Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Search the Community

Showing results for tags 'satelita'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Nasza społeczność
    • Sprawy administracyjne i inne
    • Luźne gatki
  • Komentarze do wiadomości
    • Medycyna
    • Technologia
    • Psychologia
    • Zdrowie i uroda
    • Bezpieczeństwo IT
    • Nauki przyrodnicze
    • Astronomia i fizyka
    • Humanistyka
    • Ciekawostki
  • Artykuły
    • Artykuły
  • Inne
    • Wywiady
    • Książki

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Skype


ICQ


Jabber


MSN


AIM


Yahoo


Lokalizacja


Zainteresowania

Found 36 results

  1. Jesteśmy świadkami narodzin nowej gałęzi przemysłu, serwisowania satelitów na orbicie. Obecnie satelita, któremu skończyło się paliwo, nie jest w stanie utrzymać swojej orbity i staje się bezużytecznym odpadem, nawet jeśli wszystkie jego urządzenia są sprawne. To wyrzucanie w błoto setek milionów dolarów, powiedział Al Tadros, wiceprezes firmy SSL. Wystąpił on niedawno w Waszyngtonie przed głównymi graczami w dziedzinie serwisowania i naprawy satelitów na orbicie. Firmy takie jak SSL mają nadzieję, że właścicielom satelitów bardziej będzie opłacało się ich serwisowanie niż wystrzeliwanie nowego sprzętu. W 2021 roku SSL chce wystrzelić, w ramach swojego programu Robotic Servicing of Geosynchronous Satellites (RSGS) pojazd, który będzie w stanie obsłużyć do ponad 30 satelitów znajdujących się na odległej orbicie geostacjonarnej. Obecnie znajduje się tam około 500 działających satelitów, głównie telekomunikacyjnych. Pojazd ma być w stanie dokonać inspekcji satelity, zatankować go, a może nawet naprawić czy wymienić podzespoły i ponownie umieścić go na właściwej orbicie. To olbrzymia szansa z finansowego punktu widzenia, mówi Tadros. Jeszcze inny pomysł ma firma Space Logistics, która podpisała już umowę z Intelsatem, zarządzającym 50 satelitami na orbicie stacjonarnej. Space Logistics, który należy do Northropa Grummana, jest autorem prostego pojazdu, który będzie dokował do satelity, umieszczał go na właściwej orbicie i pozostawał z nim, wykorzystując własny silnik do utrzymania satelity w odpowiedniej pozycji. Pierwszy taki pojazd ma rozpocząć pracę w przyszłym roku. Serwisowanie satelitów to jednocześnie sposób na, przynajmniej częściowe, poradzenie sobie z problemem odpadów na orbicie okołoziemskiej. A jest ona coraz bardziej zaśmiecona. Amerykańskie wojsko, które monitoruje to, co znajduje się na orbicie, mówi, że wśród 23 000 obiektów jedynie 1900 to działające satelity. Poza nimi wokół ziemi krąży (z prędkością od 20 km/h do 30 000 km/h) niemal 3000 niedziałających satelitów, 2000 rakiet oraz tysiące małych fragmentów, z których większość powstała wskutek celowej eksplozji chińskiego satelity w 2007 roku oraz zderzenia satelity Iridium ze starym rosyjskim satelitą w 2009 roku. W ciągu ostatnich 5 lat liczba satelitów na orbicie wzrosła o 50%. Problem odpadów staje się więc coraz poważniejszy. Zaczynają one zagrażać działającym satelitom oraz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Pojawiają się więc kolejne pomysły na poradzenie sobie ze śmietniskiem wokół Ziemi. Od 2008 roku Francja wymaga od swoich operatorów satelitów, by programowali je tak, żeby w ciągu 25 lat urządzenia wchodziły w atmosferę Ziemi i w niej płonęły. Te zaś, które znajdują się na orbicie geostacjonarnej mają być usuwane na „orbitę cmentarną” znajdującą się 300 kilometrów dalej. Powstają także prywatne firmy, które chcą zająć się sprzątaniem orbity. Na razie jednak nie mają one klientów. Zaś w USA toczy się debata na temat lepszego uregulowania kwestii korzystania z przestrzeni kosmicznej. Nie chcemy tam Dzikiego Zachodu, mówi Fred Kennedy, dyrektor Biura Technologii Taktycznych w DARPA. Zauważa on, że w przestrzeni kosmicznej znajduje się obecnie ponad 800 amerykańskich satelitów, zatem to USA powinny wystąpić z inicjatywą ustalenia reguł korzystania z orbity i jej sprzątania. « powrót do artykułu
  2. US Navy wystrzeliła supernowoczesnego satelitę, który znakomicie zwiększy możliwości komunikacyjne amerykańskich sił zbrojnych. Mobile User Objective System-1 (MUOS-1). Urządzenie trafi na orbitę geostacjonarną nad Pacyfikiem i po sześciomiesięcznych testach rozpocznie pracę. MUOS będzie składał się z czterech satelitów i zastąpić obecny system komunikacji. Zapewni on 16-krotnie lepszą przepustowość danych, pozwalając na równoczesne przesyłanie głosu, obrazu i danych. Obecnie amerykańskie siły zbrojne wykorzystują starzejący się system UHF Follow-On (UFO). Składa się on z 10 satelitów, jednak dwa przestały działać wiele lat temu. Budowa nowego systemu komunikacyjnego stała się koniecznością także dlatego, że wojsko polega na coraz większej liczbie samolotów bezzałogowych, które zapewniają coraz większe ilości informacji. W skład MUOS wejdą 4 satelity i 1 zapasowy. Każdy z nich będzie wyposażony w urządzenia komunikacyjne dwojakiego rodzaju. Jeden ich zestaw będzie kompatybilny z UFO, a drugi - cyfrowy - znakomicie zwiększy możliwości komunikacyjne. MUOS korzysta m.in. z komercyjnej technologii 3G. Minie jeszcze kilka lat zanim MUOS zacznie w pełni działać. MUOS-2 zostanie wystrzelony w lipcu 2013 roku, a satelity 3, 4 i 5 trafią na orbitę w rocznych odstępach.
  3. Szwajcarzy chcą posprzątać orbitę okołoziemską. Naukowcy z Politechniki Federalnej w Lozannie ogłosili rozpoczęcie prac nad projektem CleanSpace One. W jego ramach mają powstać satelity wyspecjalizowane w sprzątaniu kosmosu. Wokół Ziemi krąży coraz więcej śmieci pozostawionych tam przez człowieka. Zagrażają one zarówno Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, działającym satelitom (w 2009 roku amerykański Iridium-33 eksplodował po zderzeniu z nieczynnym radzieckim satelitą Cosmos-2251), jak i ludziom na Ziemi. Pierwszym celem CleanSpace One będzie albo szwajcarski pikosatelita Swisscube umieszczony na orbicie w 2009 roku, albo bliźniacze urządzenie TIsat, wystrzelone w lipcu 2010. Pierwsza „satelitarna sprzątaczka“, która ma być wystrzelona w 2015 lub 2016 roku, najpierw zbliży się do jednego z tych satelitów, wykorzystując w tym celu opracowywane właśnie ultrakompaktowe silniki. Następnie sięgnie automatycznym ramieniem i chwyci urządzenie. Po ustabilizowaniu złapanego satelity CleanSpace One skieruje się wraz z nim w stronę Ziemi i spłonie w atmosferze. Pierwszy model z rodziny CleanSpace One będzie, jak widać, jednorazowego użytku. Jednak w przyszłości ma powstać komercyjna linia satelitów sprzątających, z których każdy będzie w stanie przeprowadzić deorbitację odpadków o różnej wielkości. Szwajcarzy przyznają, że w związku z rosnącym zainteresowaniem wielkich agencji kosmicznych problemem śmieci na orbicie, chcą być pionierami na rynku sprzątania.
  4. KopalniaWiedzy.pl

