Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Dietetycy piętnują pomijanie śniadań, twierdząc, że w ten sposób nie zapewniamy mózgowi koniecznej do rozruchu glukozy. Poza tym w ten sposób większą liczbę kalorii spożywamy później, co dość często skutkuje tyciem. Japońscy naukowcy doszukali się jednak zupełnie innej zależności. Wg nich, młodzi ludzie, którzy regularnie rezygnują z pierwszego posiłku, zazwyczaj wcześniej tracą dziewictwo.

Po zbadaniu 3 tys. osób akademicy z Kraju Kwitnącej Wiśni odkryli, że ludzie, którzy tuż po wejściu w wiek nastoletni notorycznie nie jedli śniadań, odbywali swój pierwszy stosunek seksualny w wieku ok. 17,5 roku, podczas gdy średnia dla Japonii wynosi 19.

Badania przeprowadzono we współpracy z Ministerstwem Zdrowia, które chciało zrozumieć i rozwiązać kwestię niechcianych ciąż wśród nastolatków. Wyciągnięto następujący wniosek: stabilne życie rodzinne odwodzi od zbyt wczesnej inicjacji seksualnej.

Kunio Kitamura, szef zespołu naukowców z Japońskiego Stowarzyszenia Planowania Rodziny, uważa, że młodzi ludzie nieusatysfakcjonowani swoim pożyciem z rodzicami, którzy np. nie przygotowują dla nich posiłków, starają się wyładować swoją frustrację w inny sposób, np. angażując się w seks. Jeśli dzieci nie czują się komfortowo na łonie rodziny, przejawiają tendencje ucieczkowe. Ponieważ każdy kij ma dwa końce, prawdziwa jest też odwrotna zależność: zaangażowany erotycznie nastolatek nie jada śniadań, bo późno wraca do domu i zwyczajnie je przesypia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mozna z tego tez wysnuć wiosek ze głodni ludzie z rana są bardziej skorzy to igraszek seksualnych . Słowa "Mam na ciebie ochote" nabieraja nowego sensu :).

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tym wyjaśnieniu jest trochę sensu - jak więzy rodzinne są słabe to z naturalnej potrzeby szuka się innych ... i tak to raczej powinno być sformułowane, bo rezultatem tej 'rewelacyjnej' postaci może być to że po prostu nastolatki przestaną jeść śniadanie... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Ciekawe" porównanie zupełnie niezależnych parametrów. Równie dobrze może wyjść, że ci którzy nie jedzą obiadów częściej rzucają sie pod tokijskie metro.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

"Ciekawe" porównanie zupełnie niezależnych parametrów. Równie dobrze może wyjść, że ci którzy nie jedzą obiadów częściej rzucają sie pod tokijskie metro.

No racja - ale da się wyekstrahować coś bardziej ogólnego, co dziwie się, że nie przeszło Ci przez myśl.

Bo rzucanie się pod tokijskie metro też ma związek z bliskością :-*

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niedługo będą artykuły: "Twoje dziecko nie jada śniadań? Zapewne się łajdaczy!"

Co za bzdury.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

Niedługo będą artykuły: "Twoje dziecko nie jada śniadań? Zapewne się łajdaczy!"

Co za bzdury.

Taki art byłby bzdurny. Ale ta notka taka nie jest. Wskazuje relację - nie związek: ciało a działa na ciało b, ciało b działa na ciało a

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bez urazy, ale relacja, związek, zależność, powiązanie, itp. to słowa semantycznie zamienne. A jaki związek ma rzucanie się pod metro z bliskością? Oni głównie tam popełniają samobójstwa z powodu bezrobocia i stresu/rozczarowania związanego z pracą. Jeśli weźmiemy pod uwagę bezrobocie i wynikające stąd problemy finansowe, to zauważymy, że te osoby mogą nie jadać regularnie - stąd absurdalny odwrotny wniosek, że kto nie jada posiłków, to potencjalny samobójca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie to bardzo synkretyczna statystyka. Postaram się to wytłumaczyć:

brak śniadań - przyczyna (zmienna losowa)

procesy biochemiczne w organizmie (czynnik pośredni)

więcej młodzieży współżyjącej (skutek)

Dobiorę się głównie do czynnika pośredniego. I jeszcze jednego. Przed przyczynowego.

