Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Microsoft pokazał Windows Azure

Recommended Posts

Microsoft zaprezentował platformę Windows Azure, znaną dotychczas pod kodową nazwą STRATA. Azure to skalowalne środowisko hostingowe, w którym developerzy będą mogli umieszczać swoje oprogramowanie udostępniane następnie użytkownikom.

Platforma ma działać w składającej się z tysięcy serwerów "chmurze" utrzymywanej i zarządzanej przez Microsoft. Główne elementy Azure to usługi Live, Dynamics CRM, .NET, SQL i SharePoint. W microsoftowym środowisku będą mogły pracować też rozwiązania i aplikacje firm trzecich, takie jak Eclipse czy PHP. Zostaną w nim udostępnione liczne narzędzia dla biznesu i developerów. Pomysł jest taki, aby użytkownik mógł z każdego miejsca na świecie skorzystać z mocy obliczeniowej chmury - mówi Bob Muglia, wiceprezes ds. serwerów i narzędzi biznesowych.

W przyszłości w ten właśnie sposób Microsoft chce dostarczać firmom swoje wszystkie rozwiązania. Będą więc one mogły korzystać z online'owych narzędzi, dzięki czemu pracownicy zyskają do nich swobodny dostęp. Wszelkie dane firma będzie mogła synchronizować ze swoimi serwerami.

Wśród najważniejszych zalet platformy Microsoft wymienia fakt, że developerzy nie będą musieli uczyć się obsługi nowych narzędzi, skorzystają w niej bowiem z tych, które już znają. Ponadto Azure zapewnia bezpieczeństwo zarówno samych aplikacji, które osiągnięto dzięki całej sieci firewalli oraz izolacji hiperwizora, jak i użytkowników. W platformie zastosowano rozwiązania do zarządzania użytkownikami, a więc developerzy nie będą musieli wprowadzać w swoich produktach żadnych tego typu mechanizmów. Azure korzysta z otwartych standardów i współpracuje z rozwiązaniami firm trzecich. Koncern z Redmond zapewnia również, że dostęp do Azure'a będziemy mogli zyskać w każdym momencie, co osiągnięte zostanie dzięki redundancji sprzętu oraz analizie i balansowaniu ruchu. Takie rozwiązanie daje gwarancję, że awaria części komputerów w chmurze nie spowoduje, iż nagle stracimy dostęp do swoich aplikacji.

Rynek "chmur obliczeniowych" rozwija się szybkim tempie. Swoje chmury zaprezentowały już Amazon i Google. Teraz Microsoft postanowił użyć potężnej broni, jaką jest Windows. Bez wątpienia oferta z Redmond będzie atrakcyjna dla biznesu, który w większości od lat korzysta właśnie z rozwiązań Microsoftu. Rynek jest na tyle duży, że obecnie mówi się nie tyle o konkurencji pomiędzy Amazonem, Google'em i Microsoftem, a o tym, jaki wpływ pojawienie się chmur będzie miało na producentów sprzętu. Im więcej firm będzie przenosiło swoje centra obliczeniowe i bazodanowe do chmur, tym mniej sprzętu i oprogramowania będą kupowały. Pozostanie mniej kupców, którzy z kolei będą dokonywali większych zakupów. To będzie miało olbrzymi wpływ na takie firmy jak HP, Dell czy IBM. Eksperci już mówią o konsolidacjach, które czekają nas w przyszłości. Obecnie wiadomo, że sprzęt do obsługi Azure zostanie dostarczony przez Della.

Na razie jednak pozostaje czekać, aż Microsoft udostępni Azure. Obecnie nie jest ona jeszcze gotowa do rynkowego debiutu. Korzystanie z platformy będzie oczywiście płatne. Ceny będą zależały od mocy obliczeniowych i aplikacji, z jakich klient będzie korzystał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bez wątpienia oferta z Redmond będzie atrakcyjna dla biznesu, który w większości od lat korzysta właśnie z rozwiązań Microsoftu.

