Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Francja odetnie piratów

Recommended Posts

Francuski Senat stosunkiem głosów 189:14 przyjął kontrowersyjne przepisy zezwalające na odcinanie piratów od Sieci. Nowe prawo przewiduje utworzenie rządowej agendy, której zadaniem będzie nadzorowanie przestrzegania praw autorskich w Internecie. To właśnie ta agenda będzie wysyłała ostrzeżenia do osób, które jej zdaniem pobierają z Internetu nielegalne kopie programów czy filmów. Po trzecim ostrzeżeniu podejrzanemu o piractwo zostanie odcięty dostęp do Internetu na rok. Ponadto osoba taka będzie musiała zapłacić grzywnę.

Socjaliści, którzy są obecnie we Francji w opozycji, zapowiedzieli złożenie skargi do Trybunału Konstytucyjnego. Nowe przepisy skrytykowała też Unia Europejska.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To chyba pierwszy na świecie akt ustawodawczy uderzający nie w udostępniającego treści łamiące prawa autorskie, ale w jego odbiorców. Administracja francuska postanowiła zmarnować znaczne sumy rocznie celem walki z czymś, czego nie są w stanie w żaden sposób kontrolować. Wynika to pewnie z ogólnej niewiedzy na temat działania i mechanizmów Internetu i mylnego przekonania, że kontrola sieci p2p może rozwiązać ten problem. A nie może.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To chyba pierwszy na świecie akt ustawodawczy uderzający nie w udostępniającego treści łamiące prawa autorskie, ale w jego odbiorców. Administracja francuska postanowiła zmarnować znaczne sumy rocznie celem walki z czymś, czego nie są w stanie w żaden sposób kontrolować. Wynika to pewnie z ogólnej niewiedzy na temat działania i mechanizmów Internetu i mylnego przekonania, że kontrola sieci p2p może rozwiązać ten problem. A nie może.

 

Mieszasz dwie sprawy. To w Polsce jest tak, że prawo autorskie zabrania udostępniania, ale nie zabrania pobierania. W innych krajach prawo jest bardziej logiczne, czego przykładm USA i procesy przeciwko pobierającym.

 

Czy nie są w stanie kontrolować? Przypuszczam, że jeśli przepisy wejdą w życie, to piractwo gwałtownie się zmniejszy. Szczególnie po pierwszych doniesieniach o odcinaniu sieci i grzywnach. Całkowicie wyliminować się nie uda, ale całkowicie nie udało sie też wyeliminować morderstw, ale to nie jest argument przeciwko ściganiu tego typu przestępczości.

 

Ogólnie rzecz ujmując, to uważam, że sami użytkownicy Internetu są winni temu, że pojawia się i będzie się pojawiało coraz więcej przepisów krępujących Sieć. Z tej prostej przyczyny, że politycy i urzędnicy ze swej natury dążą do rozszerzania swej władzy. Społeczeństwo generalnie nie ma nic przeciwko, chociaż w poszczególnych wypadkach mu się to nie podoba. Jednak tutaj przekonać polityków mogą lobbyści, którzy mają świetny argument: biznes traci miliardy, państwo traci na podatkach. Obywatele chcą coraz większego socjalu, więc trzeba mieć coraz więcej kasy z podatków.

Jeśli w Sieci będzie panowało bezprawie, będą dążenia do regulacji. To taki sam proces, jak z blokowaniem reklam. Im więcej blokowania, tym mocniejszy trend ku płatnemu udostępnianiu treści. Już nawet twórca AdBlocka zauważył, że dodatek ten może niszczyć Internet.

 

Jeśli użytkownicy nie będą wykorzystywali Internetu rozsądnie, to tylko na tym stracą. Mają bowiem przeciwko sobie polityków, urzędników i lobbystów, którzy są dobrze zorganizowani i mogą prowadzić lobbing przez cały czas. A co mogą obywatele? Raz na kilka lat wrzucić kartkę do urny. A zgodnie z coraz powszechniejszym trendem w pewnych organizacjach ponadnarodowych, jak wrzucą karteczkę niewłaściwą, to się powtarza głosowanie do skutku ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

