Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Wiemy, dlaczego test najpotężniejszej rakiety w dziejach zakończył się przed czasem

Recommended Posts

NASA oświadczyła, że pierwszy stopień SLS (Space Launch System) – którego gorący test sprzed czterech dni zakończył się znacznie przed czasem – jest w doskonałej kondycji. Po wstępnej analizie danych stwierdzono, że za przerwanie testu po 67,2 sekundy odpowiedzialne było przekroczenie bardzo restrykcyjnych parametrów testu. Zostały one ustawione bardzo rygorystycznie, gdyż NASA zamierza użyć tego samego stopnia w planowanym na bieżący rok bezzałogowym locie testowym SLS i kapsuły Orion.

Przypomnijmy, że w ramach gorącego testu uruchomiono wszystkie 4 silniki SLS i miały one działać przez 8 minut. Tymczasem po nieco 60 sekundach systemy bezpieczeństwa wyłączyły silniki. Teraz przedstawiciele NASA poinformowali, że do przekroczenia założonych parametrów, co skutkowało zakończeniem testu, doszło w systemie hydraulicznym poruszającym silnikiem nr 2 tak, by symulować ruchy silnika podczas sterowania rakietą w czasie wznoszenia się. Układ bezpieczeństwa, który zakończył test, jest częścią naziemnego systemu testowego. Gdyby do podobnego wydarzenia doszło podczas lotu, SLS kontynuowałaby podróż bez przeszkód.

Podczas testu, mimo iż trwał on znacznie krócej niż zakładano, udało się sprawdzić wszystkie główne systemy i działały one bez zarzutu, a silniki osiągnęły 109% mocy. Jednak nie wszystko poszło jak z płatka. Około 1,5 sekundy po uruchomieniu silników czujniki zanotowały wydarzenie typu main component failure (MCF). Okazało się, że silnik 4 stracił jeden z dodatkowych systemów zabezpieczeń, a jego rozruch rozpoczął się o 6 sekund zbyt wcześnie. Warunki testu nie powodowały przerwania próby w razie wystąpienia tego typu awarii, gdyż systemy kontroli silnika mają wystarczająco dużo powtórzonych systemów bezpieczeństwa, by bezpiecznie można było prowadzić test.

Inżynierowie wciąż szukają też źródła „błysku”, o którym poinformowano zaraz po zakończeniu testu. Na osłonie termicznej jednego z silników są widoczne ślady oddziaływania zewnętrznego źródła ciepła. Dane z czujników pokazują jednak, że temperatury w sekcji silników nie odbiegały od normy, a osłony termiczne spełniły swoje zadanie.

Na razie nie wiadomo, ani czy gorący test zostanie powtórzony, ani czy wynik pierwszego testu wpłynie na termin bezzałogowego lotu próbnego.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

za przerwanie testu po 67,2 sekundy odpowiedzialne było przekroczenie bardzo restrykcyjnych parametrów testu.

Znowu pomylili metry ze stopami?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, radar napisał:

Znowu pomylili metry ze stopami?

 

Raczej funty z kilogramami lub galony z litrami paliwa/utleniacza :rolleyes:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Alternatywą do wynoszenia olbrzymich ładunków podczas kosztownego jednego startu rakiety SLS mogłaby być budowa windy kosmicznej (space elevator) i składanie statków międzyplanetarnych w pobliżu stacji końcowej windy. Wstępna kalkulacja kosztów wskazuje, że winda kosmiczna na orbitę geostacjonarną kosztowałaby co najmniej 100 mld USD, a koszt wyniesienia 1kg ładunku obniżyłby się tysiące razy. Szkoda,  że do jej końca nie udałoby się  zacumować ISS. Dużym zagrożeniem dla windy byłyby mikrometeoryty i awaria napędu transportowego.

Space elevator concept one step closer to reality

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Qion

Cytat

Budowa takiej windy na Ziemi wymagałaby jednak liny, która nie zerwałaby się pod własnym ciężarem na długości 36 tysięcy kilometrów. Żadne współcześnie wytwarzane materiały nie spełniają tego wymagania. Potencjalnie jednak włókna wykonane z nanorurek węglowych lub olbrzymich rurek węglowych mogłyby je spełnić. 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Winda_kosmiczna

Czyli jeśli ktoś lubi SF, to proszę bardzo.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, darekp said:

Czyli jeśli ktoś lubi SF, to proszę bardzo.

