Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy

Flaku

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    519
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez Flaku

  1. Policzyć może także ten, kto chce ocenić czy mu się to opłaca. Jeśli liczy to ktoś inny to koszty tych obliczeń nie są wliczane w opłacalność inwestycji, a przez to dane są zafałszowane. Jeśli inwestorom opłacają się te obliczenia w instytucie to mogą zrzucić się na nie, a potem nawet nie udostępniać ich innym lub udostępniać za jakąś opłatą. Jeśli finansowanie tych obliczeń nie jest opłacalne dla inwestorów to dla podatników tym bardziej. Dlaczego szary człowiek ma wbrew swojej woli ponosić ryzyko że wszystko będzie nie opłacalne, które inwestor uznał za zbyt wysokie? Na czyją korzyść ponoszenie tak dużego ryzyka że nikt nie odważył się go ponieść bez przymusu działa? Jeśli będzie opłacalne to państwo zarobi i wypłaci sobie premie. Jeśli nie będzie to straty pokryje z pieniędzy podatników. Po co mi zarobki państwa? Wolę mieć pieniądze w kieszeni niż żeby miało je państwo. Bez inwestowania w sprawdzanie wrócimy do jaskiń, z tym się zgodzę. Sprawdzanie to może jednak odbywać się dobrowolnie albo przez dotacje albo przez chęć zysku. Dlaczego mielibyśmy nie posunąć się do przodu? Skąd pewność że gdyby pieniądze nie zostały ludziom odebrane siłą na akceleratory cząstek to nie zostałyby wykorzystane w lepszy sposób? Dlaczego uważasz że jeśli nie chcesz wkładać w to swoich pieniędzy to masz prawo wkładać w to pieniądze innych? Czym jest postęp jeśli nie coraz lepszym zaspakajaniem ludzkich potrzeb? Jeśli ludzie wolą mieć lepszy samochód niż prowadzić badania nad hadronami, to postępem w stosunku do badania cząsteczek jest uruchomienie produkcji samochodów. Jeśli człowiek woli pieniądze włożyć w budowę drogi niż w znalezienie sposobu żeby droga była lepsza to widocznie ma ku temu jakieś powody. Jeżeli jest on wolnym człowiekiem a nie niewolnikiem to jego decyzję o swoich pieniądzach należy uszanować. Ludzie którzy dostrzegają lepsze rozwiązania niż inni zarabiają na tym. Nie ma w tym nic złego jeśli ryzykują oni własne pieniądze. Jeśli nie mają racji to tracą na takim działaniu. Jeśli jednak ryzykujemy pieniądze innych osób to nie mamy motywacji do tego żeby prawidłowo oceniać ryzyko i potencjalne zyski. Jak sam zauważyłeś takie obliczenia to duży koszt. Co jeśli jest on zbyt duży w stosunku do potencjalnych zysków? Jak państwo ma to ocenić? Jedynym sposobem jest pozwolenie ludziom zaryzykować(lub nie) własne pieniądze. Nikt nie zapomina że państwa dotują inne sektory. Jednak wszystkie te dotacje fałszują obraz gospodarki. Jeśli będziemy dotować i jedno, i drugie to wynik nie da nam prawdziwego obrazu preferencji społeczeństwa. Dotowanie alternatywnych rozwiązań wcale nie znosi efektu dotowania ropy czy węgla.
  2. A od czego jest rynek? Jakie to magiczne narzędzia są w stanie stworzyć przy pomocy dotacji aby ocenić dostępność środka przeciw zamarzaniu, opłacalności przebudowy, zerwania umów? Jeśli komuś się to będzie opłacać, to znaczy że środek jest, a koszty są wystarczająca niskie. Jeśli nie, to oznacza że coś jest nie tak, komu się uda ten nie pasujący czynnik wyeliminować ten zarobi. Jedyne co można osiągnąć subwencją to właśnie zafałszowanie tych wielkości zmuszając podatników do finansowania tego przedsięwzięcia być może wbrew ich woli, czyli przymusowe finansowanie nieopłacalnych inwestycji. Przecież gdyby były opłacalne to by subwencji nie potrzebowało.
  3. Niech ktoś mi wytłumaczy co to znaczy, że firma dostanie kasę na "przetestowanie ekonomicznych aspektów takiego przedsięwzięcia".
