Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Naukowcy chcą zakazać filtrów papierosowych

Recommended Posts

10 minut temu, peceed napisał:

Czyli już wiemy, że klimatyczny katastrofizm jest religią opartą na strachu, bo piętnuje podważanie nieudowodnionych stwierdzeń.

Stosujesz nieuczciwą retorykę (z braku argumentów!), a opieranie się na nieudowodnionych stwierdzeniach, wobec dowodów na GO, to taka prywatna krucjata nielicznych intelektualnych nonkorformistów.

PS

Z definicji,  rerligia nie opiera się na dowodach, których w przypadku globalnego ocieplenia multum.

Jak można traktować Cię poważnie jak nawet nie wiedziałeś, że zaliczasz się do denialistów?

Share this post


Link to post
Share on other sites
53 minuty temu, peceed napisał:

Czyli już wiemy, że klimatyczny katastrofizm jest religią opartą na strachu, bo piętnuje podważanie nieudowodnionych stwierdzeń. Sceptycyzm nigdy nie jest z założenia bezzasadny.

Sceptycyzm klimatyczny z punktu widzenia nauki to już tylko religia. Dość infantylna na marginesie.

56 minut temu, peceed napisał:

Prawda jest taka, że przyroda znakomicie radziła sobie przez ostatnie kilkaset tysięcy lat pomimo zlodowaceń, i z założenia nie może być inaczej.

Z założenia czyjego? Twojego? Do kompletu polecam jeszcze założyć gumkę na łeb.

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, Astro napisał:

Sceptycyzm klimatyczny z punktu widzenia nauki to już tylko religia. Dość infantylna na marginesie.

A tam gdzie religia i zacofanie,  to  jak zwykle prawica :

https://wyborcza.pl/7,75968,25510688,globalne-ocieplenie-swietnie-niech-bedzie-cieplej-a-co-z.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.1.glowka:undefined

"Wyniki podobne: ponad połowa Polaków (i ciut mniej, niż połowa Polek) uznaje groźbę katastrofy za strachy na Lachy. Wśród wyborców PiS i Konfederacji w katastrofę klimatyczną nie wierzy odpowiednio ponad 60 i ponad 70 procent badanych." 

  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, 3grosze napisał:

w katastrofę klimatyczną nie wierzy odpowiednio ponad 60 i ponad 70 procent badanych

Strzelam, ale odsetek wierzących w bociany, kapustę itp wśród dzieci owego elektoratu jest zapewne podobny. Rzeczywistości tym się nie zaklnie.

4 minuty temu, 3grosze napisał:

i ciut mniej, niż połowa Polek

To mnie podniosło na duchu. :) W końcu matką zawsze jest Polka. :D

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 29.10.2019 o 15:23, Przemek Kobel napisał:

Takich "dlaczego" jest pełno - dlaczego płaczemy nad dżunglą amazońską, skoro jej bilans CO2 jest zerowy (duża emisja z naturalnie rozkładającej się biomasy)

Dlatego płaczemy, że dżungla amazońska to największa na świecie pompa wody. Faktem jest, że wytwarzany w niej  tlen jest w ogronmiej części konsumowany przez sam ekosystem amazoński, ale każde  z 400 miliardów drzew Amazonii, każdej doby filtruje i wypuszcza w atmosferę ok 300-1000 litrów wody. Takie wilgotne powietrze pchane jest przez wiatr w stronę Andów. Tam schłodzone i skroplone spada w postaci obfitych, tropikalnych deszczów. Wypłukuje przy okazji ze skał ogromne ilości minerałów, które trafiają do Atlantyku. W ten sposób ocean zostaje dosłownie użyźniony. A to glony właśnie wytwarzają, wg. róznych obliczeń ok  3/5 tlenu na Ziemi. 

diagrama-234x300.png

Te olbrzymie masy wody, które unoszą się nad Amazonią nazwano rio voador - latające rzeki (flying rivers). Szacunkowo w troposferze, nad Amazonią może "przelatywać" nadwet 200 tyś m 3 wody na sekunde - tyle co Amazonka. 

Tutaj więcej o projekcie latających rzek;

http://riosvoadores.com.br/english/

Powyższa grafika jest z zalinkowanej strony. 

Edited by venator
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, 3grosze napisał:

Stosujesz nieuczciwą retorykę (z braku argumentów!), a opieranie się na nieudowodnionych stwierdzeniach, wobec dowodów na GO, to taka prywatna krucjata nielicznych intelektualnych nonkorformistów.

Ma kolega poważny problem z rozdzielczością intelektualną (to określenie zgrubnie definiuje możliwość dostrzegania subtelnych różnic semantycznych w otaczającym świecie).

Myli kolega katastrofizm klimatyczny z globalnym ociepleniem, którego w żadnym stopniu nie neguję. Może sobie kolega przytaczać dowolnie skrojone definicje, ale dla mnie denialista to osoba która zaprzecza faktom naukowym (5sigma+), a nie nieudowodnionym teoriom. Mogę przełknąć taki epitet wobec osoby, która twierdzi że nie ma ocieplenia albo że wulkany emitują więcej CO2 niż człowiek. W ogóle stworzenie hasła "denialista klimatyczny" jako kalka określenia "holocaust denial" jest celowym i wulgarnym zabiegiem socjotechnicznym.

