Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Psy z moskiewskiego metra znów zaskakują

Recommended Posts

Nie dalej jak pół roku temu pisaliśmy w KopalniWiedzy o psach żyjących w moskiewskim metrze. Badający je naukowiec, dr Andriej Pojarkow z Instytutu Ekologii i Ewolucji im. Sewercowa, opublikował w ostatnich dniach nowe dane na temat tych niezwykłych zwierząt. Wynika z nich, że psy mieszkające w stolicy Rosji wykształciły złożone stado, wyraźnie ewoluujące w stronę cech charakterystycznych dla wilków.

W swoich poprzednich pracach dr Pojarkow opisywał m.in. zdolność badanych przez siebie zwierząt do korzystania z metra oraz ich doskonałą orientację w miejskiej dżungli. Z najnowszych obserwacji wynika, że w stadzie tym doszło także do wyraźnego podziału na role

Badane przez siebie zwierzęta dr Pojarkow podzielił na cztery grupy. Pierwszą z nich są strażnicy, zdobywający pożywienie dzięki przymilaniu się do ochroniarzy metra. Kolejną są poszukiwacze, stosunkowo często wychodzący na powierzchnię i żywiący się głównie resztkami znalezionymi w śmietnikach. W stadzie istnieją także psy zdziczałe, najbardziej podobne do wilków, polujące nocą m.in. na myszy, koty i szczury.

Prawdopodobnie najciekawszą grupą są jednak psy-żebracy. Nie tylko doskonale radzą sobie one z podróżami metrem (zachowanie to opisywaliśmy w poprzednim artykule), lecz teraz okazuje się, że są one także mistrzami w wyłudzaniu pożywienia od pasażerów metra. Osiągają swój cel nie tylko dzięki odpowiedniemu podejściu do ludzi, lecz najprawdopodobniej także dzięki... umiejętności wypatrzenia osób podatnych na ich błagania

Oprócz nietypowych zachowań rosyjski badacz zaobserwował także zmiany w wyglądzie zwierząt żyjących w podziemnym labiryncie od kilku pokoleń. U osobników tych doszło do zaniku cętek (jest to adaptacja do kamuflażu), a przyjacielska postawa wobec ludzi ustąpiła miejsca czujności i podejrzliwości, charakterystycznej bardziej dla wilków niż dla psów. W połączeniu z wytwarzaniem zupełnie nowej struktury społecznej oznacza to, że moskiewskie psy mogą być na najlepszej drodze do specjacji, czyli wytworzenia nowego gatunku. Czy tak się stanie, dowiemy się jednak najwcześniej za kilkadziesiąt lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hycel, sterylizacja, uśpienie albo odstrzał! Jakby zgraja psów zagryzła Wasze dziecko to co byście myśleli? Ludzie sami glodni to jak mają psy dokarmiać jeszcze? Ale to człowiek 'stworzył' te stada sam . . .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hycel, sterylizacja, uśpienie albo odstrzał! Jakby zgraja psów zagryzła Wasze dziecko to co byście myśleli? Ludzie sami glodni to jak mają psy dokarmiać jeszcze? Ale to człowiek 'stworzył' te stada sam . . .

Gratuluję wczucia w klimat...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hycel, sterylizacja, uśpienie albo odstrzał! Jakby zgraja psów zagryzła Wasze dziecko to co byście myśleli? Ludzie sami glodni to jak mają psy dokarmiać jeszcze? Ale to człowiek 'stworzył' te stada sam . . .

 

podejrzewam, iż na takowy odstrzał zasługują ludzie, którzy wzięli sobie do domu słodkiego psiaczka, a gdy psiaczek stał się psem i był już trochę mniej słodki a nadal wymagał opieki weterynaryjnej, karmienia i co najgorsze..

 

najbardziej przerażający z obowiązków..>> wyprowadzania na spacer..

 

To zostawiają go przywiązanego w lesie lub wywożą go do innej dzielnicy i zostawiają na pastwę losu..

 

Kto jest winien?

Człowiek, który nawet nie chcę się przyznać iż też należy do królestwa Animalia gdyż jest na to za mądry, twórczy, kreatywny, i o ironio ma za bardzo rozwiniętą inteligencję emocjonalną..

 

Czy pies, który chcę po prostu być kochany przez swojego pana?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy pies, który chcę po prostu być kochany przez swojego pana?

 

Pies chce należeć do stada, aby przeżyć. To się nazywa behawioryzm. Nie obrażaj mnie porównując to do miłości.

