Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Apple zostało pierwszą firmą, której giełdowa wartość przekroczyła bilion dolarów. Jeszcze w 1997 roku firma stała na skraju bankructwa, wartość jej akcji spadła poniżej 1 dolara, a cała firma była wyceniana na mniej niż 2 miliardy USD. Wtedy z pomocą przyszedł Microsoft, który wpompował w Apple'a 150 milionów USD i pomógł mu przetrwać ciężkie chwile.

Tamte trudne czasy koncern ma już dawno za sobą i od wielu lat jest gwiazdą świata IT. Wczoraj cena akcji Apple'a sięgnęła 207,04 USD i wówczas to całe przedsiębiorstwo było wyceniane na ponad bilion dolarów. Później akcje jeszcze zdrożały, osiągając poziom 208,32 USD, by następnie nieco spaść. Na zamknięciu giełdy akcje wyceniono na 207,39 USD, a kapitalizacja rynkowa koncernu wynosi obecnie 1,002 biliona USD. W bieżącym roku cena akcji koncernu z Cupertino zwiększyła się o 23%.

Koncernem założonym przez legendę IT, Steve'a Jobsa, zarządza od siedmiu lat Jim Cook. Od czasu gdy stanął na czele Apple'a przychody firmy zwiększyły się dwukrotnie, do 229 miliardów USD, a jej rynkowa kapitalizacja wzrosła czterokrotnie. W ciągu tych lat Cook dodał do rynkowej wartości Appla'e aż 600 miliardów dolarów. To kwota, która jest większa od każdej amerykańskiej spółki giełdowej, z wyjątkiem Amazona, Microsoftu i Alphabetu (Google). Mimo to Cook spotkał się z krytyką. Zarzuca się mu, że za jego czasów firma nie jest tak kreatywne jak za czasów Jobsa i nie pokazała żadnego nowego produktu, który zdobyłby popularność. To zaś pozostawia Apple'a uzależnionego głównie od jednego produktu – iPhone'a, zapewniającego firmie niemal 2/3 wpływów.

Koncern jest też krytykowany za to, że na zagranicznych kontach zgromadził ponad 250 miliardów dolarów. Cook tłumaczy, że firma działa legalnie i w interesie akcjonariuszy, gdyż gdyby pieniądze te zostały sprowadzone do USA, to zostałyby obłożone 35-procentowym podatkiem. Sytuacja uległa zmianie dopiero w bieżącym roku, gdy Kongres zaakceptował propozycję prezydenta Trumpa, zgodnie z którą zyski osiągana przez amerykańskie firmy za granicą, które trafią do USA, zostaną obłożone nie 35- a 15,5-procentowym podatkiem. Po zmianach w systemie podatkowym Apple sprowadził do USA niemal wszystkie pieniądze przetrzymywane za granicą i zapłacił 38 miliardów USD podatku. Firma miała dzięki temu dodatkowe pieniądze na wypłacenie 16-procentowej dywidendy, a 100 miliardów USD przeznaczyła na wykupienie własnych akcji, co dodatkowo podniosło ich cenę.

Apple zostało założone w kwietniu 1976 roku przez Steve'a Jobsa, Steve'a Wozniaka i Ronalda Wayne'a. Już rok póxniej ukazał się komputer Apple II. W grudniu 1980 roku następuje giełdowy debiut Apple'a. W kwietniu 1983 roku były menedżer PepsiCo, John Sculley, przyjmuje propozycję Jobsa i zostaje dyrektorem wykonawczym Apple'a. Kilka miesięcy później, na początku 1984 roku Jobs prezentuje komputer Macintosh. To pierwszy masowo sprzedawany komputer osobisty z myszką i interfejsem graficznym. We wrześniu 1985 roku dochodzi gwałtownych zmian. Steve Jobs odchodzi z zarządu Apple'a po tym, jak pozostali dyrektorzy opowiedzieli się po stronie Sculleya w jego sporze z Jobsem. Sculley rządzi Apple'm przez kolejne osiem lat. W lipcu dyrektorem wykonawczym Apple'a zostaje Michael Spindler, a John Sculley zostaje prezesem. Już w październiku, po słabych wynikach finansowych Apple'a, Sculley rezygnuje.

W lutym 1996 roku dochodzi do kolejnej zmiany na stanowisku kierowniczym. Po tym, jak dyrektor Spindler zaproponował sprzedaż Apple'a firmom Sun oraz IBM został pozbawiony stanowiska, a na jego miejsce przychodzi Gil Amelio. Już 10 miesięcy później Apple za 400 milionów dolarów kupuje firmę Next Software założoną przez Jobsa po odejściu z Apple'a. Jobs zgadza się pracować dla Apple'a jako doradca. W sierpniu 1997 roku Apple ogłasza, że przyjmie od Microsoftu 150 milionów dolarów, by firma mogła utrzymać się przy życiu. We wrześniu tego samego roku Steve Jobs zostaje tymczasowym dyrektorem wykonawczym firmy, a w maju następnego roku debiutują komputery iMac. Od stycznia 2000 roku Jobs zostaje stałym dyrektorem wykonawczym. Rok później debiutuje iPod, a Apple otwiera swoje pierwsze sklepy. W kwietniu 2003 roku startuje serwis iTunes. Początkowo mogą korzystać z niego tylko posiadacze urządzeń Apple'a. Sześć miesięcy później, w celu poszerzenia rynku, iTunes zostaje udostępnione osobom korzystającym z Windows.

