Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Japońscy naukowcy chcą wybudować windę, która wyniesie pasażerów na wysokość 36 tysięcy kilometrów. Kabina będzie się poruszać w górę i w dół po kablach.

Do tej pory kabiny nie wjeżdżały aż tak wysoko, trzeba je więc będzie specjalnie przystosować. Kable również wymagają odpowiedniej przeróbki: powinny być mocne jak nić pajęcza i lekkie jak piórko. Zostaną zakotwiczone w ziemi, a z drugiej strony przyczepione do satelity dokującego przy stacji orbitującej wokół naszej planety.

Japończycy chcieliby, żeby winda przewoziła pasażerów, ale także wielkie panele słoneczne, które zasilałyby domy i fabryki na powierzchni Ziemi. W ten sam sposób można by się, wg nich, pozbywać odpadów nuklearnych, wyrzucając je w przestrzeń kosmiczną. W przyrodzie nic jednak nie ginie, więc choć nie mielibyśmy ich u siebie, nadal by gdzieś krążyły...

Shuichi Ono, przewodniczący Japan Space Elevator Association, twierdzi, że z windy będą mogli korzystać wszyscy. Na realizację projektu Japończycy wygospodarowali 5 mld funtów. W listopadzie odbędzie się międzynarodowa konferencja, w czasie której ustalone zostaną terminy dostarczenia poszczególnych elementów maszynerii.

Naukowcy spodziewają się, że najtrudniejsze będzie wyprodukowanie materiału na kable windy. Z jednej strony, muszą być one lekkie, a z drugiej, odporne na uderzenia. Wszyscy wiążą duże nadzieje z wbudowanymi we włókna nanorurkami węglowymi.

Profesor Yoshio Aoki, specjalista ds. inżynierii precyzyjnej z Nihon University, twierdzi, że kable powinny być 180 razy mocniejsze od stali. To jednak nie wszystko, ponieważ muszą 4-krotnie przebić wytrzymałość najlepszych nanorurek węglowych, jakie do tej pory uzyskano.

Pozostaje jeszcze jedno pytanie: jak ma być zasilana kabina? Aoki uważa, że najrozsądniej jest wykorzystać technologię zaimplementowaną w pociągach-pociskach (Shinkansen). Nanorurki węglowe są dobrymi przewodnikami, dlatego myślimy o poprowadzeniu na całej długości drugiego kabla, który zapewniałby moc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja sie moze nie znam ale czy moglby mi ktos wyjasnic jak oni zamierzaja uporac sie z przejsciem z atmosfery w niewazkosc bo w koncu satelity kraza na orbicie. I jak ze stabilnoscia szybu o wysokosci 100 tys km. Przeciez jesli polacza szyb windy ziemia-satelita to jak uporaja sie z wiatrami, przeciez tak wysoka konstrukcja nie ma prawa zostac wzniesiona. Ja sie naprawde nie znam ale nie miesci mi sie to w glowie zeby byli w stanie to zbudowac. Choc z newsa wynika ze prace sie rozpoczely. Przeciez tak wybujalej wyobrazni to nawet nie maja autorzy filmow s-f, tam budynki jeszcze poza atmosfere nie wychodza. Nie no ja wysiadam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W listopadzie odbędzie się międzynarodowa konferencja, w czasie której ustalone zostaną terminy dostarczenia poszczególnych elementów maszynerii.</p>

 

Najpierw opadła mi szczęka jak czytałem tego niusa, jak ją już odnalazłem zacząłem się zastanawiać czy ten artykuł nie jest przypadkiem jakimś żartem, ale powyżej zacytowany fragment sugeruje że biorą się za to raczej poważnie. I co o tym myśleć? Bo z drugiej strony mówią że potrzebują materiałów 4x mocniejszych od współczesnych nanorurek. Wymyślą je na poczekaniu? Już nie wspominając o tym, że zbudowanie czegoś tak wielkiego niemal wyłącznie z nanorurek kosztowało by naprawdę bajońskie sumy. Chyba że "termin dostarczenia podzespołów" wyniesie tak mniej więcej 20-30 lat 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jednym słowem bzdura. To co dziś jednak jest bzdurą kiedyś może stać się prawdą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I jak ze stabilnoscia szybu o wysokosci 100 tys km. Przeciez jesli polacza szyb windy ziemia-satelita to jak uporaja sie z wiatrami

