Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Pekin cenzuruje badania nad koronawirusem. Ograniczenia publikacji nt. pochodzenia pandemii

Recommended Posts

Chińskie władze nałożyły ograniczenia na publikacje dotyczące pochodzenia koronawirusa SARS-CoV-2. Zarządzenie wydały władze centralne, a dwa chińskie uniwersytety opublikowały nowe zasady na swoich witrynach. Informacje te zostały już z sieci usunięte.

Zgodnie z nowymi zasadami, wszystkie prace naukowe dotyczące COVID-19 mają przechodzić dodatkowy przegląd prze ich skierowaniem do publikacji. Szczególnemu nadzorowi będą podlegały prace dotyczące pochodzenia nowego koronawirusa. Publikacja takich artykułów ma być zatwierdzana przez urzędników rządu centralnego.

Ekspert z Hongkongu, który prowadził prace nad COVID-19 i publikował je w międzynarodowym piśmie medycznym, powiedział dziennikarzom CNN, że jeszcze w lutym jego praca nie była obłożona dodatkowymi obostrzeniami.

Nowa polityka publikacji ma pomóc władzom w Pekinie na kontrolowanie narracji dotyczącej początków pandemii. Chińscy naukowcy od końca stycznia publikują w prestiżowych międzynarodowych pismach wyniki swoich badań dotyczące COVID-19. Wnioski z niektórych z badań każą zapytać o rolę i działanie chińskiego rządu u początków epidemii i już wywołały poruszenie w chińskich mediach społecznościowych. W związku z tym Pekin postanowił przejąć kontrolę nad narracją.

Myślę, że podjęta przez chińskie władze próba kontrolowania narracji ma na celu przekonanie opinii publicznej, że pandemia nie rozpoczęła się w Chinach. W związku z tym sądzę, że nie dopuszczą oni do przeprowadzenia żadnych obiektywnych badań dotyczących początków choroby, mówi dziennikarzom anonimowy chiński naukowiec.

Z nowej dyrektywy dowiadujemy się, że artykuły naukowe dotyczące pochodzenia wirusa muszą być ściśle nadzorowane. Władze Chin nakazały, by naukowcy przed publikacją wysyłali takie artykuły do wydziału nauki i technologii Ministerstwa Edukacji. Stamtąd będą trafiały do specjalnego zespołu nadzorowanego przez Radę Państwa. Dopiero jeśli zespół ten wyrazi zgodę, artykuł może zostać opublikowany. Mniej ścisłemu nadzorowi podlegać będą inne badania dotyczące COVID-19. Mają być one przeglądane przez komitety uczelniane, które mają brać pod uwagę „wartość naukową” oraz stwierdzać, czy jest „odpowiedni czas na publikację”.

Dyrektywę opublikowano na stronach Uniwersytetu Fudan. Gdy dziennikarze CNN zadzwonili na podany w dyrektywie telefon do Ministerstwa Edukacji, dowiedzieli się, że dyrektywa taka została wydana, ale jest dokumentem wewnętrznym. Kilka godzin później dokument został zdjęty ze stron Uniwersytetu Fudan. Dyrektywa ta ukazała się, i również została usunięta, na stronach Uniwersytetu Nauk Geologicznych w Wuhan.

David Hui Shu-cheong z Chińskiego Uniwersytetu w Hongkongu, który współpracował z naukowcami z pozostałych części Chin, mówi, że jeszcze w połowie lutego nie było najmniejszych problemów. Gdy wysyłał swój artykuł do New England Journal of Medicine do 3 nad ranem doszlifowywał artykuł, a przed południem go wysłał do redakcji. Nie było wówczas najmniejszych ograniczeń, stwierdza.

Chińskie władze próbują przekonać opinię publiczną, że nie wiadomo, gdzie rozpoczęła się pandemia. Nie ograniczają się tylko do tego. Zhao Lijan, rzecznik prasowy chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, stwierdził w ubiegłym tygodniu, że wirus pochodzi z USA i został do Chin przywieziony przez amerykańskich wojskowych.

Nowe obostrzenia dotyczą publikacji w zagranicznych czasopismach. Artykuły dotyczące COVID-19 publikowane w chińskich pismach naukowych od początku podlegają dodatkowej kontroli. Teraz to samo będzie dotyczyło wszystkich artykułów. Dlatego też ważne jest, by międzynarodowa społeczność naukowa zdawała sobie sprawę z faktu, że artykuły publikowane przez chińskich naukowców w pismach międzynarodowych, przeszły dodatkowy proces nadzoru ze strony władz.

Chińskie władze już od dłuższego czasu starają się ukryć prawdę o koronawirusie. Nie chcą ujawnić swoich dokumentów, o których pisaliśmy przed miesiącem, dotyczących początków epidemii. Takie informacje byłyby niezwykle cenne dla epidemiologów, gdyż dane o prędkości rozprzestrzeniania się epidemii na samym początku pozwalają na zbadanie jej rozwoju i dynamiki. Brak takich informacji bardzo zaciemnia ten obraz.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Takie informacje byłyby niezwykle cenne dla epidemiologów, gdyż dane o prędkości rozprzestrzeniania się epidemii na samym początku pozwalają na zbadanie jej rozwoju i dynamiki. Brak takich informacji bardzo zaciemnia ten obraz."

Panie Mariuszu - niestety, ale takie rozumowanie jest błędne -  do zbadania rozwoju i dynamiki epidemii nie potrzeba żadnych informacji o pierwszym pacjencie. Nic nie jest zaciemniane w tym znaczeniu. 