16 godzin temu, Astro napisał:

Sceptycyzm klimatyczny z punktu widzenia nauki to już tylko religia. Dość infantylna na marginesie.

Niestety to typowy pogląd człowieka, który traktuje naukę jak religię. Zasadniczo przez większość życia kupowałem klimatyczne bajki - uważając że inni wykonują swoją robotę tak dobrze jak ja swoją. Pomimo posiadania wszelkich niezbędnych kompetencji nie byłem zainteresowany detalami, bo temat nie był dla mnie ani ciekawy ani intelektualnie wyzywający. W obliczu ciągłych kontrowersji postanowiłem sobie wyrobić pogląd, i niestety okazało się że wszelkie alarmistyczne twierdzenia nie mają rzetelnych podstaw naukowych. Problem nie leży w surowych danych zbieranych przez świetnych ludzi (badania izotopowe, wiercenia lodowców, obserwacje satelitarne) dostarczanych jednak przez klasyczne dyscypliny, tylko w ludziach którzy zajmują się teoretyczną stroną zagadnienia. Oni już dawno przestali (a zasadniczo nigdy nie byli) być dobrymi naukowcami, tylko stali się akolitami kultu. Jest to znakomicie widoczne w ciągłym promowani najbardziej katastroficznych wariantów scenariuszy a nie tych realistycznych. Wynika to bezpośrednio z genezy tego "ruchu", który od początku powstał jako narzędzie propagandowe do przelobbowania budowy nowych elektrowni atomowych w UK po katastrofie w Czarnobylu. I powstało błędne koło kasa->straszenie->>KASA.

Ja ze swojej strony dosyć dokładnie przeanalizowałem problem pary wodnej i wbrew temu co twierdzą klimatolodzy nie można jej traktować jako pierwszorzędowego multiplikatora efektu cieplarnianego wywołanego przyrostem CO2. W kilku dziedzinach fizyki popełniano analogiczne "błędy" (tzn. naiwne modele dające inne od obserwowanych wartości), i można to sprowadzić do tego, że avg(f(x)) != f(avg(x)), nawet jeśli przyjęcie  avg(f(x)) = f(avg(x)) daje dobre rezultaty (czego perfekcyjnym przykładem jest współczesna grafika trójwymiarowa), a w innych słowach fluktuacje mają ogromne znaczenie. Atmosfera ze zjawiskami pogodowymi jest absolutnie fluktuującym obiektem w skali modeli klimatycznych.

Problem z modelami budowanymi obecnie polega na tym, że nie są one niczym innym jak wyrafinowaną interpolacją użytą do ekstrapolacji. Ponieważ pogoda jest wybitnie chaotyczna, klimat dosyć przypadkowo błądzi, tzn. z powodów fundamentalnych dane do budowy modeli są zaszumione, co uniemożliwia ich weryfikację. Zły model daje dobre wyniki i odwrotnie. Największy problemem tego podejścia jest absolutny brak możliwości przewidzenia nieuniknionych ujemnych sprzężeń zwrotnych pojawiających się wraz ze wzrostem temperatury (nowe zjawiska).

Problem z akolitami klimatycznymi polega na tym, że oni w ogromnej większości nigdy w życiu nie zajmowali się z sukcesem czymś innym, od początku kształtując się w specyficznej atmosferze.  Wybrali swoją dyscyplinę nie dlatego że zafascynowała ich fizyka atmosfery ale od początku chcą zbawiać ludzkość. ( Podobny problem zaobserwowałem w przypadku medycyny - tam występuje gigantyczne nagromadzenie patologii z punktu uprawiania nauki). Najlepszym metadowodem jest znikoma ilość neutralnych lub negatywnych wyników, wynikłych z nieuniknionych błędów gdy uprawia się prawdziwą naukę. Prace naukowe z klimatologii, gdy są dostępne ich różne wersje, jednoznacznie wskazują że do wszelkich wyników dochodzi się od dołu. Tzn. modyfikuje się modele tak długo aż osiągną przewidywania zgodne z "consensusem", praktycznie nie obserwuje się oscylacji wokół wartości ostatecznej co jest standardem w naukach przyrodniczych. Przy obecnym klimacie "publikuj albo giń" praca nie może się nie zgadzać z resztą ustaleń ;)

 

32 minuty temu, venator napisał:

Wypłukuje przy okazji ze skał ogromne ilości minerałów, które trafiają do Atlantyku. W ten sposób ocean zostaje dosłownie użyźniony.

Sugeruje kolega że wycinanie amazoni zmniejsza erozję? Powodzenia.

34 minuty temu, venator napisał:

A to glony właśnie wytwarzają, wg. róznych obliczeń ok  3/5 tlenu na Ziemi. 

Niezależnie od tego co wytwarza tlen na ziemi ilość tlenu jest praktycznie stała i nie jest żadnym powodem do praktycznych zmartwień, głupie zmiany ciśnienia są przyczyną daleko większych zmian w ciśnieniu parcjalnym tlenu w płucach. Każde "wytworzenie" tlenu przez organizm żywy skończy się jego zniszczeniem w postaci CO2, nie ma co się podniecać cyklami (bez skojarzeń).

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

@wilk, moja wina:D, że jesteście jacy jesteście. Możesz mnie dalej  z forum wyłączać, ale rzeczywistości nie odczarujesz.:( Wasze jedynie słuszne media, bolesnej prawdy o Was nie ujawnią.

