-
Liczba zawartości
37613 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
nigdy -
Wygrane w rankingu
246
Zawartość dodana przez KopalniaWiedzy.pl
-
Choć odkrywca kultury minojskiej Arthur Evans uważał, że jej twórcy pochodzili z Egiptu (natrafiwszy na pałac w Knossos, archeolog zwracał uwagę na podobieństwa w sztuce obu cywilizacji), badania genetyczne wykazały, że Minojczycy byli Europejczykami. Aby przetestować Evansowską hipotezę na temat egipskiego, ewentualnie libijskiego pochodzenia Minojczyków, naukowcy przeanalizowali mitochondrialne DNA z 37 szkieletów, które 4400-3700 lat temu pochowano w jaskiniowym ossuarium (Ayios Charalambos) na równinie Lassithi. Porównano je z mtDNA przedstawicieli 135 współczesnych i historycznych populacji Europy i Afryki. Z relacji George'a Stamatoyannopoulosa z Uniwersytetu Waszyngtońskiego wynika, że Minojczycy okazali się "bardzo podobni do neolitycznych Europejczyków i współczesnych Kreteńczyków [a zwłaszcza mieszkańców równiny Lassithi]". W żadnym razie nie przypominali jednak grup z Egiptu czy Libii. Wszystko wskazuje więc na to, że cywilizacja minojska powstała dzięki wysiłkowi miejscowych, a nie za sprawą uciekinierów z północnego Egiptu, którzy ok. 5 tys. lat temu zostali wygnani przez najeźdźców z południa. Stamatoyannopoulos podkreśla, że w owym czasie w rejonie śródziemnomorskim panowało spore ożywienie. Minojczycy na pewno kontaktowali się z afrykańskimi sąsiadami, stąd podobieństwa w sztuce. Wyniki sugerują, że Minojczycy byli potomkami rolników z Anatolii, którzy dotarli do Europy ok. 9 tys. lat temu. Skoro tak, praminojski mógł się rozwinąć z języka praindoeuropejskiego.
-
W przyszłym tygodniu, 21 maja, Microsoft oficjalnie zdradzi informacje na temat swojej nowej konsoli. Dotychczas pojawiające się się pogłoski mówiły, że urządzenie będzie nazywało się Xbox 720 lub Xbox Infinity, podobno też ma korzystać z systemu DRM, który uniemożliwi uruchamianie gier z drugiej ręki. Można przypuszczać, że nowa konsola z Redmond będzie miała specyfikację podobną do ogłoszonej niedawno PlayStation 4. Urządzenie Sony korzysta z 8 gigabajtów pamięci RAM oraz GPU i CPU produkcji AMD. Nvidia nie jest zainteresowana rynkiem konsoli, zatem najprawdopodobniej w Xboksie również znajdą się kości AMD. Konsola Sony ma podobno kosztować 400-500 dolarów. Pogłoski mówią, że Microsoft zaoferuje swoją konsolę za 500 USD. Mogą jednak pojawić się wersje za 200-300 dolarów, a niższa cena będzie wiązała się z koniecznością obejrzenia wyświetlanych reklam. Podobno Microsoft pracuje też nad urządzenie Kinect korzystającym ze standardu 1080p.
-
Phil Lyall, hodowca jabłek z okolic Ottawy, tak przejął się zapowiadanymi przymrozkami, że wynajął helikopter, który przez całą noc latał nad jego 10-ha sadem. Chciał w ten sposób zepchnąć ciepłe powietrze z powrotem w kierunku ziemi. W ciągu 2 lat Kanadyjczyk 2-krotnie skorzystał z kosztownej metody. W zeszłym roku udało mu się podnieść temperaturę z -3 do +3 stopni Celsjusza. Jak tłumaczy Lyall, gdy słupek zatrzyma się w okolicach zera, plony z jego sadu spadną o ok. 10%, lecz przy niższych wskazaniach zimno może wyeliminować aż 90% pąków kwiatowych lub zawiązków. Walcząc o zbiory (i dochody), Lyall postanowił pójść za przykładem hodowców z Argentyny czy Nowej Zelandii, którzy ponoć już od jakiegoś czasu uciekają się do ratowniczych lotów nad drzewami owocowymi.
-
US Navy poinformowała o pierwszym w historii starcie bezzałogowego samolotu z pokładu lotniskowca. Wczoraj, 14 maja, u wybrzeży Virginii z pokładu USS George H. W. Bush wzbił się w powietrze X-47B Unmanned Combat Air System (UCAS-D). Dzisiaj byliśmy świadkami niewielkiego ale znaczącego kroku w przyszłość naszej Marynarki Wojennej i rozpoczynamy integrację bezzałogowych systemów z najbardziej złożonym środowiskiem bojowym: pokładem startowym lotniskowca atomowego - powiedział wiceadmirał David Boss, dowódca Lotnictwa Wojskowego Marynarki Wojennej. Bezzałogowy samolot po starcie wykonał kilka niskich przelotów nad lotniskowcem i po spędzeniu w powietrzu 65 minut wylądował bez przeszkód w bazie lotniczej Patuxent River. Test wykazał, że pojazd jest zdolny do startu z lotniskowca, bezpiecznego lotu w pobliżu okrętu oraz że możliwe jest bezproblemowe przekazanie kontroli nad nim pomiędzy okrętem wojennym a lotniskiem. Całość zadania przeprowadzono zgodnie z procedurami, nie zostało też naruszone bezpieczeństwo ruchu lotniczego. W ciągu najbliższych tygodni prowadzone będą kolejne testy X-47B podczas których samolot ma wielokrotnie zbliżać się do okrętu. Wojskowi nie wykluczają też przeprowadzenia operacji lądowania na lotniskowcu. Plan przewiduje, że do końca lata cały system ma być gotowy do pokazowego lądowania na pokładzie okrętu. Co ciekawe, lądowanie ma odbywać się całkowicie autonomicznie. Samolot korzysta z całej serii czujników, GPS-a i wewnętrzych map, które mają to umożliwić. Operator przejmuje nad nim kontrolę dopiero gdy maszyna jest na pokładzie. Nie zdecydowano się bowiem na powierzenie komputerom tak skomplikowanej operacji jak kołowanie na pokładzie lotniskowca. Bezzałogowe samoloty niosą ze sobą olbrzymie korzyści. Mają większy zasięg i mogą wziąć więcej ładunku, co z kolei oznacza, że lotniskowce, z których operują, mogą znajdować się w większej bezpieczniejszej odległości od wrogich brzegów. Samolot, na którego pokładzie nie ma człowieka, może wykonywać znacznie bardziej gwałtowne manewry, nie musi być wyposażony w systemy zabezpieczające pilota, zestrzelenie takiego samolotu nie wiąże się też z ewentualną śmiercią pilota czy jego wpadnięciem w ręce wroga. Dlatego też wojsko jest zainteresowane rozwojem pojazdów bezzałogowych. W przyszłym roku US Navy planuje przetestować operację tankowania w powietrzu X-47B. Przyszłość bezzałogowych samolotów wiąże się nie tylko z zastosowaniami militarnymi. Nad Wielką Brytanią przeleciał niedawno niewielki samolot pasażerski Jetstream. Przez 800 kilometrów wykorzystywał on komercyjne kanały powietrzne, a cywilny urząd lotniczy, który wydał zgodę na przeprowadzenie testu zasugerował, że myśli o chwili, w której samoloty pasażerskie będą pozbawione pilotów. Na pokładzie Jetstreama znajdował się co prawda pilot, ale przejął on kontrolę nad samolotem tylko podczas startu i lądowania, w trasie nie interweniował.