Chiny nie podają tych informacji z przyczyn czysto militarnych: rozpracowanie chińsiego pacjenta zero (w sytuacji, gdyby okazało się, że ktoś mu to 'sprzedał') to doskonały atut w sporach geopolitycznych. Taką daną można bardzo dużo ugrać u społeczeństw zachodu, bo jej upublicznienie zmiażdzyłoby każdy 'demokratyczny' rząd.  Takie działanie z nauką nie ma nic wspólnego.

PS

Z rynku krajowego: GIS właśnie podał, ze średnia "zapadalność" na wirusa wynosi w Polsce 17,4 na 100tyś mieszkańców.  Warto się zastanowić, gdzie jest naukowość w takim policzeniu ...i czego właściwie policzeniu? , bo przecież nie osób zakażonych, a ni nawet nie chorych.   Policzyli wyłacznie chorych (klinicznie) z potwierdzonymi testami ...i w sumie jakimi testami, bo brak danych o typach testów i spójnej metodologii.  Tu dopiero mamy zaciemniany obraz (jak Pan to wyżej ujął).

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
5 godzin temu, Jarosław Bakalarz napisał:

"Z rynku krajowego: GIS właśnie podał, ze średnia "zapadalność" na wirusa wynosi w Polsce 17,4 na 100tyś mieszkańców.  Warto się zastanowić, gdzie jest naukowość w takim policzeniu ...i czego właściwie policzeniu? , bo przecież nie osób zakażonych, a ni nawet nie chorych.   Policzyli wyłacznie chorych (klinicznie) z potwierdzonymi testami ...i w sumie jakimi testami, bo brak danych o typach testów i spójnej metodologii.  Tu dopiero mamy zaciemniany obraz (jak Pan to wyżej ujął).

 

Tak zaciekawiony tą uwagą powyżej wrzuciłem sobie tabelkę https://www.worldometers.info/coronavirus/ do excella i dzieląc wszystkie przypadki w danym kraju na każdy przypadek śmiertelny na COVID to dla cywilizowanej części świata ten współczynnik wychodzi od 10 do 40. Biorąc że u nas jest około 28, więc liczby trzymają się kupy. (Chyba że ktoś zakłada że setki tysięcy ciał Szumowski chowa w piwnicach na Nowogrodzkiej :) ).  Ale analizując tę tabelkę głębiej na serio to spostrzeżenie iż kraje stosujące szczepienie BCG są mniej zagrożone śmiertelnością , to ta różnica cały czas się utrzymuje.

Może ktoś kto ma inne dobre pomysły wyciągnie z tych tabelek więcej wniosków, bo dzisiaj każde spostrzeżenie jest na wagę życia. Możliwe że są gdzieś one ukryte w tej tabelce poza oczywiście BCG.

Edited by gucio222

Share this post


Link to post
Share on other sites

@gucio222

Tak; statystyka. Piękna nauka. To może zacznijmy od podstaw czyli metodologii:

0.  formułujemy definicję 'chorego'.

1. zbiór danych musi być spójny. Czy jest, skoro każdy kraj ma inne testy i inną ich pulę?

2. algorytm testowania jednoznaczny (jednoczuły). Nie do wykonania, gdy stosujemy różne testy.

3. testy jednolite.   Nie są; z wielu powodów. Choćby dlatego, ze część testów jest poważnie wadliwa (vide testy Eurofins); i nie wiadomo w jakim stopniu są wadliwe.

Więc jak sie ujednolica dane? Prosto:  lekarze (w wielu krajach) dostali wytyczne, by nie uzupełniać kart zgonu, bo zrobi to "komisja"?

A z innej beczki: załóżmy z dobrej woli, że jest to 17,4 na 100tyś. To daje 174 na milion, oraz "zapadalność" ok 7tyś na 40milionów (mniej więcej Polska).   Czy z powodu współczynnika 17,4 (czyli raptem 7tyś chorych) zamyka się całe państwa na klucz i kompletnie dewastuje gospodarki? . 

Czy ktoś już widzi problem z tak liczoną "zapadalnością"? 

PS.  Statystycy  już od dawna podnoszą, że raportowane jest 4-6% chorych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Tak; statystyka. Piękna nauka. To może zacznijmy od podstaw czyli metodologii:

Choroba nowa więc metodologia po łebkach. Ale zakładając że przy dzisiejszych aplikacjach społecznościowych nie dawałoby się chować po piwnicach umrzyków to ilość zgonów z powodu kaszlu i gorączki jest w miarę miarodajna. Biorąc też pod uwagę że są takie kraje które już przetestowały wszystko co się rusza - Japonia czy Korea, a gdzie choroba jest w miarę pod kontrolą to ten współczynnik wychodzi tam 50 w Korei i 60 w Japonii na jeden zgon. Oba kraje miały BCG. Wobec tego można zgrubnie założyć że u nas przewija się dwukrotnie większa liczba nosicieli niż została oficjalnie zdiagnozowana. Co by się zgadało ponieważ liczba zachorowań nie spada. więc latają gdzieś niezdiagnozowani. Ale ich liczbę z tej tabeli można w miarę określić. W przypadku kraju z  brakiem szczepień BCG to ta liczba spada do 7-8 zdiagnozowanych na jeden zgon (  Włochy, Holandia itp.) Więc takie założenie zakładałoby że u nas wszyscy są wykryci i mamy w sobie super-odporność.  Jednak zakładając że jednak BCG ma na to wpływ można się pokusić na analizę mając nawet tak skąpe dane.

