Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Bicie dzieci obniża iloraz inteligencji. Podobny trend można zaobserwować na całym świecie – twierdzi prof. Murray Straus z University of New Hampshire.

Wszyscy rodzice chcą mieć mądre dzieci. To badanie pokazuje, że unikanie klapsów i korygowanie złego zachowania w inny sposób może wspomóc wysiłki, by tak się właśnie stało.

Straus i Mallie Paschall z Pacific Institute for Research and Evaluation analizowali reprezentatywne dla USA próbki 806 dzieci z dwóch grup wiekowych: 2-4-latków i 5-9-latków. Testy przeprowadzono ponownie po 4 latach. Iloraz inteligencji niebitych maluchów z pierwszej grupy był po upływie tego czasu o 4 punkty wyższy od IQ karanych cieleśnie rówieśników. W przypadku drugiej grupy wiekowej dzieci niekarane klapsami zyskiwały w ciągu 48 miesięcy przewagę w postaci 2,8 pkt.

Częstość bicia miała znaczenie. Im częstsze kary cielesne, tym wolniejszy rozwój poznawczy dziecka, lecz nawet klapsy od czasu do czasu nie pozostawały bez wpływu – podkreśla Straus.

Badania psychologa wykazały, że w krajach, gdzie bicie jest powszechne, przeciętny iloraz inteligencji osiąga niższe wartości. Najsilniejszy związek między karami cielesnymi a IQ odnotowano w przypadku tych dzieci, które były nadal bite po wkroczeniu w wiek nastoletni.

Straus współpracował z naukowcami z 32 krajów. Akademicy wykorzystali dane na temat kar cielesnych, dostarczone przez 17404 studentów. Jak wyjaśnić spadek ilorazu inteligencji pod wpływem bicia? Na pewno tym, że kara fizyczna jest dla dziecka bardzo stresująca. Typowo maluchy są bite 3 razy w tygodniu lub częściej, często przez lata. Nic dziwnego, że widmo kary cielesnej staje się chronicznym stresorem i wywołuje objawy kojarzone z zespołem stresu pourazowego, takie jak strach przed złymi rzeczami, które się mogą wydarzyć lub być z łatwością sprowokowane/wywołane. W ramach wcześniejszych badań symptomy te powiązano z pogorszeniem funkcjonowania intelektualnego.

Dobrobyt i wyższy stopień rozwoju ekonomicznego ograniczają stosowanie kar fizycznych. Ponieważ na świecie coraz więcej krajów wprowadza uregulowania prawne odnośnie do bicia dzieci przez rodziców, Straus przewiduje globalny wzrost ilorazu inteligencji. Odwrót od kar cielesnych obserwuje się nawet w tych krajach, które do 2009 r. nie zajęły się zmianami legislacyjnymi lub ograniczyły się tylko do wprowadzenia odpowiednich zapisów, bez ich egzekwowania, wdrożenia społecznych akcji informacyjnych itp.

Amerykanin tak podsumowuje 40 lat swojego zaangażowania w badanie skutków kar cielesnych: Mówienie do dzieci, w tym do niemowląt, jest związane ze zwiększeniem liczby połączeń w mózgu i wzrostem możliwości poznawczych. Im mniej kar fizycznych rodzic stosuje, w tym większym stopniu musi się posłużyć rozmową, by nauczyć czegoś malucha i poprawić jego zachowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja w dzieciństwie od czasu do czasu dostałem po tyłku (na pewno nie 3 razy na tydzień ;)  3 razy na miesiąc, to może tak..) a jakoś mimo to mam IQ kwalifikujące mnie do Mensy..

 

Mam wrażenie że z tymi karami cielesnymi to trochę przesada - od czasu do czasu klaps się należy - zwłaszcza kiedy dziecko jest małe, bo wtedy raczej mu się nie przetłumaczy.. Za to w wieku nastoletnim na odwrót - kara cielesna jest mniej dotkliwa niż np zakaz wyjścia na dwór, oglądania telewizji itp - oczywiście mówię o rozsądnej karze cielesnej, a nie katowaniu.  Przynajmniej takie jest moje zdanie w tej kwestii..