-
Szef Belizeńskiego Instytutu Archeologii Jaime Awe poinformował, że firma budowlana zniszczyła jedną z największych majańskich piramid w kraju. Noh Mul, której wiek ocenia się na ok. 2300 lat, rozbierano buldożerem, a zdobyte w ten sposób kruszywo wykorzystywano do wypełnienia drogi. Zanim ktokolwiek się zorientował, z piramidy została tylko wewnętrzna część. Jak wspominają zawiadomieni w zeszłym tygodniu archeolodzy, niszczenie piramid podczas budowy szos jest w Belize prawdziwą plagą. Konstrukcja znajduje się na prywatnej ziemi, lecz zgodnie z belizeńskim prawem prekolumbijskie ruiny podlegają rządowej ochronie. Dr John Morris z Instytutu podkreśla, że robotnicy musieli wiedzieć, co burzą. Prokuratorzy zastanawiają się, czy nie postawić firmie zarzutów karnych. Na razie nie zakończyło się jednak policyjne śledztwo.
-
Gdy mowa jest o wylesianiu Amazonii, zwykle wspomina się o utracie habitatów i kolejnych gatunków. Jego pozytywnym efektem ma być natomiast zwiększony przepływ w amazońskich rzekach, co z kolei pozwoli krajom Ameryki Południowej na pozyskiwanie większej ilości energii z hydroelektrowni. Jednak, jak sugeruje najnowsze studium, którego wyniki opublikowano w PNAS, deforestacja spowoduje, że przedłużą się okresy suche i produkcja elektrowni wodnych spadnie. Hydroelektrownie są niezwykle ważnym źródłem energii w Ameryce Południowej. Paragwaj pokrywa dzięki nim całe swoje zapotrzebowanie na energię, a nadwyżkę sprzedaje. Brazylia pozyskuje z elektrowni wodnych 80% używanej przez siebie energii i rozwija ten dział gospodarki. Opublikowane w PNAS badania skupiły się wokół potencjału energetycznego basenu rzeki Xingu. Obszar ten ma być terenem jednych z największych inwestycji energetycznych, od których zależy przyszłość Brazylii. Specjaliści szacują, że zapory i elektrownie, które mają być tam budowane, pokryją aż 40% wzrostu zapotrzebowania kraju na energię do końca bieżącej dekady. Jednak obliczenia robiono przy założeniu, że wylesianie Amazonii spowoduje zwiększenie przepływu w rzekach. Przypuszczenia takie wydają się uzasadnione. Drzewa i inne rośliny bardzo efektywnie pobierają wodę z gruntu i oddają ją przez liście w procesie ewapotranspiracji. Można zatem przypuszczać, że jeśli zabraknie drzew, więcej wody pozostanie w gruncie i trafi do rzek zwiększając ich przepływ. Obliczono, że w zależności od stopnia wylesienia będzie można z basenu Xingu pozyskać od 4 do 12 procent energii więcej niż obecnie. Jednak najnowsze badania sugerują, że deforestacja Amazonii może przynieść odwrotny skutek - dramatyczny spadek przepływu wody w rzekach. W ostatnich latach odkryto, że lasy tropikalne tworzą samonapędzający się system. Duże opady umożliwiają wzrost lasu, to zwiększa ewapotranspirację, co z kolei zwiększa opady. Autorzy badań wzięli pod uwagę ten właśnie mechanizm i odkryli, że jeśli wylesiania Amazonii sięgnie 15%, to przepływ wody w Xingu zmniejszy się od 6 do 13%. Przy 40-procentowym wylesieniu dojedzie do aż 30-procentowego spadku przepływu. Zmiany nie będą równo rozłożone w czasie. Przedłuży się sezon suchy i hydroelektrownie w tym czasie po prostu staną. Autorzy raportu oceniają, że z tego powodu elektrownie w basenie Xingu dostarczą jedynie 40% energii, którą mogłyby teoretycznie wyprodukować. Co więcej, autorzy ocenili, że jeśli wylesianie Amazonii będzie postępowało równie szybko co obecnie, to hydroelektrownie Xingu będą pracowały na 35% mocy. A to oznacza, że pokryją jedynie 3% zapotrzebowania Brazylii na energię. To jednak nie koniec złych wiadomości. Zwykle duże inwestycje przyciągają ludzi, a to tylko przyspieszy deforestację. Perspektywy produkcji energii jeszcze bardziej się pogorszą. Tym bardziej, że i bez tego modele klimatyczne przewidują, iż Amazonia będzie coraz bardziej sucha, a susze z roku 2005 i 2010 wydają się to potwierdzać.