    Prywatyzacja satelity

    NASA rozważa sprywatyzowanie satelity Galaxy Evolution Explorer (GALEX). Agencja zakończyła finansowanie tego projektu, jednak satelita wciąż działa i ma wiele do zrobienia. O obcięciu funduszy zdecydowano po przeanalizowaniu wyników misji i stwierdzeniu, że inne satelity dają większe korzyści. Postanowiono zatem, że lepiej dofinansować inne misje. Jak mówi Jaya Bajpayee, odpowiedzialny za misje astrofizyczne, NASA nie ma prawa przyjmować finansowania z zewnątrz, zatem może dysponować tylko pieniędzmi przyznanymi jej przez Kongres. Sprawdzamy jednak możliwość przekazania satelity GALEX oraz związanego z nim wyposażenia naziemnego Caltechowi. Takie rozwiązanie dopuszcza ustawa Stevenson-Wydler Act - mówi Bajpayee. Ustawa ta zezwala na przekazywanie państwowych urządzeń badawczych instytucjom naukowym oraz organizacjom non-profit. Rzecznik NASA, Trent Perrotto zauważa, że Caltech nie musiałby płacić za satelitę i urządzenia. NASA już wcześniej przekazywała wyposażenie różnym organizacjom. Nigdy jednak nie oddano działającego satelity, stąd konieczność dokładnego przeanalizowania zapisów prawnych. Ponadto Caltech prowadzi analizę, mającą dać odpowiedź na pytanie, czy uczelnia może sobie pozwolić na utrzymanie satelity. Ostateczna decyzja ma zapaść przed końcem marca. GALEX został wystrzelony w 2003 roku za pomocą rakiety Pegazus z pokładu zmodyfikowanego samolotu pasażerskiego Lockheed L-1011 TriStar. Jego zadaniem jest badanie przestrzeni kosmicznej w paśmie ultrafioletu. Dzięki swojemu teleskopowi może on obserwować obiekty położone w odległości 10 miliardów lat świetlnych. Na utrzymanie misji GALEX NASA wydała w ciągu ostatnich ośmiu lat 150,6 miliona dolarów. W ciągu ostatnich miesięcy satelita obserwował Obłoki Magellana, płaszczyznę Drogi Mlecznej oraz gwiazdy, które obserwuje również Kepler, który poszukuje pozasłonecznych planet w konstelacjach Łabędzia i Liry. Obecnie urządzenia badawcze GALEX zostały wyłączone, a satelita wkrótce zostanie ustawiony tak, by mógł naładować swoje baterie. W stanie uśpienia będzie oczekiwał na decyzje, co do jego przyszłości. NASA mówi, że urządzenie jest w doskonałym stanie. Nie działa tylko jeden z fotodetektorów, który zepsuł się w 2009 roku, gdy doszło do krótkiego spięcia.
  5. KopalniaWiedzy.pl