 

Co do sterylizacji ludzi, którzy wyrzucają zwierzęta na pastwę losu, to się zgadzam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sekunda, dlaczego ktokolwiek ma tym psom robić krzywdę? Czytałem o tych psach już kilka razy i nigdy nie znalazłem informacji, jakoby były agresywne wobec ludzi. Ot, zdziczały trochę, ale nie są dla ludzi groźne. Mało tego - można przypuszczać, że są świadome, że ludzie są dla nich łatwym źródłem pożywienia, bo są jedynym gatunkiem na tyle naiwnym, żę da się od niego wyżebrać jedzenie :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

To się nazywa behawioryzm. Nie obrażaj mnie porównując to do miłości.

 

Teza trudna do udowodnienia, że zwierzęta nie mają "uczuć". Sprzeczna też z obowiązującym kilkanaście w Polsce prawem, a w innych cywilizowanych krajach jeszcze dłużej. Cóż posłowie nie są nieomylni, ale tworząc to prawo na jakiś przesłankach naukowych musieli się opierać.

Mnie ciężko uwierzyć jedynie w behawioryzm, podpatrując zachowanie zwierząt np. po śmierci swojego właściciela.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teza trudna do udowodnienia, że zwierzęta nie mają "uczuć". Sprzeczna też z obowiązującym kilkanaście w Polsce prawem, a w innych cywilizowanych krajach jeszcze dłużej. Cóż posłowie nie są nieomylni, ale tworząc to prawo na jakiś przesłankach naukowych musieli się opierać.

Mnie ciężko uwierzyć jedynie w behawioryzm, podpatrując zachowanie zwierząt np. po śmierci swojego właściciela.

 

Nie mówię, że nie mają uczuć. Behawioryzm to szerokie pojęcie, znaczące coś innego w biologii, a co innego w naukach humanistycznych. Chodzi mi o to, że jeśli założymy istnienie np. "bezinteresowności" u ludzi, to u zwierząt to się nie bardzo zdarza. Fakt, bycie miłym jest... przyjemne dla większości ludzi. Ale jeśli nie patrzeć na korzyści z długotrwałej postawy, to ludzie mają zdolność robienia czegoś nie mając z tego żadnych korzyści i nie przewidując takowych. Nie znam natomiast psa, który by był miły dla kogoś, kto go kopie, albo dla kogoś spoza stada. Nie, żeby psy nie były fajne. Ale jak pies zasadza byle jakiej napotkanej suce i lubi tylko tych, co go głaszczą albo dają jeść - to czuję się obrażony porównując miłość ludzką do zwierzęcej. Podobnie by było ze wstydem. Złość czy strach natomiast istnieją u ludzi i zwierząt na podobnej płaszczyźnie. Ale nie miłość - szczególnie jako świadomy wybór, a nie odruch.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ty się nie obrażaj, ty się trochę ucz.

 

Ty się ucz. Miłość długotrwała jest u człowieka zlokalizowana w części mózgu większej i bardziej aktywnej niż u zwierząt. Jest też powiązana z planowaniem długoterminownym, które u psowatych nie ma takiego zasięgu jak u ludzi. W ogóle niewiele zwierząt (wyjątkami są bodajże bobry czy delfiny) postrzega związki długoterminowo, tj. na lata. U psowatych, zależnie od gatunku, przywiązanie jest na ogół do stada, a nie do jednostek. Udomowienie psa i następstwa to kwestia tylko i wyłącznie strategii przeżycia u tychże. Po prostu bardziej się to opłaca - każdy pies coś dostaje od swojego pana. Bezinteresowność i złożoność tego uczucia w porównaniu z człowiekiem jest więc dużo niższa. Ponadto nawet u innych naczelnych - np. goryli - agresja między osobnikami tego samego gatunku jest 100 razy częstsza. Różnice w uczuciach społecznych są i to bardzo duże, a to, że wolisz głaskać psy nie zmienia tego ani trochę. To, że psy mają uczucia jest pewne, alem moim zdaniem porównywanie tych społecznych, wyższych uczuć między człowiekiem a psem jest dla mnie niepoważne.

 

Ponadto jesteś w błędzie, jeśli sądzisz, że rozmawianie z psami zwalnia Cię z obowiązku podawania argumentów i rozróżniania strony czynnej i zwrotnej czasownika.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chodzi mi o to, że jeśli założymy istnienie np. "bezinteresowności" u ludzi, to u zwierząt to się nie bardzo zdarza. Nie znam natomiast psa, który by był miły dla kogoś, kto go kopie, albo dla kogoś spoza stada.

