Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Panda Labs to kolejna firma, której nie podoba się dołączenie przez Microsoft darmowego oprogramowania antywirusowego do Windows Update. Firma zaproponowała, by koncern stworzył ekran wyboru oprogramowania antywirusowego, podobny do tego, jaki istnieje w odniesieniu do przeglądarek.

W rozmowie z serwisem PC Pro Luis Corrons, dyrektor ds. technicznych w Panda Labs stwierdził: Sądzimy, że to nie jest fair. To w pewien sposób próba dołączenia oprogramowania, które sami produkują i wyrzucenie z rynku konkurencji. Corrons dodał też, że stosowanie pojedynczego rozwiązania to koszmar na rynku bezpieczeństwa. Jeśli wszyscy będziemy używali tego samego, ułatwi to pracę przestępcom. Menedżer wezwał do stworzenia ekranu wyboru oprogramowania antywirusowego. Powinna istnieć lista dostępnych rozwiązań - zawierająca oczywiście program Microsoftu - co pozwoliłoby użytkownikowi zadecydować.

Corrons, pytany czy jego firma formalnie oskarży Microsoft i będzie domagała się wspomnianego ekranu wyboru stwierdził, że nie podjęto jeszcze żadnej decyzji.

Warto jednak przypomnieć, że już teraz użytkownikom Windows 7 Microsoft proponuje wykorzystywanie oprogramowania antywirusowego firm trzecich. Gdy system wykryje brak takiego programu, informuje o tym użytkownika i wyświetla mu listę  ponad 20 producentów programów zabezpieczających. Jest wśród nich zarówno Panda Labs jak i Trend Micro.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie no, ta bzdura była do przewidzenia... W kolejce już czekają ekrany wyboru prostego edytora tekstu, prostego edytora grafiki rastrowej, kalkulatora, odtwarzacza multimedialnego, GUI... Z niecierpliwością czekam też na ekran wyboru tapety pulpitu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

przy wydaniu kolejnego systemu M$ (lub gdyby sie dalo - to nawet przy najblizszych service packach do visty i 7) powinni zrobic tak, ze w systemie domyslnie sa zainstalowane wszelkie microsoftowe dodatki/oprogramowanie, ale aby calosc byla skonstruowana tak, aby mozna bylo kazego z nich sie bezproblemowo pozbyc. oprocz tego zrobic cos w stylu marketplace - z alternatywnym oprogrogramowaniem od producentow, ktorzy zglosili je do owego katalogu. Stamtad ludzie mogliby pobierac darmowe i kupowac komercyjne rozwiazania. I mogloby to dotyczyc wtedy tez kazdego elementu w systemie - od przegladarek internetowych, poprzez antywirusy, pakiety biurowe, po obsmiewane kalkulatory, proste edytory tekstow, czy tez przegladarki plikow. Bylby on rowniez zintegrowany z uslugami update - wiec wszelkie aktualizacje oprogramowania (czy to systemu, czy programow - rowniez firm trzecich, ktore w tym oficjalnym kanale dystrybucyjnym by swoje aktualizacje udostepnialy, zamiast w kazdym programie z osobna robic to samo skopiowane milion razy), sterowniki do sprzetu i tak dalej. to, jak to sobie wyobrazam dzialaloby mniejwiecej jak repozytoria linuxowe od strony odbiorcy, tylko z z graficznym klientem mozliwie jak najbardziej przystepnym tzw zwyklemu uzytkownikowi, a od strony technicznej dzialoby to bardziej na zasadzie katalogu, gdzie oprogramowanie nie-microsoftu ciagniete by bylo z serwerow producentow, no i oczywiscie, jak juz wspomnialem, znajdowalyby sie tam zarowno darmowe, jak i komercyjne roziwazania.

 

no i nastepna winda powinna byc wydana imo w 4 wersjach: "starter" - czyli taka, ktora nie ma zadnych dodatkow od M$, tylko sam goly system, "home" - nastawiona na odbior multimediow i rozrywke (znaczy sie z dodatkowym softem od M$ ku temu przeznaczonym), "professional" - posiadajace dodatkowe oprogramowanie potrzebne w zastosowaniach profesjonalnych - biurowych, administracyjnych itp, oraz "ultimate" - czyli zawierajaca dodatki z zarowno 'home', jak i 'professional'... a dla tych, ktorzy kupili 'startera' powinna byc mozliwosc (odplatnego) doinstalowywania ew brakujacych im dodatkow z wersji home/pro/ultimate wlasnie poprzez taki marketplace.

