Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Hollywood często straszy nas kosmicznymi katastrofami, które zagrażają ludzkości. Przygotowany na zlecenie NASA raport pokazuje jednak, że takie zagrożenie to nie tylko wymysł scenarzystów.

Opracowanie Narodowej Akademii Nauk pokazuje, że postęp technologiczny naraża nas na coraz większe niebezpieczeństwo ze strony czynników pozaziemskich. Wraz z rosnącym uzależnieniem od infrastruktury energetycznej jesteśmy w większym stopniu podatni na katastrofę, która może zachwiać podstawami naszej cywilizacji. Coraz bardziej zagrażają nam koronalne wyrzuty masy.

To gigantyczne obłoki plazmy, które co jakiś czas są gwałtownie wyrzucane ze Słońca w przestrzeń kosmiczną. Masa takich obłoków sięga miliardów ton i posiadają one wmrożone, czyli poruszające się wraz z obłokiem, pole magnetyczne. Koronalne wyrzuty masy mają miejsce z różną częstotliwością: od jednego tygodniowo po kilka na dobę. Jedynie niewielka część z nich sięga okolic Ziemi. Powodują one wówczas zaburzenia magnetosfery, mogą uszkadzać sieci energetyczne, zakłócać łączność radiową, uszkadzać satelity.

Zbliżamy się do możliwej katastrofy - mówi Daniel Baker, specjalista z University of Colorado. Możliwe jest bowiem, i to właśnie stało się tematem raportu, wystąpienie bardzo silnego wyrzutu, który zostanie skierowany w stronę Ziemi. Pojawienie się dużej ilości plazmy w atmosferze wywoła poważne perturbacje w polu magnetycznym Ziemi, a to z kolei spowoduje przepływ dodatkowej energii w sieciach energetycznych. Nie są one przygotowane na tak gwałtowne zmiany. Może wówczas dojść do stopienia rdzeni w stacjach transformatorowych i pozbawienia energii podłączonych doń domów czy zakładów przemysłowych. Sytuacja taka już miała miejsce. W marcu 1989 roku w Kanadzie 6 milionów osób przez 9 godzin nie miało prądu właśnie z powodu burzy na Słońcu.

Jednak wyrzuty koronalne mogą być znacznie silniejsze niż te, które uszkodziły sieć w Kanadzie. Najpotężniejsza ze znanych nam burz słonecznych miała miejsce na przełomie sierpnia i września 1859 roku. Kilkanaście godzin po tym, jak brytyjski astronom Richard Carrington zaobserwował dwa potężne rozbłyski na Słońcu, Ziemię zalało światło zórz polarnych. Przestały działać telegrafy, a w Ameryce Północnej, gdzie była noc, ludzie mogli bez przeszkód czytać gazety.

Nietrudno sobie wyobrazić, jaką obecnie katastrofą mogłaby być tak potężna burza. Długotrwałe zakłócenia łączności i wielotygodniowe braki dostaw prądu mogłyby doprowadzić gospodarkę wielu państw do ruiny, a tysiące ich obywateli do śmierci.

Specjaliści zauważają tutaj dwa główne problemy, które stanowią poważne zagrożenie. Pierwszy to linie energetyczne, która są przystosowane do pracy przy wysokich napięciach. Stanowią one efektywny sposób dystrybucji energii, ale mogą zadziałać jak anteny zbierające energię z burzy słonecznej i przekazujące ją do transformatorów, które ulegną uszkodzeniu.

Problem drugi to nasze uzależnienie od sieci energetycznej. To dzięki niej działają szpitale, stacje produkujące wodę i odbierające ścieki, zakłady produkujące żywność czy sklepy tę żywność dostarczające.

Jak zauważa John Kappenman, analityk specjalizujący się w problemach przemysłu energetycznego, to odwrotność tego, co prognozujemy mówiąc o katastrofach naturalnych. Zwykle najbardziej dotykają one najmniej rozwiniętych obszarów Ziemi, nie tych najbardziej rozwiniętych.

Autorzy raportu przewidują, że gwałtowny koronalny wyrzut masy mógłby uszkodzić 300 kluczowych transformatorów w USA. W ciągu 90 sekund ponad 130 milionów osób zostałoby pozbawionych prądu. Mieszkańcy wieżowców natychmiast straciliby dostęp do wody pitnej. Reszta mogłaby z niej korzystać jeszcze przez około 12 godzin. Stanęłyby pociągi i metro. Z półek sklepowych błyskawiczne zniknęłaby żywność, gdyż ciężarówki mogłyby dostarczać zaopatrzenie dopóty, dopóki miałyby paliwo w zbiornikach. Pompy na stacjach benzynowych też działają na prąd. Po około 72 godzinach skończyłoby się paliwo w generatorach prądu. Wówczas stanęłyby szpitale.

