Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Zostało 21 lat do katastrofy. Australijski raport klimatyczny to dzwonek alarmowy

Recommended Posts

3 minuty temu, Warai Otoko napisał:

konstrukt matematyczny od metodologii

Metodologia mówi o tym, by konstruktów używać zgodnie z ich definicją, nie sądzisz?

3 minuty temu, Warai Otoko napisał:

nie możesz z nim rozmawiać na tematy filozoficzne?

ok, chyba odpadnę, skoro fuzja jądrowa to "konstrukt filozoficzny"...

4 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Zakładasz, że człowiek, jego budowa i działania są jakoś poza naturą.

Wskaż gdzie się tak wyraziłem. Przeciwnie, sądzę, że sprawność w uciekaniu wiązała się z tym, że filozof, który nie uciekał przed tygrysem szablozębnym zostawał smaczną przekąską.
Czy masz drogi kolego doktorat w przeinaczaniu wypowiedzi interlokutorów?

7 minut temu, Warai Otoko napisał:

A to własnie natura, prawa fizyki i dalej ewolucja doprowadziła do takiego stanu, my jesteśmy tylko częścią wykonawczą pewnych podprocesów. 

Jeśli chcesz dyskutować, to JAKIE podprocesy masz na myśli? Nie lękaj się, powiedz wprost.

8 minut temu, Warai Otoko napisał:

Unikasz odpowiedzi na moje argumenty, ja mówię, ze potrzebujemy energii elektrycznej a kontorlowana fuzja pozwoli nam ja uzyskać bez dalszego zanieczyszczania ziemi, z przynajmniej bez zanieczyszczania w takim stopniu

Wrócę uparcie do tego o czym mówić powinniśmy. Wiesz co to ZYSK? Bo tak działa mniej więcej cały ten świat (owszem, jakieś 40 lat temu też kręciły mnie utopie, ale wyrosłem).
Fuzja zwyczajnie jeszcze NIE DZIAŁA. Tyle. Popierdywanie nie ma sensu. Jesteś tu i teraz, nigdzie więcej.

10 minut temu, Warai Otoko napisał:

Coraz bardziej przekonuje się że rozmawiam z nadętym studentem drugiego roku matematyki.

Bez komentarza, w końcu zostanie :)

11 minut temu, Warai Otoko napisał:

Nie wątpię. Ale dyskusja nie dotyczy obecnego stanu rzeczy, któremu nikt nie zaprzecza, ale propozycji rozwiązań. 

A rozumiesz, że cokolwiek byśmy teraz nie zrobili, nasze wnuki będą miały ostro przewalone? Wiem, że próba rozmowy realisty z utopistą skazana jest na niepowodzenie, ale mam prośbę, gorącą, przemyśl to. To najlepszy sposób pomocy komukolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Szedar napisał:

Metodologia mówi o tym, by konstruktów używać zgodnie z ich definicją, nie sądzisz?

Wskaż moją pomyłkę, nie twierdzę że jej nie dokonałem. Ale wskaż, może się czegoś nauczę chociaż z tej wymiany zdań. 

 

3 minuty temu, Szedar napisał:

ok, chyba odpadnę, skoro fuzja jądrowa to "konstrukt filozoficzny"...

musisz zatem "odpaść" bo fuzja jądrowa jest tylko elementem szerszej dyskusji, Panie doktorze ;P 

4 minuty temu, Szedar napisał:

Jeśli chcesz dyskutować, to JAKIE podprocesy masz na myśli? Nie lękaj się, powiedz wprost.

wytwarzanie kultury. 

 

4 minuty temu, Szedar napisał:

Fuzja zwyczajnie jeszcze NIE DZIAŁA. Tyle. Popierdywanie nie ma sensu. Jesteś tu i teraz, nigdzie więcej.

Na razie nie działa. Rozmawiamy o tym co może nas uratować. 

 

5 minut temu, Szedar napisał:

A rozumiesz, że cokolwiek byśmy teraz nie zrobili, nasze wnuki będą miały ostro przewalone? Wiem, że próba rozmowy realisty z utopistą skazana jest na niepowodzenie, ale mam prośbę, gorącą, przemyśl to. To najlepszy sposób pomocy komukolwiek.

wyrocznia się znalazła. Oj przepraszam - realista. Dla Twojej informacji, gdybyś źle odczytał moje komentarze - ja nie twierdzę że ludzkość sobie poradzi w zadowalajacy lub w jakikolwiek sposób z problemami zmian klimatycznych i zanieczyszczeń. Ja jedynie wskazuje pewne możliwości i oczekiwałem jakiejś dyskusji na ten temat a ty jedynie w butny (i jak dotąd gołosłowny) sposób czepiasz się rzekomej niepoprawności użytych przeze mnie metafor matematycznych i negujesz potencjał technologiczny ludzkości jak gdybyś wszystkie rozumy pozjadał i został demonem Laplace'a. Zmień ton. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 13.06.2019 o 13:50, Warai Otoko napisał:

Niee, chodzi mi o nieliniowość. Może wypowiem się bardziej precyzyjnie - jest funkcją wielomianową - raz rośnie, raz maleje, w różny sposób. 

Albo moze jeszcze lepiej wielomianową conajmniej drugiego stopnia :P bo liniowe wielomianowe też mogą być. Czyli postęp ani nie jest liniowy od zarania cywilizacji - czyli nie rośnie wprost proporcjonalnie do czasu, ani nie jest stały (monotoczniny ?), tylko jest złożeniem nieliniowych wzrostów i spadków. 

Proszę. Wiesz jak to brzmi? :)

6 minut temu, Warai Otoko napisał:

Panie doktorze ;P 

Dziękuję, ale nie czerpię satysfakcji z tytularów, również nie śmieszy mnie to panie ...?

7 minut temu, Warai Otoko napisał:

wytwarzanie kultury

Jaki to proces fizyczny, ewolucyjny nakazuje nam wytwarzanie kultury? Kultury bakterii też liczymy?

9 minut temu, Warai Otoko napisał:

Na razie nie działa. Rozmawiamy o tym co może nas uratować.

Wiesz, tym tropem, to z rękawa mógłbym co nas może uratować. Pokochać każdego bliźniego. Pomagać mu... I kupę tym podobnych utopii, ale wiesz, ja doskonale wiem, że to nie działa :D

11 minut temu, Warai Otoko napisał:

został demonem Laplace'a

jestem zwyczajnym demonem Maxwella. Tyko tyle. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Szedar napisał:

Proszę. Wiesz jak to brzmi? :)

nie wiem, proszę ściślej. 

6 minut temu, Szedar napisał:

Dziękuję, ale nie czerpię satysfakcji z tytularów, również nie śmieszy mnie to panie ...?

nawiązywałem do Twojej wcześniejszej zaczepki o doktoracie z przekręcania wypowiedzi... 