    Startuje pierwszy polski satelita

    Dzisiaj pomiędzy godziną 11.00 a 13.00 z kosmodromu Kourou w Gujanie Francuskiej wystartuje rakieta Vega, która zabierze w przestrzeń kosmiczną pierwszego polskiego satelitę. PW-Sat to wynik współpracy studentów Politechniki Warszawskiej i Centrum Badań Kosmicznych PAN. Projekt rozpoczął się w 2005 roku, gdy grupa studentów postanowiła zbudować od podstaw pierwszego polskiego satelitę. Podjęto decyzję, że będzie to urządzenie typu CubeSat, a jego misja ma polegać na przetestowaniu techniki deorbitacji satelitów. Polski pikosatelita to kostka o wymiarach 100x100x113 milimetrów i wadze 1004 gramów. Zgodnie z wytycznymi dla tego typu obiektów, podczas pracy na orbicie nie mogą się od nich oddzielać żadne części, satelita nie może zawierać żadnych niebezpiecznych materiałów ani wykorzystywać pirotechniki. To oznacza, że PW-Sat nie posiada silników manewrowych. Polski satelita trafi na orbitę wraz z kilkoma innymi pikosatelitami. Badania nad deorbitacją i spaleniem satelity w atmosferze mogą w przyszłości posłużyć do oczyszczenia orbity okołoziemskiej z krążących po niej śmieci.
  6. Na orbicie Księżyca znalazł się drugi z satelitów GRAIL (Gravity Recovery And Interior Laboratory). Tandem GRAIL-A i GRAIL-B pozwoli na badanie Srebrnego Globu z niespotykaną dotychczas dokładnością. NASA rozpoczyna w nowym roku nową misję badawczą. Oba pojazdy GRAIL znacząco poszerzą naszą wiedzę o Księżycu i o ewolucji naszej planety - powiedział szef NASA Charles Bolden. Na orbicie Księżyca najpierw znalazł się GRAIL-A, który trafił na nią 31 grudnia 2011 roku o godzinie 9:00 naszego czasu. GRAIL-B rozpoczął podróż po orbicie wczoraj o 9:43 naszego czasu. Przez najbliższe kilka tygodni oba satelity będą przez operatorów przesuwane tak, by w końcu osiągnęły orbitę na wysokości 55 kilometrów. Czas ich obiegu wokól Srebrnego Globu będzie wówczas wynosił nieco mniej niż 2 godziny. Właściwa misja badawcza rozpocznie się w marcu bieżącego roku. Oba satelity będą wymieniały między sobą sygnały radiowe, pozwalające na precyzyjne określenie dzielącej je odległości. Pojazdy będą mierzyły zmiany pola grawitacyjnego Księżyca powodowane obecnością widocznych (góry, kratery), jak i niewidocznych (położonych pod powierzchnią) struktur. Zmiany pola grawitacyjnego spowodują, że satelity będą zmieniały położenie względem siebie. Naukowcy z NASA przetworzą tak uzyskane informacje na precyzyjną mapę pola grawitacyjnego ziemskiego satelity. Pozwoli to na zrozumienie tego, co dzieje się pod powierzchnią Księżyca, a dzięki temu zdobędziemy nowe informacje na temat historii naszej planety. Na pokładzie każdego z satelitów znajduje się niewielki aparat fotograficzny GRAIL MoonKAM. Dane z aparatów zostaną wykorzystane w szkołach średnich oraz będą używane do prezentacji osiągnięć misji. Do końca stycznia potrwa też konkurs, w ramach którego studenci i uczniowie mogą zaproponować nowe nazwy dla obu satelitów.
  7. Pojazd NanoSail-D, który spędził 240 dni na orbicie okołoziemskiej, zakończył swoją misję. Był on pierwszym urządzeniem w kosmosie napędzanym przez żagiel słoneczny. Kończąc podróż pojazdu NASA zademonstrowała też sposób na kontrolowane całkowite spalenie w atmosferze obiektów, które opuściły orbitę. Może się to w przyszłości przydać do oczyszczenia okolic planety z krążących wokół niej odpadków. Analizujemy dane uzyskane podczas misji. Wraz z danymi eksperymentu FASTSAT przydadzą się one do zbadania wpływu oporu górnych warstw atmosfery na ponowne wejście satelity w atmosferę - mówi Joe Casas, naukowiec z Marshall Space Flight Center. Ostatni etap wejścia zależał od aktywności słonecznej, gęstości atmosfery otaczającej NanoSail-D oraz kąta nachylenia żagla względem orbity. To niesamowite, jak satelita reagował na ciśnienie wiatru słonecznego. Niedawne flary na Słońcu zwiększyły opór i przyspieszyły spadanie satelity - dodaje kolega Casasa, Dean Alhorn.
  8. KopalniaWiedzy.pl

    Fobos-Grunt spadnie na Ziemię

    Agencja Interfax poinformowała, że kontrolerom lotu nie udało się nawiązać kontaktu z pojazdem Fobos-Grunt. Sonda uważana jest za straconą - stwierdzili przedstawiciele agencji kosmicznej. Oficjalny komunikat o porażce misji zostanie wydany w ciągu najbliższych dni. Sondzie nie udało się uruchomić silników, które miały ustawić ją na odpowiedniej orbicie umożliwiającej dotarcie do Marsa. Fobos-Grunt, zawierający m.in. toksyczne paliwo, spadnie na Ziemię w przyszłym miesiącu. Fobos-Grunt miał dotrzeć do księżyca Marsa, Fobosa, oraz umieścić na orbicie Marsa chińskiego satelitę. Misja była ważna też ze względów prestiżowych, gdyż w eksploracji Marsa zarówno ZSRR jak i Federacja Rosyjska pozostają w tyle za USA. Rosja zanotowała ostatnio całą serię niepowodzeń. W czasie nieudanych startów utracono nowe satelity wojskowe i telekomunikacyjne. Z kolei w sierpniu rozbił się pojazd, który miał dostarczyć zaopatrzenie na Międzynarodową Stację Kosmiczną.
  9. KopalniaWiedzy.pl

