Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Hollywood często straszy nas kosmicznymi katastrofami, które zagrażają ludzkości. Przygotowany na zlecenie NASA raport pokazuje jednak, że takie zagrożenie to nie tylko wymysł scenarzystów.

Opracowanie Narodowej Akademii Nauk pokazuje, że postęp technologiczny naraża nas na coraz większe niebezpieczeństwo ze strony czynników pozaziemskich. Wraz z rosnącym uzależnieniem od infrastruktury energetycznej jesteśmy w większym stopniu podatni na katastrofę, która może zachwiać podstawami naszej cywilizacji. Coraz bardziej zagrażają nam koronalne wyrzuty masy.

To gigantyczne obłoki plazmy, które co jakiś czas są gwałtownie wyrzucane ze Słońca w przestrzeń kosmiczną. Masa takich obłoków sięga miliardów ton i posiadają one wmrożone, czyli poruszające się wraz z obłokiem, pole magnetyczne. Koronalne wyrzuty masy mają miejsce z różną częstotliwością: od jednego tygodniowo po kilka na dobę. Jedynie niewielka część z nich sięga okolic Ziemi. Powodują one wówczas zaburzenia magnetosfery, mogą uszkadzać sieci energetyczne, zakłócać łączność radiową, uszkadzać satelity.

Zbliżamy się do możliwej katastrofy - mówi Daniel Baker, specjalista z University of Colorado. Możliwe jest bowiem, i to właśnie stało się tematem raportu, wystąpienie bardzo silnego wyrzutu, który zostanie skierowany w stronę Ziemi. Pojawienie się dużej ilości plazmy w atmosferze wywoła poważne perturbacje w polu magnetycznym Ziemi, a to z kolei spowoduje przepływ dodatkowej energii w sieciach energetycznych. Nie są one przygotowane na tak gwałtowne zmiany. Może wówczas dojść do stopienia rdzeni w stacjach transformatorowych i pozbawienia energii podłączonych doń domów czy zakładów przemysłowych. Sytuacja taka już miała miejsce. W marcu 1989 roku w Kanadzie 6 milionów osób przez 9 godzin nie miało prądu właśnie z powodu burzy na Słońcu.

Jednak wyrzuty koronalne mogą być znacznie silniejsze niż te, które uszkodziły sieć w Kanadzie. Najpotężniejsza ze znanych nam burz słonecznych miała miejsce na przełomie sierpnia i września 1859 roku. Kilkanaście godzin po tym, jak brytyjski astronom Richard Carrington zaobserwował dwa potężne rozbłyski na Słońcu, Ziemię zalało światło zórz polarnych. Przestały działać telegrafy, a w Ameryce Północnej, gdzie była noc, ludzie mogli bez przeszkód czytać gazety.

Nietrudno sobie wyobrazić, jaką obecnie katastrofą mogłaby być tak potężna burza. Długotrwałe zakłócenia łączności i wielotygodniowe braki dostaw prądu mogłyby doprowadzić gospodarkę wielu państw do ruiny, a tysiące ich obywateli do śmierci.

Specjaliści zauważają tutaj dwa główne problemy, które stanowią poważne zagrożenie. Pierwszy to linie energetyczne, która są przystosowane do pracy przy wysokich napięciach. Stanowią one efektywny sposób dystrybucji energii, ale mogą zadziałać jak anteny zbierające energię z burzy słonecznej i przekazujące ją do transformatorów, które ulegną uszkodzeniu.

Problem drugi to nasze uzależnienie od sieci energetycznej. To dzięki niej działają szpitale, stacje produkujące wodę i odbierające ścieki, zakłady produkujące żywność czy sklepy tę żywność dostarczające.

Jak zauważa John Kappenman, analityk specjalizujący się w problemach przemysłu energetycznego, to odwrotność tego, co prognozujemy mówiąc o katastrofach naturalnych. Zwykle najbardziej dotykają one najmniej rozwiniętych obszarów Ziemi, nie tych najbardziej rozwiniętych.

Autorzy raportu przewidują, że gwałtowny koronalny wyrzut masy mógłby uszkodzić 300 kluczowych transformatorów w USA. W ciągu 90 sekund ponad 130 milionów osób zostałoby pozbawionych prądu. Mieszkańcy wieżowców natychmiast straciliby dostęp do wody pitnej. Reszta mogłaby z niej korzystać jeszcze przez około 12 godzin. Stanęłyby pociągi i metro. Z półek sklepowych błyskawiczne zniknęłaby żywność, gdyż ciężarówki mogłyby dostarczać zaopatrzenie dopóty, dopóki miałyby paliwo w zbiornikach. Pompy na stacjach benzynowych też działają na prąd. Po około 72 godzinach skończyłoby się paliwo w generatorach prądu. Wówczas stanęłyby szpitale.

