Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Jasne, że wyjaśniłeś. Problem w tym, że Ty także zrobiłeś to w oparciu o przekonania :D

 

Dla mnie EOT. Ta dyskusja faktycznie nie ma sensu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie, też coraz bardziej nabieram przekonania, że jakikolwiek sensowny dialog jest bezcelowy. Od ślepoty gorsze jest tylko zaślepienie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ona naukową. Metody takiej w kwestii istnienia/nieistnienia boga ustanowić się nie da, co za tym idzie, dyskusja jest z

Widzę że w końcu jakieś świeże spojrzenie a już zaczynało mi się nudzić :D. Otóż na potrzeby tego typu dowodów należało by rozróżnić wiarę od religii. Gdyby tak np odkryto jakieś starożytne dokumenty przeczące biblii, chrześcijaństwo prawdopodobnie przestało by się liczyć jako licząca się siła (a w przypadku starego testamentu zdrowo oberwało by się też religii żydowskiej). Tak samo jak np z islamem i koranem. Każda religia ma "święte księgi" będące jej podstawą, gdyby wykazać że to nie fakty tylko wczesna wersja powieści fantasy (ew starożytny przekręt mający na celu wzbogacenie się autorów tychże) religie runęły by jak domki z kart. Co innego udowodnienie istnienia boga, tu już byłby niewąski problem (aczkolwiek są przesłanki za tym że coś jest na rzeczy, stwierdzono np że czas jest starszy od naszego wszechświata, nie ma też dobrej teorii wyjaśniającej powstanie życia w wszechświecie)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znaczy się otwarta jest kwestia czy są bogowie, ilu ich jest i czy dysponują wszechwiedzą, wszechmocą, itp przymiotami... niech będzie, skoro dla ciebie jest otwarta, to jednak jeszcze nie powód by tolerować wpływanie na ludzi za pomocą tego rodzaju wykalkulowanych koncepcji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może to Bóg im każe wpływać (skoro mógłby być wszechmocny )  ^^

 

Aha, widocznie nadzwyczaj wysoko ceni swą prywatność, co jest zrozumiałe, zważywszy na nadzwyczajną popularność. Oni zaś widocznie mają za zadanie propagowanie jego memów. Ale tak naprawdę wiadomo jedynie, że na poziomie świadomym memy te służą ochronie ich przenosicieli, co zwiększa szansę na ich rozpropagowanie, ale co kodują w podświadomości, to nie jest zbadane, ani nawet badane, w każdym razie mnie nic o tym nie wiadomo, i to jest podejrzane...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Całun - jak sama nazwa mówi to trzeba go ucałowac, padnąć na kolana i modły odprawiać przy kadzidle z GRASSem! Tylko, żeby nie był to sk00n, bo bardziej szkodzi, niż marihuana zwykła tak naukowcy angielscy napisali!

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest fakt, bo jednorożców nie ma. Więc twierdzenie, że

Skąd ta pewność? każda legenda zawiera ziarnko prawdy.

...

A przeczytałeś/łaś uważnie dalszy ciąg mojego postu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja chciałbym tylko zauważyć, że nauka w olbrzymiej mierze opiera się na... wierze. Na tym, że przeciętny człowiek wierzy naukowcom (podobnie jak wierni wierzą duchownym),że jedni naukowcy wierzą drugim....

