Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Chcą, by Google płacił wielomiliardowe odszkodowanie za śledzenie w trybie incognito

Recommended Posts

Przed sądem federalnym w San Jose złożono pozew zbiorowy przeciwko Google'owi. Autorzy pozwu oskarżają wyszukiwarkowego giganta o to, że zbiera informacje o internautach mimo iż używają oni trybu prywatnego przeglądarki. Uważają, że Google powinien zapłacić co najmniej 5 miliardów dolarów grzywny.

Zdaniem autorów pozwu problem dotyczy milionów osób, a za każde naruszenie odpowiednich ustaw federalnych oraz stanowych koncern powinien zapłacić co najmniej 5000 USD użytkownikowi, którego prawa zostały naruszone.

W pozwie czytamy, że Google zbiera dane za pomocą Google Analytics, Google Ad Managera i innych aplikacji oraz dodatków, niezależnie od tego, czy użytkownik klikał na reklamy Google'a. Google nie może w sposóby skryty i nieautoryzowany gromadzić danych na temat każdego Amerykanina, który posiada komputer lub telefon, piszą autorzy pozwu.

Do zarzutów odniósł się Jose Castaneda, rzecznik prasowy koncernu. Za każdym razem, gdy użytkownik uruchamia przeglądarkę w trybie prywatnym, jest jasno informowany, że przeglądane witryny mogą śledzić jego poczynania, stwierdził.

Specjaliści ds. bezpieczeństwa od dawna zwracają uwagę, że użytkownicy uznają tryb prywatny za całkowicie zabezpieczony przez śledzeniem, jednak w rzeczywistości takie firmy jak Google są w stanie nadal zbierać dane o użytkowniku i, łącząc je z danymi z publicznego trybu surfowania, doprecyzowywać informacje na temat internautów.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nazwa incognito mowi sama za siebie, śledzenie ma być usunięte z kodu a kara jest zbyt niska, ktoś powinien iść siedzieć bo kasa to za mały straszak.

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, Felipesku napisał:

Nazwa incognito mowi sama za siebie, śledzenie ma być usunięte z kodu a kara jest zbyt niska

ale to jest tylko tryb przeglądarki o czym sama przeglądarka ostrzega czyli dotyczy tylko twojego kompa, czyli działa tylko na np. żonę i innych domowników:). tryb incognito tuż za twoim routerem już jest niemożliwy do realizacji

 

17 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Za każdym razem, gdy użytkownik uruchamia przeglądarkę w trybie prywatnym, jest jasno informowany, że przeglądane witryny mogą śledzić jego poczynania

 

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
3 hours ago, Felipesku said:

Nazwa incognito mowi sama za siebie, śledzenie ma być usunięte z kodu

Incognito oznacza, że nie ujawniasz swojej tożsamości, czyli w czasie internetu przeglądarka nie wysyła ciastek z identyfikatorami sesji i nie jesteś zalogowany. Nie zapisuje też ciastek na dysku. Wszyscy, włącznie z ISP, właścicielami witryn i deweloperami rozszerzeń mogą śledzić użytkowników. Google niewiele może z tym zrobić.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Incognito to beznadziejna i myląca nazwa dla tego trybu. Nie oddaje funkcjonalności.
Powinni to nazwać "Amnesia".
Przeglądarka nie pamięta co robiła wcześniej i nie będzie pamiętać tego, co robisz teraz.

Programiści często nie przywiązują uwagi to tworzenia dobrych nazw traktując je jako prawie randomowe identyfikatory.
Osobiście wyznaję zasadę "code speak to you",  tworząc kod powinniśmy dbać o maksymalną łatwość w jego zrozumieniu i szybkość czytania, dobre nazwy są kluczowe.
 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, peceed napisał:

tworząc kod powinniśmy dbać o maksymalną łatwość w jego zrozumieniu i szybkość czytania, dobre nazwy są kluczowe.

Wolałem stary paradygmat komentowania kodu, a przede wszystkim korzystanie z automatycznego dokumentowania. W tej chwili mój kod jest pełen potworów typu

List<Document> documents = new List<Document>(); 

pewnie żeby choć trochę zamieść to pod dywan moge se napisać:

var documents = new List<Document>(); 

co za ulga.

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Jajcenty napisał:

List<Document> documents = new List<Document>(); 
pewnie żeby choć trochę zamieść to pod dywan moge se napisać:
var documents = new List<Document>(); 

Językom programowania brakuje dobrych elips.
Można chyba było pisać List<Document> documents = new List<>(); //ignorujemy że List to interface:AI dobierze najlepszą implementację ;)
Osobiście nie lubię utraty regularności i wolałbym:
List<Document> documents = new();
Ale jest to bez różnicy, mózg uczy się szybko parsować dowolny język w 2 tygodnie.
Na rozwlekły kod najlepszym rozwiązaniem jest czcionka 8 (tylko trzeba zainstalować specjalne o zwiększonej czytelności) i długość linii 320 (nie bierzemy jeńców).
Są jednak ludzie którzy nie procesują kodu tak jak w technikach szybkiego czytania i muszą przejechać po wszystkich linijkach po kolei, w pewnym sensie odtwarzając wykonanie programu. Zauważyłem że takie osoby znacznie lepiej pamiętają kod z którym pracują, bo muszą go zapamiętywać w pamięci długotrwałej aby móc pracować w ogóle (podobnie jak osoby pracujące z małym obszarem edytora). Za to mają wielkie problemy z refaktorowaniem.
Ja nie pamiętałem kodu tylko to co robił.