W sierpniu 2004 roku Jobs informuje, że przeszedł operację raka trzustki. Rok później dyrektorem ds. operacyjnych zostaje Tim Cook. iPhone debiutuje w roku 2007, a rok później pojawia się sklep z aplikacjami dla smartfonu.

W 2009 roku Steve Jobs bierze półroczny urlop dla podreperowania zdrowia, a w tym czasie zastępuje go Cook. W styczniu 2010 roku Jobs prezentuje iPada. Dwanaście miesięcy później Jobs bierze bezterminowy urlop i znowu na zastępstwo wyznacza Cooka. Po pół roku Steve Jobs rezygnuje ze stanowiska dyrektora wykonawczego, nowym CEO zostaje Cook. Steve Jobs umiera w październiku 2011 roku.

W marcu 2012 roku Apple wypłaca pierwszą kwartalną dywidendę od 1995 roku. We wrześniu 2014 roku debiutuje Apple Watch, pierwszy nowy produkt Apple'a do śmierci Jobsa. W końcu w sierpniu 2018 roku rynkowa kapitalizacja Apple'a przekroczyła bilion dolarów.

Co prawda formalnie rzecz biorąc pierwszą firmą, której rynkowa wartość wyniosła bilion dolarów była PetroChina podczas debiutu giełdowego z 2007 roku, jednak w tym przypadku trudno mówić tutaj o rzeczywistej wycenie rynkowej, gdyż szacunki wartości opierały się na wycenie 21 miliardów akcji H na giełdzie w Hongkongu (ich wartość nigdy nie przekroczyła 500 milionów USD) i 4 miliardów akcji A z giełdy w Szanghaju. Kolejnych 158 miliardów akcji A pozostawało w rękach China National Petroleum Corporation, nie były więc dostępne w obrocie, jednak liczono je do giełdowej wyceny spółki.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mało istotna informacja. Równie dobrze można wyemitować 100 miliardów akcji po 1 grosz i sprzedać miliardowi ludzi, po 100 akcji na osobę (każdy zapłaciłby w sumie tylko 1 zł), co da kapitalizację 1 mld zł. Firma to bankrut o olbrzymiej kapitalizacji. Dlatego jedyną sensowną informacją jest wartość 1 akcji, a nie kapitalizacja (podobnie jak PKB per capita, a nie sam poziom PKB).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapominasz o jednym "drobiazgu". Musiałbyś znaleźć miliard ludzi, którzy będą chcieli je kupić za złotówkę. Tak zwane rozwodnienie akcji. Cena jednej akcji ma sens w stosunku do zysku, do wartości księgowej i w kontekście kapitalizacji (oczywiście trochę upraszczając). Sama cena jednej akcji nie mówi nic, ponieważ akcja kosztująca np. 1000 zł może być bardziej atrakcyjna cenowo dla inwestora niż akcja kosztująca 1 zł. No chyba, że przez wartość jednej akcji nie postrzegasz jej ceny, tylko jej cenę w stosunku do wspomnianych wcześniej wartości. Wtedy jednak wracamy do odniesień o których wcześniej pisałem.

Edited by wilk
Nie odpowiadamy cytatem całego artykułu/posta.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 hours ago, raweck said:

Musiałbyś znaleźć miliard ludzi, którzy będą chcieli je kupić za złotówkę.

Załóżmy, że Kościół Katolicki to firma o kapitalizacji 1 mld zł. Ludzie z całego świata chodzą co tydzień do tej firmy i płacą na tacę 1 zł. Miliard zł szybko się uzbiera. Firma jest bezwartościowa, jej akcje mogą być sprzedawane po 1 gr, a jednak kapitalizacja może być największa na świecie. Jednak częstszym przykładem jest właśnie rozwadnianie kapitału poprzez nowe emisje akcji - inwestorów przyciąga się coraz niższymi cenami emisyjnymi, aż do teoretycznie 1 grosza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli potrafią zebrać ludzi z całego świata i uzbierać miliard złotych, to firma nie jest bezwartościowa. Oznacza to, że mają ogromny autorytet. Sama cena akcji (np. 1gr) nic nie mówi. Dopiero cena w powiązaniu z ilością sprzedawanych akcji ma znaczenie. Zauważ, że przy emisji akcji jest coś takiego jak prawo poboru, a konkretnie mam tu na myśli wartość tego prawa. Dzięki czemu przy sprzedaży nowej akcji za 1gr nie tracą (w odniesieniu do wartości posiadanych akcji) aktualni akcjonariusze.