-
Badając kolekcję kości zagrożonych petreli hawajskich, które większość życia spędzają na otwartym morzu, naukowcy stwierdzili, że komercyjne rybołówstwo doprowadziło do drastycznych zmian w diecie tych ptaków. Zespół z Uniwersytetu Stanowego Michigan (MSU) oraz Instytutu Smithsona zauważył, że petrele zaczęły zjadać ofiary z niższych poziomów łańcucha pokarmowego, a zmiana menu zbiegła się w czasie z rozwojem przemysłowego rybołówstwa. Zapis kostny jest alarmujący, ponieważ sugeruje, że łańcuchy pokarmowe otwartych wód zmieniają się w dużym stopniu pod wpływem działalności człowieka - podkreśla Peggy Ostrom. Dieta petreli znajduje odzwierciedlenie w składzie ich kości, dlatego analizując stosunek 2 izotopów azotu - 14N i 15N - naukowcy mogli stwierdzić, przedstawicielami którego poziomu troficznego ptaki się pożywiały. Im wyższa wartości proporcji, tym większe zwierzę. Okazało się, że 4000-100 lat temu proporcja była wysoka, ale gdy rozwinęło się przemysłowe rybołówstwo, które ok. 1950 r. przekroczyło barierę szelfów kontynentalnych, jej wartości zaczęły spadać. Sugeruje to, że cały gatunek zaczął żerować na mniejszych rybach itp. Amerykanie podkreślają, że dotychczasowe badania koncentrowały się na wpływie rybołówstwa na wybrzeża, ale warto pamiętać o tym, że stanowią one niewielki ułamek Wszechoceanu. Niestety, jak tłumaczy Anne Wiley, była doktorantka MSU, a obecnie pracownica Instytutu Smithsona, przez brak zapisów historycznych nie określono wpływu rybołówstwa na większość zwierzęcych populacji otwartych wód. Naukowcom przyszły jednak z pomocą petrele hawajskie, które szukając pożywienia, spędzają nad tymi obszarami większość życia. Na przestrzeni tysięcy lat ich ofiarą padały różne ryby, kałamarnice i skorupiaki z dużej części północnego Pacyfiku, a dieta odcisnęła swoje piętno na kościach skrzydlatych myśliwych. Zwykle po śmierci szkielet zwierząt morskich opada na dno, jednak petrele rozmnażają się na lądzie. Helen James z Instytutu Smithsona przez 30 lat przemierzała ptasie lęgowiska z Hawajów. Po tym czasie jej kolekcja fosyliów bardzo się rozrosła (liczba kości przekroczyła 17 tys.). Petrele rozmnażają się w norkach i jaskiniach. Jeśli tam umrą, ich kości z dużym prawdopodobieństwem zachowają się na długi czas. Zespół podkreśla, że w ramach przyszłych badań trzeba określić, jak przesunięcie do dolnych rejonów łańcucha pokarmowego wpływa na petrele. W przypadku ptaków przybrzeżnych identyczna zmiana w diecie doprowadziła do spadku liczebności populacji. Wiedząc, co stało się z petrelami, warto sobie zadać pytanie, ile innych drapieżników z całego świata ucierpiało z powodu rybołówstwa.
-
Brandon LeBlanc poinformował na oficjalnym blogu Windows, że wersja 8.1 (Windows Blue) będzie bezpłatna dla posiadaczy Windows 8. LeBlanc zdradził, że podczas zakończonej właśnie JP Morgan Technology, Media & Telecom Conference Tami Reller odpowiedzialna za strategię biznesową i marketingową Windows poinformowała, że Windows 8.1 zostanie bezpłatnie udostępniony za pośrednictwem Windows Store. Podczas dzisiejszego wystąpienia Tami wielokrotnie powtarzała, że naszym celem jest dostarczenie ciągłych aktualizacji. Windows 8.1 to część tego procesu, który rozpoczęliśmy ubiegłej jesieni wraz z premierą Windows 8 - mówła Reller. Zmianą, na którą najbardziej czekają użytkownicy Windows 8, jest przywrócenie przycisku Start i możliwości uruchamiania komputera do tradycyjnego pulpitu. Wiadomo też, że Windows 8.1 zostanie wyposażony w zaktualizowaną Charm Bar oraz ulepszone wsparcie dla pracy z wieloma monitorami.
-
Zastosowanie podczas laserowego zgrzewania tkanek nowego lutowia - plazmonicznego nanokompozytu polipeptydowego - zwiększa siłę przywierania brzegów rany. Wcześniej brzegi rany po prostu podgrzewano, co prowadziło do zmiany struktury macierzy pozakomórkowej. Choć w porównaniu do szwów, takie rozwiązanie zmniejszało częstość zakażeń, tkanki przylegały do siebie niezbyt mocno, zwiększając np. ryzyko wycieku treści pokarmowej z jelit do otrzewnej. By rozwiązać ten problem, zespół prof. Kaushala Rege'a z Uniwersytetu Stanowego Arizony stworzył nakładany na ranę materiał, w którym złote nanopręciki ulegają zakotwiczeniu w sieciowanych elastynopodobnych polipetydach (ang. elastin-like polypeptides, ELPs). Podczas zabiegu lutowie wystawia się na oddziaływanie bliskiej podczerwieni. Podczas badań laboratoryjnych nanokompozyt testowano na jelicie cienkim świń. Okazało się, że gotowe "spoiwo" było wytrzymałe i wodoodporne, wyginało się razem z otaczającą tkanką i nie dopuszczało do wycieków zawierającej bakterie treści.
