Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Dieta ketogeniczna działa, ale krótkoterminowo. Po ponad tygodniu jej stosowania pojawiają się pierwsze niekorzystne efekty. Do takich wniosków doszli naukowcy z Yale University, którzy prowadzili eksperymenty na myszach. Badania te pokazują, że krótkoterminowe stosowanie diety ketogenicznej może przynieść korzyści i otwierają drogę do badań klinicznych na ludziach.

Dieto ketogeniczna, w ramach której 99% kalorii pochodzi z tłuszczu i białka, a jedynie 1% z węglowodanów, jest coraz bardziej popularna. Kolejni celebryci informują, że dzięki niej stracili na wadze.

Naukowcy z Yale University informują na łamach Nature Metabolism, że zarówno pozytywne jak i negatywne skutki stosowania tej diety są związane z limfocytami T gamma delta (T γδ). Główny autor badań, profesor Vishwa Deep Dixit, wyjaśnia, że dieta ketogeniczna powoduje, że organizm zaczyna spalać tłuszcz. Jako, że zakłada ona spożywanie minimalnych ilości węglowodanów, prowadzi do spadku poziomu cukru we krwi. Organizm reaguje tak, jakby głodował, i zaczyna pobierać energię z tłuszczu a nie z węglowodanów. Źródłem energii dla organizmu stają się pośrednie metabolity tłuszczu, zwane ciałami ketonowymi. Gdy zaś organizm spala ciała ketonowe, rozprzestrzeniają się w nim chroniące tkanki limfocyty T γδ.

Dzięki zwiększonej obecności tych komórek zmniejsza się ryzyko cukrzycy i stanów zapalnych, poprawia się metabolizm organizmu. Po tygodniu u myszy na diecie ketogenicznej zaobserwowano zmniejszenie poziomu cukru i stanu zapalnego. Jednak gdy organizm sądzi, że głoduje, jednocześnie z trawieniem tłuszczu rozpoczyna proces jego gromadzenia.

Jak informuje profesor Dixit, gdy myszy pozostawały na diecie ketogenicznej dłużej niż tydzień, zaczynały spożywać więcej tłuszczu niż spalały, pojawiała się u nich cukrzyca i otyłość. Straciły też chroniące je komórki T γδ, dodaje uczony.

Naukowiec stwierdza, że anegdotyczne twierdzenia o korzyściach z diety ketogenicznej powinny zostać zweryfikowane w badaniach klinicznych. Zanim zalecimy taką dietę, powinniśmy poznać wyniki dużych kontrolowanych badań klinicznych. Trzeba lepiej zrozumieć mechanizmy metaboliczne i immunologiczne oraz ocenić ryzyko dla osób z nadwagą i w stanie przedcukrzycowym, stwierdza.

Jeśli takie badania potwierdziłyby, że krótko stosowana dieta ketogeniczna przynosi korzyści, byłaby to dodatkowa dobra wiadomość. Kto chce być wiecznie na diecie?, retorycznie pyta Dixit.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Organizm reaguje tak, jakby głodował, i zaczyna pobierać energię z tłuszczu a nie z węglowodanów. Źródłem energii dla organizmu stają się pośrednie metabolity tłuszczu, zwane ciałami ketonowymi.

Dodam, że nie zawsze jest tak pięknie po odstawieniu węglowodanów.  U ludzi lipolizie towarzyszy glukoneogeneza, czyli glukozę organizm czerpie również z białek, których rezerwuarem są cenne mięśnie. Cenne, bo u HS coraz mniej tej tkanki, która oprócz funkcji mechanicznej, pełni ważną rolę wydzielniczą (miokiny).

Edited by 3grosze
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, ale tydzień w życiu myszy to nie to samo co tydzień dla człowieka. Szkoda, że nie wiadomo nawet w przybliżeniu jak długo można bezpiecznie stosować ją u ludzi

@3grosze - co to jest HS?

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, AlexiaX napisał:

co to jest HS?

Skrótowiec od Homo sapiens, dla oszczędności czasu i energii (Zero Waste w necie:)).

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

W dniu 27.01.2020 o 12:47, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Dieta ketogeniczna działa, ale krótkoterminowo. Po ponad tygodniu jej stosowania pojawiają się pierwsze niekorzystne efekty.

I właśnie po to przez jeden - dwa dni w tygodniu pompuje się węglowodanami.

W dniu 27.01.2020 o 13:27, 3grosze napisał:

Dodam, że nie zawsze jest tak pięknie po odstawieniu węglowodanów.  U ludzi lipolizie towarzyszy glukoneogeneza, czyli glukozę organizm czerpie również z białek, których rezerwuarem są cenne mięśnie. Cenne, bo u HS coraz mniej tej tkanki, która oprócz funkcji mechanicznej, pełni ważną rolę wydzielniczą (miokiny).