Dla biznesu... Microsoft chyba zapomina, że należy też dbać o zwykłego, szarego, usera, a nie tylko o klientów biznesowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla biznesu... Microsoft chyba zapomina, że należy też dbać o zwykłego, szarego, usera, a nie tylko o klientów biznesowych.

Szaremu użytkownikowi taka moc obliczeniowa nie jest potrzebna.

A nawet gdyby mu do czegoś była potrzebna to i tak za "(po)chmurny" dzień zapłaci mniej, niż za sprzęt który by musiał zakupić aby wykonać te same obliczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe tylko jak z bezpieczeństwem danych przechowywanych w takiej chmurce? kto ma do nich dostęp tak na prawdę? nie od dziś wiadomo, że administratorzy podglądają wszystko co tylko się da. Firmy raczej wolą mieć własny intranet lub własne serwery 'chmurki' bo wiedzą, że tylko ich pracownicy mają do nich dostęp. Ciekaw jestem jak MS przekona do siebie ludzi :] Bo jak narazie to za wiele szczegółów nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szaremu użytkownikowi taka moc obliczeniowa nie jest potrzebna.

A nawet gdyby mu do czegoś była potrzebna to i tak za "(po)chmurny" dzień zapłaci mniej, niż za sprzęt który by musiał zakupić aby wykonać te same obliczenia.

Zgodzę się. Ale chodzi mi o ogólną politykę Microsoftu. Wszystko jest robione pod biznes. Przypomina mi to trochę oferty operatorów telefonii komórkowej. Wszystko ładnie, pięknie, tanio tylko, że jak masz firmę i płacisz 200zł abonamentu ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgodzę się. Ale chodzi mi o ogólną politykę Microsoftu. Wszystko jest robione pod biznes. Przypomina mi to trochę oferty operatorów telefonii komórkowej. Wszystko ładnie, pięknie, tanio tylko, że jak masz firmę i płacisz 200zł abonamentu ;D

Nie ma się co dziwić - w końcu nie od dzisiaj wiadomo że "biznes is biznes" :D

A ogólna polityka Microsoftu jak i innych firm to "zarobić jak najwięcej". Ja się temu nie dziwię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Otóż to. Co więcej, jeżeli tylu użytkowników mimo to korzysta z Windowsa, to świadczy to o jednej z dwóch rzeczy: albo są to ludzie mocni wyłącznie w gadaniu, albo skierowana do nich oferta MS wcale nie jest taka zła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Otóż to. Co więcej, jeżeli tylu użytkowników mimo to korzysta z Windowsa, to świadczy to o jednej z dwóch rzeczy: albo są to ludzie mocni wyłącznie w gadaniu, albo skierowana do nich oferta MS wcale nie jest taka zła.

Bo napisać głupotę na forum to 5 minut, a zmienić system, parę godzin. Zwykłe nieróbstwo, a nie moc gęby.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bo napisać głupotę na forum to 5 minut, a zmienić system, parę godzin. Zwykłe nieróbstwo, a nie moc gęby.

Chyba nie myślisz, że przeciętny Kowalski, dla którego nie istnieje system operacyjny (dla niego istnieje Windows) jest w stanie samemu zainstalować i skonfigurować Linuksa? Nawet jeśli by zainstalował to brak guzika start i inny design przyprawiał by go o zakłopotanie. Przyzwyczajenie to chyba najbardziej trzymający ludzi czynnik przy systemie operacyjnym.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba nie myślisz, że przeciętny Kowalski, dla którego nie istnieje system operacyjny (dla niego istnieje Windows) jest w stanie samemu zainstalować i skonfigurować Linuksa?

OCZYWIŚCIE, że jest.

 

Nawet jeśli by zainstalował to brak guzika start i inny design przyprawiał by go o zakłopotanie.

No, straszne rzeczy. Zamiast napisu "Start" masz napis "K". Na pewno jako skrót od "Koszmar".

