Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Ćwiczenia fizyczne i BNDF nadzieją dla cierpiących na chorobę Alzheimera?

Recommended Posts

Na chorobę Alzheimera cierpi na całym świecie około 50 milionów osób, a do roku 2050 zachoruje kolejnych 100 milionów. Nic więc dziwnego, że decyzja firm farmakologicznych, w tym Pfizera, o zaprzestaniu badań nad nowymi lekami na alzheimera była szokująca. Miliony osób mogą zostać bez nowoczesnych leków. Problem jednak w tym, że obecne wysiłki na rzecz zwalczania tej choroby nie przyniosły praktycznie żadnych rezultatów.

W ciągu ostatnich dwóch dekad giganci farmaceutyczni przeznaczyli miliardy dolarów na badania nad chorobą Alzheimera. Powstały takie inicjatywy jak założona przez przemysł i rząd USA Dementia Discovery Fund. Jednak olbrzymie inwestycje skończyły się porażką. Prowadzono niemal 400 różnych badań klinicznych, których skuteczność wyniosła niemal 0%. Tymczasem, na przykład, skuteczność badań klinicznych nad nowotworami wynosi 19%. Od kilkunastu lat nie zatwierdzono żadnego nowego leku na alzheimera. Trudno się więc dziwić koncernom farmaceutycznym, że nie chcą więcej marnować pieniędzy.

Jednocześnie jednak pojawiła się nowa nowa nadzieja dla chorych i szansa na stworzenie całkowicie nowej klasy leków. Dotychczasowe badania nad lekami skupiały się głównie na jednym szlaku molekularnym i były związane z hipotezą o blaszkach amyloidowych będących przyczyną choroby Alzheimera.

Najnowsze badania wskazują, że ćwiczenia fizyczne mogą oczyścić mózg myszy, promując wzrost nowych komórek nerwowych w hipokampie, co wspomaga rozwój zdolności poznawczych takich jak pamięć i uczenie się. Badania te sugerują, że leki, których celem byłoby takie wzbogacenie środowiska hipokampu, by promować wzrost i przetrwanie neuronów, mogą pomóc w odzyskaniu funkcji utraconych przez alzheimera.

Mózg osoby cierpiącej na chorobę Alzheimera to nieprzyjazne miejsce wypełnione niewłaściwymi połączeniami między neuronami, pełne blaszek amyloidowych i splątków neurofibrynalnych. Prowadzi to do utraty neuronów i poważnego spadku zdolności poznawczych, takiego jak np. utrata pamięci. Wiele dotychczasowych nieudanych prób klinicznych było związanych z próbą zniszczenia tego bałaganu, przede wszystkim zaś z próbą oczyszczenia mózgu z blaszek amyloidowych. W centrum teorii o chorobie Alzheimera znajduje się pogląd o szkodliwości blaszek amyloidowych.

Obecnie coraz częściej zaczyna się ten dogmat kwestionować. Blaszki amyloidowe znaleziono bowiem też w mózgach zdrowych osób. Jednocześnie kolejne badania pokazują, że ćwiczenia fizyczne zapobiegają rozwojowi choroby. Jednak mechanizm tego zjawiska nie był znany. Wykazano, że ćwiczenia fizyczne prowadzą do takich zmian biochemicznych w mózgu, w wyniku których pojawia się w nim bardziej bogate środowisko promujące rozwój neuronów. Ponadto zauważono, że w hipokampach dorosłych aktywnych fizycznie osób dochodziło do neurogenezy, czyli powstawania neuronów.

Profesor Se Hoon Choi z Wydziału Medycyny Uniwersytetu Harvarda i jego współpracownicy postanowili sprawdzić, czy powyższe zjawiska można wykorzystać do stworzenia leku na chorobę Alzheimera. Naukowcy odkryli, że cierpiące na alzheimera myszy, które poddawano ćwiczeniom fizycznym miały znacznie lepszą pamięć, niż myszy, które nie ćwiczyły. Przyczyną takiego stanu rzeczy była zwięszona neurogeneza w ich hipokampach oraz wzrost ilości molekuły BNDF (neurotroficzny czynnik pochodzenia mózgowego). To wydzielane przez neurony białko, które jest czynnikiem wzrostu nerwów. Co więcej, naukowcy z Harvarda spowodowali, że nawet niećwiczące myszy z alzheimerem odzyskały funkcje mózgu, przede wszystkim pamięć, a osiągnęli to doprowadzając za pomocą środków chemicznych do zwiększonej neurogenezy i wydzielania się BNDF. Z drugiej strony, gdy u myszy na wczesnym etapie alzheimera zablokowali neurogenezę w hipokampie, doprowadziło to do dodatkowego pogorszenia się funkcji poznawczych na późniejszym etapie choroby. Doświadczenia te są dowodem, że kombinacja leków zwiększających neurogenezę w hipokampie i poziom BNDF może pomagać chorym z alzheimerem lub w ogóle zapobiegać rozwojowi choroby.