Najbardziej jednak przerażającą informacją jest ta, iż taki stan mógłby trwać całymi miesiącami lub latami. Uszkodzonych transformatorów nie można naprawić, trzeba je wymienić. To zajmuje zespołowi specjalistów co najmniej tydzień. Z kolei duże zakłady energetyczne mają na podorędziu nie więcej niż 2 grupy odpowiednio przeszkolonych ekspertów. Nawet jeśli część transformatorów zostałaby dość szybko naprawiona, nie wiadomo, czy w sieciach byłby prąd. Większość rurociągów pracuje bowiem dzięki energii elektrycznej. Bez sprawnego transportu w ciągu kilku tygodni również i elektrowniom węglowym skończyłyby się zapasy. Sytuacji nie zmieniłyby też elektrownie atomowe. Są one zaprojektowane tak, by automatycznie wyłączały się w przypadku poważnych awarii sieci energetycznych. Ich uruchomienie nie jest możliwe przed usunięciem awarii.

Autorzy raportu szacują, że same tylko Stany Zjednoczone poniosłyby w ciągu pierwszego roku straty rzędu 2 bilionów dolarów. Przywrócenie stanu sprzed katastrofy potrwałoby 4-10 lat. Mało prawdopodobne, by nawet tak potężne państwo było w stanie całkowicie się z niej podnieść.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nieciekawa perspektywa. Hollywood pewnie niedługo napisze na podstawie tego jakiś scenariusz i będziemy mogli obejrzeć to w na DVD. Chociaż podobnie skutki można obejrzeć w  Blindness (Swoją drogą trochę oczywisty był ten film ;)).

 

No ale mniejsza o filmy. Nie wiem jak działają elektrownie węglowe ale wydaje mi się że nie ma sensu spalać paliwa jeśli nie ma się gdzie dostarczać energii. Jednym słowem w tych elektrowniach węgla by nie zabrakło czyli prąd po naprawia mógłby ponownie popłynąć.

 

Ale i tak najlepsze wydaje mi się to, że nikt nie wiedziałby co się dzieje ;] W mojej okolicy braki prądu to normalka: raz na dwa miesiące coś muszą zrobić na linii i całą dzielnicę odcinają. Także przez pierwsze parę godzin pewnie bym się nawet nie zorientował. Ale potem? Można by było dowiedzieć się z TV? - prądu brak, To może z takiego na baterie? - sama stacja telewizyjna nie ma prądu :) Radio? Internet? To może telefon? ;D I tak przez parę dni lub dłużej. A tu jeszcze przydało by się do pracy. Na uczelnie? heh jak pewnie przez ulice przejść ciężko by było ^^

Share this post


Link to post
Share on other sites

A skoro można zaobserwować zjawisko na kilkanaście godzin przed dotarciem do Ziemi głównej masy cząstek naładowanych, nie można by po prostu wyłączyć elektrowni i przeczekać? Nawet najsilniejsze burze słoneczne nie trwają przecież długo.

 

Potencjał katastrofy ogromny więc mam nadzieję kraje mają już odpowiednio opracowane plany działania w tym kierunku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A skoro można zaobserwować zjawisko na kilkanaście godzin przed dotarciem do Ziemi głównej masy cząstek naładowanych, nie można by po prostu wyłączyć elektrowni i przeczekać?

Nie jestem specjalistą z tej dziedziny, ale o ile mi wiadomo, największym problemem w przypadku takich zjawisk jest indukcja elektromagnetyczna. Wyłączenie elektrowni nic by nie dało, bo prąd w przewodach i tak by powstał w wyniku interakcji z naładowanymi cząsteczkami. Żeby zabezpieczyć elektrownie, transformatory itp., trzeba by było rozłączyć wszystkie urządzenia elektryczne świata, a do tego rozmontować transformatory na kawałki, żeby w nich też nie powstały ładunki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Majowie nie znali chyba transformatorów.

Nic nie szkodzi - na tym polega urok teorii spiskowych, że jak już dojdzie do opisywanego wydarzenia, to zawsze znajdzie się jakiś wygodny kontekst, by powiedzieć "a nie mówiłem?".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już dawno powinno sie zmienić system pozyskiwania energii i może warto byłoby kupić se rower heheh;) (se, jest celowe) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wystarczyłoby tylko zakazać rowerzystom jazdy po uliach, gdzie w pijanym widzie zagrażają tirom, i kazać im jeździć w kołowrotkach. Przynajmniej produkowaliby pożyteczną energię ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Majowie nie znali chyba transformatorów.

Ale mieli pojęcie o ruchu precesyjnym ziemi, tak samo jak Egipcjanie wiedzieli o istnieniu Oriona (Piramidy)

Nic nie szkodzi - na tym polega urok teorii spiskowych, że jak już dojdzie do opisywanego wydarzenia, to zawsze znajdzie się jakiś wygodny kontekst, by powiedzieć "a nie mówiłem?".

To chyba Ty widzisz teorię spiskową i jesteś uczulony na nie, ja tylko zrobiłem własne przyrównanie, ciekawi mnie to, bo nie było notki nt. kiedy to może się wydarzyć. Zresztą co to ma wspólnego z teorią spiskową? Może kościół też jest teorią spiskową? Ogarnij się trochę.

Wystarczyłoby tylko zakazać rowerzystom jazdy po uliach, gdzie w pijanym widzie zagrażają tirom, i kazać im jeździć w kołowrotkach.