 

Mi się wydaje, że jeśli materiał jest odpowiednio mocny "szyb" się nie przewróci gdyż działała by na niego siła odśrodkowa (jakbyś kręcił ciężarkiem na linie).

 

Ciekawy film który nieco wyjaśnia i pokazuje jak taka winda miała by wyglądać. W zasadzie biorąc pod uwagę działanie siły odśrodkowej i postać "windy" jaką zaproponowano w animacji może nie jest to aż takie niemożliwe. Chociaż trudno mi uwierzyć by 5mld funtów wystarczyło. Oto film:

 

http://www.youtube.com/watch?v=3pARYlilb_0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten artykuł jest pełen błędnych informacji, więcej i sensowniej można przeczytać np. tu: http://www.impactlab.com/2008/09/22/japan-space-elevator-association-to-draw-up-timetable-for-space-elevator/

 

JEDYNĄ prawdopodobnie błędną informacją jest ta dotycząca wysokości, na jaką ma się wznosić winda. Nie można więc mówić o tym, że jest PEŁNO błędów, prawda? ;) Dziękujemy za zwrócenie uwagi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Do tej pory kabiny nie wjeżdżały aż tak wysoko, trzeba je więc będzie specjalnie przystosować. Kable również wymagają odpowiedniej przeróbki: powinny być mocne jak nić pajęcza i lekkie jak piórko. Zostaną zakotwiczone w ziemi, a z drugiej strony przyczepione do satelity dokującego przy stacji orbitującej wokół naszej planety.

 

To co sugeruje ten teksty też chyba trudno nazwać sensownym? :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

JEDYNĄ prawdopodobnie błędną informacją jest ta dotycząca wysokości, na jaką ma się wznosić winda. Nie można więc mówić o tym, że jest PEŁNO błędów, prawda? ;) Dziękujemy za zwrócenie uwagi.

Drugą błędną informacją jest ta podana w pierwszym zdaniu:

 

"Japońscy naukowcy rozpoczynają budowę windy, która wyniesie pasażerów na wysokość 36 tysięcy kilometrów."

 

Nie "rozpoczynają budowę" windy kosmicznej, tylko zorganizowali konferencję poświęconą koncepcji windy kosmicznej...

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co sugeruje? Toż to luźny opis, a nie szczegółowy opis techniczny przecież.

 

No właśnie takie rzeczy jak to, że to ma coś wspólnego z windami w budynkach, i trzeba będzie jakieś "szyby" na orbitę budować. Czytając takie coś trudno sobie nie pomyśleć, że to głupi żart. A w rzeczywistości jest to całkiem realne tyle tylko, że bardzo trudne. Nawet fakt, że nanorurki są jeszcze 4 razy zbyt słabe blednie przy informacji, że w ciągu 5 lat zwiększył soją wytrzymałość 100 krotnie. Oczywiście czy projekt ruszy "z papieru" (a w tej chwili to pewnie bardziej "z szumnych zapowiedzi" :-) ) to jeszcze zobaczymy, chociażby dlatego, że posiadacz takiej kosmicznej widny (czy to kraj, czy pewnie jakaś korporacja) zwyczajnie zmiótł by konkurencję w kosmicznym transporcie :-)

 

PS.: oczywiście mnie tak na prawdę też wcale nie chodzi o to żeby komuś "szyderczo" wytykać błędy, dlatego może lepiej by było przeredagować tego "niusa" a te posty z "niepotrzebną dyskusją" skasować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie "rozpoczynają budowę" windy kosmicznej, tylko zorganizowali konferencję poświęconą koncepcji windy kosmicznej...