57 minut temu, Jajcenty napisał:

Wolałem stary paradygmat komentowania kodu, a przede wszystkim korzystanie z automatycznego dokumentowania.

Komentuje się wysokopoziomowe intencje: w ten sposób łatwiej zrozumieć program i łatwiej o znajdywanie błędów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Static typing ma swoje zalety, jak i wady. Zawsze możesz pisać w Ruby albo Pythonie. Ruby jest ciekawe, bo składnie przypomina zdania po angielsku. Jeżeli chodzi o długość kodu to Ruby i Python wymagają znacznie mniej klepania i mniej komentowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Static typing ma swoje zalety, jak i wady.

Jeśli się rozumie, że programy pisze się przede wszystkim dla ludzi to typowanie statyczne jest niezbędne.

Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Zawsze możesz pisać w Ruby albo Pythonie.

1. Straciłem umiejętność programowania.
2. Wciąż korzystam z powłoki pythona jako kalkulatora.
3. W Ruby programowałem zanim było to modne (2002).

1 godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Jeżeli chodzi o długość kodu to Ruby i Python wymagają znacznie mniej klepania i mniej komentowania.

GL&HF

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to jeżeli programowałeś to wiesz, że najpopularniejsze i najbardziej lubiane języki programowania są dynamicznie typowane ;)

Większość kodu który widziałem w Ruby On Rails ma niewiele komentarzy, bo są one zbędne. Każdy end-point w RoR ma te same metody: index, show, edit, update, i tak dalej. Oczywiście to jest specyfika tego języka i tego frameworka oraz generatorów, które trzymają się uzgodnionego stylu. W przypadku tasiemców w C++ czy Java jest większa potrzeba komentarzy, nie wspominając o sieczce, którą jest kod w czystym C.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

No to jeżeli programowałeś to wiesz, że najpopularniejsze i najbardziej lubiane języki programowania są dynamicznie typowane

Jest to równie prawdziwe jak stwierdzenie, że najwięcej gównianego kodu powstaje w językach dynamicznie typowanych.
Informacje o typach zmiennych a zwłaszcza parametrów są kluczowe i nie do zastąpienia przez cokolwiek: to najważniejsza informacja o kontrakcie.
Brak takich informacji spowalnia rozumienie kodu.
Żeby było jasne: od strony teoretycznej usunięcie typów niszczy gwarancje poprawności wykonania których zapewnienie w przypadku ogólnym jest nierozstrzygalne.
Mózg stara się wykonać dokładnie taką samą robotę samemu.
Cały postęp w rozwoju narzędzi dla języków bez statycznego typowania jest kierowany na odtworzenie takowego automatycznie. Te języki nie bez powodu nazywały się kiedyś skryptowymi: nie nadawały się do tworzenia wielkich aplikacji.
I praktycznie każdy taki język dostał rozszerzenia/rozwinięcia które umożliwiają statyczne typowanie, nawet te najlepiej predysponowane jak Smalltalk czy Lisp.
 

9 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

W przypadku tasiemców w C++ czy Java jest większa potrzeba komentarzy, nie wspominając o sieczce, którą jest kod w czystym C.

Nie mieszajmy różnych systemów walutowych. Nie należy porównywać kodu z frameworku bazującego na konwencjach do generycznego, bo mamy porównywać języki.
Czysty c pozwala na pisanie  równie zrozumiałych programów co C++, nie wiem o co chodzi z sieczką. Brak szablonów, przeładowania operatorów, dziedziczenia itp. powoduje, że pewne rzeczy pisze się trudniej/dłużej, ale nie że kod z automatu staje się mniej zrozumiały.
Sieczka w C jest prawie 1:1 prawidłową sieczką w C++, a jeśli ktoś preferuje tę technikę pisania to jest ona wspierana przez każdy język programowania.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli chodzi o ilość podatności, błędów związanych z bezpieczeństwem, szczególnie z operacjami na pamięci, to niekwestionowanym(!) liderem jest C - język statycznie typowany ;)

Ciężko uczciwie porównywać różne języki, bo często mają swoje nisze, a ja nie specjalizuje się w teoretyzowaniu. Przykładowo w C powstało dużo niskopoziomowego kodu, na przykład sterowniki, kernel Linuksa, czy biblioteki OpenSSL, które trudno zrozumieć. W Ruby, głównie Ruby on Rails, to stosunkowo lekkie API dla web aplikacji. A JavaScript to jeszcze do niedawna głównie domena web aplikacji po stronie klienta. Wspominając o JS, warto przypomnieć, że API przeglądarek było bardzo silnie rozwijane i niedawno zostało ustandaryzowane, w związku z czym środowisko przestało przypominać dziki zachód.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Jeżeli chodzi o ilość podatności, błędów związanych z bezpieczeństwem, szczególnie z operacjami na pamięci, to niekwestionowanym(!) liderem jest C - język statycznie typowany