 

wtedy nikt nie moglby sie do niczego przyczepic imo, a moj glowny argument na rzecz linuxa i na przeciw windowsom by upadl :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

sylkis - masz w pewnym sensie rację - taki system byłby dobry, ale IMO ta decyzja powinna należeć tylko i wyłącznie do firmy z Redmond. Narzucanie firmom co mają dodawać do swoich programów zaczyna się już robić po prostu niesmaczne. Jak już wspomniałem przy poprzedniej okazji to mniej więcej to samo jakby producenci opon pozwali producentów samochodów, że ci nie dają wyboru - swoim klientom - ogumienia pojazdu. Idąc dalej doszlibyśmy do absurdów, bo właściwie każdą część można by wybierać - włącznie z silnikiem. To samo tyczy się oprogramowania.. Co do Linux-a - płatne (nie tylko, ale Windows jest płatny) edycje też dołączają mnóstwo programów na start i nie w każdej mamy możliwość wyboru co się instaluje. A co z Apple i jego systemem MacOS lub iPadem i innymi gadżetami oraz ograniczeniami jakie firma nakłada na użytkowników..? Jeżeli to przejdzie to będzie już otwarta droga do takich absurdalnych pozwów. Niestety żyjemy w świecie absurdów - wymyślamy kapitalizm, dajemy się firmom rozwijać, a gdy te się rozwiną to sztucznie staramy się blokować ich rozwój.. Przez takie sztuczne prawne blokady ucierpią inni mniejsi producenci, bo wchodzimy (w zasadzie już weszliśmy) w czasy kiedy każdy pozywa każdego o wszystko (mnóstwo bezsensownych precedensów).. Aż strach się bać coś tworzyć w tym śmiesznym świecie. Z jednej strony rozumiem strach przed monopolistami, ale nie należy zapominać, że to właśnie takie korporacje jak Microsoft, Intel, AMD, IBM, Google, Samsung, Sony itd. (można wyliczać długo) ciągną wiele gospodarek i pogłębiają rozwój technologiczny (tylko posiadające wielki kapitał firmy są w stanie przeznaczyć miliardy na badania). A co do rozwoju - ilu ludzi straciłoby pracę gdyby nagle zamknięto Google czy Microsoft i mimo, iż te firmy nie specjalnie lubią płacić podatki to jednak są to olbrzymie miliardy, które bezpośrednio i pośrednio (pracownicy, sprzedaż oprogramowania) wpływają do budżetów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ogolnie zgadzam sie z toba, chodzilo mi jedynie o to, aby nie tyle narzucic taki system M$, tylko aby oni sami go stworzyli (ew co najwyzej zasugerowac - ale bez zadnych ew sankcji itp) - to by bylo uberzajebiste posuniecie PR z ich strony i wszyscy haterzy nagle by stracili imo glowny agrument (poza nietrzymaniem sie wlasnych standardow i tzw vendor lock-in, ale to osobna kwestia na zupelnie inna rozmowe).

 

pewnie tego nie zrobia, bo sie boja, ze np M$ Office straci na popularnosci itp, ze ludzie chetniej beda siegac po darmowe rozwiazania opierdajac sie o samego startera itp, ze  koncernowi sie to nie bedzie kalkulowac. ale z drugiej strony - taki bylby tylko krotkotrwaly boom, ludzie szybko spowrotem by sie pewnie przekonali do komercyjnych rozwiazan (ci co by ich potrzebowali - a ci, co nie - przynajmniej by nie piracili) i koniec koncow kazdy by tak naprawde na tym zyskal, tylko przez jakis czas musialaby sie ta sytuacja na nowo przemaglowac...

 

no i M$ mialby ogromneeeeeeeeego plusa u przecietnego uzytkownika. gdy oferujesz komus swobode i wolnosc dla bardziej swiadomych, ale w sensowny sposob tak, aby mniej zaawansowany sie nie pogubil i zapewnisz mu bezpieczenstwo i "po prostu dziala" - bedziesz kochany. sadze, ze takie posuniecie byloby ogromnym ciosem dla zarowno linuksow, jak i do pewnego stopnia tez OSX (po ktorego siegaja czesto ludzie chcacy sie uwolnic od M$ i paradoksalnie dajacy sie jeszcze abrdziej usidlic przez apple, ale to rowniez zupelnie osobna kwestia :) )...

