Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Rozszerzający się wszechświat nie pozbawi astronomów pracy

Recommended Posts

Astrofizycy zgodnie przyjmują, że np. za miliard lat ich koledzy po fachu nie będą w stanie obserwować pozostałości po Wielkim Wybuchu, nie będą dysponowali bowiem dowodami, jakie my już znaleźliśmy i możemy jeszcze znaleźć.

Jak wiemy, wszechświat się rozszerza, galaktyki oddalają się od siebie, a stosunkowo niedawno odkryto mikrofalowe promieniowanie tła - pozostałość po Wielkim Wybuchu.

Jednak za miliard lat wszystkie galaktyki oddalą się od siebie tak bardzo, że znajdą się poza obserwowalnym horyzontem, mikrofalowe promieniowanie tła ulegnie olbrzymiemu rozproszeniu i będzie niewykrywalne. Droga Mleczna zderzy się z galaktyką Andromedy, tworząc Mlecznomedę, tworząc jedną galaktykę, a wiele z jej gwiazd, w tym Słońce, przestanie istnieć.

Jednak teoretyk Avi Loeb z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics uważa, że nawet bez mikrofalowego promieniowania tła i bez widocznych galaktyk, możliwe będzie badanie rozszerzania się wszechświata i poznawanie jego przeszłości. Astronomowie z Mlecznomedy będą mogli używać w swojej pracy najdalszych dostępnych im źródeł światła, czyli superszybkich gwiazd.

Loeb mówi, że co mniej więcej 100 000 lat podwójny układ gwiazd znajduje się zbyt blisko czarnej dziury w centrum galaktyki. Jej obecność powoduje, że układ zostaje rozerwany, jedną gwiazdę wchłania czarna dziura, a druga jest odrzucana z prędkością ponad 1,6 miliona kilometrów na godzinę. To wystarczająco szybko, by opuścić galaktykę. Gdy już gwiazda znajdzie się na tyle daleko, że nie będzie działała na nią grawitacja galaktyki, będzie przyspieszana przez rozszerzanie się wszechświata. Jeśli w przyszłości astronomowie będą dysponowali odpowiednimi instrumentami, to dzięki takim gwiazdom zmierzą tempo ekspansji wszechświata. Badając takie superszybkie gwiazdy będą w stanie stwierdzić, kiedy powstała galaktyka, obliczyć wiek wszechświata i odnaleźć podstawowe parametry kosmologiczne. Będą zatem mogli, tak jak ma to miejsce obecnie, tworzyć teorie podobne do modelu Lambda-CDM.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiadomo czy nasz genialny gatunek sam się nie unicestwi a oni machają dziesięciocyfrową tabliczką...trochę się chłopcy zagalopowali.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drobna uwaga z mojej strony do tych rewelacji. Czarna dziura w kosmosie, to miejsce, w którym występuje brak materii będącej środowiskiem do przemieszczania się fal elektromagnetycznych. Dowód, to dotarcie żaglowca słonecznego Ikaros  w pobliże Wenus, świadczące, że światło nie miało żadnego wpływu na podróż żaglowca, że fala elektromagnetyczna nie ma własności korpuskularnych. Dowód, to ustalenie przez sondy kosmiczne, że grawitacja ziemska jest największa nad górami, to ustalenie, iż w jaskiniach grawitacja zmniejsza się w głąb a nie zwiększa, więc w środku gwiazd i planet przyciąganie grawitacyjne ze wszystkich stron  się równoważy i jest zerowe. Nie ma więc żadnych sił fizycznych powodujących rzekome zapadanie się gwiazd w czarne dziury.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jednak za miliard lat wszystkie galaktyki oddalą się od siebie tak bardzo, że znajdą się poza obserwowalnym horyzontem, mikrofalowe promieniowanie tła ulegnie olbrzymiemu rozproszeniu i będzie niewykrywalne.