Na diecie ketogenicznej można spożywać całkiem spore ilości białek które przed tym chronią, pomaga też suplementacja tauryną.

W dniu 27.01.2020 o 12:47, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Naukowiec stwierdza, że anegdotyczne twierdzenia o korzyściach z diety ketogenicznej powinny zostać zweryfikowane w badaniach klinicznych. Zanim zalecimy taką dietę, powinniśmy poznać wyniki dużych kontrolowanych badań klinicznych. Trzeba lepiej zrozumieć mechanizmy metaboliczne i immunologiczne oraz ocenić ryzyko dla osób z nadwagą i w stanie przedcukrzycowym, stwierdza.

W mojej ocenie badania kliniczne często są znacznie gorsze niż duża ilość anegdotycznych relacji ludzi. Nie chodzi o to, że nic nie wniosą, tylko że nie są w stanie podważyć obserwacji ludzi, nie ma mowy o "weryfikacji". Ludzie posiadają bardzo wysoką świadomość własnego ciała która jest zazwyczaj ignorowana przez badaczy.
Setka rozbudowanych relacji jest lepsza od wykresu i kilku cyferek.

 

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, peceed napisał:

Ludzie posiadają bardzo wysoką świadomość własnego ciała która jest zazwyczaj ignorowana przez badaczy.
Setka rozbudowanych relacji jest lepsza od wykresu i kilku cyferek.

Nie jest bo ludzie generują bardzo dużo zniekształceń informacji, iluzi poznawczych etc. Mimo iż byłby to potencjalnie ogromny rezerwuar potencjalnie pożytecznej wiedzy to należałoby z niego odsiać ziarna od plew, co można zrobić metoda nauką tylko i koło się zamyka. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, 3grosze napisał:

Skrótowiec od Homo sapiens

Omg, myślałam że to skrót od jakiejś choroby prowadzącej do zaniku mięśni, jako że są próby stosowania tej diety leczniczo w chorobach neurodegeneracyjnych czy autoimmunologicznych

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Warai Otoko napisał:

Mimo iż byłby to potencjalnie ogromny rezerwuar potencjalnie pożytecznej wiedzy to należałoby z niego odsiać ziarna od plew, co można zrobić metoda nauką tylko i koło się zamyka.

Metoda naukowa to coś więcej niż klepanie schematów. Badania kliniczne miewają tyle błędów że często są całkowicie bezużyteczne. To jedna z wielu możliwych metod zbierania informacji, zdecydowanie nadużywana.
Do odsiewania ziarna od plew można wykorzystać AI albo mózg. Ja na przykład nie miałem problemu z odnajdywaniem całkiem skomplikowanych wzorców warunkowych w setkach "anegdotycznych" relacji pacjentów (FTS).
W badaniach klinicznych pozbawia się większości wartościowych nieoczekiwanych informacji. Można sobie je sprofilować pod badanie rozważanych hipotez, ale są kiepskim narzędziem do odkrywania nieznanego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, peceed napisał:

Ludzie posiadają bardzo wysoką świadomość własnego ciała która jest zazwyczaj ignorowana przez badaczy.

Tia, szczególnie te 40% z nadwagą.

 

5 godzin temu, peceed napisał:
W dniu 27.01.2020 o 13:27, 3grosze napisał:

Dodam, że nie zawsze jest tak pięknie po odstawieniu węglowodanów.  U ludzi lipolizie towarzyszy glukoneogeneza, czyli glukozę organizm czerpie również z białek, których rezerwuarem są cenne mięśnie. Cenne, bo u HS coraz mniej tej tkanki, która oprócz funkcji mechanicznej, pełni ważną rolę wydzielniczą (miokiny).

Na diecie ketogenicznej można spożywać całkiem spore ilości białek które przed tym chronią, pomaga też suplementacja tauryną.

Moja uwaga odnosiła się (wydawało mi się oczywiste) do diety ketogenicznej z ujemnym bilansem energetycznym:

W dniu 27.01.2020 o 12:47, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Kolejni celebryci informują, że dzięki niej stracili na wadze.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, 3grosze napisał:

Moja uwaga odnosiła się (wydawało mi się oczywiste) do diety ketogenicznej z ujemnym bilansem energetycznym:

To nie tak, że każda utrata wagi zjada mięśnie, a wykonując ćwiczenia można je ochronić.
Można spalać tłuszcz i rozwijać mięśnie, w wieku 24 lat mi się udało (trening siłowy z intensywnością aerobową, co ciekawe to nie był jakiś specjalny plan tylko było mi żal marnowania czasu na siłowni).