W końcu gdyby wszyscy podchodzili do statystyki tak jak tu piszesz to byśmy tkwili wszyscy w miejscu czekając na pełne dane, bo zakładając że mamy nieograniczony dostęp do testów ( tych tańszych po 500zł za sztukę) to przetestowanie wszystkich gdyby założyć że wszystkich spędzimy do kupy w kilometrowych  kolejkach po testy 100.000 dziennie to testowalibyśmy cały rok 24/7 wydając na to 17 mld, nie mając pewności czy ci przetestowani już w międzyczasie czegoś nie złapali.

Coś o testach :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Statystyki są ważne, ale można je naginać jak się chce.

Chińskie władze mają tak naprawdę gotowe przynajmniej dwa scenariusze. Pierwszy to ukryć, że wirus nie pochodzi z laboratorium i zrzucić winę na naturę. A jak i to się nie uda, to zrzucić winę na inny kraj, że niby pandemia zaczęła się gdzie indziej, albo że Chiny padły ofiarą ataku. Teraz mamy właśnie próby drugiego scenariusza, bo pierwszy się sypie.

A dlaczego sądzę, że to jest wirus, który wymknął się spod kontroli z laboratorium? Bo chińska medycyna zadziwiająco szybko "wykryła", tego wirusa. U nas trwałoby to kilka miesięcy. U nich kilka tygodni i już wiedzieli o nim niemal wszytko. U nas, jak pacjent trafia do szpitala, to przez 2-3 tygodnie lekarze zastanawiają się co jest pacjentowi, że kolejne leki nie działają. U nich już wiedzieli, że to wirus i już wiedzieli jaki. A jakoś nie wierzę, żeby chińska medycyna była aż tak zaawansowana.

Polskie władze też nie są lepsze. Testów robi się u nas bardzo mało, przez co szacuję, że chorych jest u nas 10-20 razy tyle, co się oficjalnie podaje. A żeby być w zgodzie ze statystykami, to umierającym przypisuje się w kartach inne przyczyny zgonu zwłaszcza, że starsi ludzie mają często inne dolegliwości, więc jest to łatwe. U nas władza ma teraz jeden cel. Wykorzystać obecną sytuację, do przeprowadzenia oszukańczych wyborów prezydenckich. To zresztą widać na każdym kroku ich działania. Nasze zdrowie i życie nie ma dla nich żadnego znaczenia. Liczy się tylko władza. Zobaczycie, że tuż przed "wyborami" ogłoszą koniec kwarantanny - wszyscy będziemy już "bezpieczni".

Edited by Sławko

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
6 godzin temu, Sławko napisał:

Polskie władze też nie są lepsze. Testów robi się u nas bardzo mało, przez co szacuję, że chorych jest u nas 10-20 razy tyle, co się oficjalnie podaje. A żeby być w zgodzie ze statystykami, to umierającym przypisuje się w kartach inne przyczyny zgonu zwłaszcza, że starsi ludzie mają często inne dolegliwości, więc jest to łatwe. U nas władza ma teraz jeden cel. Wykorzystać obecną sytuację, do przeprowadzenia oszukańczych wyborów prezydenckich. To zresztą widać na każdym kroku ich działania. Nasze zdrowie i życie nie ma dla nich żadnego znaczenia. Liczy się tylko władza. Zobaczycie, że tuż przed "wyborami" ogłoszą koniec kwarantanny - wszyscy będziemy już "bezpieczni".

Pisząc powyżej, j że można założyć że Szumowski chowa tysiące ciał w piwnicach na Nowogrodzkiej [...]

 

 

Edited by Mariusz Błoński
To forum polityczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@gucio222

Rozjechały się nam kierunki rozmowy - clue mojej wypowiedzi dotyczyło dwóch rzeczy:

1.  niespójności pomiędzy pojęciem "zakażony" i "chory" - tu rząd (nie tylko nasz) pozostawił sobie niesamowitą swobodę decydowania

2. niespójności sposobu klasyfikacji samych "chorych" w oparciu o testy (np Eurofins był fabrycznie skażony; a amerykańskie wykrywały wodę jako wirusa).

Kwestia umieralności to zupełnie inne pojęcie (nie poruszałem tego) - tu dowolność klasyfikowania 'na co umarł' wynosi dokładnie 100%. W dodatku sekcja nic nie może wykazać, bo nieboszczyk spalony.

Jeszcze w lutym np nasz rząd twierdził, że mamy jakoś tak (z pamięci piszę) 200tyś chorych na grypę. Spróbuj dojść do tego, jak powstała ta liczba, bo ja nie znam przypadku, by w ostatnich 50latach ktoś testował mnie lub kogokolwiek kogo znam, w tym kierunku. 

A jeśli masz dobrą pamięć to przypomnij sobie 'grypę', która wypalała płuca Ukraińcom z południa (jakieś 4-5 lat temu) lub 'dziwną grypę' we Włoszech dwa lata temu.