 

Na you tube możesz znaleźć wiele filmików zaprzeczających tej tezie. Chociażby ten na którym bezdomny pies, zauważa innego potrąconego przez samochód na autostradzie w Meksyku. Podbiegł mimo jeżdżących samochodów i zaczął go ściągać na pobocze. Nie sądzę aby oczekiwał potem zapłaty od tego psa :D.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na you tube możesz znaleźć wiele filmików zaprzeczających tej tezie. Chociażby ten na którym bezdomny pies, zauważa innego potrąconego przez samochód na autostradzie w Meksyku. Podbiegł mimo jeżdżących samochodów i zaczął go ściągać na pobocze. Nie sądzę aby oczekiwał potem zapłaty od tego psa :D.

 

I znów, nie neguję troski tych zwierząt. Po prostu uważam zakres tej troski za węższy niż u ludzi :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

I znów, nie neguję troski tych zwierząt. Po prostu uważam zakres tej troski za węższy niż u ludzi :-)

Dlatego że psy krócej żyją ? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlatego że psy krócej żyją (od człowieka) ?

 

PS. Czytasz :D

 

Nie widzę związku. Wielbłądy żyją dłużej od psów i jakoś nie przodują w byciu społecznym. Żółwie też nie. Nie bardzo rozumiem skąd ten pomysł :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Po prostu uważam zakres tej troski za węższy niż u ludzi :-)"

Wiem, że nie napisałeś krótszy, ale według mnie nie ma innej mierzalnej różnicy pomiędzy jednym zwierzęciem a drugim - jeśli chodzi o miłość. Wśród ludzi też ona nie jest bezwarunkowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

U psowatych, zależnie od gatunku, przywiązanie jest na ogół do stada, a nie do jednostek. Udomowienie psa i następstwa to kwestia tylko i wyłącznie strategii przeżycia u tychże. Po prostu bardziej się to opłaca - każdy pies coś dostaje od swojego pana.

 

Oczywiście psy teoretycznie są zwierzętami stadnymi (w sensie grupa jednego gatunku), lecz o wieków tak nie żyją..

Dla psa rodzina jego pana jest jego stadem..

 

Gdy byłam mała moi rodzice mieli psa. Bardzo się obawiali jak się będzie zachowywał wobec mnie gdy przyjdę na świat.. W sklepie nie odstępował mojego wózka i nie pozwalał nikomu obcemu do nikomu podchodzić; gdy się budziłam w drugim pokoju i jeszcze nie dałam znać płaczem moim rodzicom, że już nie śpię to on biegł do ich sypialni dając znak, że mają iść za nim do mnie. Przytulał się gdy wyczuwał, że ktoś jest smutny. Bronił nas w sytuacjach zagrożenia. Niejednokrotnie dowiódł wielkiej  inteligencji i przywiązania. Gdy zdechł to byłą tragedia dla całej rodziny.  To nie był układ coś za coś.. to było coś więcej.. My dla niego byliśmy stadem a on dla nas członkiem rodziny.

Cokolwiek nie zostało by napisane na tym forum myślę, że nie podważy to przedstawionego argumentu choć bardzo subiektywnego= przynajmniej dla mnie psy-to coś więcej niż jakieś zwierzę biegające gdzieś po buszu.. I bynajmniej nie zasługują na odstrzał..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chwila, a czy prawda nie jest, że człowiek również nie żyje w stadzie? Mam na myśli naturalnie metaforyczne znaczenie tego słowa. Bo czymże jest rodzina jak nie stadem. Rodzina odpowiada za siebie, jest głowa rodziny (przewodnik stada) oraz są członkowie rodziny (stada). Wcale nie rzadko się zdarza, że rodzina nie znosi prób ingerowania spoza swojego grona. Pomijając kwestie uczuciowe, istota rodziny jest stworzona dla lepszego przetrwania i bezpieczeństwa.

Aczkolwiek czas na chwile zadumy, ponieważ jak w rodzinie ludzkiej istnieją uczucia, przede wszystkim miłość, tak w stadach dziko żyjących typowo zwierzęcych, jest to (mnie się wydaje) zupełnie pozbawione jakichkolwiek emocji. Chodzi tylko o przetrwanie.

W związku z powyższym moja refleksja jest taka, ze zwierzęta nauczyły się uczuć (świadomie używam właśnie tego słowa) od ludzi w efekcie udomowiania. Nie gańcie mnie za moja tezę, ale jak dla mnie wynika z tego, ze ze zwykłych zwierząt sami zrobiliśmy kogoś więcej (oczywiście nie człowieka). Patrząc na to w ten sposób krzywdzenie zwierzęcia domowego jest dla mnie prawie równoznaczne z krzywdzeniem człowieka. To już nie jest dzikie zwierze. Co do psa, który może zagryźć moje dzieci, to bardziej wciąż się martwię o zwyrodnialców ludzkich, którzy moga mi je dodatkowo zgwałcić.