Ponadto powyższa praca prowadzi do dalszego kwestionowania hipotezy amyloidowej. Uczeni z Harvarda wykazali bowiem, że wyeliminowanie błaszek amyloidowych nie jest konieczne do odzyskania utraconych funkcji poznawczych. Z badań tych może potencjalnie narodzić się teoria mówiąca, że promowanie zdrowszego środowiska w mózgu i neurogenezy w hipokampie są sposobami na zapobieganie i leczenie choroby Alzheimera.

Chociaż badania z Harvardu wyglądają obiecująco, trzeba mieć jednak na uwadze fakt, że mysie modele alzheimera wielokrotnie już zawodziły. Nie raz słyszeliśmy o nowej metodzie leczenia, która działała w przypadku modeli mysich, ale nie sprawdzała się ludzi. Nawet jeśli powyższe badania znajdą zastosowanie w leczeniu ludzi, to może się okazać, że dotyczy to tylko pewnego odsetka chorych z kodem genetycznym podobnym do tego, jakiego użyto w modelach mysich.

Konieczne jest też opracowanie środków leczniczych, które sprawdzą się u ludzi. Obecnie BNDF podaje się zwierzętom bezpośrednio do mózgu, co nie jest zbyt praktycznym podejściem w przypadku ludzi. Trudno jest też o działające u ludzi środki stymulujące neurogenezę w hipokampie.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardziej pasuje tutaj powiedzenie 'w zdrowym ciele zdrowy duch' :)

Czym innym jest powiedzonko a czym innym potwierdzony fakt. Większość badań niczego nie odkrywa, a potwierdza zadaną hipotezę. Na potwierdzonej naukowo hipotezie można budować nowe. Czyli mamy rozwój :)

Powiedzenie może być bardzo znane, ale póki nie jest potwierdzone niekoniecznie jest prawdziwe. Przykład powiedzenia którego prawdziwość jest co najmniej wątpliwa: 'nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło'.

12 godzin temu, Tommy78 napisał:

Czyli co, stare powiedzienie "ruch to zdrowie" naukowcy odkryli po raz kolejny ?

Siedzi dwóch naukowców w kawiarni i jeden zauważa:

 - Ty, słyszałeś takie powiedzenie "ruch to zdrowie"? 

- Że też nie zwróciłem dotąd uwagi, rzeczywiście!!! Przecież to oczywiste: ruch oznacza zwiększoną neurogenezę w hipokampie co w połączeniu ze stymulacją BNDF może pomóc chorym na Alzheimera i poddaje w wątpliwość teorię blaszek amyloidowych. Przejdźmy od razu do sprzedaży szczepionki. Ah, nic byśmy nie osiągnęli bez tej mądrości ludowej!

:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 2.11.2018 o 07:15, CyRat napisał:

Bardziej pasuje tutaj powiedzenie 'w zdrowym ciele zdrowy duch' :)

Czym innym jest powiedzonko a czym innym potwierdzony fakt. Większość badań niczego nie odkrywa, a potwierdza zadaną hipotezę. Na potwierdzonej naukowo hipotezie można budować nowe. Czyli mamy rozwój :)

Dokładnie. Dodam jeszcze, że chyba mówi się "w zdrowym ciele zdrowy duch" i "sport to zdrowie". To pierwsze powiedzenie jest bliższe prawdy (choć pytanie co to jest duch, jeśli mózg/umysł, to nie zawsze, bo można np. mieć sprawne, atletyczne ciało i np. schizofrenie), za to to drugie to raczej na pewno nieprawda, ponieważ sport prowadzi do kontuzji i uszkodzeń układu kostno-stawowego, problemów z układem krążenia, sercem, a w przypadku niektórych dyscyplin nawet uszkodzenia mózgu (futbol amerykański, chyba boks i podobne). To jest przykład mitu zbudowanego na niskiej precyzji tego powiedzenia - umiarkowanych ruch jest bardzo zdrowy ale zbyt intensywny (czyli właśnie sport, bo umówmy się, bieganie po parku to nie sport; sport jest wtedy kiedy polepszasz swoje wyniki, a najlepiej jak masz trenera i uczestniczysz w zawodach) już nie :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Warai Otoko napisał:

To jest przykład mitu zbudowanego na niskiej precyzji tego powiedzenia - umiarkowanych ruch jest bardzo zdrowy ale zbyt intensywny (czyli właśnie sport, bo umówmy się, bieganie po parku to nie sport; sport jest wtedy kiedy polepszasz swoje wyniki, a najlepiej jak masz trenera i uczestniczysz w zawodach) już nie :)

Całkowicie się z tym zgadzam, choć muszę przyznać, że nie udało Ci się podnieść precyzji tej definicji. Wolałbym coś w kategoriach mierzalnych, np, tętno, zapotrzebowanie na tlen, kN w kolanach i takie tam. Jeśli przyjąć HRmax to można założyć że sport jest powyżej 50% HRmax. Tylko HRmax ma kilka defincji :D

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Jajcenty napisał:

Całkowicie się z tym zgadzam, choć muszę przyznać, że nie udało Ci się podnieść precyzji tej definicji.

Warai ( i my :)) czuje o co chodzi, ale mógł skorzystać z gotowca definicji sportu, jako współzawodnictwa wśród rożnych form aktywności fizycznej. A tam gdzie współzawodnictwo, to ambicja (w sporcie amatorskim) lub kasa i ambicja ( w sporcie wyczynowym, czyli zawodowym;)) bierze górę nad możliwościami regeneracyjnymi organizmu, co zdrowiu nie służy.

Podejmowanie aktywności fizycznej dla zdrowia i poprawy samopoczucia bez rywalizacji, to rekreacja fizyczna.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, 3grosze napisał:

arai ( i my :)) czuje o co chodzi, ale mógł skorzystać z gotowca definicji sportu, jako współzawodnictwa wśród rożnych form aktywności fizycznej.

Jacentemu zapewne chodziło o kontekst kiedy jest  ruch jest już niezdrowy, aby dało się określić jakieś parametry. Bo sama definicja sportu to za mało. Praktycznie wpadam w definicję sportu, bo biorę 2-3 razy udział w zawodach a resztę czasu się do nich przygotowuję. Jednak całe te starty traktuję jako motywator do działania, nie ma zawodów, nie mam ruchu. 

A sam trening...hm..myślę, że jest słabszy od wielu amatorów którzy nie biorą udziału w żadnych zawodach. A ich zaklasyfikowalibyśmy do ruchu, a mnie do sportu.

 

PS.

Zajmuję jedne z ostatnich miejsc ;) 

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli można powiedzieć, ze zgadzamy się co do tego, że sport stwarza dobre warunki do tego żeby przesadzić tylko nie ma obiektywnych miar aby określić kiedy aktywność fizyczna to już niezdrowy sport. Moim zdaniem dla wiekszości nie ma potrzeby aby to badać bo wystarczy aktywność ruchowa minimalna jaka potzrebna aby zachować zdrowie ;P inna sprawa jeśli ktoś lubi lub potrzebuje sportu, wtedy po prostu ryzykuje i powinien się częściej badać. Jakie badania ? Na szybko ciężko powiedzieć, zależy jaki sport. Serce i układ krwionośny można łatwo badać (EKG, USG), ale już stopień zniszczenia stawów? W MRI raczej nie zauważą drobnych zmian. Dodatkowo ważna jest kwestia miażdżycy i zakrzepicy, trombocytozy etc. Krótko mówiąc, zanim zaczniemy uprawiać sport należy się skonsultować z dobrym lekarzem, najlepiej kilkoma co do wszystkich potencjalnych problemów zdrowotnych dla danej dyscypliny i później ustalić strategię okresowych badań, kiedy, jakie najlepiej etc. Z tym będzie problem ponieważ lekarze są często butni i nie będą chcieli współpracować... ale jakiś się pewnie znajdzie :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, Warai Otoko napisał:

bo wystarczy aktywność ruchowa minimalna jaka potzrebna aby zachować zdrowie ;P

No chyba nie do końca, gdzieś np. widziałem przekrój mięśni  (70 letnich ) ludzi którzy ćwiczą amatorsko ale nie trochę bardziej niż minimalna aktywność ruchowa i różnice były jakieś totalne. To było w przypadku sportów wytrzymałościowych, gdzieś indziej było o sportach siłowych, ale znów nie na maksa ale znacznie wyżej niż minimalna aktywność ruchowa i też były jakieś totalne plusy.(nie pamiętam teraz co) .