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Eskim: Twoja wizja jest dość sielankowa i obawiam się, że głęboko nieprawdziwa - uczciwi biznesmeni, którzy rozwinęli swoje przedsiębiorstwa, dają chleb tysiącom ludzi. XIX-wieczni przemysłowcy z Anglii gorąco by się z Tobą zgodzili, tylko że jakieś cholerne związki zawodowe wszystko popsuły i odsunęły dzieci od taśmociągów. :) Ale żarty na bok. Analogia do opon jest nietrafiona, ponieważ na rynku mamy dziesiątki, setki producentów samochodów i jest to znacznie bardziej zdywersyfikowana branża niż rynek systemów operacyjnych, gdzie masz _jednego_ producenta plus OSX-owa niszka i pomijalny Linux. (Co więcej - chyba producent samochodów korzysta z opon różnych firm przy różnych modelach. W dodatku po najdalej 6-8 mcach musisz zmienić opony na inną porę roku i stajesz przed samodzielnym wyborem.) Wyobraź sobie to inaczej: masz wodociągi - monopolistę w dziedzinie dostawy wody. I ten monopolista tworzy takie warunki dostawy wody, że woda leci tylko po zainstalowaniu sobie baterii z logiem wodociągów. I może setki zatrudnionych w wodociągach się cieszą, ale co na to tysiące zatrudnionych w firmach produkujących baterie wodne? Na tym właśnie polega zwalczanie monopoli: kiedy dopuścisz do skoncentrowania zbyt wielkiego kapitału w jednym ręku, rezygnujesz z konkurencji, a to oznacza pogorszenie i produktu, i warunków pracy.

Mam wrażenie, że ludzie krytykujący decyzje UE nie rozumieją skali zjawiska, jakim jest dominacja MS.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze, że linuch jest darmowy(przeważnie) a macOs wychodzi na własnej architekturze. Jeżeli google też zwariuje, to niedługo, przy instalacji Windowsa 9, powita nas piękny monit z zapytaniem "czy na pewno chcesz korzystać z systemu M$ Windows 9? Kliknij "NIE" aby przenieść się do ekranu wyboru systemu operacyjnego"

 

WTF!

 

 

 

 

To jest zupełna bzdura.

Przecież każdy producent softu aty-cokolwiek zawsze działa "w trosce o naszych kochanych konsumentów". Jeżeli tak, to niech wyprodukują lepsze i tańsze oprogramowanie, a by każdy użytkownik windy pomyślał sobie: "ooooo po co mi WinDef ( który swoją drogą bardzo dobrze się spisuje - panda ssie winkowi) jeżeli mam za mały pieniądz o klasę lepszą ochronę". Nie potrafią! (A Panda to kur****** zło które muli kompa już na ekranie logowania) Więc skoro nie potrafią, to trzeba szukać pomocy w urzędach, bo inaczej zarząd pieniędzy sobie nie będzie miał z czego wypłacać.

 

I TEGO IM ŻYCZĘ! Bieda na świecie, a te dziady miliardami obracają! (na M$ nie po prostu rady-a Billy składał charytatywne deklaracje, więc ma u mnie kredyt zaufania;])

Share this post


Link to post
Share on other sites

Siedząc na Linuksie 2.5 roku początkowo rozentuzjazmowany z czasem przestałem rozumieć fenomen, ponieważ w większości wygląda to "użytkownik dla komputera" a nie na odwrót.

Tu poprawić, tam pogrzebać, skompilować...komputer ma mnie służyć a nie ja jemu.

 

Znowu ekran wyboru...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kwestia wyboru to osobna sprawa. Firma ma prawo a nawet obowiązek ochraniać swój produkt, tak jak i poprawiać "łatać".

Share this post


Link to post
Share on other sites
macOs wychodzi na własnej architekturze.
OSX od ladnych paru lat jest przede wszystkim dla architektury x86... na dorba sprawe jedyne, co rozni dzisiejsze maci od zwyklych pc to to, ze na macach jest logo apple i maja mniejsza roznorodnosc sprzetu, przez co system ma miej babraniny ze sterownikami itp i ogolnie optymalizacja jest latwiejsza - i teoretycznie dlatego wlasnie apple nie pozwala na instalowanie OSXa na nie-applach, mimo, ze na wiekszosci PCtow bez problemu sie da i czesto nawet da sie z niego bezproblemowo korzystac.

