Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags ' mężczyźni'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Adres URL


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 15 results

  1. Holenderski zespół odkrył nowe genetyczne przyczyny męskiej niepłodności. W sobotę (15 czerwca) wyniki badań będą zaprezentowane na dorocznej konferencji Europejskiego Towarzystwa Ludzkiej Genetyki. Manon Oud z Centrum Medycznego Uniwersytetu im. Radbouda w Nijmegen jako pierwsza przeprowadziła sekwencjonowanie eksomu, by zbadać rolę mutacji de novo (zmian genetycznych, które nie występują w DNA rodziców danej osoby) w męskiej niepłodności. Eksom to całość informacji genetycznej, która ulega translacji do białek. Mutacje de novo prowadzące do niepłodności mogą być skutkiem błędów w DNA występujących podczas produkcji plemników i jajeczek albo podczas wczesnego rozwoju zarodka. Mutacje de novo występują u wszystkich i są częścią normalnej ewolucji genomu. W większości nie wpływają na nasze zdrowie, ale w niektórych przypadkach wywierają silny wpływ na działanie genów i mogą prowadzić do choroby. Do tej pory nie badano ich roli w męskiej niepłodności. Holendrzy badali DNA 108 niepłodnych mężczyzn oraz ich rodziców. Porównanie DNA pozwoliło zidentyfikować mutacje de novo. Wykryliśmy 22 w genach zaangażowanych w spermatogenezę. Na razie jest zbyt wcześnie, by stawiać diagnozę. Trwają dalsze badania. Oud i inni chcą zbadać większą liczbę osób; zamierzają w ten sposób wykryć wzorce lokalizacji nowych mutacji oraz bardziej szczegółowo opisać funkcję zmutowanych genów. Badamy rolę tych genów w materiale z biopsji jąder. Prowadzimy też eksperymenty z muszkami owocowymi, by sprawdzić, czy zaburzenie tych genów wywoła u nich niepłodność. Naukowcy mają nadzieję, że w przyszłości uzyskane wyniki pozwolą opracować nowe narzędzia diagnostyczne (dzięki temu będzie można poznać dokładną przyczynę niepłodności i zapewnić spersonalizowane metody leczenia). Znając molekularną przyczynę niepłodności, będzie można przewidzieć ryzyko transmisji niepłodności na przyszłe pokolenia. Niepłodność nie jest czymś, co normalnie dziedziczy się po rodzicach; oboje są przecież płodni. W związku z wprowadzeniu metod wspomaganego rozrodu w pewnych przypadkach staje się to jednak zaburzeniem dziedzicznym - podsumowuje Oud. « powrót do artykułu
  2. Duża ilość tłuszczu z mieszanego fastfoodowego posiłku ma negatywny wpływ na poziom testosteronu w surowicy mężczyzn z nadwagą bądź otyłością. Naukowcy z Flinders University i Uniwersytetu Australii Południowej odkryli, że w ciągu godziny od spożycia wysokotłuszczowy fast food powoduje 25% spadek poziomu testosteronu w surowicy. Stężenia poniżej wartości wyjściowej hormonu na czczo utrzymują się nawet przez 4 godziny. Spadkom dotyczącym testosteronu nie towarzyszyły znaczące zmiany w zakresie poziomu gonadotropin w surowicy. Najniższy poziom testosteronu poprzedzał o kilka godzin poposiłkowy wzrost stężenia interleukin IL-6/IL-17 w surowicy, co oznacza, że przyczyną opisywanego zjawiska nie jest stan zapalny. Australijczycy stwierdzili także, że dożylne podanie tłuszczu nie miało wpływu na stężenie testosteronu, zaś identyczna dawka doustna powodowała supresję testosteronu. Wyniki, które opisano na łamach periodyku Andrologia, sugerują, że tłuszcz nie upośledza bezpośrednio komórek śródmiąższowych Leydiga. Wydaje się raczej, że przejście tłuszczu przez przewód pokarmowy indukuje odpowiedź, która nie wprost wywołuje poposiłkowy spadek testosteronu. Taki spadek może mieć kliniczne znaczenie dla otyłych lub starszych mężczyzn z niskim wyjściowym poziomem androgenu. Jeśli tacy ludzie często spożywają posiłki i przekąski bogate w tłuszcz, mogą się wprowadzać w stan permanentnego hipogonadyzmu. Będzie to mieć oczywisty negatywny wpływ na dobrostan fizyczny i psychiczny, a niewykluczone, że i na potencjał rozrodczy - opowiada prof. Kelton Tremellen. Nasze wyniki sugerują, że by zoptymalizować funkcję jąder, mężczyźni z tej grupy powinni zminimalizować swoje spożycie tłuszczu i unikać podjadania między posiłkami. « powrót do artykułu