Hm, aż ciekawości zagooglowałem i pierwszy link jaki znalazłem mówi coś innego: 

https://developers.slashdot.org/story/18/01/01/0242218/which-programming-languages-are-most-prone-to-bugs

Nie czytałem pracy źródłowej (mocne niedobory w zasobie o nazwie czas;)) ale z tego króciutkiego wpisu wynika, że niespecjalnie jest ważny rodzaj typowania, za to liczy się funkcyjność.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Jeżeli chodzi o ilość podatności, błędów związanych z bezpieczeństwem, szczególnie z operacjami na pamięci, to niekwestionowanym(!) liderem jest C - język statycznie typowany ;)

 

A jak ma być? Przecież to praktycznie asembler jest. Przy okazji: C bardzo awansował przez lata, na polskiej wiki napisali, że to język wysokiego poziomu, a przecież mam w pamięci obraz strony :D https://archive.org/details/TheCProgrammingLanguageFirstEdition/page/n8/mode/2up

image.png.d132fc3f3668e3ea7a46a5f4dfc746aa.png

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Jajcenty napisał:

Przy okazji: C bardzo awansował przez lata, na polskiej wiki napisali, że to język wysokiego poziomu, a przecież mam w pamięci obraz strony

Nie wiem, czy to ma związek, ale sam język też się rozwinął, pierwsze wersje miały jakiś mechanizm domyślnego przyjmowania typu int (gdzieś czytałem, że po to, żeby ułatwić kompilowanie starego kodu Unixa pisanego w języku B), możliwość opuszczania listy parametrów w deklaracji funkcji. A potem weszło solidniejsze sprawdzanie typów i takie rzeczy jak void i void * :)

Szczerze mówiąc mnie czasem nachodzi chęć, żeby wrócić do tego C i jeszcze coś w nim poprogramować. Bardziej niż do C++. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, darekp napisał:

Szczerze mówiąc mnie czasem nachodzi chęć, żeby wrócić do tego C i jeszcze coś w nim poprogramować. Bardziej niż do C++.

Tego nie rozumiem. Ręczna gospodarka pamięci, brak izolacji błędów które stają się "magiczne"...
Chyba że to na takiej

 

3 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Jeżeli chodzi o ilość podatności, błędów związanych z bezpieczeństwem, szczególnie z operacjami na pamięci, to niekwestionowanym(!) liderem jest C - język statycznie typowany ;)

Błędy są związane z ręcznym zarządzaniem pamięcią i brakiem systemu wyjątków czego statyczne typowanie nie wymusza.
Typowanie statyczne umożliwia za to szybką kompilację do kodu maszynowego i stosowanie semantyki zmiennej jako wartości co pozwala alokować większość danych na stosie i zapewnia szybsze działanie.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, peceed napisał:

Typowanie statyczne umożliwia za to szybką kompilację do kodu maszynowego i stosowanie semantyki zmiennej jako wartości co pozwala alokować większość danych na stosie i zapewnia szybsze działanie.

I dlatego Python jest taki najlepszy na świecie. Bo moduły ma popisane c/c++ 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, peceed said:

Błędy są związane z ręcznym zarządzaniem pamięcią i brakiem systemu wyjątków czego statyczne typowanie nie wymusza.

Nie twierdzę, że jest inaczej tylko odniosłem się do stwierdzenia, że najwięcej gównianego kodu jest pisanego w językach dynamicznie typowanych ;) Całkiem sporo, czy najwięcej to nie wiem, gównianego kodu jest napisanego w C, wliczając w to błędy które wstrząsnęły internetem w ciągu ostatnich kilku lat, jak Heartbleed czy CloudLeak. Inna rzecz, że błędy po stronie JS, mogą co najwyżej utrudnić korzystanie z web aplikacji czy witryny, sporadycznie polecą ciastka sesyjne ;) Ale to błędy po stronie serwera są najniebezpieczniejsze.

 

5 hours ago, darekp said:

Hm, aż ciekawości zagooglowałem i pierwszy link jaki znalazłem mówi coś innego:

Chodziło o ilość CVE w bazie. Jestem praktycznie pewien, że dane nie są znormalizowane. Z drugiej strony C jest w niekorzystnej sytuacji, bo wymaga ręcznej obsługi pamięci, co generalnie nie ma miejsca w innych językach. Język jest insecure by design, a jest to spowodowane postawieniem na wydajność. W czasach kiedy powstawał, a jest to stary język, to miało znaczenie. Więc nie wieszam na nim psów.