Najbardziej jednak przerażającą informacją jest ta, iż taki stan mógłby trwać całymi miesiącami lub latami. Uszkodzonych transformatorów nie można naprawić, trzeba je wymienić. To zajmuje zespołowi specjalistów co najmniej tydzień. Z kolei duże zakłady energetyczne mają na podorędziu nie więcej niż 2 grupy odpowiednio przeszkolonych ekspertów. Nawet jeśli część transformatorów zostałaby dość szybko naprawiona, nie wiadomo, czy w sieciach byłby prąd. Większość rurociągów pracuje bowiem dzięki energii elektrycznej. Bez sprawnego transportu w ciągu kilku tygodni również i elektrowniom węglowym skończyłyby się zapasy. Sytuacji nie zmieniłyby też elektrownie atomowe. Są one zaprojektowane tak, by automatycznie wyłączały się w przypadku poważnych awarii sieci energetycznych. Ich uruchomienie nie jest możliwe przed usunięciem awarii.

Autorzy raportu szacują, że same tylko Stany Zjednoczone poniosłyby w ciągu pierwszego roku straty rzędu 2 bilionów dolarów. Przywrócenie stanu sprzed katastrofy potrwałoby 4-10 lat. Mało prawdopodobne, by nawet tak potężne państwo było w stanie całkowicie się z niej podnieść.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No nieciekawa perspektywa. Hollywood pewnie niedługo napisze na podstawie tego jakiś scenariusz i będziemy mogli obejrzeć to w na DVD. Chociaż podobnie skutki można obejrzeć w  Blindness (Swoją drogą trochę oczywisty był ten film ;)).

 

No ale mniejsza o filmy. Nie wiem jak działają elektrownie węglowe ale wydaje mi się że nie ma sensu spalać paliwa jeśli nie ma się gdzie dostarczać energii. Jednym słowem w tych elektrowniach węgla by nie zabrakło czyli prąd po naprawia mógłby ponownie popłynąć.

 

Ale i tak najlepsze wydaje mi się to, że nikt nie wiedziałby co się dzieje ;] W mojej okolicy braki prądu to normalka: raz na dwa miesiące coś muszą zrobić na linii i całą dzielnicę odcinają. Także przez pierwsze parę godzin pewnie bym się nawet nie zorientował. Ale potem? Można by było dowiedzieć się z TV? - prądu brak, To może z takiego na baterie? - sama stacja telewizyjna nie ma prądu :) Radio? Internet? To może telefon? ;D I tak przez parę dni lub dłużej. A tu jeszcze przydało by się do pracy. Na uczelnie? heh jak pewnie przez ulice przejść ciężko by było ^^

Share this post


Link to post
Share on other sites

A skoro można zaobserwować zjawisko na kilkanaście godzin przed dotarciem do Ziemi głównej masy cząstek naładowanych, nie można by po prostu wyłączyć elektrowni i przeczekać? Nawet najsilniejsze burze słoneczne nie trwają przecież długo.

 

Potencjał katastrofy ogromny więc mam nadzieję kraje mają już odpowiednio opracowane plany działania w tym kierunku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A skoro można zaobserwować zjawisko na kilkanaście godzin przed dotarciem do Ziemi głównej masy cząstek naładowanych, nie można by po prostu wyłączyć elektrowni i przeczekać?

Nie jestem specjalistą z tej dziedziny, ale o ile mi wiadomo, największym problemem w przypadku takich zjawisk jest indukcja elektromagnetyczna. Wyłączenie elektrowni nic by nie dało, bo prąd w przewodach i tak by powstał w wyniku interakcji z naładowanymi cząsteczkami. Żeby zabezpieczyć elektrownie, transformatory itp., trzeba by było rozłączyć wszystkie urządzenia elektryczne świata, a do tego rozmontować transformatory na kawałki, żeby w nich też nie powstały ładunki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Majowie nie znali chyba transformatorów.

Nic nie szkodzi - na tym polega urok teorii spiskowych, że jak już dojdzie do opisywanego wydarzenia, to zawsze znajdzie się jakiś wygodny kontekst, by powiedzieć "a nie mówiłem?".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już dawno powinno sie zmienić system pozyskiwania energii i może warto byłoby kupić se rower heheh;) (se, jest celowe) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wystarczyłoby tylko zakazać rowerzystom jazdy po uliach, gdzie w pijanym widzie zagrażają tirom, i kazać im jeździć w kołowrotkach. Przynajmniej produkowaliby pożyteczną energię ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Majowie nie znali chyba transformatorów.

Ale mieli pojęcie o ruchu precesyjnym ziemi, tak samo jak Egipcjanie wiedzieli o istnieniu Oriona (Piramidy)

Nic nie szkodzi - na tym polega urok teorii spiskowych, że jak już dojdzie do opisywanego wydarzenia, to zawsze znajdzie się jakiś wygodny kontekst, by powiedzieć "a nie mówiłem?".

To chyba Ty widzisz teorię spiskową i jesteś uczulony na nie, ja tylko zrobiłem własne przyrównanie, ciekawi mnie to, bo nie było notki nt. kiedy to może się wydarzyć. Zresztą co to ma wspólnego z teorią spiskową? Może kościół też jest teorią spiskową? Ogarnij się trochę.

Wystarczyłoby tylko zakazać rowerzystom jazdy po uliach, gdzie w pijanym widzie zagrażają tirom, i kazać im jeździć w kołowrotkach.