  3. Przy wyższych temperaturach kobiety lepiej wypadają w zadaniach matematycznych i słownych. U mężczyzn jest dokładnie na odwrót (w ich przypadku zależność między temperaturą a osiągami jest jednak słabiej zaznaczona). Badanie sugeruje, że płeć jest ważnym czynnikiem nie tylko przy określaniu wpływu temperatury na komfort, ale i na produktywność czy osiągi poznawcze. Jest udokumentowane, że kobiety wolą w pomieszczeniach wyższe temperatury niż mężczyźni. Dotąd sądzono jednak, że to wyłącznie kwestia osobistych preferencji. Nasz zespół ustalił, że nie chodzi tylko o to, czy czujesz się dobrze, czy nie i że temperatura wpływa na osiągi w kluczowych dziedzinach: w matematyce, zadaniach słownych i we wkładanym wysiłku - opowiada prof. Tom Chang z Uniwersytetu Południowej Kalifornii. W eksperymencie wzięło udział 543 studentów z WZB Berlin Social Science Center. W ciągu sesji ustawiano różne zakresy temperaturowe (od ok. 16 do 33 stopni Celsjusza). Ochotnicy mieli wykonywać 3 typy zadań (zachętą do pracy była nagroda pieniężna): 1) matematyczne, polegające na dodaniu bez kalkulatora pięciu dwucyfrowych liczb, 2) słowne, przy którym z zestawu 10 liter należało utworzyć w zadanym czasie jak najwięcej słów i 3) test świadomego myślenia (ang. Cognitive Reflection Test, CRT). Naukowcy wykryli znaczącą zależność między temperaturą otoczenia i wynikami osiąganymi w zadaniach matematycznym i słownym. Ani u kobiet, ani u mężczyzn temperatura nie miała wpływu na wyniki testu CRT. Jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy jest to, że nie uciekaliśmy się wcale do skrajnych temperatur. Nie chodzi o trzaskający mróz czy upał. Znaczące zróżnicowanie osiągów widać nawet przy temperaturach rzędu 60-75 stopni Fahrenheita [15,5-24 stopni Celsjusza], co jest w końcu stosunkowo normalnym zakresem wartości. Autorzy artykułu z pisma PLoS ONE podkreślają, że poprawa osiągów poznawczych kobiet w wyższych temperaturach wydaje się napędzana głównie wzrostem liczby podawanych odpowiedzi. Po części można to interpretować jako skutek wzrostu wkładanego wysiłku. U mężczyzn spadek osiągów poznawczych przejawiał się mniejszą liczbą zgłaszanych odpowiedzi. Wzrost osiągów kobiet jest większy (daje się też precyzyjniej oszacować) niż spadek osiągów u mężczyzn. Amerykańsko-niemiecki zespół podkreśla, że uzyskane wyniki rzucają nieco światła na nieustającą walkę o ustawienia termostatu w biurach. Wg naukowców, by zwiększyć produktywność w mieszanych płciowo zespołach, ustawienia temperatury powinny być wyższe niż przy obecnych standardach. « powrót do artykułu
  4. Zanieczyszczenia chemiczne obecne w otoczeniu i pokarmach, np. ftalany, wywierają niekorzystny wpływ na plemniki mężczyzn i psów. Specjalistów martwi spadek męskiej płodności w ostatnich dziesięcioleciach. Niektóre badania wskazują na 50% globalny spadek jakości nasienia na przestrzeni ubiegłego 80-lecia. Poprzednie studium ekipy z Uniwersytetu Nottingham zademonstrowało, że jakość nasienia u psów także ostro się pogarsza. To rodzi pytanie, czy mogą za to odpowiadać, przynajmniej po części, związki chemiczne obecne w domowym środowisku. W ramach najnowszego badania akademicy z Nottingham badali wpływ 1) ftalanu dwu-2-etyloheksylu (DEHP), plastyfikatora występującego np. w dywanach czy zabawkach, oraz 2) polichlorowanego bifenylu 153 (PCB153), który choć zakazany, nadal jest wykrywany w środowisku i pokarmach. Wykorzystano próbki spermy 9 mężczyzn będących zarejestrowanymi dawcami i 11 psów-reproduktorów z tego samego regionu Wielkiej Brytanii. Okazało się, że w stężeniach odpowiadających domowej ekspozycji DEHP i PCB153 uszkadzały plemniki obu gatunków. To badanie stanowi dowód, że domowe psy są gatunkiem wskaźnikowym [ang. sentinel species] stanu ludzkiego męskiego układu rozrodczego. Nasze wyniki sugerują, że