Tak jak kilku fizyków na świecie jest w stanie zrozumieć i udowodnić zgodnie z wymogami sztuki najbardziej skomplikowane teorie fizyczne, tak kilku teologów jest w stanie zrozumieć i udowodnić zgodnie z wymogami sztuki różne koncepcje teologiczne. Reszta musi wierzyć wtajemniczonym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko zwróć uwagę, że w nauce stworzenie teorii nie zobowiązuje nikogo do wiary w nią. Nawet nie wierząc w daną teorię dalej możesz być naukowcem i nie zostaniesz nazwany heretykiem. Poza tym naukowiec zawsze może powtórzyć eksperyment przeprowadzony przez kolegę i sprawdzić, czy kolega miał rację, czy popełnił błąd bądź świadomie kogoś oszukał. Tak więc rzeczywiście zakładamy, że kolega mówi prawdę, ale w razie potrzeby mamy prawo sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak, jak on mówi - i w tym tkwi ogromna różnica.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie do końca masz rację. Nawet w okresie największej walki z heretykami toczyły się dyskusje teologiczne, podobnie toczą się i teraz. Oczywiście, w katolicyzmie, podobnie jak w wielu innych religiach, mamy do czynienia z pewną prawdą odgórnie ustaloną, która obowiązuje. Co nie znaczy, że nie podlega ona zmianom, bo podlega. Dyskusjom również.

Ale podobnie masz w nauce. Mamy pewne obowiązujące poglądy i ci, którzy próbują je podważać, niejednokrotnie narażają się na ostracyzm, ośmieszanie itp. itd. Różnica jest taka, że nie ma jednego ośrodka ustalającego prawdę. Ale są prawdy obowiązujące, podobnie jak w religii.

Ponadto nie mówmy tutaj o elicie teologów czy naukowców - bo to oni mają największą wolność w ramach swoich doktryn.

Mówmy o przeciętnym człowieku. A temu pozostaje wiara, nic więcej :D

 

Ciekawe zresztą połączenie wiary i religii będziemy mieli niedługo. Komisja ma sprawdzić, czy papież JPII dokonał cudu uzdrowienia. W jej skład wejdą też lekarze ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Oczywiście, w katolicyzmie, podobnie jak w wielu innych religiach, mamy do czynienia z pewną prawdą odgórnie ustaloną, która obowiązuje. Co nie znaczy, że nie podlega ona zmianom, bo podlega. Dyskusjom również.

Tyle, że zmiana obowiazującej wersji zasad ZAWSZE zależy od samych władz kościoła.

Ale podobnie masz w nauce. Mamy pewne obowiązujące poglądy i ci, którzy próbują je podważać, niejednokrotnie narażają się na ostracyzm, ośmieszanie itp. itd. Różnica jest taka, że nie ma jednego ośrodka ustalającego prawdę. Ale są prawdy obowiązujące, podobnie jak w religii.

Ale w nauce możesz udowodnić nieprawdziwość obowiązującej w danym momencie teorii. W religii obowiązuje raczej zasada "mylisz się, bo to my jesteśmy wg hierarchii bliżej Boga i to my mamy władzę"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale w nauce możesz udowodnić nieprawdziwość obowiązującej w danym momencie teorii. W religii obowiązuje raczej zasada "mylisz się, bo to my jesteśmy wg hierarchii bliżej Boga i to my mamy władzę"

TO zobacz jak jest np. z Egiptologią,sam Graham Hancock dał kilkaset dowodów, że piramidy są o wiele starsze, niż się dziś przyjmuje, że historia Egiptu (początki) są dosyć niejasne, i że na bank piramida Cheopsa (Chafre) nie została stworzona za czasów owego Faraona, tylko o wiele wcześniej, tak samo jak to że NIE jest grobowcem. Egiptolodzy nadal jednak idą w zaparte. Z tą nauka to też jest różnie, i często jest to kwestia wlaśnie "wiary".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale sam widzisz, że ten pan Hancock może sobie głosić swoje teorie, a mimo wszystko prowadzi dalej badania i generalnie ma się nienajgorzej. Może opublikować swoją książkę (pewnie nawet już to zrobił) i wypunktować dokładnie, co i jak, i żaden Święty Naczelny Naukowiec nie powie, że jest od dziś przeklęty, a do tego ma wszy na pępku.