 

Jajcenty, no bez przesady, tu masz hello world w ASM zdekompilowane przez radare2. Wrzuć kilka if'ów i już masz materiał na fototapetę po wydruku ;)

2020-09-17-hello-world-asm.thumb.png.b9421b139865335ee9e22fa9c97a73b4.png

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Nie twierdzę, że jest inaczej tylko odniosłem się do stwierdzenia, że najwięcej gównianego kodu jest pisanego w językach dynamicznie typowanych

Błędy to nie jedyne kryterium jakości kodu. W znaczeniu o które mi chodziło mogą być nieistotne, bo są one wyznacznikiem jakości całego procesu tworzenia programowania. Chodziło mi w kontekście dyskusji o łatwość zrozumienia i czytelność.  Ale jest to skorelowane z innymi metrykami jakości: gdy ktoś kto nie jest w stanie napisać czytelnego i zrozumiałego kodu, są wielkie szanse że sam go nie ogarnia do końca i działa on miejscami przez przypadek.

 

 

2 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Inna rzecz, że błędy po stronie JS, mogą co najwyżej utrudnić korzystanie z web aplikacji czy witryny, sporadycznie polecą ciastka sesyjne ;) Ale to błędy po stronie serwera są najniebezpieczniejsze.

Node.js
Rak odbytu dał przerzuty.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, peceed napisał:
14 godzin temu, darekp napisał:

Szczerze mówiąc mnie czasem nachodzi chęć, żeby wrócić do tego C i jeszcze coś w nim poprogramować. Bardziej niż do C++.

Tego nie rozumiem. Ręczna gospodarka pamięci, brak izolacji błędów które stają się "magiczne"...

Po prostu sprawia mi frajdę pisanie czegoś, co jest wydajne. Ręczna gospodarka pamięci nie zawsze jest taka straszna, zazwyczaj można sobie tak zorganizować kod, że ryzyko błędów z nią związanych jest nieduże. Fakt, że w C++ pod tym względem są "luksusy", bo można używać smart-pointerów itp. 

Kwestia obsługi błędów chyba nigdzie (w żadnym jęz. programowania) nie została dobrze rozwiązana (może po prostu nie da się). Try...catch jest dobre w przypadku, gdy można w nie wsadzić cały kod obsługi czegoś i w catch-u zalogować/wyświetlić treść błędu i potem iść dalej albo zatrzymać proces. Jeśli wdepnąć w coś bardziej skomplikowanego (np. zagnieżdżone try...catch) to rychło dochodzi się do poczucia, że szkoda, że nie można tego łatwo przerobić na coś w rodzaju discriminated union z języków funkcyjnych (explicite wymienione wszystkie możliwości, kompilator pilnuje, żebyś je wszystkie obsłużył). Przynajmniej takie mam doświadczenie - niedawno gdzieś przeczytałem, że w Pythonie często używa się wyjątków, może warto byłoby żebym więcej używał Pythona, może wtedy by mi się wyklarowało jakieś inne spojrzenie na sprawę, ale na razie  mam wrażenie że te wyjątki w Pythonie są używane do jakichś specyficznych zastosowań (widziałem przykład użycia wyjątku do przerwania iteracji i to wyglądało tam na uzasadnione użycie).

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 hours ago, peceed said:

Node.js
Rak odbytu dał przerzuty.

A kto to przyszedł? Pan maruda, niszczyciel uśmiechów i dobrej zabawy!

 

2 hours ago, darekp said:

Przynajmniej takie mam doświadczenie - niedawno gdzieś przeczytałem, że w Pythonie często używa się wyjątków, może warto byłoby żebym więcej używał Pythona, może wtedy by mi się wyklarowało jakieś inne spojrzenie na sprawę, ale na razie  mam wrażenie że te wyjątki w Pythonie są używane do jakichś specyficznych zastosowań (widziałem przykład użycia wyjątku do przerwania iteracji i to wyglądało tam na uzasadnione użycie).

Moim zdaniem Python jest najbliżej ideału pod względem ilości kodu do klepania, czytelności, przenośności, wydajności i bezpieczeństwa. Cieniem kładzie się brak wstecznej kompatybilności pomiędzy 2.7 i 3, ale nie jest to duży problem. Aktywne projekty deweloperskie i paczki zostały poprawione do Python 3, ale w mojej branży jest masa narzędzi, napisanych 10 lat temu w 2.7, które po prostu działają i nikt nie będzie tego ruszał. Da się z tym żyć. Od biedy można postawić Dockera z 2.7 albo maszynę wirtualną.

Z mainstreamowych języków, programowałem głównie w JS, Python i Ruby oraz w mniejszym stopniu (wiele lat temu) w PHP i C++. Ostatnio odświeżyłem C w wydaniu pod Linuksem. Jakbym miał znać tylko jeden, uniwersalny język, to bym się nauczył tylko Pythona z wielu powodów. Jeżeli tylko jeden do komercyjnego zastosowania to JavaScript ze względu na mnogość ofert. Jeżeli natomiast wydajność byłaby absolutnym priorytetem, co nigdy nie miało miejsca w moim w przypadku, albo gdybym pracował w gamedev, to C/C++.

JS jest ciekawym językiem, bo jest wszędzie, chociaż ma swoje niedociągnięcia. Chyba zdecydowana większość napisanego kodu chodzi na co dzień w przeglądarkach internautów. Ze dwa lata temu czytałem, że CloudFlare pracował nad umożliwieniem wykonania JS w środowisku serverless na obrzeżach ich infrastruktury, co pozwala odciążyć klientów i serwery oraz skraca czas. Podejrzewam, że już to wdrożyli.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Jeżeli tylko jeden do komercyjnego zastosowania to JavaScript ze względu na mnogość ofert.