związki, które były szeroko wykorzystywane w domach i miejscach pracy, mogą odpowiadać za spadek jakości nasienia, o którym mówi się zarówno u ludzi, jak i u psów [...] - podkreśla prof. Richard Lea. W badaniu, którego wyniki ukazały się w Scientific Reports, określano wpływ DEHP i PCB153 na ludzkie i psie plemniki w warunkach in vitro. Plemniki inkubowano z 1) DEHP, 2) PCB153 oraz 3) DEHP i PCB153 łącznie w stężeniach będących wielokrotnością (0x, 2x, 10x i 100x ) stężeń stwierdzanych w psich jądrach. Ekspozycja na oba związki (pojedynczo i łącznie) prowadziła do spadku ruchliwości plemników i zwiększonej fragmentacji DNA. Wiemy, że gdy ruchliwość plemników jest słaba, fragmentacja DNA jest nasilona i że ludzka męska niepłodność jest powiązana z podwyższoną fragmentacją DNA w plemnikach. Obecnie sądzimy, że to samo zjawisko występuje u psów, ponieważ żyją one w tym samym domowym środowisku i są wystawiane na oddziaływanie tych samych zanieczyszczeń - opowiada dr Rebecca Sumner. Stąd pomysł, że będą one dobrym modelem badań nad wpływem zanieczyszczeń na płodność, zwłaszcza że np. ich dietę łatwiej kontrolować niż u ludzi. « powrót do artykułu
  5. Osoby cierpiące na migreny wydają bardziej zagrożone zespołem suchego oka, zwłaszcza jeśli są seniorami. Dziesięcioletnie badanie niemal 73 tys. pacjentów klinik oftalmologicznych w Karolinie Północnej pokazało, że u osób migreną ryzyko wystąpienia zespołu suchego oka jest aż o 20% wyższe (podczas analiz naukowcy wzięli poprawkę na stosowanie pewnych leków i inne potencjalnie istotne czynniki). Związek stawał się silniejszy z wiekiem, zwłaszcza w przypadku kobiet. W przypadku mężczyzn w wieku 65 lat i starszych występowanie migren niemal podwajało ryzyko zespołu suchego oka. U cierpiących na migreny kobiet w tym samym wieku ryzyko wzrastało ok. 2,5-krotnie. Lekarze zajmujący się pacjentami z historią migren powinni mieć świadomość, że ci ludzie mogą być zagrożeni także zespołem suchego oka - zaznacza dr Richard Davis z Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill. Amerykanie podkreślają, że na razie nie wykazano związku przyczynowo-skutkowego, ale o korelacji migren i zespołu suchego oka mówi się od lat. Co może je łączyć? Davis i inni wspominają o leżących u ich podłoża podobnych procesach zapalnych z poziomu komórkowego. Zmiany zapalne w przebiegu zespołu suchego oka mogą wyzwalać podobne zdarzenia w tkance nerwowo-mięśniowej, prowadząc do rozwoju i rozprzestrzeniania migrenowych bólów głowy. Możliwe też, że nadmierna suchość powierzchni oka oddziałuje na kluczowe szlaki nerwowe i w ten sposób pomaga uruchamiać migreny. « powrót do artykułu
  6. Zespół Xiaolei Wanga z Uniwersytetu w Nanchangu opracował średnioterminową odwracalną antykoncepcję dla mężczyzn, inspirowaną warstwowymi drinkami. Naukowcy podkreślają, że dotąd dla mężczyzn dostępne były metody krótkoterminowe (prezerwatywa) albo długoterminowe (wazektomia). Kondomy bywają jednak zawodne, a podwiązanie/przecięcie nasieniowodów nieodwracalne, dlatego Chińczycy szukali metody, która byłaby skuteczna, średnioterminowa i odwracalna. Akademików zainspirowały warstwowe koktajle. Po podgrzaniu lub zamieszaniu napój staje się jednolity, dlatego Wang i inni zastanawiali się, czy podobne podejście można by zastosować do nasieniowodów; po przyłożeniu ciepła wstrzyknięte warstwy miałyby się mieszać, rozkładać i odblokowywać przewody. Autorzy publikacji z pisma ACS Nano przetestowali swój pomysł na samcach szczurów. Do nasieniowodów wstrzykiwano kolejno następujące warstwy: 1) hydrożel (alginian wapnia), który tworzy fizyczną barierę dla plemników, 2) nanocząstki złota (PEG-Au), które podgrzewają się po naświetleniu bliską podczerwienią, 3) EDTA (kwas wersenowy), który rozkłada hydrożel i zabija plemniki i 4) jeszcze jedną warstwę nanocząstek złota. Okazało się, że po iniekcji materiałów samce nie zapładniały samic nawet przez 2 miesiące. Kiedy jednak naukowcy przez kilka minut naświetlili szczury bliską podczerwienią, warstwy zmieszały się i dochodziło do zapłodnienia. Wyniki są obiecujące, ale naukowcy podkreślają, że potrzeba dalszych badań weryfikujących bezpieczeństwo zastosowanych materiałów. « powrót do artykułu