  4. Z moim pomysłem chodziło mi raczej o to aby więksi plantatorzy mieli własne pszczoły latające tylko nad ich zbiorami. Wtedy czy opryskuja i czym to tylko ich zmartwienie. Jeśli chciałby mieć plony to musiałby tak operować opryskami aby nie zabić pszczół. Problem się rozwiązuje, nie jest już problemem globalnym, ale tylko zmartwieniem plantatora, który nie zarobi jeśli go nie rozwiąże.
  5. Mam pytanie do znawców pszczół. Jak daleko od ula pszczoły wylatują by zbierać nektar? Zastanawia mnie czy obszar ten jest na tyle mały by można ograniczyć go jednym gospodarstwem rolnym(tak by farmer mógł mieć "swoje" pszczoły na swoim gospodarstwie tak aby nie wylatywały poza jego obszar i nie zarażały się tam pestycydami). Ewentualnie możnaby popracować nad jakimś systemem ogrodzenia dla pszczół. Zastanawiam się jak może wyglądac rolnictwo przyszłości.
  6. Spokojnie. Zaraz znajdą sobie nową wymówkę by doić ludzi z forsy, a tamtej i tak nikt nie odda.
  7. Niech ktoś otworzy firmę i zrobi biznes na certyfikowaniu rzetelnych czasopism jeśli problem jest faktycznie tak poważny.
  8. No to by się nasycił, ale zanim by to zrobił to producent by zarobił zabierając część rynku innym. Dam przykład: załóżmy że telefony działają średnio 2 lata, jest pięciu producentów, każdy ma taki sam udział w rynku. Jeden z nich zaczyna robić wytrzymalszy telefon(taki który działa średnio 4 lata) więcej ludzi zaczyna u niego kupować, zdobywa 40% rynku. Czy jego zyski by się zmniejszyły? Nie! Po prostu zamiast sytuacji w której 20% społeczeństwa kupuje u niego telefony co 2 lata miałaby miejsce sytuacja w której 40% społeczeństwa kupuje u niego telefony co 4 lata, czyli wychodzi na to samo. Wydłużenie żywotności wcale nie zmniejsza zysków, bo dzięki niemu możemy zdobyć większą część rynku. Prawdziwy powód dla któergo urządzenia nie są tak wytrzymałe jest wyższy koszt ich produkcji, a ludzie nie chcą płacić więcej za wytrzymalsze telefony, bo za 2 lata będą dostępne telefony z o wiele lepszymi parametrami. Gdy nie ma aż takich szybkich zmian producentom opłaca się robić wytrzymałe produkty. Popatrzcie na przykład na rynek elektronarzędzi. Czy Makita upadła dlatego że robi świetnej jakości produkty które się nie psują? Nie. kolejny przykład to rynek pralek. Miele robi świetne pralki. Czy przez to upadło?
  9. Dlaczego miałoby się nie opłacać? Gdyby ktoś potrafił robić takie same smartfony jak dzisiejsi giganci, po tej samej cenie ale wytrzymalsze to mógłby im zabrać trochę rynku.
  10. Czy dla "uczonych" jedynym pozytywnym skutkiem może być tylko jakieś zmniejszenie emisji dwutlenku węgla w który już i tak nikt nie wierzy? Co z pozytywnymi skutkami typu więcej energiii. No tak. Żyjemy w czasach w których wydobywa się gaz by było mniej CO2, a nie by było czym palić.