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, peceed napisał:

o nie tak, że każda utrata wagi zjada mięśnie, a wykonując ćwiczenia można je ochronić.
Można spalać tłuszcz i rozwijać mięśnie, w wieku 24 lat mi się udało

A jakieś obiektywne badanie typu naukowego (np takie: https://www.sfd.pl/art/Badania_naukowe/Wpływ_treningu_siłowego_w_czasie_odchudzania_na_mięśnie-a4266.html przypadkiem;)  twierdzące coś odwrotnego)?

Bo pojedyncza obserwacja osoby wyjątkowej potwierdza tylko regułę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, 3grosze napisał:

przypadkiem;)  twierdzące coś odwrotnego

Czy kolega czyta ze zrozumieniem to co linkuje?

Cytat

W sześciu eksperymentach objętych przeglądem stosowano trening siłowy trzy razy w tygodniu, od 12 do 24 tygodni. W większości badań stosowano dość kiepską, standardową dietę dostarczającą 55% węglowodanów, 15% białka i 30% tłuszczów.

Efekty?
Prowadzenie treningu siłowego o 93.5% zmniejszyło spadek beztłuszczowej masy ciała związany z redukcją. Nie odnotowano większej utraty masy tkanki tłuszczowej czy ogólnej masy ciała, w porównaniu do restrykcji kalorycznych. Ponadto trening oporowy pozwolił zachować wypracowaną siłę, mniej pogarszając proporcje siły do beztłuszczowej masy ciała.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, peceed napisał:

To nie tak, że każda utrata wagi zjada mięśnie, a wykonując ćwiczenia można je ochronić.

Moje badanie:

Prowadzenie treningu siłowego o 93.5% zmniejszyło spadek beztłuszczowej masy ciała związany z redukcją.(...)
Jednak metaanaliza Amandy V. Sardeli i wsp. pokazuje, iż trening siłowy jest niesłychanie istotny dla oszczędzania mięśni.
 

Kwestionujesz utratę mięśni podczas redukcji wagi i ochronny dla nich wpływ ćwiczeń, a ten artykuł zakłada jako oczywistość utratę mięśni podczas redukcji i wykazuje badaniami ochronny dla nich wpływ ćwiczeń (siłowych).

Teraz podeprzyj jakimś badaniem swoją teorię:

1.Podczas chudnięcia rosną mięśnie.

2. Ćwiczenia nie chronią mięśni podczas chudnięcia.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, peceed napisał:

To nie tak, że każda utrata wagi zjada mięśnie, a wykonując ćwiczenia można je ochronić.
Można spalać tłuszcz i rozwijać mięśnie, w wieku 24 lat mi się udało (trening siłowy z intensywnością aerobową, co ciekawe to nie był jakiś specjalny plan tylko było mi żal marnowania czasu na siłowni).

Żartujesz, prawda? Przecież te dwa zdania, jedno po drugim, są sprzeczne?

Wysikujesz ok. 100* gramów białka dzienne w postaci mocznika. To miara szybkości z jaką tracisz mięśnie. Tylko ćwiczenia i odpowiednia ilość białka w diecie zmniejszają utratę mięśni podczas deficytu kalorycznego. Sam twierdzę, że deficyt kaloryczny jest drugorzędny - patrz noga w gipsie czy efekty długotrwałego przebywania w mikrograwitacji.

 

*) liczba do znalezienia gdzieś tu na KW. Nie pamiętam źródła.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, 3grosze napisał:

Ćwiczenia nie chronią mięśni podczas chudnięcia.

Ok, to co napisałem jest niejednoznaczne. Powinno być: To nie tak, że każda utrata wagi zjada mięśnie; a (dodatkowo), wykonując ćwiczenia, można je ochronić.

3 minuty temu, Jajcenty napisał:

Sam twierdzę, że deficyt kaloryczny jest drugorzędny - patrz noga w gipsie czy efekty długotrwałego przebywania w mikrograwitacji.

Albo rozbitkowie.

16 godzin temu, Warai Otoko napisał:

Nie jest bo ludzie generują bardzo dużo zniekształceń informacji, iluzji poznawczych etc

To samo dotyczy "naukowców" poza naukami ścisłymi. Pewne dyscypliny składają się niemal wyłącznie z takich iluzji.

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, peceed napisał:
10 godzin temu, 3grosze napisał:

Ćwiczenia nie chronią mięśni podczas chudnięcia.

 

Taki cytat, to z Twojej strony złośliwa manipulacja w dyskusji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, 3grosze napisał:

Taki cytat, to z Twojej strony złośliwa manipulacja w dyskusji

Dopiero teraz będę złośliwy:
Trzeba jeszcze umieć odróżniać "3grosze napisał:" od "3grosze uważa, że:".
Manipulacją to by to było gdybym efektywnie odnosił się do drugiej tezy, tymczasem zaraz potem wyjaśniłem swoją niedoróbkę.
Dlatego tego zaczynam mieć wątpliwości, po kiego wała uczestniczy kolega w tych dyskusjach jeśli uważa, że ludzie tutaj mają intencję manipulowania czyichś wypowiedzi (tak, wiem, każdy mierzy innych swoją miarą).

