkich w temperaturze 100-150 stopni Celsjusza zmuszało indygo do wnikania w pory minerału i tworzenia barwnika. Dodatkowo lepkie pozostałości kopalu ułatwiały przyleganie cząsteczek indygo do powierzchni attapulgitu. Udowodnił to jednak dopiero teraz, po przebadaniu pod skaningowym mikroskopem elektronowym kadzielnicy znalezionej sto lat temu w świętej studni cenote w Chichén Itzá. Od 75 lat stanowi ona część ekspozycji Field Museum w Chicago. Misa zawierała zarówno kopal, jak i fragmenty indygo oraz białego pałygorskitu. Wg Arnolda, barwnik był wykorzystywany podczas rytuału przywoływania boga deszczu Chaaka. Uzyskanie go było utożsamiane niemal z samą inkarnacją. Ofiary z ludzi i przedmiotów pokrywano błękitem majańskim przed wrzuceniem do cenote. W ten sposób Mezoamerykanie upewniali się, że po porze suchej znowu przyjdą deszcze (Antiquity). Na dnie studni znaleziono niebieskie pokłady o grubości ponad 4 metrów. Z Arnoldem współpracował m.in. Gary Feinman z Field Museum.
×
×
  • Create New...