 

42 minuty temu, peceed napisał:

Myli kolega katastrofizm klimatyczny z globalnym ociepleniem, którego w żadnym stopniu nie neguję.

Może kolega się nie uważać obejmowanym, ale uniwersalna definicja denializmu Go  obejmuje (jak kolega jej nie rozumie, to oczywiście we własnym mniemaniu nie obejmuje).

Tak między nami, to kolega musi się czuć wyjątkowo wyjątkowy ze swoim geniuszem, który bez aparatu badawczego, analizując ogólnie dostępne idane z internetu idzie pod prąd całej rzeszy czynnych naukowców.

 

  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, peceed napisał:

Niestety to typowy pogląd człowieka, który traktuje naukę jak religię.

Drogi chłopcze (proszę o wybaczenie), ale doskonale wiem czym jest metodologia nauk ścisłych, znam ją, że się tak wyrażę od podszewki, niejednokrotnie nawet stosowałem i podpowiem, że nie ma w niej miejsca na jakiekolwiek odczucia religijne. Proponuję Ci, skoro masz takie zacięcie do publikowania na KW podnieść poprzeczkę i opublikować jakiś "twardy" papier; wtedy może znajdę czas na "polemikę" z Tobą na KW. Tymczasem pozdrawiam dość chłodno w przeciwieństwie do faktu jakim jest GO. Wybacz, ale naprawdę nie mam zbyt wiele czasu by odnieść się do mądrości i podań ludycznych.

P.S. Przepraszam Wilk, że pozwoliłem sobie "skasować" Twój minusik, ale może warto jakoś odnieść się do idiotyzmów wyrażanych kwiecistym, intelektualnie nabrzmiałym językiem, choć zdecydowanie o pseudonaukowym ukierunkowaniu pewnych tutaj twórców...

1 godzinę temu, peceed napisał:

Ja ze swojej strony dosyć dokładnie przeanalizowałem problem pary wodnej i wbrew temu co twierdzą klimatolodzy nie można jej traktować jako pierwszorzędowego multiplikatora efektu cieplarnianego wywołanego przyrostem CO2.

Poproszę jeszcze o link do pracy źródłowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 13.12.2019 o 14:07, peceed napisał:

Proponuję jednak dobrze nauczyć się polskiego a do tego czasu korzystać ze stron japońskojęzycznych. Ale w ramach budowania przyjaźni polsko-japońskie wyjaśnię, że w żadnym wypadku moje poglądy nie mogą być uznać za denialistyczne i nie odnosiłem się do wartości na wykresie.

Po pierwsze, jak chcesz rozmawiać na poziomie to mnie nie obrażaj. Po drugie, poziom Twojej docinki jest żenujący. Po trzecie, jeśli nie odniosłeś się do wartości na wykresie, a rzecz jasna wiesz o jego istnieniu to w oczywisty sposób go odrzucasz, a więc jak najbardziej Twoje poglądy SĄ denialistyczne, i to w czystej postaci że tak powiem (pure denialist :P)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, 3grosze napisał:

moja wina:D, że jesteście jacy jesteście.

Czy Ty masz coś z głową? Ile razy można prosić, byś nie zaśmiecał tematów niezwiązanych z polityką swoimi politycznymi prowokacjami? Macie od tego specjalnie wydzielony dział „Polityka”, by prawić tam do znudzenia o wyższości lewej, prawej, górnej, dolnej i na skos strony politycznej.

Napisałeś już naprawdę dużo postów tutaj na KW i wcześniej nie ujawniałeś takich odchyłów. Coś się stało?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Osoby identyfikujące się z prawicą przypisywały nieco mniejszą odpowiedzialność za zmianę klimatu działalności ludzkiej. Efekt ten nie był jednak zbyt silny. Co więcej niezależnie od wyznawanej opcji politycznej respondenci generalnie częściej uważali, że zmiana klimatu jest spowodowana działalnością człowieka. Niemniej pokazuje to, że w Polsce coraz mniej jest tematów, które nie wpisują się w spór polityczny.

https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/negacjonizm-klimatyczny-w-polsce-skad-sie-bierze-i-jak-go-przelamac-219

  • Thanks (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, peceed napisał:

Sugeruje kolega że wycinanie amazoni zmniejsza erozję? Powodzenia

Oczywiście, że wycinanie lasów Amazonii ma i będzie miało  wpływ na ablacje deszczową w Andach. Co w tym dziwnego?

 

7 godzin temu, peceed napisał:

Niezależnie od tego co wytwarza tlen na ziemi ilość tlenu jest praktycznie stała i nie jest żadnym powodem do praktycznych zmartwień

Jesteś pewien, że jak już  wyrżniemy całą  Amazonie to ta ilość tlenu  będzie ciągle  "praktycznie stała"? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, wilk napisał:

Coś się stało?