 

Efekt spadku IQ pod wpływem bicia mógł być takim wynikiem, jak napisano we wniosku na końcu artykułu - rodzice bijący dzieci może po prostu jednocześnie mniej z nimi rozmawiali.. Gdyby rozmawiali równie często co rodzice niebijący, podejrzewam że aż tak bardzo nie było by widać różnicy w iq dzieci.

 

Ponadto, efekt totalnie bezstresowego wychowywania też nie jest za dobry, co widać po naszej młodzieży - rośnie wśród niej poziom przestępczości, agresywne zachowania, postawa roszczeniowa, brak szacunku do innych i przeświadczenie o tym, że jest się samowystarczalnym i można podbijać świat (tylko jeśli połączyć tą odwagę z odrzucaniem szkoły i słuchania rad innych osób, to wyrośnie tępy dres albo jego kobiecy odpowiednik, a nie osoba przedsiębiorcza..).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest derobert

mi się wydaje tak samo, jak się da dziecku klapsa czasem jak mocno nabroi to nic mu nie zaszkodzi ;) Też często dostawałem w tyłek bo był ze mnie kawał rozbójnika w dzieciństwie 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

klucz jest tu: "Dobrobyt i wyższy stopień rozwoju ekonomicznego ograniczają stosowanie kar fizycznych."

Czym rodzice na wyższym poziomie intelektualny i ekonomicznym, tym dziecko inteligentniejsze. A że tacy ludzie mniej lub wogóle w większości nie stosują kar cielesnych stąd taki wynik IMHO ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lanie dzieła stymulująco na rozwój bo wzmaga myślenie małego pacjenta, oszczędza również zdrowie rodziców i dobro wspólne.

Należy wszakże odróżnić uzasadnionego dydaktycznego klapsa od masochistycznych zapędów rodzica (często spranego(umysłowo) przez szefów i z kasy).

No i jeszcze powinno się prezentować samym sobą wartości których wymagamy od dzieci (inaczej to ''przyganiał kocioł garnkowi a sam tak robi'' ).

Share this post


Link to post
Share on other sites

@lucky_one - na pewno, tak jak już napisano, jest różnica pomiędzy klapsem a katowaniem dziecka. Poza tym trzeba pamiętać, że to badanie było oparte o statystykę - a statystycznie rzecz biorąc, Ty i Twój pies macie po trzy nogi ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt z powyższych osób nie rozumie co to znaczy byc bitym i stąd te kretyńskie komentarze. Jeśli rodzic bije to znaczy tak naprawdę że z nim jest coś nie tak. To bicie kształtuje diabły w dzieciach. Problem polega na tym, że czas narodzenia tego diabła jest odroczony w czasie dlatego wydaje się, że bicie nie ma związku z tym, że dziecko w późniejszym wieku jest agresywne lub na odwrót - zalęknione. Wyższe IQ wynika z wyższej świadomości. Tym się różni człowiek od zwierząt. Świadomość tego co się dzieje, dlaczego dziecko tak reaguje a nie inaczej jest kluczem do spokoju rodzica, a to prowadzi do spokoju dziecka, co sprzyja rozwojowi poznawczemu, gdyż swoją energię przeznacza na rozwój świadomości zamiast na naprzemienne tłumienie i ekspresję emocji. Rodzic, który bije jest ślepy i głuchy, jego wyżycie jest krótkotrwałe, później zostanie za to ukarany, tylko w bardzo wysublimowany sposób i jeśli się nie przebudzi - nie pojmie nawet, że ma duży problem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To bicie kształtuje diabły w dzieciach. Problem polega na tym, że czas narodzenia tego diabła jest odroczony w czasie dlatego wydaje się, że bicie nie ma związku z tym, że dziecko w późniejszym wieku jest agresywne lub na odwrót - zalęknione. 