 

Bardzo ciekawe i pouczające rozważania jak będzie wyglądał Kosmos za 10^9. Ale rozważania co będzie można badać.... Jaki poziom tła mikrofalowego będzie mierzalny... Jeśli zakładamy przeciętną trwałość cywilizacji na 10^5 lat to zgoda. Ale śmiem twierdzić że cywilizacja mająca za sobą 10^9 lat rozwoju będzie typu VII w skali Asimova i nikt nie będzie jej mówił co moze a czego nie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też mnie zastanowiło to Słońce, raczej ma przed sobą jakieś 5 mld lat. Dalej, to co dziś jest nie mierzalne, już nawet za 1000 lat a nie 1 mld może być doskonale mierzalne i to z dużym zapasem. Więc nie tragikomizował bym.

Skala Asimova to jest dla gazetek z rodzaju "Widzę więcej i czuję więcej niż inni".

Natomiast jedno jest pewne. Za 1 mld lat Wszechświat będzie wyglądał inaczej. Czy będziemy my to już nie jest pewne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skala Asimova to jest dla gazetek z rodzaju "Widzę więcej i czuję więcej niż inni".

 

E tam, jakoś trzeba mierzyć poziom rozwoju. Kiedyś się go mierzyło produkcją stali i wydobyciem węgla Pomysł z ilością energii jaką cywilizacja może operować nie jest, imho, zły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sensowne są jedynie poziomy 0 i 1 w skali Kurdyszewa. Asimow poszedł całkowicie po bandzie proponując poziomy 4-7.

Więc generalnie o ile jest pewien sens w wiązaniu energii z rozwojem to skala jaką przyjęli jest nie dopuszczalna.

Co to za skala w której wszystkie możliwe do istnienia cywilizacje zawierają się w przedziale od 0 do 1,5, a mimo to skala jest aż do 7???

Wykorzystywana energia nie może być jedynym miernikiem rozwoju. Głównym tak, ale nie jedynym. A takie skalowanie jakie zrobili Asimow i Kurdyszew jest bezsensowne.

Zresztą gwiazda gwieździe nie równa, a skala nierówności to czasem 1 000 000. Czyli nie ma czego porównywać.

Dobra skala powinna odwzorowywać możliwe poziomy rozwoju w zakresie liczb dobrze rozumianych przez ludzi. np. 1-100, no może 1 do 20.

Więc będzie konieczne pewne przeskalowanie. Dalej nie tylko energią człowiek żyje i jej wielkością.

Ważne są wiedza i umiejętności. Tych nie można tak łatwo szacować. Jednak można przyjąć pewne założenia upraszczające.

1. Ilość przetwarzanej rocznie informacji, to jest na szczęście łatwe do oszacowania.

2. Poziom zaawansowania nauki, czyli znajomość podstawowych praw fizyki, wiemy ile wiemy ale nie wiemy czego nie wiemy i to jest problem, jak to wymierzyć. Łatwo wymierzyć cywilizacje na niższym szczeblu, można oszacować cywilizacje nie wiele nas wyprzedzające, ale jak nas dużo wyprzedzą to znowu problem jak to zmierzyć.

Ale wydaje mi się że jest miara, każda cywilizacja gromadzi informację, każda musi ją zapisywać. Poziom upakowania informacji na gram materii jest doskonałą miarą rozwoju technologicznego.\

Zatem cofam co pisałem. Miarą rozwoju technologicznego jest poziom upakowania informacji w przeliczeniu na gram materii, to jest najdoskonalsza miara. Przy czym mówmy tu o technologiach powszechnych, bo te technologię dotyczą całej cywilizacji a nie wybranych.

Więc gdy były tabliczki kamienne to tak średnio nie licząc ale szacując teraz, gęstość upakowania była rzędu 1 kB na 1 kg= 1 bajt na 1 gram.

Potem były książki, gęstość wzrosła do ok. 1000 B na gram.

Teraz mamy dyski twarde np. 3 TB i ok dajmy na to 1 kg, daje to gęstość ok 3 GB na gram.

Zróbmy skalę logarytmiczną i będziemy mieli że obecnie nasz rozwój technologiczny sięga 10.