Tak, coś strasznego:angry:, prawicowy PiS, jako jedyny rząd w Unii,  zawetował cel neutralności klimatycznej UE, przez co obrał kurs na katastrofę i ogłosił to jako sukces.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wskakuj na łódkę z Gretą i płyńcie razem do Chin i Indii wzywać ich do opamiętania. Powodzenia! Serio.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra lewacy i prawacy. Faktem jest, że kwestie klimatyczne są wykorzystywane ideologicznie, zarówno do uzyskania poparcia politycznego, jak i do wyciągnięcia kasy. Ale tutaj staramy się prowadzić serwis popularnonaukowy, a nie polityczny. Więc skupiajcie się na nauce, a nie na ideologii i wycieczkach osobistych.
Fakt, że Greta jest produktem marketingowym, nie oznacza, że antropogeniczne ocieplenie klimatu nie ma miejsca. Nie ma miejsca, jeśli kolejne prace naukowe udowodnią, że to, co obserwujemy, to np. naturalne ocieplenia klimatu. I nie zmieni tego żaden Al Gore, Korwin-Mikke czy ktokolwiek inny. Dyskutujmy o faktach naukowych.

  • Like (+1) 2
  • Confused 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Mariusz Błoński napisał:

Nie ma miejsca, jeśli kolejne prace naukowe udowodnią, że to, co obserwujemy, to np. naturalne ocieplenia klimatu.

Będzie ciężko, bo od kupy lat kupa zapoconych, rzekłbym nawet rozżarzonych do czerwoności, przy tym całkiem inteligentnych prawaków chce coś takiego udowodnić, ale nic z tego do tej pory nie wyszło. :P
Dodam, że wszelkie potencjalne "naturalne" źródła zostały już wyczerpane, a został im jedynie... No właśnie. ;) (dla niektórych im bardziej fakty nie zgadzają się z tezą, to tym gorzej dla faktów... :/)

20 godzin temu, wilk napisał:

Wskakuj na łódkę z Gretą i płyńcie razem do Chin i Indii wzywać ich do opamiętania.

Liczą się trendy, a jeśli o te chodzi, to Chiny i Indie rokują o niebo lepiej niż taka Polska. Zacząłbym jako Polak od lokalnego podwórka, które Polska się nazywa. Przemyśl to. Ja wiem, że według pana prezydenta węgla mamy na 200 lat... No cóż, kładę to na karb niezbyt ścisłego wykształcenia, a nie na celowy zabieg erystyczny (dla niewtajemniczonych: najlepszym sposobem pozyskiwania energii jest anihilacja; antymaterię potrafimy nawet od dawna produkować, ale ostatecznie liczy się rachunek ekonomiczny).

19 godzin temu, 3grosze napisał:

Ech, żebys Ty jeszcze wnioski z tego wyciągnoł.

Nie wiem jak wyciągnoł, ale wiem, że Wilk jakieś wnioski wyciągnął. ;) Gdyby nie to podpowiem, że bardzo symptomatycznym wskaźnikiem jest zmiana (dla niewtajemniczonych "rok do roku"). Jeśli chodzi o Chiny, to dostrzegamy śliczne zmniejszenie -0,28%, w przypadku Polski jest to +2,67%. Owszem, Indie tu wyglądają jeszcze fatalnie (+4,71%), ale założę się, że już niedługo (stawiam na trzy lata) ten kraj, który przoduje w statystyce liczby osób przypadających na jedno dobrodziejstwo zwane wc (water closet) prześcignie takie "mocarstwo" jak Polska w omawianej kwestii.

edycja: Dla ścisłości, coby mi tu Nihilo nie zarzucił ;), nie uwzględniam marginalnych globalnie "emiterów" CO2 w Afryce, gdzie liczba osób na wc osiąga wartości astronomiczne.

Wiem, Indonezja to inny kontekst, ale to cena zazwyczaj ulubionych ówien z olejem palmowym. Kto co lubi, ale świadomość w dzisiejszych czasach pomaga.

  • Like (+1) 1
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od prawie 10 lat czytam w komentarzach na rożnych forach i pod artykułami, że to wszystko Chiny, USA, Niemcy i tak dalej. Bez udziału mocarstw niewiele da się zrobić. To prawda, ale 20 pozycja Polski na liście pod względem całkowitej emisji to nie w kij dmuchał. Najwięcej CO2 na głowę emitują bogate kraje, których ludność żyje w trudnych warunkach klimatycznych, które musi regulować.

Z tabeli wynika też, że emisja CO2 na głowę jest w Chinach mniejsza niż Polsce, i to po mimo przeniesienia produkcji. Do tego mają trend spadkowy oraz inwestują w OZE na dużą skalę w przeciwieństwie do Polski. Nie wiem, jak wyglądał trend w Chinach w dłuższym terminie i czy nie jest to chwilowa zmiana.

Edited by cyjanobakteria
  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Mariusz Błoński napisał:

Fakt, że Greta jest produktem marketingowym,

Faktem jest, że to "fakt" prawicowy.*

*tak, jestem ułomny.:(

1 godzinę temu, Mariusz Błoński napisał:

Faktem jest, że kwestie klimatyczne są wykorzystywane ideologicznie, zarówno do uzyskania poparcia politycznego, jak i do wyciągnięcia kasy. Ale tutaj staramy się prowadzić serwis popularnonaukowy, a nie polityczny.

Sytuacja z klimatem jest podbramkowa. Przeczekiwanie, zwlekanie, lekceważenie problemu może odbić się czkawką, a właśnie prawa strona obrała takie podejście.

Wniosek:  temat klimatyczny jest teraz nierozwiązalnie związany z polityką.