 

Poza tym obie strony sporu używają w nim argumentów. Dyskusja z przedstawicielem religii kończy się tymczasem bardzo często na stwierdzeniu "nie bo nie" lub "nie, bo UWAŻAMY, że".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo przecież wcale nie chodzi o to jaka jest prawda, tylko kto jest w jej posiadaniu, w tym wypadku chodzić tylko o posiadanie. Na szczęście są różne religie, stąd łatwo wyciągnąć wnosek, że w aspekcie prawdy są siebie warte.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ podobnie jest w wielu religiach.  Teologowie katoliccy też dyskutują, też używają argumentów i też może dojść do zmiany doktryny. Nikt nikomu nie zabroni publikacji książek i przedstawiania swoich poglądów. Oczywiście, gdy robi to osoba duchowna, która zobowiązała się do przestrzegania jakichś zasad i uznawania pewnych prawd, władza kościelna może próbować taką osobę uciszać, aż do ekskomuniki włącznie. Ale pamiętaj, że przynależność do Kościoła jest dobrowolna i jego członków obowiązują pewne zasady. Duchowny teolog, który się uprze, może zawsze wystąpić z Kościoła.

Identyczną sytuację masz na uczelniach. Bywało, że znani naukowcy tracili stanowiska czy granty bo, np. głosili poglądy wbrew obowiązującej poprawności politycznej. Czy wyobrażasz sobie prestiżowy uniwersytet, który zatrudniłby czy nie zwolniłby naukowca głoszącego, że np. w obozach koncentracyjnych zginęło kilkukrotnie mniej ludzi, niż się obecnie podaje? Od razu by takiego wylali na zbity pysk, niezależnie od dowodów i argumentacji. Są poglądy, których rewizja kończy się przykrymi konsekwencjami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I cóż z tego, że w nauce da się znaleźć analogie? Czemu nie poszukać w krytyce literackiej?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teologowie katoliccy też dyskutują, też używają argumentów i też może dojść do zmiany doktryny.

Chyba ciągle nie zauważasz, że religia (a szczególnie katolicyzm) posiada bardzo wyraźną strukturę hierarchiczną. Nauka z kolei to ogromne rozproszenie wpływów, więc doktrynę mogą na dobrą sprawę zmienić "doły" bez udziału "góry".

Oczywiście, gdy robi to osoba duchowna, która zobowiązała się do przestrzegania jakichś zasad i uznawania pewnych prawd, władza kościelna może próbować taką osobę uciszać, aż do ekskomuniki włącznie. Ale pamiętaj, że przynależność do Kościoła jest dobrowolna i jego członków obowiązują pewne zasady. Duchowny teolog, który się uprze, może zawsze wystąpić z Kościoła.

No i właśnie o to chodzi: "albo wygłaszasz naszą doktrynę, albo zabierzemy ci prawo do wykonywania zawodu". W nauce czegoś takiego generalnie nie ma.

Identyczną sytuację masz na uczelniach. Bywało, że znani naukowcy tracili stanowiska czy granty bo, np. głosili poglądy wbrew obowiązującej poprawności politycznej.

Ale to już są rozgrywki ściśle personalne, nie odbywają się w majestacie prawa. W religii tymczasem tak właśnie to wygląda.

Czy wyobrażasz sobie prestiżowy uniwersytet, który zatrudniłby czy nie zwolniłby naukowca głoszącego, że np. w obozach koncentracyjnych zginęło kilkukrotnie mniej ludzi, niż się obecnie podaje?

Gdyby był to historyk i gdyby rzeczywiście miał na to dowody, myślę, że niejedna uczelnia by go chciała. Zobacz, że taki np. Hawking na początku swojej kariery też mógłby być uznany za heretyka, a jednak umiał uzasadnić swoje teorie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie można, moim zdaniem, na tej podstawie przesądzić o autentyczności Całunu Turyńskiego.

Powodów, dla których tkaniny się różnią może być wiele.

[...]Jest wiele różnych możliwości. Zbyt wiele, by cokolwiek rozstrzygać.