adblock i inne takei wynalazki nie byłyby do niczego potrzebne gdyby portale udotępniające miejsca reklamowe nie cisnęły takich ilości reklam na kupę... a w szczególności chodzi tu o toplayery i miejsca gdzie ilość mieszczących się na ekranie reklam jest większa niż treści... gdyby nagle powstało jakies prawo ograniczające ilośc jednocześnie wyświetlanych reklam na stronie w stosunku do jej całkowitej wielkości i delegalizacja niektórych form reklamy... tych najbardziej drażniących to szybko okazałoby sie że masa ludzi nawet nie myśli o adblockach i innych takich wynalazkach... a skuteczność reklam... cóż... trudno to przewidzieć... ale na pewno byłby niższy współczynnik irytacja konkretną reklamą...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mariusz: faktycznie nie wiem jak wygląda sytuacja prawna we Francji odnośnie tej kwestii. Jednak nie widzę możliwości, aby piractwo uległo długofalowemu zmniejszeniu z powodu opisywanych zmian (krótkofalowe może mieć miejsce z racji porzucenia sieci p2p i chwilowego braku odpowiedniej alternatywy dla niektórych użytkowników) - zmieni się jedynie forma redystrybucji nielegalnych plików. Nikt nie jest w stanie kontrolować social sharing-u (e.g. udostępnianie plików poprzez serwery pocztowe, już teraz dosyć popularne), bo jest to technicznie awykonalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Paradoksalnie, im bardziej będą kombinowali internauci, tym gorszą może im się to odbić czkawką. Bo nagle może się okazać, że niektórzy operatorzy poczty wprowadzą np. ograniczenia wielkości wysyłanych plików.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest dokładnie tak, jak mówi mikroos. Internet nie jest "demokratyczny". Istnieje bodajże 13 węzłowych serwerów. Kto je kontroluje, kontroluje Sieć. Jest też ICANN, są wreszcie właściciele poszczególnych segmentów infrastruktury. Operatorzy są poddani regulacjom, tak jak operatorzy telekomunikacyjni. Wystarczy wprowadzić odpowiednie przepisy, zobowiązujące ich do pewnych działań pod groźbą utraty licencji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdybym miał teraz akcje w jakiejś firmie dostarczającej Internet we Francji, wycofałbym je na rzecz przenośnych dysków twardych ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

piszą ze blokują notorycznych piratów.. a udostęniający to nie sa piraci?

 

no i znowu zacznie opłacać się sprzedawać lewe oprogramowanie na płytach... ;) znowu wzrośnie na to popyt jak za czasów gdy mało kto miał neta... i mało kto udtstepniał soft... znowu na piractwie komputerowym zacznie się zarabiać... :)

najwięcej na tym zarobią firmy produkujące płyty :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dyski twarde, lepiej będzie pójść do kolegi i pociągnąć od niego 100 GB, będzie taka wymiana... a do piratów będą chodzić po nowości, ewentualnie jak pisałem - do biblioteki.

Znów będzie na bazarze stał koleś w szeroko naciągniętej czapce, i szeptał przechodzącym do ucha: "płłłytyy" ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale sami doskonale wiecie, że obieg płyt tłoczonych będzie znacznie trudniejszy, a do tego droższy. Koncerny i tak osiągną swoje i ograniczą piractwo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale sami doskonale wiecie, że obieg płyt tłoczonych będzie znacznie trudniejszy, a do tego droższy. Koncerny i tak osiągną swoje i ograniczą piractwo.

 

Może 10 lat temu. Teraz za ok 150 zł 16GB pendrive i raczej żadne płyty nie będą potrzebne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale trzeba biegać do kolegów, a pierwszą kopię trzeba i tak od kogoś zdobyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zawsze się znajdzie ktoś kto ściągnie a co do biegania to jest szkoła, uczelnia, praca choć oczywiście najlepiej jest wygodnie siedzieć przed kompem i samemu ściągnąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i właśnie o to chodzi. Bo o ile raczej nie ma co liczyć na całkowite powstrzymanie problemu, o tyle zdobywanie cudzej własności intelektualnej będzie teraz wyraźnie bardziej uciążliwe. Inna sprawa, że niemal niemożliwa (lub przynajmniej bardziej utrudniona) stanie się wymiana plików, które nie są łatwo dostępne w obiegu i których kolega z pracy/szkoły nie ma akurat na półeczce na płycie. Nie będzie przecież możliwości wyszukania sobie człowieka w Peru czy innej Australii, który akurat posiada takie dzieło w kolekcji.

