Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Post wzmaga metabolizm i pomaga odwrócić pewne skutki starzenia

Recommended Posts

Post może pomóc schudnąć. Nowe badania sugerują, że nasila także aktywność metaboliczną, generuje przeciwutleniacze i pomaga odwrócić pewne skutki starzenia. Japońscy naukowcy zidentyfikowali 30 nierozpoznanych wcześniej substancji, których ilość rośnie w czasie głodówki i wskazali na szereg prozdrowotnych zjawisk, jakie się z tym wiążą.

Od wielu lat badamy starzenie i metabolizm, dlatego zdecydowaliśmy się przyjrzeć nieznanym skutkom zdrowotnym głodówki - opowiada dr Takayuki Teruya z G0 Cell Unit Okinawskiego Instytutu Nauki i Technologii (OIST).

Autorzy publikacji z pisma Scientific Reports badali pełną krew, osocze i erytrocyty 4 poszczących osób. Monitorowali zmieniające się poziomy metabolitów. Okazało się, że w ciągu zaledwie 58 godzin postu u wszystkich 1,5-60-krotnie wzrosły poziomy 44 metabolitów, w tym 30 wcześniej nieopisanych w tym kontekście.

W ramach wcześniejszych badań G0 Cell Unit zidentyfikowano różne metabolity, których ilości spadają z wiekiem; znalazły się wśród nich m.in. leucyna czy izoleucyna. U poszczących ich poziom rośnie, co wg Japończyków, sugeruje mechanizm, za pośrednictwem którego głodówka może pomagać w wydłużeniu życia.

Metabolity te są bardzo ważne dla podtrzymania mięśni i aktywności przeciwutleniającej - wyjaśnia Teruya.

By szybko pozyskać energię, ludzki organizm korzysta z węglowodanów. Gdy ich nie ma, zaczyna używać alternatywnych źródeł energii. Po tzw. substytucji zostają ślady w postaci konkretnych metabolitów: maślanów czy aminokwasów rozgałęzionych.

Wszystko wskazuje jednak na to, że skutki głodówki nie ograniczają się do substytucji źródeł energii. Wykonana przez Japończyków złożona analiza krwi pokazała, że dochodzi do globalnego wzrostu związków produkowanych w cyklu kwasu cytrynowego (jest to proces, w ramach którego organizmy uwalniają energię wiązań chemicznych węglowodanów, białek i lipidów). A to oznacza, że gdy pościmy, mitochondria mają naprawdę dużo pracy...

Poza tym głodówka wzmaga metabolizm puryny i pirymidyny - zasad odgrywających kluczową rolę w ekspresji genów i syntezie białek. Wydaje się więc, że post wpływa na to, kiedy komórki budują jakie białka (oddziałuje zatem na ich funkcje). Taka zmiana może sprzyjać homeostazie.

Co ważne, metabolizm puryny i pirymidyny wzmaga produkcję przeciwutleniaczy. Poziom kilku z nich, np. karnozyny, rósł znacząco podczas 58-godzinnego postu.

Stwierdzono też duże ilości produktów szlaku pentozofosforanowego (ale tylko w osoczu). Wiąże się to ze wzrostem zapotrzebowania na NADPH i przeciwutleniacze, a także zwiększoną glukoneogenezą.

Japończycy podejrzewają, że efekty przeciwutleniające są główną reakcją organizmu na post, ponieważ głód może sprzyjać powstawaniu niebezpiecznego, oksydacyjnego, środowiska wewnętrznego. Po drugie, wydaje się, że post wzmaga produkcję kilku metabolitów, które występują w dużych ilościach u osób młodych, ale już nie u starszych.

Ostatnie badania nad starzeniem pokazały, że ograniczanie liczby kalorii i post przedłużają życie w modelach zwierzęcych. Dokładny mechanizm tego zjawiska pozostawał jednak nieznany - opowiada Teruya i dodaje, że może kiedyś się uda stworzyć programy ćwiczeń bądź leki wywołujące takie reakcje metaboliczne, jak post.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
42 minuty temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Autorzy publikacji z pisma Scientific Reports badali pełną krew, osocze i erytrocyty 4 poszczących osób. Monitorowali zmieniające się poziomy metabolitów. Okazało się, że w ciągu zaledwie 58 godzin postu u wszystkich 1,5- 60-krotnie wzrosły poziomy 44 metabolitów, w tym 30 wcześniej nieopisanych.

To pewna nowość. Panuje zgoda, że długotrwałe głodówki uszkadzają TRWALE metabolizm. Problem pojawia się już po 24 godzinach. No i te "zaledwie" 58 godzin postu ... chyba że nie był to post ścisły.

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minut temu, Jajcenty napisał:

Panuje zgoda, że długotrwałe głodówki uszkadzają TRWALE metabolizm. Problem pojawia się już po 24 godzinach.