Edited by wilk
Nie odpowiadamy cytatem całego artykułu/posta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tu już wchodzimy w polemikę czym jest wartość. Wg ciebie Kościół jako firma ma wartość, bo potrafił przyciągnąć do siebie wielu zwolenników. Wg mnie to sekta, która potrafiła omamić ludzi, po to, aby wyciągać od nich pieniądze. Wg ciebie sam fakt, że ludzie kupują, to znaczy, że dobro ma wartość. A to oznacza, że zrównujesz wartość z ceną albo wartością rynkową. Wg mnie dobro może nie mieć prawdziwej wartości wewnętrznej, a może mieć wartość rynkową spowodowaną np. oszustwem. Nie rzadko słyszymy, że dana firma oszukiwała, udając, że zarabia. Gdy ta informacja wychodzi na światło dzienne, wartość rynkowa natychmiast nurkuje. Ponieważ informacja została zatajona, to obiektywnie wartość wewnętrzna musiała być już wcześniej niższa, a zrównała się dopiero z wartością rynkową po odtajnieniu informacji.

W podanym przykładzie nie ma wątpliwości, że istnieje różnica między wewnętrzną wartością a rynkową. Problem zaczyna się, gdy zwiększamy przedział czasu pomiędzy powstaniem informacji ("w firmie dzieje się źle" albo "doimy frajerów; oni myślą, że my coś produkujemy") a ujrzeniem przez nią światła dziennego. Przykładowo była sobie firma Petrolinvest, której jedna akcja w 2007 kosztowała 5500 zł, wszystkich akcji było 367 tys. W 2016 r. jedna akcja kosztowała już tylko 2 zł, a liczba wszystkich akcji 15 mln. I teraz - wg ciebie w 2007 ona była wartościowa, bo istniał na nią popyt. Wg mnie był to jeden wielki szwindel (dowodem na to jest fakt, że spółka została ukarana przez KNF kwotą 800 tys. zł kary i bezterminowo wykluczona z obrotu giełdowego).  Tak samo należy patrzeć na Kościół - to mafia, która potrafi dobrze ukrywać swoje zamiary. Jeżeli jednak jest tak jak ja mówię, że jest bezwartościowa, to prędzej czy później upadnie i można powiedzieć, że swoimi oszuustwami doprowadziła do przepaści pomiędzy jej "wartością rynkową" a "wartością wewnętrzną".

Edited by mankomaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.08.2018 o 22:37, mankomaniak napisał:

Dlatego jedyną sensowną informacją jest wartość 1 akcji, a nie kapitalizacja

Tak. Jak 1 akcja firmy X kosztuje 200zł, a potem następuje podział akcji i każdy, kto miał jedną akcję za 200zł teraz ma 2 akcje po 100zł to znaczy, że realna wartość firmy spadła 2-krotnie?

Moim zdaniem w rzeczywistości był to zabieg czysto księgowy po to by poprawić płynność obrotu akcjami i nie wpłynęło to w żaden sposób na wartość firmy.

Po co firmy wypuszczają milion akcji po 10zł jak mogą wypuścić 10 akcji po 1mln zł każda? Efekt finansowy ten sam, a "wartość firmy" według @mankomaniaka wyższa wielokrotnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.08.2018 o 21:12, mankomaniak napisał:

Wg ciebie Kościół jako firma ma wartość, bo potrafił przyciągnąć do siebie wielu zwolenników. Wg mnie to sekta, która potrafiła omamić ludzi, po to, aby wyciągać od nich pieniądze.

Oczywiście, że ma wartość. Jest opiniotwórcza, potrafi wywierać wpływ na wielu ludzi. To jest obiektywna wartość choćby dla działów marketingu, PR, polityków. Firmy i nie tylko firmy płacą za taki "towar" duże pieniądze. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego?

W dniu 7.08.2018 o 21:12, mankomaniak napisał:

Wg ciebie sam fakt, że ludzie kupują, to znaczy, że dobro ma wartość.

Oczywiście, że tak. Czym jest wartość według ciebie? Wartość wynika z tego ile ktoś w danym momencie chce za to zapłacić. Ile jest warty litr wody? Na czystym brzegu jeziora Bajkał pewnie nic. Na środku Sahary nawet czyjeś życie, jeżeli nawet nie jest bezcenna. Wartość zależy od stosunku popytu do podaży, która może zmieniać się w czasie, przestrzeni i relacjach podmiotów.

W dniu 7.08.2018 o 21:12, mankomaniak napisał:

Przykładowo była sobie firma Petrolinvest, której jedna akcja w 2007 kosztowała 5500 zł, wszystkich akcji było 367 tys.