Siedząc na Linuksie 2.5 roku początkowo rozentuzjazmowany z czasem przestałem rozumieć fenomen, ponieważ w większości wygląda to "użytkownik dla komputera" a nie na odwrót.

Tu poprawić, tam pogrzebać, skompilować...komputer ma mnie służyć a nie ja jemu.

 

Znowu ekran wyboru...

a z jakiej dystrybucji korzystales? bo ja cale zycie siedzac na windowsie i od paru lat na ubuntu wlasnie mam odwrotne do tego twojego, stereotypowego, wrazenie. na windowsie wieczna grzebanina Z KONIECZNOSCI aby zrobic cokolwiek, a to doinstalowac, a to szukac obejsc blokad narzuconych przez M$, aby moc cos zrobic, a to cos ciagle nie dziala i nie wiadomo, jak to rozwiazac - trzeba szukac i zgadywac. a ubuntu za mnie wszystko w kolko robi automagicznie, stosunkowo rzadko musze cos sam od siebie wysilku wkladac i to zwykle tez tylko wtedy, gdy wymysle jakas nietypowa fanaberie... a ta to moge wszystko i niemal nie sposob zepsuc systemu - i nawet jak mi sie uda, to mi mowi, co sie stalo, a nie jakies krzaczki, po czym jeszcze sam mi podpowiada jaka mu komende podac, aby sie automagicznie naprawil. i sie automagicznie naprawia, co na windzie nawet z palca jest niemozliwe...

no i 'znowu ekran wyboru' - dla mnie najwiekszym utrapieniem na windowsie jest wlasnie czesty brak wyboru, ograniczanie do granic mozliwosci tego, co uzytkownik moze zrobic z systemem, a czego nie moze. nawet aby zmienic motyw GUI managera okien musze podmienic jakies systemowe DLLki na jakies jakies zhackowane. a to jest chore...

 

tylko offtop sie robi. chyba nie chcemy kolejnej dyskusji windows vs reszta swiata z linuxem i OSX na czele?:)

jedynie jak juz mowilem - M$ powinien sie postarac o mozliwie najwieksza wolnosc i swobode wyboru dla usera, ale w madry sposob, aby ci, ktorzy po prostu chca korzysta cz gotowych rozwiazan sie nie pogubili. I moim zdaniem wlasnie najlepszym wyjsciem by bylo domyslne zainstalowaie softu od M$ na systemach od M$, natomiast jesli ktos bedzie chcial uzyc alternatyw - ten soft od M$ powinien byc bez problemu usuwalny (a nie jak IE zintegrowany z systemem) aby mogl byc latwo zastapiany (lub jesli ktos chce miec wiecej, niz jedna aplikacje do tego samego zadania, mogl dzialac rownolegle), a ew usiwadamianie o konkurencyjnych rozwiazanaich imo najlepiej byloby zrealizowane wlasnie w formie w stylu jakiegos marketplace, a nie co chwila identyczne monity z ekranami wyboru z appzami do roznych zastosowan.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ubuntu

Mint (pozostawia Ubuntu daleko w tyle, bo ma z góry praktycznie wszystko po instalacji)

Debian

Reszta dystrybucji to było testowanie, open suse, pld, itp. i zawsze wracałem zwłaszcza jak zatęskniłem za aptitude.