 

13 godzin temu, 3grosze napisał:

Tia, szczególnie te 40% z nadwagą.

A taka uwaga sugeruje duży stopień wewnętrznej pogardy dla ludzi z problemami metaboliczny jednocześnie informując o nierozumieniu znaczenia sformułowania "świadomość własnego ciała".

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, peceed napisał:

Trzeba jeszcze umieć odróżniać "3grosze napisał:" od "3grosze uważa, że:".

Powiedzmy, że wybrnąłeś...inaczej pozostawiony tutaj samopas do końca życia twój lapsus, poszedłby na moje konto.

 

1 godzinę temu, peceed napisał:
15 godzin temu, 3grosze napisał:

Tia, szczególnie te 40% z nadwagą.

A taka uwaga sugeruje duży stopień wewnętrznej pogardy dla ludzi z problemami metaboliczny

Sratatata, a nadwaga bierze się u nich od patrzenia na jedzenie. Ile % z nich cierpi na głód patologiczny?  Reszta spowolniła swój metabolizm przez własny hedonizm. 

Czy może jakieś zmiany zaszły w prawie zachowania masy?:o

 

1 godzinę temu, peceed napisał:
15 godzin temu, 3grosze napisał:

Tia, szczególnie te 40% z nadwagą.

A taka uwaga (...) jednocześnie informując o nierozumieniu znaczenia sformułowania "świadomość własnego ciała".

Gdzieś jest badanie ile % ludzi z ponadnormatywnym BMI nie jest tego świadomym. DUŻO.

Wiem, że pod ogólnikiem  "świadomość  własnego ciała" musi być jedynie słuszna definicja peeceda.:P

 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 11.09.2020 o 20:51, peceed napisał:

Do odsiewania ziarna od plew można wykorzystać AI albo mózg.

AI musi mieć zaimplementowaną jakąś metodę/cel, jaką skoro nie naukową? Poza tym AI jest tworzone w opraciu o metode naukową więc de facto to jest to samo. 

Jeśli chodzi o mózg - to problem własnie polega na tym, że jest to narzędzie znacznie mniej doskonałe niż metoda naukowa, znacznie mniej obiektywne. Nie ma możliwości weryfikacji czy też powtrzalności wyników. 

W dniu 12.09.2020 o 08:43, peceed napisał:

To samo dotyczy "naukowców" poza naukami ścisłymi. Pewne dyscypliny składają się niemal wyłącznie z takich iluzji.

W dyscyplinach ścisłych tez się zdazy, ale faktycznie najmniej. Mimo to metoda naukowa najskuteczniej pozbywa się tych iluzji, więc to nie jest to samo. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Warai Otoko napisał:

AI musi mieć zaimplementowaną jakąś metodę/cel, jaką skoro nie naukową? Poza tym AI jest tworzone w opraciu o metode naukową więc de facto to jest to samo.

Nie do końca, wciąż najsilniejsze AI jakie możemy mieć to szympans pomalowany srebrną farbą ;) 

21 minut temu, Warai Otoko napisał:

Jeśli chodzi o mózg - to problem własnie polega na tym, że jest to narzędzie znacznie mniej doskonałe niż metoda naukowa, znacznie mniej obiektywne.

Niech każdy mózg mówi za siebie :P
Moja perspektywa jest taka, że to nauka i metoda naukowa to protokół który stara się spiąć różne mózgi w jeden wirtualny.
Nauka nie jest bardziej obiektywna niż zdrowy i uczciwy mózg. Zresztą sama obiektywność to nic nie znaczące słowo, jedyne co się liczy to jakość tworzonych modeli rozumianych jako zdolność rozumienia rzeczywistości.

21 minut temu, Warai Otoko napisał:

Nie ma możliwości weryfikacji czy też powtrzalności wyników. 

Oczywiście że jest. Każdy mózg (w sprawnym ciele) może sobie weryfikować i powtarzać wyniki. Tak naprawdę cała model rzeczywistości jaki tworzy mózg to właśnie efekt tej powtarzalności pewnych coraz bardziej abstrakcyjnych wzorców.
To metoda naukowa kopiuje wzorce biologiczne. W pewnym sensie to filtr który ogranicza wytwarzanie i rozpowszechnianie memów do takich, które co do zasady mogłyby być wytworzone same przez kompetentny mózg.