  7. W przypadku pewnych nowotworów szanse na przeżycie są u mężczyzn niższe niż u kobiet. Naukowcy z Uniwersytetu w Melbourne analizowali 25 typów nowotworów. Rokowania mężczyzn były gorsze w 11 z nich. Generalnie różnice międzypłciowe były największe u ludzi zdiagnozowanych w młodszym wieku. Oprócz tego autorzy publikacji z pisma Cancer Causes & Control stwierdzili, że wskaźnik przeżycia jest gorszy dla kobiet w przypadku raka miedniczki nerkowej i moczowodu oraz pęcherza i że dla 12 nowotworów nie ma różnic względnego przeżycia. Naukowcy wykorzystali bazę danych pacjentów w wieku 15-99 lat (240.801 mężczyzn i 173.773 kobiet) z Wiktorii, u których wybrane pierwsze nowotwory pierwotne zdiagnozowano w latach 1982-2015. Nie uwzględniono nieczerniakowych nowotworów skóry, nowotworów płciowospecyficznych, raków sutka, a także nowotworów zgłoszonych tylko w sekcjach zwłok i aktach zgonu. Okazało się, że wskaźnik 5-letniego względnego przeżycia dla wszystkich 25 typów nowotworów łącznie był niższy dla mężczyzn. Wskaźnik nadumieralności mężczyzn (z poprawką m.in. na wiek) wynosił 1,13. Rokowania gorsze dla mężczyzn stwierdzono w przypadku: nowotworów głowy i szyi, raka przełyku, raka jelita grubego/odbytnicy, raka trzustki, raka płuc, nowotworów kości, czerniaka, międzybłoniaka, chłoniaka nieziarniczego, raka nerki oraz nowotworów tarczycy. Rokowania kobiet były gorsze w przypadku raka miedniczki nerkowej i moczowodu oraz pęcherza. Międzypłciowe różnice w zakresie przeżywalności raków jelita grubego i trzustki spadły od 1982 r. do tego stopnia, że nie są już oczywiste. Dla odmiany w przypadku raka płuc rokowania są teraz dla mężczyzn bardziej niekorzystne. Jak widać, przeżywalność jest u mężczyzn niższa w przypadku wielu nowotworów. Powody nie są znane, ale naukowcy mają parę teorii. Wspominają m.in. o różnicach dotyczących udziału w badaniach przesiewowych, etapie zaawansowania choroby w momencie postawienia diagnozy, częstości występowania chorób towarzyszących, opcjach leczenia, a także zachowaniach związanych ze zdrowiem (trybie życia). Identyfikacja i zrozumienie złożonych mechanizmów leżących u podłoża międzypłciowych różnic w przeżywalności pomoże opracować skuteczne interwencje [...], które poprawią rokowania zarówno mężczyzn, jak i kobiet - podsumowuje Nina Afshar. « powrót do artykułu
  8. Wcześniej wykazano, że poziom estrogenu może wpływać na to, kiedy kobiety mają migreny i jak silne one są. Teraz okazuje się, że żeński hormon ma także wpływ na mężczyzn. Wcześniejsze badania wykazały, że poziom estrogenu może wpływać na czas wystąpienia i nasilenie migren u kobiet. Niewiele jednak wiadomo, czy [żeńskie] hormony płciowe oddziałują także na migreny u mężczyzn. Nasze badanie wskazało na podwyższone stężenia estrogenu u mężczyzn z migreną. Wykryliśmy także symptomy niższego poziomu testosteronu - opowiada dr W.P.J. van Oosterhout z Uniwersytetu w Lejdzie. W badaniu wzięło udział 17 mężczyzn w średnim wieku 47 lat. Przeciętnie mieli oni migrenę 3 razy w miesiącu. Żaden z ochotników nie przyjmował leków wpływających na poziom hormonów. Pacjentów porównywano do 22 mężczyzn bez migren (panów dopasowano pod względem wieku i wskaźnika masy ciała). Waga wszystkich uczestników studium mieściła się w normie. Autorzy publikacji z pisma Neurology mierzyli zarówno poziom estradiolu (naturalnego estrogenu), jak i testosteronu. W ciągu pojedynczego dnia od każdej osoby pobierano w 3-godzinnych odstępach 4 próbki krwi. W przypadku mężczyzn z migreną pierwsze próbki pobierano w dniu bez migreny, a następne badania kontynuowano we wszystkich kolejnych dniach do dnia z bólem głowy. Okazało się, że mężczyźni z migrenami mieli wyższy poziom estrogenu między migrenami: 97 pikomoli