Załóżmy że takiemu dziecku brakuje cukru we krwi, nie ma ochoty na śniadanie, rośnie w nim napięcie wskutek braku cukru i musi je rozładować.

Albo inaczej: Może siedzi do późnych godzin nocnych przed pornografią, czy erotycznymi programami których w Japonii nie brakuje, wręcz są powszechnie akceptowanie. Późno się kładzie, woli potem pospać, niźli jeść śniadanie.

Oczywiście tych zmiennych losowych można mnożyć. Gdyby uwzględnili co najmniej ze 200 czynników i ich powiązania, to było by to już bardziej wiarygodne. Jak na razie to teoretyczna statystyka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

siedzi do późnych godzin nocnych przed pornografią, czy erotycznymi programami

********** późno

się kładzie, woli potem pospać, niźli jeść śniadanie.

Zalewasz. Chodzi o glukoze o poranku + bliskość.

Oczywiście tych zmiennych losowych można mnożyć. Gdyby uwzględnili co najmniej ze 200 czynników i ich powiązania, to było by to już bardziej wiarygodne. Jak na razie to teoretyczna statystyka.

teoretyczna statystyka - nie za późno tego posta piszesz?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zalewasz. Chodzi o glukoze o poranku + bliskość.

Żyjąc w kraju gdzie nikt nie weźmie cie na autostopa, ludzie harują od rana do nocy, umierają z przepracowania, ogarnia ich znieczulica, nie dziwię się że tak się dzieje. Bliskości nie mają, i ogarnia ich przedmiotowość, jak może sobą dziecko reprezentować pewne podstawy / wartości skoro nie miało skąd doń wzorca czerpać?

teoretyczna statystyka - nie za późno tego posta piszesz?

Dlaczego za późno? Nie rozumiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

jak więzy rodzinne są słabe to z naturalnej potrzeby szuka się innych ... i tak to raczej powinno być sformułowane

Właśnie! "Śniadania" nie są przyczyną utraty dziewictwa, one mogą być jednym ze skutków słabych więzów rodzinnych (lub też zjedzenia solidnej kolacji :))

Nie chodzi o powiązanie śniadanie - dziewictwo bo to tylko tytuł jest który ma zadziwić skłaniając do przeczytania tylko o związek sytuacji w domu z zachowaniami poza domem

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

Coś na zasadzie jak w życiu tak w domu, lub jak w domu tak w życiu?

Nie ma czegoś takiego :-\

one mogą być jednym ze skutków słabych więzów rodzinnych (lub też zjedzenia solidnej kolacji :))

Nie chodzi o powiązanie śniadanie

Właśnie tak. Potencjalny związek dla niektórych/wielu przypadków, nie globalna relacja przyczynowo-skutkowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chodzi mi o to że jak zostałeś wychowany w domu, to powielasz w swoim życiu, a to znów z kolei wpływa na to co robisz w domu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest macintosh

Chodzi mi o to że jak zostałeś wychowany w domu, to powielasz w swoim życiu, a to znów z kolei wpływa na to co robisz w domu :)

Wiem, wiedziałem i wiem nawet 3sec później. Ale barbarzyńsko to stwierdziłeś ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coś na zasadzie jak w życiu tak w domu, lub jak w domu tak w życiu?

Moim zdaniem tak właśnie jest, może nie dosłownie ale na pewno wychowanie w domu ma wielki wpływ na późniejsze zachowania

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chodzi mi o to że jak zostałeś wychowany w domu, to powielasz w swoim życiu, a to znów z kolei wpływa na to co robisz w domu :)

 

Nie prawda! Ja w zyciu nie bede powielal patologicznych schematow wyniesionych z domu i spoleczenstwa w ktorym sie wychowywalem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiem, wiedziałem i wiem nawet 3sec później. Ale barbarzyńsko to stwierdziłeś :)

Przykro mi, ale właśnie tak jest.