Nie liczy się ilość ofert, tylko stawki w tych ofertach. Tutaj nie liczyłbym na JavaScript. Już wolałbym COBOLa.

 

6 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

A kto to przyszedł? Pan maruda, niszczyciel uśmiechów i dobrej zabawy!

PHP i Javascript to języki stworzone przez amatorów.

8 godzin temu, darekp napisał:

Kwestia obsługi błędów chyba nigdzie (w żadnym jęz. programowania) nie została dobrze rozwiązana (może po prostu nie da się).

Najważniejsze jest to, że błędy i problemy uniwersalnie rzucają wyjątki, w ten sposób można świadomie zignorować problem, ale nie odwrotnie.
Błędów nie trzeba obsługiwać, ważne jest aby je zawsze wykryć.

8 godzin temu, darekp napisał:

explicite wymienione wszystkie możliwości, kompilator pilnuje, żebyś je wszystkie obsłużył

Nie należy z tym przesadzać, taka java cierpi z powodu wyjątków sprawdzanych, a dokładniej źle zaprojektowanej hierarchii wyjątków (bo wyjątki sprawdzane to mógł być feature a nie bug) która w praktyce nie pozwala ignorować obsługi błędów, co często prowadziło do ignorowania błędów. Hierarchia wyjątków powinna raczej wyglądać jak Exception<-CheckedException, a wyjątki sprawdzane być specjalnym przypadkiem.
Do tego obsługa wyjątków była strasznie "przegadana", problem częściowo rozwiązał multi-catch, ale wciąż chciałoby się móc napisać (catch !RuntimeException ).

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, peceed said:

Nie liczy się ilość ofert, tylko stawki w tych ofertach. Tutaj nie liczyłbym na JavaScript. Już wolałbym COBOLa.

No, a jakie są te stawki? Też słyszałem te historie o jednorożcach klepiących w COBOLu za astronomiczne stawki, ale nigdy żadnego nie widziałem na własne oczy. Na szybko sprawdziłem w Google i zarobki nie robią na mnie wrażenia, bo nie odbiegają od średniej. Zakładam, że mogę się mylić i że faktycznie gdzieś płacą więcej.

Skoro sam przestałeś klepać kod w 2002, to mnie nie dziwi, że wolisz COBOLa. Analizowałem kiedyś kod źródłowy takiej aplikacji i podszedłem do tego entuzjastycznie, ale szybko mi przeszło, bo COBOL wygląda trochę jak nieślubne dziecko BASIC i Assemblera ;) To już wolę bawić się w inżynierię wsteczną w czystym ASM, co jest generalnie czasochłonne i bywa frustrujące, ale przynajmniej daje poczucie posiadania nadprzyrodzonych mocy, bo mało który z deweloperów w dzisiejszych czasach ogarnia języki niskopoziomowe ;)

 

1 hour ago, peceed said:

PHP i Javascript to języki stworzone przez amatorów.

Za PHP nie przepadam, ale akceptuję, że 3/4 internetu na tym chodzi. Podobnie jest z JS, przy czym tutaj to praktycznie 100% po stronie przeglądarek. Ma swoje niedociągnięcia, ale to jedyny język, który chodzi na back-end + front-end oraz build pipeline jest w tym napisany. A teraz do tego doszły aplikacje desktopowe oraz mobilne. Witam w świecie, gdzie cyfrowa ewolucja wypromowała nieperfekcyjne (nie-peceedowe w domyśle) narzędzie ;)

Torvalds w momencie, kiedy publikował pierwszą wersję kernela Linuksa w 1991, miał 21 lat i był studentem informatyki.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Zakładam, że mogę się mylić i że faktycznie gdzieś płacą więcej.

Znam jednego, i zdecydowanie nie narzeka. W FORTRANie (okazuje się) też warto umieć sprawnie klepać - czasami zastanawiam się, czy na starość nie wrócić do korzeni. ;) Nie wiem jednak, czy mi się chce...

43 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

bo mało który z deweloperów w dzisiejszych czasach ogarnia języki niskopoziomowe 

Dlatego ludkowie piszący drive'y do lodówek, odkurzaczy i pralek zarabiają nieźle, i wciąż są poszukiwani. :) Co ciekawe, całe sztaby ludków w przemyśle kosmicznym zarabiają nieźle, ale widać kiepsko wychodzi, skoro np. Schiaparelli EDM. Myślę, że to kwestia przepłacenia... :D:P

43 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Torvalds w momencie, kiedy publikował pierwszą wersję kernela Linuksa w 1991, miał 21 lat i był studentem informatyki.

Cudo intelektualne, nie powiem, ale największym jego osiągnięciem jest GNU - GNU is not Unix, choć każdy dinozaur (jak ja) znający doskonale Unix (i Vax nawet - masakra :)) nie miał najmniejszego kłopotu z Linuxem (naprawdę byłoby to trudne). Na marginesie, zanim się ludzie połapali*, był już jakiś 1993. rok. Potem ruszyło lawinowo.