 

7 minut temu, Szedar napisał:

Jaki to proces fizyczny, ewolucyjny nakazuje nam wytwarzanie kultury? Kultury bakterii też liczymy?

nie fizyczny stricte a raczej neurobiologiczny, który jest pochodną fizycznych, ale nie pojedynczego a raczej wszystkich, choć największy udział będa miały pewnie procesy związane z siłami elektromagnetycznymi. I znów butna zaczepka z tymi kulturami bakterii...  

 

9 minut temu, Szedar napisał:

Wiesz, tym tropem, to z rękawa mógłbym co nas może uratować. Pokochać każdego bliźniego. Pomagać mu... I kupę tym podobnych utopii, ale wiesz, ja doskonale wiem, że to nie działa

nie, wcale nie mógłbyś. Fuzja i GMO mają szansę nas uratować i są ku temu konkretne racjonalne powody. 

 

11 minut temu, Szedar napisał:

jestem zwyczajnym demonem Maxwella. Tyko tyle. :D

ale wypowiadasz się jakbyś był Laplaca, niestety. Nie wiem tylko po co i dlaczgeo - moze przez ten doktorat co do którego się "przypadkiem" zdradziłes że masz? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Warai Otoko napisał:

nie wiem, proszę ściślej

Errare humanum est.

3 minuty temu, Warai Otoko napisał:

nawiązywałem do Twojej wcześniejszej zaczepki o doktoracie z przekręcania wypowiedzi... 

Takiego to ja właśnie nie mam. :D

4 minuty temu, Warai Otoko napisał:

który jest pochodną fizycznych, ale nie pojedynczego a raczej wszystkich, choć największy udział będa miały pewnie procesy związane z siłami elektromagnetycznymi.

Uuuu. Nie wiem czy wiesz, ale nadepnąłeś na minę. Ponieważ nie chcę się znęcać, zostawię to może paru bywalcom tego forum. Może będzie im się chciało podjąć temat, bo ja odpadam. :D
No tak, szkoda, że mistrz Maxwell od razu nie uwzględnił w swoich równaniach kultury... :D

6 minut temu, Warai Otoko napisał:

I znów butna zaczepka z tymi kulturami bakterii...  

Nie. Dowcip dla inteligentnych. Choć właściwie nie dowcip...

7 minut temu, Warai Otoko napisał:

Fuzja i GMO mają szansę nas uratować i są ku temu konkretne racjonalne powody.

Podziwiam infantylną wiarę, że zdążymy, ale kto wie? Może zdążymy. :D

8 minut temu, Warai Otoko napisał:

ale wypowiadasz się jakbyś był Laplaca, niestety

Błądzisz. Wiesz co "robi" demon Maxwella? Mam dokładnie tak samo. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minut temu, Szedar napisał:

Errare humanum est. 

Wiem to,  natomiast Ty najwyraźniej nie wiesz, że Twoje komentarze to istny festiwal gołosłowności. Mam nadzieję, że nie jesteś nauczycielem akademickim Doktorze Szedar, bo inaczej powiedz proszę swoim studentom, że nazwa Twojej funkcji to tylko taki "żart dla inteligentnych". Dobry też dajesz przykład jako "reprezentant" metody naukowej będąc jednocześnie wróżbitą. Twoje wypowiedzi tryskają niesamowitą arogancją. Mam nadzieję, że to zmienisz Doktorze - Wróżbito.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Warai Otoko napisał:

natomiast Ty najwyraźniej nie wiesz, że Twoje komentarze to istny festiwal gołosłowności

Cóż pocznę, gdy widzę przepaść? Może masz jednak rację, może tak trzeba, by zostawić to trzodzie? O imitatores, servum pecus!
Tytuł wróżbity zostawiam Tobie. Na serio i dożywotnio. Na przyszłe życia również.

P.S. Zmienić już wiele nie mogę, bo mam trochę wiedzy; tak bywa. :)

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Szedar

Co to za koszmarna próba rozmowy z Twojej strony? Jak można rozmawiać z kimś, kto zatyka uszy i krzyczy, że ma rację, jak tylko ktoś się do niego odezwie? Właśnie taka wizja pojawia się w mojej głowie, kiedy czytam Twoje wypowiedzi. Jaki sens ma taka "dyskusja"? Czepialstwo i arogancja. Nawet tam gdzie Twoja opinia pokrywa się z opinią rozmówcy, starasz się nie zgodzić. Serio nie jesteś trollem, który przyszedł się tutaj powyżywać? Udajesz, że nie rozumiesz co ktoś chce Ci powiedzieć i czepiasz się jakichś nieistotnych szczegółów. Co starasz się nam właściwie przekazać? Że jesteś przekonany, że zagłada jest bliska i nieunikniona? Że nie wierzysz w ratunek dla ludzkości? Że powinniśmy się poddać? Że nic nie ma sensu i najlepiej śmiać się z głupców, którzy próbują poprawić sytuację? Czy może opacznie Cię zrozumiałem? Może masz jakieś inne rady?

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, gooostaw napisał:

Że nic nie ma sensu i najlepiej śmiać się z głupców, którzy próbują poprawić sytuację?

Wybacz za mój zbyt może "nadęty" ton, ale nie ma tu żadnego "śmiania się z głupców". To najwyżej spostrzeżenie rodzica, który kilka razy tłumaczył dziecku, by nie dotykało żelazka. Cóż, może jednak niech się sparzy, no bo jak wytłumaczyć,  że gorące.? :)
Próbuj, trzymam kciuki; serio.

P.S. Właśnie jakieś 5 minut czekałem na załadowanie się tej właśnie strony. Gdybyś nie wiedział, to stawiam na to, że serwerownie tak lekko licząc, właśnie zdychają. Bo wiesz, trzeba to wszystko wychłodzić. :) Tak bez wybiegania w jakiś XXX wiek proponuję porozmawiać o tu i teraz. :D

P.S. ponownie: Afordancja, znów Ci sił brak? :)

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla tych, którzy twierdzą, że "fuzja + GMO...":
https://smoglab.pl/dr-hab-paulina-kramarz-ludzi-zmieniono-w-maszynki-do-robienia-pieniedzy/
Tego nie zmieni ani fuzja, ani GMO.
A jeśli ktoś twierdzi, że pracujemy coraz krócej i coraz więcej czasu dla siebie mamy, to proszę:
http://groups.csail.mit.edu/mac/users/rauch/worktime/hours_workweek.html
Warto do tego dodać, że dawniej nie było amazonienia ze stoperem, pojęć takich jak wydajność pracy czy hasła "czas to pieniądz". No i w tej statystyce nie jest wliczony czas dojazdu do pracy, bo czegoś takiego nie było - w najgorszym przypadku pięć minut spaceru.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Szedar napisał:

Wybacz za mój zbyt może "nadęty" ton, ale nie ma tu żadnego "śmiania się z głupców". To najwyżej spostrzeżenie rodzica, który kilka razy tłumaczył dziecku, by nie dotykało żelazka. Cóż, może jednak niech się sparzy, no bo jak wytłumaczyć,  że gorące.? :)
Próbuj, trzymam kciuki; serio.