Prawdopodobnie nie da się przekroczyć 20. Skala jest dobra.

Świadczy o znajomości podstaw fizyki, praw mikroświata, nie da się manipulować materią lepiej na tym podstawowym poziomie bez poznawania coraz lepszego tej jednej JEDYNEJ TEORII jeśli istnieje.

Wydaje się też sesnowne twierdzenie że mimo burzliwego rozwoju w ostatnich latach nie sposób rozwijać się z taką prędkością stale. W pewnym momencie dojdziemy do granic. Rozwój znacząco się spowolni. Nie w każdym zakresie oczywiście. Ale rozwój fizyki i technologii tak. Np. jeśli zaczniemy podróże po kosmosie to nastąpi gwałtowny rozwój kartografii, geografii, być może nauk społeczenych jeśli spotkamy inne cywilizacje i biologicznych. Ale fizyka, matematyka nie będą już miały za bardzo gdzie się rozwijać. Tak samo technologia. Wyobrażacie sobie? Za 1000 lat. Oto nasze największe odkrycie od 100 lat, udało nam się zwiększyć o 1 promil sprawność wydobycia rud żelaza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co to za skala w której wszystkie możliwe do istnienia cywilizacje zawierają się w przedziale od 0 do 1,5, a mimo to skala jest aż do 7???

 

Zróbmy skalę logarytmiczną i będziemy mieli że obecnie nasz rozwój technologiczny sięga 10.

Prawdopodobnie nie da się przekroczyć 20. Skala jest dobra.

 

Na mocy I prawa Thikima (patrz pierwszy cytat) skala jest zła. Co ta za skala w której wszystkie możliwe cywilizacje nie przekraczają 20 a mimo to skala jest nieskończona?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyjaśniłem już dlaczego. Czytaj dokładnie. Nie chodzi o to że skala jest nieskończona, jak większość skal. Ja nigdzie nie pisałem że istnieją cywilizacje o rozwoju 20 ani 15 ani 12.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Że nie zrozumiałeś cytatu którym rzucasz to wyjaśnię go lepiej.

Co to za skala w której wszystkie cywilizacje zawrą się od 0 do 1,5 a fantaści jak Asimow prześcigają się w tworzeniu cywilizacji rzędu 2-7? Takich cywilizacji nie ma.

Pisząc inaczej: jakbyś mial skalę temperatur w której byś musiał podawać:

-rano temperatura wynosi 1,0000000234303 stopnia, w południe temperatura wzrośnie do 1,00000002343033 stopnia.

To po kilku próbach byś stwierdził że ta skala jest do kitu.

Łatwiej się mówi rano będzie 4 stopnie a wieczorem 22. Skala powinna być dopasowana do zjawisk jakie bada.

Skala Kurdyszewa nie jest. Wszystko z czym się zetkniemy będziemy określać liczbami od 0,1132423 do 1,53423534. Oprócz tego niektórzy będą żyć w świecie fantazji że istnieje cywlizacja 6,3446546.

W mojej skali sprawa jest prosta. Jesteśmy na poziomie 10. W ciągu kilkunastu lat powinniśmy dojść do 11. Potem nastąpi spowolnienie. Jakie cywilizacje możemy napotkać? Do 15 może. Osiągnięcie 20 uniemożliwiają prawa fizyki. To nie jest tak że da się rozwijać w nieskończoność jak u Kurdyszewa, kontrolować nieskończone energie.

Ponadto jak napisałem, gwiazda gwieździe nierówna. A ta nierówność ma czasem współczynnik 1 000 000. To chyba duży błąd.

U mnie nie ma żadnych gwiazd. Są tylko prawa fizyki mikroświata, które tworzą bariery technologiczne, niektóre do przejścia inne nie.

Prawa są wszędzie te same, a energia gwiazd różna.

Tak więc powtórzę, dużo lepszą metryką rozwoju technologicznego jest nie skala makro ale mikro, panowania nad mikroświatem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Że nie zrozumiałeś cytatu którym rzucasz to wyjaśnię go lepiej.