Podsumowując: wirus jest faktem, ale cała statystyka wokół tego to jaja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

ad1 zgadzam się z tobą jak i ad2, tylko tak jak napisałem jedyną w miarę pewną daną na ten moment są tylko zgony (mamy co mamy) . Gdy ktoś kaszle czy ma zapalenie płuc przed śmiercią to trudno to ukryć. Przy dzisiejszych mediach społecznościowych rozejście się danych szybko by wyszło na jaw  jak Niemczech. Nawet Chińczycy nie byli w stanie uszczelnić wycieku danych mimo że ich media są wielokrotnie bardziej cenzurowane niż niemieckie.

Dobrym przykładem do badań jest ten pierwszy statek (diamond princess)  gdzie mamy kompletne dane w zamkniętym środowisku. Też wychodzi że umieralność jest na poziomie jeden na 50-60 zarażonych. Badania tam były kompletne. Więc zakładając że liczba zgonów jest w miarę do wykrycia i trudna do ukrycia to mamy jakieś choćby startowe dane

Co do chorych na grypę to się też zgodzę że to ogólnie żenada. Przypomina mi się wizyta u mojego lekarza rodzinnego sprzed roku :)

- Co panu dolega ?

- Mam gorączkę.

- Proszę w związku z tym się położyć, Zapiszę panu to co poprzednim razem . Mam nadzieję że pomogło. Do kiedy wypisać zwolnienie ?

Edited by wilk
Nie odpowiadamy cytatem całości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu coś o zgonach w kategorii faktów, a nie manipulacji - nowiutkie dane GUSu brytyjskiego:

Alarmujące dane brytyjskiego urzędu statystycznego ONS, który patrzy na zgony nie tylko w szpitalach (jak rządowe dane), ale wszędzie:

- liczba zgonów w tygodniu do 3 kwietnia wyższa o 6 tys. niż pięcioletnia średnia

- blisko 50 proc. śmierci w Londynie związanych z COVID-19

 

zgony GB zestawienie.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coś chyba obciąłeś. Dasz źródło ?, bo z tych wykresów nic nie wynika oprócz tego gdzie umiera najwięcej

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, gucio222 napisał:

i dzieci UBków jak Grocki

1. Grodzki.
2. Profesor.
3. Kim ty jesteś? (Gucio jakoś nie wygląda mi na tytuł naukowy).

Godzinę temu, gucio222 napisał:

Nie jestem wielbicielem ani PISu ani PO

W kontekście powyższego wyglądasz na zwykłego... Sam wiesz kogo, ale po co o tym mówić; jeśli ci z tym dobrze, to ok. Twój problem.

Godzinę temu, gucio222 napisał:

ale to 10% koperciarzy

Statystyka z czachy, czy masz jakieś rozsądne namiary? Podejrzewam na 99%, że jesteś zwykłym sam wiesz kim.

16 minut temu, gucio222 napisał:

tylko zgony

Na co? :P

1 minutę temu, gucio222 napisał:

Dasz źródło ?

W podpisie jak BYK stoi: Office for National Statistics. Wpisz do wujka google, a dostaniesz link jako pierwszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 godziny temu, Astro napisał:

1. Grodzki.
2. Profesor.
3. Kim ty jesteś? (Gucio jakoś nie wygląda mi na tytuł naukowy).

[...]

Edited by Mariusz Błoński
Obrażanie dyskutantów. Na razie ostrzeżenie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 minuty temu, gucio222 napisał:

Zresztą wtrąciłeś się do dyskusji na swoim poziomie.

O nie! Próbowałem równać i nawet nie podejrzewałem, że mogę zejść tak nisko. Dziękuję ci. Człowiek uczy się całe życie.

P.S. Gdzie ta twoja warta trzy grosze tarcza aktywowana po dosyć długim czasie nieaktywności?

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
4 godziny temu, Astro napisał:

Człowiek uczy się całe życie.

No to teraz powiedz w temacie coś konstruktywnego [...]

Edited by Mariusz Błoński
j.w.
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W temacie gucio? BCG i Iran, ale wiem, że to dla ciebie zbyt trudny temat.
Dopowiem może, że na twoją zaczepkę:

7 minut temu, gucio222 napisał:

zamiast pieprzyć trzy po trzy w obronie dzieci UBeków

odpowiem jak należy. EOT (wiem, też może być dla ciebie trudne, ale to już nie mój problem; naprawdę wysyłam ci kupę pozytywnych myśli - jak już wcześniej wspomniałem).

Share this post


Link to post
Share on other sites

a tak, obciąłem - oto brakujący wykres niżej. Zamykając mój wkład w ten artykuł: Pekin cenzuruje i każdy to rozumie, ale to co robią kraje demokratyczne  to są identyczne zwykłe fałszerstwa danych. Głupi tego nie zauważy, bo nawet nie widzi, że odseparowano definicyjnie zakażenie od choroby. Nie widzi zmian w metodologii klasyfikacji chorych, zmian testów na inne, zmian sposobu wypełniania kart, itp.

To są naprawdę wielkie fałszerstwa i to całkowicie legalne: po prostu przyjmujemy jakąś 'definicję', zezwalamy na jakiś sposób zliczania i doliczamy do do poprzednio pozyskanych danych.

Pytanie powinno brzmieć: JAKI JEST CEL.

Dla zainteresowanych wstawiam link do arta z 2010roku o grypie AH1N1 - ładnie podsumowuje pewne zjawisko, które wydaje sie byc kluczowe w sprawie:

https://www.medonet.pl/zdrowie/wiadomosci,bedzie-raport-zamiast-komisji-sledczej-ds--grypy-a-h1n1,artykul,1621133.html?utm_source=www.medonet.pl_viasg_medonet&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2  

zgony GB zestawienie 2.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Pekin cenzuruje i każdy to rozumie, ale to co robią kraje demokratyczne  to są identyczne zwykłe fałszerstwa danych.