Ale jeśli ma już tego diabła , a odczuje że słuchanie jego podszeptów jest zdecydowanie nieakceptowane , być może wybierze inny kierunek ekspresji świadomości. ( żeby było jasne mam na myśli klapsa).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klaps to wyraz bezsilności i słabości rodzica . Jeśli nie potrafi w sposób cywilizowany dotrzeć do swojego dziecka to niech się potem nie dziwi ,że nie jest ono zbyt bystre. Przemoc pozostanie przemocą nawet jeśli ją ładnie nazwiemy klapsem dziecko łapie bakcyla ,że jak se nie radzi z sytuacją to trzeba użyć siły fizycznej . Skoro siła fizyczna przynosi korzyści to po co nadmiernie rozwijać inteligencję więc dziecko się dostosowuje i zamiast stawać się bystrzejsze woli mieć twardą dupę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieużywanie klapsów nie oznacza bezpośrednio bezstresowego wychowania, nie ma prostej analogi: bije=jest stres=dobre wychowanie, nie bije=nie ma stresu=złe wychowanie. Problem polega na tym, że dziecko potrzebuje AUTORYTETU, jeśli rodzic jest na tyle ograniczony i bezsilny, że swój autorytet opiera na bezmyślnym wymierzaniu kar cielesnych ("bo tak łatwiej, szybciej i skuteczniej" ) to dziecko będzie powielało jego zachowania, jeśli zaś autorytet oparty jest na niestawianiu dziecku granic (czyli właściwe bezstresowe wychowanie), dziecko nie będzie potrafiło postawić granicy między dobrem i złem.

 

Trudno jest być dobrym rodzicem, który przewiduje problemy, poświęca czas na ich rozwiązanie i myśli o wychowaniu jako o procesie, a nie jako o przykrym obowiązku, który trzeba od czasu do czasu spełnić. Ale "trudno" nie oznacza "niemożliwe".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nieużywanie klapsów nie oznacza bezpośrednio bezstresowego wychowania

Oczywiście, że nie. Ale klaps nie oznacza też katowania dziecka. Nie pochwalam takiej formy wychowania, nawet jeśli są to kary wymierzane sporadycznie, ale też nie sądzę, żeby mogła ona powodować drastyczne obniżenie IQ u dziecka (a tego w końcu dotyczy notka, czyż nie?).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wychowanie dzieci bez stosowania kar cielesnych (klapsów żeby nie od razu ktoś napisał ze katować) powoduje powstanie pokolenia ludzi nie znających żadnych granic. Wychowanie bezstresowe to kpina, nie można dzieci chować bezstresowo bo wyrastają z nich albo ciepłe kluchy albo mordercy i gwałciciele. Wychowanie dziecka powinno składać się i opierać z najstarszej z znanych zasad wychowania. Kija i marchewki za dobre wynagradzać a za złe karać. Rozpisywanie się ze dzieci bite są mniej inteligentne od nie bitych, jest tyle warte co już podany przykład z psem.

Dobry rodzic to nie taki co nie bije a tylko nagradza. Dobry rodzic to taki który potrafi dać klapsa kiedy jest to konieczne oraz zabrać do kina za dobre wyniki w szkole.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uważam dokładnie tak samo.