 

Jestem prawie pewien, że zrozumiałem. Dlatego oprotestowałem.

 

Co to za skala w której wszystkie cywilizacje zawrą się od 0 do 1,5 a fantaści jak Asimow prześcigają się w tworzeniu cywilizacji rzędu 2-7? Takich cywilizacji nie ma.

 

Jak na razie znamy tylko jedną cywilizacją - naszą. Trochę za wcześnie na wnioski?

 

Skala powinna być dopasowana do zjawisk jakie bada.

Skala Kurdyszewa nie jest.

 

Skala Kardaszewa oddaje jaki wpływ cywilizacja może mieć na otoczenie.

 

W mojej skali sprawa jest prosta. Jesteśmy na poziomie 10. W ciągu kilkunastu lat powinniśmy dojść do 11.

 

W mojej ocenie, na Twojej skali jesteśmy w okolicy 23 - jeszcze parę dziesiątek lat i wykorzystywanie spinu będzie naturalne - Twoja skala skończy się zanim nasza cywilizacja zdoła pokonać grawitację własnej planety. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam tylko jedną prośbę (ponownie), odpowiadając czytaj to odnośnie czego odpowiadasz.

Według Ciebie jesteśmy w pobliżu 23? Przecież bardzo wyraźnie napisałem że chodzi o technologię powszechnie używaną i dostępną. Jeśli masz dostęp do technologii w której w 1 g zgromadzono 10 do 23 bajtów danych to gratuluje Ci dobrego samopoczucia. Jestem oczywiście pod wrażeniem. Z pewnością wiele firm zapłaci Ci krocie za dostęp do takiej technologii. Ja niestety nie mam dostępu do takiej technologii. Stać mnie góra na dysk 3 TB. Mogę kupić kilka ale gęstości upakowania to nie zmienia. I w tej skali jest to ok. 10. No ale Ty masz technologię która pozwala upakować dane bilion razy gęściej niż na tym dysku. Tylko pozazdrościć. Ja póki co wolę jednak ten dysk.

Oczywiście dostrzegam też że być może fizyczna granica będzie trochę wyżej dla mojej metryki niż w przybliżeniu założyłem, może być i 23, 25. Co to zmienia? Nic. Dalej mamy liczby które każdy rozumie.

I do tego dodam, jeśli znamy tylko naszą cywilizację to chyba za wcześnie na wnioski o istnieniu cywilizacji na poziomie 7? Od kiedy to dowodem na to że coś istnieje jest to że tego nie znaleziono?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam tylko jedną prośbę (ponownie), odpowiadając czytaj to odnośnie czego odpowiadasz.

Według Ciebie jesteśmy w pobliżu 23?

 

1 gram wodoru zawiera ~6e23 spinów do wykorzystania. I napisałem "dziesięciolecia" dzielą nas tej gęstości.

Uprasza się o stosowanie własnych zasad.

 

Nie sądzę bym zdołał Cię przekonać, że się mylisz.