We Włoszech było to szczególnie widoczne, choć nie tylko. Każdy "fałszowanie" zapewne rozumie, ale to, że prezydent największego kraju
nie raczył przeczytać notatki (zwykle piszą krótko, na poziomie prezydenta) głównego doradcy do spraw zdrowia, do czego się zresztą
przyznał nie wymaga chyba jakiegokolwiek komentarza. Bywa. Ludzie sami sobie zgotowali ten los...

P.S. W Chinach można zrucić to na "reżim", a w USA, albo u nas na kogo jak nie na nas samych?

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, gucio222 napisał:

i dzieci UBków jak Grocki

A kto to jest ten Grocki? Nie znam gościa. A ... chyba że to twój ojciec, to już wszystko rozumiem.

2 godziny temu, gucio222 napisał:

Zresztą wtrąciłeś się do dyskusji na swoim poziomie.

Twój poziom oscyluje między trollowaniem, a zwykłym chamstwem i raczej mało jest tu osób, które potrafią zniżyć się do twojego poziomu, więc nie oczekuj tego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Astro napisał:

W temacie gucio? BCG i Iran, ale wiem, że to dla ciebie zbyt trudny temat.

Gdybyś czytał ze zrozumieniem to zauważyłbyś że napisałem "dla cywilizowanej części świata ten współczynnik wychodzi od 10 do 40"

Iran obłożony wieloma restrykcjami i rządzony przez ajatollahów trudno mimo wielkiej swojej historii zaliczyć do krajów cywilizowanych.

51 minut temu, Jarosław Bakalarz napisał:

Pytanie powinno brzmieć: JAKI JEST CEL.

Nie jestem przekonany o celu. Może nie ma żadnego ? Może tylko dlatego że świat rządzony jest przez stare sklerotyczne ramole,  którzy na serio wystraszyli się że umrą, stąd ta panika ?

Wystarczy popatrzeć w średnią wieku kandydatów na prezydenta w Stanach czy ich izbę reprezentantów. U nas ciotka-klotka Kidawa czy Kaczor do młodych też nie należą.  Sejmy czy senaty w europie zachodniej to też w większości kluby geriatryczne. :)

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, gucio222 napisał:

Gdybyś czytał ze zrozumieniem to zauważyłbyś że napisałem "dla cywilizowanej części świata ten współczynnik wychodzi od 10 do 40"

Widzę nie zrozumiałeś, więc powtórzę DUŻYMI (większymi już nie potrafię) literkami: EOT.

P.S. Gdybyś miał problem, to EOT dotyczy transferu w obie strony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
1 godzinę temu, Astro napisał:

Widzę nie zrozumiałeś, więc powtórzę DUŻYMI (większymi już nie potrafię) literkami: EOT.

[...]

Edited by Mariusz Błoński
j.w.
  • Downvote (-1) 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
18 minutes ago, gucio222 said:

Mali ludzie z ciasnymi umysłami nigdy nie potrafią odpuścić i ich racja musi zawsze być na wierzchu

Nie wiem jaki jest twój cel na tym forum po za sianiem fermentu. Wywody, które uskuteczniasz nie trzymają się kupy i tylko obrażasz ludzi. Tracisz czas chyba, że to twoja praca. Myślę, że odnajdziesz się na forum społeczności zgromadzonym w okół pewnego radia. Możesz też napisać prawicowy artykuł na lewackiej Wikipedii i zdekonspirować spisek albo wyrównać poziom, jak masz taką potrzebę.

Edited by cyjanobakteria
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
W dniu 14.04.2020 o 09:36, Sławko napisał:

A dlaczego sądzę, że to jest wirus, który wymknął się spod kontroli z laboratorium? Bo chińska medycyna zadziwiająco szybko "wykryła", tego wirusa. U nas trwałoby to kilka miesięcy. U nich kilka tygodni i już wiedzieli o nim niemal wszytko.

W Wuhan znajduje się specjalistyczne laboratorium, więc identyfikacja i rozpoznanie zagrożenia na pewno jest łatwiejsza. Skoro jest takie laboratorium w rejonie to i miasto ma jakiś plan strategiczny na wypadek, a gdyby tak... Jak to u nas wygląda, wolę się nie wypowiadać. 

Jak dla mnie scenariusz jest następujący, najpierw nieudana wojna gospodarcza, następnie desperacka wirusowa. Chiny są już doświadczone po SARS 1, więc wystarczyło odbić piłeczkę. Oczywiście to są luźne przemyślenia, więc nie trzeba ich traktować poważnie. 