Moim zdaniem tak właśnie jest, może nie dosłownie ale na pewno wychowanie w domu ma wielki wpływ na późniejsze zachowania

Przykrym przykładem są dzieci z domów dziecka, które nigdy nie nauczą się kochać, bo nigdy nie zostały tego nauczone, nie doznały tego i nie zrozumieją tego.

Innych błędów, nauk z dzieciństwa można się oduczyć, przy pomocy psychologa i psychiatry. Lata ciężkiej pracy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kawuszczyn mądrze pisze.

Ludzie mają różne zdanie nt. wpływu doświadczeń z lat młodości na późniejsze, dorosłe życie. Często mówią, że to, czego człowiek doświadcza za młodu, będzie miało wpływ na dalsze życie, i będzie traktował innych tak, jak sam był za młodu traktowany. Nierzadko jednak takie stwierdzenia są nieprawdziwe. Bywa wręcz odwrotnie. Wyrasta porządny człowiek z patologicznej rodziny i ma własną, kochającą się rodzinę. Wie czego kiedyś doświadczył i wie jak to boli, dlatego nie chce, by jego dzieci miały tak źle, jak on kiedyś i darzy je miłością.

 

O tym, czy człowiek powiela schematy wyniesione z dzieciństwa decyduje stopień wpływu na psychikę i świadomość/nieświadomość, że coś jest nienormalne, niewłaściwe. Przynajmniej ja tak to widzę. Od tego właśnie zależy, czy człowiek staje się "kontynuatorem tradycji", czy praktykuje "mechanizm odwrotny"

Share this post


Link to post
Share on other sites

W pełni się zgadzam, o tym czy powielamy czy nie decyduje to czy wiemy co się dzieje i czy chcemy to powielić.

 

A co do artykułu czy japońskie nastolatki nie mogą same sobie robić śniadań, ja tak robiłam całe dzieciństwo, rodzice wychodzili wcześniej do pracy niż ja do szkoły...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ludzie mają różne zdanie nt. wpływu doświadczeń z lat młodości na późniejsze, dorosłe życie. Często mówią, że to, czego człowiek doświadcza za młodu, będzie miało wpływ na dalsze życie, i będzie traktował innych tak, jak sam był za młodu traktowany. Nierzadko jednak takie stwierdzenia są nieprawdziwe. Bywa wręcz odwrotnie. Wyrasta porządny człowiek z patologicznej rodziny i ma własną, kochającą się rodzinę. Wie czego kiedyś doświadczył i wie jak to boli, dlatego nie chce, by jego dzieci miały tak źle, jak on kiedyś i darzy je miłością.

Oczywiście masz rację. Czyli jak by nie patrzeć dzieciństwo determinuje dalsze twoje życie. Może być odwrotnie oczywiście, tylko ile jest takich przypadków? I czy oni na pewno nie popełniają pewnych błędów rodziców.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I czy oni na pewno nie popełniają pewnych błędów rodziców.