EOT

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nie wszystkie gwiazdy Drogi Mlecznej są z nią związane siłami, które gwarantują ich pozostanie w galaktyce. Naukowcy znają już kilkadziesiąt gwiazd hiperprędkościowych, czyli takich, które poruszają się z na tyle dużą prędkością, iż w końcu wylecą poza Drogę Mleczną.
      Jeszcze do niedawna jedynymi znanymi gwiazdami hiperprędkościowymi były błękitne olbrzymy, które wywodziły się z centrum galaktyki. Tam zostały przyspieszone przez czarną dziurę. Przed pięciu laty informowaliśmy o odkryciu nowej kategorii gwiazd hiperprędkościowych. To obiekty mniej więcej wielkości Słońca, które prawdopodobnie nie pochodzą z centrum galaktyki, zatem mechanizm ich przyspieszenia musiał być inny niż obecność czarnej dziury.
      LAMOST-HVS to najbliższa Słońcu gwiazda hiperprędkościowa. Naukowcom z University of Michigan udało się, dzięki użyciu Teleskopu Magellana i satelity Gaia, prześledzić trasę, jaką przez ostatnie 33 miliony lat przebyła ta gwiazda. Obecnie porusza się ona z prędkością 568 km/s (2 044 800 km/h).
      Jedna z teorii mówiąca o powstawaniu gwiazd hiperprędkościowych zakłada, że to pozostałości układu podwójnego, który znalazł się zbyt blisko czarnej dziury. Ta wchłonęła jedną z gwiazd, a drugą przyspieszyła do prędkości pozwalającej na wyrwanie się z objęć grawitacyjnych galaktyki.
      Jednak gdy prześledzono trasę LAMOST-HVS okazało się, że w ciągu ostatnich 33 milionów lat nie zbliżyła się ona nawet do czarnej dziury. Musiało przyspieszyć ją coś innego.
      Do wyrzucenia gwiazdy z galaktyki potrzebne jest niezwykle silne oddziaływanie grawitacyjne. Autorzy najnowszych badań uważają, że może ono zostać wytworzone przez gromadę gwiazd, w której znajduje się co najmniej kilkanaście gwiazd o masie co najmniej 30 mas Słońca. Jeśli LAMOST-HVS znalazła się blisko takiej gromady, mogła zostać przyspieszona do hiperprędkości. Alternatywnym rozwiązaniem byłoby spotkanie z czarną dziurę o masie około 100 mas Słońca.
      Czarne dziury o tak niewielkiej masie są od dawna przedmiotem spekulacji i poszukiwań. Dotychczas przeprowadzono kilka obserwacji, które mogłyby potwierdzać ich istnienie, jednak wciąż brak jednoznacznych dowodów. Jednak uważa się, że takie czarne dziury mogą powstawać w masywnych gromadach gwiazd, takich, jaka mogła przyspieszyć LAMOST-HVS.
      Naukowcy, którzy prześledzili historię LAMOST-HVS stwierdzili, że tam, gdzie gwiazda znajdowała się przed 33 milionami lat nie widać żadnej masywnej gromady gwiazd. Jednak taka gromada z łatwością mogłaby zostać przesłonięta przez pył, więc fakt, że niczego tam nie widzimy, nie oznacza, że niczego tam nie ma. Badania wykazały, że gwiazda pochodzi z Ramienia Węgielnicy, które trudno jest obserwować z Ziemi. Jeśli udałoby się zaobserwować tam gromadę gwiazd, być może zdobylibyśmy dowody na istnienie niewielkich czarnych dziur.
      Tak czy inaczej, pewne jest, że LAMOST-HVS została przyspieszona przez coś innego niż Saggitarius A* w centrum galaktyki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zdaniem międzynarodowego zespołu naukowego, wszechświat jest pełen planet zawierających wodę. Uczeni uważają, że jest ona ważnym składnikiem egzoplanet o rozmiarach od 2 do 4 wielkości Ziemi.
      To była dla nas wielka niespodzianka, gdy zdaliśmy sobie sprawę, że musi być tak dużo wodnych światów, mówi główny autor badań, doktor Li Zen z Uniwersytetu Harvarda. Z badań, przeprowadzonych za pomocą teleskopów Keplera i Gaia wynika bowiem, że wiele ze znanych nam egzoplanet zawiera do 50% wody. Dla porównania, na Ziemi woda stanowi zaledwie 0,02% masy planety.