* miało to spory związek z cenami pecetów, bo nagle okazało się, że nie trzeba płacić kosmicznych pięniedzy za słoneczne stacje robocze, i dopłacać jeszcze kupę baksów za głupi kompilator f77...

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Astro napisał:

Cudo intelektualne, nie powiem, ale największym jego osiągnięciem jest GNU - GNU is not Unix,

Stallman jedzie Ci przylać za herezję.  GNU to cały system i dziecię Stallmana, Linux to tylko jądro. GNU miało być na mikrojądrze, ale Linux był nieco szybciej więc go użyto. W efekcie rozwój mikrojądra znacznie zwolnił. Nie wiem czy i kiedy Stallman porzucił ideę budowania mikrojądra, ale faktycznie niewiele się słyszy już o tym pomyśle. 

 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Google podsumowało jedną z najbardziej długotrwałych wojen, jaką stoczyło ze szkodliwym oprogramowaniem. W ciągu ostatnich trzech lat firma usunęła ponad 1700 aplikacji zarażonych różnymi odmianami szkodliwego kodu o nazwie Bread (Joker).
      Jego twórcy byli wyjątkowo uparci. Zwykle autorzy szkodliwego kodu przestają go wgrywać do Play Store gdy tylko zostanie on wykryty przez Google'a. Przestępcy stojący za Bread'em nie poddali się tak łatwo. Działali przez ponad trzy lata i co tydzień przygotowywali nową wersję szkodliwego kodu.
      Przez te trzy lata stosowali tę samą technikę – wprowadzali w kodzie serię niewielkich zmian, licząc na to, że uda się oszukać stosowane przez Google'a mechanizmy obronne. Zwykle się nie udawało, ale czasami przestępcy odnosili sukces. Na przykład we wrześniu ubiegłego roku ekspert ds. bezpieczeństwa, Aleksejs Kurpins znalazł w Play Store 24 różne aplikacje zarażone Jokerem. W październiku inny ekspert znalazł kolejną aplikację, a kilka dni później Trend Micro poinformował o odkryciu kolejnych 29 kolejnych zarażonych programów. Później znajdowano kolejne, w tym arkusze kalkulacyjne Google Docs.
      Jednak w większości wypadków mechanizmy Google'a działały dobrze i zablokowały ponad 1700 aplikacji, które miały zostać umieszczone w Play Store. Jak dowiadujemy się z wpisu na oficjalnym blogu, w pewnym momencie hakerzy użyli niemal każdej znanej techniki, by ukryć kod. Zwykle przestępcy posługiwali się jednorazowo 3–4 wariantami szkodliwego kodu. Jednak pewnego dnia próbowali wgrać aplikacja zarażone w sumie 23 odmianami kodu.
      Najbardziej skuteczną techniką zastosowaną przez twórców szkodliwego kodu było wgranie najpierw czystej aplikacji do Play Store, a następnie rozbudowywanie jej za pomocą aktualizacji zawierających już szkodliwy kod. Przestępcy nie ograniczali się jedynie do tego. Umieszczali na YouTube filmy z recenzjami, które miały zachęcić internautów do instalowania szkodliwych aplikacji.
      Jak informuje Google, twórcy Breada działali dla korzyści finansowych. Pierwsze wersje ich szkodliwego kodu miały za zadanie wysyłać SMS-y premium, z których przestępcy czerpali korzyści. Gdy Google zaostrzył reguły dotyczące korzystania przez androidowe aplikacje z SMS-ów, przestępcy przerzucili się na WAP fraud. Telefon ofiary łączył się za pomocą protokołu WAP i dokonywał opłat, którymi obciążany był rachunek telefoniczny. Ten typ ataku był popularny na na przełomie pierwszego i drugiego dziesięciolecia bieżącego wieku. Później praktycznie przestał być stosowany. Nagle, w roku 2017, wystąpił prawdziwy wysyp szkodliwego kodu, który znowu korzystał z tej techniki. Jak twierdzi Google, twórcy Breada byli najbardziej upartą i wytrwałą grupą przestępczą, która używała WAP fraud.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Francuski urząd ds. konkurencji nałożył na Google'a grzywnę w wysokości 150 milionów euro. Koncern został ukarany za zachowania antykonkurencyjne oraz niejasne zasady Google Ads.
      Google naruszył swoją dominującą pozycję na rynku reklamy w wyszukiwarkach poprzez niejasne i trudne do zrozumienia zasady korzystania z platformy Google Ads oraz zastosowanie ich w sposób nieuczciwy i przypadkowy, stwierdzili urzędnicy. Na amerykańską firmę nałożono obowiązek wyjaśnienia zasad działania Google Ads i właściwego uzyskania zgody użytkowników na prezentowanie im spersonalizowanych reklam. Firma ma również przedstawić jasne procedury zawieszania kont oraz opracować procedury informowania, zapobiegania, wykrywania i postępowania w razie wykrycia naruszenia regulaminu Google Ads.
      Przedstawiciele koncernu zapowiedzieli, że odwołają się od decyzji.
