Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Ćwiczenia fizyczne i BNDF nadzieją dla cierpiących na chorobę Alzheimera?

Rekomendowane odpowiedzi

Na chorobę Alzheimera cierpi na całym świecie około 50 milionów osób, a do roku 2050 zachoruje kolejnych 100 milionów. Nic więc dziwnego, że decyzja firm farmakologicznych, w tym Pfizera, o zaprzestaniu badań nad nowymi lekami na alzheimera była szokująca. Miliony osób mogą zostać bez nowoczesnych leków. Problem jednak w tym, że obecne wysiłki na rzecz zwalczania tej choroby nie przyniosły praktycznie żadnych rezultatów.

W ciągu ostatnich dwóch dekad giganci farmaceutyczni przeznaczyli miliardy dolarów na badania nad chorobą Alzheimera. Powstały takie inicjatywy jak założona przez przemysł i rząd USA Dementia Discovery Fund. Jednak olbrzymie inwestycje skończyły się porażką. Prowadzono niemal 400 różnych badań klinicznych, których skuteczność wyniosła niemal 0%. Tymczasem, na przykład, skuteczność badań klinicznych nad nowotworami wynosi 19%. Od kilkunastu lat nie zatwierdzono żadnego nowego leku na alzheimera. Trudno się więc dziwić koncernom farmaceutycznym, że nie chcą więcej marnować pieniędzy.

Jednocześnie jednak pojawiła się nowa nowa nadzieja dla chorych i szansa na stworzenie całkowicie nowej klasy leków. Dotychczasowe badania nad lekami skupiały się głównie na jednym szlaku molekularnym i były związane z hipotezą o blaszkach amyloidowych będących przyczyną choroby Alzheimera.

Najnowsze badania wskazują, że ćwiczenia fizyczne mogą oczyścić mózg myszy, promując wzrost nowych komórek nerwowych w hipokampie, co wspomaga rozwój zdolności poznawczych takich jak pamięć i uczenie się. Badania te sugerują, że leki, których celem byłoby takie wzbogacenie środowiska hipokampu, by promować wzrost i przetrwanie neuronów, mogą pomóc w odzyskaniu funkcji utraconych przez alzheimera.

Mózg osoby cierpiącej na chorobę Alzheimera to nieprzyjazne miejsce wypełnione niewłaściwymi połączeniami między neuronami, pełne blaszek amyloidowych i splątków neurofibrynalnych. Prowadzi to do utraty neuronów i poważnego spadku zdolności poznawczych, takiego jak np. utrata pamięci. Wiele dotychczasowych nieudanych prób klinicznych było związanych z próbą zniszczenia tego bałaganu, przede wszystkim zaś z próbą oczyszczenia mózgu z blaszek amyloidowych. W centrum teorii o chorobie Alzheimera znajduje się pogląd o szkodliwości blaszek amyloidowych.

Obecnie coraz częściej zaczyna się ten dogmat kwestionować. Blaszki amyloidowe znaleziono bowiem też w mózgach zdrowych osób. Jednocześnie kolejne badania pokazują, że ćwiczenia fizyczne zapobiegają rozwojowi choroby. Jednak mechanizm tego zjawiska nie był znany. Wykazano, że ćwiczenia fizyczne prowadzą do takich zmian biochemicznych w mózgu, w wyniku których pojawia się w nim bardziej bogate środowisko promujące rozwój neuronów. Ponadto zauważono, że w hipokampach dorosłych aktywnych fizycznie osób dochodziło do neurogenezy, czyli powstawania neuronów.

Profesor Se Hoon Choi z Wydziału Medycyny Uniwersytetu Harvarda i jego współpracownicy postanowili sprawdzić, czy powyższe zjawiska można wykorzystać do stworzenia leku na chorobę Alzheimera. Naukowcy odkryli, że cierpiące na alzheimera myszy, które poddawano ćwiczeniom fizycznym miały znacznie lepszą pamięć, niż myszy, które nie ćwiczyły. Przyczyną takiego stanu rzeczy była zwięszona neurogeneza w ich hipokampach oraz wzrost ilości molekuły BNDF (neurotroficzny czynnik pochodzenia mózgowego). To wydzielane przez neurony białko, które jest czynnikiem wzrostu nerwów. Co więcej, naukowcy z Harvarda spowodowali, że nawet niećwiczące myszy z alzheimerem odzyskały funkcje mózgu, przede wszystkim pamięć, a osiągnęli to doprowadzając za pomocą środków chemicznych do zwiększonej neurogenezy i wydzielania się BNDF. Z drugiej strony, gdy u myszy na wczesnym etapie alzheimera zablokowali neurogenezę w hipokampie, doprowadziło to do dodatkowego pogorszenia się funkcji poznawczych na późniejszym etapie choroby. Doświadczenia te są dowodem, że kombinacja leków zwiększających neurogenezę w hipokampie i poziom BNDF może pomagać chorym z alzheimerem lub w ogóle zapobiegać rozwojowi choroby.