 

I podkreślę jeszcze raz - w miarę dorastania dziecka uważam że warto kary cielesne (wszelkie, no może za wyjątkiem tych za naprawdę hardcorowe wyskoki) zamienić na kary związane z pozbawieniem luksusów, bo to dużo bardziej dotrze to np nastolatka. Mam na myśli niezapłacenie za komórkę, odcięcie od pieniędzy na dyskoteki czy inne przyjemności, zakaz korzystania z komputera/telewizora i tym podobne ograniczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Swoją drogą, tak mnie teraz naszło. Ciekawe, czy badacze uwzględnili chociaż minimalnie to, że dzieci bite są często zaniedbywane. Oprócz tego, że się je bije, najczęściej nie czyta im się na dobranoc, nie rozmawia się z nimi i nie zachęca ich do nauki. Zastanawia mnie, czy zostało to wzięte po uwagę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie o to chodzi! Też raczej na tym tle szukałbym przyczyn różnic w IQ. Samo bicie nie jest o tyle ważnym czynnikiem, o ile ważnym może być właśnie rzadsze rozmawianie z dziećmi, wspólne zabawy itd.. To ma decydujący wpływ na rozwój dziecka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@lucky_one - na pewno, tak jak już napisano, jest różnica pomiędzy klapsem a katowaniem dziecka. Poza tym trzeba pamiętać, że to badanie było oparte o statystykę - a statystycznie rzecz biorąc, Ty i Twój pies macie po trzy nogi ;)

 

Moj profesor madrze nas uczy, ze istnieje "male klamstwo, duze i statystyka". Znam kilku ludzi, ktorzy byli wychowywani "bez stresowo" i maja problem z praca pod presja czasu, juz nie mowiac o mega problemach z kreatywnoscia.

Pracujac jakis czas w sklepie widzialam dzieci bogatych rodzicow, ktore tyranizowaly rodzicow swoimi zadaniami. Rodzice byli bezradni - wiec klapsy sa przydatne, raczej imho ucza. Jednak zdecydowanie nie popieram wyzywania sie na dziecku :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najgorsza wersja to wychowany bezstresowo jedynak (wiadomo, jak się ma brata to już tak bezstresowo nie jest  ;) )

 

 

 

Do słuchania przy czytaniu kolejnej wiadomości:

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak już ktoś wyżej napisał.

 

Nie stosowanie kar cielesnych !=(różne od) Bezstresowe wychwanie.

 

Każdy kto mnie do tej pory przekonywał, że kary cielesne są absolutną koniecznością stawiał w powyższym wyrażeniu znak równości.

 

Tymczasem znam mnustwo osób które nie były bite i wyrosły na normalnych ludzi, oraz kilka osób z wioski z której pochodzę które były bite i nie radzą sobie w życiu (niektóre w więzieniu). Mnie to przekonuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli znów dochodzimy do wniosku, że jednak bicie nie jest czynnikiem istotnym w wychowywaniu dziecka. Bo zarówno czy jest, czy go nie ma, osoba może wyrosnąć na porządną lub nie. Istotniejsze zatem muszą być inne czynniki, jak np. częstość rozmów z dzieckiem, docenianie jego osiągnięć, zapoznawanie go z różnorodnością świata. Przy czym ciągle uważam, że jednak istotna też jest metoda kija i marchewki (czyli w świetle poprzednich pojęć, nazwijmy to odpowiednim systemem motywacyjnym) - karać za przewinienia i nagradzać za zasługi, bo to uczy odpowiedzialności i określonych norm w zachowaniu. Formę kar i nagród tutaj pomijam - trzeba wybrać jakieś odpowiednie..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli znów dochodzimy do wniosku, że jednak bicie nie jest czynnikiem istotnym w wychowywaniu dziecka. Bo zarówno czy jest, czy go nie ma, osoba może wyrosnąć na porządną lub nie. Istotniejsze zatem muszą być inne czynniki, jak np. częstość rozmów z dzieckiem, docenianie jego osiągnięć, zapoznawanie go z różnorodnością świata. Przy czym ciągle uważam, że jednak istotna też jest metoda kija i marchewki (czyli w świetle poprzednich pojęć, nazwijmy to odpowiednim systemem motywacyjnym) - karać za przewinienia i nagradzać za zasługi, bo to uczy odpowiedzialności i określonych norm w zachowaniu. Formę kar i nagród tutaj pomijam - trzeba wybrać jakieś odpowiednie..