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, peceed napisał:

Nie do końca, wciąż najsilniejsze AI jakie możemy mieć to szympans pomalowany srebrną farbą

To teraz pospierajmy się o definicję AI. Mam wrażenie że AI dla Ciebie to jakiś kombajn, raka wykryje, obiad ugotuje. Wszystko poniżej psa to nie AI. Tymczasem w praktyce mamy do czynienia ze specjalizowanymi modelami po jednym do wykrywania raka i do gotowania obiadu. Ich scalenie jest możliwe, ale niecelowe,. Tak więc, imho, są bardzo mocne AI realizujące swoje zadanie lepiej niż człowiek. Jest ich całkiem sporo. To nie jest takie znowu dziwne biorąc pod uwagę, że byle zawór pływakowy w kiblu realizuje swoje zadanie dużo lepiej niż człowiek by mógł.

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, peceed napisał:

Niech każdy mózg mówi za siebie :P
Moja perspektywa jest taka, że to nauka i metoda naukowa to protokół który stara się spiąć różne mózgi w jeden wirtualny.
Nauka nie jest bardziej obiektywna niż zdrowy i uczciwy mózg. Zresztą sama obiektywność to nic nie znaczące słowo, jedyne co się liczy to jakość tworzonych modeli rozumianych jako zdolność rozumienia rzeczywistości.

Ale na tym polega problem, że nie wiemy jaki mózg tworzy najdokładniejsze modele - musimy to sprawdzać. Jak ? Metodą naukową, czyli tym protokołem właśnie. Dodatkowo mózg ma ograniczenia które nie pozwalają na agregację i analizę bardzo wielu danych - potrzebuejsz do tego statystyki. Powiedz mi czy średni wzrost mężczyzn w danej grupie wynoszący 180 cm jest większy czy mniejszy od kobiet z innej grupy, gdzie średnia wynosi 178 cm ? Ciekawe jak to mózgiem ogarniesz :P Możesz sobie zrobić testowanie w głowie, ale to nadal metoda naukowa. A co z ogromnymi zbiorami danych? Nie jestes sawantem, a anwet gdybyś był, znów - skąd mam wiedziec czy dałeś radę? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Jajcenty napisał:

To teraz pospierajmy się o definicję AI.

 Z zasady nie wchodzę w jałowe spory o definicje bo mam świadomość że rozumienie pojęć nie wynika z definicji, widziałem wiele katastrof w których całkiem inteligentni ludzie polegli "bo przecież coś spełniało definicję na X a okazało się że wszystko się spieprzyło, bo przekroczyliśmy granicę stosowalności".
Zazwyczaj jest tak, że w języku naturalnym pewnemu terminowi odpowiada pewne "halo definicji", a definicja ma "halo znaczeń", a stosowana logika jest dosyć mocno rozmyta.
Doprecyzowanie terminu wymaga wielu coraz bardziej rozbudowanych definicji, doprecyzowanie zrozumienia definicji wymaga podania wielkiej ilości znaczeń/desygnatów (taka nieoznaczoność w akcji).

6 minut temu, Warai Otoko napisał:

Możesz sobie zrobić testowanie w głowie, ale to nadal metoda naukowa.

Mogę wymyślać własne tricki/algorytmy.
Metoda naukowa to pojęcie z gruntu socjologiczne i wielu swoich akolitów doprowadziła na manowce (tych co odmawiali samodzielnego myślenia). Sprowadza się ona do tego, że ludzie małpowali sposoby postępowania osób najbardziej inteligentnych, odnoszących największe sukcesy, co do pewnego stopnia działa. A potem przestaje i mamy Feynmanowski "cult kargo science". Na poziomie państw było kopiowanie struktur organizacyjnych nauki , bo szybko dostrzeżono że pozwala ona osiągać sukcesy (czyli mieliśmy system ewolucji w którym ostateczne fitnes było wyznaczane przez to, kto może zrobić większe "bum"). A potem były inne procesy również opisywane ewolucją które doprowadziły do zdominowania nauki przez "pasożyty stosujące mimikrę".
Dla mnie dla postępu ważniejsze jednak są, inteligentne, ciekawe i uczciwe jednostki. Metodę naukową można rozumieć jako nakierowanie procesów poznawczych na "realny świat", czyli wielkości mierzalne. Zwierzęta są naukowcami, muszą być albo zginą. W przypadku ludzi mamy sytuację w której memy pozwoliły na kształtowanie pewnej infosfery z masą bytów urojonych, i to co osiągnęła nauka to wprowadzenie metryk które pozwoliły na ocenę stopnia "kontaktu idei z rzeczywistością". Z chwilą kiedy zrozumie się, że o to chodzi w nauce, nie trzeba znać "rytuałów".