 

Czyli wnioskuję, że ta granica "polepszania zdrowia" jest gdzieś wyżej niż minimalna aktywność ruchowa, oczywiście największy skok widać między "zero" a tą minimalną aktywnością ruchową to pewne.

 

Kurcze, zniechęciliście mnie do brania udziału w zawodach i ćwiczenia trochę bardziej niż mało ;) (chociaż i tak jestem daleko od dużo)

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Afordancja napisał:

Czyli wnioskuję, że ta granica "polepszania zdrowia" jest gdzieś wyżej niż minimalna aktywność ruchowa, oczywiście największy skok widać między "zero" a tą minimalną aktywnością ruchową to pewne.

Nie chodziło mi o "minimalną aktywność ruchową" tylko najmaniejszą jaka wystarcza do zachowania zdrowia. Nie oznacza to minimalnej aktywnosć w sensie jakieś najmniejszej sensownie odróżnialnej od braku aktywności czy coś ;P 

To minimum wystarczające może się też w ciągu życia zmieniać. 

A jesli ktoś chce czegoś wiecej - adrenaliny, endorfin, przekraczania ludzkich możliwości etc. to czemu nie, uprawiać sporty pewnie, tylko nie oszukiwać się że to dla zdrowia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Warai Otoko napisał:

A jesli ktoś chce czegoś wiecej - adrenaliny, endorfin, przekraczania ludzkich możliwości etc. to czemu nie, uprawiać sporty pewnie, tylko nie oszukiwać się że to dla zdrowia

Jasne rozumiem, ale fajnie by było wiedzieć, mierzalnie kiedy to już jest za dużo. Patrzę na to z czysto mojego punktu widzenia. Jak nie mam zawodów to nic nie robię (i to nic jest blisko dosłownego ;) ), ale do przekraczania ludzkich możliwości... no b. mi daleko. Czyli robię to właśnie dla zdrowia nie dla tych rzeczy o których piszesz. Jednak w żaden sposób nie potrafię (potrafię? ) określić czy jestem blizko jakiejś granicy gdzie to już jest niezdrowe czy jednak jeszcze jest ok. 

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 6.11.2018 o 08:48, Afordancja napisał:

Zajmuję jedne z ostatnich miejsc

Liczy się udział. Wystarczy że wygrasz sam ze sobą. Mój leniwiec jest aktywowany tętnem. Wyzwala się powyżej 120 i zaczyna truć: a kolano cię boli, na co ci to, spacer też jest dobry,  i tak nie zejdziesz poniżej 6 minut, daj se spokój, dzisiaj odpuść w środę zrobisz kółko więcej... i tak dalej. Czasami odnoszę wrażenie, że to ja jestem moim największym wrogiem :)

 

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu ‎06‎.‎11‎.‎2018 o 08:48, Afordancja napisał:

Zajmuję jedne z ostatnich miejsc ;) 

Ale jesteś w elicie, która się rusza!

21 godzin temu, Afordancja napisał:

fajnie by było wiedzieć, mierzalnie kiedy to już jest za dużo.

Wnioskując po wynikach ;), przetrenowanie Ci nie grozi, ale DOMSy to Twoi dobrzy znajomi.:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Totalna inwilgilacja. Za ten post o kolanie jestem ostrzeliwany reklamami:

image.png.bc7ad90ba490eee695b913b5682e1471.png

Kurde... żartowałem z tym kolanem!

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesteś pod opieką:) Artificial Intelligence, a nie Artificial Cretino.;)

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 8.11.2018 o 19:42, Jajcenty napisał:

Totalna inwilgilacja

Polecam dodatki do przeglądarki: uBlock Origin, Disconnect, Decentraleyes i Privacy Badger - wszystkie 4 razem. Ten ostatni czasem jest nadgorliwy i trzeba wyłączyć na niektórych stronach (ok5%),