Fakt linux ma ogromny plus w konfiguralności, np. moje ulubione przypisywanie skrótów klawiszowych do wszystkiego co się nawinie czego mi brakuje na Windowsie i parę innych rzeczy. Po upie zawsze coś zdychało, obszedłem Debianem z jego wspaniałą ciągłością wydań...ale jak mi nie działają dźwiękówki tak jak chce a mam na tym punkcie obsesję no to panowie...o czym tu dyskutować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Microsoft ostrzega przed niedawno wydaną przez siebie poprawką. Opublikowana 15 października opcjonalna niezwiązana z bezpieczeństwem KB45200062 może bowiem zaburzyć działanie usługi Windows Defender Advanced Threat Protection (ATP).
      Koncern z Redmond informuje, że po zainstalowaniu poprawki ATP może przestać działać i wysyłać raporty. Ponadto w podglądzie zdarzeń (Event Viewer) może zostać zarejestrowany błąd 0xc0000409.
      Błąd nie dotknie wszystkich użytkowników Windows, jednak jego występowanie to zła wiadomość dla wieru firm, które korzystają z Windows Defender ATP i zainstalowały KB4520062. Poprawka ta poprawia działanie modułów zarządzania energią, Bluetootha i wielu innych. Informacja, że może ona spowodować, iż firmowe komputery staną się mniej bezpieczne z pewnością nie ucieszy przedsiębiorców.
      Windows Defender ATP ma za zadanie chronić sieci firmowe przed zaawansowanymi atakami, wykrywać je, umożliwiać ich analizę i reakcję na nie. Mechanizm ten korzysta z narzędzi analitycznych i dla wielu firm jest istotnym elementem systemu bezpieczeństwa.
      Poprawka sprawia problemy w wersjach Windows 10 build 1809, Windows 10 Enterprise LTSC 2019, Windows Server build 1809 oraz Windows Server 2019. Jako, że jest to poprawka opcjonalna, niezwiązana z bezpieczeństwem bez większego problemu można z niej zrezygnować.
      Microsoft obiecuje udostępnienie pozbawionej błędów wersji poprawki około połowy listopada.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niewykluczone, że Microsoft ponownie znajdzie się na celowniku urzędników. Jak zapewne niektórzy pamiętają, w przeszłości koncern z Redmond dość często miał kłopoty z amerykańskimi i europejskimi urzędami. Jednak w ostatnich latach działania urzędników skupiały się przede wszystkim na Facebooku, Amazonie, Google'u czy Apple'u. Postępowanie Microsoftu nie budziło zastrzeżeń, wydawało się, że firma ani nie wykorzystuje swojej rynkowej pozycji, ani nie narusza prawa.
      Jednak te czasy mogą właśnie odchodzić do przeszłości. Unia Europejska wysyła sygnały, że j Windows 10 oraz Office naruszają przepisy GDPR regulujące kwestie prywatności. Konsekwencje śledztwa w UE mogą być zaś na tyle poważne, że nie można wykluczyć, iż działaniami Microsoftu zajmą się też odpowiednie władze w USA.
      Wątpliwości europejskich urzędników budzi sposób zbierania informacji przez Windows 10. Pytania pojawiały się już przed uchwaleniem GDPR w marcu ubiegłego roku.
      Na przykład w 2017 roku holenderska Agencja Ochrony Danych uznała, że sposób zbierania danych telemetrycznych przez Windows 10 narusza prawo. Koncern nie został ukarany, ale nakazano mu zmianę sposobu zbierania danych. Microsoft wprowadził żądane zmiany w kwietniu 2018 roku. Udostępniono wówczas m.in. Diagnostic Data Viewer, a koncern ogłosił, że narzędzie to czyni zbieranie danych w pełni transparentnym.
      Pojawiły się jednak głosy,że Diagnostic Data Viewer niczego nie czyni bardziej przejrzystym. Jego użytkownik otrzymuje bowiem długą listę niewiele mówiących informacji, takich jak „TelClinetSynthetic.PdcNetworkActivation_4” czy „Microsoft.Windows.App.Browser.IEFrameProcessAttached”. Kliknięcie na tak opisane pozycje wyświetla użytkownikowi kod, który trudno jest analizować nawet specjalistom.
      Holendrzy zabrali się za analizowanie informacji, jakie użytkownik może uzyskać dzięki Diagnostic Data Viewer i doszli do wniosku, że narzędzie spełnia wymagania, jakie postawili Microsoftowi. Zauważyli jednak coś jeszcze. Narzędzie pokazało bowiem, że Microsoft zdalnie zbiera jeszcze inne dane użytkowników. To zaś oznacza, że firma nadal może naruszać przepisy, stwierdzili przedstawiciele Agencji Ochrony Informacji. Holendrzy powiadomili o sprawie irlandzki Komitet Ochrony Danych, gdyż to właśnie w Irlandii mieści się europejska kwatera główna Microsoftu. To Irlandczycy mają zbadać, czy Microsoft narusza GDPR.
      Na razie sprawa nie wygląda dla Microsoftu korzystnie. Holendrzy stwierdzili odkryli bowiem, że Microsoft zbiera dane diagnostyczne i niediagnostyczne. Chcielibyśmy wiedzieć, czy zbieranie danych niediagnostycznych jest konieczne i czy użytkownicy są o tym w jasnym sposób informowani.
      Jeśli europejskie urzędy stwierdzą, że Microsoft narusza przepisy, to koncernowi może grozić grzywna sięgająca nawet 4 miliardów dolarów. Jeśli zaś europejskie urzędy dojdą do wniosku, że Microsoft narusza przepisy, to koncernowi może grozić podobne postępowanie w USA, zarówno przed Kongresem jak i przed władzami poszczególnych stanów, które tworzą własne przepisy dotyczące prywatności. Ostatnie problemy z amerykańskimi