 

Chciałbym tylko nieśmiało napomknąć, że przejście z XP na Vistę jakoś się szaremu Kowalskiemu udało, więc z łaski swojej przestań robić problem z niczego, bo KDE od XP wcale nie różni się bardziej od Visty.

 

Przyzwyczajenie to chyba najbardziej trzymający ludzi czynnik przy systemie operacyjnym.

Czyli jednak idzie o nieróbstwo?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba nie myślisz, że przeciętny Kowalski, dla którego nie istnieje system operacyjny (dla niego istnieje Windows) jest w stanie samemu zainstalować i skonfigurować Linuksa? Nawet jeśli by zainstalował to brak guzika start i inny design przyprawiał by go o zakłopotanie. Przyzwyczajenie to chyba najbardziej trzymający ludzi czynnik przy systemie operacyjnym.

Pozdrawiam

Na pewno jest w stanie, oczywiście, jeżeli ma taką potrzebę (w sensie ma obawy co do traktowania go przez providera systemu - Ty np. takie wyraziłeś o MS). Ja np. takiej nie mam, więc nawet nie zamierzam marnować czasu na zmianę systemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, żeby było jasne: nie jestem uzależniony od Windowsa, na co dzień używam Windowsa i Linuksa równolegle. Przesiadka ze "Start" na "K" nie stanowi dla mnie problemu o czym świadczy zdanie powyżej. :D Stanąłem tylko po stronie ludzi, którzy nawet nie wiedzą jak korzystać z alternatywnych systemów (oczywiście to ich problem, ale chciałem być wyrozumiały). Nie wierzę, że nie spotkaliście takich userów. Może użyłem złego słowa na ich określenie ("przeciętny Kowalski"), przepraszam, za nieścisłości z mojej strony. Ale nie widzę powodu do takich nerwów :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powtarzam: gdyby migracja na inny system faktycznie była problemem, wówczas ludzie nie zmienialiby XP na Vistę. Dla mnie to dostateczny powód, by sądzić, że chodzi o zwykłe ludzkie lenistwo. Takiej postawy bronić ani rozumieć nie zamierzam :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby zmiana systemu operacyjnego wiązała się tylko (głownie?) ze zmianą interfejsu użytkownika to by była bułka z masłem którą wielu by przełknęło ze smakiem.... jednak, Mr. Kowalski na takim świeżutkim linuxie chętnie by sobie dokument jakiś napisał w Wordzie oczywiście, a to niespodzianka, Word nie działa. Podobnie z milionami innych programów których nagle nie ma i zainstalować nie można. Trzeba szukać odpowiedników linuxowych, tyle że warto by je poznac jeszcze bo różnią się niekiedy dość wyraźnie od windowsowych - i tu leży kolejna kłoda pod nogami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale wszystkie programy są opisane w dziecinnie prosty sposób, np. "Edytor tekstu - Oo.org Writer". Nie ma kłopotu.

 

Poza tym chciałbym przypomnieć, że KDE, w przeciwieństwie do Windowsa, zdecydowaną większość potrzebnych programów  oferuje od momentu zainstalowania systemu. Wniosek dla mnie jest prosty: jeśli Kowalski jest na tyle sprytny, że odnajdzie, pobierze i zainstaluje program pod Windowsa, to tym bardziej poradzi sobie z wybraniem go z menu pod KDE>

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko wymaga czasu. Jeżeli ktoś czuje się oszukiwany przez MS to musi być świadomy, że spędzi parę godzin przy konfiguracji nowego systemu - to wszystko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ludzie nie zmienialiby XP na Vistę

 

ludzie nie zmieniają masowo xp na vistę, tylko wciska się ją ludziom, którzy kupują nowy a najczęściej zarazem pierwszy komputer czy też laptop. taki nieświadomy bierze ją i tyle. każdy kto zna xp i poużywał trochę visty wie, że przejście z xp na viste jest jak zamiana człowieka w bezmózgie yeti.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Prawda jest taka, że przeciętnemu Kowalskiemu starcza ten system który ma zainstalowany - czy to windows, linux, czy macos. Ale modnie i fajnie tak popluć na kogoś i podpisać się "gall anonim".