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytając wiele publikacji, można dojść do wniosku że zdrowo jest żyć biednie i bez wygód. Podczas gdy cały świat zmierza do życia w luksusie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Choroba Alzheimera i towarzyszący jej rozpad osobowości przerażają wielu, a dostępne leki, delikatnie mówiąc, nie grzeszą skutecznością. Dzięki pracy zespołu dr. Piotra Pięty z IChF PAN mogą powstać nowe, efektywniejsze farmaceutyki. Naukowcy pokazali, w jaki sposób wielkość cząsteczek złożonych z beta-amyloidu wpływa na sposób ich oddziaływania z błonami komórkowymi, a co za tym idzie, jak modyfikuje przebieg choroby. Kolejnym krokiem ma być testowanie w tym modelu potencjalnych leków.
      Naukowcy są m.in. po to, żeby wyjaśniać, jak funkcjonuje świat. Ich badania często wydają się abstrakcyjne, ale jak się okazuje mogą całkiem realnie pomóc wielu z nas. Tak jest z pracą zespołu dr. Piotra Pięty z IChF PAN. Wykazał on, w jaki sposób wielkość cząsteczek złożonych z beta-amyloidu – substancji uznawanej za "winowajcę" w chorobie Alzheimera – wpływa na sposób oddziaływania tych cząstek z błonami komórkowymi, a co za tym idzie, jak modyfikuje przebieg choroby.
      Naukowcy z IChF pracują na syntetycznych, modelowych błonach komórkowych, zbudowanych najprościej jak można sobie wyobrazić, ale jednocześnie podobnych do tych, jakie można znaleźć w ludzkim mózgu. Błony te składają się tylko z mieszaniny fosfolipidów (bez receptorów i innych białek błonowych) i dzięki temu umożliwiają badaczom skupienie się wyłącznie na tym, jak rozmaite cząsteczki wpływają na barierę zapewniającą trwałość komórek. Chcieliśmy się dowiedzieć, co cząsteczki beta-amyloidu tak naprawdę robią z tymi błonami, wyjaśnia dr Pięta, czy one się osadzają na ich powierzchni, czy je niszczą, czy rozpuszczają, a jeśli rozpuszczają, to dlaczego […].
      Pytań jest wiele, odpowiedzi dopiero się pojawiają. Nam w naszych badaniach udało się kontrolować wielkość oligomerów, czyli niedużych cząsteczek złożonych z kilku amyloidów, i dzięki temu mogliśmy sprawdzić, w jaki sposób ta wielkość wpływa na mechanizm ich oddziaływania z modelową błoną - mówi dr Pięta. W początkowych badaniach nad alzheimerem badano mózgi osób chorych, a w zasadzie już zmarłych na tę chorobę. W mózgach znajdowano złogi zbudowane z długich nici – fibryli - i przez wiele, wiele lat uważano, że to te fibryle są głównym czynnikiem patogennym.
      Ostatnie badania, w tym te prowadzone przez dr. Piętę, pokazują jednak coś innego. To nie długie fibryle są winowajcą, lecz raczej ich prekursory, oligomery beta-amyloidu. Amyloidy są produkowane w sposób ciągły u każdego z nas z białek błonowych; są odcinane enzymatycznie. Problem się pojawia, gdy przestają działać mechanizmy regulujące ich ilość i "wygląd". Nietoksyczne amyloidy zawierają 39-43 aminokwasy, a ich drugorzędowa struktura to alfa-helisa (kształt nieco przypominający łańcuch DNA). Te "niedobre", zmienione, przypominają raczej harmonijki. Najgorsze są takie, które mają 42 aminokwasy. Za pomocą mikroskopii sił atomowych przeprowadziliśmy dwa typy pomiarów, jeden dla cząsteczek małych, o średnicy ok. 2 nm, a drugi dla nieco większych – o średnicy ok. 5 nm - wyjaśnia naukowiec. Okazało się, że małe oligomery działają zupełnie inaczej niż duże. Duże po osadzeniu na błonie agregują, tworząc długie fibryle. Wszystkie zjawiska, które przebiegają z ich udziałem, zachodzą na powierzchni modelowej błony komórkowej i nie prowadzą do jej zniszczenia. Małe oligomery to zupełnie inna historia. One błonę niszczą. Na początku tworzą w niej różnych rozmiarów i kształtów dziury - wyjaśnia dr Pięta. Po utworzeniu dziury małe oligomery wnikają do wnętrza błony i wraz z cząsteczkami fosfolipidów błonowych tworzą globularne micele. Te micelarne kompleksy dyfundują na zewnątrz i w ten sposób usuwają fosfolipidy z błony, prowadząc do jej rozpuszczania. Mechanizm oddziaływania z błoną zmienia się wraz ze zmianą wielkości oligomeru, lecz w przypadku obu badanych przez nas amyloidów wywołuje spadek trwałości mechanicznej błony o ⁓50%. Innymi słowy, zarówno małe, jak i duże oligomery są toksyczne, choć mechanizm ich działania jest inny. Nasze badania wyjaśniają te mechanizmy i godzą sprzeczne raporty publikowane w literaturze - precyzuje badacz.