    NASA przetestuje słoneczne żagle

    NASA ma zamiar wysłać w kosmos pierwszego w historii satelitę, który będzie napędzany żaglami słonecznymi. Satelita NanoSail-D ma być wstrzelony 29 lipca. To niewielkie urządzenie o wadze zaledwie 4 kilogramów będzie napędzane żaglami, których powierzchnia wyniesie 10 metrów kwadratowych. Żagle wykonano z polimeru pokrytego aluminium. Ich grubość jest mniejsza niż grubość kartki papieru. Teoretycznie fotony uderzające o żagle mogą rozpędzić pojazd do prędkości około 180 kilometrów na godzinę. Zmiana położenia żagli pozwoli na zmianę kierunku lotu satelity. Misja NanoSail-D ma sprawdzić przydatność technologii żagli słonecznych w misjach kosmicznych oraz pozwolić na udoskonalenie tego typu napędu. Koncepcja słonecznego żagla została opracowana w latach 20. ubiegłego wieku. Od tamtej pory przeprowadzono kilka testów z żaglem, ale nigdy nie użyto go do napędzania żadnego pojazdu. Gdy NanoSail-D trafi na orbitę, sterowany komputerem specjalny system najpierw spali sieć chroniącą żagle, powodując ich wysunięcie się, a 15 sekund później, po spaleniu kolejnych lin zabezpieczających, żagle zostaną rozwinięte. Satelita pozostanie na orbicie od 5 do 14 dni w czasie których będzie testowany.
  10. Przed dwoma dniami z bazy Sił Powietrznych Vandenberg w Kalifornii wystrzelono pierwszego satelitę, który jednocześnie obserwuje bieżące zmiany pogodowe oraz długoterminowe zmiany klimatyczne. NPP (National polar-orbiting operational satellite system Preparatory Project) to system przejściowy, który wskazuje, w jakim kierunku będą rozwijały się satelity. Jest on rodzajem mostu łączącego współczesne urządzenia z tymi, które za około 5 lat zaczną krążyć wokół Ziemi. NPP pomoże nam zrozumieć ‚jutro'. Niezależnie od tego, czy za ‚jutro' uznamy jutrzejsza pogodę czy to, co stanie się z klimatem za kilka lub kilkadziesiąt lat - mówi Andrew Carson, odpowiedzialny za program NPP. Satelita waży nieco ponad 2 tony i będzie krążył pomiędzy biegunami na wysokości 824 kilometrów nad powierzchnią planety. Jego umieszczenie na orbicie to skok o całą generację w dziedzinie obserwacji pogody, uważa Jim Gleason z Goddar Space Flight Center. Nowy satelita korzystając z pięciu różnych instrumentów będzie badał 30 różnych czynników wpływających na klimat (m.in. koncentrację aerozoli, warstwę ozonową, temperatury powierzchni lądów i oceanów, zmiany pokrywy lodowej, zmiany wegetacji roślin) i prześle każdego dnia 4 terabajty danych. NPP służy też jako zapowiedź powstania nowoczesnego systemu satelitarnego Joint Polar Satellite System (JPSS). Wstępna koncepcja tego systemu narodziła się w 1996 roku. Później został on przemianowany na National Polar-orbiting Operational Environmental Satellite System (NPOESS) i miał służyć zarówno celom cywilnym jak i wojskowym. Rosnące koszty takiego rozwiązania spowodowały, że w 2010 roku zrezygnowano z rozwoju NPOESS, a cywilom i wojskowym kazano rozwijać własne systemy satelitarne. NASA połączyła siły z NOAA (Narodowa Administracja ds. Oceanów i Atmosfery), a wynikiem ich współpracy jest właśnie NPP. Satelita ma pracować przynajmniej przez pięć lat, będzie zatem na orbicie, gdy w 2016 roku zostanie wystrzelony pierwszy satelita systemu JPSS - JPSS-1. System JPSS ma służyć nie tylko badaniom pogody i klimatu, ale będą wykorzystywane też w sytuacjach zagrożenia. Pozwolą monitorować trasy huraganów, pożary lasów i pomagać przy ewakuacji ludności. Obecnie orbita okołobiegunowa jest wykorzystywana tylko przez trzy systemy satelitów. Jeden z nich należy do EUMETSAT, a dwa pozostałe są własnością NOAA i amerykańskiego Departamentu Obrony.
  11. KopalniaWiedzy.pl