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 godzin temu, Mariusz Błoński napisał:

Faktem jest, że kwestie klimatyczne są wykorzystywane ideologicznie, zarówno do uzyskania poparcia politycznego, jak i do wyciągnięcia kasy.

Mógłbyś rozwinąć temat "wyciągania kasy"? Masz na myśli opłaty emisyjne? Jeśli tak, to pozwolę sobie na analogię do sportu, bo nie widzę najmniejszego sensu sponsorowania (kasa) tych, którzy grają fair, a rozciągania welonu milczenia nad tymi, którzy są nieuczciwi (doping itp). Myślę, że zwykłą przyzwoitością jest KARANIE tych, którzy czysto nie grają.

Przy okazji, można robić fikołki intelektualne:
https://www.wnp.pl/energetyka/prezes-taurona-oplata-za-emisje-co2-szkodzi-ekologii,329265.html
które brzmią mi jak tłumaczenie pirata drogowego: po co mandaty? Przecież to krótka droga do zabijania ludzi; gdyby nie mandaty, to zainwestowałbym w lepsze tarcze hamulcowe...
Wystarczy dodać do tego niechlubne porozumienie, które Polska ogłosiła wszem i wobec sukcesem, a wystarczyło trochę pokory wobec faktów (tak, w UE rozumieją naszą strukturę energetyczną) i kupa "zielonej" kasy popłynęłaby do nas strumieniem. No cóż, mamy wungiel (w sporej części z Rosji) i buca!

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też chciałbym mieć jak Ty nieograniczony limit przyznawania minusików; wiem, nie wygram z "modem". Pozdrawiam serdecznie. :)

do "drogiego" Wika rzecz jasna :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie nie. W końcu manipulujesz nie tylko minusikami, ale i treścią. Miałeś zostawić to Mariuszowi, ale widać nie potrafisz. Dobrego Wilku (i proszę, zostaw tę reputację - będzie budziła grozę, czyli więcej osób będzie się Ciebie lękało :D; ja niestety nigdy... bywa).