Nie całkiem jest to już SF, a informacje zawarte w Wikipedii nie są zbyt aktualne. Chińczycy i Japończycy chcą zbudować taką windę do 2050 roku. Nie tylko nanorurki węglowe spełniają odpowiednie wymagania wytrzymałościowe, lecz także grafen, który musiałby jednak być produkowany w bardzo długich arkuszach. Prace badawcze nad sposobem jego wytwarzania trwają w Manchesterze:

Space elevator could be going sooner you ever imagined

Po opracowaniu odpowiedniego materiału, jak sądzę, aby taka winda mogła zostać zbudowana  w pierwszej kolejności należałoby uporządkować śmietnik na różnych orbitach wokół Ziemi lub wprowadzić odpowiednie regulacje/mechanizmy uniemożliwiające umieszczanie satelitów, których trajektorie kolidowałyby z liną windy kosmicznej

Edited by Qion
usunięcie niepotrzebnego przecinka przed lub

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, darekp said:

Czyli jeśli ktoś lubi SF, to proszę bardzo.

Można by obniżyć koszt wyniesienia JSWT taką windą, co pozwoli skompensować rozdmuchany budżet teleskopu :)
Właśnie pisze maila do NASA, już mam początek:

Dear NASA,
Why don't you...

:lol:
 

43 minutes ago, Qion said:

Nie całkiem jest to już SF, a informacje zawarte w Wikipedii nie są zbyt aktualne. Chińczycy i Japończycy chcą zbudować taką windę do 2050 roku.

Data z czapy. Kolega musi trochę sceptyczniej podchodzić do tego typu doniesień, podobnie jak w wątku o fuzji. Nie ma najmniejszej możliwości, aby budowa tego wiszącego dziadostwa się w ogóle rozpoczęła do 2050, nie mówiąc o ukończeniu budowy. Może w 2150+ się rozpocznie o ile to jest w ogóle wykonalne i opłacalne, bo papier, a tym bardziej Wikipedia, przyjmie wszystko. Są prostsze i mniej ryzykowne pomysły jak usprawnić wynoszenie ładunków na orbitę, chociaż i tak są to karkołomne projekty przy aktualnym stanie wiedzy i inżynierii.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minutes ago, cyjanobakteria said:

Właśnie pisze maila do NASA, już mam początek:

Dear NASA,
Why don't you...

:lol:

Data z czapy. Kolega musi trochę sceptyczniej podchodzić do tego typu doniesień, podobnie jak w wątku o fuzji. Nie ma najmniejszej możliwości, aby budowa tego wiszącego dziadostwa się w ogóle rozpoczęła do 2050, nie mówiąc o ukończeniu budowy. Może w 2150+ się rozpocznie o ile to jest w ogóle wykonalne i opłacalne, (...)

Proponuję zmienić adresata swojego maila, gdyż wstępny termin ukończenia budowy podała firma The Obayashi Corp. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez niezacytowanie pierwszej linijki zmieniłeś sens mojej wypowiedzi. Ale podoba mi się nazwa korporacji. Przypomina to jakiś evil corp z filmu futurystycznego. Tak teraz skojarzyłem, że Mars One 10 lat temu nawet już rekrutował astronautów do lotu na Marsa :) Firma została zlikwidowana przez bankructwo w 2019, bo to był szwindel dla naiwniaków.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

O

12 minutes ago, cyjanobakteria said:

 Tak teraz skojarzyłem, że Mars One 10 lat temu nawet już rekrutował astronautów do lotu na Marsa :) Firma została zlikwidowana przez bankructwo w 2019, bo to był szwindel dla naiwniaków.

The Obayashi Corp. jest jedną z najstarszych korporacji na świecie i wykonuje różne projekty już od II połowy XIX w.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wow, w takim razie nie może być, żeby korporacja z takimi tradycjami prawiła farmazony ku uciesze nerdów! O co zatem chodzi? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Obstawiam więc szczodre granty rządowe :)

Tak na marginesie, lista najstarszych firm:
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_oldest_companies

Nie ma ich nawet na liście. Kongō Gumi nakrywa ich czapką jako najstarszy biznes działający, notabebe w tej samej branży, bez przerwy, jeżeli zawierzyć Wikipedii, od 578 roku czyli przez ponad 1400 lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Qion napisał:

The Obayashi Corp. jest jedną z najstarszych korporacji na świecie i wykonuje różne projekty już od II połowy XIX w.