I tutaj jesteś w błędzie. Firma była dużo warta tylko poprzez swoją kapitalizację. Jej akcje były dużo warte, ponieważ popyt na te akcje przewyższał podaż. Jeżeli miałeś akcje, to mogłeś je w takiej cenie sprzedać. To była realna wartość tych akcji w danym momencie czasowym. Niekoniecznie firmy. Na pewno wiesz, że nie ma jednej wartości firmy. Jest na przykład wartość księgowa. Jest odniesienie kapitalizacji do zysku. Można by dalej wymieniać. To wszystkie elementy wynikają z tego, że nie ma jednej obiektywnej wartości. Wszystko zależy od tego przez pryzmat czego spojrzymy na firmę. To, że firma ma potencjał, nie znaczy, że z niego skorzysta. To czy uda się z tego skorzystać może zależeć od wielu czynników, takich jak ludzie zarządzający, ale także zachowań rynku. Nie wiesz, możesz tylko zgadywać z jakim prawdopodobieństwem może się to udać i przełożyć to na własną wycenę danej firmy. Na giełdzie generalnie pesymiści sprzedają optymistom.

W dniu 7.08.2018 o 21:12, mankomaniak napisał:

Tak samo należy patrzeć na Kościół - to mafia, która potrafi dobrze ukrywać swoje zamiary. Jeżeli jednak jest tak jak ja mówię, że jest bezwartościowa, to prędzej czy później upadnie i można powiedzieć, że swoimi oszuustwami doprowadziła do przepaści pomiędzy jej "wartością rynkową" a "wartością wewnętrzną".

Mafia działa wbrew prawu. Jeżeli widzisz, że łamie prawo zgłoś to. Prawo powinno być egzekwowane od wszystkich. W kościołach bywam raczej tylko zwiedzając je jako elementy historii ludzkości. Co nie znaczy, że czasem nie wezmę udziału w jakimś nabożeństwie dotyczącym moich znajomych. Ateista chyba nie ma zakazu pojawienia się na mszy świętej? Co więcej, czasem rzucę też coś na tacę. W końcu dla ateisty, to rodzaj wydarzenia kulturalnego, to jeżeli mogę, dlaczego nie miałbym zapłacić za opcjonalny bilet wstępu?

Jeżeli instytucja kościoła kiedyś upadnie, to nie będzie to oznaczało, że nie miał on wartości. Dla wielu wykonał konkretną pracę. Czy sól jest dużo, czy mało warta? Wiesz, że w XIV wieku była nazywana białym złotem? Wiesz, że była przyczyną wielu konfliktów, płacono solą, wymierzano kary przeliczane na ilość soli? Ile musisz zapłacić obecnie za sól w sklepie? Kosztuje grosze, prawda? Czy to znaczy, że sprzedający ją kiedyś byli mafijnymi oszustami?

Edited by raweck

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 hours ago, pogo said:

Tak. Jak 1 akcja firmy X kosztuje 200zł, a potem następuje podział akcji i każdy, kto miał jedną akcję za 200zł teraz ma 2 akcje po 100zł to znaczy, że realna wartość firmy spadła 2-krotnie?

A skąd takie błędne wnioski? To uprośćmy sprawę. Duży dom kosztuje X zł, a mały dom 0.5*X zł. Który dom jest bardziej wartościowy? Wiadomo, że trzeba doprecyzować co rozumiemy przez wartość. Można byłoby powiedzieć, że duży dom jest droższy, więc jest bardziej wartościowy. Ktoś może uważać, że skoro jest większy, to jest lepszy. Ale nie może porównać jakości obu domów. Natomiast gdy ja mówię o wartości, to myślę o jakości. Aby móc porównywać jakości, trzeba doprowadzić do porównywalności oba domy, czyli trzeba znaleźć wspólną miarę. Tą miarą może być jednostka m^3. Czyli dzielimy objętość obu domów przez liczbę m^3. Dostajemy cenę za 1 m^3. teraz już można oba domy porównać jakościowo.

W ten sposób możemy porównać wszystkie domy i obiektywnie ustalić cenę jednostkową każdego (powiedzmy wspólna teoretyczna wycena). Ale w tym momencie wychodzi pogo, który zamienia jednostkę m^3 na cm^3. Skoro pogo tak zamotał sprawę, to teraz rzeczoznawcy muszą zamieniać wycenę na cm^3, co oczywiście spowoduje, że matematycznie cena jednostkowa spadnie. Ale to nie znaczy wcale, że jakościowo dom stał się gorszy, jego kapitalizacja się nie zmieniła.