-
Linley Gwennap, analityk z Linley Group, przygotował raport, w którym stwierdza, że samo prawo Moore'a spowoduje, że większość konkurentów Intela przestanie się liczyć na rynku najnowocześniejszych układów scalonych. Związane z prawem Moore'a wciąż rosnące koszty wytwarzania coraz mniejszych tranzystorów spowodują, że na dotrzymanie kroku Intelowi stać będzie tylko największych. A nawet oni będą musieli zainwestować kolosalne kwoty. W swojej analizie Gwennap zauważa, że przechodzenie z 40- do 28-nanometrowy proces produkcyjny odbywało się jeszcze w zwyczajowy sposób. Jednak później zaczęły się schody. Przy 28 nanometrach producenci zaczęli wykorzystywać metalową bramkę o wysokiej stałej dielektrycznej (HKMG). Zwiększyły się ich koszty, ale zagęszczenie tranzystorów w porówaniu z technologią 28 nanometrów bez HKMG nie wzrosło. Przy technologii 20 nanometrów korzystanie z HKMG stało się obowiązkowe z powodu dużych wycieków. Co więcej konieczne było też wdrożenie procesu podwójnego naświetlania (double patterning), co dodatkowo zwięĸszyło koszty. Dalsze zmniejszanie rozmiarów bramki wymaga też zastosowania technologii FinFET. Gwennap zauważa, że pomiędzy 28-nanometrowym a 16-nanometrowym procesem produkcyjnym zagęszczenie tranzystorów wzrośnie dwukrotnie, ale koszt produkcji pojedynczego plastra zwiększy się ponaddwurkotnie. To oznacza, że wzrośnie koszt na tranzystor. Tymczasem w ciągu ostatnich dziesięcioleci koszty produkcji plastra rosły wolniej niż zwiększające się skokowo zagęszczenie tranzystorów. Dzięki temu przez ostatnie 40 lat koszt produkcji pojedynczego tranzystora spadał. Obecnie znajdujemy się w momencie, gdy trend zacznie się odwracać. Tacy giganci jak Nvidia, Broadcom czy Qulacomm poradzą sobie z tym problemem. Jednak producenci wytwarzający układy dla tanich urządzeń mogą nie być w stanie ponieść kosztów wykorzystywania droższych technologii. Zdaniem Gwennapa, prawdziwym wygranym na prawie Moore'a będzie Intel, Półprzewodnikowy gigant dysponuje takimi zasobami gotówki oraz innymi aktywami, że wydaje się być zdolny do ciągłego inwestowania w kolejne etapy procesu technologicznego.
-
Zespół z Uniwersytetu w Tel Awiwie opracował metodę naprawy uszkodzonych nerwów obwodowych. Dzięki biodegradowalnemu implantowi oraz sterującemu żelowi regeneracyjnemu (ang. Guiding Regeneration Gel, GRG), który nasila wzrost nerwu, można zwiększyć funkcjonalność zniszczonej struktury. Rozwiązanie przetestowano na zwierzętach, a dr Shimon Rochkind twierdzi, że za kilka lat trafi ono do klinik. Izraelczycy łączą oba końce przerwanego nerwu za pomocą miękkiej, biodegradowalnej rurki. W jej wnętrzu znajduje się odżywiający odrastające włókna nerwowe żel. GRG zawiera 1) przeciwutleniacze, czyli związki o właściwościach przeciwzapalnych, 2) syntetyczne lamininy, które wytyczają ścieżkę odrastania nerwu (naturalna wersja białka jest syntetyzowana przez komórki nabłonkowe i stanowi główny składnik substancji międzykomórkowej) oraz 3) zapobiegający wysychaniu implantu kwas hialuronowy. Dzięki tym składnikom regeneracja zachodzi jak u płodu - szybko i bezproblemowo. Jak tłumaczy dr Rochkind, żel konserwuje komórki oraz wspiera ich rozwój. Można to wykorzystać zarówno w transplantologii, jak i terapii np. choroby Parkinsona.
-
Intelowi może grozić utrata pozycji lidera na rynku układów scalonych. Firma od lat jest największym na świecie producentem pod względem wartości sprzedaży, jednak powoli zaczynają doganiać ją inne przedsiębiorstwa. W pierwszym kwartale bieżącego roku Intel sprzedał układy o łącznej wartości 11,56 miliarda USD. To o 3% mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. W tym samym czasie wartość sprzedaży układów Samsunga, napędzana przez szybki rozwój rynku urządzeń mobilnych, zwiększyła się o 13% i wyniosła 7,95 miliarda dolarów. W pierwszym kwartale 2013 światowy rynek półprzewodników był warty 53,5 miliarda dolarów i wzrósł jedynie o 2% w porównaniu z pierwszym kwartałem 2012. Największy sukces odnotował, plasujący się na czwartym miejscu, Qualcomm, którego wartość sprzedaży wzrosła aż o 28% do poziomu 3,9 miliarda USD. Samsung i Qualcomm produkują układy scalone głównie na rynek mobilny. Tymczasem dla Intela głównym rynkiem zbytu jest segment komputerów stacjonarnych. Rynek mobilny przeżywa rozkwit, a rynek urządzeń stacjonarnych kurczy się. Największym producentem układów na zlecenie pozostaje TSMC, którego wartość sprzedaży wzrosła o 26% do poziomu 4,46 miliardów USD. Na drugim miejscu znajdziemy tutaj GlobalFoundries, a na trzecim United Microelectronic Corp. (UMC). Trzeba tutaj zauważyć, że do wyników sprzedaży TSMC nie wliczono sprzedaży Qualcommu, który zleca TSMC produkcję swoich układów. Mimo iż pozycja Intela słabnie w stosunku do rywali, to koncern wciąż ma nad nimi olbrzymią przewagę. Firma dysponuje najnowocześniejszymi fabrykami i procesami technologicznymi na świecie. Na początku przyszłego roku rozpocznie produkcję 14-nanometrowych układów. Część analityków, biorąc pod uwagę możliwości technologiczne i produkcyjne Intela oraz kurczący się rynek komputerów stacjonarnych sugerują, że koncern powinien w większym stopniu zaangażować się w produkcję układów na zlecenie.
-
Czterdziestoczteroletni Michael Eisele, który wybrał się w zeszłym miesiącu na łowiska u wybrzeży Norwegii, schwytał olbrzymiego dorsza atlantyckiego. Jeśli wymiary zostaną potwierdzone przez Międzynarodową Organizację Wędkarską (ang. International Game Fish Association, IGFA), Niemiec pobije poprzedni rekord z 1969 r. Ryba Eiselego waży 47 kg, co oznacza, że dorsz złowiony przed 44 laty w wodach New Hamshire był o ponad 2 kg lżejszy (IGFA oceniła jego masę na 44,7 kg). Dumny właściciel sklepu ze sprzętem wędkarskim w Kiel podarował swoją zdobycz Muzeum Rybołówstwa w Bergen. Z zapisków historycznych wynika, że kiedyś można było natrafić na 90-kg dorsze, lecz dziś 10-letni okaz z Morza Północnego waży od ok. 11 do 15 kg.