Dokładnie. W pełni się z tym zgadzam.

Z tego co pamiętam płótno wraz z innymi ponderabiliami pochówkowymi oraz udostępnieniem własnego grobu dla pochowania ciała Jezusa miał dostarczyć jeden z bogatszych ludzi w Jerozolimie, cichy wielbiciel mistrza z Nazaretu -Józef z Arymatei. Wątpię by przez wzgląd na szacunek do osoby zmarłego dając swój własny grób nie dał również najlepszego dostępnego mu płótna całunowego -tkanego przez najlepszych mistrzów fenickich, na co wskazują badania nad Całunem Turyńskim. A owo płótno zmarłego trędowatego? Ponieważ trędowatych -nawet wysoko postawionych- separowano społecznie z obawy przed zarażeniem i z uwagi na przypisywaną im "klątwę choroby" -wątpię by ciało takiego honorowano bardziej wyrafinowanym wyrobem tkackim, stąd najprostsze i najtańsze sploty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas wykopalisk w Jerozolimie archeolodzy z Izraelskiej Służby Starożytności (IAA) odkryli górną część stolika do odmierzania płynów. Wszystko wskazuje na to, że w tym miejscu w okresie Drugiej Świątyni znajdował się główny targ, a stolik to narzędzie agoranoma, czyli urzędnika zajmującego się m.in. sprawami miar i wag.
      We fragmencie stołu pomiarowego [...] znajdują się dwa zagłębienia z odpływem w dnie. Odpływ można zatkać palcem i wlać ciecz. Po wyjęciu palca ciecz spłynie do podstawionego naczynia, co pozwoli na określenie jego objętości. [...] W ten sposób handlarze mogli kalibrować swoje pojemniki za pomocą zunifikowanego standardu - wyjaśnia prof. Ronny Reich.
      Reich dodaje, że dotąd w okolicy znaleziono tylko 2 inne stoliki; jeden odkryto w latach 70. XX w. w Dzielnicy Żydowskiej w Jerozolimie, drugi podczas wykopalisk w osiedlu Szu'afat.
      Podczas wykopalisk przy Drodze Pielgrzymiej odkryto również dużą liczbę kamiennych odważników. [...] Różnej wielkości odważniki miały spłaszczony, zaokrąglony kształt.
      Rzymianie zaczęli budowę Drogi Pielgrzymiej w 20 r. n.e. Targ, który się tu znajdował, był używany do roku 70 (wtedy wojska rzymskie zniszczyły okolicę, tłumiąc powstanie).
      Obecnie miejsce to znajduje się niemal 5 m pod ziemią, lecz odkrycie stołu i ciężarków wskazuje, że w okresie Drugiej Świątyni było to prężnie działające centrum handlu dla pielgrzymów. Przy dużej aktywności handlowej istniała potrzeba, by w pobliżu usytuowane było biuro agoranoma.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Izraelscy archeolodzy odsłonili bogato zdobiony bizantyjski kościół poświęcony nieznanemu męczennikowi. Zabytek odkryto w pobliżu Jerozolimy. Prace w miejscu 1500-letniej świątyni prowadzone są od 3 lat, a znalezione zabytki zostaną wystawione w jerozolimskim Muzeum Ziem Biblijnych.
      Na znalezionej na miejscu wykopalisk mozaice istnieje napis mówiący, że kościół powstał ku upamiętnieniu słynnego męczennika. Nie wspomniano jego imienia. Jednak inne inskrypcje upamiętniają cesarzy Justyniana I Wielkiego oraz Tyberiusza II Konstantyna.
      Ze względu na rozmiary kościoła i jego bogate zdobienia naukowcy sądzą, że był on popularnym miejscem pielgrzymek. Ich zdaniem został opuszczony w IX wieku w czasie kalifatu Abbasydów.
      Bogate ozdoby z marmuru, chrzcielnica z kalcytu naciekowego czy mozaika przestawiająca orła, symbol Bizancjum, wskazują na bogatych fundatorów i duże znaczenie świątyni. Dyrektor wykopalisk, Benjamin Storchan, posuwa się nawet do stwierdzenia, że mamy tutaj do czynienia z państwowym budynkiem kościelnym. Wyjaśnia, że państwo utrzymywało ważne świątynie, przyczyniając się w ten sposób do rozwoju szlaków pielgrzymkowych. Wspomniany kościół był jednym z takich właśnie istotnych dla państwa miejsc kultu.
      Wykopaliska prowadzone są na obszarze o powierzchni 1500 metrów. Znajduje się tam duży dziedziniec, korytarz i kościół. Po upadku Cesarstwa Bizantyjskiego wejście do kościoła zblokowano wielkimi głazami. Po jego otwarciu znaleziono szklane lampy, mozaiki oraz fragment sarkofagu, w którym spoczął nieznany męczennik.