    Atak na amerykańskie satelity

    Chińscy hakerzy, prawdopodobnie zatrudnieni przez armię ChRL czterokrotnie włamali się do dwóch amerykańskich satelitów. Ataki miały miejsce w latach 2007-2008 i wykorzystano podczas nich norweską stację naziemną. Satelity, które padły ofiarami ataków, używane są do badań klimatycznych i obserwacji powierzchni planety. Raport na temat włamań, przygotowany przez amerykańską U.S.-China Economic and Security Review Commision zostanie opublikowany w przyszłym miesiącu. Takie ataki stanowią potencjalne zagrożenie, zwłaszcza, gdy dotyczą satelitów wypełniających bardziej istotne zadania. Dostęp do systemów kontroli pozwala włamywaczowi uszkodzić lub zniszczyć satelitę. Może on też zablokować dostęp operatorom czy sfałszować przekaz satelitarny - czytamy w raporcie. Chińczycy zaatakowali satelity Landsat-7 oraz Terra AM-1. Za kontrolę nad oboma satelitami odpowiedzialna jest komercyjna Svalbard Satellite Station na Spistbergenie. Stacja jest podłączona do internetu, który wykorzystuje do przesyłania danych. W raporcie nie oskarżono wprost chińskiego rządu. Stwierdzono jedynie, że atak jest zgodny z chińską taktyką, która zaleca unieruchamianie wrogich systemów kosmicznych, a w szczególności infrastruktury naziemnej, takiej jak stacje kontroli satelitów.
  12. Przed godziną z Gujany Francuskiej wystartowała rakieta Sojuz, niosąca na pokładzie dwa pierwsze satelity europejskiego systemu nawigacji Galileo. Jak wcześniej informowaliśmy, start rakiety przewidziany był na czwartek 20 października, jednak opóźniono go ze względu na wyciek z jednego z zaworów systemu paliwowego. Cały system podejmie pracę nie wcześniej niż w roku 2014, kiedy to na orbicie ma być 18 satelitów. Docelowo Galileo może korzystać nawet z 30 satelitów, w tym 3 rezerwowych. Satelity systemu Galileo zostaną umieszczone na wysokości 23 000 kilometrów nad Ziemią. Gdy cały system trafi na orbitę, z każdego punktu na planecie mają być widoczne co najmniej 4 satelity. Galileo będzie korzystał też z rozbudowanej infrastruktury naziemnej, dzięki której błąd pomiaru ma nie przekraczać 30 centymetrów. Na potrzeby uruchomienia sieci składającej się z 14 satelitów oraz infrastruktury naziemnej przeznaczono 2,4 miliarda euro. Kosztem dodatkowego 1,9 miliarda euro w latach 2014-2020 zostanie osiągnięta pełna wydajność systemu. Jego roczny koszt utrzymania szacowany jest na 800 milionów euro.
  13. W piśmie Acta Astronautica ukazał się artykuł, którego autorzy proponują wysłanie satelitów oczyszczających orbitę okołoziemską z pozostawionych tam śmieci. Pojazdy miałby zająć się największymi odpadkami, takimi jak np. pozostałości rakiet nośnych. Ich zadaniem byłoby przechwycenie takiego odpadu i skierowanie go w stronę Ziemi, by spłonął w atmosferze. Pomysłodawcy twierdzą, że w ten sposób tanim kosztem jeden satelita mógłby usunąć z orbity 5-10 obiektów rocznie. Obecnie wokół Ziemi krąży ponad 17 000 pozostawionych przez człowieka odpadków o wielkości ponad 10 centymetrów każdy. Gdy duże obiekty zderzą się ze sobą, rozlatują się na setki i tysiące mniejszych. Właśnie takiemu scenariuszowi chcą zapobiec pomysłodawcy oczyszczania orbity. Problem jest bardzo poważny i należy go pilnie rozwiązać. Musimy działać teraz. Im dłużej będziemy zwlekali, tym więcej odpadów będziemy mieli do usunięcia - mówi Marco Castronuovo z Włoskiej Agencji Kosmicznej, jeden z autorów artykułu. Uczeni obawiają się reakcji łańcuchowej, podczas której, w związku z coraz większym zanieczyszczeniem orbity, poszczególne odpadki będą rozbijały się o siebie, a powstałe w ten sposób chmury odpadów, będą rozbijały kolejne śmieci. Z czasem niska orbita Ziemi może okazać się bezużyteczna z powodu olbrzymiej ilości krążących zanieczyszczeń. Już w tej chwili pozostawione przez ludzi śmieci zagrażają satelitom i stanowią niebezpieczeństwo dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej czy astronautów. Sporym problemem są uregulowania prawne, a raczej ich brak. Nie wiadomo bowiem, kto miałby odpowiadać za likwidację odpadów. Część z nich należy do państw, które w ogóle się tym problemem nie przejmują, a jednocześnie nie chcą, by ktokolwiek miał dostęp do ich urządzeń, nawet jeśli już nie są one używane. Jeśli zaczniemy od zużytych części rakiet nośnych, które nie mają na swoim pokładzie żadnych istotnych urządzeń, nie powinno się to spotkać ze sprzeciwem właściciela rakiety - mówi Castronouvo. Uczony wie jednak, że przekonanie polityków do tego pomysłu nie będzie proste. To może być przez nich odbierane jako zagrożenie dla wciąż używanych systemów. Jeśli bowiem masz możliwości przechwycenia obiektu w przestrzeni kosmicznej i zrzucenia go na Ziemię, to nic nie stoi na przeszkodzie, by przechwycić działającego satelitę i go zniszczyć - mówi naukowiec.
  14. KopalniaWiedzy.pl

    Ziemia miała dwa księżyce?

    Naukowcy twierdzą, że w przeszłości Ziemia mogła mieć dwa księżyce. Nieistniejący już niewielki księżyc uległ zniszczeniu wskutek kolizji z dzisiejszym satelitą naszej planety. Takie zderzenie wyjaśniałoby, dlaczego góry po jasnej stronie Księżyca są płaskie, a po drugiej stronie sięgają ponad 3000 metrów. Teraz zaproponowano nową teorię wyjaśniającą różnice w wyglądzie gór. Uczeni już od dawna uważają, że przed około 4 miliardami lat doszło do zderzenia Ziemi z planetą wielkości Marsa. Wskutek kolizji w przestrzeń kosmiczną został wyrzucony materiał, który z czasem uformował Księżyc. Jednak doktor Martin Jutzi z Uniwersytetu w Bernie i jego koledzy uważają, że z materiału uformowały się dwa satelity. Jeśli popatrzymy na obecnie obowiązującą teorię nie ma w niej niczego, co wyjaśniałoby, dlaczego miałby powstać tylko jeden księżyc. Nasza teoria pasuje dobrze do teorii o zderzeniu planet - mówi Jutzi. Z czasem doszło do zderzenia obu księżyców. Kolizja przebiegała z bardzo małą prędkością, wynoszącą około 2,4 kilometra na sekundę. W czasie zderzenia pod cienką powierzchnią większego księżyca znajdował się ocean magmy. Uderzenie przesunęło masy magmy. Autorzy nowej teorii mówią, że pokazuje ona możliwość pewnych wydarzeń, a nie jest dowodem na to, że miały one miejsce. Model ten jednak będzie można sprawdzić, nakładając go na szczegółowe informacje o Księżycu zbierane przez Lunar Reconneissance Orbiter. Do jej potwierdzenia lub odrzucenia przyczynią się też dane, które zostaną uzyskane dzięki startującej w przyszłym roku misji Gravity Recovery and Interior Laboratory (GRAIL). Jednak najpoważniejszym dowodem były próbki przywiezione z Księżyca.
  15. NASA z uwagę śledzi szczątki radzieckiego satelity, które mogą uderzyć w Międzynarodową Stację Kosmiczną. Cosmos 375 został wystrzelony w 1970 roku przez Związek Radziecki i rozpadł się na części po zderzeniu z innym satelitą. Szczegóły wypadku nie są znane. Szczątki satelity znajdą się w pobliżu ISS dzisiaj około godziny 17.00 czasu polskiego. Dzisiaj też dwóch amerykańskich astronautów ma wyjść poza stację. Przedstawiciele NASA poinformowali, że załoga wie o zagrożeniu i jest gotowa uruchomić silniki manewrowe, by przesunąć Stację w razie potrzeby. NASA monitoruje obecnie ponad 500 000 odpadków krążących wokół Ziemi.
  16. KopalniaWiedzy.pl