  11. Ale ja nie uważam że nie należy płacić na LHC. Ja uważam że nikt nie powinien być zmuszany do płacenia na LHC. Każdy płaci na to na co chce płacić. Nie wiem dlaczego bez przymusu płacenia cywilizacja miałaby nie mieć sensu. Mógłbyś rozwinąć? Dlaczego takie projekty jak LHC o ile są potrzebne miałyby się nie finansować z dobrowolnych opłat? Jeśli firmy już biorą się za plany kolonizacji Marsa i kosmiczne górnictwo to dlaczego nie LHC? Organizacja nie jest wynikiem tylko i wyłącznie przymusu. Takie coś mógł napisać tylko i wyłącznie ekonomiczny ignorant. Ludzie współpracują także dobrowolnie jeśli mogą w ten sposób łatwiej osiągnąć swoje cele. Handel jest formą organizacji do której niepotrzebny jest przymus. Gdyby te pieniądze nie były najpierw zrabowane obywatelom to nie wiesz jakby były wykorzystane więc nie pisz że by nie powstały. Nikt nie ma takiej wiedzy. Finansuje się, bo się najpierw zabrało pieniądze ludziom. Skąd pewność że gdyby ich im nie zabrać to nie zostałyby wydane lepiej? Też mogę Ci zabrać90% wypłąty, a następnie Cię żywić i argumentować że przecież gdybym tego nie robił to byś umarł z głodu bo jednak większość jedzenia ja Ci dostarczam. Z prywatnych uczelni dla rozwoju technologicznego nic nie wynika? Chwila. Bo ja myślałem że jeśli dobrze wyszkolą studentów, potem studenci idą pracować w firmach i tam tworzą nowe technologie, to jest to postęp techniczny wynikający z poziomu tych uczelni. Dlaczego uważasz że z pójścia do korporacji i kierowania się własnym interesem nie wynika żaden postęp? Halo, czy to że więcej zarabiają nie wpływa na poprawienie ich standardu życia i nie sprawia że mogą wydawać więcej środków na rzeczy które ich interesują? Czy nie właśnie to jest postęp? Skąd informacje że akurat potrzebujemy mniej ludzi w korporacjach, a więcej w dziedzinie badań podstawowych? Jeśli ktoś przysłuży się społeczeństwu bardziej pracując w korporacji niż prowadząc badania nad wydajnością algorytmów to sprawiając że będzie robił to drugie zamiast tego pierwszego robimy postęp? Zachód ma problemy bo drukuje pieniądze na potęgę, zadłuża się i utrudnia prowadzenie działalności gospodarczej. Jesteś pewny że pozbycie się przemysłu to wina sektora prywatnego a nie coraz trudniejszych warunków prowadzenia firmy na zachodzie typu siły związków zawodowych, opodatkowania, patentów na wszystko, walki z globalnym ociepleniem, koncesji, ceł zaporowych, bailoutów, "zdobyczy socjalnych" typu zakaz zwalniania pracowników? Sektor prywatny tylko wybrał takie środowisko w którym lepiej przysłuży się ludziom. Na zachodznie nie mógł dłużej tego robić przez absurdalne regulacje więc przeniósł się gdzies indziej i robi to tam gdzie może poprawiać warunki ludzi łatwiej.
  12. Więc niech Ci, którzy uważają że warto dadzą kasę(osobiście bym trochę dorzucił), a nie zmuszają wszystkich do finansowania LHC.
  13. Fotony mają pęd, ale jeśli chcielibyśmy korzystać z nich na zasadzie ogniwa słonecznego to łapane fotony też mają pęd, który powinien odpychać całe urządzenie od żródła światła, a więc musiałoby to i tak działać na zasadzie żagla.
  14. Czy to nie jest sprzeczne z zasadą zachowania pędu?
  15. http://losyziemi.pl/...-jak-sie-uwaza/ Skończcie w końcu pisać o tym najwiekszym biznesie który się robi na biednych ludziach bez ich zgody.
  16. Jak te niedobory są dla firm aż tak uciążliwe to znadzie sie jakaś jedna która wyłoży kasę na badania by na tym zarobić, a nie takie wyciąganie kasy z kieszeni podatnika na nie wiadomo czy opłacalne cele.