Wracając do akcji, sytuacja jest taka, że każda spółka ma inną miarę, jedni wybrali więcej akcji (cm^3), inni mniej (m^3). Dlatego takie porównywanie cen akcji jest bezsensowne. Napisałem, że tylko wartość jednej akcji ma sens, dlatego że kapitalizacja wynika bezpośrednio z wielkości kapitału własnego spółki. A wysokość kapitału własnego wynika z tego, ile zarząd chce pozyskać funduszy na rozwój. Po oszacowaniu tej kwoty, zarząd wycenia jedną akcję firmy. Następnie dzieli potrzebny kapitał własny przez cenę 1 akcji. Dostaje liczbę akcji. I stąd doskonale widać, że sama kapitalizacja nie mówi nic o jakości spółki. To umożliwia dopiero wycena akcji.

Nie można więc porównywać akcji dwóch firm, jeśli liczba akcji jest inna. Aby móc to zrobić, trzeba znowu znaleźć wspólną miarę, np. podzielić cenę akcji przez zysk przypadający na 1 akcję. Dopiero taka metoda umożliwia porównanie jakości dwóch firm.

8 hours ago, raweck said:

Oczywiście, że ma wartość. Jest opiniotwórcza, potrafi wywierać wpływ na wielu ludzi. To jest obiektywna wartość choćby dla działów marketingu, PR, polityków. Firmy i nie tylko firmy płacą za taki "towar" duże pieniądze. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego?

Nie jest obiektywna. Powiedzmy, że przyjdzie jakaś opozycja kościelna i zacznie głosić, że ksiądz = pedofil

 

. Nieważne, że będzie to kłamstwo, ale będzie rozpowszechniane dzień i noc, tak że ludzie zaczną w to wierzyć. Wg ciebie to ta opozycja ma wartość, bo potrafi dobrze kłamać. Pisałem już, że nie zgadzam się z twierdzeniem, że taka organizacja nie ma wartości, bo opiera swoją działalność na kłamstwie. Podobnie jest z Kościołęm. Gdy kłamstwo zostanie zrozumiane przez ludzkość, Kościół upadnie. Dziś jest wydmuszką bez wartości wewnętrznej.

8 hours ago, raweck said:

Wartość wynika z tego ile ktoś w danym momencie chce za to zapłacić. (...) Wartość zależy od stosunku popytu do podaży, która może zmieniać się w czasie, przestrzeni i relacjach podmiotów. (...) Jej akcje były dużo warte, ponieważ popyt na te akcje przewyższał podaż.

Pisałem, że mogą być różne definicje wartości. Ja mam na myśli "wartość wewnętrzną", jakość firmy, reputację oraz jej potencjał, a nie to ile ktoś chce za to teraz zapłacić. Podałem ci przykłady, kiedy wartość wewnętrzna różni się od wartości rynkowej. Masz ograniczony horyzont myślowy skoro muszę to samo powtarzać.

8 hours ago, raweck said:

Ile jest warty litr wody? Na czystym brzegu jeziora Bajkał pewnie nic. Na środku Sahary nawet czyjeś życie, jeżeli nawet nie jest bezcenna.

A jeśli ktoś na tej Saharze ma halucynacje i widzi jezioro? To wartość wody od razu spada? Woda to prymitywny (Korwinowski) przykład, bo bo można ją dotknąć i poczuć, a wycena firmy dotyczy jej przyszłości i zamglonych prognoz wyników, które nigdy nie są pewne.

8 hours ago, raweck said:

Ile musisz zapłacić obecnie za sól w sklepie? Kosztuje grosze, prawda? Czy to znaczy, że sprzedający ją kiedyś byli mafijnymi oszustami?

To tylko oznacza, że kiedyś sól była dobrem rzadkim, a jednocześnie pozostała użyteczna (nic ją nie wyparło). Tymczasem nauka całkowicie wyparła poglądy/dogmaty kościelne, które w dzisiejszych czsach są po prostu archaiczne, niepotrzebne, wręcz szkodliwe.

52 minutes ago, mankomaniak said:

Pisałem już, że nie zgadzam się z twierdzeniem, że taka organizacja nie ma wartości, bo opiera swoją działalność na kłamstwie.

Nie mogę edytować. Miało być oczywiście, "że taka organizacja ma wartość".

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, mankomaniak napisał:

Duży dom kosztuje X zł, a mały dom 0.5*X zł. Który dom jest bardziej wartościowy?

Duży. Za jego wartość mogę kupić dwa małe.

2 godziny temu, raweck napisał:

Ta dyskusja przestała już być merytoryczna..

 

Oj tam :D Może to tylko sokratejska prowokacja?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
34 minuty temu, Jajcenty napisał:

Oj tam :D Może to tylko sokratejska prowokacja?