-
Dyrektorzy z niższymi głosami zarządzają większymi firmami, są lepiej wynagradzani i dłużej piastują swoje stanowiska. Zespół z Duke University oraz Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego zidentyfikowali próbki głosu 792 prezesów firm z indeksu S&P 500. Następnie wysokość głosu zestawiono z danymi na temat wartości zarządzanych aktywów oraz wielkości wynagrodzenia. Sprawdzano też, jak długo dyrektor utrzymywał się na stanowisku. Podczas analiz Amerykanie wzięli również pod uwagę wiek, wykształcenie oraz inne wskaźniki męskości z twarzy i głosu. Okazało się, że prezesi z niższymi głosami kierowali większymi firmami i więcej zarabiali. Spadek tembru głosu o 22,1 Hz wiązał się ze wzrostem wartości firmy o 440 mln dol., co z kolei przekładało się na wzrost rocznych zarobków o 187 tys. dol. Nie byliśmy pewni, czy zajmowanie się tembrem głosu do czegoś nas doprowadzi, zważywszy, że zarząd prześwietla prezesów zarówno przed zatrudnieniem, jak i uzgodnieniem wynagrodzenia - podkreśla Mohan Venkatachalam. Co ciekawe, prezesi z niższymi głosami byli wynajmowani na dłużej; spadek wysokości głosu o 22,1 Hz oznaczał kadencję wydłużoną o ok. 151 dni. Choć wysokość głosu wydaje się korelować z różnymi miarami sukcesu na rynku pracy, nadal mało wiemy o mechanizmie oddziaływania tej cechy - dodaje Bill Mayew. Nasze wyniki reprezentują stosunkowo nową dziedzinę wiedzy - ekonomią biologiczną. Udokumentowaliśmy bowiem, że cecha wpływająca na sukces w rywalizacji biologicznej wiąże się również z sukcesem w wyścigu korporacyjnym.
-
Na podstawie umowy podpisanej przez Kaspersky Lab z Qualcommem, producentem procesorów Snapdragon, na urządzeniach przenośnych wyposażonych w te procesory instalowane będzie oprogramowanie zabezpieczejące produkcji Kaspersky'ego. W świecie mobilnym zagości więc model znany z rynku komputerów stacjonarnych, gdzie użytkownik kupuje maszynę z preinstalowanym oprogramowaniem zabezpieczającym i może je przez jakiś czas używać bezpłatnie. Programy Kaspersky'ego, które trafią na urządzenia przenośne to Mobile Security oraz Tablet Security. Pierwsze z nich jest obecnie sprzedawane za 15, a drugie za 20 USD. Nie wiadomo, w jaki sposób oprogramowanie to będzie instalowane i oferowane użytkownikom. Zwykle jednak przy takich okazjach dodatkowe programy instalowane są jako firmware i trudno jest je usunąć z urządzenia. Można się też spodziewać, że po pewnym czasie użytkowania oprogramowanie zacznie wyświetlać sugestie dotyczące wykupienia nowszej wersji.
-
Wczoraj ze Słońca wystrzeliła flara klasy X2.8. To najpotężniejsza w bieżącym roku flara słoneczna. Była to jednocześnie 16. flara klasy X w obecnym cyklu słonecznym i 3. najpotężniejsza flara tego cyklu. Silniejsze od niej były jedynie flary o mocy X5.4 z marca 2012 roku i X6.9 z sierpnia 2011. Flara X2.8 jest wystarczająco potężna, by uszkodzić satelity i zagrozić ziemskim urządzeniom elektronicznym. Co więcej, towarzyszył jej koronalny wyrzut masy, podczas którego Słońce wysłało w przestrzeń kosmiczną miliardy ton naładowanych cząsteczek. Szczęśliwie wyrzut nie był skierowany w stronę Ziemi. Materia ze Słońca popędziła z prędkością około 2000 km/s w kierunku satelitów STEREO-B, Messenger i Teleskopu Kosmicznego Spitzera. Operatorzy tych urządzeń zostali ostrzeżeni i wprowadzili je w tryb awaryjny, by ochronić instrumenty pokładowe..
-
Niedawno Microsoft oficjalnie potwierdził istnienie Windows 8.1 (Windows Blue) i zapowiedział jego premierę na jesień bieżącego roku. Koncern nie zdradził jednak, czy wersja przejściowa Windows będzie płatna czy darmowa. Dowiemy się to zapewne w najbliższym czasie. Tymczasem analitycy uważają, że Windows Blue będzie bezpłatny, ale to nie znaczy, że wszystkie wersje przejściowe będą rozdawane za darmo. Nie sądzę, by przy obecnie panującym klimacie wokół Windows 8 Microsoft mógł żądać pieniędzy. Wielu użytkowników uważa bowiem, że system za który już zapłacili powinien zostać wyposażony w te zmiany i dodatki, jakie przyniesie Blue - stwierdził Michael Cherry z Directions on Microsoft. Sam byłbym wściekły, gdyby Microsoft zażądał ode mnie zapłaty za te zmiany - dodaje. Z opinią tą zgadza się Brett Waldman, analityk IDC. Trudno mi uwierzyć, by Microsoft chciał sprzedawać Windows Blue. W moim odczuciu jest to pakiet bezpieczeństwa wzbogacony o pakiet z narzędziami, co zawsze było zawarte w cenie zakupionej licencji. Analitycy są zgodni w opinii, że koncern z Redmond nie zażąda pieniędzy za Windows Blue. Zwracają oczywiście uwagę, że takie działanie jest dość ryzykowne, gdyż w przyszłości użytkownicy mogą oczekiwać, iż wszystkie wersje przejściowe będą bezpłatne. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że Windows 8 wywołał spore kontrowersje uważają, iż koncern zaryzykuje. Premiera Windows 8.1 będzie oznaczała początek nowego cyklu wydawania systemu Windows. Pomiędzy "dużymi" wersjami, publikowanymi co 3-5 lat Microsoft będzie przygotowywał co roku wersje przejściowe. Podobnie robi Apple. I, jak zauważają analitycy, skoro Apple może sprzedawać wersje przejściowe - w ciągu ostatnich dwóch lat cena każdej z nich wynosiła 20 USD - to może robić to też Microsoft. Oczywiście nie tym razem. Jednak w przyszłości zapewne sytuacja ulegnie zmianie. Sądzę, że Microsoft będzie chciał w przyszłości sprzedawać takie wersje. Jednak zanim to zrobią, muszą jeszcze sprawdzić kilka rzeczy. Muszą dowiedzieć się, ile użytkownicy są skłonni zapłacić za coroczne aktualizacje, jaką powinny mieć one wartość czyli ile nowych funkcji powinno znaleźć się w takiej aktualizacji, a w końcu - muszą udowodnić, że są w stanie w przewidywalny sposób dostarczać wartościowe aktualizacje - zauważa Cherry.