Szkoda w ogóle poruszać temat bzdurnego prawa... coraz głupsze przepisy :-\

Share this post


Link to post
Share on other sites

mam nadzieję że ta kastastrofa nie wypadnie akurat wtedy jak Robertowi Kubicy zamontują KERS do samochodu ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

mam nadzieję że ta kastastrofa nie wypadnie akurat wtedy jak Robertowi Kubicy zamontują KERS do samochodu :P

Który nic nie daje?

Ale mieli pojęcie o ruchu precesyjnym ziemi, tak samo jak Egipcjanie wiedzieli o istnieniu Oriona (Piramidy)

No to już krok od pola elektromagnetycznego ;)

Wystarczyłoby tylko zakazać rowerzystom jazdy po uliach, gdzie w pijanym widzie zagrażają tirom, i kazać im jeździć w kołowrotkach. Przynajmniej produkowaliby pożyteczną energię :)

Może zabrzmię brutalnie, ale ucieszyłbym się, gdyby jakiś pijany rowerzysta zabił sędziego swoją jazdą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Może zabrzmię brutalnie, ale ucieszyłbym się, gdyby jakiś pijany rowerzysta zabił sędziego swoją jazdą.

Byłbyś uprzejmy uzasadnić?

Share this post


Link to post
Share on other sites

A skoro można zaobserwować zjawisko na kilkanaście godzin przed dotarciem do Ziemi głównej masy cząstek naładowanych, nie można by po prostu wyłączyć elektrowni i przeczekać? Nawet najsilniejsze burze słoneczne nie trwają przecież długo.

Problem w tym, że wyłączyć ot tak zwyczajnie się nie da, a tym bardziej ponownie zrobić rozruch. Nie wspominając nawet już o synchronizacji całego przedsięwzięcia na globalną skalę. Zresztą jak zauważył mikroos występuje tutaj indukcja elektromagnetyczna, która i tak może spalić stacje trafo. Nie można także zapomnieć o indukcji w systemie rurociągowym (gaz/woda).

 

Nie wiem jak działają elektrownie węglowe ale wydaje mi się że nie ma sensu spalać paliwa jeśli nie ma się gdzie dostarczać energii. Jednym słowem w tych elektrowniach węgla by nie zabrakło czyli prąd po naprawia mógłby ponownie popłynąć.

Tyle, że turbiny i tak muszą pracować (wyłączone odkształcają się pod własnym ciężarem, stąd zanim nowa elektrownia wystartuje, to jest zwyczajnym odbiornikiem i pierwotnie sama jest zasilana z sieci). Zaś jako, że energii nie można produkować w nicość, to musiałyby pracować pod sztucznym obciążeniem. Największe straty odniosłaby zaś telekomunikacja, z uwagi na uszkodzenia satelit i zmiany ich orbit (jako przykład wpływu słońca - stacja Skylab).

 

Najgorszy jednak nie byłby brak prądu, a noce z szabrownikami i bandytami, (zapewne wprowadzony) stan wyjątkowy, braki wody pitnej, racjonowanie żywności, itd. Bo akurat brak ogłupiającej telewizji to ogromny plus. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

o sztuczne obciążenie elektrowni nie ma co się martwić... sama pochłania dość produkowanej energii aby nic sie nei stało...

a jeśli chdzoi o palenie transormatorów to są one za małe by w nich wyindukowało się napięcie pozwalające na ich spalenie... a od reszty sieci można je zawsze odpiąć w njagorszym wyapdku pozostaną tylko podpięte do sieci niższego napięcia (wiele stacji transformatorowych nie ma z tej strony możliwości odłączenia) ale tam też powierzchnia kabli jest na tyle mała, że przy braku indukcjii ze strony wyższego napięcia i zasilania nic im się nie stanie...

 

TAK można wsyztsko odłaczyć żeby nic sie nie stało... ;)

problem jest w tym że nie wiadomojak silny jest rozbłysk na słońcu aż do momentu gdy jest za późno na wyłączanie, bo dopiero gdy minie Soho wiado co i jak... ale wóczas zostaje koło 8 minut

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłbyś uprzejmy uzasadnić?

Przecież to sędziowie wznosili "O zbadanie, czy przepis jest konstytucyjny ". Nie dość, że są najleniwsi w Europie, to zdaje się, że również najgłupsi. Więc oczekiwałbym jakiegoś empirycznych dowodów realnego zagrożenia od strony rowerzysty po piwie lub dwóch.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przecież to sędziowie wznosili "O zbadanie, czy przepis jest konstytucyjny ". Nie dość, że są najleniwsi w Europie, to zdaje się, że również najgłupsi.

Zapytanie TK o opinię wcale nie świadczy o głupocie. Wprost przeciwnie - dla mnie oznacza to, że sędzia jest świadom tego, że nie jest wszechwiedzący, a to już dobrze rokuje. Poza tym konsekwencje podjęcia decyzji, która później okazała się niekonstytucyjna, mogłyby być niepotrzebnie duże, więc lepiej dmuchać na zimne. Jak się okazało, sędzia postąpił słusznie, bo TK wydał orzeczenie niezgodne z przekonaniami sędziego z sądu niższej instancji.

 

Więc oczekiwałbym jakiegoś empirycznych dowodów realnego zagrożenia od strony rowerzysty po piwie lub dwóch.