Taki ton brzmi już o wiele lepiej. Jednak relacja rodzic-dziecko wciąż jest dosyć wywyższająca. Może lepiej być jak brat? Oczywiście, że twoje rady mogą mnie czegoś nauczyć. Moje spostrzeżenia mogą być tak samo cenne dla Ciebie. Pewność, że nie popełnia się błędów, jest dosyć zaślepiająca. Radzę Ci nie robić tego. Ktoś o mniejszym doświadczeniu niż Ty może rozumieć niektóre sprawy, lepiej niż Ty.
Rozwiń analogię z żelazkiem. W tym przypadku chyba nie jest najlepsza. Dla mnie lepszą analogią jest autobus pędzący w stronę przepaści. My jesteśmy pasażerami. W najgorszym przypadku odniesiemy porażkę i spadniemy. To samo się stanie, jeśli będziemy bierni. Starając się zmienić sytuację, możemy odnieść sukces. Czyli całkowicie odwrotnie niż z żelazkiem. Patrząc na tę sytuację przez pryzmat teorii gier, bierna postawa daje 100% szansy na porażkę. Działanie daje niezerowe prawdopodobieństwo na sukces o gigantycznym znaczeniu. Zamiast możliwości poparzenia ryzykujemy... uratowaniem naszej cywilizacji. Chyba jestem gotów zaryzykować to drugie. Ty nie? :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, gooostaw napisał:

Pewność, że nie popełnia się błędów, jest dosyć zaślepiająca. Radzę Ci nie robić tego.

Ależ przeciwnie. Całe życie popełniam błędy, co myślę, jest immanentną cechą człowieczeństwa. Mam jednak tak, że z błędów wynoszę wnioski. Wesz, skoro nauczyłem się tabliczki mnożenia, to zwyczajnie głupio dyskutować z kimś kto na pytanie o dwa a dwa daje odpowiedź 5.

Przy okazji gooostaw, zanim zabrniemy dalej, powiedz mi proszę jedno. Ty to wszystko piszesz na poważnie, z pełnym przekonaniem? Wiesz, ja czasem też żarty robię, ale nigdy nie na taką skalę... Jeśli piszesz poważnie, to zacznij od wyjaśnienia co rozumiesz przez "uratowanie naszej cywilizacji", bo ja głęboko wierzę, że przetrwa, choć smatwatch może być najwyżej jakimś reliktem na jakimś ołtarzyku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, gooostaw napisał:

aki ton brzmi już o wiele lepiej. Jednak relacja rodzic-dziecko wciąż jest dosyć wywyższająca. Może lepiej być jak brat? Oczywiście, że twoje rady mogą mnie czegoś nauczyć. Moje spostrzeżenia mogą być tak samo cenne dla Ciebie. Pewność, że nie popełnia się błędów, jest dosyć zaślepiająca. Radzę Ci nie robić tego. Ktoś o mniejszym doświadczeniu niż Ty może rozumieć niektóre sprawy, lepiej niż Ty.

Doktor Szedar to po prostu nadęty bufon. Trudno, tacy też są. Szkoda czasu. Ja zmarnowałem sporo nie bawiąc się przy tym dobrze, bo arogancja to jedna z tych form fanatyzmu która drażni mnie najmocniej. Arogant nie przyjmie żadnych argumentów bo jest najmądrzejszy. "Ma wiedzę" jak to sam Doktor Szedar powiedział... przykre to.

 

12 godzin temu, ex nihilo napisał:

Dla tych, którzy twierdzą, że "fuzja + GMO...":
https://smoglab.pl/dr-hab-paulina-kramarz-ludzi-zmieniono-w-maszynki-do-robienia-pieniedzy/
Tego nie zmieni ani fuzja, ani GMO.

Ja się z Tą Panią w wielu kwestiach zgadzam. Nie przeczytałem do końca ale już początkowe zdania to dokładnie moje poglądy np. :

"Myślę, że współczesnemu światu brakuje przede wszystkim połączenia nauki ze społeczeństwem. "

"Inną jest bardzo szybki postęp technologiczny, za którym nie idzie postęp społeczny."

"Nieustający brak czasu. Mamy coraz więcej technologii, coraz więcej ułatwień, ale nie mamy na nic czasu, bo za dużo pracujemy."

Wszystko powyższe to wg mnie jak najbardziej racja, ale nie rozumiem co w tym przeszkadza fuzja i GMO? Przecież te technologie właśnie mogą doprowadzić do większej ilości czasu dla ludzi, szczególnie jeśli pójdzie za tym postęp społeczny.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Warai Otoko napisał:

Arogant nie przyjmie żadnych argumentów bo jest najmądrzejszy

Arogant jak ja przyjmie każdy argument, ale trzeba argumentu, a ja niestety, nie widzę żadnego. Widzę popisy erystyczne filozofa. Nic więcej.

 

9 minut temu, Warai Otoko napisał:

Ja się z Tą Panią w wielu kwestiach zgadzam. Nie przeczytałem do końca

Taaaak. Pełny szacun w kontekście argumentów. Zanim napiszesz, poświęć proszę trochę czasu na tentegowanie w głowie; wiem, nie wszyscy mają tę prymitywną zdolność.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Szedar napisał:

Arogant jak ja przyjmie każdy argument, ale trzeba argumentu, a ja niestety, nie widzę żadnego. Widzę popisy erystyczne filozofa. Nic więcej.

 

Taaaak. Pełny szacun w kontekście argumentów. Zanim napiszesz, poświęć proszę trochę czasu na tentegowanie w głowie; wiem, nie wszyscy mają tę prymitywną zdolność.

... naprawdę, popis żenady. Oszczędź już sobie wstydu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Oszczędź już sobie wstydu.

Błądzę, mylę się, co ludzkim jest, ale nie Tobie dane było to wykazać. Względem Ciebie jestem bezwstydny, bo naprawdę nie mam czego się wstydzić. Zawstydzający - wstydź się sam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Szedar napisał:

Ależ przeciwnie. Całe życie popełniam błędy, co myślę, jest immanentną cechą człowieczeństwa. Mam jednak tak, że z błędów wynoszę wnioski. Wesz, skoro nauczyłem się tabliczki mnożenia, to zwyczajnie głupio dyskutować z kimś kto na pytanie o dwa a dwa daje odpowiedź 5.