Edited by M61
Literówka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wystarczyło kilka tygodni pandemii, by zamieszkująca Amerykę Północną pasówka białobrewa zaczęła śpiewać jak dawniej. Ten niewielki ptak powszechnie zamieszkuje amerykańskie miasta. Jednak coraz większe zanieczyszczenie hałasem powoduje, że samce muszą wydawać głośniejsze, mniej efektywne dźwięki, by przyciągnąć uwagę samic i odstraszyć rywali. W ciągu kilku tygodni lockdownu, gdy miasta stały się cichsze, pasówka zaczęła śpiewać tak, jak robiła to jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
      Ekolog behawioralna Elizabeth Derryberry z University of Tennessee wraz z zespołem od ponad 20 lat badają pasówki białobrewe mieszkające w San Francisco i jego okolicach. Nagrywają dźwięki wydawane przez ptaki i porównują je z nagraniami z lat 70. ubiegłego wieku. Odkryli, że w miarę rozwoju ruchu i hałasu w mieście, zwiększyła się częstotliwość najniższych dźwięków wydawanych przez pasówki. Jednak częstotliwość dźwięków najwyższych pozostała na niemal niezmienionym poziomie, co oznacza, że całe pasmo komunikacji ptaków uległo zwężeniu.
      Z wielu badań wiemy, że taka degradacja u ptaków powoduje, że całych ich system komunikacji staje się mniej efektywny. Ptaki muszą śpiewać głośniej, mimo to komunikacja jest mniej efektywna, oba te zjawiska są dla zwierząt stresujące, co z kolei przyspiesza ich starzenie się i negatywnie wpływa na metabolizm. Hałas w miastach może powodować, że ptaki nie słyszą własnych piskląt czy krzyków ostrzegawczych innych przedstawiciele swojego gatunku. Nie można wykluczyć, że hałas w dużej mierze może przyczyniać się do spadku różnorodności ptaków.
      Gdy rozpoczął się lockdown i miasta stały się wyraźnie cichsze, Derryberry zaczęła zastanawiać się, czy i jak wpłynęło to na ptaki. Przeprowadziła wraz z zespołem odpowiednie badania i okazało się, że pasówki zaczęły śpiewać średnio o 30% ciszej. Co więcej, powróciły do zakresu dźwięków, jaki był wydawany przez ten gatunek w latach 70. Uczeni wyliczają, że cichsze miasta i zmiana sposobu śpiewu mogą spowodować, że samce pasówek będą mogły usłyszeć się z 2-krotnie większej odległości niż przed lockdownem.
      Jak mówi Jenny Philips, ekolog z California Polytechnic State University, poprawa komunikacji może oznaczać, że samcom będzie łatwiej się unikać, co może skutkować mniejszą liczbą walk. Philips już wcześniej odkryła, że ptaki żyjące w miastach szybciej atakują innych przedstawicieli swojego gatunku, niż czynią to ptaki żyjące w mniejszym hałasie.
      Ornitolog Sue Anne Zollinger z Manchester Metropolitan University, która nie była zaangażowana w opisywane badania, mówi, że ich wyniki to dobra wiadomość. Skoro pasówki są w stanie tak szybko dostosować swój śpiew do zmieniających się warunków, może to oznaczać, że są na tyle elastyczne, iż poradzą sobie też z innymi aspektami zmieniającego się środowiska. Nie można wykluczyć, że mniejszy hałas spowoduje, że do miast wrócą różne gatunki ptaków, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu w nich żyły. Jeśli udałoby się nam mniej hałasować, miałoby to naprawdę olbrzymi wpływ, stwierdziła.
      Niestety, znoszenie pandemicznych obostrzeń powoduje, że hałas powraca do poprzedniego poziomu. Wiosną przyszłego roku, gdy pasówki znowu zaczną bardziej intensywnie się ze sobą komunikować, Derryberry i jej zespół chcą sprawdzić, czy w ich śpiewie znowu zaszły niekorzystne zmiany.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy rano 21 września Tadź Mahal zostało otwarte po półrocznej przerwie, przed mauzoleum nie stały, tak jak ma to zazwyczaj miejsce, długie kolejki. Wprowadzono nowe środki bezpieczeństwa. Bilety należy kupić zawczasu za pośrednictwem witryny albo aplikacji Archaeological Survey of India (kasy będą zamknięte). Ponadto zakazane są grupowe zdjęcia, a na wejściu mierzona jest temperatura.
      Na terenie obiektu obowiązują zasady dystansowania. Nie wolno dotykać ścian i poręczy, a zużyte chusteczki, maski, rękawiczki i ochraniacze na buty mają trafiać do kosza. Maskę można zdjąć do fotografii, ale obsługa pilnuje, by założyć ją ponownie.
      Brakuje ruchu. Człowiek nie czuje się jak w Tadź Mahal. Uważam, że wielu ludzi nie zjawi się tu, póki liczba przypadków będzie tak wysoka - podkreśla lokalny dziennikarz Yogesh Kumar Singh.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańskie Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom przewidują, że zbliżający się sezon grypowy będzie wyjątkowo łagodny. W raporcie opublikowanym na łamach „Morbidity and Mortality Weekly Report” badacze z CDC zauważają, że aktywność wirusa grypy w USA jest obecnie na historycznie niskim poziomie, a dane z półkuli południowej, gdzie właśnie kończy się zima, wskazują na brak aktywności grypy.