-
Zakończone właśnie studium kliniczne australijskich naukowców dowodzi, że pieprz metystynowy (Piper methysticum) łagodzi objawy zespołu lęku uogólnionego (ang. General Anxiety Disorder, GAD). Dr Jerome Sarris z Wydziału Psychiatrii Uniwersytetu w Melbourne podkreśla, że udało się wykazać, że pieprz metystynowy jest dobrą naturalną alternatywą w leczeniu przewlekłego [...] lęku. W odróżnieniu od niektórych opcji, niesie za sobą niższe ryzyko uzależnienia i wywołuje mniej potencjalnych skutków ubocznych. Australijczycy stwierdzili, że reakcję na P. methysticum wydają się modyfikować polimorfizmy genu transportera kwasu γ-aminomasłowego (GABA). Jeśli się to potwierdzi, w przyszłości będzie można stworzyć prosty test genetyczny, który wykaże, jakie jest osobnicze prawdopodobieństwo wystąpienia efektu tonującego [...]. Podczas studium 75 pacjentom ze zdiagnozowanym GAD podawano preparat z pieprzu metystynowego albo placebo. Psycholodzy regularnie oceniali stan emocjonalny swoich podopiecznych. Po zakończeniu fazy kontrolowanej remisję odnotowano u 26% przedstawicieli grupy "pieprzowej" i tylko u 6% grupy placebo. U osób z głębokim-średnio nasilonym GAD wpływ pieprzu metystynowego okazał nawet mocniej zaznaczony. W pierwszej 3-tygodniowej fazie kontrolowanej członkom grupy eksperymentalnej podawano 2 razy dziennie tabletki, które w sumie zawierały 120 mg kawalaktonów (związki te występują w korzeniu P. methysticum). Jeśli nie pojawiała się reakcja, w kolejnej 3-tygodniowej fazie kontrolowanej dobową dawkę podwajano. W grupie placebo zastosowano identyczny system dawkowania. Pacjenci dobrze tolerowali P. methysticum. Naukowcy nie odnotowali istotnych statystycznie międzygrupowych różnic w funkcjonowaniu wątroby. Nie pojawiły się też znaczące niekorzystne reakcje, które dałoby się przypisać zastosowaniu pieprzu metystynowego. Co istotne, preparat nie prowadził do uzależnienia. Zespół Sarrisa zauważył za to, że w porównaniu do przedstawicielek grupy placebo, u kobiet zażywających P. methysticum nastąpił wzrost libido. Naukowcy uważają jednak, że powodem jest spadek lęku, a nie afrodyzjakalne działanie pieprzu metystynowego.
-
Ponad połowa gatunków roślin i zwierząt może do końca obecnego wieku doświadczyć olbrzymiego spadku zasięgu występowania, ostrzegają naukowcy z University of East Anglia (UEA). Uczeni przyjrzeli się 50 000 gatunków roślin i zwierząt występujących na całym świecie i przeprowadzili symulacje dotyczące zmian ich zasięgu spowodowanych smianami klimatycznymi. Wykazała ona, że jeśli zmiany te będą postępowały równie szybko jak obecnie, to do roku 2080 ponad połowa roślin i ponad 1/3 gatunków zwierząt straci więcej niż połowę swojego obecnego zasięgu. To oznacza znaczy spadek bioróżnorodności. Największe niebezpieczeństwo wisi nad roślinami, gadami i, szczególnie, płazami. Największe straty zanotują subsaharyjska Afryka, Amazonia, Australia i Ameryka Środkowa. Poważne straty w roślinności będą miały miejsce w Ameryce Północnej, Azji Środkowej i Europie Południowo-Wschodniej. Badacze, którymi kierowała doktor Rachel Warren z UEA, a współpracowali z nią doktor Jeremy VanDerWal z australijskiego James Cook University oraz doktor Jeff Price z UEA, przypominają, że jeśli podjęte zostaną szybkie zdecydowane działania, to uda się doprowadzić do sytuacji, w której do końca bieżącego wieku średnia globalna temperatura zwiększy się o około 2 stopnie Celsjusza w porównaniu z okresem preindustrialnym. Wówczas straty w świecie roślinnym i zwierzęcym udałoby się ograniczyć o 60%, a gatunki zyskałyby dodatkowe 40 lat na dostosowanie się do zmian. Bez takich działań możemy spodziewać się wzrostu temperatury o ok. 4 stopnie Celsjusza. Ocenialiśmy tylko wpływ wzrostu temperatury, ale inne czynniki związane z globalnym ociepleniem, takie jak ekstremalne zjawiska pogodowe, epidemie i rozprzestrzenianie się chorób sugerują, że uzyskane przez nas wyniki są bardzo ostrożne. Może to dotyczyć szczególnie zwierząt, które, z powodu braku pokarmu roślinnego, będą szybciej zmniejszały zasięg występowania niż przewidujemy - wyjaśnia doktor Warren. Uczeni przypominają, że utrata bioróżnorodności odbije się też na ludziach. Rośliny i zwierzęta odgrywają ważną rolę w oczyszczaniu wody i powietrza, obiegu składników odżywczych, kontrolowaniu powodzi czy w końcu w przemyśle turystycznym.