 

Zgoda, jest tu lekkie nadużycie. ;) Licentia poetica.

Share this post


Link to post
Share on other sites

PS.: oczywiście mnie tak na prawdę też wcale nie chodzi o to żeby komuś "szyderczo" wytykać błędy, dlatego może lepiej by było przeredagować tego "niusa" a te posty z "niepotrzebną dyskusją" skasować.

 

Ależ my z wdzięcznością przyjmujemy krytykę i wszelkie uwagi. I nie uważam, żeby dyskusja była niepotrzebna ;) W końcu idzie o to, żeby serwis był coraz lepszy i podobał się użytkownikom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To może wracając do tematu. Muszę przyznać, że im więcej dowiaduję się na ten temat tym bardziej mnie ten projekt interesuje i wydaje mi się bardziej realny. Ale chciałem poruszyć jedną kwestię która mnie męczy. Mianowicie o ile faktycznie patrząc z perspektywy postępu we wzmacnianiu nanorurek ich czterokrotnie słabsza wytrzymałość nie stanowi problemu, o tyle zastanawia mnie czy (i ewentualnie jak) rozwiązany został problem długości nanorurek. Jak wiadomo obecnie produkowane są dość krótkie a łączenie ich nie ma sensu. Ciekawi mnie czy dysponujecie jakąś wiedzą na ten temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co nie jest sprzeczne z fizyka, kiedys sie uda.

Trzymam za nich kciuki ;)

Dziekuje za materialy w komentarzach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja o tym projekcie słyszałem już co najmniej rok, jak nie 2 lata temu. I wtedy też marudzili, że nanorurki są wciąż zbyt słabe. Jeżeli chodzi o źródło, nie pamiętam dokładnie, ale bodajże Wiedza i Życie. Jeżeli gdzieś mam jeszcze ten numer w domu, to podam coś więcej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo około 36K km to wysokość orbity geostacjonarnej. Tam wisi najwięcej satelitów. Co więcej, wiszą one nad jednym punktem, więc nie trzeba się bawić w skomplikowane przechwytywanie obiektu lecącego z gigantyczną prędkością, by np. dołożyć mu paliwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poza tym wydaje się, że im dłuższy sznurek na którym kręcimy jojem tym lepiej jeśli chodzi o "nieprzewracalność" obiektu ;) Być może przy 120km mogło by się okazać że ciężar kabla ściągnąłby satelitę na ziemię, bo siła odśrodkowa byłaby za słaba

Share this post


Link to post
Share on other sites

Satelity nie wiszą :-) tylko poruszają się w ogół Ziemi z pierwszą prędkością kosmiczną a taką prędkość kabel windy osiągnie dokładnie na wysokości orbity geostacjonarnej. Wydaje się najprostszą metodą wypuszczania z tej windy satelitów jest właśnie wciąganie ich na taką wysokość a następnie pozwalanie (jeżeli mają być niżej) na pomocą silników manewrowych (i dłuższego czasu, żeby nie zużyć zbyt dużo paliwa) zejść na odpowiednią orbitę.

 

A tak na prawdę to kabel windy będzie musiał sięgać znacznie dalej (może nawet prawie 2x dalej) żeby był stabilny i nie spadł pod ciężarem części znajdującej się między Ziemią i orbitą geostacjonarną. W różnych niusach można przeczytać, że kabel windy będzie przyczepiony do satelity na orbicie geostacjonarnej (a nawet, że będzie 2 razy dłuższy tylko spuszczony spowrotem na ziemię żeby był "właściwie zakotwiczony" :-) ale to po prostu sensu nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W różnych niusach można przeczytać, że kabel windy będzie przyczepiony do satelity na orbicie geostacjonarnej (a nawet, że będzie 2 razy dłuższy tylko spuszczony spowrotem na ziemię żeby był "właściwie zakotwiczony"

 