Naturalnie to tylko moje tezy. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

a ja właśnie na tvnie obejrzałem wyspę dra moroe :D

1.piesków bym nie odstrzeliwał w metrze bo to bardzo interesujące zjawisko

2.pieski bywają agresywne i mogą stanowić zagrożenie dla ludzi

3.życie człowieka dla mnie dużo ważniejsze od życia zwierząt

4.właściwie to zwierzętami bym się nie przejmował i wykorzystywał je do woli, niszcząc gdy są szkodliwe(np. przeszkadzają w budowie centrum handlowego), pozostawiając same sobie gdy są obojętne-wynika to  z czystego praktycyzmu,żadnych podstaw etycznych(poza umiłowaniem praktyczności 8)).

5. wasza rozmowa o tym czy są zwierzęta (w tym wypadku psy) które są moralnie lepsze i bardziej współczujące jest o tyle wybrakowana, że wszyscy uznaliście że współczucie jest bezsprzecznie dobre (naczytałem się Nietzschego dlatego tak piszę).

6.teza że psy są równoprawne ludziom jest nieco rewolucyjna,ale podobnie rewolucyjna była teza że murzyni też są(nie jestem rasistą,po prostu lubię rasistowski humor). i jakoś się ją przeforsowało(w dodatku chyba ma podłoże naukowe bo jakoś badań o niższości intelektualnej murzynów nie znam,chyba że sie je cenzuruje,zna ktoś takie???). Więc biorąc pod uwagę obecną tendencję do równania wszystkich istot w prawach, niedługo będziemy mówić nie tylko o stylu życia psa,ale o stylu życia karalucha, któy ma takie same prawa jak ludzie. ba może nawet o stylu życia robaków jelitowych, których nie powinniśmy usuwać nawet jeśliby były dla nas szkodliwe. Sugeruję wam opamiętanie się-hierarchia ma pewne z praktycznego punktu widzenia pozytywne cechy, a w przypadku psów, zrównywanie ich z ludźmi jest paranoją(podobnie jak zrównywanie imbecyli z normalnymi i normalnych z geniuszami, no ale to mniej oczywiste, ale psów z ludźmi-OPAMIĘTAJCIE SIĘ!!!)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale zanik cętek? Nie rozumiem jego sensu? To raczej nie jest żadne przystosowanie. Nie mają się raczej na tle czego kamuflować, wręcz przeciwnie częściej chcą być zauważane