Szkoda w ogóle poruszać temat bzdurnego prawa... coraz głupsze przepisy :-\

Share this post


Link to post
Share on other sites

mam nadzieję że ta kastastrofa nie wypadnie akurat wtedy jak Robertowi Kubicy zamontują KERS do samochodu ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

mam nadzieję że ta kastastrofa nie wypadnie akurat wtedy jak Robertowi Kubicy zamontują KERS do samochodu :P

Który nic nie daje?

Ale mieli pojęcie o ruchu precesyjnym ziemi, tak samo jak Egipcjanie wiedzieli o istnieniu Oriona (Piramidy)

No to już krok od pola elektromagnetycznego ;)

Wystarczyłoby tylko zakazać rowerzystom jazdy po uliach, gdzie w pijanym widzie zagrażają tirom, i kazać im jeździć w kołowrotkach. Przynajmniej produkowaliby pożyteczną energię :)

Może zabrzmię brutalnie, ale ucieszyłbym się, gdyby jakiś pijany rowerzysta zabił sędziego swoją jazdą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Może zabrzmię brutalnie, ale ucieszyłbym się, gdyby jakiś pijany rowerzysta zabił sędziego swoją jazdą.

Byłbyś uprzejmy uzasadnić?

Share this post


Link to post
Share on other sites

A skoro można zaobserwować zjawisko na kilkanaście godzin przed dotarciem do Ziemi głównej masy cząstek naładowanych, nie można by po prostu wyłączyć elektrowni i przeczekać? Nawet najsilniejsze burze słoneczne nie trwają przecież długo.

Problem w tym, że wyłączyć ot tak zwyczajnie się nie da, a tym bardziej ponownie zrobić rozruch. Nie wspominając nawet już o synchronizacji całego przedsięwzięcia na globalną skalę. Zresztą jak zauważył mikroos występuje tutaj indukcja elektromagnetyczna, która i tak może spalić stacje trafo. Nie można także zapomnieć o indukcji w systemie rurociągowym (gaz/woda).

 

Nie wiem jak działają elektrownie węglowe ale wydaje mi się że nie ma sensu spalać paliwa jeśli nie ma się gdzie dostarczać energii. Jednym słowem w tych elektrowniach węgla by nie zabrakło czyli prąd po naprawia mógłby ponownie popłynąć.

Tyle, że turbiny i tak muszą pracować (wyłączone odkształcają się pod własnym ciężarem, stąd zanim nowa elektrownia wystartuje, to jest zwyczajnym odbiornikiem i pierwotnie sama jest zasilana z sieci). Zaś jako, że energii nie można produkować w nicość, to musiałyby pracować pod sztucznym obciążeniem. Największe straty odniosłaby zaś telekomunikacja, z uwagi na uszkodzenia satelit i zmiany ich orbit (jako przykład wpływu słońca - stacja Skylab).

 

Najgorszy jednak nie byłby brak prądu, a noce z szabrownikami i bandytami, (zapewne wprowadzony) stan wyjątkowy, braki wody pitnej, racjonowanie żywności, itd. Bo akurat brak ogłupiającej telewizji to ogromny plus. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

o sztuczne obciążenie elektrowni nie ma co się martwić... sama pochłania dość produkowanej energii aby nic sie nei stało...

a jeśli chdzoi o palenie transormatorów to są one za małe by w nich wyindukowało się napięcie pozwalające na ich spalenie... a od reszty sieci można je zawsze odpiąć w njagorszym wyapdku pozostaną tylko podpięte do sieci niższego napięcia (wiele stacji transformatorowych nie ma z tej strony możliwości odłączenia) ale tam też powierzchnia kabli jest na tyle mała, że przy braku indukcjii ze strony wyższego napięcia i zasilania nic im się nie stanie...

 

TAK można wsyztsko odłaczyć żeby nic sie nie stało... ;)

problem jest w tym że nie wiadomojak silny jest rozbłysk na słońcu aż do momentu gdy jest za późno na wyłączanie, bo dopiero gdy minie Soho wiado co i jak... ale wóczas zostaje koło 8 minut

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłbyś uprzejmy uzasadnić?

Przecież to sędziowie wznosili "O zbadanie, czy przepis jest konstytucyjny ". Nie dość, że są najleniwsi w Europie, to zdaje się, że również najgłupsi. Więc oczekiwałbym jakiegoś empirycznych dowodów realnego zagrożenia od strony rowerzysty po piwie lub dwóch.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przecież to sędziowie wznosili "O zbadanie, czy przepis jest konstytucyjny ". Nie dość, że są najleniwsi w Europie, to zdaje się, że również najgłupsi.

Zapytanie TK o opinię wcale nie świadczy o głupocie. Wprost przeciwnie - dla mnie oznacza to, że sędzia jest świadom tego, że nie jest wszechwiedzący, a to już dobrze rokuje. Poza tym konsekwencje podjęcia decyzji, która później okazała się niekonstytucyjna, mogłyby być niepotrzebnie duże, więc lepiej dmuchać na zimne. Jak się okazało, sędzia postąpił słusznie, bo TK wydał orzeczenie niezgodne z przekonaniami sędziego z sądu niższej instancji.

 

Więc oczekiwałbym jakiegoś empirycznych dowodów realnego zagrożenia od strony rowerzysty po piwie lub dwóch.