Popełniają, przykładowo dziecko alkoholika jest bardziej podatne na uzależnienie od alkoholu niż inni jednak jeśli twardo ustali sobie zasady których będzie przestrzegać to ma duże szanse osiągnąć w życiu sukces.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Japonia chce odzyskać miano kraju, w którym znajduje się najpotężniejszy superkomputer świata. Chce być też pierwszym państwem, które uruchomi eksaflopsową maszynę.
      Nad takim właśnie superkomputerem, o nazwie Fugaku, pracuje firma Fujitsu PRIMEHPC. Fugaku, nazwany tak od góry Fuji, ma zastąpić K Computer, maszynę, która do sierpnia bieżącego roku pracowała w instytucie badawczym Riken.
      Japończycy zapowiadają debiut Fugaku na około roku 2021. Muszą się spieszyć, bo w tym samym terminie w USA i Chinach mają również staną eksaflopsowe maszyny.
      Pojawienie się maszyn o wydajności liczonej w eksaflopach będzie oznaczało olbrzymi skok mocy obliczeniowej.
      Obecnie najpotężniejszym superkomputerem na świecie jest amerykański Summit, którego maksymalna zmierzona moc obliczeniowa wynosi 148,6 TFlop/s. Na drugim miejscu znajdziemy również amerykańską maszynę Sierra (94,64 TFlop/s), a dwa kolejne miejsca należą do superkomputerów Państwa Środka. Są to Sunway TaihyLight (93,01 TFlop/s) i Tianhe-2A (61,44 TFlop/s). Najszybszy obecnie japoński superkomputer, AI Bridging Cloud Infrastructure (ABCI) uplasował się na 8. pozyci listy TOP500, a jego wydajność to 19,88 TFlop/s.
      Warto też wspomnieć, że prototyp Fugaku, maszyna A64FX i mocy obliczeniowej 1,99 TFlop/s trafił na 1. miejsce listy Green500. To lista maszyn, które dostarczają najwięszej mocy obliczeniowej na jednostkę energii. Wynik A64FX to 16,876 GFlops/wat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Japonia przygotowuje się do przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich, a przygotowania te obejmują też zagadnienia związane z bezpieczeństwem medycznym. W ubiegłym miesiącu do Japonii przywieziono próbki jednych z najbardziej niebezpiecznych wirusów: Ebola, Marburg, Lassa, Arenawirusy powodujące południowoamerykańskie gorączki krwotoczne oraz wirusa CCHF powodującego krymsko-kongijską gorączkę krwotoczną. Po raz pierwszy w historii wirusy klasyfikowane jako BSL-4 (biosafety level 4) trafiły do laboratorium Japońskiego Nardoowego Instytutu Chorób Zakaźnych (NIID), jedynego miejsca w Kraju Kwitnącej Wiśni, w której takie wirusy można przechowywać.
      Laboratorium, które znajduje się w mieście Musashimurayama w aglomeracji Tokio, już w 1981 roku było gotowe, by pracować z najbardziej niebezpiecznymi mikroorganizmami. Jednak działało na poziomie BSL-3, gdyż okoliczni mieszkańcy nie chcieli, by znajdowały się tam środki, będące śmiertelnym zagrożeniem. Dopiero w roku 2015, w wyniku umowy pomiędzy Ministerstwem Zdrowia z władzami miasta, poziom laboratorium zwiększono do BSL-4. Teraz trafiły tam superniebezpieczne wirusy.
      Decyzja taka została z zadowoleniem przywitana przez japońskich naukowców, którzy mówią, że dostęp do żywych wirusów zwiększy możliwości kraju w radzeniu sobie z epidemiami oraz poprawi stopień przygotowania na ewentualny atak bioterorystyczny.
      Japonia odstaje od wielu innych rozwiniętych krajów pod względem możliwości badania najbardziej niebezpiecznych patogenów. W USA i UE znajduje się kilkanaście laboratoriów BSL-4, Chiny budują sieć co najmniej 5 takich laboratiów z czego jedno już działa.
      Jednak część mieszkańców Musashimurayamy uważa, że rząd wykorzystał Igrzyska Olimpijskie jako pretekst, by sprowadzić do kraju najbardziej niebezpieczne wirusy. Richard Ebright, biolog i specjalista ds. bezpieczeństwa biologicznego z Rutgers University mówi, że laboratorium BSL-4 może przygotować się do wybuchu epidemii bez konieczności sprowadzania przed czasem niebezpiecznych wirusów. Uczony zauważa, że przechowywanie takich mikroorganizmów zawsze wiąże się z ryzykiem przypadkowego lub celowego ich uwolnienia.