-
Kanadyjczyk Chris Hadfield dotarł na Międzynarodową Stację Kosmiczną 21 grudnia ubiegłego roku. Komandor 35. ekspedycji szybko awansował na gwiazdę mediów, także tych internetowych. Astronauta z zacięciem naukowym opowiadał np. o fizyce płaczu w kosmosie czy o szczotkowaniu zębów w warunkach zmniejszonej grawitacji. Żegnając się z wiernymi fanami (we wtorek miał wrócić na Ziemię), zagrał na gitarze akustycznej przebój Davida Bowiego "Space Oddity" (Kosmiczna osobliwość). Porywając się na "Space Oddity", Kanadyjczyk odniósł się do redditowej prośby fanów sprzed kilku miesięcy. Na samym Twitterze Hadfielda obserwuje ponad 809 tys. osób, niewykluczone więc, że jego działalność z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej sprawi, że ludzie zainteresują się kosmonautyką i szerzej rozumianą nauką.
-
Grobowiec Słonia z nekropolii w mieście Carmona był pierwotnie świątynią solarnego boga Mitry. Archeolodzy z Universidad Pablo de Olavide odkryli m.in., że okienko w stropie komory głównej umiejscowiono w taki sposób, by w czasie równonocy 3 godziny po świcie promienie słoneczne padały dokładnie na środek pomieszczenia. Pochówki z carmońskiego cmentarzyska pochodzą z okresu między I w. p.n.e. a II w. n.e. W Grobowcu Słonia znajduje się rzeźba przedstawiająca to zwierzę. Hiszpanie zidentyfikowali 4 etapy renowacji budowli, które doprowadziły do zmiany sposobu wykorzystania. W pewnym momencie grzebano tu ludzi, ale kształty i analizy archeoastronomiczne sugerują, że oryginalnie obiekt zaprojektowano i skonstruowano jako miterum [świątynię Mitry] - wyjaśnia Inmaculada Carrasco. Carrasco i Alejandro Jiménez sądzą, że promienie przechodzące przez centralnie zlokalizowane okienko oświetlały Mitrę zabijającego byka (niestety, rzeźba nie zachowała się do naszych czasów). Naukowcy podejrzewają także, że przy równonocy jesiennej i wiosennej słońce padało, odpowiednio, na północną i południową ścianę pomieszczenia. Na związki z mitraizmem wskazuje także fakt, że gdy w II wieku słońce wpadało przez okienko w czasie wiosennej równonocy, na wschodzie zaczynał być widoczny Gwiazdozbiór Byka, a na zachodzie za horyzontem skrywał się Gwiazdozbiór Skorpiona. Podczas równonocy jesiennej obserwowano odwrotne zjawisko. Zarówno byk, jak i skorpion miały dla mitraistów specjalne znaczenie. W scenach tauroktonii Mitra zabijał byka, a w jądra zarzynanego zwierzęcia często wbijał się kolec jadowy skorpiona. Pod względem architektonicznym oryginalna budowla przypominała pozostałe mitrea. Carrasco wyjaśnia, były one podziemnymi strukturami z 3 komorami (ołtarz z centralnego pomieszczenia oświetlało okienko). Co istotne, w wielu świątyniach solarnego bóstwa można było znaleźć fontannę. Odnosząc się do kilku etapów przerabiania konstrukcji, Hiszpanie dodają, że najpierw do świątyni dobudowano komorę grobową. Później usunięto dach, a po zasypaniu gruzem ponownie grzebano tu ludzi.
-
Firma SheerWind z Minnesoty twierdzi, że opracowała nową wydajną metodę pozyskiwania energii z wiatru. Technologia Invelox jest podobno nawet 6-krotnie bardziej wydajna niż tradycyjne turbiny. Potrafi ona pozyskać energię z wiatru poruszającego się z prędkością niewiele ponad 3 kilometry na godzinę i jest znacznie bardziej elastyczna niż standardowe turbiny. Pomysł SheerWind polega na ustawieniu wysokich na 12-15 metrów wież, zakończonych systemem przechwytującym poruszające się powietrze. Jest ono następnie kierowane w dół przez zwężający się tunel. Tak skompresowane powietrze znacznie przyspiesza, natrafia na małą turbinę, którą napędza, i wydostaje się z wieży otworem. SherrWind przeprowadziła na razie własne wewnętrzne testy, podczas których porównywało wydajność własnej turbiny (umieszczonej w wieży) w sytuacjach gdy system Invelox był zamontowany i gdy go nie było. Testy wykazały, że Invelox zwiększył wydajność turbiny od 81 do 660 procent. Średnio o 314 procent. Jak zapewnia SheerWind koszty nowego systemu to 750 USD na każdy zainstalowany kilowat, są zatem niższe niż tradycyjnych turbin. Firma chce w przyszłym roku zaprezentować pierwszą działającą instalację.
-
Dysleksja manifestuje się w kobiecym mózgu inaczej niż w mózgu męskim. Zespół z Georgetown University porównywał mózgi dyslektycznych kobiet i mężczyzn (dorosłych i dzieci) oraz osób z grupy kontrolnej. Wg Guinevere Eden, dotąd kobiety często pomijano, bo u mężczyzn zaburzenie występuje 2-3-krotnie częściej. Zakładano, że wyniki z badań na mężczyznach można zgeneralizować na obie płci. Nasze studium sugeruje jednak, że by właściwie odpowiedzieć na pytania dotyczące źródeł i ewentualnej terapii, naukowcy powinni rozdzielić kobiety i mężczyzn. Istnieje specyficzna płciowo wariancja w zakresie anatomii mózgu - podczas zadań językowych kobiety posługują się [np.] obiema półkulami, a mężczyźni jedną. Wiadomo również, że hormony płciowe wpływają na budowę mózgu i że hormony żeńskie, takie jak estrogen, działają ochronnie po urazie mózgu. To wskazówka, w jaki jeszcze sposób można by wytłumaczyć [...] zebrane przez nas dane - podkreśla główna autorka studium, dr Tanya Evans. Po uwzględnieniu przypadków 118 osób Amerykanie ustalili, że u dyslektycznych mężczyzn mniej istoty szarej występuje w obszarach odpowiedzialnych za przetwarzanie językowe (do takich wniosków dochodzili zresztą autorzy wcześniejszych badań). U dyslektycznych kobiet zdjęcia z rezonansu magnetycznego wykazały zmniejszoną objętość substancji szarej w rejonach związanych z przetwarzaniem czuciowo-ruchowym.