na litr (pmol/l), w porównaniu do 69 pmol/l w grupie kontrolnej. Skutkowało to niższym stosunkiem testosteronu do estrogenu : 3,9, w porównaniu do 5,0 w grupie kontrolnej. U pacjentów, którzy przed atakiem miewają takie objawy, jak zmęczenie, sztywność mięśni czy zachcianki pokarmowe, na 24 godziny przed migreną rósł poziom testosteronu. Z panami przeprowadzano też wywiad mający wykryć objawy relatywnego niedoboru testosteronu, np. zaburzenia nastroju. Okazało się, że mężczyźni z migrenami częściej donosili o takich objawach i częściej były one silne. Naukowcy ujawniają, że odnotowano je u 61% grupy z migrenami i u zaledwie 27% grupy kontrolnej. By zweryfikować nasze wyniki, potrzebne są badania na większej próbie. Trzeba dokładnie określić rolę estrogenu u mężczyzn cierpiących na migreny i sprawdzić, czy tak jak u kobiet, wahania poziomu estrogenów wiążą się z aktywnością migrenową - zaznacza van Oosterhout. « powrót do artykułu
  9. Spanie mniej niż 6 godzin dziennie i ponad 10 godzin dziennie wiąże się z zespołem metabolicznym i jego składowymi. Naukowcy z College'u Medycyny Uniwersytetu Narodowego w Seulu zbadali przypadki 133.608 Koreańczyków w wieku 40-69 lat. Wyniki analiz ukazały się w piśmie BMC Public Health. Naukowcy stwierdzili, że w porównaniu do osób śpiących 6-7 godzin na dobę, mężczyźni przesypiający mniej niż 6 godzin częściej mieli zespół metaboliczny i większy obwód w pasie. Kobiety, które przesypiały mniej niż 6 godzin, z większym prawdopodobieństwem miały więcej centymetrów w pasie. U mężczyzn spanie powyżej 10 godzin dziennie oznaczało zespół metaboliczny i wyższy poziom trójglicerydów. U kobiet wiązało się zaś z zespołem metabolicznym, większym obwodem w pasie, wyższym stężeniem trójglicerydów i cukru we krwi, a także niższym poziomem dobrego cholesterolu. Akademicy stwierdzili, że mniej niż 6 godzin spało blisko 11% mężczyzn i 13% kobiet. Sen dłuższy niż 10 godzin występował natomiast u 1,5% mężczyzn i 1,7% kobiet. To największe badanie analizujące zależność między długością snu i zespołem metabolicznym oraz jego składowymi u mężczyzn i kobiet. [...] Zaobserwowaliśmy potencjalną różnicę międzypłciową: [...] związek między zespołem metabolicznym i długim snem u kobiet i dla odmiany - krótkim u mężczyzn - opowiada Claire E. Kim. U ochotników stwierdzano zespół metaboliczny, gdy występowały u nich co najmniej 3 z poniższych objawów: otyłość brzuszna (zwiększony obwód w pasie), wysoki poziom trójglicerydów, niskie stężenie dobrego cholesterolu, nadciśnienie oraz wysoki poziom cukru na czczo. Współczynnik chorobowości wynosił nieco powyżej 29% u mężczyzn i 24,5% u kobiet. Naukowcy analizowali informacje ze studium HEXA, dużego badania przeprowadzonego w Korei w latach 2004-13. W czasie jego trwania zgromadzono dane socjoekonomiczne, nt. historii medycznej, zażywania leków, trybu życia, w tym diety czy aktywności fizycznej, oraz czynników reprodukcyjnych u kobiet. W ramach HEXA zebrano próbki osocza, surowicy, kożuszków leukocytarno-płytkowych oraz moczu. Pozyskano też dane genetyczne. Ochotnicy byli badani przez lekarzy. Długość snu oceniano za pomocą wywiadu (pytano, "Ile godzin/minut na dobę - z drzemkami włącznie - spał(a) pan(i) przeciętnie na przestrzeni zeszłego roku?"). Na razie nie wiadomo dokładnie, jakie mechanizmy leżą u podłoża opisanego zjawiska. Koreańczycy mają jednak kilka pomysłów, czemu się tak dzieje. Wspominają np. o podwyższonym poziomie hormonów zwiększających apetyt i liczbę przyjmowanych kalorii u osób śpiących poniżej 7 godzin dziennie. Zespół Kim podkreśla, że ze względu na obserwacyjny charakter studium nie można wyciągać wniosków dotyczących przyczyny i skutku. Oprócz tego długość snu oceniano na podstawie samoopisu, a nie obiektywnych pomiarów, co może oznaczać, że badani określali np. długość przebywania w łóżku, a nie rzeczywisty czas trwania snu. Ponieważ nie wprowadzano rozróżnienia między drzemkami w ciągu dnia i snem w nocy, nie można osobno rozważać ich wpływu na zdrowie. « powrót do artykułu