      Jak mówi Masayuki Sajio, dyrektor departamentu NIID odpowiedzialnego za gorączki krwotoczne, posiadanie żywych wirusów pozwoli na zweryfikowania działania posiadanych już testów diagnostycznych.
      Specjaliści z jednej strony zgadzają się, że wirusy takie mogą być użyteczne podczas różnego rodzaju badań i przygotowywania się do ewentualnych epidemii. Tym bardziej, że w ostatnim czasie okazało się, że wirusy podobne do Eboli są znacznie bardziej rozpowszechnione, niż sądzono. Na przykład w ubiegłym roku u nietoperzy z Chin znaleziono wirus Mengla, a u dwóch gatunków ryb z Morza Południowochińskiego zidentyfikowano wirusy podobne do Eboli. Nie wiadomo, czy wirusy takie mogą zarażać ludzi.
      Naukowcy zauważają jednocześnie, że na całym świecie rośnie liczba laboratoriów BSL-4, a to zwiększa ryzyko wydostania się na zewnątrz najbardziej niebezpiecznych wirusów.
      Elke Mühlberger, mikrobiolog z Boston University uważa, że niektóre rządy, w tym japoński, używają laboratoriów BSL-4 do składowania niebezpiecznych wirusów w celu odstraszania przed atakiem biologicznym innych państw, które również takie laboratoria posiadają.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed dwoma tygodniami informowaliśmy, że Japonia wycofa się z Międzynarodowej Komisji Wielorybnictwa (IWC) i otwarcie rozpocznie komercyjne połowy wielorybów. Decyzja ta spotkała się z ostrą krytyką z wielu stron, jednak niektórzy obrońcy przyrody mówią, że tak naprawdę jest ona korzystna dla populacji wielorybów.
      Justin Cooke, specjalista od oceny populacji zwierząt morskich w Centrum badań nad zarządzaniem ekosystemem w Emmendingen w Niemczech mówi, że najważniejszą wiadomością jest to, iż Japonia zapowiedziała zakończenie połowów wielorybów na wodach międzynarodowych pod pretekstem prowadzenia badań naukowych. A biorąc pod uwagę spadający popyt na wielorybie mięso Cooke uważa, że jest mało prawdopodobne, by Japonia zabijała na swoich wodach tyle wielorybów, co obecnie na wodach międzynarodowych. Z opinią taką zgadza się Patrick Ramage, specjalista od wielorybów pracujący w International Fund for Animal Welfare w USA. To dobra wiadomość dla wielorybów, mówi i dodaje, że po wystąpieniu Japonii z IWC organizacja ta będzie mogła skupić się na innych rzeczach niż na próbach wymuszenia na Kraju Kwitnącej Wiśni by zaprzestał komercyjnych de facto polowań na wieloryby.
      Od czasu wprowadzenia w 1986 roku przez IWC moratorium na komercyjne połowy wielorybów Japonia starała się uchylić tę decyzję. Jednocześnie, pod pretekstem badań naukowych, jej flota zabijała wieloryby, których mięso trafiało do konsumentów. W 2014 roku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, na wniosek Australii, nakazał Japonii zaprzestanie badań naukowych nad wielorybami w Antarktyce. Japonia przez rok ich nie prowadziła, a następnie znowu zaczęła polować na antarktyczne wieloryby twierdząc, że robi to w ramach nowego programu, zgodnego z wyrokiem sądu.
      We wrześniu 2018 roku, podczas obywającego się co dwa lata spotkania IWC Japonia zaproponowała nowy plan rozpoczęcia komercyjnych połowów, twierdząc, że nie będą one zagrażały populacji. IWC uznaje,  że obecna populacja płetwali antarktycznych, na które głównie poluje Japonia, wynosi kilkaset tysięcy sztuk i nie jest ona zagrożona. Jednak zakaz polowań na wieloryby od dawna nie ma już wyłącznie aspektu ekologicznego, ale przede wszystkim etyczny. Zabijane wieloryby umierają w bolesnych długotrwałych męczarniach. Wniosek Japonii został więc przez IWC odrzucony, a jakby tego było mało organizacja stwierdziła, że jej celem jest odrodzenie populacji wielorybów do poziomu sprzed masowych polowań oraz potwierdziła moratorium na polowania komercyjne. Tego było dla Tokio zbyt wiele i Japonia zapowiedziała wystąpienie z IWC.