      « powrót do artykułu
    • By 3grosze
      To pytanie do innej niż moja opcji światopoglądowej. W przeciwieństwie do innych, my liberałowie,  mamy wysoko postawioną poprzeczkę moralną. Eugenika, to domena skrajnej prawicy: naziści wzięli się kiedyś za ulepszanie ludzi i marnie skończyli. Podobnie jak Spartanie.
       
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Archeolodzy z University of North Carolina informują o dokonaniu drugiego w bieżącym sezonie ważnego odkrycia na stanowisku Mount Zion w Jerozolimie. Tym razem znaleźli ślady babilońskiego podboju miasta z roku 587/586 przed Chrystusem.
      Podczas wykopalisk natrafiono na warstwy popiołu z tego okresu oraz znajdują się w nich groty strzał, resztki naczyń, lamp oraz biżuterię. Zauważono też ślady dużej struktury z epoki żelaza. Nie dotarto jeszcze do budynku znajdującego się pod badanymi właśnie warstwami.
      The Mount Zion Archeological Project jest prowadzony od ponad dekady. W tym czasie dokonano tam wielu istotnych odkryć. Na przykład w ubiegłym miesiącu poinformowano o znalezieniu śladów splądrowania miasta podczas pierwszej krucjaty. Obecne znalezisko jest jednym z najstarszych i najważniejszych, gdyż podbój Jerozolimy przez Babilończyków był znaczącym momentem w historii Żydów.
      Najnowsze odkrycie można połączyć z konkretnym wydarzeniem, gdyż mamy tutaj do czynienia z unikatową mieszaniną resztek naczyń i lamp z popiołem oraz grotami w typie scytyjskim wykonanymi z brązu i żelaza.
      Ze względu na lokalizację znaleziska z góry można wykluczyć część hipotez. Wiemy, gdzie znajdowały się starożytne fortyfikacje, więc wiemy, że jesteśmy wewnątrz miasta. Wiemy, że to nie miejsce wyrzucania odpadów, ale południowo-zachodnia część miasta z epoki żelaza. W VIII wieku przed naszą erą obszar miejski rozciągał się od „Miasta Dawida” na południowy wschód oraz do Zachodniego Wzgórza, gdzie prowadzimy nasze prace.
      Dla archeologów warstwa popiołu może oznaczać wiele różnych rzeczy. Mogą być to np. popioły wyrzucane z palenisk albo popiół pozostały po spaleniu śmieci. Jednak w tym przypadku popiół wymieszany jest z różnymi artefaktami i grotami strzał. To wskazuje, że doszło do zniszczeń. Nikt nie porzuca złotej biżuterii i nikt nie przechowuje grotów strzał w domu, mówi Gibson. To groty typu scytyjskiego i znajdowano je już w innych miejscach konfliktów zbrojnych z VII i VI wieku przed Chrystusem. Są znane też z wykopalisk poza Izraelem. Występowały często w tym okresie i wiemy, że używali ich Babilończycy. Wszystkie te dowody razem wskazują, że mamy tutaj do czynienia z podbojem Jerozolimy przez Babilończyków, gdyż jedyne poważne zniszczenia miasta w tym okresie są związane z podbojem z roku 587/586 przed Chrystusem, dodaje uczony.
      Znalezione artefakty również odpowiadają temu, co spodziewalibyśmy się odkryć w domu zrujnowanym wskutek zbrojnej napaści. Jedną niespodzianką jest biżuteria. Rzadko znajduje się ją w miejscach walk, gdyż jest ona pożądanym łupem dla zwycięzców. Znaleziona biżuteria wskazuje, że w tym czasie Jerozolima była bogatym miastem. Odkrycie jest tym bardziej istotne, że jedyną jerozolimską biżuterię z tego okresu znaleziono ostatnio w 1979 roku w grobie w Ketef Hinnom.