Wystarczyłoby by nim kręcić i napęd do windy z głowy. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

wszytko fajnie... jest tylko jeden mały problemik... Jak ten kabel po pierwsze dostarczyć do satelity (jego ilość bezpośrednio przekłada się na jego ciężar... a małego przekroju to on miał nie będzie, a po drugie jak go opuścić na Ziemię... (nie spali się przy wejściu w atmosferę?). To są tylko problemy pierwsze z brzegu... a im dalej w las tym więcej drzew;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli kabel będzie wykonany z włókien węglowych lub nanorurek, to nie ma się czego bać w przypadku jego spalenia. Spłonie wyłącznie czysty węgiel i żywica epoksydowa, które podczas spalania nie dają toksycznych produktów.

 

Poza tym warto się zastanowić, po co w ogóle mielibyśmy ściągać coś takiego na ziemię? Równie dobrze można przyczepić rakietę do szczytu liny i wyciągnąć ją w ten sposób w kosmos.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Poza tym warto się zastanowić, po co w ogóle mielibyśmy ściągać coś takiego na ziemię? Równie dobrze można przyczepić rakietę do szczytu liny i wyciągnąć ją w ten sposób w kosmos.

 

Rozwijanie , nawet nici o długości 120 000 metrów jest niewykonalne przy tej prędkości (o silniku rakiety nie wspomnę).

 