Ponadto powyższa praca prowadzi do dalszego kwestionowania hipotezy amyloidowej. Uczeni z Harvarda wykazali bowiem, że wyeliminowanie błaszek amyloidowych nie jest konieczne do odzyskania utraconych funkcji poznawczych. Z badań tych może potencjalnie narodzić się teoria mówiąca, że promowanie zdrowszego środowiska w mózgu i neurogenezy w hipokampie są sposobami na zapobieganie i leczenie choroby Alzheimera.

Chociaż badania z Harvardu wyglądają obiecująco, trzeba mieć jednak na uwadze fakt, że mysie modele alzheimera wielokrotnie już zawodziły. Nie raz słyszeliśmy o nowej metodzie leczenia, która działała w przypadku modeli mysich, ale nie sprawdzała się ludzi. Nawet jeśli powyższe badania znajdą zastosowanie w leczeniu ludzi, to może się okazać, że dotyczy to tylko pewnego odsetka chorych z kodem genetycznym podobnym do tego, jakiego użyto w modelach mysich.

Konieczne jest też opracowanie środków leczniczych, które sprawdzą się u ludzi. Obecnie BNDF podaje się zwierzętom bezpośrednio do mózgu, co nie jest zbyt praktycznym podejściem w przypadku ludzi. Trudno jest też o działające u ludzi środki stymulujące neurogenezę w hipokampie.


« powrót do artykułu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli co, stare powiedzienie "ruch to zdrowie" naukowcy odkryli po raz kolejny ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardziej pasuje tutaj powiedzenie 'w zdrowym ciele zdrowy duch' :)

Czym innym jest powiedzonko a czym innym potwierdzony fakt. Większość badań niczego nie odkrywa, a potwierdza zadaną hipotezę. Na potwierdzonej naukowo hipotezie można budować nowe. Czyli mamy rozwój :)

Powiedzenie może być bardzo znane, ale póki nie jest potwierdzone niekoniecznie jest prawdziwe. Przykład powiedzenia którego prawdziwość jest co najmniej wątpliwa: 'nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło'.

12 godzin temu, Tommy78 napisał:

Czyli co, stare powiedzienie "ruch to zdrowie" naukowcy odkryli po raz kolejny ?

Siedzi dwóch naukowców w kawiarni i jeden zauważa:

 - Ty, słyszałeś takie powiedzenie "ruch to zdrowie"? 

- Że też nie zwróciłem dotąd uwagi, rzeczywiście!!! Przecież to oczywiste: ruch oznacza zwiększoną neurogenezę w hipokampie co w połączeniu ze stymulacją BNDF może pomóc chorym na Alzheimera i poddaje w wątpliwość teorię blaszek amyloidowych. Przejdźmy od razu do sprzedaży szczepionki. Ah, nic byśmy nie osiągnęli bez tej mądrości ludowej!

:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.11.2018 o 07:15, CyRat napisał:

Bardziej pasuje tutaj powiedzenie 'w zdrowym ciele zdrowy duch' :)

Czym innym jest powiedzonko a czym innym potwierdzony fakt. Większość badań niczego nie odkrywa, a potwierdza zadaną hipotezę. Na potwierdzonej naukowo hipotezie można budować nowe. Czyli mamy rozwój :)

Dokładnie. Dodam jeszcze, że chyba mówi się "w zdrowym ciele zdrowy duch" i "sport to zdrowie". To pierwsze powiedzenie jest bliższe prawdy (choć pytanie co to jest duch, jeśli mózg/umysł, to nie zawsze, bo można np. mieć sprawne, atletyczne ciało i np. schizofrenie), za to to drugie to raczej na pewno nieprawda, ponieważ sport prowadzi do kontuzji i uszkodzeń układu kostno-stawowego, problemów z układem krążenia, sercem, a w przypadku niektórych dyscyplin nawet uszkodzenia mózgu (futbol amerykański, chyba boks i podobne). To jest przykład mitu zbudowanego na niskiej precyzji tego powiedzenia - umiarkowanych ruch jest bardzo zdrowy ale zbyt intensywny (czyli właśnie sport, bo umówmy się, bieganie po parku to nie sport; sport jest wtedy kiedy polepszasz swoje wyniki, a najlepiej jak masz trenera i uczestniczysz w zawodach) już nie :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Warai Otoko napisał:

To jest przykład mitu zbudowanego na niskiej precyzji tego powiedzenia - umiarkowanych ruch jest bardzo zdrowy ale zbyt intensywny (czyli właśnie sport, bo umówmy się, bieganie po parku to nie sport; sport jest wtedy kiedy polepszasz swoje wyniki, a najlepiej jak masz trenera i uczestniczysz w zawodach) już nie :)

Całkowicie się z tym zgadzam, choć muszę przyznać, że nie udało Ci się podnieść precyzji tej definicji. Wolałbym coś w kategoriach mierzalnych, np, tętno, zapotrzebowanie na tlen, kN w kolanach i takie tam. Jeśli przyjąć HRmax to można założyć że sport jest powyżej 50% HRmax. Tylko HRmax ma kilka defincji :D

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
10 godzin temu, Jajcenty napisał:

Całkowicie się z tym zgadzam, choć muszę przyznać, że nie udało Ci się podnieść precyzji tej definicji.

Warai ( i my :)) czuje o co chodzi, ale mógł skorzystać z gotowca definicji sportu, jako współzawodnictwa wśród rożnych form aktywności fizycznej. A tam gdzie współzawodnictwo, to ambicja (w sporcie amatorskim) lub kasa i ambicja ( w sporcie wyczynowym, czyli zawodowym;)) bierze górę nad możliwościami regeneracyjnymi organizmu, co zdrowiu nie służy.

Podejmowanie aktywności fizycznej dla zdrowia i poprawy samopoczucia bez rywalizacji, to rekreacja fizyczna.

Edytowane przez 3grosze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
10 godzin temu, 3grosze napisał:

arai ( i my :)) czuje o co chodzi, ale mógł skorzystać z gotowca definicji sportu, jako współzawodnictwa wśród rożnych form aktywności fizycznej.

Jacentemu zapewne chodziło o kontekst kiedy jest  ruch jest już niezdrowy, aby dało się określić jakieś parametry. Bo sama definicja sportu to za mało. Praktycznie wpadam w definicję sportu, bo biorę 2-3 razy udział w zawodach a resztę czasu się do nich przygotowuję. Jednak całe te starty traktuję jako motywator do działania, nie ma zawodów, nie mam ruchu. 

A sam trening...hm..myślę, że jest słabszy od wielu amatorów którzy nie biorą udziału w żadnych zawodach. A ich zaklasyfikowalibyśmy do ruchu, a mnie do sportu.

 

PS.

Zajmuję jedne z ostatnich miejsc ;) 

Edytowane przez Afordancja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli można powiedzieć, ze zgadzamy się co do tego, że sport stwarza dobre warunki do tego żeby przesadzić tylko nie ma obiektywnych miar aby określić kiedy aktywność fizyczna to już niezdrowy sport. Moim zdaniem dla wiekszości nie ma potrzeby aby to badać bo wystarczy aktywność ruchowa minimalna jaka potzrebna aby zachować zdrowie ;P inna sprawa jeśli ktoś lubi lub potrzebuje sportu, wtedy po prostu ryzykuje i powinien się częściej badać. Jakie badania ? Na szybko ciężko powiedzieć, zależy jaki sport. Serce i układ krwionośny można łatwo badać (EKG, USG), ale już stopień zniszczenia stawów? W MRI raczej nie zauważą drobnych zmian. Dodatkowo ważna jest kwestia miażdżycy i zakrzepicy, trombocytozy etc. Krótko mówiąc, zanim zaczniemy uprawiać sport należy się skonsultować z dobrym lekarzem, najlepiej kilkoma co do wszystkich potencjalnych problemów zdrowotnych dla danej dyscypliny i później ustalić strategię okresowych badań, kiedy, jakie najlepiej etc. Z tym będzie problem ponieważ lekarze są często butni i nie będą chcieli współpracować... ale jakiś się pewnie znajdzie :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
47 minut temu, Warai Otoko napisał:

bo wystarczy aktywność ruchowa minimalna jaka potzrebna aby zachować zdrowie ;P

No chyba nie do końca, gdzieś np. widziałem przekrój mięśni  (70 letnich ) ludzi którzy ćwiczą amatorsko ale nie trochę bardziej niż minimalna aktywność ruchowa i różnice były jakieś totalne. To było w przypadku sportów wytrzymałościowych, gdzieś indziej było o sportach siłowych, ale znów nie na maksa ale znacznie wyżej niż minimalna aktywność ruchowa i też były jakieś totalne plusy.(nie pamiętam teraz co) .