Empirycznym dowodem jest to, że korzysta z drogi publicznej wspólnie z samochodami, czas jego reakcji jest wyraźnie wydłużony, a zdolność do utrzymania równowagi spada. Poza tym jeżeli w swoim poście sugerujesz, że rowerzysta jest nieszkodliwy, to jednak przyznajesz rację "głupiemu" sędziemu z sądu niższej instancji ;D To on przecież postulował w zapytaniu do TK, że rowerzyści powinni być traktowani na równi z pieszymi, a nie z kierowcami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No to już krok od pola elektromagnetycznego ;)

Niekoniecznie o to mi chodzi. Skoro potrafili spisać cały rok platoński, podzielić go na zodiak, skatalogować konstelacje, to chyba znaczy że mieli nieco większe doświadczenie (nie wiedzę!) w tym co może się wydarzyć (bo znali to z przeszłości, w końcu wszystko ma jakąś cykliczność, jak dzień i noc). Nigdy w życiu nie traktowałbym ich jako wyroczni, ale też nie wykluczę ich jako "dzikusów".

Najgorszy jednak nie byłby brak prądu, a noce z szabrownikami i bandytami, (zapewne wprowadzony) stan wyjątkowy, braki wody pitnej, racjonowanie żywności, itd. Bo akurat brak ogłupiającej telewizji to ogromny plus :P

A bez kopalni?! Weź przestań :)

Więc oczekiwałbym jakiegoś empirycznych dowodów realnego zagrożenia od strony rowerzysty po piwie lub dwóch.

Mieciu wpadł na drzewo, jak do Paździmiechów Górnych jechał i kuku sobie zrobił. Rower rozwalił, a sam w końcu zmarł... w skutek przegięcia z denaturatem. Groza na Polskich drogach! :D ;D :D

Empirycznym dowodem jest to, że korzysta z drogi publicznej wspólnie z samochodami, czas jego reakcji jest wyraźnie wydłużony, a zdolność do utrzymania równowagi spada.

To ja poproszę chociaż 10 przypadków groźnych wypadków z pijanymi rowerzystami w Polsce.

To on przecież postulował w zapytaniu do TK, że rowerzyści powinni być traktowani na równi z pieszymi, a nie z kierowcami.

Rozmawiamy przecież o konkretnym prawie a nie identycznym traktowaniu, nie naciągaj sobie tego pod argument.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zapytanie TK o opinię wcale nie świadczy o głupocie. Wprost przeciwnie - dla mnie oznacza to, że sędzia jest świadom tego, że nie jest wszechwiedzący, a to już dobrze rokuje. Poza tym konsekwencje podjęcia decyzji, która później okazała się niekonstytucyjna, mogłyby być niepotrzebnie duże, więc lepiej dmuchać na zimne. Jak się okazało, sędzia postąpił słusznie, bo TK wydał orzeczenie niezgodne z przekonaniami sędziego z sądu niższej instancji.

Hm. A w Trybunale to pracują elektrycy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
To ja poproszę chociaż 10 przypadków groźnych wypadków z pijanymi rowerzystami w Polsce.

Nie chce mi się szukać na Twoje zawołanie dziesęciu, ale masz tutaj dwa przykłady na to, że rowerzyści mogą być niebezpieczni:

http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080929/POWIAT18/207186843 - wystaczyło, żeby kierowca odbił, i sam mógłby zostać ofiarą tego wypadku

http://www.zielona-gora.po.gov.pl/index.php?id=3&ida=2067

 

Zresztą, co za różnica? Rowerzyści są zawsze pierwsi do narzekania, że nie są traktowani na równi z kierowcami. Co ciekawe jednak, wychodzi przy tym bardzo silnie polska mentalność: oczekuje się wyłącznie nadawania nowych praw, ale broń Boże nikt nie zgodzi się na wzięcie na siebie odpowiedzialności.

Rozmawiamy przecież o konkretnym prawie a nie identycznym traktowaniu, nie naciągaj sobie tego pod argument.

Owszem, rozmawiamy o konkretnym prawie. Sędzia nie był pewny, jak je zinterpretować, i wysłał swoje zapytanie do TK. Bardzo prawidłowo postąpił, bo jak się okazało, TK uznał że sędzia ten był w błędzie.

Hm. A w Trybunale to pracują elektrycy?

Nie, ale w TK pracują najwybitnejsi i najbardziej kompetentni sędziowie w Polsce.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie, ale w TK pracują najwybitnejsi i najbardziej kompetentni sędziowie w Polsce.

No właśnie? I ich zdaniem rower = tir. Czas umierać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko powiedz mi, dlaczego jest tak, że rowerzyści (świadomie uogólniam) domagają się pełni praw na równi z kierowcami, ale odpowiedzialność chcą wziąć na siebie tylko połowicznie? To tylko świadczy o braku dojrzałości.