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy ja wiem? Zobacz, że w mieście dominują raczej jednolite powierzchnie (betonowe ściany, szare chodniki, ciemne tunele). Na takim tle wszelkie wzory mogłyby właśnie rzucać się w oczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wilk z Austrii osiedlił się w Polsce, a konkretnie w zachodniej części Lasów Lublinieckich (pomiędzy Strzelcami Opolskimi a Lublińcem). To młody samiec, pochodzący z regionu Waldviertel.
      Austriacki projekt badań nad ekologią wilka
      Kraj związkowy Dolna Austria (Niederösterreich), austriacka armia oraz Instytut Badań nad Dzikimi Zwierzętami Uniwersytetu Medycyny Weterynaryjnej w Wiedniu prowadzą wspólnie projekt badawczy dotyczący ekologii wilka. Dzięki temu można, na przykład, poznać dyspersję, czyli rozprzestrzenianie się wilków z Austrii do państw sąsiednich.
      Dwudziestego czwartego kwietnia 2021 r. w Waldviertel, północno-zachodnim rejonie Dolnej Austrii, odłowiono i wyposażono w obrożę telemetryczną z modułem GPS-GSM młodego samca wilka. Zaledwie tydzień później - 30 kwietnia - drapieżnik zaczął się przemieszczać na północ. Przeciął granicę czeską, ominął Brno i Ołomuniec. Starał się trzymać z dala od siedzib ludzi. Odpoczywał w lasach. Wędrując, musiał przejść przez kilka dróg szybkiego ruchu. Do Polski dostał się w pobliżu Karniowa (cz. Krnov), miasta w powiecie Bruntal, w kraju morawsko-śląskim. Dalej udał się na północny wschód, a po minięciu Raciborza znów rozpoczął marsz na północ. Pokonawszy w 19 dni dystans 250 km, samiec znalazł się w Lasach Lublinieckich. Jak już wspominaliśmy, osiedlił się w zachodniej części tego kompleksu.
      Monitoring w Polsce
      Na terenie naszego kraju monitoringiem młodego samca zajmują się specjaliści ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” oraz Zakładu Ekologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Naukowcy śledzą poczynania zwierzęcia za pomocą fotopułapek. Jak podkreślono w komunikacie na stronie Polski Wilk, badania potwierdziły, że wilk jest od kilku miesięcy z samicą, oboje intensywnie znakują teren. Obecnie trwa okres godowy u wilków, istnieje więc nadzieja, że założą nową grupę rodzinną.
      Naukowcy chcą poznać pochodzenie samicy towarzyszącej samcowi z Austrii. Mają w tym pomóc badania genetyczne próbek świeżych odchodów; są one prowadzone na Wydziale Biologii UW.
      Przypadek Gustava
      Przypomnijmy, że na przełomie 2020 i 2021 r. opisywaliśmy przypadek Gustava, młodego wilka, który przywędrował ze środkowych Niemiec na Pomorze. Jego monitoringiem zajął się zespół dr. Macieja Szewczyka z Katedry Ekologii i Zoologii Kręgowców Uniwersytetu Gdańskiego.
      Wilka z Austrii można zobaczyć na zamieszczonym poniżej filmie:
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiele zwierząt potrafi wychwycić wzorce w ludzkiej mowie. Okazuje się jednak, że szczególnie dobrze radzą sobie z tym psy. Na łamach NeuroImage ukazało się omówienie badań sugerujących, że psy potrafią odróżnić mowę od udających ją dźwięków, ich mózgi przetwarzają to, co mówimy nawet, gdy nie wypowiadamy ich ulubionych słów, potrafią też rozróżniać języki.
      Cztery lata temu neurolodzy LauraCuaya i Raúl Hernández-Pérez przeprowadzili się z Meksyku do Budapesztu, zabierając ze sobą dwa owczarki border collie oraz kota. Na miejscu zwrócili uwagę na to, w jak odmiennym otoczeniu dźwięków się znaleźli. Język węgierski brzmi przecież zupełnie inaczej niż hiszpański. Uczeni, którzy na Uniwersytecie Loránda Eötvösa w Budpeszcie pracują w grupie zajmującej się ewolucją postrzegania mowy u ssaków, zaczęli zastanawiać się, czy ich psy również widzą różnicę.
      Już w 2016 roku grupa wykazała, że podczas rozpoznawania znaczenia słów u psów dochodzi do aktywowania innych szlaków neuronowych niż podczas rozpoznawania zmian emocjonalnych w intonacji. Nie wiadomo było jednak, czy psy potrafią odróżnić mowę od niewiele różniących się dźwięków nie tworzących dłuższych ciągów wyrazowych. Nie wiadomo też było, czy zwierzęta są w stanie odróżnić od siebie języki.
      Na potrzeby badań wykorzystano 18 psów, w tym oba wspomniane wcześniej border collie. Każdy z psów był zaznajomiony z językiem węgierskim lub hiszpańskim, ale nie z oboma. Wszystkie też nauczono nieruchomego leżenia w maszynie do funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI). Psom założono słuchawki tłumiące odgłosy z zewnątrz i puszczano im „Małego księcia” po hiszpańsku lub węgiersku.