    Nowy system pozwala "myśleć" satelitom

    Grupa naukowców z brytyjskiego University of Southampton, pracująca pod kierunkiem profesora Sandora Veresa, opracowała pierwszy system, który pozwala "myśleć" satelitom i innym pojazdom kosmicznym. Sysbrain wykorzystuje techniki przetwarzania języków naturalnych do odczytywania dokumentów technicznych napisanych w języku angielskim (korzysta z sEnglish - system English). Dzięki temu satelity mogą zrozumieć instrukcje, co da im nowe możliwości, takie jak unikanie kolizji, adaptowanie się do warunków misji, identyfikowanie problemów czy naprawa uszkodzeń. Jak mówi Veres, to pierwszy na świecie system publikacyjny, pozwalający na przekazanie wiedzy technicznej maszynom. Otwiera on inżynierom drogę do przekazywania bezpośrednich poleceń. System może działać nie tylko w przestrzeni kosmicznej, ale pozwala na współpracę z maszynami powietrznymi, podwodnymi czy znajdującymi się na powierzchni Ziemi.
  17. KopalniaWiedzy.pl

    Namierzanie dzięciołów z kosmosu

    Naukowcy z University of Idho pracują nad techniką monitorowania i zliczania dzięciołów z przestrzeni kosmicznej. Dzięki zlokalizowanemu np. na satelicie laserowemu wysokościomierzowi są w stanie przewidzieć, w jakiej części stanowych lasów żyją ptaki. Urządzenie nie wskazuje jak wynurzający się z nieba palec konkretnego ptaka bądź drzewa, ale potrafi wykryć kluczowe cechy lasu, np. jego gęstość. Wstępne testy lasera wykazały, że dobrze się sprawdza w wykrywaniu rejonów wybieranych przez dzięcioły smugoszyje (Dryocopus pileatus). Amerykanie zdecydowali się na badanie populacji tego właśnie gatunku, ponieważ stanowi on idealny wskaźnik różnorodności ptaków na danym terenie. W warunkach leśnych tworzy on domy dla wielu innych gatunków. Dzięcioły są bardzo wrażliwe na cechy lasu i dlatego pozostają wyjątkowo wybiórcze, gdy podejmują decyzję, gdzie się osiedlić – tłumaczy dr Kerri Vierling. Zespół przyglądał się ok. 20 tys. hektarów lasu w północnej części stanu Idho wokół góry Moscow. Akademicy posłużyli się danymi zbieranymi przez laserowe wysokościomierze ze statków powietrznych oraz z należącego do NASA satelity ICESat (tutaj było to możliwe do 30 sierpnia br., kiedy to po 7 latach pracy sonda została zniszczona, a jej szczątki spadły do Morza Barentsa). Urządzenie z satelity miało pierwotnie mierzyć wysokość powierzchni lodu w rejonach polarnych, ale szybko okazało się, że świetnie nadaje się również do zdobywania informacji dotyczących roślinności w zgoła odmiennych warunkach klimatycznych. W tym ostatnim przypadku należało zwrócić uwagę na sposób odbijania promienia lasera od korony drzew, liści i gruntu. Próbujemy mierzyć średnice drzew oraz gęstość ich upakowania. Nie możemy tego zrobić bezpośrednio za pomocą instrumentu, ale grubość drzewa da się wyznaczyć na podstawie wysokości: wysokie drzewa są grubsze od niskich. O gęstości wyrastania drzew wnioskujemy, porównując relatywną ilość światła odbijanego przez liście i ziemię – wyjaśnia jeden z członków ekipy Patrick Adam. Dzięciołów należało poszukiwać na najwyższych drzewach o największej średnicy. Dodatkowo ze względu na zwyczaje żywieniowe (zamiłowanie do mrówek z rodzaju Camponotus) dzięcioł długoszyi potrzebuje gęstego lasu. Z oczywistych względów zespół nie mógł poprzestać na laserowych pomiarach i udał się w teren, by przeprowadzić na miejscu spis ptaków. Dotąd ocena rodzaju lasu wymagała wysyłania w teren wielu osób. Zdobywano dużo szczegółowych danych, ale sam proces był praco- i czasochłonny. Wykorzystanie do tego celu laserowych wysokościomierzy wydaje się więc idealnym rozwiązaniem. Najpierw uzyskiwano by obraz z satelity, a potem – po wybraniu kilku najlepiej nadających się do jakiegoś celu punktów – do lasu wyruszaliby naukowcy. W przyszłości biolodzy chcieliby m.in. korzystać z oprzyrządowania przygotowywanego przez NASA do misji Deformation, Ecosystem Structure and Dynamics of Ice (DESDynI). Niewykluczone, że identyczne podejście będzie można zastosować do zliczania przedstawicieli innych "wybrednych" środowiskowo gatunków.
  18. KopalniaWiedzy.pl