  17. "I skąd mam wiedzieć, że oferowane mi muszelki wydane przez bank Sołtysa Wąsosza są wymienialne?" Bierzesz tylko takie, które wiesz że są wymienialne. "Nie. To ludzie zostawali z niczym. I dalej tak jest z dokładnością do kwot gwarantowanych." Zostawali. Przez co nie ufali tak bardzo bankom i banki miały przez to związane ręce. Musiały przekonać klienta że są uczciwe. Dziś nie ma tego mechanizmu kontroli rynkowej nad bankami i robią sobie co chcą. Wcześniej tracił tylko ten kto zaufał oszustowi. Dziś traci każdy na cyklach koniunkturalnych, nieoptymalnej alokacji zasobów i inflacji(no dobrze, nie każdy. Są ludzie którzy potrafią taką okazję wykorzystać by się wzbogacić, mówimy tutaj o zwykłych obywatelach). "Socjalizm i jego wyższe formy. A to dlatego, że socjalizm nie sprzyja nikomu." Socjalizm to jedna wielka korporacja zajmująca się wszystkim i nie mająca żadnej konkurencji. "No ale przecież to wina ludzi a nie korporacji." Racja. Dlatego książka jest adresowana do ludzi by nie dali sobą manipulować, a nie do korporacji. "Nie wiem ile trzeba by włożyć kasy w kontrolowanie mediów by przekonać ludzi to picia kwasu akumulatorowego. A do interwencjonizmu, proszę, cak i już wszyscy przekonani." Swego czasu ludzie kupowali radioaktywne garnki bo uważali że to dla nich dobre. Przekonywanie ludzi do picia kwasu akumulatorowego nie byłoby takie złe jak do interwencjonizmu. Jak przekonasz ludzi do picia kwasu to zaszkodzą sobie. Jak do interwencjonizmu to całemu społeczeństwu. Rewolucja październikowa też łatwo przyszła. Wystarczy dorobić otoczkę moralną do poglądów "wolno kraść" i ludzie kradną. Do picia kwasu trudniej przekonać też dzięki temu, że działa odrazu i widać co jest przyczyną zgonu. Interwencjonizm to bomba z opóźnionym zapłonem, w tym czasie dzieje się wiele rzeczy i ludzie na końcu już nie wiedzą co jest przyczyną a co skutkiem. "W tym miejscu dotykamy problemu dlaczego demokratyczne modele zarządzania nie sprawdzają się w biznesie." To na prawdę tak trudno wytłumaczyć? "Wolny rynek sprzyja monopolom ponieważ brak ograniczeń powoduje, że większy wygrywa." Dlaczego większy miałby wygrywać? Klient kupuje te towary, które mu bardziej odpowiadają. Nie ważne czy produkuje je większy czy mniejszy. Patrz przykład browarów. Wielkie browary tracą rynek, bo zaczęły oszczędzać na jakości piwa, rynek podbijają małe, wcześniej nikomu nie znane piwa. Większa firma to firma mniej elastyczna. Trudniej upilnować porzadku w korporacji niż w małym zakładzie. Małe firmy są w stanie z powodzeniem konkurować z wielkimi. Jeśli nie są to znaczy że ta wielka firma lepiej zaspakaja potrzeby konsumenta i powinna być sama na rynku. Wtedy jednak nie może robić co chce, bo jeśli zacznie być mniej wydajna to małe firmy ją zjedzą. "Jak już kupię wszystkie kopalnie i trochę transportu (ekspansja pionowa) to będę mógł kolejno wykupować konkurentów (ekspansja pozioma) nie mających dostępu do mojego taniego węgla. Wolny rynek nie ma mechanizmu by to powstrzymać. Tylko przełom technologiczny może coś zmienić." Czas opisać mechanizmy które Cię przed tym powstrzymają. Pierwszy już znalazłeś. Przełom technologiczny. Gdybyś robił to co mówisz bardziej opłacalne stałyby się inwestycje w badania nad nowymi źródłami energii. Drugi: im więcej kopalni wykupisz, tym cena kolejnych stanie się wyższa(zmniejszona podaż). Trzecie: rosnące ceny węgla przyczynią się do wzmożonych poszukiwań nowych złóź. Czwarty: Twoje działanie sprawi że bardziej opłacalna stanie się inwestycja w urządzenia energooszczędne=Twoje zyski spadają. Piąte: gdy ktoś wywęszy co chcesz zrobić to tanio Ci kopalni nie sprzeda. Im więcej będziesz ich miał, tym więcej będziesz musiał wydać na kolejną, która będzie przynosiła coraz mniejszy zysk. Nie da się wykupić wszystkich kopalni tak samo jak nie da się wykupić całej ziemi, bo cenę reguluje prawo popytu i podaży. Nie da się go przeskoczyć. Nie byłbyś jedyną osobą chcącą mieć kontrolę nad kopalniami. Nie mówiąc już o sytuacji w której wolny rynek wprowadzamy tylko w naszym państwie, a reszta pozostaje bez zmian. Wtedy wykupienie całych światowych złóż jest niemożliwe ze względów prawnych w innych krajach, ale nawet gdyby nie było, to nikt nie dałby rady stać sie właścicielem wszystkich złóż. Taka sytuacja miała miejsce na przykład w przypadku diamentów gdy na świecie istniało tylko kilka ich kopalni(prawdopodobnie nie było nacisku na szykanie nowych, bo diamenty nie są produktami pierwszej potrzeby). Dziś nawet złóż tak żadkiego surowca jak diamenty nie da się zmonopolizować na wolnym rynku i rządy muszą wspomagać lubiane przez nich kopalnie walką z "krwawymi diamentami". Swego czasu w USA pewna firma chciała korzystać z tego że była właścicielem wszystkich linii energetycznych w mieście. Była pewna że nic jej nie zagraża, będzie sobie narzucać ceny jakie jej się podobają i nie pozwalać innym przesyłać energii po jej drutach. Przeliczyła się. Konkurencja zwęszyła zarobek i po pewnym czasie w mieście były dwie równoległe sieci energetyczne. "Musimy tylko zdawać sobie sprawę, że wolny rynek reguluje sprawy w tempie geologicznym podczas gdy podejście biurokratyczne daje czasy reakcji rzędu dziesięcioleci." Mógłbyś rozwinąć? Dlaczego biurokraci mieliby być szybsi niż rynek, jeśli ich zysk nie motywuje do bycia wydajniejszymi?