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, peceed napisał:

Metoda naukowa to pojęcie z gruntu socjologiczne

Nie, to jets pojęcie filzooficzne, z fiolozofii nauki, a konkretniej metodologii. Jets  to zbiór założeń i metod dochodzenia do prawdy (czy się da to też jest dysksuja filozoficzna własnie i co z tego wynika) oraz np. rozróżnienia co jest nauką a co nie jest etc. Czytałeś może kiedykolwiek coś na ten temat? Bo po tym "małpowaniu" o którym piszesz - wnosze że nie czytałeś, bo zupełnie nie tak to wygląda. Nawet jesli coś małpowali etc. (nic złego w tym nie widze) to i tak to małpowanie musiało spełniać pewne kryteria metody naukowej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Warai Otoko napisał:

Nawet jesli coś małpowali etc. (nic złego w tym nie widze) to i tak to małpowanie musiało spełniać pewne kryteria metody naukowej. 

...aby mogło zostać nazwane nauką. Masło maślane. Mam lepsze:
Ludzie uprawiali "naukę" od bardzo dawna rozproszoną w wielu różnych dyscyplinach. Metoda naukowa powstała, gdy zaczęto badać samo zjawisko badania, zbadano czym jest i można powiedzieć że to właśnie wtedy nauka uzyskała samoświadomość ;)
Wtedy dostała też samodzielny memplex.
Badam więc jestem naukowcem (Cogito ergo sum).

 

 