Poczułbym się dużo lepiej, gdyby to była prowokacja... Szanse na to są chyba takie jak na kupienie akcji Kościoła. Swoją drogą to mógłby być ciekawy pomysł na scenariusz filmowy: prywatyzacja Kościoła. Emisja akcji w celu utworzenia nowych ośrodków misjonarskich. Budowa szkół i szpitali. Pozyskanie nowych wiernych. Wykształceni i pod opieką medyczną generują wyższe PKB dzieląc się nim na tacy, generując kasę na dywidendę. Tylko, że w rzeczywistości takie emisje akcji faktycznie mają miejsce. Niebieski Depozyt Papierów Wartościowych skrzętnie rejestruje kto dorzucił się jakim procentem swojego wdowiego grosza. Dywidenda zostanie wypłacona po śmierci...

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 9.08.2018 o 20:25, mankomaniak napisał:

Tymczasem nauka całkowicie wyparła poglądy/dogmaty kościelne, które w dzisiejszych czsach są po prostu archaiczne, niepotrzebne, wręcz szkodliwe.

Jaki na przykład dogmat wyparła? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, mankomaniak napisał:

Brawo. Może nawet kupisz 10 zdewastowanych.

A cóż to ma do rzeczy? Złotówka jest więcej warta niż 99 groszy, z tego samego powodu ruina domu za 300 tys jest jest mniej warta od czterech ruin po100 tys. Zakładam, że cena dąży do wartości.  Zły to kupiec dla którego 5 zł jest więcej warte niż 5*1zł. Postulowana przez Ciebie "gęstość wartości zł/m3" jest bezużyteczna w porównaniu ofert sprzedaży. Trudno tym sposobem porównać kawalerkę w Warszawie z penthausem w Sosnowcu. I tak zażądasz informacji o pojemności żeby dokonać mnożenia i dopiero będziesz mógł porównać cenę->wartość.

Share this post


Link to post
Share on other sites
50 minutes ago, Jajcenty said:

Złotówka jest więcej warta niż 99 groszy,

Nieprawda. 99 groszy otrzymane dziś jest więcej warte niż 1 zł otrzymany za kilka lat. Nominalnie jest prawie tyle samo, ale ekonomicznie już nie. Podobnie 1 dom w dobrym stanie może być więcej wart niż 10 zdewastowanych domów (pod warunkiem, że lokalizacja jest porównywalna). Tylko co z tego, skoro ja o tym w ogóle nie mówię. Przecież wiadomo, że gdy weźmiemy 100 albo więcej zniszczonych budynków to ich sumaryczna wartość będzie w końcu większa od 1 nowego. Ja mówię o wartości wewnętrznej, która zależy od jakości i lokalizacji budynku, a nie od wielkości.

1 hour ago, Jajcenty said:

Postulowana przez Ciebie "gęstość wartości zł/m3" jest bezużyteczna w porównaniu ofert sprzedaży.

Dzielisz włos na czworo. To był przykład teoretyczny. W praktyce wystarczy jednostka m2.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, mankomaniak napisał:

Tutaj autor większość chyba wymienił: http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3471

Nie interesują mnie brednie i proszę się bredniami nie zasłaniać.

Pytanie jest proste i dotyczy Twojej wypowiedzi. Jaki dogmat wyparła nauka?

31 minut temu, mankomaniak napisał:

Nieprawda. 99 groszy otrzymane dziś jest więcej warte niż 1 zł otrzymany za kilka lat