Hm, a jakieś źródło? Jakoś nie chce mi się wierzyć, że człowiekowi pierwotnemu nigdy nie przytrafiało się nic nie jeść przez dłużej niż dobę. Nawet w czasach współczesnych bywają podobne sytuacje, sam kiedyś miałem kilka dni w pracy (fakt, że tylko raz w życiu), że pracowaliśmy od rana do nocy i nawet na zjedzenie śniadania w hotelu (to była delegacja) nie było czasu. Jadłem tylko trochę ciasteczek dla gości, które były wyłożone na stoliku obok komputerów.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Jajcenty napisał:

To pewna nowość. Panuje zgoda, że długotrwałe głodówki uszkadzają TRWALE metabolizm. Problem pojawia się już po 24 godzinach. No i te "zaledwie" 58 godzin postu ... chyba że nie był to post ścisły.

To "zaledwie" odnosi się do niespodziewanie dużego zakresu zmian w tak krótkim czasie. Z tego, co doczytaliśmy, zastosowano restrykcyjny protokół postu, dlatego wybrane osoby były zdrowe i miały BMI raczej w górnych rejestrach normy (ok. 22). U jednej osoby (mężczyzny) występowała niedowaga (BMI ok. 17) i różnił się on profilem zmian metabolicznych od innych. Wg naukowców, brakowało mu rezerw tłuszczowych, dlatego o ile u reszty zaobserwowano np. wydatniejsze zmiany dla maślanów i estrów karnityny niż dla aminokwasów rozgałęzionych, o tyle u tego kogoś było dokładnie na odwrót.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, darekp napisał:

Jadłem tylko trochę ciasteczek dla gości, które były wyłożone na stoliku obok komputerów.

Phi, i się porównujesz do pierwotnego człowieka poszczącego od listopada do czerwca? A tak poważnie, obniża się BMR. O zgodzie napisałem, bo to jedna jeśli nie jedyna rzecz, co do której zgadzają się wege z mięsożercami i tłuszczożercami. W dzisiejszych czasach dieta to religia i na yt trwa święta wojna na tym tle. Jeńców się nie bierze.

Ten pan, orędownik postu i keto diety, dał bardzo interesujący wykład. Od niego możesz zacząć:

Metabolic Effects of Fasting: A Two-Edged Sword

2 minuty temu, Mariusz Błoński napisał:

To "zaledwie" odnosi się do niespodziewanie dużego zakresu zmian w tak krótkim czasie.

Sam próbowałem postu przemiennego - pełna doba tylko na wodzie - raz lub dwa razy w tygodniu. Było to bardzo uciążliwe, da się przeżyć ale pełne dwie i pół doby to sądzę że trudno znaleźć ochotników zwłaszcza z tak małym BMI :)

Godzinę temu, darekp napisał:

pracowaliśmy od rana do nocy i nawet na zjedzenie śniadania w hotelu (to była delegacja) nie było czasu.

Pozwij pracodawcę, że Ci metabolizm zrujnował. Praca, zabawa, trening jakoś inaczej ustawia hormony. Sam nie czuję głodu przez cały dzień jeśli coś robię,  ale wystarczy zasiąść wieczorem przed kompem i.... mam wydeptaną ścieżkę w dywanie biurko-lodówka :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jajcenty napisał:

długotrwałe głodówki uszkadzają TRWALE metabolizm

 

33 minuty temu, Jajcenty napisał:

próbowałem postu przemiennego - pełna doba tylko na wodzie - raz lub dwa razy w tygodniu. Było to bardzo uciążliwe

Odpowiedzią na powyższe wątpliwości być może jest to:

https://kopalniawiedzy.pl/FMD-dieta-nasladujaca-post-post-zdrowie,22637

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Jarkus napisał:

Odpowiedzią na powyższe wątpliwości być może jest to:

https://kopalniawiedzy.pl/FMD-dieta-nasladujaca-post-post-zdrowie,22637

Zapomniałem o tym doniesieniu. Niestety to podejście też polega na dość gwałtownych zmianach, co u sporej części osób będzie powodowało dodatkowy stres. Żeby dieta była skuteczna nie może być "dietą", musi być nawykiem, rutyną. Czymś o czym się nie myśli. Dla mnie to 20:4. Jak zaczynałem to nie mogłem się doczekać 14 :D Teraz  o tym nie myślę, jem śniadanie jak będzie czas, czasami jest to 15:30 ;P Organizm się wyregulował i nie szaleje z insuliną, greliną i innymi takimi :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Jajcenty napisał:

Dla mnie to 20:4

O! To ciekawe. Zauważyłeś jakieś wyraźne pozytywne skutki takiej diety? I czy ta dieta dopuszcza kawę lub dwie (a najlepiej 3) przed g. 14? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Jarkus napisał:

I czy ta dieta dopuszcza kawę

Jak najbardziej, ale bezkaloryczną. Pozytywne skutki głodu indukuje kataboliczna kinaza AMP, która dochodzi do głosu, gdy poziom energii komórkowej, mierzony stosunkiem AMP do ATP spada. Dodatkowo kofeina stymuluje wyrzut energochłonnych katecholamin. Podobnie działa herbata, kakao, nikotyna, 

  • Like (+1) 1
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Jarkus napisał:

Zauważyłeś jakieś wyraźne pozytywne skutki takiej diety?