      Na razie wyjaśniamy tylko podstawowe mechanizmy - mówi dr Pięta, ale w kolejnym etapie naszych badań dołożymy do tego układu cząsteczki leków i sprawdzimy, które z nich potrafią modyfikować oddziaływanie amyloidu z błoną, a zatem, być może, i przebieg choroby. Podejmiemy badania cząsteczek, które np. mogłyby zdezaktywować beta-amyloid, przyczepiając się do niego, zanim zniszczy błonę. Rozpoczęliśmy współpracę z farmaceutami i biochemikami. Możemy im zasugerować, czy ich leki oddziałują z amyloidami, a jeżeli tak, to na jakim poziomie i jak powinny się zachowywać, żeby np. podwyższać trwałość błony komórkowej - podsumowuje naukowiec.
      Badania prowadzone w IChF PAN z pewnością przyczyniają się do lepszego zrozumienia mechanizmów prowadzących do choroby Alzheimera, a tym samym mają szansę zrewolucjonizować sposób jej leczenia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Codzienne wstrzykiwanie przez 5 tygodni myszom z chorobą Alzheimera (ChA) 2 krótkich peptydów znacząco poprawia pamięć zwierząt. Terapia ogranicza także zmiany typowe dla ChA: stan zapalny mózgu oraz akumulację beta-amyloidu.
      U myszy, które przechodziły terapię, zaobserwowaliśmy słabsze nagromadzenie blaszek beta-amyloidu oraz zmniejszenie zapalenia mózgu - podkreśla prof. Jack Jhamandas z Uniwersytetu Alberty.
      Odkrycie bazuje na wcześniejszych ustaleniach odnośnie do związku AC253, który może blokować toksyczne oddziaływania beta-amyloidu. Podczas badań ustalono, że AC253 blokuje przyłączanie beta-amyloidu do pewnych receptorów komórek mózgu.
      Okazało się jednak, że choć AC253 zapobiega akumulacji beta-amyloidu, przez szybki metabolizm w krwiobiegu jest problem z jego docieraniem do mózgu. Wskutek tego, by terapia AC253 była skuteczna, potrzeba dużych ilości tego związku, co jest niepraktyczne i może zwiększyć ryzyko rozwoju odpowiedzi immunologicznej na leczenie. Teoretycznie mogłoby pomóc przekształcenie AC253 z formy wstrzykiwalnej w doustną tabletkę, ale AC253 jest zbyt złożony, by problem dało się rozwiązać w ten sposób.
      Jhamandas wpadł więc na pomysł, by "przeciąć" AC253 na dwa fragmenty i sprawdzić, czy można stworzyć dwie mniejsze nici peptydowe, które blokowałyby beta-amyloid w podobny sposób jak AC253. Podczas serii testów na genetycznie zmodyfikowanych myszach Kanadyjczycy odkryli dwa krótsze fragmenty AC253, które replikowały prewencyjne i regeneracyjne właściwości większego peptydu.
      Następnie naukowcy wykorzystali modelowanie komputerowe i sztuczną inteligencję do prac nad drobnocząsteczkowym lekiem. Zespół koncentruje się na wytworzeniu zoptymalizowanej doustnej wersji, tak by mogły się zacząć testy kliniczne na ludziach. Jhamandas podkreśla, że leki drobnocząsteczkowe są preferowane, bo taniej je wyprodukować, a poza tym mogą one być zażywane doustnie i łatwiej dostają się do mózgu z krwią.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po raz pierwszy naukowcom udało się zidentyfikować bardzo wczesny etap toksycznego oddziaływania beta-amyloidu na neurony. Poznanie przyczyny dysfunkcji komórkowej może pomóc w opracowaniu skutecznych metod terapii choroby Alzheimera (ChA).
      W mózgach pacjentów z ChA, u których rozwinęły się już objawy kliniczne, występują blaszki beta-amyloidu. W ramach wielu podejść terapeutycznych próbuje się je usuwać, ale z umiarkowanymi jak dotąd sukcesami.
      Kluczowe jest, byśmy wykrywali i leczyli chorobę o wiele wcześniej. Z tego powodu skoncentrowaliśmy się na hiperaktywnych neuronach, które występują na bardzo wczesnym etapie [choroby] - na długo przed pojawieniem się demencji - wyjaśnia prof. Arthur Konnerth z Uniwersytetu Technicznego w Monachium.