      W tej sytuacji nie wiadomo na przykład, co stanie się z japońskim Instytutem Badań nad Waleniami, który był formalnie instytucją prowadzącą dotychczasowe polowania na wieloryby. Skoro Japonia nie będzie już musiała udawać, że poluje dla celów naukowych prawdopodobnie Instytut znacznie ograniczy swoją działalność i stanie się rzeczywiście organizacją naukową.
      Japonia, jak wspomnieliśmy, zakończyła swój rzekomy program naukowy i zapowiedziała koniec polowań w Arktyce. Jej flota będzie zabijała wieloryby na własnych wodach przybrzeżnych oraz w 320-kilometrowej wyłącznej strefie ekonomicznej wokół nich. Nie wiadomo, jak takie działania odbiją się na populacji wielorybów. Populacja płetwala karłowatego, który zamieszkuje półkulę północną, nie jest zagrożona. Jednak w wodach wokół Japonii i Korei żyje prawdopodobonie unikatowa niezwykła populacja zwana J-stock, która rozmnaża się latem, a nie zimą jak pozostałe wieloryby.
      Obecnie na wodach wokół Japonii zabijanych jest około 100 płetwali karłowatych. Teraz, w związku z zapowiadanymi przez Tokio zmianami, ich liczba może wzrosnąć. Władze Japonii zapewniły, że połowy będą ograniczone, by uniknąć negatywnego wpływu na zasoby waleni, jednak nie podały żadnych szczegółów.
      Cooke i inni, którzy uważają, że tak naprawdę decyzja Japonii przyniesie więcej korzyści niż szkody, mówią, że to siły rynkowe spowodują pozytywne zmiany. Zmieniają się zamiłowania japońskich konsumentów i rośnie wśród nich świadomość ekologiczna. Jeszcze w roku 1965 w Japonii sprzedano 203 000 ton mięsa wielorybów. W 2015 było to zaledwie 4000 ton. Trzy największe japońskie przedsiębiorstwa połowowe nie wydają się zainteresowane polowaniami na wieloryby. Cooke podejrzewa, że japońskie wielorybnictwo czeka los norweskiego, gdzie sponsorowane przez rząd niszowe operacje dostarczają żywności na niszowy rynek przy ciągłym spadku zainteresowania ze strony konsumentów i spadku zainteresowania polowaniami na wieloryby ze strony rybaków.
      Wystąpienie Japonii z IWC będzie miało i tę dobrą stronę, że organizacja będzie mogła więcej czasu przeznaczyć teraz na inne kwestie związane z odrodzeniem populacji wielorybów, takie jak np. kolizje ze statkami czy utrata habitatów, a nie na walce z Japonią o jej rzekomy program naukowych połowów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Japonia ogłosiła, że wycofuje się z Międzynarodowej Komisji Wielorybnictwa (IWC) i od przyszłego roku rozpoczyna komercyjne polowania na wieloryby. Jednocześnie Tokio przerywa swój program naukowy, w ramach którego, pod pozorem prowadzenia badań naukowych i pod nadzorem IWC, przez lata japońscy rybacy zabijali setki wielorybów. Obecnie japońska flota poluje na płetwale karłowate, ale już ogłoszono, że to ostatni sezon polowań w Antarktyce.
      Japonia przyłączyła się do IWC w 1951 roku i przestanie być członkiem tej organizacji w lipcu 2019 roku. Pozostanie obserwatorem.
      Japoński rząd zapewnił, że nadal będzie współpracował z organizacjami zarządzającymi międzynarodowymi zasobami morskimi. Dodał, że decyzja o opuszczeniu IWC i rozpoczęciu komercyjnych połowów jest oparta na faktach naukowych oraz została podjęta w interesie "utrzymania równowagi w zasobach morskich".
      Rządy Nowej Zelandii i Australii z zadowoleniem przyjęły decyzję o zakończeniu przez Japonię polowań na Oceanie Południowym, jednak zachęcają Kraj Kwitnącej Wiśni, by pozostał pełnoprawnym członkiem IWC.
      Wycofanie się Japonii z członkostwa w IWC będzie miało konsekwencje dla tej organizacji, gdyż Japonia jest, po USA, drugim najważniejszym źródłem jej finansowania.