P.S. Zastanawiam się tylko nad jednym: jak zamierzasz posprzątać ten syf? Pousuwasz tu i ówdzie, co znów jest doskonałą metodą na rzeczywistość, czy zostawisz jak jest? Stawiam na drugie - pokażesz... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na ETH Zurich powstało niezwykle lekkie, 18-karatowe złoto, do którego wytworzenia użyto plastikowej matrycy w miejsce stopu metali. Lekkie złoto znajdzie zastosowanie w jubilerstwie, przede wszystkim przy produkcji zegarków, gdzie niewielkie zwiększenie wagi może być bardzo uciążliwe ale posiadacza zbyt ciężkiego zegarka.
      Lekkie złoto to dzieło Leonie van't Hag z zespołu profesora Raffaele Mezzengi. Waży ono od 5 do 10 razy mniej niż standardowe 18-karatowe złoto, które jest zwykle wykonane z 3/4 złota i 1/4 miedzi. Taki stop ma gęstość około 15 g/cm3.
      Gęstość nowego materiału wynosi zaledwie 1,7 g/cm3 i wciąż jest to jak najbardziej prawdziwe 18-karatowe złoto. Zamiast stopu metali van't Hagn, Mezenga i ich zespół wykorzystali włókna proteinowe i polimer, z których utworzyli matrycę, na którą nałożyli cienkie nanokryształy złota. Same nanokryształy zawierają też wiele pustych niewidocznych gołym okiem przestrzeni. Uczeni opisali swoje badania na łamach Advanced Functional Materials.
      Cały proces produkcyjny przebiegał następująco: najpierw wszystkie składniki umieścili w wodzie, tworząc układ dyspersyjny. Po dodaniu soli zamienił się on w żel. Następnie wodę zastąpiono w nim alkoholem. Całość umieszczono w specjalnej komorze, gdzie w warunkach wysokiego ciśnienia i w atmosferze nadkrytycznego CO2 doszło do wymieszania się alkoholu i dwutlenku węgla. Po zmniejszeniu ciśnienia całość zamieniła się w homogeniczny aerożel. Następnie za pomocą wysokiej temperatury pozbyto się polimerów i nadano całości ostateczny kształt.
      To złoto ma właściwości plastiku. Gdy upadnie na twardą powierzchnię, wydaje taki dźwięk, jak tworzywo sztucznej. Jednak ma połysk złota, można go polerować i obrabiać jak złoto. Co więcej można też dopasować jego twardość do przewidywanych zastosowań. Można też zmienić jego kolor zmieniając kształt tworzących go nanocząstek. Jeśli np. użyjemy sferycznych nanocząstek, złoto będzie miało fioletowy połysk. Możemy w ten sposób uzyskać wszystkie rodzaje złota o potrzebnych nam właściwościach.
      Mezzenga mówi, że „plastikowe” złoto będzie szczególnie użyteczne w jubilerstwie i wytwarzaniu zegarków, gdzie dużą rolę odgrywa waga produktu. Nadaje się też do roli katalizatora, do zastosowania w elektronice czy w osłonach przed promieniowaniem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Polak zużywa średnio ok.160 kg opakowań rocznie; to mniej niż średnia w UE, ale zużycie stale rośnie – podał Polski Instytut Ekonomiczny. Branża opakowań będzie jednak musiała wkrótce zmierzyć się z nowymi regulacjami dotyczącymi recyklingu odpadów.
      W najnowszym wydaniu „Tygodnika Gospodarczego PIE” eksperci instytutu poinformowali, że w naszym kraju produkuje się ok. 6 mln ton opakowań rocznie. Sektor ten ma 3,4-proc. udział w całym przetwórstwie przemysłowym w Polsce – niemal dwukrotnie więcej niż średnia unijna.
      W Polsce dominują opakowania z tworzyw sztucznych (około 40 proc.), które składają się po połowie z opakowań elastycznych (torebki, folie itd.) i opakowań sztywnych (butelki, pudełka itd.). Opakowania z papieru to około 37 proc., metali lekkich – 12 proc., a szkła – około 10 proc. Głównymi odbiorcami opakowań są producenci żywności, którzy odpowiadają za wykorzystanie ponad 60 proc. opakowań, branża farmaceutyczna (7 proc. udział) i kosmetyczna (6 proc.). Pozostała część zapotrzebowania na opakowania pochodzi od producentów chemii gospodarczej i innych towarów przemysłowych – napisali eksperci PIE.
      Wprawdzie średnie zużycie opakowań w Unii Europejskiej na mieszkańca jest wyższe (ok. 180 kg) niż w Polsce (niecałe 160 kg), to jednak w ostatnich latach zużycie opakowań na potrzeby towarów sprzedawanych w Polsce rosło dynamicznie, o blisko 12 proc. w skali roku – podkreślił instytut.
      Eksperci zwrócili uwagę, że na dalszy rozwój branży opakowań wpływ będą miały nowe regulacje Unii Europejskiej, zmierzające do ograniczenia produkcji odpadów oraz maksymalizacji odzysku materiałów w europejskich gospodarkach. Do lipca 2020 r. powinny zostać uchwalone krajowe przepisy regulujące wdrożenie przepisów wynikających z Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/852 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych – czytamy.
      PIE szacuje, że zmiany najmocniej odczują producenci towarów plastikowych i jednorazowego użytku. Ograniczenie dotyczące zużycia wyrobów jednorazowych dotknie około 10 proc. wolumenu produkcji brutto, głównie małych i średnich firm. Natomiast podwyżki opłat za recykling, a w niektórych przypadkach także opłat pokrywających koszty sprzątania przestrzeni publicznej, czyli tzw. rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP), będzie jednym z największych wyzwań dla branży – ocenił PIE.
      Zdaniem ekspertów rozszerzona odpowiedzialność producenta powinna obniżyć popyt na opakowania, które trudniej poddać recyklingowi. W tym przypadku głównymi poszkodowanymi mogą być producenci opakowań plastikowych.
      Na dalszy rozwój branży opakowań istotny wpływ będą mieć też zmiany preferencji konsumentów. Z jednej strony, obserwuje się rosnące zainteresowanie ekologicznymi opakowaniami oraz ograniczeniem zużycia surowców. Z sondażu ARC Rynek i Opinia wynika, że 84 proc. Polaków deklaruje, że gdyby były dostępne produkty w opakowaniach zwrotnych, chętnie by z nich korzystali – napisano. Z drugiej jednak strony, zmieniający się model życia rodziny, rosnące dochody oraz zapotrzebowanie na dania gotowe, zwiększa popyt na opakowania.