Przy okazji gooostaw, zanim zabrniemy dalej, powiedz mi proszę jedno. Ty to wszystko piszesz na poważnie, z pełnym przekonaniem? Wiesz, ja czasem też żarty robię, ale nigdy nie na taką skalę... Jeśli piszesz poważnie, to zacznij od wyjaśnienia co rozumiesz przez "uratowanie naszej cywilizacji", bo ja głęboko wierzę, że przetrwa, choć smatwatch może być najwyżej jakimś reliktem na jakimś ołtarzyku.

Tak, mówię serio. Miliardy ludzi plus katastrofa ekologiczna na skalę globalną może doprowadzić do ogromnych konfliktów. Nie zgadzasz się z tym? Myślę że nie jest to jednak przesądzone. Mamy wiele możliwości. Możemy zminimalizować to zagrożenie. Zgadzasz się? Jeśli będzie bardzo źle to nawet jeśli ludzie przetrwają, możemy stracić ciągłość kulturową i sporą część osiągnięć. Wolałbym żeby nasza wiedza przetrwała w całości. Lepsze to niż wykopaliska w ruinach poprzedzone cierpieniem miliardów. Czy może myślisz inaczej? Co Cię tak dziwi w tej postawie?

 

3 minuty temu, Szedar napisał:

Arogant jak ja przyjmie każdy argument, ale trzeba argumentu, a ja niestety, nie widzę żadnego. Widzę popisy erystyczne filozofa. Nic więcej.

Właśnie tym jest arogancja. Lekceważeniem argumentów innych osób. Bagatelizowaniem ich. Nie jest problemem to że inni nie mają argumentów, tylko to że Ty ich nie dostrzegasz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nawet gdyby się udało w ciągu tych 20 lat opanować fuzję i uczynić ją powszechnie dostępną (w co osobiście nie chce mi się wierzyć), to i tak trzeba by opracować jakąś technologię do wydobywania mikroplastiku z piasku,. morza, ciał zwierząt, to się nie uda -  to musiały by być chyba jakieś mikro/nanoroboty, które by się rozmnażały i dotarły w każdy zakątek ZIemi i wszystko wyczyściły zostawiając górki plastiku do zebrania przez ludzi (odpowiednio zabezpieczonego zresztą, żeby wiatr ich nie "rozdmuchał"). Kompletna S-F. Wszystko po to, żebyśmy mogli żyć tak jak teraz. Może jedynie w miarę łatwo dałoby się opracować technologię wychwytywania CO2 z atmosfery i przerabiania na węgiel (paliwo). Ale to tylko "może".

Ja myślę, że to raczej będzie odwrotnie, kolejne problemy ze środowiskiem naturalnym zmuszą nas do ograniczania korzystania z rozmaitych zasobów. Czyli filozofia: bez smartwatcha da się żyć (a i bez smartfonu pewnie w wielu przypadkach też).

Nikt nie powiedział, że ten nasz "postęp i rozwój" będzie trwał wiecznie. Starożytna Grecja i Rzym upadły, my oprócz problemów ze środowiskiem mamy chore gospodarki (państw tzw. rozwiniętych) oparte ona nieustannym życiu na kredyt, wydawaniu więcej niż się zarobiło. Spodziewałbym się, że co jakiś czas coś w tym naszym "rozwiniętym" systemie będzie się "sypać". Może w ogóle okresy intensywnego rozwoju nie mogą trwać długo, może normą są jakieś długie okresy jakiegoś "średniowiecza", gdzie rozwój przebiegał powoli ale za to była jakaś stabilność społeczna, a szybki rozwój to tylko jakieś "przebłyski" od czasu do czasu.

Z drugiej strony, przypuśćmy, że nastąpiła "katastrofa" i żyjemy na sposób "średniowieczny" (czyli z różnymi ograniczeniami). To ma też swoje zalety. Mniej przemysłu, mniej chemii w żywności,  więcej ludzi na wsi (w miastach zmniejszy się liczba stanowisk pracy, na wsi natomiast bliżej do źródeł żywności, i to przypadkiem takich bardzie "eko"), więcej rola lokalnych społeczności, mniej kanałów w telewizji (której i tak nie chce się oglądać), trudniejszy dostęp do plastiku (a więc i ludzie nie będą go tak łatwo wyrzucali), trudniejszy dostęp do komputerów i elektroniki (ale kto będzie potrzebował do czegoś poważnego, np. pracy to i tak dostanie).

Więc czy jest sens mówić o "katastrofie" i "apokalipsie"?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, darekp napisał:

Z drugiej strony, przypuśćmy, że nastąpiła "katastrofa" i żyjemy na sposób "średniowieczny" (czyli z różnymi ograniczeniami). To ma też swoje zalety. Mniej przemysłu, mniej chemii w żywności,  więcej ludzi na wsi (w miastach zmniejszy się liczba stanowisk pracy, na wsi natomiast bliżej do źródeł żywności, i to przypadkiem takich bardzie "eko"), więcej rola lokalnych społeczności, mniej kanałów w telewizji (której i tak nie chce się oglądać), trudniejszy dostęp do plastiku (a więc i ludzie nie będą go tak łatwo wyrzucali), trudniejszy dostęp do komputerów i elektroniki (ale kto będzie potrzebował do czegoś poważnego, np. pracy to i tak dostanie).

eee... to ja wolę jednak fuzję, i nanoboty ;) chociaż osobiście nie posiadam smartfona.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nihilo już wybrał "postkatastroficzny" tryb życia i chyba nie ma zbyt wielu powodów do narzekań;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro na poważnie...

11 minut temu, gooostaw napisał:

Miliardy ludzi plus katastrofa ekologiczna na skalę globalną może doprowadzić do ogromnych konfliktów. Nie zgadzasz się z tym?

Zgadzam się. Wiem że to niemal pewnik.

12 minut temu, gooostaw napisał:

Myślę że nie jest to jednak przesądzone.

Ja myślę, że jest. Kwestia czasu.

12 minut temu, gooostaw napisał:

Mamy wiele możliwości

Nie mamy.

12 minut temu, gooostaw napisał:

Możemy zminimalizować to zagrożenie. Zgadzasz się?

Nie.

13 minut temu, gooostaw napisał:

Jeśli będzie bardzo źle to nawet jeśli ludzie przetrwają, możemy stracić ciągłość kulturową i sporą część osiągnięć.

Sądzę, że tak właśnie będzie.

14 minut temu, gooostaw napisał:

Wolałbym żeby nasza wiedza przetrwała w całości.

Też bym wolał.

14 minut temu, gooostaw napisał:

Lepsze to niż wykopaliska w ruinach poprzedzone cierpieniem miliardów.

Chcesz powiedzieć, że archeo to faszyści? ;):D

15 minut temu, gooostaw napisał:

Co Cię tak dziwi w tej postawie?

Naiwność.