Tak. Zafundowałem sobie lekki niedobór kaloryczny rzędu 100 kalori na dzień. Schudłem* 15 kg przez rok, pierwsze 6 kilo idzie łatwo bo to cukier i woda co kosztuje jakieś 2kcal/gr , potem termodynamika cię dopada i płacisz pełne 9kcal/gr, a miesięczne spadki wagi nie są tak spektakularne - maks 0,5 kg/mc. Wadą jest duża objętość jedzenia pochłaniana w krótkim czasie - rozpycha żołądek. Dlatego mam tendencję do wywalania węglowodanów(chleb, makaron), zwiększenia błonnika (otręby, brokuły) i doładowania całości tłuszczem - golonka, orzechy i takie tam. Ja sobie chwalę, ale nie wszyscy lubią golonkę :) Laboratoryjnie zawartość lipidów we krwi spadła do 150, cholesterol spadł tylko trochę ale zmienił się stosunek hdl/ldl i onlineowe kalkulatory pokazują wszędzie zielone flagi - będę żył wiecznie. Trochę poprawił sie cukier, ale dużo słabiej niż się spodziewałem, dlatego przewiduję dalsze ograniczanie węglowodanów i zastępowanie ich orzechami. Na golonkę rodzina nie wyraża zgody :) A przecież kolagen jest dla biegacza niezbędny :D

*) i jednocześni zrobiłem trochę mięśni

1 godzinę temu, 3grosze napisał:

Pozytywne skutki głodu indukuje kataboliczna kinaza AMP,

Mógłbyś to rozwinąć? próbowałem coś wyszukać, ale kiepsko mi poszło.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, 3grosze napisał:

Jak najbardziej (...)

 

6 godzin temu, Jajcenty napisał:

Tak (...)

Dzięki!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Jarkus napisał:

Dzięki!

Tak mnie trochę olśniło z ta kawą "bezkaloryczną": w sklepie  nie ma co pytać*  o takową. Chodziło mi  o słodzenie sacharozą (gwoli wyjaśnienia niedomówień póżniejszych).

* wiem  Jarkus,  to nie do Ciebie (i szanownej większości:))

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 2.02.2019 o 19:19, 3grosze napisał:

Tak mnie trochę olśniło z ta kawą "bezkaloryczną": w sklepie  nie ma co pytać*  o takową. Chodziło mi  o słodzenie sacharozą (gwoli wyjaśnienia niedomówień póżniejszych).

Zabronione jest też mleko czy jakieś zabielacze. W keto popularna jest kawa z masłem - nie wiem nie piłem, nie oceniam. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 1.02.2019 o 14:21, Jajcenty napisał:

To pewna nowość. Panuje zgoda, że długotrwałe głodówki uszkadzają TRWALE metabolizm. Problem pojawia się już po 24 godzinach. No i te "zaledwie" 58 godzin postu ... chyba że nie był to post ścisły.

Jesteś pewny, że już po 24 godzinach ? Ja również słyszałem, że długotrwałe głodówki sa raczej szkodliwe ale że jednodniowe są dobre dla organizmu. Taka jednodniowa głodówka to licząc sen nawet dłużej niż 24 godziny.... 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 1.02.2019 o 20:03, Jajcenty napisał:

Niestety to podejście też polega na dość gwałtownych zmianach, co u sporej części osób będzie powodowało dodatkowy stres.

Chodzi o zmiany żywieniowe? I stres w związku z tym wywołany?

Ale ogólnie jak oceniasz? Bo to tylko 5 dni w sumie, i co jakiś czas zalecają. (akurat się przymierzam za tydzień to pyknąć).

W dniu 1.02.2019 o 20:03, Jajcenty napisał:

Dla mnie to 20:4.

Czy ja dobrze myślę, to bardzie hardcorowa wersja diety 16:8 czyli Ty jesz tylko 4h na dobę? Wow, dla mnie to jeszcze gorszy stres :) 

Czy to zdrowe/bezpieczne? Możesz jeść "normalnie" czy jakieś dodatkowe restrykcje?

Ciągle szukam czegoś co było by nie zbyt przegięte, a w miarę prozdrowotne, do teraz z branży postowej wydawało mi się, że FMD ma dobre podstawy naukowe, bo nie do końca głodówka, a tylko taka symulacja, wiec niebezpieczne aż chyba tak nie jest, a niby jakieś tam pozytywne efekty.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
57 minut temu, Afordancja napisał:

Ale ogólnie jak oceniasz? Bo to tylko 5 dni w sumie, i co jakiś czas zalecają. (akurat się przymierzam za tydzień to pyknąć).