Empirycznym dowodem jest to, że korzysta z drogi publicznej wspólnie z samochodami, czas jego reakcji jest wyraźnie wydłużony, a zdolność do utrzymania równowagi spada. Poza tym jeżeli w swoim poście sugerujesz, że rowerzysta jest nieszkodliwy, to jednak przyznajesz rację "głupiemu" sędziemu z sądu niższej instancji ;D To on przecież postulował w zapytaniu do TK, że rowerzyści powinni być traktowani na równi z pieszymi, a nie z kierowcami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No to już krok od pola elektromagnetycznego ;)

Niekoniecznie o to mi chodzi. Skoro potrafili spisać cały rok platoński, podzielić go na zodiak, skatalogować konstelacje, to chyba znaczy że mieli nieco większe doświadczenie (nie wiedzę!) w tym co może się wydarzyć (bo znali to z przeszłości, w końcu wszystko ma jakąś cykliczność, jak dzień i noc). Nigdy w życiu nie traktowałbym ich jako wyroczni, ale też nie wykluczę ich jako "dzikusów".

Najgorszy jednak nie byłby brak prądu, a noce z szabrownikami i bandytami, (zapewne wprowadzony) stan wyjątkowy, braki wody pitnej, racjonowanie żywności, itd. Bo akurat brak ogłupiającej telewizji to ogromny plus :P

A bez kopalni?! Weź przestań :)

Więc oczekiwałbym jakiegoś empirycznych dowodów realnego zagrożenia od strony rowerzysty po piwie lub dwóch.

Mieciu wpadł na drzewo, jak do Paździmiechów Górnych jechał i kuku sobie zrobił. Rower rozwalił, a sam w końcu zmarł... w skutek przegięcia z denaturatem. Groza na Polskich drogach! :D ;D :D

Empirycznym dowodem jest to, że korzysta z drogi publicznej wspólnie z samochodami, czas jego reakcji jest wyraźnie wydłużony, a zdolność do utrzymania równowagi spada.

To ja poproszę chociaż 10 przypadków groźnych wypadków z pijanymi rowerzystami w Polsce.

To on przecież postulował w zapytaniu do TK, że rowerzyści powinni być traktowani na równi z pieszymi, a nie z kierowcami.

Rozmawiamy przecież o konkretnym prawie a nie identycznym traktowaniu, nie naciągaj sobie tego pod argument.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zapytanie TK o opinię wcale nie świadczy o głupocie. Wprost przeciwnie - dla mnie oznacza to, że sędzia jest świadom tego, że nie jest wszechwiedzący, a to już dobrze rokuje. Poza tym konsekwencje podjęcia decyzji, która później okazała się niekonstytucyjna, mogłyby być niepotrzebnie duże, więc lepiej dmuchać na zimne. Jak się okazało, sędzia postąpił słusznie, bo TK wydał orzeczenie niezgodne z przekonaniami sędziego z sądu niższej instancji.

Hm. A w Trybunale to pracują elektrycy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
To ja poproszę chociaż 10 przypadków groźnych wypadków z pijanymi rowerzystami w Polsce.

Nie chce mi się szukać na Twoje zawołanie dziesęciu, ale masz tutaj dwa przykłady na to, że rowerzyści mogą być niebezpieczni:

http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080929/POWIAT18/207186843 - wystaczyło, żeby kierowca odbił, i sam mógłby zostać ofiarą tego wypadku

http://www.zielona-gora.po.gov.pl/index.php?id=3&ida=2067

 

Zresztą, co za różnica? Rowerzyści są zawsze pierwsi do narzekania, że nie są traktowani na równi z kierowcami. Co ciekawe jednak, wychodzi przy tym bardzo silnie polska mentalność: oczekuje się wyłącznie nadawania nowych praw, ale broń Boże nikt nie zgodzi się na wzięcie na siebie odpowiedzialności.

Rozmawiamy przecież o konkretnym prawie a nie identycznym traktowaniu, nie naciągaj sobie tego pod argument.

Owszem, rozmawiamy o konkretnym prawie. Sędzia nie był pewny, jak je zinterpretować, i wysłał swoje zapytanie do TK. Bardzo prawidłowo postąpił, bo jak się okazało, TK uznał że sędzia ten był w błędzie.

Hm. A w Trybunale to pracują elektrycy?

Nie, ale w TK pracują najwybitnejsi i najbardziej kompetentni sędziowie w Polsce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie, ale w TK pracują najwybitnejsi i najbardziej kompetentni sędziowie w Polsce.

No właśnie? I ich zdaniem rower = tir. Czas umierać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko powiedz mi, dlaczego jest tak, że rowerzyści (świadomie uogólniam) domagają się pełni praw na równi z kierowcami, ale odpowiedzialność chcą wziąć na siebie tylko połowicznie? To tylko świadczy o braku dojrzałości.