      Jednak, jak zauważają autorzy raportu, nic nie jest pewne, jeśli chodzi o sezon grypowy, szczególnie w czasie, gdy panuje pandemia innej choroby zakaźnej. Dlatego też CDC zaleca, by nie unikać szczepień przeciwko grypie.
      W USA aktywność wirusa grypy zaczęła gwałtownie spadać w marcu, gdy stało się jasne, że w kraju rozprzestrzenia się COVID-19. Spadek aktywności to zapewne zarówno wynik zamknięcia szkół, trzymania dystansu czy noszenia masek, jak i mniejszej liczby osób, które z objawami grypy zgłaszają się do lekarza.
      Ogólna liczba testów na grypę wykonywanych w USA spadła z niemal 50 000 tygodniowo w okresie od września 2019 do lutego 2020 do poziomu 19 500 tygodniowo pomiędzy marcem a majem bieżącego roku. Jeszcze bardziej uderzający jest spadek pozytywnych wyników testów. Ich odsetek zmniejszył się we wspomnianym okresie z 19% do 0,3%. Pomiędzy majem a sierpniem bieżącego roku odsetek pozytywnych wyników testów na grypę wyniósł zaledwie 0,2%, podczas gdy w analogicznym okresie roku ubiegłego było to 2,35%, w roku 2018 odsetek ten wyniósł 1,04%, a rok wcześniej – 2,36%.
      Podobne spadki odnotowano też w innych krajach. Pomiędzy kwietniem a lipcem, kiedy to na półkuli południowej mamy jesień i zimę, a więc szczyt sezonu grypy, w Australii, Chile i RPA na 83 000 testów jedynie 51 (czyli 0,06%) dało wynik dodatni. Tymczasem w latach 2017–2019 na 178 000 testów wynik dodatni dało 24 000, czyli niemal 14%.
      Wydaje się, że strategie walki z COVID-19 znacząco obniżyły liczbę zachorowań na grypę w tych trzech wspomnianych krajach, stwierdzają autorzy raportu. Dodają, że jeśli działania takie będą kontynuowane, to poziom zachorowań na grypę może pozostać na niskim poziomie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od początku pandemii koronawirusa w wielu krajach na świecie obserwuje się znaczny wzrost odsetka obumarłych płodów, kiedy to dzieci umierają w łonie matki. Naukowcy mówią, że w niektórych krajach w czasie pandemii ciężarne kobiety były objęte mniejszą opieką niż było to potrzebne. To zaś powodowało, że wiele komplikacji, prowadzących do zgonu dziecka, zostało prawdopodobnie przeoczonych.
      Największe badania tego typu przeprowadzono w Nepalu. Na przykładzie 20 000 kobiet, które rodziły w 9 nepalskich szpitalach stwierdzono, że odsetek zgonów wśród nienarodzonych dzieci zwiększył się z 14 na 1000 pod koniec marca do 21 na 1000 pod koniec maja. To aż o 50% więcej. Największy wzrost zaobserwowano w czasie pierwszych 4 tygodni pandemii, gdy mieszkańcy mogli wychodzić z domów tylko, by zrobić zakupy oraz do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.
      Autor badań, epidemiolog Ashish K.C. z Uniwersytetu w Uppsali mówi, że chociaż odsetek obumarcia płodu zwiększył się, to ogólna liczba zgonów pozostała taka sama. Stało się tak dlatego, że aż o połowę zmniejszyła się liczba kobiet rodzących w szpitalach. O ile w tygodniach poprzedzających pandemię we wspomnianych 9 szpitalach przyjmowano średnio 1261 rodzących tygodniowo, to w czasie lockdownu liczba ta spadała do 651. Zanotowano też większy odsetek komplikacji porodowych w szpitalach. Naukowcy nie wiedzą, co stało się kobietami, które nie rodziły w szpitalach, oraz z ich dziećmi. Nie wiadomo więc, czy ogólna liczba obumarć płodu zwiększyła się w całej populacji.
      Ashish K.c. dodaje, że obserwowany wzrost odsetka obumarć płodu nie miał nic wspólnego z infekcją COVID-19. Był on raczej spowodowany brakiem dostępu do opieki lekarskiej, przez co nie udało się zapobiec wielu komplikacjom prowadzącym do śmierci dziecka. Przyczyny, dla których kobiety w ciąży nie zgłaszały się do lekarzy, mogły być różne. Od braku możliwości transportowych spowodowanego zawieszeniem transportu publicznego, po obawy przed zarażeniem się koronawirusem. Część kobiet skorzystała z konsultacji telefonicznych czy internetowych, podczas których trudniej jest zauważyć problemy zdrowotne.
      W ciągu ostatnich 20 lat w Nepalu poczyniono olbrzymie postępy w dziedzinie opieki zdrowotnej nad kobietami i ich dziećmi. Jednak w czasie ostatnich kilku miesięcy doszło do zahamowania tych postępów, mówi autor badań.
      Podobne zjawisko zauważono też w innych krajach na świecie. Na przykład w londyńskim Szpitalu św. Jerzego doszło do 4-krotnego wzrostu odsetka obumarć płodów. Pomiędzy październikiem 2019 a końcem stycznia 2020 notowano średnio 2,38 zgonów na 1000 urodzeń. Pomiędzy zaś lutym 2020 a połową czerwca 2020 odsetek ten wzrósł do 9,31 na 1000 urodzeń. Ashma Khalil, położnik z St George's Hospital, która badała to zjawisko mówi, że jest to skutek lockdownu. Jej zdaniem na czas nie zdiagnozowano wielu komplikacji. Kobiety nie zgłaszały się do lekarzy i trafiały do nich dopiero wówczas, gdy problemy były na tyle zaawansowane, iż nie dało się wiele zrobić.