Obayashi Corp. jest firmą budowlaną, buduje lotniska, stadiony, mosty, oni samodzielnie nie zdołają wyprodukować liny z nanorurek. Z drugiego filmu na stronie https://www.obayashi.co.jp/en/news/detail/the_space_elevator_construction_concept.html (10-ta minuta):

Cytat

There are many problems to be overcome before the space elevator can be made into reality however if these problems were solved if the development of the 
carbon nanotube cable and climbers were completed then assuming a construction period of 25 years we believe that the operation of the geosynchronous station 
could begin in the year 2050.

(dwa razy "if" i jeszcze "we believe")

I na końcu strony:

Cytat

The current technology levels are not yet sufficient to realize the concept, but our plan is realistic, and is a stepping stone toward the construction of the space elevator.

 

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
51 minutes ago, Qion said:

The Obayashi Corp. jest jedną z najstarszych korporacji na świecie i wykonuje różne projekty już od II połowy XIX w.

To żaden argument. Poczta Polska działa od XVI w. no i wszyscy wiemy JAK działa

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minutes ago, darekp said:

Obayashi Corp. jest firmą budowlaną, buduje lotniska, stadiony, mosty, oni samodzielnie nie zdołają wyprodukować liny z nanorurek.

 

Nikt nie mówi o budowie liny z nanorurek, lecz z grafenu. W takim przedsięwzięciu uczestniczyłoby zapewne wiele firm. Obayashi zajmowałaby się np. główną konstrukcją, np rdzeniem windy o znacznie mniejszej średnicy, obliczeniami wytrzymałościowymi itp.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powinni połączyć siły ze Elonem i zrobić pionowy hyperloop :) Może przy próbie wykonania wspólnie dwóch nierealistycznych projektów na raz zaoszczędzą. Obayashi dostarczy zakotwiczenie z żelbetu, a SpaceX przywlecze asteroidę :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minutes ago, cyjanobakteria said:

Powinni połączyć siły ze Elonem i zrobić pionowy hyperloop :) Może przy próbie wykonania wspólnie dwóch nierealistycznych projektów na raz zaoszczędzą. Obayashi dostarczy zakotwiczenie z żelbetu, a SpaceX przywlecze asteroidę :)

Materiały wykonawcy windy z 2014 r. poniżej:

Koncepcja konstrukcji windy kosmicznej wg. wykonawcy

Konstrukcja windy kosmicznej

Krótki rys historyczny koncepcji i analiza fizyczna konstrukcji windy kosmicznej:

Analiza fizyczna konstrukcji windy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie bierz sobie tak dyskusji do serca, bo i tak nie dożyjesz realizacji projektu, tak samo z resztą jak CEO Obayashi :)

Pierwszy kabel w 2030? Muszą już mieć platformę na GEO i zakotwiczenie na ziemi. Nie mam aktualnie dostępu do teleskopu, ale na G Maps można przescrollować okolice równika w poszukiwaniu podejrzanych platform :)

space_elevator_0003.jpg

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 24.01.2021 o 18:40, cyjanobakteria napisał:

ale na G Maps można przescrollować okolice równika w poszukiwaniu podejrzanych platform 

Spoko, spoko, jeszcze 9 lat ;) Ja myślę, że na pewno daliby radę, ale pandemia, sorry. ;)