      Decyzja Japonii to wynik coraz większego podziału w łonie IWC. Część krajów chce, by Komisja zgodziła się na komercyjne połowy wielorybów. Jednak zwolennicy moratorium mają przewagę, pomimo tego, że w ciągu ostatnich lat nieco państw przeszło na stronę zwolenników połowów.
      IWC została początkowo powołana w celu regulacji połowów wielorybów, jednak gdy okazało się, że wielu gatunkom wielorybów grozi całkowita zagłada, wprowadzono moratorium na polowania, które trwa od lat 80. ubiegłego wieku. Od tamtej pory liczebność wielu gatunków wzrosła, ale kilka z nich wciąż jest zagrożonych.
      Podczas ostatniego spotkania IWC w Brazylii Japonia zaproponowała wznowienie komercyjnych połowów. Wniosek został z łatwością odrzucony przez przeciwników polowań. Jakby tego było mało, większość członków IWC opowiedziała się za całkowitym zakazem polowań, dla jakichkolwiek celów, a nie tylko za moratorium. Potępiono też Japonię za jej rzekomy program naukowy, w wyniku którego Japończycy zabijają rocznie setki wielorybów, których mięso jest sprzedawane w sklepach i restauracjach. IWC wydała też zgodę rodzimym społecznością Arktyki na zabijanie tylu wielorybów, by mogły przeżyć.
      Japończycy oskarżyli IWC o hipokryzję twierdząc, że organizacja dopuszcza wyjątki kulturowe w przypadku ludów Arktyki i im pozwala zabijać wieloryby, a dla Japonii czy Skandynawii takich wyjątków nie robi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeśli deser stanowi część zbilansowanego śniadania, które zapewnia ok. 600 kilokalorii i uwzględnia zarówno białka, jak i węglowodany, nie tylko nie prowadzi do tycia, ale w dłuższej perspektywie pomaga nawet schudnąć.
      Naukowcy z Uniwersytetów w Tel Awiwie i Jerozolimie tłumaczą, że słodka przekąska powinna trafić do porannego menu, bo wtedy metabolizm jest najintensywniejszy. Profesor Daniela Jakubowicz podkreśla, że całkowite eliminowanie słodyczy może wytworzyć psychologiczne uzależnienie od nich, a deser w ramach śniadania pozwala eliminować zachcianki na późniejszych etapach dnia. Choć niskokaloryczna i niskowęglowodanowa dieta jest początkowo skuteczna, ludzie często ją zarzucają przez symptomy przypominające odstawienie.
      Podczas 32-tygodniowego studium 193 otyłych, niechorujących na cukrzycę ochotników podzielono na dwie grupy. Jedna - eksperymentalna - jadała wysokobiałkowe i wysokowęglowodanowe śniadanie (600 kcal), a na nie obowiązkowo również słodycze: ciastka, ciasto lub czekoladę. Druga - kontrolna - spożywała niskowęglowodanowe śniadania (300 kcal), w których nie uwzględniano słodyczy. Dzienna energetyczność wszystkich posiłków była dla całej próby taka sama. Dla mężczyzn 1600 kcal, a dla kobiet 1400.
      Po 16 tygodniach przedstawiciele obu grup zrzucili średnio 15 kg. W drugiej połowie studium wszystko się jednak zmieniło. Członkowie z niskokalorycznymi śniadaniami przytyli średnio 10 kg, podczas gdy rozkoszujący się na śniadanie deserem nadal chudli - śr. 6,8 kg. Gdy porównania przeprowadzono po 32 tyg., okazało się, że grupa z obfitszymi i słodkimi śniadaniami schudła przeciętnie 18 kg więcej. Poza tym dłużej unikała efektu jo-jo.
      Mimo identycznej liczby spożytych kalorii, osoby z grupy niskowęglowodanowej były mniej usatysfakcjonowane i czuły, że nie osiągnęły sytości. Skutek? Zwiększona podatność na pokusy. Dla odmiany w grupie węglowodanowej, jeśli w ogóle w ciągu dnia pojawiały się jakieś zachcianki, to naprawdę niewiele.
      Prof. Jakubowicz opowiada, że śniadanie dlatego m.in. jest tak ważne, że ze wszystkich posiłków najsilniej obniża poziom hormonu głodu - greliny. Choć jego stężenie rośnie przed każdym posiłkiem, w czasie śniadania spada w największym stopniu.
×
×
  • Create New...