 

Aha, i nie gadaj, że na równi z tirami, bo wymogi wobec kierowców tirów są znacznie, znacznie bardziej zaostrzone. Inna rzecz, że TK wypowiedział się WYŁĄCZNIE na temat odpowiedzialności za prowadzenie pod wpływem alkoholu, więc wszelkie dalsze uogólnienia są chybione.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikroosie. Zgadzam się z Tobą ogólnie rzecz biorąc. Ale powiedz dlaczego ma być tak, że ja jadąc sobie z ojcem w góry na rower wypijemy po jednym piwie, zatrzymają nas niezbyt inteligentni funkcjonariusze i stracimy oboje prawo jazdy, co mi bardzo utrudni dalszą edukację a ojcu uniemożliwi połowicznie pracę? Jakie są ku temu podstawy? To jest żałosne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze bardziej żałosne jest picie przed jeżdżeniem - tyle mam w tej kwestii do powiedzenia. O ile przekraczanie prędkości w pewnych nielicznych sytuacjach mogę zrozumieć, o tyle dla picia przed skorzystaniem z samochodu nie widzę żadnego usprawiedliwienia. Idąc Twoim tokiem rozumowania można by stwierdzić, że nie powinni także zamykać Ciebie w więzieniu za zamordowanie człowieka, bo przecież chcesz skończyć studia, a więzienie Tobie to uniemożliwi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy od dawna wiedzą, że duży koronalny wyrzut masy na Słońcu może poważnie uszkodzić sieci energetyczne, doprowadzając do braków prądu, wody, paliwa czy towarów w sklepach. Znacznie mniej uwagi przywiązują jednak do tego, jak takie wydarzenie wpłynie na internet. Jak się okazuje, skutki mogą być równie katastrofalne, a najsłabszym elementem systemu są podmorskie kable łączące kraje i kontynenty.
      Przed kilkunastu laty amerykańskie Narodowe Akademie Nauk przygotowały na zlecenie NASA raport dotyczący skutków wielkiego koronalnego wyrzutu masy, który zostałyby skierowany w stronę Ziemi. Takie wydarzenie mogłoby pozbawić ludzi wody, towarów w sklepach, transportu publicznego i prywatnego, uniemożliwić działanie szpitali i przedsiębiorstw, doprowadzić do wyłączenia elektrowni. Jak wówczas informowali autorzy raportu same tylko Stany Zjednoczone poniosłyby w ciągu pierwszego roku straty rzędu 2 bilionów dolarów. Przywrócenie stanu sprzed katastrofy potrwałoby 4-10 lat.
      Katastrofy naturalne zwykle są najbardziej odczuwane przez najbiedniejsze państwa. Wielki koronalny wyrzut masy jest zaś tym bardziej niebezpieczny, im bardziej rozwinięte państwo i im bardziej uzależnione jest od sieci energetycznej i – jak się okazuje – internetu.
      Koronalne wyrzuty masy to gigantyczne obłoki plazmy, które co jakiś czas są wyrzucane przez Słońce w przestrzeń kosmiczną. Mają one masę miliardów ton i posiadają silne pole magnetyczne, które może uszkadzać satelity, sieci energetyczne i zakłócać łączność radiową.
      Ludzkość nie ma zbyt wielu doświadczeń z tego typu wydarzeniami. W marcu 1989 roku w Kanadzie 6 milionów osób było przez 9 godzin pozbawionych prądu właśnie z powodu burzy na Słońcu. Jednak wiemy, że wyrzuty koronalne mogą być znacznie silniejsze. Najpotężniejsze znane nam tego typu zjawisko to wydarzenie Carringtona z 1859 roku. Kilkanaście godzin po tym, jak brytyjski astronom Richard Carrington zaobserwował dwa potężne rozbłyski na Słońcu, Ziemię zalało światło zórz polarnych.
      Przestały działać telegrafy, a Ameryce Północnej, gdzie była noc, ludzie mogli bez przeszkód czytać gazety, doszło do kilku pożarów drewnianych budynków telegrafów, igły kompasów poruszały się w sposób niekontrolowany, a zorze polarne widać było nawet w Kolumbii. Jednak wydarzenie to miało miejsce na długo przed rozwojem sieci energetycznych. Obecnie tak silny rozbłysk miałby katastrofalne skutki.
      Podczas zakończonej niedawno konferencji SIGCOMM 2021 profesor Sangeetha Abdu Jyothi z University of California Irvine, wystąpiła z odczytem Solar Superstorms. Planning for an Internet Apocalypse. Przedstawiła w nim wyniki swoich badań nad wpływem wielkiej chmury szybko poruszających się namagnetyzowanych cząstek słonecznych na światowy internet.
      Z badań wynika, że nawet gdyby stosunkowo szybko udało się przywrócić zasilanie, to problemów z internetem doświadczalibyśmy przez długi czas. Dobra wiadomość jest taka, że lokalna i regionalna infrastruktura internetowa nie powinna zbytnio ucierpieć. Światłowody same w sobie są odporne na tego typu wydarzenia. Znacznie gorzej byłoby z przesyłaniem danych w skali całego globu.