      Okazało się, że pod wpływem mowy aktywowały się te same obszary mózgów zwierząt, ale różne były wzorce aktywacji. Zależały one od tego, czy pies słyszał znany sobie język, czy też język mu obcy. To zaś sugeruje, że psy zauważają i przetwarzają różnice pomiędzy językami.
      Następnie naukowcy postanowili sprawdzić, czy psy reagują na cechy charakterystyczne obu języków. Innymi słowy, czy wyłapują zmiany w sposobie wypowiedzi – np. w węgierskim akcentowana jest pierwsza sylaba, w hiszpańskim akcentowana jest przedostatnia lub ostatnia sylaba – czy też reagują na podstawowe różnice akustyczne, jak np. zmiany tonu zachodzące przy innym wymawianiu samogłosek. Testy wykonano odtwarzając poprzednie nagrania, które jednak przetworzono tak, by jedynie brzmiały jak węgierski lub hiszpański, a w rzeczywistości był to nic nieznaczący zbiór dźwięków.
      Obrazowanie fMRI pokazało inne wzorce aktywizacji mózgu gdy psy słyszały prawdziwą mowę, a inne gdy były to dźwięki udające mowę. Naukowcy nie są jednak w tej chwili stwierdzić, czy zwierzęta rzeczywiście odróżniały mowę od nic nieznaczących dźwięków, czy też różnica była spowodowana reakcją na naturalnie brzmiący dźwięk, czyli mowę. Co jednak znaczące, nie zauważono różnicy we wzorcach aktywacji gdy psom puszczano bełkot udający język węgierski i bełkot udający język hiszpański. Wskazuje to, że reakcja mózgów psów nie była wywołana po prostu zmianami tonów czy akcentów.
      Badania te pokazują, że psy potrafią odróżniać od siebie różne języki oraz odróżniają prawdziwą mowę od dźwięków ją naśladujących. Po raz pierwszy wykazaliśmy, że mózg innego gatunku niż H. sapiens jest w stanie odróżnić od siebie języki, mówi Cuaya. Uczona dodaje, że co prawda wiemy, iż inne zwierzęta można wytrenować tak, by słyszały różnice pomiędzy ludzkimi językami, jednak psy potrafią to bez treningu.
      To naprawdę bardzo dobre badania nad postrzeganiem mowy przez psy, mówi Root-Gutteridge z University of Lincoln w Wielkiej Brytanii. Niezwykle interesującą rzeczą jest tutaj fakt, że ludzie i psy to dwa bardzo różne gatunki. Ale jest pewien ewolucyjny punkt, który je łączy. Oba gatunki mają do czynienia z bardzo złożonym środowiskiem społecznym, dodaje Hernández-Pérez. I pomimo różnic w budowie mózgu, u obu gatunku wyewoluowały mechanizmy wykrywania zmian w schematach ludzkiej mowy.
      W przyszłości kolejne badania mogą wykazać, czy taka zdolność do odbierania mowy człowieka wyewoluowała u psów dlatego, że od tysiącleci są z nam związane, czy też jest to bardziej ogólna – i być może powszechna – zdolność.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pojawiła się nadzieja dla miłośników psów uczulonych na swoich pupili. Naukowcy z Osaka Prefecture University zidentyfikowali grupę molekuł psich alergenów, które mogą być odpowiedzialne za reakcję układu immunologicznego ludzi. To pierwszy krok ku opracowaniu szczepionki odczulającej.
      Dotychczas wiele prac naukowcy opisywało naturę i postępy alergii na psy (alergeny występują głównie w ich łupieżu, ślinie i tkance nabłonkowej), jednak niewielu uczonych skupiało się na próbie zwalczania samej alergii. Teraz po raz pierwszy udało się zidentyfikować te części molekuł alergenów, które prawdopodobnie uczulają ludzi.
      W ciągu lat badań odkryto siedem alergenów nazwanych alergenami Canis familiaris i ponumerowano je od 1 do 7. Pierwszy z nich, Can f 1, odpowiada aż za 50-75 procent przypadków alergii u ludzi. Jest on obecny w tkance języka psów, śliniankach i w skórze. Uczeni mieli jednak dotychczas problem ze zidentyfikowaniem epitopów IgE Can f 1. Epitopy to te fragmenty antygenów, które są rozpoznawane przez układ odpornościowy i wywołują jego reakcję. Epitopy łączą się ze specyficznymi receptorami antygenowymi na powierzchni przeciwciał, limfocytów B lub T. U ssaków głównym przeciwciałem (immunoglobuliną) odpowiedzialnym za reakcje alergiczne jest IgE.