      W piątym zaś miesiącu, siódmego dnia miesiąca - był to dziewiętnasty rok [panowania] króla babilońskiego, Nabuchodonozora - wkroczył do Jerozolimy Nebuzaradan, dowódca straży przybocznej, sługa króla babilońskiego. Spalił świątynię Pańską, pałac królewski i wszystkie domy Jerozolimy - wszystkie wielkie domy spalił ogniem [2 Krl 25, 8-9].
      Gibson przyznaje, że lubi myśleć, iż prowadzi prace w miejscu pałacu królewskiego. Byłaby to idealna lokalizacja. Znajdujemy się blisko zachodniego szczytu wzgórza, z dobrym widokiem na Świątynię Salomona i Wzgórze Świątynne, stwierdza uczony.
      Można by zapytać, dlaczego nie odkopaliśmy jeszcze budynku poniżej? Prawda jest taka, że powoli przesuwamy się coraz niżej. Badamy miasto warstwa po warstwie, okres po okresie. Pod koniec ostatniego sezonu zostały nam jeszcze dwa metry struktur datowanych od późnego okresu bizantyjskiego do okresu rzymskiego, a później dotrzemy do epoki żelaza. Powinno się nam to udać w sezonie 2020, wyjaśnia naukowiec.
      Podbój Jerozolimy i zniszczenie Pierwszej Świątyni (Świątyni Salomona), jest do dzisiaj obchodzone jako święto. Było to bardzo krwawe wydarzenie. W 597 roku przed naszą erą wojska Nabuchodonozora II, najpotężniejszego z królów państwa nowobabilońskiego, podbiły Jerozolimę. Na tronie w roli wasala osadzono Sedacjasza. Ten jednak się zbuntował i zawarł sojusz z Egiptem. W odpowiedzi wojska Nabuchodonozora najechały Królestwo Judy i po wielomiesięcznym oblężeniu zdobyły Jerozolimę. Miasto zostało zrównane z ziemią, a jego mieszkańcy wymordowaniu lub wzięci do niewoli.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Archeolodzy odkryli najbogatszy pradziejowy grób z terenu Polski na wschód od Wisły. Wewnątrz znajdowały się m.in. fragmenty naczyń z brązu, posrebrzane ostrogi oraz złoty pierścień, dlatego naukowcy nazwali go grobem książęcym.
      Znaleziska dokonano latem zeszłego roku. Archeolodzy dopiero teraz częściowo je ujawniają z obawy przed rabunkiem. Z tego też względu nie podają dokładnej lokalizacji. Zdradzają tylko, że do odkrycia doszło w północnej części woj. mazowieckiego.
      Odkryty przez nas grób jest najbogatszym pradziejowym pochówkiem odkrytym do tej pory na wschód od Wisły – uważa dr Andrzej Szela z Instytutu Archeologii UW, który podjął się jego badania. Pochówek pochodzi z przełomu I i II w. n.e.
      Mimo że archeolodzy nie byli pierwszymi eksploratorami grobu, udało się w nim odkryć wiele bezcennych zabytków metalowych. Były to fragmenty naczyń z brązu, ostrogi z brązu ze srebrnymi inkrustacjami, metalowa sprzączka do pasa, a nawet złoty pierścień. Ten ostatni był zarezerwowany dla najwyższych grup społecznych – wskazuje badacz.