    Kosmiczny nadzorca śmieci

    Siły Powietrzne USA wystrzelą w bieżącym tygodniu satelitę, którego zadaniem będzie monitorowanie śmieci znajdujących się w przestrzeni okołoziemskiej. Urządzenie Space-Based Space Surveillance Satellite (SBSS) kosztowało 500 milionów dolarów. Producenci satelity, firmy Boeing oraz Ball Aerospace & Technologies Corp., zapewniają, że nowe urządzenie ma 3-krotnie większe szanse na wykrycie niebezpiecznych odpadków i robi znajduje je dwukrotnie szybciej, niż dotychczas wykorzystywane czujniki. Ponadto może śledzić 10-krotnie więcej odpadków, niż jest śledzonych obecnie. SBSS korzysta z teleskopu, który przekazuje obraz do Bazy Lotniczej Schriever w Kolorado. "Możemy bardzo szybko śledzić obiekty, bez konieczności przesuwania satelity" - mówi Tim Harris z Ball. Urządzenie jet w stanie wykryć obiekty o wielkości zaledwie 10 centymetrów. Na orbicie geostacjonarnej znajdują się miliony szczątków, w większości pozostawione tam przez człowieka. Obecnie szczątki te są monitorowane z Ziemi. Odpowiedzialne za to teleskopy są w stanie śledzić około 22 000 z nich.
  19. KopalniaWiedzy.pl

    Satelitarne śledzenie samochodów

    W Wielkiej Brytanii rozpoczęły się testy technologii satelitarnej, która mierzy średnią prędkość pojazdów na długich odcinkach. System składa się z umieszczonych przy drogach kamer (na razie znajdują się one w dwóch miejscach) oraz z GPS. "SpeedSpike" ma za zadanie obliczyć średnią prędkość pojazdu pomiędzy dwoma dowolnymi punktami sieci. Przydrożne kamery rozpoznają tablicę rejestracyjną - a mają to robić niezależnie od pogody i pory dnia - a GPS określi, z jaką średnią prędkością poruszał się pojazd. System przyda się zarówno do zarządzania ruchem i umożliwi rozładowywanie korków, jak i pozwoli na wyłapywanie piratów drogowych.
  20. KopalniaWiedzy.pl

    Wielki Zderzacz Hadronów przegra wyścig?

    Jednym z zadań Wielkiego Zderzacza Hadronów jest znalezienie bozonu Higgsa. LHC może jej szukać przez kilka lat i niewykluczone, że zostanie wyprzedzony przez inne, pracujące od ubiegłego roku urządzenie. Mowa tutaj o satelicie FERMI, którego zadaniem jest wykrywanie promieniowania gamma. Jednym z jego źródeł prawdopodobnie jest ciemna materia, a dokładniej proces anihilacji jej cząstek. Nie wiadomo, z czego składa się ciemna materia, jednaknaukowcy spekulują, że mogą ją tworzyć słabo oddziałujące masywne cząstki (WIMP). Istnienie WIMP przewiduje wiele teorii. W tego typu modelach cząstki tworzące ciemną materię mogą annihilować i tworzyć nowe cząstki. Na przykład dwa WIMP o masie 50-200 elektronowoltów mogą anihilować do dwóch fotonów gamma. Ale mogą też utworzyć jeden foton i jedną masywną cząstkę. Tą cząstką może być np. bozon Higgsa. Jeśli teorie są słuszne, to FERMI, który skupia się na centrum galaktyki, gdzie powinny koncentrować się cząstki ciemnej materii, powinien wykryć sygnał charakterystyczny dla promieniowania gamma. Jeśli będzie on w określony sposób zmieniony, może to być oznaką istnienia bozonu Higgsa. Zdaniem Tima Taita z University of California w Irvine, FERMI ma spore szanse trafić na bozon wcześniej niż LHC. FERMI zanotował już promieniowanie gamma z centrum Drogi Mlecznej. Dotychczas jednak dane wykorzystywano jedynie do oszacowania ilości ciemnej materii, która się tam znajduje.
  21. KopalniaWiedzy.pl

    GPS ma problemy

    Amerykańskie Rządowe Biuro Księgowe (GAO - Government Accountability Office), którego zadaniem jest nadzorowanie wydawania pieniędzy publicznych i przedkładanie informacji prezydentowi i Kongresowi, alarmuje, iż już za rok system GPS może doświadczać poważnych zaburzeń. Zdaniem GAO amerykańskie lotnictwo wojskowe, które nadzoruje GPS, nie poczyniło odpowiednich kroków w celu zapewnienia bezawaryjnej działalności systemu liczącego sobie już 20 lat. Każdego roku na utrzymanie GPS Amerykanie wydają niemal 2 miliardy dolarów, jednak to nie wystarcza. Zdaniem GAO już w przyszłym roku niektóre kluczowe (i wiekowe) satelity mogą spłonąć w atmosferze. O problemie wiadomo nie od dzisiaj. Już na początku 2007 roku w przestrzeń kosmiczną miały być wystrzelone nowe satelity, których zadaniem miało być zastąpienie wysłużonego sprzętu. Jednak trudności techniczne i kłopoty z podwykonawcami spowodowały, że nowy sprzęt wciąż nie trafił na orbitę okołoziemską. Start rakiet z nowymi satelitami przewidziany jest na listopad bieżącego roku. Musimy pamiętać, że korzystanie z systemu GPS jest coraz bardziej popularne. Używa go wojsko, geodeci, transport oraz zwykli ludzie. Coraz więcej serwisów internetowych i operatorów sieci komórkowych oferuje też usługi geolokalizacyjne oparte na GPS. Pocieszający jest fakt, że GPS jest tak ważnym i użytecznym systemem, iż Amerykanom zależy na jego utrzymaniu. Zrobią więc wszystko, by pracował bez zakłóceń.
  22. KopalniaWiedzy.pl