 

Aha, i nie gadaj, że na równi z tirami, bo wymogi wobec kierowców tirów są znacznie, znacznie bardziej zaostrzone. Inna rzecz, że TK wypowiedział się WYŁĄCZNIE na temat odpowiedzialności za prowadzenie pod wpływem alkoholu, więc wszelkie dalsze uogólnienia są chybione.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mikroosie. Zgadzam się z Tobą ogólnie rzecz biorąc. Ale powiedz dlaczego ma być tak, że ja jadąc sobie z ojcem w góry na rower wypijemy po jednym piwie, zatrzymają nas niezbyt inteligentni funkcjonariusze i stracimy oboje prawo jazdy, co mi bardzo utrudni dalszą edukację a ojcu uniemożliwi połowicznie pracę? Jakie są ku temu podstawy? To jest żałosne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze bardziej żałosne jest picie przed jeżdżeniem - tyle mam w tej kwestii do powiedzenia. O ile przekraczanie prędkości w pewnych nielicznych sytuacjach mogę zrozumieć, o tyle dla picia przed skorzystaniem z samochodu nie widzę żadnego usprawiedliwienia. Idąc Twoim tokiem rozumowania można by stwierdzić, że nie powinni także zamykać Ciebie w więzieniu za zamordowanie człowieka, bo przecież chcesz skończyć studia, a więzienie Tobie to uniemożliwi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA zaprezentowała właśnie pierwsze wyniki badań przeprowadzonych przez Parker Solar Probe, najszybszy pojazd skonstruowany przez człowieka, który leci „dotknąć” Słońca. Zebrane przez sondę informacje na temat działania Słońca pozwolą naukowcom udoskonalić modele dotyczące pogody kosmicznej oraz powstawania i ewolucji gwiazd. Będą one kluczowym elementem dla stworzenia systemów ochrony astronautów przed szkodliwym wpływem Słońca podczas długotrwałych misji, takich jak wyprawa załogowa na Marsa.
      Dzięi danym z PSP naukowcy mogli na łamach Nature opublikować cztery artykuły dotyczące naszej gwiazdy. Zdobyliśmy nowe informacje na temat procesu napędzającego wiatr słoneczny oraz interakcji wiatru z obrotem Słońca. Mamy pierwsze analizy pyłu z korony słonecznej, a sonda zarejestrowała tak niewielkie epizody przyspieszania cząstek, że są one niewykrywalne z Ziemi.
      Przypomnijmy, że już 78 dni po starcie, który nastąpił 12 sierpnia 2018 roku, PSP stała się najbliższym Słońcu obiektem wysłanym przez człowieka. Niedługo potem zyskała też miano najszybszego obiektu. Parker Solar Probe ciągle przyspiesza i wciąż zbliża się do Słońca. W końcu osiągnie prędkość niemal 700 000 km/h, a jej najmniejsza odległość od gwiazdy wyniesie około 6,5 miliona kilometrów.
      Dotychczas sonda dwukrotnie obiegła Słońce. Ostatni raz w peryhelium, czyli najbliższym Słońcu punkcie swojej orbity, była 1 września, gdy zbliżyła się do gwiazdy na odległość około 24 milionów kilometrów, pędząc z prędkością około 350 000 km/h. Za trzy tygodnie, 26 grudnia, PSP dokona drugiego przelotu w pobliżu Wenus, a 4. peryhelium osiągnie 29 stycznia przyszłego roku. Później w lutym nastąpi 5. peryhelium, po czym po raz trzeci PSP będzie korzystała z asysty grawitacyjnej Wenus. We wrześniu znowu znajdzie się w peryhelium.
      Wśród nowych informacji, jakie już dostarczyła sonda, są dane dotyczące zachowania wiatru słonecznego. W pobliżu Ziemi mamy do czynienia z jego niemal równomiernym przepływem. Jak się jednak okazuje, w pobliżu Słońca jest to przepływ bardzo dynamiczny o wysoce określonej strukturze. Przypomina to nieco przepływ rzeki w miejscu, w którym wpada do morza. Naukowcy co po raz pierwszy mają okazję badać wiatr słoneczny z perspektywy korony gwiazdy.
      Uwagę naukowców szczególnie przykuły zmiany kierunku pola magnetycznego. Są one powszechne wewnątrz orbity Merkurego i trwają od kilku sekund do kilkunastu minut. Zmiany takie nie występują jednak w większej odległości od gwiazdy, zatem zauważyła je dopiero PSP. Mogą być one wskazówką, co podgrzewa i napędza wiatr słoneczny.
      W osobny artykule opisano pomiary wykonane przez instrument Solar Wind Electrons Alphas and Protons (SWEAP). Naukowcy byli zaskoczeni tym, w jaki sposób ruch obrotowy gwiazdy wpływa na wiatr słoneczny. W pobliżu Ziemi przepływa on po liniach prostych, wydobywając się ze Słońca we wszystkich kierunkach. Jednak, jako że Słońce obraca się, naukowcy spodziewali się, że wiatr jest dodatkowo napędzany w kierunku ruchu obrotowego gwiazdy.