-
Profesor Colin Pritchard z brytyjskiego Bournemouth University alarmuje na łamach Public Health, że gwałtownie rośnie liczba przypadków śmierci spowodowanych demencją i innymi chorobami neurodegeneracyjnymi. Wzrost obserwowany jest w grupie osób poniżej 74. roku życia i nie może być tłumaczony faktem zwiększającej się średniej długości życia. Co więcej obniża się wiek, w którym choroby neurodegeneracyjne zaczynają się rozwijać. Coraz częściej początek choroby przypada na okres przed 55. rokiem życia. USA jest tym spośród 10 największych krajów Zachodu, w którym doszło do najbardziej gwałtownego wzrostu liczby przypadków śmierci spowodowanych chorobami neurodegeneracyjnymi. W latach 1979-2010 liczba przypadków śmierci wzrosła o 66% wśród mężczyzn i o 92% wśród kobiet. W Wielkiej Brytanii, która uplasowała się na 4. miejscu, wzrost wyniósł 32% u mężczyzn i 48% u kobiet. Profesor Pritchard oraz współpracujący z nim doktor Andrew Mayers z Bournemouth i profesor David Baldwin z University of Southampton ostrzegają, że mamy do czynienia z "cichą epidemią" chorób neurodegeneracyjnych. Choruje coraz więcej osób i są to ludzie w coraz młodszym wieku. Profesor Pritchard zauważa, że obecnie w Wielkiej Brytanii działają dwie nowe organizacje charytatywne o bardzo charakterystycznych nazwach - Young Parkinson's Society i Young Dementia UK. Jeszcze około 30 lat temu nie było potrzeby istnienia takich organizacji. Uczony pytany o przyczyny epidemii stwierdził: To jedynie spekulacje, ale przyczyny nie mogą być genetyczne, gdyż upłynęło zbyt mało czasu. Jakiś wpływ ma fakt, że jest coraz więcej starszych osób, ale to nie wyjaśnia wcześniejszego pojawiania się choroby, różnic pomiędzy krajami ani faktu, że szybszy wzrost jest obserwowany w przypadku kobiet. Trzeba zauważyć, że życie kobiet zmieniło się w tym czasie bardziej, niż życie mężczyzn. To wszystko wskazuje na liczne przyczyny środowiskowe. Trzeba wziąć pod uwagę wszystkie zmiany, jakie zaszły w ciągu ostatnich 30 lat - gwałtowny rozwój elektroniki, zwiększenie się poziomu promieniowania niejonizującego pochodzącego z pecetów, kuchenek mikrofalowych, telewizorów, telefonów komórkowych - zwiększenie natężenia transportu drogowego i powietrznego oraz związany z tym czterokrotny wzrost zanieczyszczenia produktamik petrochemicznymi, sztuczne dodatki do żywności itp. itd. Prawdopodobnie w grę nie wchodzi pojedynczy czynnik, ale interakcja pomiędzy wieloma różnymi czynnikami środowiskowymi. Na przykład, mimo iż spada liczba osób umierających na nowotwory, rośnie liczba zachorowań, mamy do czynienia z niespotykaną wcześniej liczbą zachorowań na astmę, spada liczba plemników w męskiej spermie, rośnie liczba chorób autoimmunologicznych - to wszystko ma związek ze stylem życia i wpływem środowiska.
-
Jak przekonują profesor David Cutler i Nikhil Sahni, pracownicy Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Harvarda, w USA doszło do spowolnienia wzrostu kosztów opieki zdrowotnej. Jeśli trend taki utrzyma się przez kolejną dekadę, to system Medicare zaoszczędzi aż 770 miliardów dolarów. W artykule opublikowanym w Health Affairs obaj naukowcy wymieniają przyczyny tego spowolnienia, w wśród nich wolniejszy rozwój nowych leków i technologii medycznych oraz zwiększoną efektywność samego systemu. Historycznie rzecz ujmując, od lat 60. koszty opieki medycznej rosły każdego roku średnio o 1,5-2 punkty procentowe więcej niż rosło PKB. Jednak w ostatniej dekadzie koszty te nie zwiększyły się w stosunku do PKB. W perspektywie kolejnej dekady oznacza to olbrzymie oszczędności - mówi Cutler, który w 2008 był doradcą ds. polityki medycznej podczas kampanii Baracka Obamy. Zdaniem Cutlera, jeśli sytuacja się nie zmieni, przedsiębiorstwa będą mogły wypłacić pracownikom pieniądze zaoszczędzone na ubezpieczeniach medycznych, a budżet federalny będzie mógł liczyć na olbrzymie oszczędności związane z prowadzonymi przez siebie programami ubezpieczeniowymi. Już wcześniejsze badania pokazały spowolnienie wzrostu kosztów opieki medycznej, jednak, jak twierdzą Cutler i Sahni, były one obarczone poważnym błędem. Kongresowe Biuro Budżetowe i Medicare oceniało, że spowolnienie jest spowodowane kryzysem. Naukowcy z Harvarda uważają, że kryzys jest odpowiedzialny za 37% spowolnienia. Większość jest związana z innymi czynnikami. Z jakichś przyczyn technologia leczenia ludzi rozwija się wolniej niż w przeszłości. W ciągu ostatnich lat opracowano dużo leków onkologicznych, które były postrzegane jako potencjalnie przełomowe, ale większość z nich nie sprzedawała się tak dobrze, jak sądzono. Koncerny farmaceutyczne wydają coraz więcej pieniędzy na prace badawczo-rozwojowe, ale liczba dopuszczonych do użycia nowych leków nie zmienia się - wyjaśnia Cutler.