  10. Szwedzcy naukowcy uszczegółowili mechanizm, która wyjaśnia, czemu kobiety o wiele częściej cierpią na choroby autoimmunologiczne. Bardzo ważne jest, by zrozumieć, co powoduje, że te choroby są o wiele częstsze u kobiet. Dzięki temu będziemy mogli zapewnić lepsze terapie - wyjaśnia prof. Asa Tivesten z Sahlgrenska Academy. Autorzy publikacji z pisma Nature Communications podkreślają, że przewagę zachorowań wśród kobiet obserwuje się w przypadku niemal wszystkich chorób autoimmunologicznych. Różnica międzypłciowa jest szczególnie widoczna w przypadku tocznia - panie stanowią aż 9 na 10 przypadków. Od jakiegoś czasu wiadomo, że istnieje związek między męskim hormonem płciowym testosteronem a ochroną przed chorobami autoimmunologicznymi. Pamiętając, że testosteron zmniejsza liczbę limfocytów B (a te mogą być odpowiedzialne za choroby autoimmunologiczne), Szwedzi postanowili sprawdzić, jak dokładnie androgen wpływa na wytwarzanie limfocytów B w śledzionie. Po licznych eksperymentach na myszach i badaniu próbek krwi 128 mężczyzn akademicy ustalili, że kluczowym elementem nieznanego dotąd mechanizmu jest białko BAFF. Doszliśmy do wniosku, że testosteron hamuje BAFF. Jeśli wyeliminujemy testosteron, mamy więcej BAFF, a przez to - a konkretnie przez wyższą przeżywalność - w śledzionie występuje więcej limfocytów B. Rozpoznanie zależności między testosteronem a BAFF należy uznać za novum. W przeszłości nikt o tym nie wspominał - zaznacza Tivesten. Warto przypomnieć, że jedno z wcześniejszych badań wykazało, że zmienność genetyczną BAFF można powiązać z ryzykiem takich chorób, jak toczeń. W terapii tocznia stosuje się nawet inhibitory BAFF, ale jak dotąd leki te nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Z tego właśnie powodu wiedza nt. sposobów regulowania przez organizm poziomu BAFF ma tak duże znaczenie. Będziemy nadal zbierać kolejne elementy układanki i spróbujemy zrozumieć, którym pacjentom powinno się podawać inhibitory BAFF, a którym nie [...]. « powrót do artykułu
  11. U mężczyzn w średnim wieku dieta wysokobiałkowa wiąże się z lekko podwyższonym ryzykiem niewydolności serca. Naukowcy podkreślają, że choć dieta wysokobiałkowa jest popularna, przeprowadzono niewiele badań nad jej ewentualnym wpływem na ryzyko niewydolności serca u mężczyzn. Ponieważ wiele osób uznaje korzyści zdrowotne diety wysokobiałkowej za pewnik, ważne, byśmy dobrze znali jej potencjalne plusy i minusy. [Warto wiedzieć, że] wcześniejsze badania powiązały diety bogate w białko - zwłaszcza ze źródeł zwierzęcych - z podwyższonym ryzykiem cukrzycy typu 2., a nawet zgonu - opowiada dr Jyrki Virtanen z Uniwersytetu Wschodniej Finlandii. Autorzy publikacji z pisma Circulation: Heart Failure badali 2441 mężczyzn, którzy w momencie rozpoczęcia studium mieli od 42 do 60 lat. Średnio obserwowano ich przez 22 lata. W tym okresie zdiagnozowano 334 przypadki niewydolności serca. Okazało się, że 70% spożywanego białka pochodziło ze źródeł zwierzęcych, a tylko 27,7% ze źródeł roślinnych. Finowie podkreślają, że wyższe spożycie białka z większości źródeł wiązało się z lekko podwyższonym ryzykiem niewydolności serca. Tylko białka z jajek i ryb nie wiązały się z takim ryzykiem. W oparciu o ilość spożywanego dziennie białka mężczyzn podzielono na 4 grupy. Gdy porównano panów jedzących najwięcej i najmniej białka, okazało się, że u tych pierwszych ryzyko niewydolności serca było o 33% wyższe dla wszystkich źródeł białka, 43% wyższe dla białka zwierzęcego, 49% wyższe dla białek z nabiału i 17% wyższe dla białek roślinnych. Jako że to jedno z pierwszych badań wspominających o korelacji między białkiem z diety a ryzykiem niewydolności serca, potrzeba kolejnych studiów, które pokażą, czy zmniejszenie spożycia protein może wspomóc profilaktykę niewydolności serca - podsumowuje doktorantka Heli E.K. Virtanen. « powrót do artykułu