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas Aspen Security Forum Microsoft zaprezentował swój pierwszy system do elektronicznego głosowania oparty na Microsoft ElectionGuard. Prezentacja miała udowodnić, że system nadaje się dla osób niepełnosprawnych i jest na tyle tani, iż mogą z niego korzystać nawet władze lokalne. Jednocześnie dobrze zabezpiecza wybory.
      ElectionGuard to jedno z rozwiązań oferowanych w ramach microsoftowego Defending Democracy Program. Wraz z innymi narzędziami proponowanymi przez przemysł technologiczny i uczelnie, jest potrzebny do obrony demokracji, oświadczyli przedstawiciele Microsoftu.
      W ubiegłym roku Microsoft poinformował niemal 10 000 swoich klientów, że byli przedmiotem ataków ze strony państw. Około 84% takich ataków przeprowadzono przeciwko przedsiębiorstwom, a około 16% – przeciwko osobom prywatnym. Wiele z tych ataków nie miało nic wspólnego z wyborami czy innymi procesami demokratycznymi, jednak ich skala pokazuje, że państwa coraz częściej wykorzystują cyberataki do zdobycia informacji wywiadowczych, wpłynięcia na decyzje polityczne czy w innych celach.
      Większość ze wspomnianych ataków zostało przeprowadzonych przez Iran, Koreę Północną i Rosję. Irańskie źródła ataków otrzymały kryptonimy Holmium i Mercury, źródła rosyjskie nazwano Yttrium i Strontium, a źródło koreańskie zyskało kryptonim Thallium.
      W sierpniu ubiegłego roku Microsoft uruchomił też usługę AccountGuard, która zawiera system ostrzegający o atakach i jest skierowana do partii politycznych, organizacji pozarządowych itp.Od tamtego czasu system wysłał 781 ostrzeżeń o atakach przeprowadzonych przez państwa na organizacje uczestniczące w programie AccountGuard.
      Wracając zaś do Election Guard, należy zauważyć, że podczas pokazu zademonstrowano trzy główne elementy systemu.
      Pierwszy to możliwość głosowania bezpośrednio z ekranu Microsoft Surfece lub za pomocą Xbox Adaptive Controler, który został stworzony we współpracy z organizacjami pomagającymi osobomniepełnosprawnym. Drugi element, to specjalny kod, który jest generowany po oddaniu głosu. Wyborca może następnie wpisać ten kod na witrynie organizacji przeprowadzającej głosowanie, by upewnić się, że jego głos został policzony i nie został zmieniony. Wykorzystana technika szyfrowania homomorficznego pozwala na upewnienie się co do prawidłowości przebiegu głosowania bez jednoczesnego zdradzania, jak wyborca głosował. Co więcej, w ostatecznej wersji ElectionGuard SDK pojawi się możliwość niezależnej weryfikacji, przez mężów zaufania, członków komisji wyborczych, dziennikarzy czy inną dowolną osobę, czy głosy zostały zliczone i nie zmienione. Trzeci element ElectionGuard to możliwość dodatkowej końcowej weryfikacji przebiegu głosowania. Każdy z wyborców będzie mógł wydrukować swoją kartę do głosowania z zaznaczonym głosem, wrzucić ją do urny, a następnie sprawdzić na specjalnej witrynie, czy jego papierowy głos został zliczony.
      ElectionGuard to rozwiązanie opensource'owe i w ciągu najbliższych kilku tygodni Microsoft udostępni jego SDK na GitHubie. Koncern już porozumiał się z Columbia University i podczas przyszłorocznych wyborów prezydenckich wspólnie przeprowadzą pilotażowe testy ElectionGuard.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W centrum Londynu, niedaleko głównego sklepu Apple'a, Microsoft otwiera swój pierwszy sklep w Europie. Koncern zajął ponad 3 piętra i 2043 metry kwadratowe w historycznym budynku znajdującym się na roku Regent Street i Oxford Street. Budynek został zaprojektowany w 1912 roku, a od roku 1996 mieścił się tam główny sklep Benettona w Wielkiej Brytanii.