16 minut temu, gooostaw napisał:

tylko to że Ty ich nie dostrzegasz

Trudno dostrzec coś, czego nie ma.

 

7 minut temu, darekp napisał:

Nihilo już wybrał "postkatastroficzny" tryb życia

Nie tylko on :)

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, darekp napisał:

Nihilo już wybrał "postkatastroficzny" tryb życia i chyba nie ma zbyt wielu powodów do narzekań;)

Myślę że ten tryb życia, to prawie dokładnie ten sam tryb życia, jaki proponują ludzie, którzy widzą jeszcze nadzieję. Ograniczenie konsumpcjonizmu, lokalna samowystarczalność. o tym mowa? Sam promuję taki styl życia.

21 minut temu, Szedar napisał:

 

39 minut temu, gooostaw napisał:

Mamy wiele możliwości

Nie mamy.

Skąd to wiesz? Możesz powiedzieć że uważasz że nasze szanse są niewielkie. Możesz powiedzieć że nie wierzysz że się uda. Jednak nawet wtedy najlogiczniejsze wydaje się podążanie w stronę światełka w tunelu. Nie mam racji? Bo Twoja postawa jest trochę jak: "może się nie udać więc po co próbować". Bo nie możesz wiedzieć że się nie uda. Jeśli jednak uważasz że wiesz to na jakiej podstawie? Jakie doświadczenie i wiedza pozwala Ci tak sądzić? Konkretnie.

21 minut temu, Szedar napisał:

Trudno dostrzec coś, czego nie ma.

Dokładnie tak napisał by arogant. W przeciwnym razie napisałbyś że się nie zgadzasz w argumentami swojego rozmówcy. Ty jednak ich nie dostrzegasz, bezsprzecznie udowadniając zarzucaną Ci arogancję.

Edited by gooostaw

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Szedar napisał:

.S. Właśnie jakieś 5 minut czekałem na załadowanie się tej właśnie strony. Gdybyś nie wiedział, to stawiam na to, że serwerownie tak lekko licząc, właśnie zdychają. Bo wiesz, trzeba to wszystko wychłodzić. :) Tak bez wybiegania w jakiś XXX wiek proponuję porozmawiać o tu i teraz. :D

P.S. ponownie: Afordancja, znów Ci sił brak? :)


Niby taki mądry, a nie wie, że tutaj jest problem z forum, odnośnie "odświeżania" stron przy przełączaniu się między stronami tematu ;) 
Ale nie, chodzi o zdychanie serwerów ;) Trochę śmieszne.

Sił mi nie brak, nie wiem skąd tak  (kolejny) mylny wniosek ;)  (wiem, wiem to pytanie)
Reguluję sobie ile czasu mogę tracić na głupoty i mam aktualnie przekroczony limit

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, gooostaw napisał:

Sam promuję taki styl życia.

Od promowania do dania rady jednak droga daleka :)

11 minut temu, gooostaw napisał:

Skąd to wiesz?

Statystyka i obserwacja. Wiesz jak wygląda spora część "mojej" trawy? Przypomnę, że to połowa czerwca.

12 minut temu, gooostaw napisał:

Możesz powiedzieć że uważasz że nasze szanse są niewielkie

Tak

12 minut temu, gooostaw napisał:

Możesz powiedzieć że nie wierzysz że się uda

Mogę

13 minut temu, gooostaw napisał:

Jednak nawet wtedy najlogiczniejsze wydaje się podążanie w stronę światełka w tunelu. Nie mam racji?

Nie. Bo nie ma światełka w tunelu. Najwyżej wizje. :)

13 minut temu, gooostaw napisał:

Bo Twoja postawa jest trochę jak: "może się nie udać więc po co próbować"

Ja całe życie się przygotowuję. :)

14 minut temu, gooostaw napisał:

Bo nie możesz wiedzieć że się nie uda

Nie wiem, ale z tą samą niepewnością czasem gram w lotto.

15 minut temu, gooostaw napisał:

Jeśli jednak uważasz że wiesz to na jakiej podstawie?

Bo POPATRZ. Masz to na dłoni. :)

15 minut temu, gooostaw napisał:

Konkretnie.

Ponad pół wieku na TEJ Ziemi. ROZUMNE pół wieku. :)

16 minut temu, gooostaw napisał:

W przeciwnym razie napisałbyś że się nie zgadzasz w argumentami swojego rozmówcy

Wskaż ARGUMENTY. :)

2 minuty temu, Afordancja napisał:

Trochę śmieszne.

No tak. Serwerów temperatura nie dotyczy. Żenada. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Szedar napisał:

Statystyka i obserwacja. Wiesz jak wygląda spora część "mojej" trawy? Przypomnę, że to połowa czerwca.

I to jest argument? odnośnie ludzkości i nie posiadania możliwości? ;) 

 

1 minutę temu, Szedar napisał:

Wskaż ARGUMENTY

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Spełniły się najgorsze obawy inżynierów – teleskop w Arecibo się zawalił. Do katastrofy doszło, gdy ważąca 900 ton platforma odbiornika radioteleskopu spadła na znajdującą się 120 metrów niżej czaszę. Na szczęście – jak wcześniej informowaliśmy – już wcześniej specjaliści doszli do wniosku, że cała struktura jest niestabilna i teleskop przeznaczono do likwidacji, zatem w katastrofie nikt nie ucierpiał.
      Arecibo to jedno z najważniejszych urządzeń w historii radioastronomii. Teleskop przez ponad pół wieku służył światowej nauce, dostarczając niezwykle ważnych danych. Przez dziesięciolecia był też największym tego typu urządzeniem. Większy – FAST – wybudowali dopiero Chińczycy, jednak jego możliwości badawcze, ze względu na lokalizację oraz pracę wyłącznie w trybie pasywnym w wielu dziedzinach nie dorównują Arecibo. A raczej nie dorównywały, gdyż dzisiaj nastąpił ostateczny koniec legendarnego obserwatorium.
      Koniec, którego można się było spodziewać, ale nikt nie przypuszczał, że nastąpi tak szybko. Już kilkanaście lat temu informowaliśmy, że Narodowa Fundacja Nauki USA od lat umieszczała utrzymanie radioteleskopu na dole listy swoich priorytetów i oczywistym było, że w bliższej niż dalszej przyszłości przestanie go finansować, przeznaczając zaoszczędzone pieniądze na nowocześniejsze, bardziej obiecujące projekty. Jednak jeszcze pół roku temu mogliśmy przypuszczać, że Arecibo będzie działał jeszcze przez kilka lat.
      Początkiem końca było zerwanie się w sierpniu jednej z lin pomocniczych podtrzymujących platformę odbiornika. Spadająca lina wybiła kilkudziesięciometrową dziurę w czaszy teleskopu. Już wówczas wykonana inspekcja kazała zadać sobie pytanie o stabilność całej struktury. Postanowiono jednak naprawić radioteleskop. I gdy czekano na dostawę nowych lin na początku listopada doszło do zerwania się kolejnej liny nośnej. To zaskoczyło specjalistów, którzy oceniali, że pozostałe liny powinny bez problemu wytrzymać obciążenia. Eksperci doszli więc do wniosku, że najwyraźniej cała struktura jest bardziej osłabiona, niż się wydaje. Kolejne ekspertyzy inżynieryjne wykazały, że teleskopu nie uda się naprawić nie narażając przy tym robotników na utratę życia. Dlatego też podjęto decyzję o jego wyburzeniu. Szczegółowo o tym informowaliśmy.
      Dzisiaj w nocy upadek platformy z odbiornikiem ostatecznie zakończył historię radioteleskopu w Arecibo.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po przeprowadzeniu inspekcji, w wyniku której uznano, że napraw w Arecibo Observatory nie uda się wykonać bez narażania na niebezpieczeństwo robotników oraz pracowników ośrodka, Narodowa Fundacja Nauki Stanów Zjednoczonych rozpoczęła program likwidacji 305-metrowego teleskopu, który przez 57 lat służył jako jeden z głównych światowych ośrodków radioastronomii, badań systemów planetarnych, Układu Słonecznego i badań przestrzeni kosmicznej, czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez US National Science Foundation.
      W sierpniu bieżącego roku informowaliśmy o zerwaniu się jednego z kabli podtrzymujących konstrukcję odbiornika teleskopu. Przed 2 tygodniami doszło do zerwania się kolejnego kabla.
      NSF już w sierpniu zleciła przyjrzenie się sprawie kilku niezależnym firmom inżynieryjnym. Specjaliści doszli do wniosku, że cała struktura teleskopu jest narażona na katastrofę, kable mogą jej dłużej nie utrzymać. Uznano też, że prace mające na celu naprawienie teleskopu wiązałyby się z ryzykiem utraty życia przez prowadzących je robotników. Co więcej, analizy wykazały, że nawet jeśli teleskop zostałby naprawiony, to i tak najprawdopodobniej trzeba będzie mierzyć się z długoterminowymi problemami związanymi ze stabilnością struktury.
      Już po sierpniowym wypadku NSF zezwoliła University of Central Florida (UCF), który zarządza Obserwatorium Arecibo, na podjęcie wszelkich niezbędnych kroków, z zastrzeżeniem, że najważniejsze jest bezpieczeństwo robotników, pracowników oraz odwiedzających. UCF szybko przystąpił do działania. Firmy inżynieryjne dokonały oceny sytuacji i rozpoczęto przygotowania do awaryjnych prac mających na celu ustabilizowanie struktury. W momencie gdy czekano na dostawę dwóch nowych kabli podtrzymujących strukturę teleskopu oraz dwóch tymczasowych kabli pomocniczych, doszło do zerwania się kolejnego kabla. Zaskoczyło to specjalistów, gdyż – bazując na obliczeniach naprężeń, jakim był kabel poddany – sytuacja taka nie powinna się wydarzyć. Inżynierowie uznali, że najwyraźniej cała konstrukcja, pozostałe kable, są słabsze niż sądzono.
      Prace nad rozbiórką teleskopu będą skupiały się na jego czaszy oraz na zabezpieczeniu pozostałej infrastruktury na wypadek kolejnej katastrofy budowlanej. Plan wyłączenia Arecibo zakłada pozostawienie jak największej części infrastruktury, tak by mogła ona służyć przyszłym pracom badawczym i edukacyjnym. Pierwszymi krokami tych prac będzie przeniesienie wyposażenia, które ma zostać zachowane, w bezpieczne miejsce oraz obfotografowanie struktury teleskopu w wysokiej rozdzielczości za pomocą dronów. Ma to pomóc w zaplanowaniu prac rozbiórkowych.
      Gdy teleskop zostanie rozebrany, ponownie prace badawcze podejmą takie jednostki jak Arecibo Observatory LIDAR czy położona poza obserwatorium jednostka Culebra, która analizuje pokrywę chmur i dane nt. opadów. Otwarte zostanie też centrum dla zwiedzających. Nadal prowadzone będą działania związane z przechowywaniem i analizą dotychczas zebranych danych. W 2019 roku UCF podpisał umowę z Microsoftem, na podstawie której zwiększono możliwości przechowywania i analizy danych. Obecnie trwają prace nad migracją danych z serwerów na terenie obserwatorium na serwery zewnętrzne.
      Radioteleskop w Arecibo składa się z czaszy o średnicy 305 metrów oraz z ważącej 900 ton platformy z instrumentami naukowymi, która zawieszona jest na wysokości około 140 metrów nad czaszą. Platforma wisi na kablach umocowanych do trzech betonowych wież. Gdy na początku bieżącego miesiąca zerwał się drugi z kabli, było to sporym zaskoczeniem dla specjalistów. Jego obciążenie wynosiło bowiem zaledwie 60% minimalnego obciążenia grożącego zerwaniem. Badanie głównych kabli, które pochodziły z czasów budowy teleskopu ujawniło pojawienie się w nich nowych pęknięć. Okazało się też, że dodatkowe kable, które zamontowano w latach 90. gdy zwiększano ciężar platformy zawieszonej nad teleskopem, również nie sprawują się tak, jak należy.