      Największe zagrożenie czyha na kable podmorskie. Przesyłają one dane przez tysiące kilometrów, a co 50–150 kilometrów są na nich zainstalowane wzmacniacze. I o ile sam podmorski kabel nie byłby narażony, to wielka burza słoneczna mogłaby uszkodzić te wzmacniacze. Gdy zaś doszłoby do uszkodzenia odpowiednich ich liczby, przesyłanie danych stałoby się niemożliwe. Co więcej, kable podmorskie są uziemiane co setki lub tysiące kilometrów, a to stwarza dodatkowe zagrożenie dla wzmacniaczy. Jakby jeszcze tego było mało, budowa geologiczna morskiego dna jest bardzo różna, i w niektórych miejscach wpływ burzy słonecznej na kable będzie silniejszy niż w innych. Zapomnijmy też o przesyłaniu danych za pomocą satelitów. Wielki rozbłysk na Słońcu może je uszkodzić.
      Obecnie nie mamy modeli pokazujących dokładnie, co mogłoby się stać. Lepiej rozumiemy wpływ koronalnego wyrzutu masy na sieci energetyczne. Jednak one znajdują się na lądach. Jeszcze trudniej jest przewidywać, co może stać się na dnie morskim, mówi Abdu Jyothi.
      Koronalne wyrzuty masy są bardziej niebezpieczne dla wyższych szerokości geograficznych, tych bliższych biegunom. Zatem Polska czy USA ucierpią bardziej niż położony w pobliżu równika Singapur. A Europa i Ameryka Północna będą miały większe problemy z internetem niż Azja.
      Internet zaprojektowano tak, by był odporny na zakłócenia. Gdy dojdzie do awarii w jednym miejscu, dane są automatycznie kierowane inną drogą, by omijać miejsce awarii. Ale jednoczesna awaria w kilku czy kilkunastu kluczowych punktach zdestabilizuje całą sieć. Wszystko zależy od tego, gdzie do niej dojdzie. Wspomniany tutaj Singapur jest hubem dla wielu azjatyckich podmorskich kabli telekomunikacyjnych. Jako, że położony jest blisko równika, istnieje tam mniejsze ryzyko awarii w razie wielkiej burzy słonecznej. Ponadto wiele kabli w regionie jest dość krótkich, rozciągają się z huba w różnych kierunkach. Tymczasem kable przekraczające Atlantyk czy Pacyfik są bardzo długie i położone na wyższych, bardziej narażonych na zakłócenia, szerokościach geograficznych.
      Niestety, podmorskie kable rzadko są zabezpieczane przed skutkami wielkich zaburzeń geomagnetycznych, takich jak burze słoneczne. Nie mamy doświadczenia z takimi wydarzeniami, a właściciele infrastruktury priorytetowo traktują cyberataki czy katastrofy naturalne mające swój początek na Ziemi i to przed nimi zabezpieczają swoje sieci.
      Abdu Jyothi zauważa jednak, że o ile wielkie koronalne wyrzuty masy są niezwykle rzadkie, a jeszcze rzadziej są one skierowane w stronę Ziemi, to stawka jest tutaj bardzo duża. Długotrwałe zaburzenie łączności w skali globalnej miałoby negatywny wpływ niemal na każdy dział gospodarki i niemal każdego człowieka na Ziemi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Astrofizycy z Uniwersytetu Harvarda opublikowali na łamach The Astrophysical Journal Letters teorię, zgodnie z którą Słońce było kiedyś częścią układu podwójnego. Nasza gwiazda miała krążącego wokół niej towarzysza o podobnej masie. Jeśli teoria ta zostanie potwierdzona, zwiększy to prawdopodobieństwo istnienia Obłoku Oorta w takim kształcie, jak obecnie przyjęty i będzie można uznać teorię mówiącą, że tajemnicza Dziewiąta Planeta (Planeta X) została przez Układ Słoneczny przechwycona, a nie uformowała się w nim.
      Autorzy nowej teorii – profesor Avi Loeb i jego student Amir Siraj – postulują, że obecność towarzysza Słońca w klastrze, w którym gwiazdy się uformowały, pozwala wyjaśnić istnienie Obłoku Oorta. Naukowcy mówią, że dotychczasowe teorie pozostawiały wiele niewyjaśnionych zagadnień związanych z Obłokiem Oorta. Przyjęcie, że Słońce było częścią układu podwójnego, pozwala wyjaśnić liczne wątpliwości. Tym bardziej, że nie jest to wcale nieprawdopodobne. Większość gwiazd podobnych do Słońca zaczyna życie w układach podwójnych, mówią uczeni.
      Jeśli Obłok Oorta rzeczywiście został utworzony z obiektów przechwyconych dzięki pomocy towarzysza Słońca, to będzie to niosło istotne implikacje dla naszego rozumienia uformowania się Układu Słonecznego. Układy podwójne znacznie efektywniej przechwytują różne obiekty niż pojedyncze gwiazdy. Jeśli Obłok Oorta rzeczywiście tak się utworzył, będzie to znaczyło, że Słońce miało towarzysza o podobnej masie, stwierdza Loeb.