 

Przy okazji sami piraci na swój sposób skorzystają na nowym prawie, bo pewnie okaże się, że będzie tak, jak w Szwecji po wprowadzeniu IPRED - z dnia na dzień ruch w szwedzkich węzłach Sieci spadł o 10%, więc większość użytkowników odczuła zwiększenie szybkości połączeń.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kwestia 5EUR miesięcznie i problem z głowy.

The Pirate Bay już teraz ma w fazie otwartych beta testów narzędzie IPREDador pozwalające każdemu połączyć się z VPN (zapewne z porządnym szyfrowaniem) i za wymienioną wyżej kwotę można będzie wykupić sobie święty spokój.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tyle osiągną, że dawny, scenowy friendship powróci ze zdwojoną siłą. Najbardziej na tym ucierpią szarzy użytkownicy, którzy nie wiedzą nawet co i jak piracić. Aż strach pomyśleć co by było gdyby USA ugięło się przed wezwaniami UE do "oddania" Internetu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szary użytkownik straci ? A w jaki to sposób ? Skoro nie wie co i skąd ukraść, to spać może spokojnie - nikt mu neta nie odetnie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, nie odetnie (o ile ktoś się nie pomyli i nie oskarży go, że przypadkiem ściągnął coś czego on sam nie chciał). Ale koszt monitorowania ruchu internetowego ktoś musi pokryć, prawda? ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites
nie odetnie (o ile ktoś się nie pomyli i nie oskarży go, że przypadkiem ściągnął coś czego on sam nie chciał).

Przypominam, że ustawa pozwala na odcięcie NOTORYCZNYCH piratów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ok, nie odetnie (o ile ktoś się nie pomyli i nie oskarży go, że przypadkiem ściągnął coś czego on sam nie chciał).

Właśnie — ile było przypadków błędnych oskarżeń? Osób, które nie miały w ogóle komputera, albo już dawno nie żyły?

 

Ale dziwne, że nikt z was nie zwrócił uwagi na badziej istotną rzecz: decyzja o winie będzie zapadać bez wyroku sądowego! To skandal dla mnie niebywały. Istne sądy kapturowe (zapewne złożone głownie z przedstawicieli organizacji „ochrony” praw „autorskich”), to zaprzeczenie demokracji i państwa prawa. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypominam, że ustawa pozwala na odcięcie NOTORYCZNYCH piratów.

 

No tak, ale to niczego akurat nie zmienia, bo procedura zgłaszania/odcięcia wciąż jest trzyetapowa (mail, poczta, ciach) i trwa ok. półtorej roku. Natomiast słowo "notoryczny" nie jest umocowane prawnie - etap pierwszy zwyczajnie rozpoczyna się na wniosek pokrzywdzoengo właściciela praw autorskich.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Po trzecim ostrzeżeniu podejrzanemu o piractwo zostanie odcięty dostęp do Internetu na rok. Ponadto osoba taka będzie musiała zapłacić grzywnę.

Bez komentarza...

 

chociaż przyznać muszę, że IPRED jest znacznie lepszym rozwiązaniem, bo zakłada udział sądu w podejmowaniu decyzji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I jak można było przewidzieć, HADOPI, to tylko była rozgrzewka przed totalnym nadzorem, kontrolą i inwigilacją nie piratów, a wszystkich obywateli... Baza obywateli, szpiegowskie rządowe oprogramowanie, cenzura, system śledzenia pojazdów i rozpoznawania rejestracji. Więcej: http://webhosting.pl/Loppsi.2.kontroli.w.Internecie.nigdy.za.wiele

I na przetłumaczonych (choć dość kiepsko) podlinkowanych tam materiałach: http://tnij.org/loppsi2_lemonde i http://tnij.org/antyloppsi2_blog

 