Przeważnie jest. Nie musi tak być zawsze.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple oskarża Google'a o próbę wywołania strachu u wszystkich użytkowników iPhone'ów poprzez rozpowszechnianie fałszywej informacji jakoby doszło do wielkiego ataku na iPhone'y.
      Przypomnijmy, że na przełomie sierpnia i września google'owski Project Zero poinformował o odkryciu licznych witryn, które prowadzą szeroko zakrojone ataki na iPhone'y. Tymczasem, jak informuje rzecznik prasowy Apple'a Fred Sainz, atak był prowadzony na niewielką skalę, a badacze Google'a znaleźli zaledwie kilka witryn skierowanych do zamieszkującej Chiny mniejszości ujgurskiej, które atakowały swoich użytkowników.
      Wystarczy odwiedzić witrynę, by zostać zaatakowanym, napisał na blogu Project Zero jeden z pracowników Google'a Ian Beer. Udany atak pozwalał na ustalenie lokalizacji telefonu oraz kradzież zdjęć i haseł. Beer dodał, że ataki są prowadzone od co najmniej dwóch lat.
      Apple nie zaprzecza tym informacjom, jednak zauważa, że przedstawiciele Google'a pominęli ważne informacje. Po pierwsze ataki trafały dwa miesiące, nie dwa lata. Po drugie, były prowadzone przeciwko mniejszości ujgurskiej w Chinach, co wskazuje na działania chińskiego rządu, i nie można ich nazwać szeroko zakrojonymi. Ponadto, jak twierdzi Apple, te same witryny atakowały też użytkowników Windows i Androida, ale Google o tym nie wspomniał. Przedstawiciele Google'a tłumaczą, że nic nie wiedzieli o atakach na Androida.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple prowadzi zaawansowane rozmowy w celu odkupienia od Intela jego wydziału zajmującego się produkcję układów scalonych do smartfonów, poinformowały anonimowe źródła na łamach The Wall Street Journal. Jeśli transakcja dojdzie do skutku Apple zyska kontrolę nad rozwojem i produkcją krytycznych elementów iPhone'a.
      Negocjacje, które mogą zakończyć się porozumieniem już w przyszłym tygodniu, obejmują zakup portfolio patentów oraz pracowników. Transakcja może być warta miliard dolarów lub nawet więcej. Oczywiście w przypadku tak wielkich firm jak Apple i Intel prognozy co do kwoty transakcji mogą znacząco odbiegać od rzeczywistości, jednak tak czy inaczej jeśli oba koncerny dojdą do porozumienia – a wszystko na to wskazuje – będzie to wydarzenie ważne i z finansowego, i ze strategicznego punktu widzenia.
      Apple zyska patenty oraz doświadczonych pracowników, którzy od wielu lat pracują m.in. nad rozwojem technologii 5G. Przejęcie tych ludzi i patentów może zaoszczędzić Apple'owi wiele lat pracy. Apple nie od dzisiaj pracuje nad zwiększeniem smartfonów. Zmiana strategii jest konieczna w obliczu globalnego zmniejszenia wzrostu sprzedaży tych urządzeń. Dlatego też firma od dawna zatrudnia inżynierów i ogłosiła, że w samym San Diego zatrudni kolejnych 1200 osób.
      Dla Intela pozbycie się wydziału produkcji układów scalonych dla smartfonów również będzie korzystne. Wydział ten to poboczna działalność firmy, która dodatkowo obciąża ją finansowo. Anonimowe źródła twierdzą, że firma traci na nim około 1 miliarda dolarów rocznie i nie chce rozwijać się w tym kierunku. Intel chce wyjść z rynku smartfonów, jednak ma zamiar kontynuować prace nad 5G na rynek innych urządzeń.
      Wiadomo też, że Intel i Apple prowadzą rozmowy od niemal roku. Toczyły się one ze zmiennym szczęście. Doszło nawet do ich zawieszenia, gdy w kwietniu Apple podpisał wieloletnią umowę z Qualcommem na dostawę modemów do smartfonów.
      Przypomnijmy, że Intel kupił wydział produkcji modemów od Infineona w 2011 roku. Firma od ponad dekady pracuje nad 5G, jednak nie widzi możliwości zarobienia na tym przedsięwzięciu. Rozmowy Apple–Intel rozpoczęły się po odejściu prezesa Intela Briana Krzanicha, który stawiał na modemy dla smartfonów i uważał, że technologia 5G przyniesie w przyszłości duże zyski.
      Apple stopniowo przejmuje coraz większą kontrolę nad całością produkcji iPhone'ów. W ubiegłym roku firma za 600 milionów dolarów kupiła 300 inżynierów oraz zakłady produkcyjne od Dialog Semiconductor, producenta chipów zarządzających bateriami w iPhone'ach. Tradycyjnie Apple nie chciało zawierać dużych umów na dostawę podzespołów. Firma wolała przejąć rocznie 15–20 małych przedsiębiorstw, których technologię dało się łatwo zintegrować z jej własną. Jednak spowolnienie na rynku smartfonów spowodowało, że Apple stało się bardziej otwarte na większe umowy. Dotychczas największym przejęciem firmy jest zakup za 3 miliardy dolarów firmy Beats Electrnics, któreg dokonano w 2014 roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Xiaolang Zhang od 2015 roku pracował dla Apple'a nad projektem autonomicznego samochodu, gdzie był odpowiedzialny za projekt i wykonanie płyty głównej analizującej dane z czujników. Pod koniec kwietnia Zhang poinformował swojego przełożonego, że rezygnuje z pracy i wraca do Chin, by być bliżej matki. Powiedział też, że ma zamiar podjąć pracę z chińskim startupie. Jako, że w czasie rozmowy Zhang udzielał wymijających odpowiedzi, przełożony poprosił osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w Apple'u, by przyjrzały się pracy mężczyzny. Okazało się, że w ciągu kilku ostatnich dni przed rezygnacją aktywność Zhanga w firmowym intranecie znacznie się zwiększyła.