Myślę że to kwestia cech osobniczych. Ja źle znosiłem okresową głodówkę dobową i nie zdołałem się do tego przyzwyczaić. Zaprzestałem po 5 głodówkach. Wadą był też brak pohamowania po zakończeniu - odrabiałem z nadwyżką deficyty kaloryczne.

57 minut temu, Afordancja napisał:

Czy ja dobrze myślę, to bardzie hardcorowa wersja diety 16:8 czyli Ty jesz tylko 4h na dobę? Wow, dla mnie to jeszcze gorszy stres

To zależy. Nigdy, odkąd pamiętam, nie lubiłem śniadań, dlatego zupełnie bez bólu z niego zrezygnowałem. Jeśli jesteś typem  muszącym jeść śniadanie, to zjedz o 10 śniadanie o 14 kolację i już :D  Okres adaptacji u mnie był krótszy niż dwa tygodnie. Bez większego problemu przestawiłem się z dnia na dzień, ale można się przystosowywać wolniej, sukcesywnie przesuwając pory jedzenia. Wydaje się, że szpitale stosują 15:9. Rodzina leżała i dostawała kolację o 17, a śniadanie o 8.

Nie mam żadnych ograniczeń - jem wszystko. W tym sensie nie jest to dieta, tylko "czasowy wzorzec żywieniowy" :) Oczywiście trzeba pilnować limitu kalorycznego, ale jest dość łatwe bo trudno wrąbać 2800kcali w 4 godziny.  Zaletą jest też brak obciążeń społecznych. Jak przychodzi co do czego, to siadam z rodziną do stołu i nie wydziwiam, że nie jem bo coś tam. Po prostu jem wtedy mniej. Większość diet powoduje syndrom narkomana na odwyku - tu tego nie ma. Zjadłem, to zjadłem, nie ma co drążyć :)

1 godzinę temu, Warai Otoko napisał:

Jesteś pewny, że już po 24 godzinach ? Ja również słyszałem, że długotrwałe głodówki sa raczej szkodliwe ale że jednodniowe są dobre dla organizmu. Taka jednodniowa głodówka to licząc sen nawet dłużej niż 24 godziny.... 

Tak słyszałem. Podałem link do yt w poprzednim poście / poprzedniej wiadomości.

dłużej niż 24? Zależy jak liczyć. Ja kończyłem jeść o 16 w piątek i zaczynałem o 16 w sobotę. Czy to było 24 godziny postu? Raczej nie, biorąc pod uwagę czas podróży przez układ pokarmowy. IMHO 24 godziny głodówki to min 36 godzin między posiłkami. czyli powinno się głodować  od śniadania do kolacji następnego dnia. Przy okazji dokładniejsze przyglądnięcie się osobom praktykującym Ramadan, nie wykazało korzyści zdrowotnych. Ja używam 20:4 jako sposobu kontroli przychodów :)

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, Jajcenty napisał:

Nigdy, odkąd pamiętam, nie lubiłem śniadań, dlatego zupełnie bez bólu z niego zrezygnowałem. Jeśli jesteś typem  muszącym jeść śniadanie, to zjedz o 10 śniadanie o 14 kolację i już :D 

Jest też możliwość - przynajmniej taki mam osobiście domysł, nigdzie nie znalazłem porządnych źródeł naukowych - że ci, którzy potrzebują wczesnych śniadań i jedzą na nie dużo w ogóle niespecjalnie się nadają do diet niskowęglowodanowych, raczej przeciwnie, do tych wysokowęglowodanowych (czyli klimaty zbliżone do wegetarianizmu). U mnie się to sprawdza, tzn. wygląda na to, ze źle toleruję gluten, ale gdy odstawiłem gluten i zacząłem jeść dużo owoców (głównie banany i pomarańcze, gdzieś tak co najmniej 2-3 kg dziennie), to zacząłem dużo lepiej spać i zniknął "wilczy głód" po przebudzeniu, który kiedyś miałem b. silny, nadal chętnie jem śniadania, ale w razie potrzeby dobrze znoszę sytuację, gdy śniadanie zjem później. Taka obserwacja z ostatnich kilku miesięcy (czyli w sumie mało solidna, ja nie uważam, że kilka miesięcy testowania czegoś to wystarczająco, żeby uznać wnioski za "pewne" czy "sprawdzone"). Generalnie wydaje mi się, że każdy organizm jest inny i to, pomaga jednej osobie, innej może zaszkodzić, więc pewnie żadnych "genialnych" recept tutaj nie wymyślimy:).