Czasem mam przeczucie, że politycy z braku własnych ideologii tworzą prawo pod wizjonerskie filmy i książki o totalitarnych rządach i permanentnej inwigilacji oraz zamiast walczyć prawnie z osobami winnymi, to walczą z całym społeczeństwem. Chociaż... Z drugiej strony od jakiegoś już czasu z moich przemyśleń płyną konkluzje, że globalizacja i zacieranie granic państwowych np. na koszt regionów kulturowych nie byłoby takie złe. Zaś ostatnio coraz bardziej przekonuję się do zdania mikroosa, że człowiek uczciwy nie ma czego się obawiać, ale czy faktycznie nasza cywilizacja potrzebuje takich rozwiązań, by wszyscy chodzili jak w zegarku...?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      We Francji zaczyna się ogólnonarodowe dochodzenie, dot. przypadków wad wrodzonych (amelii) występujących wśród dzieci urodzonych w 3 regionach.
      Pierwsze dochodzenie zakończyło się, bo urzędnikom nie udało się zidentyfikować wspólnej przyczyny. Kolejne śledztwo rozpoczęto, gdy nieco później w departamencie Ain odnotowano 11 kolejnych przypadków (wg epidemiologów, de facto nie były one nowe, ale nie zostały uwzględnione w poprzednim zestawieniu).
      Przypadki braku kończyn występują w Ain w pobliżu granicy ze Szwajcarią, a także w Bretanii i Loarze Atlantyckiej.
      W środowym wystąpieniu telewizyjnym minister zdrowia Agnès Buzyn zapowiedziała, że pierwsze wyniki ogólnonarodowego dochodzenia będą opublikowane już w styczniu. Na resztę trzeba zaś będzie poczekać do lata.
      Myślę, że cała Francja chciałaby wiedzieć [co się dzieje]. Nie chcemy niczego wykluczać. Może chodzi o coś ze środowiska, może o jedzenie albo picie, a może o jakąś wdychaną substancję. Na razie nic nie wiadomo.
      Wszystkie przypadki z Ain dotyczą osób zamieszkałych w promieniu 17 km od miejscowości Druillat, stąd spekulacje związane z pestycydami.
      Genetyk, dr Elizabeth Gnansia, podkreśla, że znacząca była liczba skupionych przypadków rzadkiej wady wrodzonej. [...] Możecie sobie wyobrazić, że siedmioro urodzonych między 2009 a 2014 r. dzieci z tą samą wadą dotyczącą przedramienia chodzi do tej samej wiejskiej szkoły? Nie potrzebujemy statystyk [by zauważyć, że coś jest na rzeczy]. To 50-krotność oczekiwanych wartości.
      Polegając na doniesieniach od lekarzy, regionalny rejestr wad wrodzonych Remera już w lipcu zgłaszał obawy związane z możliwym wzrostem przypadków z Ain (odkryto klaster 7 przypadków z okolic Druillat; dot. on okresu 6 lat). Mimo to we wstępnym raporcie z października Santé publique France stwierdziła, że przypadki z lat 2009-14 nie wykraczają poza narodową średnią. Chwilę później doszukano się jednak kolejnych 11 przypadków z Ain, do których doszło na przestrzeni 15 lat (od roku 2000).
      Specjaliści przyglądali się też 3 przypadkom z Loary Atlantyckiej i 4 z Bretanii. Choć przyznano, że liczby przewyższają średnią, nie udało się znaleźć wspólnej przyczyny.
      Ponieważ w raporcie wspominano, że monitoring wad wrodzonych był prowadzony tylko przez kilka rejestrów, które obejmują jedynie 19% urodzeń we Francji, pojawiły się obawy, że liczba przypadków tajemniczej amelii może być zaniżona.
      We wtorek (30 października) Santé publique France poinformowała, że dzięki analizie szpitalnych baz danych zidentyfikowano nowe przypadki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie udostępni całe archiwum Alberta Einsteina. Dzięki internetowi będziemy mogli zapoznać się zarówno z listami miłosnymi uczonego, jak i z jego notatkami, które tworzył pracując nad swoimi teoriami.
      Od 2003 roku w sieci dostępnych jest około 900 zdjęć manuskryptów oraz niekompletny spis obejmujący około połowy archiwum. Teraz, dzięki pieniądzom z Polonsky Foundation, która wcześniej pomogła zdigitalizować prace Izaaka Newtona, zapoznamy się z 80 000 dokumentów i innych przedmiotów, które zostawił Einstein.