      W grobie znajdowały się też cztery rogi do picia. Pozostałością po nich są świetnie zachowanie okucia z brązu. Dwa z nich zwieńczone były w formie byczych główek. To absolutny unikat! – podkreśla naukowiec. Dodaje, że tylko osoba naprawdę bogata mogła sobie pozwolić na taki ekwipunek do picia, bo najczęściej korzystano z prostych glinianych kubków - te były w powszechnym użyciu.
      Do naszych czasów nie zachował się szkielet. Ale po wielkości komory grobowej – miała 4 m długości i 2 m szerokości – archeolodzy domyślają się, że grobie złożono ciało, a nie prochy w urnie, co było najczęstszą praktyką w tym czasie.
      Tak bogate groby z pierwszych wieków naszej ery są również rzadkie po zachodniej stronie Wisły. Znamy ich co najwyżej kilka" – opowiada archeolog.
      Zdaniem Szeli grób został wyrabowany w okresie nowożytnym, najprawdopodobniej w XX w. Świadczy o tym przemieszanie zabytków w komorze grobowej. Poza tym brakowało naczyń ceramicznych, które z reguły w tego typu pochówkach są znajdowane. Natomiast zniszczone naczynia brązowe nosiły ślady całkiem świeżych rys i spękań.
      Kto był pochowany grobie? Odkrywca uważa, że musiał być to przywódca lokalnej społeczności. Tylko osoba majętna mogła sobie pozwolić na tak bogate wyposażenie grobowe. Część z przedmiotów mogła być sprowadzona z dalszych regionów, w tym z samego Rzymu – dodaje naukowiec.
      Naukowiec prowadził prace wspólnie z grupą pasjonatów – poszukiwaczami z całej Polski, korzystającymi z wykrywaczy metali. Ci działali w pełnym porozumieniu i we współpracy z archeologiem, dlatego metodyka ich pracy była zgodna ze standardami naukowymi.
      Stanowisko, na którym dokonano odkrycia, było znane archeologom wcześniej. Już kilkadziesiąt lat temu niedaleko znaleziono inne pradziejowe pochówki z tego samego okresu. Teraz badacze trafili tam z powrotem, bo stanowisku archeologicznemu grozi zniszczenie na skutek działalności człowieka. Ich badania sfinansował głównie Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, ale również Instytut Archeologii UW oraz „Varia” – Fundacja Wydziału Historycznego UW.
      Na pobliskiej pradziejowej osadzie (obecnie to pole uprawne), położonej kilkaset metrów od grobu książęcego, archeolodzy natknęli się również w zeszłym roku na ponad 30 srebrnych monet rzymskich - denarów. Były rozwleczone na większej powierzchni, ale nie mamy wątpliwości, że były złożone w jednym miejscu, w jednym pojemniku. Najprawdopodobniej schowano je w związku z jakimś zagrożeniem, być może najazdem – uważa Szela. Są wśród nich monety z wizerunkami takich cesarzy rzymskich jak: Hadrian, Marek Aureliusz czy Kommodus.
      Archeolodzy bardzo długo uważali, że w pierwszych wiekach naszej ery północna część dzisiejszego woj. mazowieckiego była zupełnie niezamieszkana - przypomina Szela. Był to bowiem teren pogranicza dwóch ludów – związku lugijskiego i Gotów. Jednak dzięki wykopaliskom prowadzonym w ostatniej dekadzie okazało się, że nie jest to prawda. Do tej pory udało się odkryć w tym regionie kilka olbrzymich, wielohektarowych osad i kilka cmentarzysk.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...