Mnie osobiście nie interesuje czy mam dziurę w systemie czy w przeglądarce, bo nikt mi zdjęć z wakacji nie będzie chciał ukraść. Jak ktoś ma trochę oleju w głowie, to potrafi się zabezpieczyć. Może darmowy prosty antuwirus, może firewall, a może oprogramowanie tylko z zaufanych witryn. Normalnym ludziom to starcza. Reszta potrafi zabezpieczyć dobrze swoje ważne dane. A plują na kogoś wszyscy :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja lubię porównywać Windowsa do sekty lub nawet religii, każdy z windy korzysta bo na niej go "ochrzczono" (pierwszy system jaki poznał, dot. ok 90% społeczeństwa) i reszta ludzi z jego otoczenia również, z rzadka zdarza się jakiś innowierca (np. linux'iarz, mac'owiec), który raczej budzi ciekawość, kolega np. swojej bratowej zainstalował na jej laptopie (pierwszym komputerze w życiu) Mandrive i jak kobiecina siadła kiedyś do Windowsa to nie mogła się połapać co gdzie jest, można powiedzieć że wybór OS'a ma raczej podłoże "kulturowe" :D i zależy od tego na czym się ktoś wychował, ja też zaczynałem od windy ale z ciekawości spróbowałem Linuxa (Slack, Ubuntu) i używam ich do dzisiaj, tak samo z religią, jak się nie przekonasz, że może być jakaś lepsza, bardziej interesująca (dla Ciebie ofkoz) alternatywa to zostaniesz przy tym co znasz...

 