      Wiele z potwierdzonych dotychczas około 4000 egzoplanet można zaliczyć do jednej z dwóch kategorii: takich, których średnica wynosi około 1,5 średnicy Ziemi oraz takich o średnicy około 2,5 średnicy naszej planety. Po przeanalizowaniu średnic i mas badanych egzoplanet uczeni stworzyli model ich budowy.
      Sprawdziliśmy, jak masa ma się do średnicy i stworzyliśmy model wyjaśniający tę zależność, mówi Li Zeng. Wynika z niego, ze planety o średnicy do 1,5 średnicy Ziemi to zwykle światy skaliste o masie 5-krotnie większej niż masa naszej planety. Z kolei te o średnicy 2,5-krotnie większej od średnicy Ziemi mają masę 10-krotnie większą od naszej planety i są światami wodnymi.
      Tam występuje woda, ale nie jest ona tak powszechnie dostępna jak na Ziemi. Temperatury powierzchni tych planet wynoszą 200–500 stopni Celsjusza, są otoczone atmosferą zdominowaną przez parę wodną z płynną warstwą poniżej. W głębi planety woda ta, pod wpływem wysokiego ciśnienia, została prawdopodobnie zmieniona w lód. Jeszcze niżej jest skaliste jądro planety. Piękno naszego modelu polega na tym, że wyjaśnia nam, jak skład planety ma się do znanych nam danych na jej temat, mówi Li Zeng.
      Nasze dane wskazują, że około 35% egzoplanet większych od Ziemi powinno być bogate w wodę. Te wodne światy formowały się w podobny sposób, jak jądra dużych planet Układu Słonecznego. Niedawno rozpoczęta misja TESS pozwoli na znalezienie większej ich liczby, a w przyszłości teleskop Jamesa Webba pozwoli na zbadanie ich atmosfery. To ekscytujący okres dla badaczy egzoplanet, stwierdza uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Włosko-amerykańskiemu zespołowi naukowemu udało się odnaleźć ostatni we wszechświecie rezerwuar zaginionej materii. Tej materii, która jest widoczna i jest złożona z barionów. Dotychczas astrofizycy potrafili zlokalizować około 2/3 materii stworzonej podczas Wielkiego Wybuchu.
      Teraz międzynarodowy zespół naukowy stwierdził, że reszta znajduje się pomiędzy galaktykami, w postaci gazu o temperaturze około miliona stopni Celsjusza. Odkrycie jest bardzo ważne dla astrofizyki. Jednym z kluczowych elementów pozwalających na przetestowanie teorii Wielkiego Wybuchu jest dokonanie dokładnego spisu barionów helu, wodoru i wszystkich innych pierwiastków, wyjaśnia współautor badań Michael Shull.
      Obecnie wiemy, że około 10% materii tworzy galaktyki, a około 60% znajduje się w chmurach gazu pomiędzy nimi. W 2012 roku Shull i jego zespół postawili hipotezę, że brakujące 30% barionów ulokowało się w ciepłym ośrodku międzygalaktycznym (WHIM, Warm-Hot Intergalactic Medium). W celu potwierdzenia hipotezy naukowcy zaczęli satelitarne obserwacje kwazara 1ES 1553. To bardzo jasno świecąca czarna dziura. Obserwując tego typu struktury, można określić, jak promieniowania rozchodzi się w kosmosie.
      Dzięki teleskopom Hubble'a i XMM-Newton odkryto sygnatury wysoce zjonizowanego tlenu leżącego pomiędzy kwazarem an Układem Słonecznym. Jego gęstość jest wystarczająca, by – po ekstrapolacji na cały wszechświat – można było powiedzieć o odnalezieniu brakujących 30% materii.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy pracujący w CERN-ie przy eksperymencie ALPHA dokonali kolejnego istotnego kroku na drodze ku zrozumieniu antymaterii i budowy wszechświata. Eksperymentalnie wykazali, że są w stanie zbadać strukturę wewnętrzną atomu antywodoru. Wiemy, że jest możliwe zaprojektowanie eksperymentu, który pozwoli nam na wykonanie szczegółowych pomiarów antyatomów - mówi Jeffrey Hangst, rzecznik prasowy eksperymentu ALPHA.