      Instytut przywołał też raport „Rewolucja opakowań. Polscy producenci wobec zmian regulacji i preferencji konsumentów”, z którego wynika, że dostosowanie się branży opakowań do nowych przepisów UE będzie wymagało zdolności współpracy między podmiotami w całym łańcuchu dostaw.
      Zgodnie z przepisami UE producenci m.in. produktów w opakowaniach będą finansować zbieranie i zagospodarowanie odpadów opakowaniowych na poziomie znacznie wyższym niż ma to miejsce obecnie. Unijne regulacje wyznaczają też nowe cele dla ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych. Do 2025 roku kraje UE zobowiązane są zagospodarować w ten sposób 55 proc. odpadów, do roku 2030 – 60 proc., a do 2035 roku – 65 proc. Obecne przepisy zobowiązują państwa członkowskie do zagospodarowania (recyklingu i ponownego użycia) 50 proc. odpadów w roku 2020.
      Wyznaczono też cele dla recyklingu odpadów opakowaniowych. W odniesieniu do wszystkich opakowań, cel ten wyniesie 65 proc. do roku 2025 i 70 proc. do roku 2030. W przypadku opakowań z tworzyw sztucznych to odpowiednio: 50 i 55 proc., opakowań drewnianych: 25 i 30 proc., opakowań z metali żelaznych: 70 i 80 proc., aluminiowych: 50 i 60 proc., szklanych: 70 i 75 proc., a papierowych i kartonowych: 75 i 85 proc.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wszyscy widzieliśmy zdjęcia żółwi umierających w męczarniach po zaplątaniu się w plastikowe odpady i czytaliśmy o martwych wielorybach, w których żołądku znaleziono kolosalne ilości plastiku. Teraz dowiadujemy się plastik powoduje masowe zgony... krabów pustelników.
      Naukowcy, którzy odbyli wyprawy badawcze na Wyspy Kokosowe odkryli, że plastikowe odpady zabiły ponad pół miliona krabów. Uczeni oszacowali, że na plażach wysp znajduje się około 414 milionów plastikowych odpadów. Setki tysięcy martwych krabów znaleziono wewnątrz pojemników, z których nie były w stanie się wydobyć. Podobna sytuacja ma miejsce na innych odległych wyspach Pacyfiku.
      Badania zostały przeprowadzone przez zespół z Instytutu Badań Morskich i Antarktycznych Uniwersytetu Tajwańskiego, pracujący pod kierunkiem doktor Jennifer Lavers.
      Gdy ocenialiśmy zanieczyszczenie plaż plastikiem uderzyło nas, w jak wielu plastikowych pojemnikach znajdowały się kraby, zarówno martwe jak i żywe. Zdecydowaliśmy się więc rozszerzyć nasze badania na ocenę liczby plastikowych pojemników w ogóle, liczby otwartych plastikowych pojemników oraz liczby pojemników, w których znajdowały się uwięzione kraby. Stwierdziliśmy, że na Wyspach Kokosowych z powodu plastiku zginęło ponad 500 000 krabów pustelników, a na Wyspie Hendersona kolejnych 60 000, mówi uczona. Z wyliczeń wynika, że na Wyspach Kokosowych plastik zabił 570 000 krabów, a na oddalonej o kilkanaście tysięcy kilometrów Wyspach Hendersona było to 61 000 zwierząt.
      To najprawdopodobniej pierwsze badania pokazujące, jak wiele krabów ginie przez plastik na plażach. A dane tylko z tego jednego badania pokazują, jak olbrzymie zagrożenie stwarza plastik dla populacji krabów.
      Alex Bong, kurator w londyńskim Muzeum Historii Naturalnej, wyjaśnia, że kraby pustelniki przychodzą na świat bez skorupy, szukają więc schronienia. Gdy krab pustelnik poszukując pożywienia bądź schronienia wejdzie do plastikowego pojemnika i tam ginie, wysyła sygnał chemiczny, który mówi, że doszło do zwolnienia muszli. Sygnał ten zwabia inne kraby, które w taki sposób wpadają w śmiertelną pułapkę.
      Jako, że to pierwsze badania tego typu i brak jest materiału porównawczego, Lavers chce przeprowadzić kolejne, by stwierdzić, jak plastikowe odpady wpływają na populację krabów.
      Już z wcześniejszych badań wiemy, że populacja krabów pustelników spada. Teraz być może znaleźliśmy przyczynę tego spadku. Kraby pustelniki odgrywają niezwykle ważną rolę w ekosystemie, użyźniając glebę, rozprzestrzeniając nasiona i zjadając detrytus (martwe szczątki roślin, zwierząt i ich odchody).
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Parku Narodowym Khun Sathan znaleziono martwego ok. 10-letniego byka jelenia. W jego przewodzie pokarmowym było aż 7 kg śmieci - opakowania po kawie rozpuszczalnej i makaronie instant, plastikowe torby, gumowe rękawice czy męska bielizna. Wg Kriangsaka Thanompuna, dyrektora Departamentu Parków Narodowych i Ochrony Dzikiej Przyrody, zwierzę musiało się żywić plastikiem na długo przed śmiercią.
      Na ciało samca natrafił strażnik, który 25 listopada patrolował okolicę. Specjaliści uważają, że odpady doprowadziły do niedrożności jelita, ale by to potwierdzić, zostaną przeprowadzone badania.
      Dyrektor ujawnia, że planowany jest 3-etapowy program, który ma doprowadzić do tego, że lokalni mieszkańcy będą zbierać tworzywa i inne odpady w okolicach parku narodowego. Mówi się o powstaniu komitetu ds. zarządzania odpadami i edukacji, która zapobiegnie śmieceniu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiele firm pracuje nad tworzywami, które byłyby równie lekkie i odporne jak plastik, a przy tym w pełni biodegradowalne. A co, gdyby można je robić... ze śmieci? Nowoczesna,ekologiczna, bo bezodpadowa (konwersja surowiec-produkt sięga 100%) i ekonomiczna (nie wymaga wysokich temperatur ani kosztownych katalizatorów) metoda uzyskiwania organicznych monomerów powstaje właśnie w IChF PAN.