  12. Dane od blisko 600 ochotniczek pokazują, że postrzeganie męskiej atrakcyjności nie zmienia się w zależności od poziomu hormonów. Nie znaleźliśmy dowodów, że zmiany w poziomie hormonów wpływają na typ mężczyzny, który jest dla kobiet atrakcyjny. To badanie jest godne uwagi ze względu na skalę; wcześniejsze badania obejmowały [bowiem] zazwyczaj małe grupy kobiet i miały ograniczenia związane z pomiarami. Przy o wiele większej próbie i bezpośrednim pomiarze statusu hormonalnego nie byliśmy w stanie powtórzyć (zreplikować) wpływu hormonów na preferowanie przez panie męskich twarzy - opowiada Benedict C. Jones z Uniwersytetu w Glasgow. Zespół Jonesa zebrał grupę 584 heteroseksualnych kobiet. Brały one udział w cotygodniowych sesjach testowych. Za każdym razem uczestniczki mówiły, czy są aktualnie w związku i czy używają hormonalnej antykoncepcji. Oprócz tego pobierano od nich próbki śliny do pomiaru poziomu hormonów. Na końcu kobiety wykonywały zadanie, za pomocą którego mierzono ich preferencje dot. różnych typów męskich twarzy. Paniom demonstrowano 10 par męskich twarzy. Należało wskazać, która z nich bardziej się podoba i jak silna jest preferencja. Obie twarze z pary były zmienionymi cyfrowo wersjami tej samej fotografii; w ten sposób jedna stawała się bardziej sfeminizowana, a druga bardziej męska. Aby zamaskować cel badania, oceny atrakcyjności wpleciono między inne pytania. Tak jak się spodziewano, generalnie kobiety uznawały zmaskulinizowane twarze za bardziej atrakcyjne niż twarze sfeminizowane. Preferencja bardziej zmaskulinizowanych twarzy była także nieco silniejsza, gdy panie oceniały atrakcyjność w kontekście ewentualnego związku krótkoterminowego (w porównaniu do relacji długoterminowej). Nie znaleziono jednak dowodów, że preferencje kobiet zmieniały się w zależności od poziomu hormonów związanych z płodnością, np. estradiolu czy progesteronu. Nie odnotowano także korelacji między oceną atrakcyjności i poziomem innych potencjalnie istotnych hormonów, np. testosteronu i kortyzolu. Uzyskane wyniki przeczą tezie, że presje związane z doborem płciowym doprowadziły do tego, że gdy kobiety są najbardziej płodne, preferują bardziej męskich (czytaj: sprawnych) partnerów. Badanie autorów publikacji z pisma Psychological Science nie potwierdziło też, że stosowanie antykoncepcji hormonalnej tłumi kobiecą preferencję bardziej męskich twarzy. « powrót do artykułu
  13. Naukowcy z Uniwersytetu Columbia zauważyli, że mężczyźni z silniejszym uściskiem dłoni są częściej żonaci niż panowie ze słabszym uściskiem. U kobiet nie zaobserwowano zależności między siłą uścisku a stanem cywilnym. Amerykanie podkreślają, że siła uścisku jest znaną miarą stanu zdrowia i że wcześniej powiązano ją ze zdolnością do samodzielnego radzenia sobie oraz z ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych i śmiertelnością. Nasze wyniki sugerują, że rozważając ślub, kobiety mogą faworyzować partnerów, którzy sygnalizują swoją siłę i wigor. Jeśli żyjące dłużej kobiety poślubiają zdrowszych mężczyzn, obojgu udaje się uniknąć lub odroczyć rolę opiekuna. Słabsi mężczyźni pozostają kawalerami i muszą szukać pomocy gdzie indziej - wyjaśnia prof. Vegard Skirbekk. Naukowcy analizowali wyniki badania populacyjnego 5009 dorosłych z norweskiego miasta Tromsø. Pod uwagę wzięto 2 grupy: osób urodzonych w latach 1923-35 i 1936-48. Związek między stanem cywilnym a siłą uścisku oceniano, gdy respondenci mieli 59-71 lat. Dane dopasowano do norweskiego rejestru zgonów. Siłę uścisku dłoni badano za pomocą gumowego dynamometru medycznego. Autorzy publikacji z pisma SSM - Population Health podkreślają, że siła uścisku dłoni ma szczególne znaczenie dla seniorów i wiąże się z szeregiem ryzyk zdrowotnych (dot. chorób serca, złamań, mobilności czy zdolności do bycia aktywnym społecznie). Jak tłumaczą Amerykanie, małżeństwo może zapewniać przynajmniej część z tych rzeczy. Analizując pozyskane dane, ekipa z Uniwersytetu Columbia zauważyła, że w drugiej grupie (kohorcie) występowało