      Wskutek nadmiernej aktywacji inne neurony z obwodu stale dostają fałszywe sygnały, co prowadzi do upośledzenia procesów przetwarzania.
      Konnerth, jego doktorant Benedikt Zott i inni członkowie zespołu zidentyfikowali wyzwalacz tego procesu. Wyniki ich badań ukazały się w piśmie Science.
      Niemcy tłumaczą, że neurony komunikują się za pośrednictwem neuroprzekaźników. Do najważniejszych neuroprzekaźników pobudzających należy kwas L-glutaminowy. Jest on uwalniany do szczeliny synaptycznej. Później, by umożliwić transmisję kolejnych sygnałów, transmiter jest usuwany dzięki wychwytowi zwrotnemu, rozkładowi przez enzymy czy dyfuzji.
      Naukowcy odkryli, że w szczelinie synaptycznej hiperaktywnych neuronów zbyt długo występowały wysokie stężenia kwasu L-glutaminowego. Było to skutkiem działania beta-amyloidu, który blokował transport (wychwyt) przekaźnika z przestrzeni synaptycznej. Ekipa przetestowała ten mechanizm, posługując się cząsteczkami beta-amyloidu pozyskanymi z próbek pobranych od pacjentów oraz różnymi modelami mysimi. Każdorazowo uzyskiwano podobne rezultaty.
      Akademicy zaobserwowali, że za blokadę nie odpowiadają blaszki, ale wczesna forma rozpuszczalna β-amyloidu. Niemcy dodają, że początkowo beta-amyloid występuje w postaci monomerów, potem pojawiają się agregaty dimerów, a na końcu tworzą się dojrzałe włókna. Blokada zwrotnego wychwytu kwasu L-glutaminowego jest powodowana przez rozpuszczalne dimery.
      Nasze dane zapewniają klarowne dowody na szybki i bezpośredni toksyczny wpływ dimerów - podkreśla Benedikt Zott. Naukowcy chcą wykorzystać nowo zdobytą wiedzę, by jeszcze dokładniej zrozumieć komórkowe mechanizmy ChA i dzięki temu opracować nowe strategie leczenia wczesnych stadiów choroby.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Starsi pacjenci, którzy ze względu na raka prostaty przechodzą leczenie prowadzące do zmniejszenia stężenia testosteronu w surowicy (ang. androgen deprivation therapy, ADT), wydają się bardziej zagrożeni chorobą Alzheimera (ChA).
      Wcześniej badania dawały mieszane rezultaty odnośnie tego, czy ADT może się wiązać ze spadkiem formy poznawczej. W tym przypadku naukowcy podkreślają jednak, że autorzy publikacji z JAMA Network Open bazowali na dobrej narodowej bazie danych, a losy mężczyzn były monitorowane przez długi czas (średnio 8 lat).
      Stwierdzono, że w grupie nieco ponad 154 tys. starszych pacjentów ChA rozwinęła się u 13% przechodzących terapię antyandrogenową. Dla porównania, chorobę Alzheimera zdiagnozowano tylko u 9% osób poddawanych innej terapii bądź nieleczonych.
      Ryzyko demencji z powodu udarów i innych przyczyn okazało się jeszcze wyższe: taką diagnozę postawiono u 22% mężczyzn przechodzących ADT i u 16% innych pacjentów.
      W badaniu wykorzystano bazę danych amerykańskiego Narodowego Instytutu Nowotworów. Naukowcy z Uniwersytetu Pensylwanii skupili się na mężczyznach po siedemdziesiątce z miejscowo ograniczonym bądź zaawansowanym rakiem gruczołu krokowego, zdiagnozowanym między 1996 a 2003 r. Ich losy śledzono do 2013 r.
      Nie wiadomo, w jaki sposób ADT może się wiązać z formą poznawczą. Akademicy zauważają, że ADT może prowadzić do cukrzycy, która wiąże się z demencją. Oprócz tego terapia antyandrogenowa podwyższa ryzyko choroby serca i depresji, a one także mają wpływ na demencję.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Obecnie choroba Alzheimera jest nieuleczalna. Istnieje nieco leków, które czasowo poprawiają funkcjonowanie chorych, jednak żaden z nich nie powstrzymuje ani znacząco nie spowalnia postępów choroby. Wszystkie dotychczasowe próby farmakologicznego leczenia zawiodły.
      Tymczasem pojawiła się nadzieja na leczenie bez użycia środków chemicznych.
      W najnowszym numerze Cell czytamy o eksperymentach, w wyniku których w mózgach myszy z alzheimerem poddanych działaniu światła i dźwięku doszło do zmniejszenia liczby blaszek amyloidowych oraz splątków neurofibrylarnych.