    OCO wpadł do oceanu

    Orbiting Carbon Observatory (OCO), pierwszy satelita NASA, który został skonstruowany z myślą o badaniu dwutlenku węgla w atmosferze, spadł do oceanu w trzy minuty po starcie. Warte 273 miliony dolarów urządzenie miało dać jednoznaczną odpowiedź na pytanie czy CO2 powoduje globalne ocieplenie. OCO miał badać różne źródła CO2 oraz sprawdzać, w jakim stopniu jest on absorbowany przez wodę czy rośliny. Satelitę wystrzelono z bazy lotniczej Vandenberg w Kalifornii. Niedługo potem zauważono, że z nieznanej jeszcze przyczyny, satelita po wejściu w przestrzeń okołoziemską nie był w stanie odłączyć się od rakiety nośnej i wraz z nią spadł do oceanu niedaleko Antarktydy. Budowa OCO trwała osiem lat.
  23. KopalniaWiedzy.pl

    Kosmiczna kolizja

    Po raz pierwszy w historii doszło do zderzenia satelitów. Kolizja miała miejsce nad północnymi regionami Rosji. Uczestnicy wypadku to rosyjski wojskowy satelita komunikacyjny i prywatny amerykański obiekt należący do spółki telekomunikacyjnej Iridium Satellite LLC. Amerykański satelita o wadze 600 kilogramów trafił w przestrzeń kosmiczną we wrześniu 1997 roku. Rosyjski, znany jako Kosmos 2251, był cięższy, ważył 800-850 kilogramów, został wystrzelony w 1993 roku i najprawdopodobniej 5-10 lat temu stracono z nim łączność. Do wypadku doszło na wysokości 780 kilometrów. Po kolizji pojawiło się 500-600 odłamków, które, wraz z 18 000 innych pozostawionych przez człowieka obiektów, są obecnie śledzone przez Joint Space Operations Center. Amerykańska spółka Iridium to właściciel największej komercyjnej sieci satelitów. Należy do niej 66 tego typu obiektów, które zapewniają łączność tam, gdzie nie mogą jej zapewnić sieci naziemne. Liz DeCastro, rzecznik prasowa Iridium, poinformowała, że w ciągu najbliższych 30 dni firma zastąpi zniszczonego satelitę jednym z zapasowych, krążących na orbicie.
  24. KopalniaWiedzy.pl

    Satelita zapobiegnie wypadkom?

    Eksperci z brytyjskiej Komisji Zintegrowanego Transportu i Forum Kierowców wpadli na pomysł znacznego zmniejszenia liczby ofiar wypadków drogowych. Proponują oni, by zachęcać kierowców do montowania w swoich samochodach satelitarnych ograniczników prędkości. Ograniczniki takie podawałyby satelicie pozycję pojazdu, a ten, posługując się mapą z naniesionymi informacjami o obowiązujących ograniczeniach prędkości, informowałby je, jak szybko pojazd może w danej chwili jechać. Kierowca miałby, oczywiście, możliwość łatwego wyłączenia ogranicznika. Eksperci szacują, że jeśli takie ograniczniki będą montowane tylko przez ochotników, to liczba wypadków z ofiarami w ludziach zmniejszy się o 12%. Można by je też obligatoryjnie montować młodym kierowcom oraz tym, których przyłapano na niebezpiecznej jeździe. Urządzenia pozwoliłyby również na zmniejszenie spalania i redukcję emisji szkodliwych substancji do atmosfery. W Wielkiej Brytanii co roku na drogach ginie około 3000 osób. W Polsce w ciągu pierwszych 11 miesięcy zeszłego roku liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 4900.
  25. KopalniaWiedzy.pl

    Windą do nieba

    Japońscy naukowcy chcą wybudować windę, która wyniesie pasażerów na wysokość 36 tysięcy kilometrów. Kabina będzie się poruszać w górę i w dół po kablach. Do tej pory kabiny nie wjeżdżały aż tak wysoko, trzeba je więc będzie specjalnie przystosować. Kable również wymagają odpowiedniej przeróbki: powinny być mocne jak nić pajęcza i lekkie jak piórko. Zostaną zakotwiczone w ziemi, a z drugiej strony przyczepione do satelity dokującego przy stacji orbitującej wokół naszej planety. Japończycy chcieliby, żeby winda przewoziła pasażerów, ale także wielkie panele słoneczne, które zasilałyby domy i fabryki na powierzchni Ziemi. W ten sam sposób można by się, wg nich, pozbywać odpadów nuklearnych, wyrzucając je w przestrzeń kosmiczną. W przyrodzie nic jednak nie ginie, więc choć nie mielibyśmy ich u siebie, nadal by gdzieś krążyły... Shuichi Ono, przewodniczący Japan Space Elevator Association, twierdzi, że z windy będą mogli korzystać wszyscy. Na realizację projektu Japończycy wygospodarowali 5 mld funtów. W listopadzie odbędzie się międzynarodowa konferencja, w czasie której ustalone zostaną terminy dostarczenia poszczególnych elementów maszynerii. Naukowcy spodziewają się, że najtrudniejsze będzie wyprodukowanie materiału na kable windy. Z jednej strony, muszą być one lekkie, a z drugiej, odporne na uderzenia. Wszyscy wiążą duże nadzieje z wbudowanymi we włókna nanorurkami węglowymi. Profesor Yoshio Aoki, specjalista ds. inżynierii precyzyjnej z Nihon University, twierdzi, że kable powinny być 180 razy mocniejsze od stali. To jednak nie wszystko, ponieważ muszą 4-krotnie przebić wytrzymałość najlepszych nanorurek węglowych, jakie do tej pory uzyskano. Pozostaje jeszcze jedno pytanie: jak ma być zasilana kabina? Aoki uważa, że najrozsądniej jest wykorzystać technologię zaimplementowaną w pociągach-pociskach (Shinkansen). Nanorurki węglowe są dobrymi przewodnikami, dlatego myślimy o poprowadzeniu na całej długości drugiego kabla, który zapewniałby moc.
×