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Czekolada mleczna jest ceniona na całym świecie za swoją słodycz i kremową konsystencję. Czekolada gorzka jest o wiele zdrowsza, bo zawiera przeciwutleniające związki fenolowe, ale pewnej części konsumentów przeszkadza jej twardość i gorycz. Naukowcy znaleźli jednak sposób na to, by zwiększyć właściwości antyoksydacyjne mlecznej czekolady. Badają potencjał wyciągów ze skórek orzeszków ziemnych i fusów kawy, które inaczej trafiłyby na wysypisko.
      Zespół zaprezentował swoje ustalenia na Fall 2020 Virtual Meeting & Expo Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego.
      [...] Zaczęło się od testowania różnych rodzajów odpadów rolniczych, przede wszystkim skórek orzeszków ziemnych, pod kątem bioaktywności. Naszym początkowym celem było ekstrahowanie związków fenolowych i znalezienie sposobu na wprowadzenie ich do produktów spożywczych - opowiada dr Lisa Dean z Departamentu Rolnictwa USA (USDA).
      Kiedy producenci prażą i przetwarzają orzeszki ziemne na masło orzechowe, cukierki itp., usuwają otaczającą ziarno ochronną skórkę (ma ona różowo-czerwone zabarwienie i cierpki smak). Rokrocznie wyrzuca się tysiące ton skórek, ale z uwagi na to, że 15% ich masy stanowią związki fenolowe, stanowią one potencjalnie bardzo cenny surowiec. Przeciwutleniacze nie tylko działają przeciwzapalnie, ale i zapobiegają psuciu produktów spożywczych.
      Ponieważ związki fenolowe są gorzkie, Amerykanie musieli znaleźć sposób na zniwelowanie tego wrażenia. Dean dodaje, że gorzka czekolada jest droższa od mlecznej, bo zawiera więcej kakao (tłuszczu kakaowego). Dodatek materiałów odpadowych, takich jak skórki orzeszków ziemnych, do czekolady mlecznej mógłby zaś zapewnić podobne korzyści za ułamek ceny. Skórki orzeszków nie są przy tym jedynym odpadem, który mógłby w taki sposób wzbogacić czekoladę mleczną. Naukowcy badają proces ekstrakcji i wykorzystania związków fenolowych np. z fusów kawy czy herbaty.
      Zespół z USDA pozyskiwał skórki orzeszków od producentów. Mielono je na proszek, a związki fenolowe ekstrahowano za pomocą 70% etanolu. Jak podkreślają uczeni, resztę - celulozę i ligninę - da się wykorzystać jako błonnik w paszy dla zwierząt.
      By zdobyć fusy kawy i liście herbaty, naukowcy nawiązali współpracę z lokalnymi palarniami i producentami herbaty. Do wyekstrahowania przeciwutleniaczy z tych materiałów stosowali podobną metodologię. By łatwiej było wmieszać uzyskany proszek do mlecznej czekolady, najpierw łączono go z maltodekstryną.
      Kostki czekolady z 0,1-8,1% zawartością związków fenolowych dawano do przetestowania profesjonalnym kiperom. Panel ekspertów orzekł, że stężenia powyżej 0,9% były wyczuwalne, a poziom 0,8% stanowił dobry kompromis między wysoką zawartością cennych związków (bioaktywnością) a smakiem czy teksturą. Co ważne, ponad połowa testerów wolała mleczną czekoladę z dodatkiem 0,8% związków fenolowych od czystej mlecznej czekolady. Próbka ta miała wyższą aktywność przeciwutleniającą od większości gorzkich czekolad.
      Choć wyniki są zachęcające, zespół Dean przyznaje, że orzeszki ziemne są ważnym alergenem. Proszek testowano pod kątem obecności alergenów i choć żadnych nie wykryto, produkt ze skórkami orzeszków ziemnych nadal powinien być oznaczany jako "zawierający orzeszki ziemne".
      Zespół zamierza kontynuować badania, np. testując, czy przeciwutleniacze ze skórek orzeszków ziemnych wydłużają czas przydatności do spożycia maseł orzechowych, które szybko jełczeją ze względu na dużą zawartość tłuszczu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skosztowawszy po raz pierwszy kawy macerowanej na zimno, dr Niny Z. Rao z Uniwersytetu Thomasa Jeffersona nie mogła się oprzeć pokusie zrobienia jej sobie w domu. Rezultat był rozczarowujący, postanowiła więc dokładnie zgłębić różnice między kawą parzoną na gorąco a cold brew. Ostatnie eksperymenty pokazały m.in., z jak uzyskanych ziaren można uzyskać napój o większej zawartości przeciwutleniaczy.
      Wyniki badań zespołu opublikowano online na platformie SciMeetings Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego (ACS).
      To badanie może pokazać miłośnikom kawy, jak powinni przygotowywać kawę w domu w oparciu o dane naukowe, w tym o wyniki uzyskane w zakresie chemii analitycznej - podkreśla Meghan Grim.