      To fascynujący artykuł. I bardzo prowokacyjny pomysł. To nieinwazyjny, łatwy do zastosowania i tani sposób. Jeśli przynosiłoby to korzyści ludziom, byłoby cudownie, mówi neurolog Shannon Macauley z Wake Forest School of Medicine, która nie była zaangażowana w opisywane badania.
      Wszystko zaczęło się w 2015 roku, gdy neurolog Li-Huei Tsai, dyrektor The Picower Institute for Learning and Memory w MIT prowadziła eksperyment, którego celem było manipulowanie aktywnością mózgu myszy za pomocą błysków białego światła.
      Gdy duże grupy neuronów wspólnie oscylują, dochodzi do powstawania fal mózgowych. Tsai poddawała myszy działaniom światła o częstotliwości 40 Hz, czyli migającego 40 razy na sekundę. W odpowiedzi ich mózgach pojawiły się fale gamma o częstotliwości 40 Hz. Wówczas stało się coś niespodziewanego, o czym uczona przekonała się, gdy poddała mózgi myszy sekcji.
      Zauważyła wówczas, że zmniejszyła się w nich liczba blaszek amyloidowych i splątków neurofibrylarnych. To było coś niezwykłego. Stymulowanie za pomocą błyskającego światła wywołała silną odpowiedź mikrogleju. To komórki odpornościowe mózgu, które oczyszczają go z resztek i toksyn, w tym z amyloidu. W chorobie Alzheimera ich działanie jest upośledzone, jednak wydaje się, że światło przywraca im ich zdolności, mówi uczona.
      Proces oczyszczania przebiegł tylko w korze wzrokowej, gdzie mózg przetwarza informacje uzyskiwane ze światła. Uczona postanowiła sprawdzić, czy możliwe jest pobudzenie innych obszarów mózgu i do światła o częstotliwości 40 Hz dodała dźwięk podobny do kliknięć delfina, również o częstotliwości 40 Hz. Badane myszy umieszczono w pomieszczeniu, gdzie przez godzinę dziennie przez tydzień były poddawane działaniu zarówno światła jak i dźwięku. Okazało się, że liczba blaszek amyloidowych i splątków neurofibrynalnych zmniejszyła się nie tylko w korze wzrokowej i słuchowej, ale również w korze przedczołowej i w hipokampie.
      To jedna z najważniejszych informacji, gdyż są to centra uczenia się i pamięci. A liczba blaszek i splątków zmniejszyła się o 40–50 procent. To imponujące, mówi Macauley.
      Tsai poddała swoje myszy testom poznawczym. Miały one przyjrzeć się obiektom, które już wcześniej znały oraz takim, które widziały po raz pierwszy. Okazało się, że myszy, które nie było poddawane terapii za pomocą światła i dźwięku traktowały wcześniej widziany obiekt jak zupełnie nowy. To wskazuje na problemy z pamięcią, mówi Tsai. Z kolei myszy poddawane terapii spędziły na badaniu widzianego wcześniej obiektu o 1/3 czasu mniej niż myszy nieleczone. To niewiarygodne. Po raz pierwszy stwierdziliśmy, że nieinwazyjna stymulacja poprawiła funkcje poznawcze. Tego nie zrobił lek, przeciwciało czy cokolwiek innego. Tylko światło i dźwięk, mówi uczona.
      Naukowcy nie wiedzą, dlaczego uzyskali takie wyniki. Jedna z możliwych hipotez mówi, że w mózgach chorych na alzheimera mamy do czynienia z nieregularną aktywnością neuronów. Stymulacja za pomocą regularnych sygnałów może dostrajać mózg do odpowiedniej pracy.
      Uczeni nie wiedzą też, czy podobny efekt można będzie zauważyć przy innych częstotliwościach światła i dźwięku. I, co najważniejsze, nie wiedzą też, czy podobne skutki uda się uzyskać u ludzi.
      Li-Huei Tsai już pracuje nad odpowiedziami na te pytanie. Wraz z kolegą Edem Boydenem założyła firmę Cognito Therapeutics i rozpoczęła testy na ludziach. Na razie zauważono, że stymulacja światłem i dźwiękiem wydaje się zwiększać ilość fal gamma u zdrowych osób i nie występują żadne skutki uboczne. Nikt się nie pochorował, nikt się na nic nie skarżył. Jednak minie dużo czasu zanim będziemy mogli mówić o ewentualnych działaniach terapeutycznych. Jeśli ta metoda działa, to pierwsze potwierdzenie otrzymamy nie wcześniej niż po pięciu latach eksperymentów, zastrzega uczona.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...