      Gdy do dzieła przystąpiło FBI okazało się, że Zhang pobrał z firmowej sieci liczne dokumenty i wgrał je na laptop żony. Dokumenty zawierały schematy inżynieryjne, techniczne materiały referencyjne oraz raporty techniczne. W trakcie przesłuchania mężczyzna przyznał się też do kradzieży m.in. dwóch płyt głównych oraz serwera laboratorium.
      Śledztwo wykazało również, że mimo ścisłych zasad bezpieczeństwa, dostęp do poufnych materiałów jest w Apple'u rozdawane lekką ręką. Zasady Apple'a mówią, że pracownicy mają dostęp tylko do tych materiałów, których potrzebują do pracy. Tymczasem, jak poinformowało FBI, około 5000 pracowników Apple'a miało dostęp do materiałów związanych z produkcją autonomicznego pojazdu, z czego 2700 osób mogło korzystać z jednej lub więcej poufnych baz danych tego projektu.
      Zhang został zatrzymany na lotnisku w San Jose, gdy w ostatniej chwili kupił bilet do Chin. Prokuratura zarzuca mu kradzież tajemnicy handlowej oraz próbę wywiezienia jej do Chin.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wielu użytkowników produktów Apple'a nie zdaje sobie sprawy z faktu, że korzystając ze streamingu plików dźwiękowych za pośrednictwem aplikacji na iPhone'a czy iPada, płacą nawet o 30% więcej za te same usługi, niż użytkownicy innych platform.
      Miłośnicy produktów firmy z Cupertino mogą więc zaoszczędzić do 30%, jeśli zrezygnują z obecnych subskrypcji i ponownie je wykupią, ale tym razem zapisując się za pośrednictwem przeglądarki, a nie specjalnej aplikacji. Wyższe opłaty naliczane są m.in. przez serwisy Youtube Music, YouTube Premium, Deezer czy Amazon Prime. Dzieje się tak, gdyż Apple pobiera od tych serwisów 30-procentową prowizję od sprzedaży subskrypcji dokonanej za pośrednictwem aplikacji z App Store.
      Z tego też powodu, wielu użytkowników Apple'a uważa, że większość serwisów ze stremingiem muzycznym jest droższych od Apple Music. Tymczasem zwykle miesięczna subskrypcja kosztuje w nich 9,99 USD, a tylko ci, którzy wykupili ją za pośrednictwem aplikacji z App Store płacą więcej, gdyż właściciele tych serwisów muszą oddawać część pieniędzy Apple'owi.
      Na przykład przeciętny użytkownik Youtube Music płaci za pojedynczą subskrypcję 9,99 USD miesięcznie, a osoba, która korzysta z aplikacji Apple'a płaci 12,99 USD. W przypadku wykupienia subskrypcji rodzinnej różnica jest jeszcze większa i ma się jak 14,99 do 19,99. Tak więc każdego roku taki klient, często o tym nie wiedząc, płaci Apple'owi 60 USD za to, że słucha muzyki z serwisu firmy niepowiązanej z Apple'em.
      Jedynym dużym serwisem, który prowadzi inną politykę jest Spotify. Nie można doń się już zapisać za pośrednictwem aplikacji z App Store. Ci, którzy zrobili to zanim Spotify zmieniło zasady mogą zaoszczędzić około 3 dolarów miesięcznie, jeśli zrezygnują z subskrypcji i ponownie zapiszą się na nowych zasadach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dell Technologies, największa na świecie prywatna firma technologiczna, ma zamiar ponownie stać się firmą publiczną. Przedstawiciele koncernu ogłosili, że po pięciu latach chcą wrócić na giełdę.
      Firma wróci na giełdę wykupując swoje akcje oznaczone (tracking stock), DVMT, za kwotę 21,7 miliarda USD. Akcje te, warte w piątek 17 miliardów dolarów, to akcje VMware, w którym Dell ma większościowe udziały. Ich posiadaczom zaoferowano gotówkę i akcje wracającego na giełdę Della. W ramach umowy VMware wypłaci udziałowcom 11 miliardów dolarów w ramach specjalnej dywidendy, a Dell dołoży własne akcje, lub gotówkę, by pokryć różnicę pozostającą do 21,7 miliarda dolarów.
      Przed pięciu laty założyciel firmy, Michael Dell, oraz fundusz inwestycyjny Silver Lake Management, wycofali firmę z giełdy, m.in. po to, by uniezależnić się od udziałowców w czasach, w których rynek pecetów przeżywał kryzys. Mogli też w spokoju zmienić profil firmy, rozszerzając wydziały odpowiedzialne za usługi i produkcję oprogramowania.
      Akcje oznaczone zostały wyemitowane w 2016 roku, by zdobyć pieniądze na warte 67 miliardów dolarów przejęcie firmy EMC Corp. Wówczas było to największe przejęcie w dziejach IT, a operacja ta trzykrotnie zwiększyła zadłużenie Della. EMC miało większościowe udziały w VMware, które zostały przejęte przez Della. Pozostała część VMware była przedmiotem obrotu giełdowego, podobnie jak akcje oznaczone DVMT.
      Dell, który niegdyś zajmował się produkcją pecetów, znacznie powiększył swoją ofertę. Firma wytwarza serwery, sprzęt do pamięci masowej, sprzęt sieciowy, a dzięki akwizycji EMC ma też bogatą ofertę software'ową.
      Firma jest wciąż zadłużona na około 50 miliardów dolarów.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...