 

Kurcze, mozesz startowac na Super Nianie :P Jestem pod wrazeniem i gratuluje Twojemu przyszlemu potomstwu takiego Taty ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hehe, dzięki ;)

 

Ja się tylko boję, że jak dziecko mnie zapyta o kolor nieba, to odruchowo zacznę mu mówić o rozpraszaniu promieni świetlnych w atmosferze, że one się składają z iluś barw i że reszta poza niebieską się akurat na tego rozmiaru cząsteczkach rozprasza itd.. Albo jak się zapyta o gwiazdy albo inne pytania z tej dziecięcej serii.. A przecież dziecku trzeba prosto :P Na zaopatrywanie w wiedzę na wspomnianym poziomie przyjdzie zasadniczo czas dopiero w czasie gimnazjum/liceum :/

Share this post


Link to post
Share on other sites
  Na zaopatrywanie w wiedzę na wspomnianym poziomie przyjdzie zasadniczo czas dopiero w czasie gimnazjum/liceum

To już lepiej ''lej'' te dzieci , tylko ich nie okłamuj . Niech siebie budują na konkretach a nie na bagnie szreka. 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tylko 3% dzieci rusza się każdego dnia tyle, ile wynosi zalecany poziom aktywności fizycznej. Brytyjski naczelny lekarz kraju zaleca, by ludzie w wieku 5–18 lat mieli każdego dnia co najmniej 60 minut od umiarkowanej do intensywnej aktywności fizycznej.
      Dotychczasowe badania nad aktywnością fizyczną dzieci i młodzieży najczęściej obejmowały okres krótszy niż 7 dni i na tej podstawie tworzono uśrednione wyniki.
      Teraz naukowcy z Uniwersytetów w Exeter i Plymouth przeprowadzili dłużej trwające badania i stwierdzili, że o ile 30,6% dzieci zażywało odpowiedniej aktywności fizycznej średnio przez 60 minut dziennie, to jedynie 3,2% dzieci było tak aktywnych każdego dnia.
      Zauważono też, że dziewczynki są znacznie mniej aktywne niż chłopcy. Jedynie 1,2% młodych przedstawicielek płci pięknej codziennie spełniało zalecenia naczelnego lekarza kraju. W przypadku chłopców odsetek ten wynosił 5,5%.
      Poprzednie badania, bazujące na uśrednionej aktywności przeszacowywały odsetek dzieci aktywnych fizyczne, mów doktor Lisa Price. Nasze badania wskazują, że jedna trzecia dzieci zażywa uśrednionej 60-minutowej dawki ruchu dziennie, ale tylko 3,2% dzieci robi to codziennie. Byliśmy zaskoczeni tak olbrzymią różnicą. Nie wiemy, czy uśredniona 60-minutowa dawka ruchu różni się pod względem wpływu na zdrowie od 60-minutowej codziennej dawki ruchu. Konieczne są dalsze badania w tym kierunku. Wiemy jednak, że większość dzieci jest niewystarczająco aktywna fizycznie i ma to konsekwencje nie tylko w dzieciństwie, ale i w życiu dorosłym, dodaje uczona.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania przeprowadzone przez Birmingham Science City na 500-osobowej próbie wykazały, że ponad połowa (54%) dzieci w wieku 6-15 lat korzysta w razie wątpliwości czy pytań najpierw z wyszukiwarki Google'a, a dopiero potem zwraca się z problemem do rodziców albo nauczycieli.
      Sondaż ujawnił, że 1/4 dzieci spytałaby na początku rodziców, a 3% nauczycieli. Encyklopedie uplasowały się na ostatnim miejscu, w dodatku aż 1/4 ankietowanych nie miała pojęcia, co to takiego. Czterdzieści pięć procent dzieci nigdy nie korzystało z papierowej encyklopedii, a 19% z drukowanego słownika.