      Kiedy pierwszy raz skosztowałam kawy macerowanej na zimno, próbowałam przygotować ją w domu, ale nie wyszła smaczna - opowiada Rao. W owym czasie nie było zbyt wielu badań nad cold brew, dlatego postanowiliśmy przeprowadzić własne.
      Podczas macerowania na zimno mieloną kawę zalewa się wodą o temperaturze pokojowej bądź chłodniejszą. Trzeba ją odstawić nawet na 2 dni; niekiedy macerat umieszcza się w lodówce. Uzyskany napój można pić na ciepło i na zimno.
      Wcześniej zespół z Uniwersytetu Thomasa Jeffersona oceniał kwasowość i zawartość przeciwutleniaczy (aktywność przeciwutleniającą) kawy macerowanej na zimno i zaparzanej na gorąco z jasno palonych ziaren. W ramach innego projektu Amerykanie analizowali wpływ średniego i ciemnego palenia kawy, a także średniego i grubego mielenia. Ostatnio postanowili się jeszcze bardziej zagłębić w zagadnienia kawowe i w tym celu palili ziarna kawy kolumbijskiej w 5 temperaturach w zakresie od 174 do 209°C (174°C, 183°C, 194°C, 203°C i 209°C). Oceniali stężenie kofeiny, kwasów chlorogenowych, aktywność przeciwutleniającą, pH czy całkowitą zawartość stałych związków rozpuszczonych (ang. total dissolved solids, TDS).
      Okazało się, że przy jaśniejszym paleniu zawartość kofeiny i przeciwutleniaczy jest przy macerowaniu na zimno i zaparzaniu na gorąco dość podobna. Przy ciemniejszych paleniach widoczne stawały się jednak różnice. Zaparzanie na gorąco ekstrahuje ze zmielonej kawy więcej przeciwutleniaczy niż macerowanie na zimno i różnica ta narasta wraz ze stopniem palenia - wyjaśnia Rao. Zaparzanie na gorąco ciemno palonej kawy daje więc potencjalnie zdrowszy napój.
      Poza tym, że kawę zaparzaną na gorąco cechuje wyższe stężenie przeciwutleniających kwasów chlorogenowych, naukowcy zauważyli, że w tak przygotowywanej kawie wyższa jest także całkowita zawartość stałych związków rozpuszczonych. Ponieważ przy obu metodach przygotowywania napoju wzrosty temperatury palenia prowadziły do wzrostu TDS, największy TDS stwierdzono w parzonych na gorąco próbkach kawy palonej w temperaturze 209°C.
      Koniec końców akademicy stwierdzili, że pH kawy rosło z temperaturą palenia; przy tym samym poziomie palenia pH próbek kawy parzonej na gorąco i macerowanej na zimno było porównywalne (i w jednym, i w drugim przypadku wzrost temperatury palenia wiąże się ze spadkiem kwasowości).
      Zawsze doradzam konsumentom, by po prostu pili to, co im smakuje. Jeśli jednak chcesz przyrządzać napój w oparciu o zawartość przeciwutleniaczy, powinieneś zwracać uwagę na palenie. Kawa przygotowana z ciemniej palonych ziaren [zawsze] będzie miała wyższe pH, ale trzeba pamiętać, że przy ciemniejszym paleniu różnica zawartości antyoksydantów w hot i cold brew również będzie większa.
      Jednym z największych wyzwań jest powtarzalność. Przeprowadzaliśmy eksperymenty, wykorzystując takie same ziarna, tę samą maszynę, te same ustawienia i nowa partia wcale nie była taka sama jak poprzednia.
      Analogicznie jest z zaparzaniem. Uzyskanie napoju, który za każdym razem jest podobny, to bardzo trudna sztuka, dlatego dużym szacunkiem darzę baristów, którzy to potrafią.
      By zbliżyć się do tego poziomu doskonałości, naukowcy ściśle wystandaryzowali proces. Opracowali procedurę, kiedy woda powinna być dodana do zmielonej kawy, jak wlewać wodę i na jak długo, jak potrząsać mieszanką, jak wyciskać zaparzoną kawę i wreszcie jak ją badać. Ustalono limity czasowe dla każdego etapu, z marginesem rzędu zaledwie paru sekund. Dzięki rygorowi udało się zwiększyć powtarzalność wyników.
      Obecnie Amerykanie rozpoczęli porównania wpływu zaparzania na gorąco i macerowania na zimno oraz stopnia palenia ziaren na zawartość furanów, związków zapachowych obecnych w surowych ziarnach kawy i powstających w czasie palenia.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dieta ketogeniczna działa, ale krótkoterminowo. Po ponad tygodniu jej stosowania pojawiają się pierwsze niekorzystne efekty. Do takich wniosków doszli naukowcy z Yale University, którzy prowadzili eksperymenty na myszach. Badania te pokazują, że krótkoterminowe stosowanie diety ketogenicznej może przynieść korzyści i otwierają drogę do badań klinicznych na ludziach.