 

Czyli wnioskuję, że ta granica "polepszania zdrowia" jest gdzieś wyżej niż minimalna aktywność ruchowa, oczywiście największy skok widać między "zero" a tą minimalną aktywnością ruchową to pewne.

 

Kurcze, zniechęciliście mnie do brania udziału w zawodach i ćwiczenia trochę bardziej niż mało ;) (chociaż i tak jestem daleko od dużo)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Afordancja napisał:

Czyli wnioskuję, że ta granica "polepszania zdrowia" jest gdzieś wyżej niż minimalna aktywność ruchowa, oczywiście największy skok widać między "zero" a tą minimalną aktywnością ruchową to pewne.

Nie chodziło mi o "minimalną aktywność ruchową" tylko najmaniejszą jaka wystarcza do zachowania zdrowia. Nie oznacza to minimalnej aktywnosć w sensie jakieś najmniejszej sensownie odróżnialnej od braku aktywności czy coś ;P 

To minimum wystarczające może się też w ciągu życia zmieniać. 

A jesli ktoś chce czegoś wiecej - adrenaliny, endorfin, przekraczania ludzkich możliwości etc. to czemu nie, uprawiać sporty pewnie, tylko nie oszukiwać się że to dla zdrowia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
4 godziny temu, Warai Otoko napisał:

A jesli ktoś chce czegoś wiecej - adrenaliny, endorfin, przekraczania ludzkich możliwości etc. to czemu nie, uprawiać sporty pewnie, tylko nie oszukiwać się że to dla zdrowia

Jasne rozumiem, ale fajnie by było wiedzieć, mierzalnie kiedy to już jest za dużo. Patrzę na to z czysto mojego punktu widzenia. Jak nie mam zawodów to nic nie robię (i to nic jest blisko dosłownego ;) ), ale do przekraczania ludzkich możliwości... no b. mi daleko. Czyli robię to właśnie dla zdrowia nie dla tych rzeczy o których piszesz. Jednak w żaden sposób nie potrafię (potrafię? ) określić czy jestem blizko jakiejś granicy gdzie to już jest niezdrowe czy jednak jeszcze jest ok. 

Edytowane przez Afordancja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.11.2018 o 08:48, Afordancja napisał:

Zajmuję jedne z ostatnich miejsc

Liczy się udział. Wystarczy że wygrasz sam ze sobą. Mój leniwiec jest aktywowany tętnem. Wyzwala się powyżej 120 i zaczyna truć: a kolano cię boli, na co ci to, spacer też jest dobry,  i tak nie zejdziesz poniżej 6 minut, daj se spokój, dzisiaj odpuść w środę zrobisz kółko więcej... i tak dalej. Czasami odnoszę wrażenie, że to ja jestem moim największym wrogiem :)

 

  • Pozytyw (+1) 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu ‎06‎.‎11‎.‎2018 o 08:48, Afordancja napisał:

Zajmuję jedne z ostatnich miejsc ;) 

Ale jesteś w elicie, która się rusza!

21 godzin temu, Afordancja napisał:

fajnie by było wiedzieć, mierzalnie kiedy to już jest za dużo.

Wnioskując po wynikach ;), przetrenowanie Ci nie grozi, ale DOMSy to Twoi dobrzy znajomi.:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Totalna inwilgilacja. Za ten post o kolanie jestem ostrzeliwany reklamami:

image.png.bc7ad90ba490eee695b913b5682e1471.png

Kurde... żartowałem z tym kolanem!

  • Haha (0) 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jesteś pod opieką:) Artificial Intelligence, a nie Artificial Cretino.;)

Edytowane przez 3grosze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 8.11.2018 o 19:42, Jajcenty napisał:

Totalna inwilgilacja

Polecam dodatki do przeglądarki: uBlock Origin, Disconnect, Decentraleyes i Privacy Badger - wszystkie 4 razem. Ten ostatni czasem jest nadgorliwy i trzeba wyłączyć na niektórych stronach (ok5%),

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×