Winda windą ,ale gdyby tak balon powiesić na takiej taśmie to można by uprawiać skoki ze spadochronem z wysokości powiedzmy 5 km bez kosztownego samolotu. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Satelita obserwacyjny Światowid i satelita-eksperyment KRAKsat, stworzone przez polską spółkę SatRevolution, zostały wypuszczone na orbitę z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Z oboma nanosatelitami udało się już nawiązać dwustronne połączenie. Po półgodzinnej ciszy radiowej systemy Światowida zostały automatycznie uruchomiane, a następnie radioamatorzy z różnych części świata zaczęli odbierać od niego sygnały i przesyłać je do firmy. W środę 17 lipca udało się odebrać pierwsze zdjęcie kalibracyjne, które umożliwiło sprawdzenie działania i dostrojenie systemów satelity. Wszystkie informacje potrzebne do nawiązania połączenia z satelitami oraz oprogramowanie służące do dekodowania danych, zostały publicznie udostępnione przez spółkę.
      Dzięki poprawionej predykcji położenia satelity jesteśmy coraz skuteczniejsi w nawiązywaniu kontaktu, czyli wysyłaniu i odbieraniu sygnału z urządzenia. Światowid został wypchnięty z ISS 3 lipca i jeszcze tego samego dnia nawiązaliśmy z nim dwustronne połączenie, więc podstawowa część misji zakończyła się sukcesem. Cała akcja silnie zaktywizowała też społeczność radioamatorów, którzy razem z nami przeżywali te fantastyczne emocje i dzielili się sygnałami ze Światowida. By pozyskać zdjęcia w najwyższej jakości, musimy mieć pewność, że systemy są odpowiednio skalibrowane. Udało nam się również nawiązać łączność z KRAKsatem. Możliwe było to dzięki współpracy KRAKsat Space Systems i SatRevolution z Przemysłowym Instytutem Automatyki i Pomiarów PIAP oraz z grupą doświadczonych krótkofalowców radioamatorów – komentuje Grzegorz Zwoliński, Prezes SatRevolution.
      Przywiezione na statku Cygnus N-11 nanosatelity, trafiły na ISS 19 kwietnia i spędziły tam ponad dwa miesiące, oczekując na przeładunek sprzętu i wypuszczenie z pokładu. Światowid to pierwszy polski satelita obserwacyjny Ziemi i technologia demonstracyjna spółki SatRevolution. Został stworzony na podstawie autorskiej platformy NanoBus – konstrukcji nośnej z zestawem podsystemów niezbędnych do funkcjonowania nanosatelity w kosmosie. Rozwiązanie to stanowi podstawę konstrukcji satelitów w standardzie CubeSat, czyli miniaturowego urządzenia, stosowanego w edukacji czy badaniach kosmosu.
      To właśnie Światowid ma stanowić podwaliny pod konstelację satelitów, służącą do obserwacji Ziemi w czasie rzeczywistym REC (Real-time Earth Observation Constellation). Na podstawie doświadczenia zebranego podczas jego misji powstanie satelita obserwacyjny ScopeSat, o znacznie lepszych parametrach – będzie w stanie wykonywać zdjęcia Ziemi z rozdzielczością 0,5 m.
      Razem ze Światowidem na orbitę wyniesiony został satelita KRAKsat, eksperyment naukowy. Jako pierwszy na świecie, do sterowania swoim położeniem będzie wykorzystywał ciecz magnetyczną. Mechanizm, który ma to umożliwiać – ferrofluidowe koło zamachowe – został zaprojektowany i zbudowany przez studentów AGH. Eksperci SatRevolution odpowiadali za projekt i wykonanie całej konstrukcji satelity, włącznie ze wszystkimi niezbędnymi podsystemami.
      Obecnie spółka współpracuje z Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk nad realizacją autorskiego modułu optycznego.- Ukończony mamy już jeden etap, pozostały nam jeszcze dwa. Planujemy wyniesienie na orbitę prototypowego nanosatelity obserwacyjnego ScopeSat, bazowego elementu konstelacji REC w 2021 roku. W kolejnym powstanie pierwsza wersja konstelacji złożona z 16 satelitów. W 2023 r. na orbitę wystrzelonych będzie już 66 satelitów, wyposażonych w rozkładany moduł optyczny DeploScope – dodaje Grzegorz Zwoliński.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jesteśmy świadkami narodzin nowej gałęzi przemysłu, serwisowania satelitów na orbicie. Obecnie satelita, któremu skończyło się paliwo, nie jest w stanie utrzymać swojej orbity i staje się bezużytecznym odpadem, nawet jeśli wszystkie jego urządzenia są sprawne.