      Dieto ketogeniczna, w ramach której 99% kalorii pochodzi z tłuszczu i białka, a jedynie 1% z węglowodanów, jest coraz bardziej popularna. Kolejni celebryci informują, że dzięki niej stracili na wadze.
      Naukowcy z Yale University informują na łamach Nature Metabolism, że zarówno pozytywne jak i negatywne skutki stosowania tej diety są związane z limfocytami T gamma delta (T γδ). Główny autor badań, profesor Vishwa Deep Dixit, wyjaśnia, że dieta ketogeniczna powoduje, że organizm zaczyna spalać tłuszcz. Jako, że zakłada ona spożywanie minimalnych ilości węglowodanów, prowadzi do spadku poziomu cukru we krwi. Organizm reaguje tak, jakby głodował, i zaczyna pobierać energię z tłuszczu a nie z węglowodanów. Źródłem energii dla organizmu stają się pośrednie metabolity tłuszczu, zwane ciałami ketonowymi. Gdy zaś organizm spala ciała ketonowe, rozprzestrzeniają się w nim chroniące tkanki limfocyty T γδ.
      Dzięki zwiększonej obecności tych komórek zmniejsza się ryzyko cukrzycy i stanów zapalnych, poprawia się metabolizm organizmu. Po tygodniu u myszy na diecie ketogenicznej zaobserwowano zmniejszenie poziomu cukru i stanu zapalnego. Jednak gdy organizm sądzi, że głoduje, jednocześnie z trawieniem tłuszczu rozpoczyna proces jego gromadzenia.
      Jak informuje profesor Dixit, gdy myszy pozostawały na diecie ketogenicznej dłużej niż tydzień, zaczynały spożywać więcej tłuszczu niż spalały, pojawiała się u nich cukrzyca i otyłość. Straciły też chroniące je komórki T γδ, dodaje uczony.
      Naukowiec stwierdza, że anegdotyczne twierdzenia o korzyściach z diety ketogenicznej powinny zostać zweryfikowane w badaniach klinicznych. Zanim zalecimy taką dietę, powinniśmy poznać wyniki dużych kontrolowanych badań klinicznych. Trzeba lepiej zrozumieć mechanizmy metaboliczne i immunologiczne oraz ocenić ryzyko dla osób z nadwagą i w stanie przedcukrzycowym, stwierdza.
      Jeśli takie badania potwierdziłyby, że krótko stosowana dieta ketogeniczna przynosi korzyści, byłaby to dodatkowa dobra wiadomość. Kto chce być wiecznie na diecie?, retorycznie pyta Dixit.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Komórki tłuszczowe (adipocyty) mogą wyczuwać światło słoneczne. Jeśli jest za mało światła o konkretnej długości fali, rośnie ryzyko zespołu metabolicznego. Ponieważ spędzamy sporą część doby w pomieszczeniach, naukowców bardzo to niepokoi.
      Przez bardzo długi czas ludzkie ciała ewoluowały w kontakcie ze światłem słonecznym. Rozwinęły się u nas nawet światłoczułe opsyny. Obecnie jednak spędzamy sporą część doby w warunkach sztucznego oświetlenia, co nie zapewnia nam pełnego spektrum światła, jakie uzyskiwalibyśmy ze słońca - opowiada dr Richard Lang z Centrum Medycznego Szpitala Dziecięcego w Cincinnati.
      Lang dodaje, że idea penetracji światła głęboko do tkanek jest bardzo nowa, nawet dla wielu naukowców. Ja i inni odkryliśmy jednak opsyny zlokalizowane w wielu typach tkanek.
      W ramach ostatnich badań naukowcy wystawiali myszy na oddziaływanie niskiej temperatury (ok. 4°C). Wiedzieli, że by się ogrzać, tak jak ludzie gryzonie będą mieć dreszcze i wykorzystają termogenezę bezdrżeniową, czyli proces wytwarzania ciepła w brunatnej tkance tłuszczowej (ang. brown adipose tissue, BAT).
      Pogłębiona analiza wykazała, że proces rozgrzewania jest zaburzony zarówno pod nieobecność genu OPN3 (opsyny-3), jak i niebieskiego światła o długości fali rzędu 480 nanometrów; światło o tej długości stanowi część światła słonecznego, ale w świetle sztucznym występuje tylko w niewielkiej ilości.
      Podczas ekspozycji na światło, OPN3 stymuluje komórki białej tkanki tłuszczowej (ang. white adipose tissue, WAT) do lipolizy i uwalniania kwasów tłuszczowych do krwiobiegu. Są one wykorzystywane przez różne komórki do zasilania swojej aktywności. BAT spala je w procesie oksydacji, by wygenerować ciepło.
      Gdy wyhodowano myszy pozbawione genu OPN3, po umieszczeniu w niskiej temperaturze nie były one w stanie ogrzać się tak skutecznie, jak inne gryzonie. Co jednak zaskakujące, zespół zauważył, że nawet gdy zwierzęta miały prawidłowy gen, nie rozgrzewały się, gdy wystawiano je na oddziaływanie światła pozbawionego niebieskiego spektrum.