      Nasz wszechświat wydaje się niemal w całości zbudowany z materii. Antymateria gdzieś zniknęła. Tymczasem podczas Wielkiego Wybuchu powinno być jej tyle samo co materii. Zetknięcie materii i antymaterii prowadzi do ich anihilacji. Przewaga materii we wszechświecie sugeruje, że natura preferuje ją nad antymaterię. Jeśli uda się szczegółowo zbadać atomy antymaterii będziemy bliżsi odpowiedzi na pytanie o tę preferencję.
      W czerwcu ubiegłego roku informowaliśmy, że ekspertom z CERN-u udało się uwięzić i przechować atomy antywodoru przez 1000 sekund. Wówczas Joel Fajans, jeden z naukowców pracujących przy ALPHA mówił, że tysiąc sekund to aż nadto czasu, by wykonać pomiary schwytanego antyatomu. To wystarczająco długo, by np. zbadać jego interakcję z promieniem lasera czy mikrofalami.
      W skład atomu wodoru wchodzi elektron. Oświetlając atom laserem można doprowadzić do pobudzenia elektronu, który przeskoczy na wyższą orbitę, a następnie powróci na oryginalną orbitę, emitując przy tym światło. Możliwe jest bardzo precyzyjne zmierzenie spektrum tego światła, które w świecie materii jest unikatowe dla wodoru. Teoretycznie niemal identyczne spektrum powinniśmy uzyskać z pobudzenia atomu antywodoru. I właśnie dokonanie takiego pomiaru jest ostatecznym celem eksperymentu ALPHA.
      Wodór to najbardziej rozpowszechniony pierwiastek we wszechświecie. Jego strukturę rozumiemy bardzo dobrze. Teraz możemy zacząć odkrywać prawdę o antywodorze. Czy są one różne? Czas pokaże - mówi Hangst.
      Naukowcy dokonali właśnie pierwszych pomiarów antywodoru. Atomy najpierw zostały złapane w magnetyczną pułapkę. Następnie oświetlono je mikrofalami o precyzyjnie dobranej częstotliwości. To spowodowało zmianę orientacji magnetycznej antyatomów i uwolnienie się ich z pułapki. Wówczas antyatomy napotkały na atomy i doszło do ich anihilacji, co pozwoliło czujnikom na zarejestrowanie charakterystycznego wzorca tego zdarzenia. To z kolei dowiodło, że możliwe jest przeprowadzenie eksperymentu, w którym właściwości wewnętrzne atomu antywodoru zostaną zbadane za pomocą mikrofal.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Teleskopy Spitzera i Hubble’a odkryły, że jedna z najdalszych znanych nam galaktyk tworzy gwiazdy w niezwykle szybkim tempie. GN-108036 to jednocześnie najjaśniejsza z tak odległych galaktyk.
      Znajduje się ona w odległości 12,9 miliarda lat świetlnych od Ziemi i każdego roku powstaje w niej... 100 nowych gwiazd. Dla porównania, Droga Mleczna jest pięciokrotnie większa i 100-krotnie bardziej masywna, a produkuje około 3 gwiazd rocznie.
      Mark Dickinson z National Optical Astronomy Observatory w Arizonie mówi, że nigdy wcześniej nie znaleziono tak wiekowych galaktyk, które świeciłyby tak jasno.
      Nową galaktykę odkrył zespół astronomów pracujący pod kierownictwem Masami Ouchiego z Uniwersytetu Tokijskiego. Najpierw zauważono ją za pomocą Subaru Telescope na Mauna Kea na Hawajach, a później potwierdzono za pomocą aparatury W.M. Keck Observatory. W ciągu dwóch ostatnich lat trzykrotnie dokonywano pomiarów potwierdzających dane uzyskane o galaktyce.
      Bahram Mobasher, jeden z członków zespołu naukowego, stwierdził, że GN-108036 mogła być przodkiem wielu współczesnych galaktyk.
      GN-108036 powstała zaledwie 750 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Obecnie widzimy ją taką, jaka była 12,9 miliarda lat temu. Przesunięcie ku czerwieni galaktyki wynosi 7,2. Znamy niewiele galaktyk, które charakteryzują się przesunięciem większym od 7, a tylko dwie, które leżą dalej od GN-108036. Przesunięcie ku czerwieni to zjawisko przesuwania się długości obserwowalnych fal elektromagnetycznych w kierunku czerwieni. Im dalej leży obiekt, tym większe jest jego przesunięcie ku czerwieni.
×
×
  • Create New...