      Przyjęcie teorii o układzie podwójnym ma też znaczenie dla wyjaśnienia pojawienia się życia na Ziemi. Obiekty z zewnętrznych części Obłoku Oorta mogły odgrywać istotną rolę historii Ziemi. Mogły dostarczyć tutaj wodę i spowodować zagładę dinozaurów. Zrozumienie ich pochodzenia jest bardzo ważne, przypomina Siraj.
      Obaj naukowcy podkreślają, że ich teoria ma też znacznie dla wyjaśnienia zagadki Planety X. Dotyczy to nie tylko Obłoku Oorta ale również ekstremalnie dalekich obiektów transneptunowych, takich jak Dziewiąta Planeta. Nie wiadomo, skąd one pochodzą, jednak nasz model przewiduje, że jest więcej obiektów o orbitach takich jak Dziewiąta, stwierdza Loeb.
      Obecnie nie posiadamy instrumentów, które pozwoliłyby zaobserwować Obłok Oorta czy Dziewiątą Planetę. Jednak już w przyszłym roku ma zacząć działać Vera C. Rubin Observatory (VRO). Będzie ono w stanie zweryfikować istnienie Dziewiątej Planety. Jeśli VRO potwierdzi, że Dziewiąta Planeta istnieje i została przechwycona oraz zaobserwuje podobnie przechwycone planety karłowate, wtedy model binarny zyska przewagę nad obecnymi teoriami o początkach Słońca, mówi Siraj.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Słońce wydaje się znacznie mniej aktywne niż inne podobne mu gwiazdy. Do takich zaskakujących wniosków doszedł międzynarodowy zespół astronomów, który przeanalizował dane z Teleskopu Kosmicznego Keplera. Odkrycie, dokonane przez grupę kierowaną przez Timo Reinholda z Instytutu Badań Układu Słonecznego im. Maxa Plancka, pozwoli na lepsze zrozumienie ewolucji naszej gwiazdy.
      Ludzkość od wieków obserwuje Słońce i od dawna wiemy, że znaczących zmianach liczby plam na nim występujących. Wiemy też, że im więcej plam, tym większa aktywność gwiazdy i tym silniejsze gwałtowne wydarzenia, jak wyrzuty masy. Specjaliści spodziewali się, że inne gwiazdy podobne do Słońca zachowują się w podobny sposób na tym samym etapie życia.
      Nie jesteśmy w stanie obserwować plam na innych gwiazdach, jednak przemieszczanie się plam na powierzchni gwiazd powoduje zmiany ich jasności. Dzięki temu możemy obserwować aktywność magnetyczną odległych gwiazd. Zespół Reinholda postanowił wykorzystać te dane do porównania aktywności Słońca z innymi podobnymi mu gwiazdami.
      Teleskop Kosmiczny Keplera badał i rejestrował zmiany w jasności 150 000 gwiazd. W tym samym czasie sonda Gaia obserwowała gwiazdy i określała ich pozycję oraz ruch we wszechświecie. Teraz uczeni przeanalizowali te dane i na ich podstawie zidentyfikowali 369 gwiazd o temperaturze, masie, wieku, składzie chemicznymi i prędkości obrotowej podobnych do Słońca. Okazało się, że – wbrew oczekiwaniom – większość tych gwiazd jest znacznie bardziej aktywnych od Słońca. Średnia wartość zmian ich jasności była aż 5-krotnie większa niż zmiany jasności naszej gwiazdy.
      Naukowcy proponują dwa możliwe wyjaśnienia tak wielkiej różnicy. Jedno z nich zakłada, że zmiany jasności niektórych gwiazd podobnych do Słońca są tak niewielkie, iż Kepler ich nie zauważył, co sztucznie zwiększyło średnią dla całej grupy. Drugie wyjaśnienie brzmi, że mamy tu do czynienia z prawdziwymi średnimi zmianami jasności, a to sugeruje, że w przeszłości Słońce również przechodziło okres tak dużej aktywności. To drugie przypuszczenie jest zgodne z wcześniejszymi badaniami, które wskazywały, że gwiazdy z ciągu głównego, gdy zbliżają się do połowy okresu swojego istnienia, znacznie zmniejszają swoją aktywność utrzymując wcześniejszą prędkość obrotową.
      Zespół Reinholda ma zamiar wyjaśnić te kwestie, wykorzystując w tym celu przyszłe pomiary, jakie będą dokonywane przez instrumenty TESS i PLATO.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańska Narodowa Fundacja Nauki (NSF) chwali się najbardziej szczegółowymi zdjęciami Słońca, jakie kiedykolwiek udało się wykonać. Fotografie to dzieło nowego instrumentu badawczego Daniel K. Inouye Solar Telescope, który właśnie rozpoczął pracę. To największy na Ziemi teleskop wyspecjalizowany w badaniu Słońca. Apertura jego lustra wynosi imponujące 424 centymetry. To aż dwuipółkrotnie więcej niż drugiego największego Goode Solar Telescope.
      Inouye Solar Telescope stoi na szczycie Haleakala na Hawajach. Pierwsze wykonane przezeń zdjęcia pokazują powierzchnię naszej gwiazdy w niespotykanej dotychczas rozdzielności. Widzimy na nich, że Słońce pokryte jest „ziarnami” obszarów gotującej się plazmy. Taki wzorzec pokrywa całą jego powierzchnię. Na fotografii widzimy ciasno ułożone „komórki” – każda z nich ma powierzchnię dwukrotnie większą od powierzchni Polski – które są dowodem na intensywny transport ciepła z wnętrza gwiazdy ku jej powierzchni. Gorąca plazma wypływa na powierzchnię, schładza się i ponownie zanurza wgłąb Słońca. Do zanurzania się dochodzi w miejscach widocznych ciemnych linii. Cały ten proces zwany jest konwekcją.