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Okazuje się, że na utratę wagi w wyniku zmiany stylu życia na zdrowszy oraz na rozkład tłuszczu w organizmie wpływa wrażliwość mózgu na insulinę. Długoterminowe badania prowadzone  Niemieckie Centrum Badań nad Cukrzycą, Centrum Helmholza w Monachium oraz Szpital Uniwersytecki w Tybindze wykazały, że jeśli nasz mózg jest wrażliwy na obecność insuliny, możemy bardziej stracić na wadze, pozbyć się niezdrowego tłuszczu brzusznego i łatwiej utrzymać niską wagę przez lata. Jeśli jednak nasz mózg słabo reaguje na insulinę, to początkowo stracimy mniej kilogramów, z czasem ponownie przybierzemy na wadze, a na brzuchu zgromadzimy więcej tkanki tłuszczowej.
      Osoby o mózgach bardziej wrażliwych na insulinę zyskiwały na stosowaniu diety i ćwiczeń. Znacznie traciły na wadze i pozbywały się tkanki tłuszczowej z brzucha. Nawet gdy przestawały ćwiczyć i stosować dietę, to w czasie kolejnych dziewięciu lat gdy je obserwowaliśmy, przybierały niewiele tłuszczu, mówi doktor Martin Heni ze Szpitala Uniwersyteckiego w Tybindze, który stał na czele grupy badawczej.
      Z kolei u osób o mózgu mało wrażliwym lub niewrażliwym na insulinę zanotowano niewielką utratę wagi w ciągu 9 miesięcy od zmiany stylu życia na zdrowszy.
      Uczestnicy badań na 24 miesiące zmienili styl życia na taki, który sprzyjał zmniejszeniu wagi. Po 9 miesiącach przeciętna osoba, której mózg był wrażliwy na insulinę, straciła na wadze około 4,5 kilogramów, a osoba o niewrażliwym mózgu – około 0,5 kg. W kolejnych miesiącach osoby z mózgami wrażliwymi nadal traciły na wadze i po 24 miesiącach średnia utrata wagi wynosiła u nich niemal 6 kg. Przez kolejnych 76 miesięcy osoby te nie stosowały już nowego stylu życia, a mimo to przybrały na wadze jedynie około 0,5 kg.
      Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w przypadku osób o mózgach mało wrażliwych lub niewrażliwych na insulinę. Na wadze traciły jedynie przez 9 miesięcy. Następnie do 24. miesiąca stosowania zdrowszego trybu życia ich waga rosła i po 24 miesiącach była o około 1 kg wyższa niż przed rozpoczęciem badań. Utrzymywała się na wyższym poziomie przez kolejnych 76 miesięcy.
      Podobnie rzecz się miała z tłuszczem brzusznym. Osoby o bardziej wrażliwych mózgach traciły go więcej w wyniku ćwiczeń i diety bogatej w włókna roślinne, a po przerwaniu zdrowego trybu życia wolniej ponownie go zyskiwały. Tkanka tłuszczowa na brzuchu jest bardzo niekorzystna, gdyż jej obecność jest silnie powiązana z cukrzycą, ryzykiem chorób układu krążenia i nowotworów.
      Jak zauważyli autorzy w podsumowaniu swoich badań spostrzeżenia te wykraczają poza zakres chorób metabolicznych i wskazują na konieczność opracowania strategii radzenia sobie z opornością ludzkiego mózgu na insulinę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Być może już wkrótce belgijskie gofry staną się bardziej przyjazne dla środowiska. A wszystko za sprawą naukowców z Uniwersytetu w Gandawie, którzy eksperymentują z tłuszczem z larw owadów i zastępują nim część masła w gofrach, ciastkach i ciastach. Jak podkreślają, to lepsze rozwiązanie niż wykorzystanie nabiału.
      Najpierw larwy lwinkowatych, owadów z rzędu muchówek, są umieszczane w naczyniu z wodą. Potem miksuje się je blenderem, a na koniec papka trafia do wirówki, która oddziela tłuszcz.
      Podczas eksperymentów przygotowywano 3 wersje każdego z produktów: 1) normalną, zawierającą wyłącznie masło, 2) taką, w której 1/4 masła zastąpiono tłuszczem owadzim i 3) wersję zawierającą pół na pół masła i tłuszczu owadziego. Wszystkie 3 wersje serwowano panelowi sędziów i pytano, czy potrafią wyczuć różnicę.
      Ciasto z 1/4 tłuszczu lwinkowatych (ang. black soldier fly larvae fat, BSF LF) przeszło testy: panel nie zauważył, że wykorzystano coś innego niż masło. W przypadku gofrów sędziowie nie zauważyli obecności tłuszczu larw nawet wtedy, gdy zastąpiono nim połowę masła. Co ważne, w porównaniu do wersji maślanej, tekstura i kolor prawie nie uległy zmianie.
      Ślad ekologiczny owadów jest o wiele mniejszy, w porównaniu do zwierzęcych źródeł pokarmu [zajmują one mniejszy obszar czy wykazują większą efektywność przetwarzania pokarmu]. Poza tym możemy hodować w Europie dużą liczbę owadów, co dodatkowo zmniejsza wpływ środowiskowy transportu (tłuszcz palmowy jest importowany spoza Europy) - wyjaśnia Daylan Tzompa-Sosa.
      Naukowcy zwracają też uwagę na prozdrowotne właściwości tłuszczu z owadów. Tłuszcz owadzi [...] zawiera kwas laurynowy, który [...] jest lepiej trawiony niż masło [tłuszcz mleczny]. Poza tym kwas ten ma właściwości antybakteryjne, antydrobnoustrojowe i przeciwgrzybiczne.
      Czy wkrótce będzie można kupić produkty z tłuszczem owadów w sklepie? To możliwe. Ze względu na produkcję na małą skalę, obecnie cena jest nadal za wysoka. Musimy [też] przeprowadzić badania konsumenckie na szerszą skalę. Produkty z owadów, takie jak burgery, na razie nie okazały się wielkim sukcesem. Produkty piekarnicze mają [jednak] większe szanse na docenienie, bo owady stanowią jedynie zastępnik tłuszczu - podsumowuje Joachim Schouteten.
      Ze szczegółowymi wynikami badań można się zapoznać na łamach pisma Food Quality and Preference.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedzenie obfitych śniadań zamiast obfitych obiadów może zapobiegać otyłości i podwyższonemu poziomi cukru we krwi, wynika z badań opublikowanych na łamach Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism. Znacznie zdrowiej jest zjeść dużo na śniadanie, a mniej na obiad, niż na odwrót.