PS: wiem że śmieszne porównanie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      IBM uruchomił w Nowym Jorku Quantum Computation Center, w którym znalazł się największy na świecie zbiór komputerów kwantowych. Wkrótce dołączy do nich nich 53-kubitowy system, a wszystkie maszyny są dostępne dla osób i instytucji z zewnątrz w celach komercyjnych i naukowych.
      Quantum Computation Center ma w tej chwili ponad 150 000 zarejestrowanych użytkowników oraz niemal 80 klientów komercyjnych, akademickich i badawczych. Od czasu, gdy w 2016 roku IBM udostępnił w chmurze pierwszy komputer kwantowy, wykonano na nim 14 milionów eksperymentów, których skutkiem było powstanie ponad 200 publikacji naukowych. W związku z rosnącym zainteresowaniem obliczeniami kwantowymi, Błękity Gigant udostępnił teraz 10 systemów kwantowych, w tym pięć 20-kubitowych, jeden 14-kubitowy i cztery 5-kubitowe. IBM zapowiada, że w ciągu miesiąca liczba dostępnych systemów kwantowych wzrośnie do 14. Znajdzie się wśród nich komputer 53-kubitowy, największy uniwersalny system kwantowy udostępniony osobom trzecim.
      Nasza strategia, od czasu gdy w 2016 roku udostępniliśmy pierwszy komputer kwantowy, polega na wyprowadzeniu obliczeń kwantowych z laboratoriów, gdzie mogły z nich skorzystać nieliczne organizacje, do chmur i oddanie ich w ręce dziesiątków tysięcy użytkowników, mówi Dario Gil, dyrektor IBM Research. Chcemy wspomóc rodzącą się społeczność badaczy, edukatorów i deweloperów oprogramowania komputerów kwantowych, którzy dzielą z nami chęć zrewolucjonizowania informatyki, stworzyliśmy różne generacje procesorów kwantowych, które zintegrowaliśmy w udostępnione przez nas systemy kwantowe.
      Dotychczas komputery kwantowe IBM-a zostały wykorzystane m.in. podczas współpracy z bankiem J.P. Morgan Chase, kiedy to na potrzeby operacji finansowych opracowano nowe algorytmy przyspieszające pracę o całe rzędy wielkości. Pozwoliły one na przykład na osiągnięcie tych samych wyników dzięki dostępowi do kilku tysięcy przykładów, podczas gdy komputery klasyczne wykorzystujące metody Monte Carlo potrzebują milionów próbek. Dzięki temu analizy finansowe mogą być wykonywane niemal w czasie rzeczywistym. Z kolei we współpracy z Mitsubishi Chemical i Keio University symulowano początkowe etapy reakcji pomiędzy litem a tlenem w akumulatorach litowo-powietrznych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niewykluczone, że Microsoft ponownie znajdzie się na celowniku urzędników. Jak zapewne niektórzy pamiętają, w przeszłości koncern z Redmond dość często miał kłopoty z amerykańskimi i europejskimi urzędami. Jednak w ostatnich latach działania urzędników skupiały się przede wszystkim na Facebooku, Amazonie, Google'u czy Apple'u. Postępowanie Microsoftu nie budziło zastrzeżeń, wydawało się, że firma ani nie wykorzystuje swojej rynkowej pozycji, ani nie narusza prawa.
      Jednak te czasy mogą właśnie odchodzić do przeszłości. Unia Europejska wysyła sygnały, że j Windows 10 oraz Office naruszają przepisy GDPR regulujące kwestie prywatności. Konsekwencje śledztwa w UE mogą być zaś na tyle poważne, że nie można wykluczyć, iż działaniami Microsoftu zajmą się też odpowiednie władze w USA.
      Wątpliwości europejskich urzędników budzi sposób zbierania informacji przez Windows 10. Pytania pojawiały się już przed uchwaleniem GDPR w marcu ubiegłego roku.
      Na przykład w 2017 roku holenderska Agencja Ochrony Danych uznała, że sposób zbierania danych telemetrycznych przez Windows 10 narusza prawo. Koncern nie został ukarany, ale nakazano mu zmianę sposobu zbierania danych. Microsoft wprowadził żądane zmiany w kwietniu 2018 roku. Udostępniono wówczas m.in. Diagnostic Data Viewer, a koncern ogłosił, że narzędzie to czyni zbieranie danych w pełni transparentnym.
      Pojawiły się jednak głosy,że Diagnostic Data Viewer niczego nie czyni bardziej przejrzystym. Jego użytkownik otrzymuje bowiem długą listę niewiele mówiących informacji, takich jak „TelClinetSynthetic.PdcNetworkActivation_4” czy „Microsoft.Windows.App.Browser.IEFrameProcessAttached”. Kliknięcie na tak opisane pozycje wyświetla użytkownikowi kod, który trudno jest analizować nawet specjalistom.
      Holendrzy zabrali się za analizowanie informacji, jakie użytkownik może uzyskać dzięki Diagnostic Data Viewer i doszli do wniosku, że narzędzie spełnia wymagania, jakie postawili Microsoftowi. Zauważyli jednak coś jeszcze. Narzędzie pokazało bowiem, że Microsoft zdalnie zbiera jeszcze inne dane użytkowników. To zaś oznacza, że firma nadal może naruszać przepisy, stwierdzili przedstawiciele Agencji Ochrony Informacji. Holendrzy powiadomili o sprawie irlandzki Komitet Ochrony Danych, gdyż to właśnie w Irlandii mieści się europejska kwatera główna Microsoftu. To Irlandczycy mają zbadać, czy Microsoft narusza GDPR.
      Na razie sprawa nie wygląda dla Microsoftu korzystnie. Holendrzy stwierdzili odkryli bowiem, że Microsoft zbiera dane diagnostyczne i niediagnostyczne. Chcielibyśmy wiedzieć, czy zbieranie danych niediagnostycznych jest konieczne i czy użytkownicy są o tym w jasnym sposób informowani.
      Jeśli europejskie urzędy stwierdzą, że Microsoft narusza przepisy, to koncernowi może grozić grzywna sięgająca nawet 4 miliardów dolarów. Jeśli zaś europejskie urzędy dojdą do wniosku, że Microsoft narusza przepisy, to koncernowi może grozić podobne postępowanie w USA, zarówno przed Kongresem jak i przed władzami poszczególnych stanów, które tworzą własne przepisy dotyczące prywatności. Ostatnie problemy z amerykańskimi