      Od kiedy NSF zaczęła budować ten teleskop, z niecierpliwością czekaliśmy na pierwsze obrazy. Teraz możemy pokazać zdjęcia i materiały wideo. To najbardziej szczegółowe obrazy naszego Słońca w historii. Inouye Solar Telescope stworzy mapę pól magnetycznych korony słonecznej, miejsca, w którym zachodzą procesy mające wpływ na życie na Ziemi. Polepszy on nasze rozumienie pogody kosmicznej i pomoże lepiej przewidywać burze na Słońcu, stwierdził France Cordova, dyrektor NSF.
      W każdej sekundzie Słońce spala około 5 milionów ton paliwa. Minimalna część energii z tego procesu trafia na Ziemię. W latach 50. ubiegłego wieku naukowcy zauważyli, że od naszej gwiazdy wieje wiatr słoneczny. Stwierdzili również, że żyjemy wewnątrz atmosfery Słońca. Jednak o zjawiskach w niej zachodzących wciąż niewiele wiemy.
      Jeśli chodzi o atmosferę ziemską, to jesteśmy w stanie z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, czy i gdzie będzie padało. W odniesieniu do pogody kosmicznej takich umiejętności nie mamy. Nasze możliwości przewidywania pogody kosmicznej są o co najmniej 50 lat opóźnione w stosunku do umiejętności przewidywania pogody na Ziemi. Musimy zrozumieć zjawiska fizyczne stanowiące podstawę pogody kosmicznej, a ta zaczyna się na Słońcu. Teleskop Słoneczny Inouye będzie je badał przez następne dekady, dodaje Matt Mountain, prezydent Association of Universities for Research in Astronomy, które zarządza teleskopem.
      Daniel K. Inouye Solar Telescope to imponujące urządzenie. Już samo kierowanie 4-metrowego lustra w stronę Słońca wiąże się z dostarczeniem doń olbrzymiej ilości ciepła, które trzeba w jakiś sposób usunąć. Teleskop korzysta ze specjalnego systemu chłodzącego, na który składa się ponad 11 kilometrów rur z chłodziwem, od którego część ciepła jest odbierana przez lód, tworzący się na szczycie w ciągu nocy.
      Kopuła nad teleskopem została wykonana z cienkich chłodzących płyt stabilizujących temperaturę wokół teleskopu, a specjalny system osłon pozawala na regulowanie przepływu powietrza i zapewnia cień. Specjalny wysoko zaawansowany zespół chłodzący składający się z metali i chłodziwa otacza główne lustro, blokując większość zbieranej przez nie energii. Teleskop wykorzystuje też zaawansowane układy optyczne kompensujące zakłócenia wywoływane obecnością ziemskiej atmosfery.
      Prace nad teleskopem rozpoczęły się ponad 20 lat temu. Jego budowa ruszyła w styczniu 2013 roku, a we wrześniu gotowy był już budynek teleskopu. W sierpniu 2017 na miejsce dostarczono główne lustro. W 2019 roku urządzenie zostało testowo uruchomione, a w styczniu 2020 rozpoczęło pracę i dostarczyło wyjątkowe zdjęcia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Satelita Solar Dynamics Observatory (SDO) zaobserwował na Słońcu nowy rodzaj erupcji magnetycznej. Najpierw doszło do wyrzucenia z powierzchni Słońca plazmy, która po zatoczeniu łuku zaczęła opadać na powierzchnię naszej gwiazdy. Zanim jednak tam dotarła, wpadła w plątaninę linii pola magnetycznego i wywołała kolejną eksplozję. Naukowcy mówią o wymuszonej rekoneksji magnetycznej.
      Na Słońcu już wcześniej obserwowano spontaniczne rekoneksje magnetyczne i wywołane nimi wyrzuty plazmy. Nigdy wcześniej nie obserwowano jednak, by jedna eksplozja była wywołana drugą.
      To pierwsza obserwacja zewnętrznej rekoneksji magnetycznej zachodzącej pod wpływem czynnika zewnętrznego. Może być to bardzo użyteczne dla zrozumienia innych systemów, takich jak magnetosfera Ziemi i innych planet, innych namagnetyzowanych źródeł plazmy, w tym eksperymentów w laboratorium, gdzie plazmę trudno jest kontrolować, mówi Abhishek Srivastava z Indyjskiego Instytutu Technologicznego w Indiach.
      Spontaniczną rekoneksję magnetyczną obserwowano już zarówno na Słońcu jak i wokół Ziemi. Przed 15 laty pojawiła się teoria mówiąca, że może zachodzić też zjawisko wymuszonej rekoneksji magnetycznej.
      Nowy rodzaj eksplozji był ukryty w danych sprzed lat. Analiza danych zebranych przez SDO wykazała, że do wymuszonej rekoneksji magnetycznej doszło 3 maja 2012 roku.
       


      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...