      Po raz pierwszy zjawisko to zanotowano, gdy Parker Solar Probe znalazła się w odległości około 32 milionów kilometrów od Słońca. Jednak zakres tego bocznego ruchu wiatru był znacznie większy, niż się spodziewano. Co interesujące, również szybciej niż się spodziewano trajektoria wiatru prostowała się, przez co na większych odległościach opisywany efekt staje się niewidoczny. Zrozumienie tego zjawiska będzie kluczowym dla zrozumienia spowalniającego ruchu obrotowego Słońca, a ma to znaczenie dla cyklu życiowego naszej i innych gwiazd oraz tworzenia się dysków protoplanetarnych.
      PSP zaobserwowała też pierwsze oznaki wskazujące na to, że w odległości około 11 milionów kilometrów od gwiazdy otaczający ją pył staje się coraz rzadszy. Przewidywano to od niemal wieku, jednak dopiero teraz jesteśmy w stanie zweryfikować tę teorię. Teraz dzięki instrumentowi Wide-field Imager for Solar Probe (WISPR) wiemy, że zjawisko takie ma miejsce na dystansie około 6,5 miliona kilometrów. Pył jest podgrzewany przez gwiazdę i zamieniany w gaz. Naukowcy spodziewają się zatem, że w odległości obszar w odległości do 3,2 miliona, a może nawet do 4,8 miliona kilometrów od gwiazdy jest wolny od pyłu. Jeśli to prawda, to PSP powinna go zaobserwować podczas 6. peryhelium we wrześniu 2020 roku. Pył, który został odparowany w tej strefi stanowi część wiatru słonecznego.
      Kolejny z instrumentów badawczych, Integrated Science Investigation of the Sun (ISOIS) zmierzył zjawiska tak niewielkie, że zanikają one, gdy cząstki docierają do naszej planety. Zaobserwowano też rzadki rodzaj rozpadu cząstek, gdzie mamy szczególnie duży odsetek ciężkich pierwiastków. To ważne spostrzeżenie, gdyż wskazuje, że zjawiska takie są częstsze niż sądzono, ponadto mogą one pojawiać się nagle, wpływać na pogodę kosmiczną i stanowić zagrożenie dla astronautów.
      Słońce to jedyna gwiazda, którą może badać z tak niewielkiej odległości. Już te dane, którymi obecnie dysponujemy, rewolucjonizują rozumienie naszej gwiazdy i gwiazd we wszechświecie, mówi Nicola Fox, dyrektor Wydziału Fizyki Słońca w NASA.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ludzkość od kilkuset lat śledzi plamy na Słońcu i wie, że ich liczba zmienia się w 11-letnich cyklach. Dotychczas jednak brak dobrego wyjaśnienia tego fenomenu. Naukowcy z University of Washington opublikowali na łamach Physics of Plasmas artykuł, w którym proponują model ruchu plazmy, który ma wyjaśniać zarówno 11-letni cykl słoneczny ja i inne tajemnice naszej gwiazdy.
      Nasz model znacząco różni się od standardowego obrazu Słońca. Sądzę, że jesteśmy pierwszymi którzy są w stanie wyjaśnić naturę oraz źródło słonecznych zjawisk magnetycznych, czyli jak działa Słońce, mówi profesor Thomas Jarboe, główny autor artykułu.
      Model opiera się na doświadczeniach nabytych w czasie prac nad energią fuzyjną. Wynika z niego, że kluczem do zrozumienia Słońca jest cienka warstwa znajdująca się pod jego powierzchnią. To ona decyduje o plamach, przebiegunowaniu magnetycznym czy przepływie materii. Model ten porównano z danymi obserwacyjnymi i okazało się, że dobrze je on przewiduje. Dane obserwacyjne są kluczem do potwierdzenia słuszności naszego modelu funkcjonowania Słońca, mówi Jarboe.
      W tym nowym modelu mamy do czynienia z cienką warstwo przepływu plazmy i pola magnetycznego, innymi słowy z cienką warstwą swobodnie poruszających się elektronów, które z różną prędkością przemieszczają się w różnych częściach gwiazdy. Różnice w tempie przepływu wywołują zmiany pola magnetycznego, podobne do tych, które pojawiają się w niektórych eksperymentalnych reaktorach fuzyjnych.
      Co 11 lat wa warstwa staje się na tyle duża, że traci stabilność i Słońce się jej pozbywa, mówi Jarboe. Podczas tego procesu odsłonięta zostaje niżej położona warstwa plazmy, która porusza się w przeciwnym kierunku i ma odwrócone pole magnetyczne. Gdy obie półkule Słońca poruszają się z tą samą prędkością, pojawia się więcej plam. Gdy prędkości są różne, plam jest mniej. To właśnie różnica w prędkościach wywołała Minimum Maundera, stwierdza uczony.
      Gdy dwie półkule obracają się z różną prędkością, wówczas w pobliżu równika zaczątki plam nie pasują do siebie i nie dochodzi do ich powstawania, mówi Jarboe. Dotychczas naukowcy sądzili, że plamy słoneczne powstają na głębokości 30% średnicy Słońca, przypomina uczony. Tymczasem z nowego modelu wynika, że są one „superziarnami” powstającymi na głębokości 150–450 kilometrów. Plama słoneczna to coś zadziwiającego.Pojawia się nagle i znikąd.