      Firma Thomton Tomasetti, wynajęta przez UCF do oceny struktury radioteleskopu, uznała, że prace na tym obiekcie są niebezpieczne. Tym bardziej, że nie można byłoby nawet przeprowadzić testów obciążeniowych pozostałych kabli bez ryzyka zawalenia się całej struktury. W związku tym firm zaleciła kontrolowane wyburzenie w celu uniknięcia niespodziewanego zawalenia się teleskopu.
      UCF wynajął jeszcze dwie dodatkowe firmy. Jedna z nich zaleciła natychmiastowe prace nad ustabilizowaniem struktury. Druga, po zapoznaniu się z modelem wykorzystanym przez Thomton Tomasetti uznała, że nie jest możliwe bezpieczne przeprowadzenie oceny stabilności i stwierdziła, że nikt nie powinien być dopuszczony do platform i wież teleskopu.
      Po otrzymaniu tych opinii UCF zleciła ich analizie kolejnej firmie inżynieryjnej oraz Korpusowi Inżynierów US Army. Firma zgodziła się ze stanowiskiem Thomton Tomasetti, a US Army Corps of Engineers zarekomendował wykonanie dodatkowej dokumentacji fotograficznej obserwatorium oraz szczegółowych badań niedawno zerwanego kabla.
      Biorąc pod uwagę fakt, że wszelkie prace nad ustabilizowaniem lub naprawieniem struktury wymagałyby obecności robotników na jej terenie bądź w pobliżu oraz stopień niepewności związany z wytrzymałością kabli i wielkie siły, z jakimi mamy tu do czynienia, NSF zaakceptowała propozycję rozpoczęcia przygotowań do kontrolowanej likwidacji 305-metrowego teleskopu, czytamy w oświadczeniu NSF.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      CERN udostępnił swój pierwszy publiczny Raport Środowiskowy, dotyczący m.in. emisji gazów cieplarnianych. Dowiadujemy się z niego, że w 2018 roku ta instytucja wyemitowała 223 800 ton ekwiwalentu dwutlenku węgla. To tyle co duży statek wycieczkowy.
      Z raportu dowiadujemy się, że aż 3/4 tej emisji powodują zawierające fluor gazy, używane podczas prac z wykrywaczami cząstek. CERN planuje zmniejszenie emisji.
      Obejmujący lata 2017–2018 raport sprowokował debatę zarówno wśród pracowników, jak i wśród osób z zewnątrz. Zaczęliśmy zastanawiać się, co można zrobić z tym już teraz i w jaki sposób projektować akceleratory przyszłości, mówi Frederick Bordry, dyrektor CERN ds. akceleratorów i technologii.
      Raport porusza wszelkie kwestie związane z wpływem CERN na środowisko, od emitowanego hałasu, po wpływ na bioróżnorodność, zużycie wody czy emitowane promieniowanie. Specjaliści orzekli, że to redukcja gazów cieplarnianych będzie miała największy wpływ na poprawę stanu środowiska. Inżynierowie już planują uszczelnienie miejsc wycieków w LHC i zoptymalizowanie systemu cyrkulacji gazu. Docelowo chcą, żeby w roli chłodziwa czujników gazy zawierające fluor zostały zastąpione przez dwutlenek węgla, który ma kilka tysięcy razy mniejszy potencjał cieplarniany. Gdy budowaliśmy Wielki Zderzacz Hadronów, nie docenialiśmy potencjału cieplarnianego tych gazów. Naszym głównym zmartwieniem była dziura ozonowa, mówi Bordry. Na razie CERN chce obniżyć swoją bezpośrednią emisję gazów cieplarnianych o 28% do roku 2024.
      Raport uwzględnia też pośrednią emisję generowaną przez CERN. Laboratorium zużywa bowiem tyle energii elektrycznej co niewielkie miasteczko. Zakładamy w LHC systemy odzyskiwania energii. Jesteśmy pionierami wykorzystania nadprzewodnictwa na duża skalę, co może zwiększyć efektywność sieci energetycznych.
      Jak jednak zauważają specjaliści, znacznie lepiej jest emitować gazy cieplarniane w celu dokonywania odkryć naukowych, niż w innych celach. Postęp naukowy jest bardzo ważny i trudno znaleźć ważniejszą instytucję naukową niż CERN. Osobiście wolę, byśmy emitowali gazy cieplarniane pracując w CERN niż lecąc samolotem do Pragi, by się upić na weekend, mówi John Barrett, z Sustainability Research Institute.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Klimaty typu śródziemnomorskiego są niezwykle wrażliwe na obecność gazów cieplarnianych. Okazuje się, że gdy w atmosferze pojawia się więcej takich gazów, natychmiast zmniejsza się poziom opadów w klimacie śródziemnomorskim. Na szczęście mechanizm ten działa też w drugą stronę i spadek poziomu opadów zostaje natychmiast zatrzymany, jeśli obniżeniu ulega emisja gazów cieplarnianych.
      Takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych przez naukowców z University of Reading, Imperial College London i Instytutu badan nad atmosferą i klimatem włoskiej Narodowej Rady Badań Naukowych (Consiglio Nazionale delle Ricerche). Specjaliści z tych instytucji opisali nieznany dotychczas wpływ zmian klimatycznych na takie regiony jak Kalifornia, centralne Chile i basen Morza Śródziemnego.
      Dotychczasowe modele klimatyczne i badania obserwacyjne sugerowały, że w miarę ocieplania się klimatu w regionach o klimacie śródziemnomorskim – z wyjątkiem Kalifornii – będzie dochodziło do spadku ilości opadów. Klimat śródziemnomorski, z jego gorącymi suchymi latami jest bardzo wrażliwy na zmiany poziomu opadów w zimie. Dlatego też często uważa je się za wskaźniki zmian klimatycznych.
      Dotychczas nie wiadomo było jednak, jak zmiany w koncentracji gazów cieplarnianych wpływają na klimat śródziemnomorski. Emisja gazów cieplarnianych natychmiast wpływa na klimat, jednak staje się to widoczne po wielu dziesięcioleciach, mówi główny autor badań, doktor Giuseppe Zappa. Wiemy też, że gromadzące się w górnych warstwach atmosfery gazy mogą wpływać na klimat lokalny albo bardzo szybko, zaledwie w ciągu lat, albo powoli, przez dziesięciolecia.
      Naukowcy, którzy do swoich badań nad klimatem śródziemnomorskim wykorzystali modele komputerowe, zauważyli, że w środkowym Chile i w basenie Morza Śródziemnego w ciągu zaledwie kilku lat dochodzi do spadku opadów w reakcji na zwiększoną emisję gazów cieplarnianych. To zaś, jak zauważył doktor Paulo Ceppi z Imperial College London, sugeruje, że stabilizacja koncentracji gazów cieplarnianych przyniesie natychmiastową korzyść zasobom wodnym w tych regionach, gdyż zatrzyma spadek opadów. Innymi słowy, podjęcie działań w tym kierunku da pozytywne efekty w ciągu zaledwie kilku lat.
      Podobnego zjawiska nie zaobserwowano jednak w Kalifornii. Tam zwiększenie koncentracji gazów cieplarnianych nie prowadzi do tak drastycznego spadku poziomu opadów. Naukowcy mówią, że różnica ta spowodowana jest przez ocean. Powierzchnia oceanu nie ogrzewa się równomiernie. Jedne regiony ogrzewają się szybciej niż inne. A wzorzec ogrzewania się oceanu wpływa na rozkład wiatrów i opadów. Te obszary oceanu, które ogrzewają się szybciej niż średnia, wywołują takie zmiany w rozkładzie wiatrów, które prowadzą do wysychania basenu Morza Śródziemnego. Z kolei inne obszary, które ocieplają się wolniej, wpływają na masy powietrza nad Kalifornią, powodując, że stan ten staje się bardziej wilgotny. Jednak obszary te mają niewielki wpływ na opady w innych klimatach śródziemnomorskich, wyjaśnia doktor Ceppi.