  18. 3) Nie ma regresu do wymiany towarów. Jedynie w wyniku konkurencji ludzie zaczynają używać pieniądza opartego na towarze(na przykład takiego, który mozna w banku wymienić na złoto). Z oczywistych przyczyn bank, który by chciał powodować inflację wypada z rynku, bo ludzie zażądają wymiany pieniądza na towar. Jeśli nie będzie można wymieniać to ludzie nie będą przyjmować takiego pieniądza. W przypadku braku zaufanej instytucji można używać jako pieniądza na przykład srebra, do czasu aż taka się znajdzie. Pieniądz tak na prawdę jest towarem, z tym że towarem którego ludzie nie kupują w celu konsumpcji, ale po to by wymienić go na inny towar. Tak pieniądzem stało się złoto. Następnie złoto było deponowane w bankach w zamian za gwarancje jego wypłaty, które służyły jako pieniądz. Gdy jakiś bank kombinował, ludzie nie chcieli przyjmować jego papierków i właściciele szli do banku wyjąć złoto. Bank zostawał z niczym. Po pewnym czasie rząd zaczął się wtrącać i ułatwiać kombinowanie przez zwalnianie banków z obowiązku wypłaty złota. Ostateczną instytucją ułatwiającą inflację stały się banki centralne wywołujące cykle koniunkturalne na nieznaną wcześniej skalę. 2) W takim razie który system mniej sprzyja monopolom niż wolnorynkowy? Jakie są inne wersje systemu wolnorynkowego i jak do nich przejść inaczej niż przez ingerencję państwa w funkcjonowanie? 1) To prawda. Mają i przekupują tym rządy by wprowadzały system interwencjonistyczny zamiast wolnorynkowego, bo w wolnorynkowym im bardzo ciężko. To nie znaczy że mamy im w tym pomagać. Żyjemy właśnie w takiej epoce. Korporacje kontrolują media by namawiać ludzi do rezygnacji z wolnego rynku by zezwalali rządom na interwencję. Z tym, że to jest zamach na gospodarkę wolnorynkową, a nie jej cecha. Problem jest w tym, że rząd ma prawo do interwencji(słabe konstytucje, nawet konstytucja USA nie jest już przestrzegana), ale gtwłównym powodem jest społeczeńso zmanipulowane mediami tak, by chciało od wolnego rynku odejść. Nawet taka korporacja jak General Motors niedawno była na skraju bankructwa. Co rząd USA zrobił? Nie zastosował się do zaleceń wolnorynkowych, zainterweniował w gospodarkę i dał jej dotacje. Jak można mówić że wolny rynek sprzyja korporacjom? Pańska argumentacja przebiega mniej więcej tak: wolny rynek sprzyja korporacjom, bo korporacje przekupują państwo by w ten rynek interweniowało.
  19. Wybacz, ale głupoty waść piszesz. Wolny rynek pieniądza nie polega na tym, że korporacje robią co chcą z pieniądzem państwowym. Polega na tym, że istnieje wiele konkurencyjnych rodzajów pieniądza(każda instytucja może emitować własny, nie wszystkie ten sam) i ludzie sobie wybierają czego chcą jako pieniądza używać, więc dzisiejszy system nie jest wolnorynkowy. Jest jeden rodzaj pieniądza, wszyscy musimy się w nim rozliczać. A korporacje się rozpadną gdy przestaną być dotowane i chronione przez rząd. Czyli też w systemie wolnorynowym. No chyba że będą ludziom służyły lepiej niż małe firmy, wtedy nie ma sensu ich rozbijać.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...