więcej nieżonatych mężczyzn ze słabym uściskiem dłoni, co wg naukowców, pokrywa się ze społecznym trendem, związanym z coraz mniejszym znaczeniem małżeństwa. W ostatnich dziesięcioleciach kobiety są mniej zależne ekonomicznie od mężczyzn. W tym samym czasie narasta zależność zdrowotna mężczyzn od kobiet. Fakt, że wielu mężczyzn ze słabym uściskiem dłoni żyje samotnie - co oznacza podwójne obciążenie z powodu zmniejszonej siły i braku wsparcia związanego z małżeństwem - sugeruje, że [...] grupie tej powinno się poświęcić większą uwagę. W tym kontekście Skirbekk wspomina m.in. o poradnictwie, nowoczesnych technologiach czy odpowiedniej polityce społecznej, która mogłaby zapewnić wrażliwej grupie wsparcie finansowe. « powrót do artykułu
  14. Naukowcy Uniwersytetu Jyväskylä odkryli, że u nietrenujących wcześniej młodych mężczyzn trening siłowy korzystnie wpływa na zawartość autofagosomów. Autofagia to proces kataboliczny, który polega na trawieniu przez komórkę obumarłych lub uszkodzonych elementów jej struktury, np. białek czy organelli. Finowie analizowali wskaźniki autofagii i odpowiedzi na białko niesfałdowane (ang. unfolded protein response, UPR); UPR to odpowiedź na zaburzenia homeostazy w siateczce śródplazmatycznej. Polega m.in. na czasowym zmniejszeniu syntezy nowych i degradacji nieprawidłowo sfałdowanych białek, a także na kierowaniu komórek do apoptozy. W tym celu 2-krotnie wykonywano biopsję mięśni: po pojedynczej sesji ćwiczeń siłowych i po 21 tygodniach treningu siłowego. W eksperymencie wzięli udział nietrenujący wcześniej młodzi i starsi mężczyźni. Starzenie może zmniejszać poprawę jakości mięśni wywołaną treningiem siłowym - podkreślają doktorant Jaakko Hentilä oraz Juha Hulmi z Academy of Finland. Autorzy publikacji z pisma Acta Physiologica podkreślają, że bez względu na wiek sesja ćwiczeń siłowych aktywowała jednak UPR, co sugeruje, że u młodych i starszych osób mięśnie szkieletowe pod wieloma względami podobnie przystosowują się do takiej formy ruchu. « powrót do artykułu
  15. Otyli pacjenci z przerzutami czerniaka żyją znacząco dłużej niż chorzy z prawidłowym wskaźnikiem masy ciała (BMI). Zaskakującą korelację zaobserwowano głównie u mężczyzn poddawanych terapii celowanej bądź immunoterapii. Naukowcy z Northwestern University chcieli lepiej zrozumieć, jak różne czynniki wpływają na wyniki uzyskiwane w leczeniu przerzutującego czerniaka. Otyłość jest znanym czynnikiem ryzyka wielu chorób. Powiązano ją też z gorszymi rokowaniami paru nowotworów. Dotąd jednak nie badano relacji BMI i przeżycia u chorych z przerzutami czerniaka (zwłaszcza u pacjentów poddawanych terapii celowanej oraz immunoterapii). Biorąc pod uwagę istnienie powiązań między otyłością i szlakami sprzyjającymi nowotworom oraz opornością na terapię, autorzy publikacji z pisma Lancet Oncology dywagowali, że otyłość będzie oznaczać gorsze rokowania. Naukowcy wybrali 6 niezależnych kohort (grup) klinicznych, które łącznie składały się z 2046 pacjentów z przerzutami czerniaka (analizą objęto 1918). Chorych poddawano terapii celowanej, immunoterapii bądź chemioterapii. Okazało się, że wbrew założeniom, otyłość oznaczała lepsze wyniki, zwłaszcza u mężczyzn przechodzących terapię celowaną lub immunoterapię. Wyliczono, że otyłość wiązała się z niemal 2-krotnie wyższym całkowitym wskaźnikiem przeżywalności w tej grupie pacjentów. Analogiczna korelacja nie występowała ani u kobiet, ani u pacjentów poddawanych chemioterapii. Amerykanie uważają, że uzyskane wyniki stanowią poparcie dla "paradoksu otyłości" w czerniaku. Paradoks otyłości to zjawisko występujące w paru nowotworach, które polega na tym, że z jednej strony otyłość wiąże się z podwyższonym ryzykiem choroby, a z drugiej wydaje się zwiększać szanse pewnych pacjentów na przeżycie. Akademicy dodają, że konieczne są dalsze badania, by zrozumieć mechanizmy biologiczne leżące u podłoża zaobserwowanej korelacji. « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...