      Gdy zjemy posiłek organizm musi zużyć energię na jego przyswojenie, strawienie, transport i przechowywanie składników odżywczych. To wydatkowanie energii nazywa się termogenezą indukowaną dietą. Jak się okazuje, jest ono różne w zależności od pory dnia, w której jemy.
      Naukowcy z Uniwersytetu w Lubece zaangażowali do swoich badań 16 mężczyzn o prawidłowej wadze ciała. Przy ich pomocy przeprowadzili randomizowane ślepe próby w laboratorium. Badania trwały przez trzy dni i składały się z dwóch eksperymentów. Podczas jednego z nich badani zjedli niskokaloryczne śniadanie, które dostarczyło im 11% dobowego zapotrzebowania na kalorie, i wysokokaloryczny obiad (69% dobowego zapotrzebowania na kalorie). Podczas drugiego z badań proporcje posiłków odwrócono.
      Za pomocą kalorymetrii pośredniej zmierzono u badanych termogenezę indukowaną dietą, określono parametry metabolizmu glukozy, a na specjalnej skali określano poziom głodu oraz chęć na słodycze.
      Okazało się, że zarówno po posiłku niskokalorycznym jak i wysokokalorycznym poziom termogenezy indukowanej dietą był rano 2,5-krotnie wyższy niż wieczorem. Innymi słowy, organizm potrzebował 2,5-krotnie więcej energii na strawienie tej samej ilości pożywienia. Ponadto związany ze spożytym posiłkiem wzrost poziomu glukozy i insuliny był mniejszy po śniadaniu niż po obiedzie. Jakby jeszcze tego było mało, niskokaloryczne śniadanie zwiększało zarówno poczucie głodu jak i apetyt na słodycze w ciągu dnia.
      Autorzy badań stwierdzili, że – niezależnie od ilości spożytych kalorii – termogeneza indukowana dietą jest wyższa rano niż wieczorem. Jeśli zatem pilnujemy wagi, chcemy uniknąć nadmiernego wzrostu poziomu cukru we krwi i zmniejszyć nasz apetyt na słodycze, powinniśmy jadać obfite śniadania i mniej obfite obiady.
      Zalecamy taki wzorzec posiłków zarówno osobom otyłym, jak i zdrowym. Należy jeść dużo na śniadanie, a nie na obiad, mówi współautorka badań, doktor Juliane Richter.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Komórki tłuszczowe (adipocyty) mogą wyczuwać światło słoneczne. Jeśli jest za mało światła o konkretnej długości fali, rośnie ryzyko zespołu metabolicznego. Ponieważ spędzamy sporą część doby w pomieszczeniach, naukowców bardzo to niepokoi.
      Przez bardzo długi czas ludzkie ciała ewoluowały w kontakcie ze światłem słonecznym. Rozwinęły się u nas nawet światłoczułe opsyny. Obecnie jednak spędzamy sporą część doby w warunkach sztucznego oświetlenia, co nie zapewnia nam pełnego spektrum światła, jakie uzyskiwalibyśmy ze słońca - opowiada dr Richard Lang z Centrum Medycznego Szpitala Dziecięcego w Cincinnati.
      Lang dodaje, że idea penetracji światła głęboko do tkanek jest bardzo nowa, nawet dla wielu naukowców. Ja i inni odkryliśmy jednak opsyny zlokalizowane w wielu typach tkanek.
      W ramach ostatnich badań naukowcy wystawiali myszy na oddziaływanie niskiej temperatury (ok. 4°C). Wiedzieli, że by się ogrzać, tak jak ludzie gryzonie będą mieć dreszcze i wykorzystają termogenezę bezdrżeniową, czyli proces wytwarzania ciepła w brunatnej tkance tłuszczowej (ang. brown adipose tissue, BAT).
      Pogłębiona analiza wykazała, że proces rozgrzewania jest zaburzony zarówno pod nieobecność genu OPN3 (opsyny-3), jak i niebieskiego światła o długości fali rzędu 480 nanometrów; światło o tej długości stanowi część światła słonecznego, ale w świetle sztucznym występuje tylko w niewielkiej ilości.
      Podczas ekspozycji na światło, OPN3 stymuluje komórki białej tkanki tłuszczowej (ang. white adipose tissue, WAT) do lipolizy i uwalniania kwasów tłuszczowych do krwiobiegu. Są one wykorzystywane przez różne komórki do zasilania swojej aktywności. BAT spala je w procesie oksydacji, by wygenerować ciepło.
      Gdy wyhodowano myszy pozbawione genu OPN3, po umieszczeniu w niskiej temperaturze nie były one w stanie ogrzać się tak skutecznie, jak inne gryzonie. Co jednak zaskakujące, zespół zauważył, że nawet gdy zwierzęta miały prawidłowy gen, nie rozgrzewały się, gdy wystawiano je na oddziaływanie światła pozbawionego niebieskiego spektrum.
      Uzyskane dane skłoniły naukowców do wyciągnięcia wniosku, że światło słoneczne jest niezbędne dla normalnego metabolizmu energii, przynajmniej u myszy. Choć Amerykanie podejrzewają, że podobny światłozależny szlak metaboliczny występuje u ludzi, by to potwierdzić, muszą przeprowadzić serię kolejnych eksperymentów.
      Jeśli adipocytowy szlak światło-OPN3 istnieje także u ludzi, ma to potencjalnie olbrzymie implikacje dla ludzkiego zdrowia. Współczesny tryb życia wystawia nas na oddziaływanie nienaturalnych spektrów światła. Oznacza również ekspozycję na światło nocą, pracę zmianową i zespół nagłej zmiany strefy czasowej, jet-leg; wszystkie z nich mogą skutkować zaburzeniami metabolicznymi. [...] Niewykluczone, że niewystarczająca stymulacja szlaku światło-OPN3 z komórek tłuszczowych stanowi częściowe wytłumaczenie zaburzeń metabolicznych w krajach uprzemysłowionych, gdzie nienaturalne oświetlenie stało się normą.
      Lang podkreśla, że jeśli jego podejrzenia się potwierdzą, być może w przyszłości światłoterapia stanie się metodą, za pomocą której będzie się zapobiegać przekształceniu zespołu metabolicznego w cukrzycę. Stan zdrowia publicznego będzie zaś można poprawić, zastępując zwykłe oświetlenie wewnętrzne systemami oświetlania pełnym spektrum.
      Najpierw jednak trzeba odpowiedzieć na szereg pytań, m.in. ile światła słonecznego potrzeba, by wesprzeć zdrowy metabolizm i czy ludziom zmagającym się z otyłością może brakować w adipocytach działającego genu OPN3.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...