      Jako, że budujemy własny sprzęt, jak Surface, i poszerzamy ofertę dla biznesu, ta lokalizacja jest dla nas bardzo wartościowa. Zespół ludzi pracował nad tym od lat, mówi dyrektor ds. marketingu w Microsofcie Chris Capossela. Nie zakładamy sklepu tylko dlatego, że ktoś tego nie zrobił. Dla nas to okazja do zapoznania z naszą ofertą klientów, którzy chcieliby się dowiedzieć, co dzieje się w naszej firmie, dodaje.
      W sklepie znalazły się m.in. wielkie na całą ścianę wyświetlacze czy liczne pokoje konferencyjne, w których będą odbywały się szkolenia. Klienci będą mogli wypróbować Hololens, kupić laptopa czy kabel do ładowarki. Miłośnicy Xboksa znajdą zaś duży wydzielony obszar przeznaczony wyłącznie dla nich, wypełniony konsolami, kamerami i wszelkiego typu urządzeniami oraz wyświetlaczami potrzebnymi do prowadzenia turniejów gier wideo czy streamingu popularnych tytułów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tablety tracą na popularności, ale wygląda na to, że mimo to Microsoft chce zwiększyć swoje udziały w tym rynku. Jak donosi Bloomberg, w drugiej połowie bieżącego roku ma zadebiutować tania linia urządzeń Surface, która ma konkurować z edukacyjnymi iPadami Apple'a.
      Microsoft już raz próbował konkurować z Apple'em ceną. W 2012 roku rozpoczął sprzedaż urządzeń Surface RT, które początkowo sprzedawano po 499 dolarów. Gdy nie zdobyły one popularności, koncern z Redmond postawił na droższe Surface Pro. Te spotkały się z dobrym przyjęciem i prawdopodobnie przyczyniły się do tego, iż klienci zaczęli domagać się od Apple'a by i ten wypuścił droższe lepiej wyposażone iPady. Apple zaprezentował je w roku 2015.
      Nowy tablet Microsoftu ma mieć 10-calowy wyświetlacz i zaokrąglone brzegi, czym będzie różnił się od obecnych urządzeń Surface. Zostanie wyposażony też w złącze USB-C. Początkowa cena urządzenia ma wynieść około 400 dolarów.
      Jak twierdzi cytowane przez Bloomberga źródło, nowe tablety będą o 20% lżejsze niż high-endowe modele i będą w stanie pracować około 9 – 10 godzin na pojedynczym ładowaniu.  Procesor i układ graficzny będą produkowane przez Intela.
      Microsoft wciąż nie rezygnuje z walki z Apple'em. Co prawda w ubiegłym roku podatkowym wpływy z Surface spadły o 2%, gdyż zmniejszyła się sprzedaż Surface Pro, ale już w ostatnim kwartale wzrosły one o 32%, co wskazuje, że klienci znowu zaczęli interesować się sprzętem Microsoftu.
      W ciągu ostatnich czterech kwartałów Apple sprzedało 44 miliony iPadów i zanotowało niemal 20 miliardów USD wpływu. W tym samym czasie cały microsoftowy biznes związany ze sprzętem Surface przyniósł 4,4 miliarda dolarów wpływów. Według firmy badawczej ICD w pierwszym kwartale 2018 roku Microsoft sprzedał 725 000 tabletów, czyli o 1,8% więcej niż rok wcześniej. Apple sprzedał w tym samym czasie 9,1 miliona iPadów.
      Wiadomo też, że Microsoft przygotowuje tańszą wersję swojej klawiatury, myszki i piórka dla tabletu. Firma planuje kilka modeli taniego Surface'a. Będą się one różniły m.in. ilością dostępnej pamięci masowej oraz możliwością skorzystania z łączności LTE. Na urządzeniach zostanie zainstalowany Windows 10 Pro.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...