      To wyrzucanie w błoto setek milionów dolarów, powiedział Al Tadros, wiceprezes firmy SSL. Wystąpił on niedawno w Waszyngtonie przed głównymi graczami w dziedzinie serwisowania i naprawy satelitów na orbicie. Firmy takie jak SSL mają nadzieję, że właścicielom satelitów bardziej będzie opłacało się ich serwisowanie niż wystrzeliwanie nowego sprzętu.
      W 2021 roku SSL chce wystrzelić, w ramach swojego programu Robotic Servicing of Geosynchronous Satellites (RSGS) pojazd, który będzie w stanie obsłużyć do ponad 30 satelitów znajdujących się na odległej orbicie geostacjonarnej. Obecnie znajduje się tam około 500 działających satelitów, głównie telekomunikacyjnych. Pojazd ma być w stanie dokonać inspekcji satelity, zatankować go, a może nawet naprawić czy wymienić podzespoły i ponownie umieścić go na właściwej orbicie. To olbrzymia szansa z finansowego punktu widzenia, mówi Tadros.
      Jeszcze inny pomysł ma firma Space Logistics, która podpisała już umowę z Intelsatem, zarządzającym 50 satelitami na orbicie stacjonarnej. Space Logistics, który należy do Northropa Grummana, jest autorem prostego pojazdu, który będzie dokował do satelity, umieszczał go na właściwej orbicie i pozostawał z nim, wykorzystując własny silnik do utrzymania satelity w odpowiedniej pozycji. Pierwszy taki pojazd ma rozpocząć pracę w przyszłym roku.
      Serwisowanie satelitów to jednocześnie sposób na, przynajmniej częściowe, poradzenie sobie z problemem odpadów na orbicie okołoziemskiej. A jest ona coraz bardziej zaśmiecona. Amerykańskie wojsko, które monitoruje to, co znajduje się na orbicie, mówi, że wśród 23 000 obiektów jedynie 1900 to działające satelity. Poza nimi wokół ziemi krąży (z prędkością od 20 km/h do 30 000 km/h) niemal 3000 niedziałających satelitów, 2000 rakiet oraz tysiące małych fragmentów, z których większość powstała wskutek celowej eksplozji chińskiego satelity w 2007 roku oraz zderzenia satelity Iridium ze starym rosyjskim satelitą w 2009 roku.
      W ciągu ostatnich 5 lat liczba satelitów na orbicie wzrosła o 50%. Problem odpadów staje się więc coraz poważniejszy. Zaczynają one zagrażać działającym satelitom oraz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Pojawiają się więc kolejne pomysły na poradzenie sobie ze śmietniskiem wokół Ziemi. Od 2008 roku Francja wymaga od swoich operatorów satelitów, by programowali je tak, żeby w ciągu 25 lat urządzenia wchodziły w atmosferę Ziemi i w niej płonęły. Te zaś, które znajdują się na orbicie geostacjonarnej mają być usuwane na „orbitę cmentarną” znajdującą się 300 kilometrów dalej. Powstają także prywatne firmy, które chcą zająć się sprzątaniem orbity. Na razie jednak nie mają one klientów.
      Zaś w USA toczy się debata na temat lepszego uregulowania kwestii korzystania z przestrzeni kosmicznej. Nie chcemy tam Dzikiego Zachodu, mówi Fred Kennedy, dyrektor Biura Technologii Taktycznych w DARPA. Zauważa on, że w przestrzeni kosmicznej znajduje się obecnie ponad 800 amerykańskich satelitów, zatem to USA powinny wystąpić z inicjatywą ustalenia reguł korzystania z orbity i jej sprzątania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      US Navy wystrzeliła supernowoczesnego satelitę, który znakomicie zwiększy możliwości komunikacyjne amerykańskich sił zbrojnych. Mobile User Objective System-1 (MUOS-1). Urządzenie trafi na orbitę geostacjonarną nad Pacyfikiem i po sześciomiesięcznych testach rozpocznie pracę. MUOS będzie składał się z czterech satelitów i zastąpić obecny system komunikacji. Zapewni on 16-krotnie lepszą przepustowość danych, pozwalając na równoczesne przesyłanie głosu, obrazu i danych.
      Obecnie amerykańskie siły zbrojne wykorzystują starzejący się system UHF Follow-On (UFO). Składa się on z 10 satelitów, jednak dwa przestały działać wiele lat temu. Budowa nowego systemu komunikacyjnego stała się koniecznością także dlatego, że wojsko polega na coraz większej liczbie samolotów bezzałogowych, które zapewniają coraz większe ilości informacji.
      W skład MUOS wejdą 4 satelity i 1 zapasowy. Każdy z nich będzie wyposażony w urządzenia komunikacyjne dwojakiego rodzaju. Jeden ich zestaw będzie kompatybilny z UFO, a drugi - cyfrowy - znakomicie zwiększy możliwości komunikacyjne. MUOS korzysta m.in. z komercyjnej technologii 3G.