Po cichu liczę na ich sukces oczywiście, nic nie jest wykluczone, rozwój jest teraz znacznie szybszy niż jeszcze 20-30 lat temu :) Komputery, AI, sprzęt, ileż to artykułów na KW o nowych możliwościach obrazowania tego czy tamtego, postępy w materiałoznastwie. Jeśli tylko by się opłacało to powstanie (kiedyś tam).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      SpaceX przeprowadziła kolejny test rakiety Starship. Tym razem prawie się udało. SN10 wystartował, wylądował, niestety niedługo później doszło do eksplozji. Wybuch miał miejsce około 8 minut po lądowaniu.
      Start rakiety miał miejsce dzisiaj o godzinie OO:15. Pojazd wzbił się na wysokość 10 kilometrów, przeprowadził wszystkie przewidziane manewry i 6 minut 20 sekund po starcie dokonał udanego pionowego lądowania. To trzeci tego typu test autorstwa SpaceX, ale pierwszy udany. Poprzednie rakiety, SN8 i SN9, efektownie rozbiły się w czasie  lądowania.
      Niestety ta beczka miodu została wkrótce zaprawiona łyżką dziegciu. Zaraz po lądowaniu u podstawy rakiety pojawiły się płomienie. O godzinie 00:30 doszło zaś do eksplozji, w wyniku której rakieta została wyrzucona w powietrze i spadła na ziemię.
      Rakiety Starship mają w przyszłości wozić ludzi i ładunki na orbitę okołoziemską i Księżyc. Docelowo zastąpią one wykorzystywane obecnie Falcony oraz kapsuły Dragon. Mają być to pojazdy wielokrotnego użytku, co ma pozwolić na obniżenie kosztów, skrócenie czasu pomiędzy startami oraz spowodowanie, że osadnictwo na Marsie stanie się możliwe.
      W ciągu najbliższych miesięcy powinniśmy być świadkami kolejnych testów, gdyż już budowane są następne rakiety. Musk utrzymuje, że jeszcze w bieżącym roku Starship trafi na orbitę, a od 2023 roku rakiety te będą regularnie wynosiły ludzi w przestrzeń komiczną.
      Japoński miliarder Yusaku Maezawa już zamówił w SpaceX lot dookoła Księżyca i szuka teraz innych chętnych, którzy dołączą do niego w planowanej na 6 dni podróży.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Powodzeniem zakończyły się ostatnie testy układów elektrycznych, elektronicznych i komunikacyjnych Teleskopu Kosmicznego Jamesa Webba. Wykazały one, że wszystko działa tak, jak powinno, a Teleskop i jego cztery instrumenty naukowe mogą wysyłać i odbierać dane przez sieć, która wykorzystywana do komunikacji w kosmosie. Udane zakończenie testu przybliża nas do planowanego na październik wystrzelenia JWST.
      Podczas zakończonych właśnie testów sprawdzano zarówno pracę podzespołów elektronicznych i elektrycznych, jak i ich odporność na warunki panujące w czasie startu rakiety. Testy trwały w sumie przez 17 kolejnych dni. Wszystkie układy elektryczne JWST składają się z elementu A i dublującego go elementu B. Daje to większą pewność oraz elastyczność pracy.
      To była dla nas chwila dumy, gdyż wykazaliśmy, że pod względem elektrycznym Webb jest gotowy do pracy, mówi Jennifer Love-Pruitt, odpowiedzialna podzespoły elektryczne podstawy teleskopu.
      Po zakończeniu testów przepływu sygnałów, natychmiast przystąpiono do sprawdzania sposobu pracy teleskopu. Każdy z instrumentów wykonywał w symulowanym środowisku zadania takie, jakie będzie wykonywał po wystrzeleniu. JWST był przy tym traktowany tak, jakby znajdował się w przestrzeni kosmicznej. Komunikacja z urządzeniem odbywała się za pośrednictwem symulowanego Deep Space Network. To sieć komunikacyjna, której poszczególne elementy znajdują się w USA, Australii i Hiszpanii, a która jest używana przez NASA do komunikacji z urządzeniami znajdującymi się w przestrzeni kosmicznej.
      Podczas testów symulowano też mało prawdopodobną, lecz możliwą sytuację, gdy z jakiegoś powodu kontrola nad Webbem będzie musiała zostać przekazana z Baltimore do Greenbelt. Również i ten element przebiegł bez zakłóceń.
      Gdy już JWST znajdzie się w przestrzeni kosmicznej za komunikację z nim będzie odpowiadało DSN. Dodatkowo teleskop będzie bez przerwy miał łączność z Trackingand Date Relay Satellite Space Network w Nowym Meksyku, stacją Malindi w Kenii należącą do Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz Europejskim Centrum Operacji Kosmicznych w Niemczech.