      Wiele europejskich krajów bacznie przygląda się działalności amerykańskich gigantów IT. Firmy takie jak Google, Facebook, Apple czy Amazon są wielokrotnie krytykowane za płacenie zbyt niskich podatków. Nie dalej jak we wrześniu bieżącego roku Google porozumiał się z władzami Francji i zgodził się zapłacić niemal miliard euro grzywny w ramach ugody w sprawie do oszustwa podatkowe. Z kolei w styczniu bieżącego roku francuski urząd odpowiedzialny za ochronę danych ukarał koncern grzywną w wysokości 50 milionów euro za naruszenie europejskich przepisów dotyczących prywatności.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Prokuratorzy generalni 48 amerykańskich stanów, Dystryktu Kolumbii oraz Puerto Rico dołączyli do śledztwa w sprawie możliwego naruszenia przepisów antymonopolowych przez Google'a, oświadczył lider grupy, Ken Paxton, prokurator generalny stanu Teksas. W śledztwie nie biorą udziału prokuratorzy Kalifornii i Alabamy.
      Gdy nie ma już wolnego rynku lub konkurencji, dochodzi do wzrostu cen, nawet jeśli coś jest reklamowane jako darmowe, a to szkodzi konsumentom, mówi prokurator generalna Florydy, Ashley Moody. Czy coś jest naprawdę bezpłatne, jeśli oddajemy za to coraz więcej informacji osobistych. Czy coś jest naprawdę wolne, jeśli ceny reklamy internetowej idą w górę, bo są pod kontrolą jednej firmy?.
      Śledztwo w sprawie postępowania Gooogle'a nie jest jedynym, jakie ostatnio rozpoczęło się w USA w sprawie gigantów rynku IT. Kilka dni wcześniej prokuratorzy generalni siedmiu stanów oraz Dystryktu Kolumbii rozpoczęli, pod przewodnictwem prokurator generalnej stanu Nowy Jork, Letitii James, śledztwo w sprawie działań Facebooka. Niewykluczone, że oba śledztwa będą koordynowane.
      Po ogłoszeniu decyzji prokuratorów akcje konglomeratu Alphabet, którego Google jest najważniejszą częścią, spadły o 0,9%. Rzecznik prasowy Google'a poinformował, że firma otrzymała z Departamentu Sprawiedliwości prośbę o informację na temat swoich praktyk biznesowych. Spodziewamy się, że podobne pytania będą zadawali prokuratorzy, przyznał rzecznik.
      Śledztwo rozpoczęte przez poszczególne stany to kolejny problem dla obu koncernów, które już borykają się ze śledztwami federalnymi.
      W lipcu Federalna Komisja Handlu (FTC) zatwierdziła ugodę z Facebookiem w ramach której gigant ma zapłacić rekordowe 5 miliardów dolarów grzywny oraz wypełnić szereg zaleceń nałożonych przez FTC. serwis społecznościowy zapłacił też 100 milionów dolarów grzywny w ramach ugody z Komisją Giełd (SEC).
      Z kolei Departament Sprawiedliwości prowadzi własne śledztwo przeciwko Google'owi. Prokuratorzy generalni oświadczyli zaś, że ich śledztwo będzie prowadzone niezależnie od śledztw federalnych organów władzy.
      Dotychczas akcje podejmowane przez władze federalne przeciwko Facebookowi czy Google'owi niczego nie zmieniały. Firmy płaciły spore grzywny, które jednak stanowiły niewielką część ich rocznych przychodów.
      Śledztwo antymonopolowe prowadzone przez prokuratorów stanowych ma inną wagę, niż śledztwa ws. prywatności, które dotychczas prowadziły władze federalne. Jeśli bowiem okaże się, że Facebook czy Google naruszyły przepisy antymonopolowe, można im nakazać zmiany algorytmów na bardziej przyjazne dla konkurencji czy nawet doprowadzić do podziału firmy.
      Doug Peterson, prokurator generalny Nebraski, mówi, że będzie współpracował zarówno z Departamentem Sprawiedliwości, jak i z władzami innych krajów. Bardzo znaczący jest fakt, że śledztwa w tej sprawie są też prowadzone w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Francji i Australii, stwierdza.
      Nie można też wykluczyć, że śledztwa przeciwko Google'owi i Facebookowi zostaną rozszerzone na Apple'a i Amazona.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Już około 350 pracowników Google'a podpisało się pod listem otwartym, w którym domagają się, by ich firma zaprzestała prac nad Project Dragonfly. To ocenzurowana wersja wyszukiwarki, która może zostać wdrożona w Chinach.
      O istnieniu projektu media poinformowały w sierpniu. Wówczas dyrektor wykonawczy Google'a, Sundar Pichai, stwierdził, że jego firma w najbliższym czasie nie będzie uruchamiała wyszukiwarki w Chinach. Nie wykluczył jednak, że stanie się to w przyszłości.
      Warto przypomnieć, że w 2010 roku Google wycofało się z Chin właśnie ze względu na cenzurę.