      Japońscy naukowcy, jako pierwsi wykorzystali krystalografię rentgenowską do określenia całej struktury Can f 1. Przede wszystkim odkryli, że wzorzec zwijania tego biała jest na pierwszy rzut oka podobny do procesu zachodzącego też w przypadku trzech innych Can f. Jednak rozkład ładunku elektrycznych na powierzchni białka był zupełnie inny, co sugerowało, że miejsca występowania tych ładunków są dobrymi kandydatami na epitopy IgE.
      Uczeni mówią, że uzyskane przez nich dane mogą być punktem wyjścia do dalszych badań i analiz, które wskażą na konkretne epitopy IgE. I, jak podkreślają, badania te dowodzą, że stworzenie szczepionki odczulającej na psy jest w zasięgu ręki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Norwegowie i Szwedzi doprowadzili do całkowitej zagłady żyjącej na wolności rodzimej populacji wilka. Wilki, żyjące obecnie w obu krajach, to populacja fińska. I jej grozi zagłada w wyniku chowu wsobnego. Ostatni w Norwegii wolny wilk zginął około roku 1970.
      Pierwotna norwesko-szwedzka populacja wilków prawdopodobnie nie pozostawiła po sobie żadnego śladu w genomie współczesnych wilków żyjących w Norwegii i Szwecji, mówi Hans Stenøien, dyrektor Muzeum Uniwersyteckiego Norweskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii (NTNU). Jeszcze do niedawna mogliśmy się łudzić, że około 400 wilków żyjących na pograniczu szwedzko-norweskim to pozostałość lokalnej populacji, która jakimś cudem uszła z życiem przed myśliwymi. Jednak najnowsze badania genetyczne rozwiały wszelkie wątpliwości.
      Wilki zamieszkujące Norwegię i Szwecję najprawdopodobniej pochodzą od wilków, które emigrowały tutaj z Finlandii, mówi profesor Stenøien. Przeprowadziliśmy największe na świecie badania genetyczne wilków, dodaje. Uczony nie wyklucza, że w ogrodach zoologicznych poza Norwegią można znaleźć oryginalne norwesko-szwedzkie wilki.Jednak nie mają one już nic wspólnego z tymi, które żyją na terenie obu krajów. Wilk pojawił się w Norwegii około 12 000 lat temu. Ludzie wytępili lokalną populację około 1970 roku.
      Co interesujące, obecna populacja norwesko-szwedzka różni się od fińskiej. Jednak nie na tyle, by mówić tutaj o osobnych populacjach. Nie znaleźliśmy żadnej wskazówki na istnienie jakiejś specjalnej unikatowej cechy adaptacyjnej u tych wilków, mówią badacze. Przyczyna różnicy jest bardzo prozaiczna. Jest nią chów wsobny. Populacja żyjąca w Norwegii i Szwecji jest bardzo mała, z ograniczonym dopływem genów z zewnątrz. To najprawdopodobniej oznacza, że pochodzi ona od bardzo małej liczby zwierząt, które przybyły z Finlandii. Małe zróżnicowanie genetyczne oznacza zaś, że wszelkie wady łatwiej rozpowszechniaj się w takiej populacji. Brak różnorodności powoduje, że wilki te są bardziej podane na różne choroby i dziedziczenie wad genetycznych, dodaje Stenøien.
      Projekt badań nad norweskimi wilkami rozpoczął się przed pięcioma laty na zamówienie Stortingu, norweskiego parlamentu. Jest on prowadzony przez NTNU we współpracy z Uniwersytetem w Kopenhadze. Badacze mieli do dyspozycji materiał genetyczny od ponad 1800 wilków z całego świata, przede wszystkim z Europy. Około 500 próbek nie było wystarczająco dobrej jakości. Badania oparto więc na około 1300 próbkach. Naukowcy porównywali całe genomy zwierząt.
      Dodatkowym spostrzeżeniem, obok wytępienia przez ludzi oryginalnej populacji norwesko-szwedzkiej, jest stwierdzenie, że obecnie zamieszkująca tam zwierzęta mogą stanowić najczystszą pod względem genetycznym populację wilka na świecie. Uczeni przeanalizowali bowiem próbki pobrane od 56 ras psów, by zbadać, jak wiele psiej domieszki jest w norwesko-szwedzkim wilku. Wilki w naszym kraju są wśród posiadających najmniejszą domieszkę psich genów. A może nawet są najczystszą na świecie wilczą populacją, dodaje Stenøien.
      Kwestia wilków wywołuje w Norwegii wiele emocji. Wszyscy pamiętają bowiem ciągnące się przez wiele dekad kłótnie, gdy pojawiła się plotka, jakoby wilki z ogrodów zoologicznych zostały wypuszczone na wolność. Dlatego Stenøien, pytany o możliwość wzbogacenia puli genetycznej obecnej populacji norwesko-szwedzkiej wilkami oryginalnej populacji mieszkającymi obecnie w ogrodach zoologicznych, w ogóle nie chce o tym rozmawiać. Mówi jedynie, że takie wzbogacenie byłoby możliwe, jednak wymagałoby to dużych zasobów, wiele pracy i byłoby kosztowne. Jednak trudno wyobrazić sobie awantury, jakie przetoczyłyby się przez Norwegię, gdyby z ogrodów zoologicznych rzeczywiście przywieziono wilki i wypuszczono je na wolność.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Większości ludzi wilki kojarzą się z drapieżnikami polującymi na jelenie, sarny i dziki. Tymczasem kilkuletnie badania przeprowadzone w Wigierskim Parku Narodowym pokazały, że zwierzęta te chętnie zjadają bobry – szczególnie wtedy, gdy dostęp do tych ziemnowodnych ssaków ułatwia im niski poziom wody.