      Wystrzelenie teleskopu jest planowane na koniec października bieżącego roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Firma SpaceX przeprowadziła drugi test rakiety Starship, która w przyszłości ma zawieźć astronautów na Marsa. Test Starship SN9 przebiegł podobnie jak przeprowadzona przed 2 miesiącami próba Starship SN8. Wszystko przebiegało zgodnie z planem do czasu lądowania, kiedy to eksplozja zamieniła pojazd w kulę ognia.
      Najnowszy pojazd SpaceX wystartował wczoraj o godzinie 19:25 czasu polskiego. Pięćdziesięciometrowa rakieta sprawowała się jak należy, lot przebiegał prawidłowo, bez zakłóceń przeprowadzono sekwencyjne wyłączenie wszystkich trzech silników Raptor. Starship osiągnął zakładaną wysokość 10 kilometrów i obrócił się na bok tak, jak będzie to miało miejsce podczas jego powrotu w ziemską atmosferę. Niedługo później pojawiły się kłopoty.
      Gdy ponownie odpalono silniki, które miały ustawić pojazd w pozycji pionowej, jeden z silników najprawdopodobniej nie uruchomił się prawidłowo. Starship uderzył w ziemię pod kątem i eksplodował.
      Test zakończył się więc podobnie, jak próba z grudnia, jednak nie można wykluczyć, że tym razem przyczyny rozbicia rakiety były inne.
      Federalna Administracja Lotnicza (FAA), która reguluje starty rakiet, oświadczyła, że będzie nadzorowała śledztwo w sprawie katastrofy. Mimo, że był to testowy lot bezzałogowy, zostanie przeprowadzone śledztwo, którego celem będzie określenie głównej przyczyny problemu oraz wypracowanie przyszłych działań zwiększających bezpieczeństwo całego programu prowadzonego przez firmę, czytamy w oficjalnym komunikacie.
      Warto tutaj przypomnieć, że przed testem doszło do nieporozumień pomiędzy FAA a SpaceX. W ubiegłym tygodniu firma Muska przygotowała Starship SN9 do testu, napełniła zbiorniki i była gotowa do jego przeprowadzenia. Jednak zgoda na wykonanie testu nie nadchodziła. Musk wyraził swoją frustrację na Twitterze, stwierdzając, że coś jest nie tak z zespołem, który ze strony FAA nadzoruje SpaceX. Stosowane przez nich przepisy zostały opracowane na potrzeby prowadzenia kilku testów rocznie, z rządowych stanowisk startowych, za pomocą jednorazowych rakiet. W tym tempie ludzkość nigdy nie poleci na Marsa.
      FAA wydała zgodę na test dopiero w poniedziałek po południu. Niedługo potem dowiedzieliśmy się, skąd wynikała zwłoka. Okazało się, że grudniowy test Starship SN8 był... samowolką SpaceX. Odbył się on bez zgody FAA. SpaceX poprosiła o zgodę na start, mimo że nie wykazała, iż fala ciśnieniowa wywołana ewentualną eksplozją nie będzie groźna dla osób postronnych. W tej sytuacji FAA nie wydała zgody na test, a SpaceX mimo wszystko przeprowadziła test.
      Nawet, gdyby tamten test był w pełni udany, to takie postępowanie oznaczało naruszenie licencji SpaceX. A udany nie był i doszło do eksplozji. FAA zażądała od SpaceX przeprowadzenia śledztwa, w tym przeglądu zasad bezpieczeństwa, procesu podejmowania decyzji oraz dyscypliny tego procesu, dowiadujemy się z oświadczenia FAA. Firmie nakazano również zaprzestanie testów zagrażających ludziom, do czasu, aż nie spełni ona wymagań stawianych przez FAA. Koncern Muska dostosował się do tych żądań, otrzymał więc zgodę na wczorajszy test. FAA uznaje kwestię grudniowego startu za zakończoną i nie będzie wyciągała dalszych konsekwencji.
      Jak widzimy, SpaceX może liczyć na wyjątkową przychylność urzędników. Jared Zambrano-Stout, były pracownik w biurze ds. komercyjnych usług transportu kosmicznego w  FAA mówi, że był zaskoczony oświadczeniem FAA. SpaceX naruszyła warunki licencji i wygląda na to, że nie poniesie żadnych konsekwencji, stwierdził zdumiony. Zambrano-Stout, który jest obecnie jednym z dyrektorów w firmie prawniczej Meeks, Butera and Israel mówi, że nie zna żadnego innego przypadku, by FAA nie udzieliła zgody na start i by jakakolwiek firma przeprowadziła start bez zgody FAA.