      Minie jeszcze kilka lat zanim MUOS zacznie w pełni działać. MUOS-2 zostanie wystrzelony w lipcu 2013 roku, a satelity 3, 4 i 5 trafią na orbitę w rocznych odstępach.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szwajcarzy chcą posprzątać orbitę okołoziemską. Naukowcy z Politechniki Federalnej w Lozannie ogłosili rozpoczęcie prac nad projektem CleanSpace One. W jego ramach mają powstać satelity wyspecjalizowane w sprzątaniu kosmosu.
      Wokół Ziemi krąży coraz więcej śmieci pozostawionych tam przez człowieka. Zagrażają one zarówno Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, działającym satelitom (w 2009 roku amerykański Iridium-33 eksplodował po zderzeniu z nieczynnym radzieckim satelitą Cosmos-2251), jak i ludziom na Ziemi.
      Pierwszym celem CleanSpace One będzie albo szwajcarski pikosatelita Swisscube umieszczony na orbicie w 2009 roku, albo bliźniacze urządzenie TIsat, wystrzelone w lipcu 2010.
      Pierwsza „satelitarna sprzątaczka“, która ma być wystrzelona w 2015 lub 2016 roku, najpierw zbliży się do jednego z tych satelitów, wykorzystując w tym celu opracowywane właśnie ultrakompaktowe silniki. Następnie sięgnie automatycznym ramieniem i chwyci urządzenie. Po ustabilizowaniu złapanego satelity CleanSpace One skieruje się wraz z nim w stronę Ziemi i spłonie w atmosferze.
      Pierwszy model z rodziny CleanSpace One będzie, jak widać, jednorazowego użytku. Jednak w przyszłości ma powstać komercyjna linia satelitów sprzątających, z których każdy będzie w stanie przeprowadzić deorbitację odpadków o różnej wielkości.
      Szwajcarzy przyznają, że w związku z rosnącym zainteresowaniem wielkich agencji kosmicznych problemem śmieci na orbicie, chcą być pionierami na rynku sprzątania.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA rozważa sprywatyzowanie satelity Galaxy Evolution Explorer (GALEX). Agencja zakończyła finansowanie tego projektu, jednak satelita wciąż działa i ma wiele do zrobienia. O obcięciu funduszy zdecydowano po przeanalizowaniu wyników misji i stwierdzeniu, że inne satelity dają większe korzyści. Postanowiono zatem, że lepiej dofinansować inne misje.
      Jak mówi Jaya Bajpayee, odpowiedzialny za misje astrofizyczne, NASA nie ma prawa przyjmować finansowania z zewnątrz, zatem może dysponować tylko pieniędzmi przyznanymi jej przez Kongres. Sprawdzamy jednak możliwość przekazania satelity GALEX oraz związanego z nim wyposażenia naziemnego Caltechowi. Takie rozwiązanie dopuszcza ustawa Stevenson-Wydler Act - mówi Bajpayee. Ustawa ta zezwala na przekazywanie państwowych urządzeń badawczych instytucjom naukowym oraz organizacjom non-profit. Rzecznik NASA, Trent Perrotto zauważa, że Caltech nie musiałby płacić za satelitę i urządzenia.
      NASA już wcześniej przekazywała wyposażenie różnym organizacjom. Nigdy jednak nie oddano działającego satelity, stąd konieczność dokładnego przeanalizowania zapisów prawnych. Ponadto Caltech prowadzi analizę, mającą dać odpowiedź na pytanie, czy uczelnia może sobie pozwolić na utrzymanie satelity. Ostateczna decyzja ma zapaść przed końcem marca.
      GALEX został wystrzelony w 2003 roku za pomocą rakiety Pegazus z pokładu zmodyfikowanego samolotu pasażerskiego Lockheed L-1011 TriStar. Jego zadaniem jest badanie przestrzeni kosmicznej w paśmie ultrafioletu. Dzięki swojemu teleskopowi może on obserwować obiekty położone w odległości 10 miliardów lat świetlnych.
      Na utrzymanie misji GALEX NASA wydała w ciągu ostatnich ośmiu lat 150,6 miliona dolarów.
      W ciągu ostatnich miesięcy satelita obserwował Obłoki Magellana, płaszczyznę Drogi Mlecznej oraz gwiazdy, które obserwuje również Kepler, który poszukuje pozasłonecznych planet w konstelacjach Łabędzia i Liry.
      Obecnie urządzenia badawcze GALEX zostały wyłączone, a satelita wkrótce zostanie ustawiony tak, by mógł naładować swoje baterie. W stanie uśpienia będzie oczekiwał na decyzje, co do jego przyszłości. NASA mówi, że urządzenie jest w doskonałym stanie. Nie działa tylko jeden z fotodetektorów, który zepsuł się w 2009 roku, gdy doszło do krótkiego spięcia.
×
×
  • Create New...