      Bez tworzyw sztucznych nie sposób w zasadzie wyobrazić sobie współczesnego świata, ale plastik, jakim go dziś znamy, jest zarazem wielkim zagrożeniem. Zaśmieca dosłownie każdy zakątek świata, znajdziemy go w głębi Rowu Mariańskiego i na Mt. Evereście. Każdy z nas – chcąc nie chcąc – zjada podobno co tydzień 5 gramów plastiku, tyle, ile wystarczyłoby na kartę kredytową, a nie są to związki obojętne dla zdrowia
      A co, gdyby udało się zastąpić plastik tworzywem równie lekkim, równie odpornym, a przy tym w pełni biodegradowalnym? To idea, nad którą pracuje zespół naukowców z IChF, pod kierunkiem prof. Juana Carlosa Colmenaresa. Na warsztat wzięli pospolity produkt – hydroksymetylofurfural (HMF) – który na skalę przemysłową otrzymuje się w wyniku kwasowej hydrolizy cukrów otrzymywanych m.in. z celulozy, ligniny czy inuliny. Przekształcili go w aldehyd, 2,5-diformylofurfural (DFF), związek, który znajduje zastosowanie w tak wielu dziedzinach przemysłu, że trzeba by paru linijek, żeby je wszystkie wymienić. Można go wykorzystać do produkcji leków, kosmetyków, zapachów, środków chemicznych, paliw, ale przede wszystkim – przyjaznego środowisku plastiku.
      Chcemy, żeby można było zastąpić PETy czymś, co rozkładałoby się kilka miesięcy, najwyżej kilka lat, objaśnia prof. Colmenares. Dzisiejsze plastiki, tworzone z ropy naftowej zawierają ftalany i inne plastyfikatory, taką „zupę” związków organicznych, a nawet nieorganicznych, i żadna bakteria ani grzybek ich nie rozkłada sam z siebie. Dlatego tak długo zalegają w lasach i morzach. W tworzywach wyprodukowanych na bazie DFF są furany – cukry, a to, co przychodzi z przyrody, przyroda lepiej przyjmuje, tłumaczy dalej profesor.
      Były już testy takich polimerów. Rozkładają się one do monomerów przypominających cukry. A cukry to łakomy kąsek dla wielu mikroorganizmów. Nawet, gdyby butelkę z takiego tworzywa wyrzucić do lasu, to się rozłoży o wiele szybciej niż konwencjonalne polimery, najdalej po paru latach. Nie sam produkt (DFF) jednak jest tu nowością, lecz metoda jego uzyskiwania, opisana w pracy opublikowanej w Applied Cat. B. Do tej pory potrzeba do tego wysokich temperatur (rzędu 100-150 st. C) i skomplikowanej technologii, co sprawiało, że choć ekologiczny, nie mógł konkurować z produktami z ropy naftowej.
      Zespołowi prof. Colmenaresa wystarcza skonstruowana przez nich puszka – fotoreaktor, światło (na razie to lampy LED emitujące bliskie UV – 375 nm, ale docelowo energii ma dostarczać po prostu słońce) i katalizator, którym są nanopręciki ditlenku manganu. Są długie i bardzo, bardzo cienkie, a ich budowa zwiększa absorpcję światła. Dzięki unikatowym właściwościom termo-foto-katalitycznym ditlenku manganunanopręciki mają o wiele większą powierzchnię kontaktu z cząsteczkami materiału wyjściowego i lepiej go aktywują.Tak, że praktycznie cały HMF zmienia się w DFF. 100%!, ekscytuje się profesor.
      Jest to metoda bezodpadowa, bez dodatku tlenu i dodatkowych związków (np. nadtlenku wodoru H2O2). Wystarczy tlen z powietrza, by uzyskać czysty monomer potrzebny do produkcji polimerów liniowych i... np. takich butelek. Nawet nanopręciki można wykorzystywać wielokrotnie jako fotokatalizator, bo DFF ich nie niszczy, nie uwalnia jonów manganu 2+ i 4+, dzięki czemu nie trzeba go też oczyszczać. Temperatura może być pokojowa a ciśnienie –atmosferyczne. Jest to przy tym bardzo tani i powszechny materiał (tlenek manganu to nie jest platyna, złoto czy srebro), a i metoda produkcji  jest prosta. One się po prostu wytrącają i wystarczy dobrać odpowiednie warunki, żeby proces był wydajny, opowiada o wynalazku prof. Colmenares.
      Teraz ogranicza nas pojemność reaktora, ale gdy zmienimy go w przepływowy, będziemy mogli sporo zwiększyć produkcję. No i uzyskać patent, dodaje. A czy taki szybko rozkładający się plastik nie rozłoży się za szybko? Zanim np. zdążymy wypić nalany do niego sok? Nie, śmieje się profesor, praktycznie potrzeba do rozkładu kilku lat, ale gdyby nawet reakcja zaszła szybciej, to użytkownik najwyżej napiłby się troszkę „dobrego” plastiku. Takiego, który jest nieszkodliwy dla organizmu. Zostałby po prostu zdegradowany przez nasze jelitowe bakterie i ich enzymy.
      Do tego metoda opracowana przez zespół pod kierunkiem profesora Colmenaresa wykorzystuje... śmieci. Coś, co w przeciwnym razie trafiałoby np. do rzek zatruwając wodę, albo wymagałoby dużych nakładów w zakresie oczyszczania, jak to jest obecnie z odpadami przemysłu papierniczego. Obecnie z takich odpadów można robić np. bioetanol, albo spalać je, żeby dostarczyć energii dla własnej produkcji, ale gdyby udało się je wykorzystać lepiej, byłaby to niesamowita rzecz. Zresztą, odpadów starczy na wszystko. A gdyby pokazać, że można na tym zarobić, zaraz znalazłoby się wielu ludzi do ich sprzątania, mówi profesor. Polska jest np. wielkim producentem jabłek i soku, ale czy wiemy, co się dzieje z tymi wszystkimi skórkami i odpadkami? Niewiele, choć co roku „produkujemy” tego setki ton. To się wylewa do ścieków, to zanieczyszcza wodę, zabiera tlen, a wtedy koniec z całym wodnym życiem, martwi się profesor.
      Tymczasem tam są wszystkie cukrowate, pektynowe, lewulinowe związki, z których można wytwarzać nawet lekarstwa. Można wytwarzać bardzo pożądane związki z czegoś, co nie jest z ropy ani z węgla, tylko z odpadów. To jest hasło „jak zrobić coś z niczego”.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...