      Podczas swoich badań nad reaktorami Jarboe i jego koledzy skupiali się na sferomaku, typie reaktora, który generuje plazmę w kuli. Tam plazma samodzielnie się organizuje w różnorodne wzorce. Gdy naukowcy porównali zachodzące w niej zjawiska z tym, co wiadomo o Słońcu, zauważyli podobieństwa.
      Jarboe twierdzi, że nowy model wyjaśnia przepływ materii wewnątrz Słońca, zmiany pola magnetycznego prowadzące do powstawania plam oraz całą strukturę magnetyczną naszej gwiazdy. Mam nadzieję, że naukowcy spojrzą na swoje dane z nowej perspektywy, a ci, którzy całe życie poświęcili zbieraniu danych otrzymają do ręki nowe narzędzie, pozwalające lepiej to wszystko zrozumieć, mówi uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Parker Solar Probe, sonda która leci, by dotknąć Słońca, zakończyła drugie okrążenie wokół naszej gwiazdy. Przed 4 dniami PSP przeleciała w odległości 24 milionów kilometrów od powierzchni gwiazdy i poruszała się w tym czasie z prędkością 343 000 km/h. Już w tej chwili sonda jest najbliższym Słońca i najszybciej poruszającym się obiektem wykonanym ludzką ręką. A to nie koniec jej osiągnięć. W 2024 roku Parker Solar Probe wleci w atmosferę Słońca i znajdzie się w odległości zaledwie 6 milionów kilometrów od jego powierzchni. Będzie się wówczas poruszała z prędkością 700 000 km/h.
      Nad misją czuwa zespół z Johns Hopkins Applied Physics Laboratory. Podczas peryhelium sond była na bieżąco monitorowana przez 4 godziny. Łączność z niż zapewnia Deep Space Network. Urządzenie wysłało informację, że wszystko jest w porządku, a badania naukowe prowadzone są zgodnie z planem.
      Sonda działa jak należy. Wspaniale było móc ją śledzić podczas całego peryhelium. W ciągu najbliższych tygodni otrzymamy dane zebrane podczas tego zbliżenia. Naukowcy będą je analizowali, by poznać kolejne tajemnica Słońca i jego korony, mówi Nickalaus Pinkine odpowiedzialny za nadzorowanie misji.
      PSP rozpoczęła spotkanie ze Słońcem 30 marca i potrwa ono do 10 kwietnia. Termin „spotkanie ze Słońcem” określa sytuację, gdy sonda znajduje się w odległości mniejszej niż 0,25 jednostek astronomicznych od naszej gwiazdy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania podjęte przez naukowców z Northumbria University wskazują na istnienie nieznanej dotychczas stałej podstawowej Słońca. W artykule, który został opublikowany w Nature Astronomy, czytamy, że fale magnetyczne naszej gwiazdy zachowują się inaczej niż dotychczas sądzono.
      Po przeanalizowaniu danych z okresu 10 lat naukowcy doszli do wniosku, że fale magnetyczne w koronie Słońca reagują na dźwięk wydobywający się z wnętrza gwiazdy.
      Fale te, zwane falami Alfvena, odgrywają kluczową rolę w transporcie energii wokół Słońca i w Układzie Słonecznym. Dotychczas sądzono, że ich źródłem jest powierzchnia gwiazdy. Teraz okazuje się, że fale te są wzbudzone w wyższych partiach atmosfery Słońca przez fale dźwiękowe z jego wnętrza.
      Brytyjscy naukowcy odkryli, że fale dźwiękowe pozostawiają w falach magnetycznych unikatowy ślad. Cała korona słoneczna, reagując na wspomniane fale dźwiękowe, wibruje w określonych częstotliwościach.
      Nowo odkryte zjawisko występowało stale przez cały badany 10-letni okres, co wskazuje, że mamy do czynienia z fundamentalną stałą Słońca i prawdopodobnie innych gwiazd. Odkrycie to będzie miało olbrzymie znaczenie dla naszego rozumienia transportu energii w atmosferze Słońca.
      Odkrycie tak specyficznego śladu, który potencjalnie może być nową stałą Słońca, jest niezwykle ekscytujące. Wcześniej sądziliśmy, że fale magnetyczne są wzbudzane przez wodór na powierzchni gwiazdy, a teraz wiemy, że są wzbudzane przez fale dźwiękowe. Być może powstanie nowy sposób na badanie i klasyfikowanie gwiazd pod kątem tej unikatowej sygnatury. Skoro wiemy, że ona istnieje, możemy poszukać jej w innych gwiazdach, mówi główny autor badań, doktor Richard Morton.
      Korona Słońca jest ponad 100-krotnie cieplejsza niż jego powierzchnia, a odpowiada za to energia z fal Alfvena, która podgrzewa koronę do temperatury około miliona stopni. Fale Alfvena są też odpowiedzialne za podgrzewanie i przyspieszanie wiatru słonecznego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy od wieków badają 11-letni cykl słoneczny, ale dopiero od kilkudziesięciu lat zaczynamy go rozumieć. Wiemy, że w czasie słonecznego maksimum nasza gwiazda bombarduje Ziemię olbrzymią ilością naładowanych cząstek, które zakłócają pracę satelitów i sieci energetycznych.