      Projekt digitalizacji całości archiwów rozpoczęto 19 marca 2012 roku. Uruchomiono witrynę alberteinstein.info, na której można będzie zapoznawać się ze spuścizną fizyka. Obecnie można na niej oglądać 2000 dokumentów, na które składa się 7000 stron.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      MPAA, amerykańskie stowarzyszenie przemysłu filmowego, które w głównej mierze przyczyniło się do zamknięcia Megaupload, wzięło na celownik kolejny serwis. Do sądu okręgowego na Florydzie trafił wniosek o wydanie nakazu zamknięcia Hotfile. Działa on na podobnych zasadach jak Megaupload, a MPAA twierdzi, że ponad 90% przechowywanych tam materiałów stanowią treści chronione prawami autorskimi. Co ciekawe, to niepierwsze starcie Hotfile z przemysłem filmowym. W ubiegłym roku serwis zapowiedział, że pozwie do sądu firmę Warner Bros., gdyż miała ona naruszyć zasady korzystania z narzędzi antypirackich Hotfile doprowadzając do usunięcia z serwisu treści, do których nie posiadała praw.
      MPAA od lat prowadzi działania mające nakłonić władze i prawodawców, że serwisy umożliwiające hostowanie i współdzielenie plików powinny być zamykane. Teraz, niewątpliwie zachęcona skutecznym zamknięciem Megaupload, organizacja postanowiła udać się do sądu. MPAA twierdzi, że Hotfile celowo zachęca użytkowników do nielegalnego dzielenia się chronionymi prawem treściami oraz im w tym pomaga. Prawnicy Hotfile odpowiadają, że zasady działania serwisu są zgodne z  opracowaną przez Bibliotekę Kongresu ustawą DMCA.
      Jeśli jednak MPAA udowodni, że serwis celowo umożliwia łamanie prawa, sąd prawdopodobnie nakaże jego zamknięcie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Megaupload został zamknięty przez władze Nowej Zelandii na wniosek amerykańskich organów ścigania. Kim Dotcom, jego założyciel, poinformował, że wśród użytkowników serwisu znajdowało się wielu urzędników amerykańskiego rządu.
      Prawnicy Megaupload ciężko pracują, by użytkownicy odzyskali dostęp do swoich danych. Prowadzimy negocjacje, by mogli oni odzyskać dane. I wiecie co. Odkryliśmy, że wielu użytkowników Megaupload to amerykańscy urzędnicy rządowi, wśród nich pracownicy Departamentu Sprawiedliwości i Senatu - powiedział Dotcom.
      Za użytkownikami Megaupload wstawiła się też organizacja Electronic Frontier Foundation, która prowadzi stronę MegaRetrieval w odzyskaniu dostępu do danych.
      Megaupload pozwalał użytkownikom na przechowywanie na swoich serwerach ich własnych plików. Oczywiście znaczną część stanowiły pliki naruszające prawa autorskie, jednak nie wszyscy użytkownicy łamali prawo.
      Po aresztowaniu Dotcoma i zamknięciu serwisu użytkownicy stracili dostęp do swoich plików. Co prawda serwery, na których są przechowywane dane zostały już dawno przeszukane i firmy hostujące mogą zrobić z nimi co chcą, jednak domena Megaupload.com została przejęta przez amerykańskie organa ścigania. Firmy hostujące dotychczas Megaupload zgodziły się przez jakiś czas nie kasować danych, mimo że nie otrzymują już pieniędzy za ich przechowywanie. Obecnie trwają starania o to, by użytkownicy mogli przynajmniej przenieść pliki na swoje własne dyski. Ich udostępnienie nie będzie jednak proste. Uruchomienie domeny, która pozwoli na dostęp do tych plików może skończyć się jej ponownym zablokowaniem, jeśli będzie ona oferowała materiały naruszające prawa autorskie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      BEREC, agenda Unii Europejskiej odpowiedzialna za regulacje na rynku telekomunikacyjnym poinformowała, że w UE powszechnie blokuje się dostęp do internetu. Według BEREC w ramach praktyk zarządzania ruchem najczęściej ogranicza się przepustowość lub blokuje w ogóle protokół P2P oraz telefonię internetową (VoIP). Ta ostatnia jest blokowana przede wszystkim w sieciach telefonii komórkowej i wynika to z zapisów w umowach zwieranych z klientami.
      Badania przeprowadzone przez BEREC pokazują, że około 25% dostawców internetu usprawiedliwia blokowanie czy ograniczanie ruchu względami „bezpieczeństwa i integralności“ sieci. Około 33% stosuje różne techniki zarządzania ruchem, gdyż obok standardowych usług świadczą też usługi wyspecjalizowane, np. oferują obok internetu telewizję czy telefonię.
      Obecnie BEREC prowadzi analizę uzyskanych danych. Zostaną one sprawdzone, skonsolidowane i na ich podstawie powstanie szczegółowy raport, który zostanie przedstawiony w drugim kwartale bieżącego roku.
×
×
  • Create New...