      Ze śmiesznych (lub jeśli ktoś woli - przerażających) przypuszczeń związanych z zastosowaniem encyklopedii można wymienić definicje "to coś do podróżowania" oraz "urządzenie/narzędzie wykorzystywane w czasie operacji".
      Dla odmiany prawie 50% badanej grupy korzystało z wyszukiwarki Google'a co najmniej 5 razy dziennie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Media szeroko rozpisują się o zjawisku sextingu, które ma być bardzo rozpowszechnione wśród dzieci i młodzieży. Polega ono na wysyłaniu treści i obrazów o podtekście seksualnym. Rysowany przez dziennikarzy obraz może przerażać wielu rodziców. Dowiadujemy się bowiem, że sextingiem zajmuje się znaczący odsetek młodych ludzi.
      Tymczasem w piśmie Pediatrics ukazały się wyniki dwóch badań przeprowadzonych przez naukowców z University of New Hampshire, z których wynika, że media nadmiernie rozdmuchują całkowicie marginalne zjawisko.
      Podczas pierwszego z badań specjaliści z uniwersyteckiego Centrum Badań nad Przestępczością Wobec Dzieci przepytali za pośrednictwem internetu 1560 osób w wieku 10-17 lat. Ankietowani mieli opowiedzieć o swoich doświadczeniach z sextingiem. Pytano ich czy tworzyli takie wiadomości, odbierali je, byli przedstawiani na zdjęciach lub filmach z podtekstem seksualnym, które rozsyłano za pośrednictwem internetu lub sieci komórkowych.
      Okazało się, że jedynie 2,5% badanych było w ubiegłym roku w jakiś sposób zaangażowanych w sexting, a tylko 1% brał udział w działaniach, które mogły w jakiś sposób naruszać przepisy dotyczące dziecięcej pornografii. Działania te miały związek z tworzeniem, przesyłaniem czy pokazywaniem obrazów, na których widać piersi, genitalia lub pośladki.
      Wiele osób słyszało o takich przypadkach, ponieważ budzą one zainteresowanie, ale w rzeczywistości jest w nie zaangażowana niewielka mniejszość - mówi profesor psychologii Kimberly Mitchell, główna autorka badań.
      Podczas drugich badań uczeni sprawdzili policyjne statystyki dotyczące młodych ludzi zatrzymanych przez policję w 675 przypadkach zgłoszonego sextingu. W większości tego typu przypadków w ogóle nie doszło do naruszeń surowego amerykańskiego prawa. Zatrzymań dokonano w 36% spraw, w których sexting wykorzystano do takich działań jak np. szantaż. Tam, gdzie takie wydarzenia nie miały miejsca, zatrzymań dokonano jedynie w 18% przypadków. Ponadto nastolatkowie trafiający do rejestru przestępców seksualnych to w zdecydowanej większości sprawcy poważniejszych przestępstw, jak np. napaści na tle seksualnym.
      Większość policjantów rozsądnie podchodzi do przypadków sextingu i nie traktuje ich sprawców jako przestępców - mówi Jasnis Wolak, współautorka badań.
      Wbrew twierdzeniom mediów i wywoływanych nimi obawom rodziców czy nauczycieli, seksualne zdjęcia młodych ludzi rzadko są rozpowszechniane. Naukowcy stwierdzili, że w 90% przypadków takie filmy czy fotografie trafiły tylko i wyłącznie do osoby, dla której były przeznaczone. Nawet w tych przypadkach, które były badane przez policję, 66% obrazów nie trafiło do szerokiej widowni.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W mózgach dzieci będących świadkami i ofiarami przemocy domowej występują wzorce aktywności, jakie widuje się w mózgach żołnierzy biorących udział w walkach.