      Uzyskane dane skłoniły naukowców do wyciągnięcia wniosku, że światło słoneczne jest niezbędne dla normalnego metabolizmu energii, przynajmniej u myszy. Choć Amerykanie podejrzewają, że podobny światłozależny szlak metaboliczny występuje u ludzi, by to potwierdzić, muszą przeprowadzić serię kolejnych eksperymentów.
      Jeśli adipocytowy szlak światło-OPN3 istnieje także u ludzi, ma to potencjalnie olbrzymie implikacje dla ludzkiego zdrowia. Współczesny tryb życia wystawia nas na oddziaływanie nienaturalnych spektrów światła. Oznacza również ekspozycję na światło nocą, pracę zmianową i zespół nagłej zmiany strefy czasowej, jet-leg; wszystkie z nich mogą skutkować zaburzeniami metabolicznymi. [...] Niewykluczone, że niewystarczająca stymulacja szlaku światło-OPN3 z komórek tłuszczowych stanowi częściowe wytłumaczenie zaburzeń metabolicznych w krajach uprzemysłowionych, gdzie nienaturalne oświetlenie stało się normą.
      Lang podkreśla, że jeśli jego podejrzenia się potwierdzą, być może w przyszłości światłoterapia stanie się metodą, za pomocą której będzie się zapobiegać przekształceniu zespołu metabolicznego w cukrzycę. Stan zdrowia publicznego będzie zaś można poprawić, zastępując zwykłe oświetlenie wewnętrzne systemami oświetlania pełnym spektrum.
      Najpierw jednak trzeba odpowiedzieć na szereg pytań, m.in. ile światła słonecznego potrzeba, by wesprzeć zdrowy metabolizm i czy ludziom zmagającym się z otyłością może brakować w adipocytach działającego genu OPN3.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu biorą pod lupę gen odpowiedzialny za metabolizm kofeiny. Szukają też chętnych do udziału w tym projekcie, dzięki któremu m.in. dowiedzą się, w jakim tempie zachodzi u nich ten proces.
      Jak przypomniała w przesłanej PAP informacji rzeczniczka uczelni Iwona Cieślik, kofeina to jeden z najstarszych środków pobudzających, jakie zna ludzkość. Mimo określenia przez ekspertów zalecanej, bezpiecznej dziennej dawki tej substancji (400 mg/dzień, a dla kobiet w ciąży 200 mg/dzień), przeciętny człowiek może spożywać jej nawet do kilku razy więcej, co może m.in. zwiększać ryzyko wystąpienia zawału serca. Dlatego osoby będące wolno metabolizującymi kofeinę nie powinny spożywać więcej niż 100 mg kofeiny/dzień ze wszystkich źródeł – dodała.
      Tempo, w jakim człowiek metabolizuje kofeinę, można zbadać poprzez analizę genu odpowiedzialnego za ten proces, czym zajmują się właśnie naukowcy z Instytutu Żywienia Człowieka i Dietetyki Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Dzięki analizie DNA badacze będą mogli stwierdzić, kto znajduje się w grupie podwyższonego ryzyka i odpowiednio kształtować tworzone (dla tych osób – PAP) zalecenia żywieniowe – wyjaśniła Cieślik.
      Ocena wpływu takiej spersonalizowanej diety żywieniowej na zdrowie pacjenta jest również obiektem badań naukowców, ponieważ nie wiadomo, na ile włączenie takiej informacji podnosi świadomość żywieniową i zmianę zachowań konsumenta.
      Zespół badaczy poszukuje więc chętnych do wzięcia udziału w tych badaniach (osoby w wieku 18-60 lat). Udział w projekcie niesie dla ochotników szereg korzyści. Po pierwsze oceniony zostanie poziom spożycia kofeiny. Na koniec projektu wszyscy uczestnicy dostaną informacje na temat swojego genu odpowiedzialnego za metabolizm kofeiny. Dodatkowo zostanie oceniony skład ciała z dokładną oceną zawartości tłuszczowej oraz beztłuszczowej masy ciała. W próbkach krwi zostanie oznaczony m.in. tzw. profil lipidowy, poziom glukozy, insuliny – wymieniała rzeczniczka.
      W badaniach zostanie też wykorzystana aplikacja, która pozwoli na ocenę spożycia kofeiny wśród badanych uczestników. Projekt jest nowatorski pod względem zarówno kompleksowego podejścia do oceny spożycia kofeiny wśród polskiej populacji zdrowych dorosłych, jak również pod kątem sprawdzenia sensowności wykorzystania nowoczesnej, drogiej technologii w doradztwie żywieniowym – podkreśliła Cieślik.
      Badania realizowane są w zespole dr hab. prof. UPP Agaty Chmurzyńskiej, a główna osobą odpowiedzialną jest doktorantka Instytutu Żywienia Człowieka i Dietetyki i magister dietetyki – Ewa Bulczak.
      Nabór (poprzez mail: mml@up.poznan.pl lub telefonicznie: 510 084 082) potrwa do kwietnia 2020 r.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...