      O zwiększeniu odsetka obumarcia płodów poinformowały też 4 szpitale w Indiach. Podobnie jak w Nepalu, doszło tam do zmniejszenia liczby urodzeń w szpitalach, ponadto o 2/3 spadła liczba ciężarnych, które zgłaszały się na ostry dyżur. To zaś wskazuje, że do wielu porodów mogło dojść w domach lub małych ośrodkach medycznych.
      Także w Szkocji, która jest jednym z niewielu miejsc, gdzie na szczeblu ogólnokrajowym zbiera się comiesięczne dane na temat obumarć płodów i zgonów noworodków, doszło do zwiększenia odsetka obumarć w czasie pandemii.
      Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, by każda ciężarna odwiedziła lekarza przynajmniej 8-krotnie w czasie ciąży. Znaczną część ryzyka związanego z obumarciem płodu można uniknąć, jeśli od 28. tygodnia ciąży kobieta śpi na boku, nie pali papierosów i informuje lekarza lub położną, jeśli dziecko zaczyna mniej się poruszać. Szczególnie ważne jest sprawdzanie zdrowia dziecka w ostatnim trymestrze ciąży.
      Gdy rozpoczęła się pandemia, organizacje lekarskie zaczęły zalecać zdalne konsultacje dla ciężarnych. Jednak podczas takich konsultacji lekarz nie może zmierzyć ciśnienia krwi matki, wykonać USG czy posłuchać bicia serca dziecka. To szczególnie ryzykowne u kobiet, które są w ciąży po raz pierwszy, nie wiedzą więc, jak odczuwa się wiele nieprawidłowości. Na przykład w Szpitalu św. Jerzego odnotowano spadek liczby ciężarnych ze zbyt wysokim ciśnieniem krwi. To zaś sugeruje, że kobiety z nadciśnieniem nie były w czasie lockdownu objęte wystarczającą opieką medyczną, a nadciśnienie u matki jest czynnikiem ryzyka obumarcia płodu.
      Ponadto w wielu krajach, szczególnie uboższych, lekarze i pielęgniarki zajmujące się normalnie opieką nad ciężarnymi, zostali skierowani do walki z COVID-19, co spowodowało mniejszą ich dostępność dla ciężarnych, a w niekórych przypadkach całkowite zamknięcie gabinetów i ośrodków położniczych.
      Dopiero kolejne badania pokażą pełną skalę wpływu pandemii na opiekę nad ciężarnymi i nie tylko. Wiadomo bowiem, że w czasie lockdownu zwiększyła się też liczba zgonów z powodu chorób serca i cukrzycy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedna z najpopularniejszych obecnie aplikacji, Tik Tok, może paść ofiarą wielkiej polityki, a konkretnie wojny handlowej i sporów o bezpieczeństwo pomiędzy USA a Chinami. Najpierw administracja prezydenta USA zapowiedziała blokadę Tik Toka jeśli firma pozostanie w rękach chińskich, a gdy rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania nabywcy, okazało się, że nie wiadomo, czy na sprzedaż firmy pozwalają chińskie przepisy.
      Problemy Tik Toka zaczęły się w chwili, gdy Biały Dom zaczął wysyłać sygnały, że z obawy o bezpieczeństwo narodowe może zakazać używania aplikacji. Tik Toka pobrano w USA dziesiątki milionów razy i administracja prezydencka zaczęła obawiać się, iż dane jej użytkowników trafiają do rządu w Pekinie, a sama aplikacja wykorzystywana jest do szpiegowania użytkowników. Po groźbach przyszedł czas na czyny i 6 sierpnia prezydent Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, w którym nakazał zablokowanie Tik Toka w dniu 20 września. Tydzień później okres ten przedłużono do początku października. Zatem za około 3 tygodnie Tik Tok albo zostanie sprzedany przedsiębiorstwu, które nie budzi zastrzeżeń Białego Domu, albo zostanie zablokowany w USA.
      Jako, że wartość Tik Toka jest szacowana nawet na 30 miliardów USD, wiadomym było, że zainteresowane mogą być tylko wielkie koncerny. Swoje oferty złożyły podobno Microsoft z Walmartem oraz Oracle z jeszcze jedną, nieujawnioną z nazwy, firmą z USA. Podobno pod koniec sierpnia niemal osiągnięto porozumienie o sprzedaży, gdy nagle na przeszkodzie stanęły nowe chińskie przepisy.
      Rząd w Pekinie przyjął otóż rozwiązania, zgodnie z którymi na sprzedaż technologii wykorzystujących sztuczną inteligencję, a z takich technologii korzysta Tik Tok, zgodę musi wyrazić chiński rząd. To stanowi olbrzymią przeszkodę, gdyż obecnie nie wiadomo, ani czy technologie Tik Toka są objęte tymi przepisami, ani czy rząd w Pekinie wyrazi zgodę na sprzedaż. A jeśli nawet tak, to jak szybko taką zgodę można zdobyć. Tymczasem prezydent Trump zapowiedział właśnie, że nie przewiduje kolejnego wydłużenia terminu, w którym Tik Tok zostanie zablokowany. Obecnie nie wiadomo, jak cała sytuacja wpłynie na wycenę rynkową aplikacji i na chęci ewentualnych kupujących.
      Jednocześnie w sprawie tej złożono dwa pozwy sądowe. Jeden przeciwko rządowi USA złożył właściciel Tik Toka, firma ByteDance. Twierdzi ona, że rząd Chin nie ma dostępu do danych użytkowników, zatem całe postępowanie Białego Domu jest nieuzasadnione. Drugi pozew to pozew jednego z pracowników Tik Toka, w którym oskarża on prezydenta Trumpa oraz sekretarza ds. handlu Wilbura Rossa, że swoimi działania odbierają mu źródło utrzymania.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...