      Wilki to zwierzęta mięsożerne, polujące przede wszystkim na dzikie ssaki kopytne. W Europie odżywiają się głównie jeleniami, sarnami i dzikami. Naukowców od lat frapowała jednak możliwość wykorzystywania przez wilki innych źródeł pokarmu, na przykład niezmiernie licznych bobrów. Te ziemnowodne ssaki, o masie ciała nierzadko przekraczającej 20 kg, wydają się być kuszącą alternatywą w porównaniu do szybko uciekających jeleniowatych. Przeszkodą w polowaniu na bobry jest jednak ich łatwość ukrycia się w wodzie.
      Kwestią drapieżnictwa wilków wobec bobrów zajął się zespół badaczy z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, Wigierskiego Parku Narodowego, Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”, Wydziału Nauk Ścisłych i Technicznych Uniwersytetu Śląskiego i Instytutu Biologii Ssaków PAN.
      W położonym na północno-zachodnim skraju Puszczy Augustowskiej Wigierskim Parku Narodowym, gdzie liczna jest populacja bobrów, przez trzy lata (2017-2019) naukowcy zbierali próbki wilczych odchodów (w sumie 303). Następnie przeanalizowali zawartość odchodów, by na podstawie obecnych w nich fragmentów kości oraz sierści zwierząt dociec, co wilki zjadły. Przy okazji przyglądali się także ilości opadów wpływających na poziom wody w rzekach i zbiornikach wodnych. Wyniki badań opublikowane zostały w czasopiśmie Ethology, Ecology and Evolution.
      Analizy potwierdziły, że dieta wigierskich wilków jest bardzo zróżnicowana – informują autorzy badania w materiale prasowym przekazanym PAP. Tamtejsze drapieżniki zajadały się przede wszystkim sarnami i dzikami. Nie pogardzały jednak także jeleniami, łosiami, zającami, borsukami oraz właśnie bobrami. Te ostatnie stanowiły aż jedną czwartą (24 proc.) biomasy zjadanego przez wilki pokarmu.
      Wilki zdecydowanie częściej odżywiały się bobrami wiosną i latem – wtedy gryzonie te stanowiły nawet ok. 37 proc. biomasy pokarmu drapieżników. Rzadziej polowały na nie jesienią i zimą – wtedy ich udział w diecie spadał do ok. 11 proc.
      Istotny okazał się także roczny poziom opadów. W 2017 r., gdy w Wigierskim Parku Narodowym zarejestrowano opady na poziomie 721 mm, udział bobrów w diecie wilków wyniósł ok. 10 proc. Tymczasem w 2019 r. – po dwóch latach niskich opadów, na poziomie 440-460 mm - bobry stanowiły już 41 proc. biomasy pokarmu wilków.
      Nasze badania potwierdziły, że wilki chętnie polują na bobry, gdy tylko mają taką możliwość – komentuje główny autor badań dr hab. inż. Robert Mysłajek z Zakładu Ekologii Wydziału Biologii UW. Wyniki naszych badań bardzo dobrze korespondują z wcześniejszymi obserwacjami z Ameryki Północnej i Europy Wschodniej, gdzie także wykazano związek pomiędzy poziomem opadów i udziałem bobra w diecie wilków. Im mniej opadów, tym niższy poziom wód, a co za tym idzie większa trudność z ukryciem się bobrów przed drapieżnikami.
      Współautorka badań dr hab. Sabina Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” podkreśla znaczenie projektu dla ochrony wilka. Większość odszkodowań za szkody wyrządzane przez gatunki chronione dotyczy właśnie bobrów. Drapieżnictwo wilków można więc traktować jako ważną usługę ekosystemową, mogącą wpływać na ograniczanie szkód wyrządzanych przez bobry. To kolejny argument za tym by przy rozmowach nad przyszłością wilka brać pod uwagę wszystkie aspekty jego funkcjonowania w środowisku naturalnym – komentuje badaczka.
      Co ciekawe, wcześniejsze badania zespołu naukowców z Wydziału Biologii UW i Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” – prowadzone w położonej na drugim końcu Polski Puszczy Drawskiej - pokazały, że wilki szczególnie chętnie dokarmiają bobrami swoje szczenięta. Naukowcy mają nadzieję, że kontynuacja badań nad interakcjami pomiędzy wilkami i bobrami przyniesie kolejne ciekawe odkrycia.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...