      Cykl słoneczny ma też pewien wpływ na klimat, gdyż różnice w irradiancji mogą powodować drobne zmiany w średniej temperaturze powierzchni oceanów i wpływać na wzorce opadów. Mimo wielu lat badań wciąż nie powstał model, który pozwoliłby dokładnie przewidzieć główne cechy każdego cyklu, takie jak długość jego trwania i siłę każdej z faz. Cykl słoneczny jest zjawiskiem tak stabilnym i widocznym, że musi być coś, co przeoczyliśmy, uważa Ofer Cohen, zajmujący się fizyką Słońca na University of Massachusetts. Jego zdaniem, jedną z przeszkód, dla których trudno zrozumieć ten cykl jest fakt, iż prawdopodobnie wpływ nań ma pole magnetyczne naszej gwiazdy, a ono jest przed nami ukryte. To może się jednak zmienić.
      Tim Linden i jego zespół z Ohio State University zmapowali przepływ wysoko energetycznych cząstek na powierzchni Słońca i znaleźli potencjalny związek pomiędzy ich emisją, zmianami pola magnetycznego gwiazdy a cyklami.
      W swoich najnowszych badaniach, które czekają na publikację w Physical Review Letters, naukowcy przeanalizowali dane z Fermi Gamma-ray Space Telescope. Ze zdumieniem zauważyli, że najbardziej intensywna emisja promieniowania gamma ze Słońca wydaje się skorelowana z najspokojniejszym okresem cyklu. Podczas ostatniego minimum słonecznego, z lat 2008-2009 Fermi odkrył osiem epizodów wysokoenergetycznego promieniowania gamma. Energia każdego z nich przekraczała 100 gigaelektronowoltów. Jednak przez kolejnych osiem lat, gdy Słońce wychodziło z minimum i zbliżało się do maksimum, nie zarejestrowano żadnych wysokoenergetycznych promieni gamma. Linden uważa, że jest mało prawdopodobne, by był to przypadek. Jego zdaniem zjawisko to ma ma związek z cyklem słonecznym, jednak jego mechanizm pozostaje tajemnicą.
      Zespół Lindena spekuluje, że promienie gamma są emitowane przez Słońce gdy potężne promienie kosmiczne uderzają w powierzchnię naszej gwiazdy. Kiedy promieniowanie kosmiczne trafia na cząstkę w atmosferze Słońca, pojawia się cała grupa innych cząstek i dochodzi do promieniowania, w tym promieniowania gamma. Zwykle promieniowanie takie powinno być całkowicie pochłonięte przez Słońce. Jednak część tego promieniowania może zostać odbita przez silne fluktuacje pola magnetycznego i promieniowanie gamma wydostaje się poza gwiazdę.
      Jeśli hipoteza Lindena jest prawdziwa, to nic dziwnego, że promieniowanie gamma jest skojarzone z minimum słonecznym. Jak zauważa astronom Randy Jokipii z University of Arizona, w czasie minimum słonecznego z gwiazdy wydostaje się mniej naładowanych cząstek, które chronią cały Układ Słoneczny przed promieniowaniem kosmicznym. Gdy jest ich mniej, więcej promieniowania kosmicznego trafia do Układu, w tym do samego Słońca. Zwiększona liczba promieniowania padająca na naszą gwiazdę powinna zatem skutkować większą emisją promieniowania gamma.
      To jednak nie koniec zaskakujących odkryć. Zespół Lindena zauważył, że w czasie minimum słonecznego większość promieniowania gamma o energii większej niż 50 GeV pochodzi z okolic równika, ale w innych okresach cyklu słonecznego promieniowanie to pochodzi z biegunów. To oznacza, że podczas minimum emisja promieniowania gamma jest najbardziej intensywne na równiku, a podczas maksimum – na biegunach. Przyczyna tej zmiany pozostaje nieznana. Próbowałem wyobrazić sobie, jaki mechanizm może to powodować i, a to jeden z nielicznych przypadków w moim życiu zawodowym, nie znalazłem żadnego możliwego wytłumaczenia, stwierdza Jokipii. Z kolei Ofer Cohen zauważa, że podobnemu procesowi przesuwania się od równika ku biegunom podlegają plamy słoneczne. Brak jednak wyjaśnienia tego mechanizmu.
      Widoczne są jednak także inne korelacje. Wspomnianych 8 epizodów wysokoenergetycznego promieniowania gamma miało miejsce w ciągu jednego roku. Dwa epizody nastąpiły w odstępie kilku godzin on siebie, w tym samym czasie, w którym doszło do koronalnego wyrzutu masy. Linden, gdy to zauważył, jeszcze raz przyjrzał się danym z Fermi i znalazł kolejny epizod wysokoenergetycznego promieniowania gamma powiązany czasowo z koronalnym wyrzutem masy. Jednak, jak podkreśla, sześć innych epizodów promieniowania nie było powiązanych z wyrzutem masy. Z kolei najwięcej koronalnych wyrzutów masy ma miejsce podczas maksimum słonecznego.
      Naukowcy mają nadzieję, że dalsze badania nad emisją promieniowania gamma ze Słońca pozwolą na powiązanie tego zjawiska z polem magnetycznym, przez co umożliwią jego badanie i wyjaśnienie fenomenu cykli słonecznych.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...