      Wielu z nas podjęło się pracy w Google'u mając na względzie wartości tej firmy, w tym jej poprzednie stanowisko wobec chińskiej cenzury i śledzenia internautów. Rozumieliśmy, że Google to firma, która przedkłada wartości nad zyski, napisali protestujący pracownicy. W naszym proteście przeciwko Dragonfly nie chodzi o Chiny. Sprzeciwiamy się technologiom, które pomagają silniejszym w prześladowaniu słabszych, gdziekolwiek by się to nie działo, czytamy w liście. Rząd Chin otwarcie wdraża nowe technologie nadzoru i śledzenia, by kontrolować swoich obywateli, dodają protestujący.
      Przez ostatnich osiem lat Google nie chciało pomagać w cenzurze. Firma nawet zminimalizowała zatrudnienie w Chinach. Jednak od kiedy rządzi w niej Pichai wydaje się, że stanowisko Google'a się zmienia. W grudniu w Pekinie otwarto centrum rozwojowe, a na chiński rynek trafiła aplikacja do zarządzania plikami, która oryginalnie została przygotowana na rynek indyjski.
      Chcę, byśmy dostarczali nasze usługi w każdym zakątku świata. Google jest dla każdego. Chcę, byśmy byli obecni w Chinach i służyli chińskim użytkownikom, mówił Pichai przed dwoma laty.
      Pracownicy Google'a coraz częściej protestują przeciwko polityce firmy. Przed kilkoma miesiącami ponad 3000 pracowników podpisało protest przeciwko angażowaniu się Google'a w rozwój wojskowych dronów, kilkanaście osób zrezygnowało z pracy. Google uległo pracownikom. W styczniu tysiące pracowników firmy wzięły udział w proteście, gdy wyszło na jaw, że w ostatnich latach kilku wysokich rangą menedżerów, którzy odeszli w związku z oskarżeniami o napastowanie seksualne pracowników, otrzymało wysokie odprawy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dwadzieścia największych europejskich agencji informacyjnych we wspólnym oświadczeniu oskarżyło Google'a i Facebooka o „plądrowanie” zawartości należących doń mediów i domaga się, by obie firmy w większym stopniu dzieliły się swoimi przychodami z mediami. Apel podpisali m.in. szefowie Agence France-Presse, Press Association i Deutsche Presse-Agentur. Wezwali oni też Parlament Europejski do uchwalenia przepisów, które zakończą tę „groteskową nierównowagę”.
      Plądrowanie zawartości mediów i ich wpływów reklamowych, jakiego dopuszczają się giganci internetu, zagraża zarówno konsumentom jak i demokracji, czytamy w oświadczeniu. Jeszcze w bieżącym miesiącu Parlament Europejski ma debatować nad prawem autorskim, które zmusi internetowych gigantów do dzielenia się większą części wpływów ze źródłami, z których pochodzą treści umieszczane na witrynach.
      Pierwsza wersja nowego prawa została w lipcu odrzucona. Zwalczały ją zarówno wielkie koncerny z USA, jak i obrońcy wolności internetu, którzy obawiają się, że nowe prawo zwiększy koszty dostępu.
      Szefowie europejskich agencji informacyjnych twierdzą w wydanym oświadczeniu, że Google czy Facebook mogą pozwolić sobie na płacenie mediom za ich treści bez przerzucania kosztów na klientów. Zauważają, że w ubiegłym roku przychody Facebooka wyniosły 40 miliardów USD, a zyski to 16 miliardów. W przypadku Google'a było to – odpowiednio – 110 miliardów i 12,7 miliarda. Czy w takiej sytuacji ktoś może argumentować, że firmy te nie są w stanie uczciwie płacić za treści, na których zarabiają? Mówimy tutaj o wprowadzeniu uczciwej opłaty dla tych, którzy na tych treściach zarabiają. Ze względu na wolność prasy i wartości demokratyczne prawodawcy w UE powinni dokonać reformy prawa autorskiego, stwierdzają autorzy apelu.
      Walka toczy się o dwa zapisy w nowym prawie autorskim. Artykuł 13 przewiduje, że takie serwisy jak YouTube byłyby odpowiedzialne prawnie za chronione prawem autorskim materiały, które są umieszczane na ich stronach bez wnoszenia opłat na rzecz właścicieli autorskich praw majątkowych. Zaś Artykuł 11 przewiduje, że Google i inne serwisy musiałyby wnosić opłaty za umieszczanie odnośników do treści w gazetach czy witrynach informacyjnych. Bez tego internetowi giganci, jak Google czy Facebook, bezpłatnie wykorzystują olbrzymią liczbę treści, które są tworzone przez innych wielkim nakładem środków, czytamy w oświadczeniu.
      Krytycy takiego pomysłu argumentują, że uchwalenie nowych przepisów prowadziłoby do automatycznej autocenzury i ograniczenia kreatywności, szczególnie w takich serwisach jak YouTube. Ponadto szybko zniknęłyby memy, gdyż ich twórcy nie sprawdzają, kto ma prawa do wykorzystywanej przez nich grafiki.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...