      Szczegóły badań opublikowano na łamach PNAS w artykule pt.: Time-evolving sea surface warming patterns modulate the climate change response of subtropical precipitation over land.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pasożyty nie mają dobrej opinii. Na pierwszy rzut oka, chyba nikt by się nie zmartwił na wieść, że wszystkie pasożyty na świecie wyginęły. Jednak grupa biologów ostrzega, że pasożyty należy chronić jak inne gatunki. Tym bardziej, że również i im grozi masowe wymieranie.
      Pasożyty odniosły duży sukces ewolucyjny. Nawet połowa ze znanych nam 7,7 miliona gatunków roślin i zwierząt prowadzi pasożytniczy tryb życia. Teraz na łamach Science Advances ukazały się badania, których autorzy ostrzegają, że do roku 2070 wyginąć może ponad 30% gatunków pasożytów. To byłaby katastrofa.
      W ciągu ostatniej dekady dowidzieliśmy się, że pasożyty odgrywają niezwykle ważną rolę w ekosystemie. Przez lata nauka nie brała tego pod uwagę, mówi Colin Carlson z University of California Berkeley, który prowadzi badania nad zmianami w ekosystemach.
      Młody uczony od dawna bada zmiany w liczebności gatunków spowodowane globalnym ocieplenie. Przed 4 laty postanowił przyjrzeć się pasożytom. W ciągu ostatnich dekad przeprowadzono wiele badań dotyczących wymierania wielkich ssaków czy reakcji upraw na zmiany klimatu. Jednak istnieje wiele gatunków roślin i zwierząt, o których niezbyt dużo wiemy", stwierdza.
      Naukowiec stworzył więc grupę badawczą, której celem jest stwierdzenie, jak pasożyty reagują na ocieplający się klimat. "Problem w tym, że niewiele wiemy o tym, gdzie pasożyty żyją, wyjaśnia.
      Swoje kroki skierował więc do National Parasite Collection. To licząca sobie 125 lat kolekcja pasożytów tworzona przez Smithsonian Institution. Znajduje się w niej ponad 20 milionów okazów reprezentujących tysiące gatunków. Większość z nich pochodzi z Ameryki Północnej, jednak znajdziemy tam przedstawicieli wszystkich kontynentów wraz z mniej lub bardziej dokładnymi informacjami na temat miejsca ich zebrania.
      Kurator zbiorów, Anna Phillips, wraz ze swoim zespołem przeprowadziła digitalizację, tworząc największą istniejącą bazę pasożytów. Dzięki temu można było zastosować modele komputerowe i spróbować przewidzieć, co w przyszłości stanie się z 450 gatunkami pasożytów.
      Badania wykazały, że nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu do roku 2070 wyginie 10% gatunków pasożytów. Przy mniej optymistycznych założeniach będzie to ponad 30%.
      Wbrew złej opinii, jaką cieszą się pasożyty, ich wyginięcie nie jest dobrą wiadomością. Wręcz przeciwnie. Będzie to miało katastrofalne skutki. Trzeba bowiem wiedzieć, że pasożyty regulują liczebność gatunków i utrzymują ekosystem w równowadze. Zabijają część z organizmów i powodują, że inne są bardziej podatne na taki drapieżników. Na przykład pardwa mszarna zarażona nicieniem wydziela silniejszy zapach, przez co łatwiej pada łupem drapieżnika, a to pozwala na kontrolowanie populacji tego ptaka. Z kolei pobrzeżka pospolita, gatunek ślimaka morskiego zamieszkujący atlantyckie wybrzeża, gdy zarazi się pewnym gatunkiem przywry, zjada znacząco mniej glonów, przez co więcej zostaje dla innych gatunków.
      Bardzo znamienny jest tutaj przykład krytycznie zagrożonego australijskiego ssaka, kanguroszczurnika pędzloogonowego. Jako, że jednym z powodów zanikania gatunku były choroby pasożytnicze, starano się wyeliminować pasożyty z otoczenia ratowanych zwierząt. Z czasem jednak badania ujawniły, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana, niż sądzono. Kanguroszczurnik musi współżyć z niemal 40 gatunkami pasożytów, a nie wszystkie są dla niego zagrożeniem. Po 10 latach badań naukowcy zauważyli, że pasożyty pomagają zwierzęciu w walce z chorobami, regulują rozrodczość, mają pozytywny wpływ na zachowanie kanguroszczurnika. Jest dla nas teraz całkowicie jasne, że większość pasożytów jest nieszkodliwa. Żyją w harmonii ze swoimi gospodarzami. Dopiero jeśli harmonia ta zostanie zakłócona, pojawiają się problemy, mówi profesor Andrew Thompson, który bada kanguroszczurniki. Uczeni zauważyli też, że jeśli pozbędziemy się jednych gatunków pasożytów, organizm może zostać zaatakowany przez inne gatunki, z którymi dotychczas się nie zetknął, a to stwarza dla niego bardzo poważne zagrożenie.
      Musimy też pamiętać, że niewiele wiemy o znanych nam pasożytach i ich interakcjach z gospodarzami, a jakby tego było mało, istnieją miliony nieodkrytych jeszcze gatunków. Trudno jest przewidywać, jaki wpływ na środowisko mają te gatunki, skoro ich nawet nie znamy. To właśnie najbardziej przerażający wniosek płynący z tych badań... powinniśmy jak najszybciej rozpoznać te gatunki, mówi Phillips.
      Możemy też przypuszczać, że w związku z globalnym ociepleniem będą zmieniały się zasięgi poszczególnych gatunków pasożytów. A to zła wiadomość dla ludzi. W wielu regionach mogą pojawić się choroby, które wcześniej tam nie docierały. Pasożyty będą zasiedlały organizmy ludzi, którzy nigdy się z nimi nie zetknęli. Wiele gatunków, w tym ludzie, ewoluowało obok pasożytów. Wypracowaliśmy z nimi delikatną równowagę. Pasożyty zwykle nie mają interesu w tym, by zabijać gospodarza. Jeśli jednak jedne gatunki wyginą lub zmienią swój zasięg terytorialny, pojawi się pusta nisza, w którą mogą wejść gatunki, z jakimi wcześniej nie mieliśmy do czynienia. Tego typu zjawiska już mają miejsce. Choroby tropikalne zaczynają pojawiać się w bardziej umiarkowanych strefach klimatycznych, a w 2014 roku w mózgu pewnego Chińczyka znaleziono pasożyta, który dotychczas nie atakował ludzi. Spowodował on u ofiary drgawki i zapalenie mózgu.
      W wielu przypadkach mamy pozytywny stosunek do zwierząt lub potrafimy nadać im wartość. Jednak w przypadku pasożytów takie odczucia są mniej prawdopodobne. Na szczęście obecnie biologia podchodzi do gatunków neutralnie jeśli chodzi o potrzebę ich ochrony i stoi na stanowisku, że należy chronić zarówno gospodarza jak i organizmy na nim pasożytujące, mówi Kevin Lafferty, ekolog z US Geological Survey.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...