      Naukowcy z Uniwersyteckiego College'u Londyńskiego (UCL) i Centrum Anny Freud posłużyli się funkcjonalnym rezonansem magnetycznym (fMRI). Zauważyli, że u dzieci żyjących w brutalnych rodzinach podczas oglądania zdjęć zagniewanych twarzy wzrasta aktywność w ciele migdałowatym oraz przedniej części wyspy.
      Wcześniejsze badania fMRI wykazały, że u żołnierzy biorących udział w potyczkach/walkach po wykryciu potencjalnie zagrażającego bodźca także wzrasta aktywność tych samych obszarów mózgu. Psycholodzy uważają, że zarówno dzieci, jak i żołnierze przystosowują się do swojej sytuacji poprzez hiperświadomość zagrożeń środowiskowych.
      Autorzy studium opublikowanego na łamach Current Biology podkreślają, że amygdala i przednia część wyspy mają związek z zaburzeniami lękowymi. Adaptacja obejmująca te regiony wyjaśnia zatem, czemu dzieci będące ofiarami przemocy na późniejszych etapach życia częściej zmagają się właśnie z zaburzeniami lękowymi.
      Wszystkie badane dzieci były zdrowe [...]. Wykazaliśmy więc, że ekspozycja na przemoc domową wiąże się ze zmienionym funkcjonowaniem mózgu, któremu nie towarzyszą objawy psychiatryczne. Zmiany te mogą jednak stanowić nerwowy czynnik ryzyka [są przystosowawcze na krótszą metę, ale w dłuższej perspektywie zwiększają prawdopodobieństwo problemów emocjonalnych] - tłumaczy dr Eamon McCrory z UCL.
      W eksperymencie wzięło udział 20 dzieci z udokumentowaną historią przemocy. Uwzględniono też 23-osobową grupę kontrolną. Średni wiek maltretowanych dzieci wynosił 12 lat. Podczas badania w skanerze wszystkim pokazywano zdjęcia kobiecych i męskich twarzy wyrażających smutek i złość. Pojawiały się też fizjonomie neutralne. Zadanie polegało jedynie na określeniu, czy wyświetlana twarz należy do kobiety, czy mężczyzny.
      W kolejnym etapie studium McCrory i inni zamierzają ustalić, jak stabilne są odnotowane zmiany w aktywności wyspy i ciała migdałowatego. Nie każde dziecko doświadczające przemocy ma przecież później problemy psychiczne. Warto sprawdzić, jakie mechanizmy się za tym kryją.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Archeolodzy pracujący na stanowisku Sillustani w Peru poinformowali o znalezieniu ciał 44 dzieci, które prawdopodobnie zostały złożone w ofierze 600-700 lat temu, czyli w czasach przedinkaskich.
      Były to dzieci w bardzo różnym wieku - od noworodków po 3-latki. Ciała włożono parami do koszy lub ceramicznych urn i umieszczono wokół 10-metrowej wieży pogrzebowej (Chullpa Lagarto). Naukowcy sądzą, że reprezentują one kulturę Kolla.
      Każdemu dziecku położono na piersi kawałek skały wulkanicznej. Wokół znajdowały rozmaite dobra: zwierzęta, pokarm czy naczynia. Ceramikę zdobiły sceny batalistyczne, co wg archeologów, sugeruje, że dzieci złożono bóstwom w ofierze podczas wojny Kolla z jakimś innym ludem.
      Stanowisko Sillustani znajduje się 1300 km na południowy wschód od Limy, w pobliżu jeziora Titicaca. Jak ujawnił Eduardo Arisaca, dzieci - zarówno dziewczynki, jak i chłopców - pochowano z twarzami skierowanymi na wschód. Miały one charakterystycznie wydłużoną czaszkę. Ponieważ w ramach różnych kultur wiązało się z przynależnością do wyższych klas społecznych, z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że tutaj było tak samo.
      W pobliżu Chullpa Lagarto znaleziono jak dotąd szczątki 200 osób.
×
×
  • Create New...