      Zadaniem FAA nie jest zapobieganie startom. Wręcz przeciwnie. Ich zadaniem jest umożliwienie przeprowadzania startów, stwierdza. Myślę, że nie znajdziemy przypadku, by FAA przed grudniem ubiegłego roku kiedykolwiek nie zezwoliła SpaceX na zrobienie tego, co firma chciała, dodaje. Stosowane przez FAA zasady mają na celu upewnienie się, że osoby postronne nie zostaną poszkodowane.
      Obecnie firma SpaceX regularnie świadczy usługi wysyłania satelitów na orbitę i dostarczania zaopatrzenia na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Przeprowadziła też dwukrotne loty załogowe na zlecenie NASA, a na bieżący rok planowane są kolejne loty.
      Wiele osób sceptycznie podchodzi jednak do zapowiedzi Muska, który twierdzi, że w ciągu najbliższych lat wyśle ludzi na Marsa. Elon Musk znany jest z niedotrzymywania terminów. Można tutaj przypomnieć, że w 2019 rkou twierdził, że już w tym samym roku odbędzie się pierwszy test Starship na dużej wysokości, a pierwsze loty orbitalne będą miały miejsce w na początku roku 2020. Zamiast tego firma zanotowała serię porażek, spowodowanych nieprawidłowym spawaniem.
      SpaceX przygotowała już Starship SN10. Widać ją zresztą na stanowisku startowym na poniższym filmie. Jej test test może odbyć się jeszcze w bieżącym miesiącu.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA uruchomiła najpotężniejszą rakietę, jaka kiedykolwiek działała na Ziemi. Wczoraj o godzinie 21:30 czasu polskiego w Stennis Space Center uruchomiono wszystkie 4 silniki RS-25 głównego stopnia Space Launch System, który ma zawieźć ludzi na Marsa. Silniki miały działać przez 8 minut, jednak po minucie zamilkły. Obecnie specjaliści z NASA analizują dane i szukają przyczyny wcześniejszego wyłączenia się silników.
      Ten tzw. gorący test miał być ostatnią z serii prób Green Run. Na potrzeby testu główny stopień rakiety wygenerował 1,6 miliona funtów ciągu. Zbiorniki rakiety napełniono 33 tonami ciekłego tlenu i ciekłego wodoru. Chociaż silniki nie pracowały tak długo, jak zakładano, przeprowadzono udane odliczanie, udane uruchomienie silników i zebrano ważne dane, stwierdził szef NASA Jim Bridenstine, który przyglądał się testowi.
      NASA zapewnia, że przyczyną wcześniejszego zakończenia testu nie była awaria samych silników. W czasie testu zmieniano siłę ciągu i przygotowywano się do przeprowadzenia manewru umożliwiającego sterowanie rakietą w czasie lodu. Widzieliśmy niewielki błysk, który pojawił się między osłonami silników gdy rozpoczęliśmy manewr, powiedział menedżer projektu SLS John Honeycutt. W takiej sytuacji kontroler silników wysyła do kontrolera stopnia informację o pojawieniu się nieprawidłowości. Ten zaś podjął decyzję o wyłączeniu. W silnikach każdy parametr, który wykracza poza wyznaczone granice powoduje, że do kontrolera stopnia trafia sygnał o nieprawidłowości, mówi Honeycutt.
      Szef NASA odmówił nazwania tego, co się stało, awarią. Właśnie dlatego prowadzimy testy. Zanim wsadzimy amerykańskich astronautów do amerykańskiej rakiety wszystko musi dziać perfekcyjnie, stwierdził.
      W tej chwili nie wiadomo, czy gorący test zostanie powtórzony, czy też – jak planowano wcześniej – główny stopień rakiety trafi do Centrum Lotów Kosmicznych im. Kennedy'ego, gdzie zostanie przygotowane do pierwszego lotu próbnego. Misja Artemis-1 jest planowana na listopad bieżącego roku. Dziennikarze zapytali Bridenstine'a czy w związku z wynikiem testu termin ten wciąż jest aktualny. Myślę, że jest zbyt wcześnie, by odpowiedzieć na to pytanie. Gdy dowiemy się, co poszło nie tak, będziemy wiedzieli, co przyniesie przyszłość, odpowiedział urzędnik.
      Misja Artemis-1 ma być lotem bezzałogowym, w ramach którego zostanie przetestowany SLS i kapsuła Orion. W 2023 roku ma się odbyć test załogowy, w ramach którego astronauci polecą poza orbitę Księżyca.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...