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas Aspen Security Forum Microsoft zaprezentował swój pierwszy system do elektronicznego głosowania oparty na Microsoft ElectionGuard. Prezentacja miała udowodnić, że system nadaje się dla osób niepełnosprawnych i jest na tyle tani, iż mogą z niego korzystać nawet władze lokalne. Jednocześnie dobrze zabezpiecza wybory.
      ElectionGuard to jedno z rozwiązań oferowanych w ramach microsoftowego Defending Democracy Program. Wraz z innymi narzędziami proponowanymi przez przemysł technologiczny i uczelnie, jest potrzebny do obrony demokracji, oświadczyli przedstawiciele Microsoftu.
      W ubiegłym roku Microsoft poinformował niemal 10 000 swoich klientów, że byli przedmiotem ataków ze strony państw. Około 84% takich ataków przeprowadzono przeciwko przedsiębiorstwom, a około 16% – przeciwko osobom prywatnym. Wiele z tych ataków nie miało nic wspólnego z wyborami czy innymi procesami demokratycznymi, jednak ich skala pokazuje, że państwa coraz częściej wykorzystują cyberataki do zdobycia informacji wywiadowczych, wpłynięcia na decyzje polityczne czy w innych celach.
      Większość ze wspomnianych ataków zostało przeprowadzonych przez Iran, Koreę Północną i Rosję. Irańskie źródła ataków otrzymały kryptonimy Holmium i Mercury, źródła rosyjskie nazwano Yttrium i Strontium, a źródło koreańskie zyskało kryptonim Thallium.
      W sierpniu ubiegłego roku Microsoft uruchomił też usługę AccountGuard, która zawiera system ostrzegający o atakach i jest skierowana do partii politycznych, organizacji pozarządowych itp.Od tamtego czasu system wysłał 781 ostrzeżeń o atakach przeprowadzonych przez państwa na organizacje uczestniczące w programie AccountGuard.
      Wracając zaś do Election Guard, należy zauważyć, że podczas pokazu zademonstrowano trzy główne elementy systemu.
      Pierwszy to możliwość głosowania bezpośrednio z ekranu Microsoft Surfece lub za pomocą Xbox Adaptive Controler, który został stworzony we współpracy z organizacjami pomagającymi osobomniepełnosprawnym. Drugi element, to specjalny kod, który jest generowany po oddaniu głosu. Wyborca może następnie wpisać ten kod na witrynie organizacji przeprowadzającej głosowanie, by upewnić się, że jego głos został policzony i nie został zmieniony. Wykorzystana technika szyfrowania homomorficznego pozwala na upewnienie się co do prawidłowości przebiegu głosowania bez jednoczesnego zdradzania, jak wyborca głosował. Co więcej, w ostatecznej wersji ElectionGuard SDK pojawi się możliwość niezależnej weryfikacji, przez mężów zaufania, członków komisji wyborczych, dziennikarzy czy inną dowolną osobę, czy głosy zostały zliczone i nie zmienione. Trzeci element ElectionGuard to możliwość dodatkowej końcowej weryfikacji przebiegu głosowania. Każdy z wyborców będzie mógł wydrukować swoją kartę do głosowania z zaznaczonym głosem, wrzucić ją do urny, a następnie sprawdzić na specjalnej witrynie, czy jego papierowy głos został zliczony.
      ElectionGuard to rozwiązanie opensource'owe i w ciągu najbliższych kilku tygodni Microsoft udostępni jego SDK na GitHubie. Koncern już porozumiał się z Columbia University i podczas przyszłorocznych wyborów prezydenckich wspólnie przeprowadzą pilotażowe testy ElectionGuard.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W centrum Londynu, niedaleko głównego sklepu Apple'a, Microsoft otwiera swój pierwszy sklep w Europie. Koncern zajął ponad 3 piętra i 2043 metry kwadratowe w historycznym budynku znajdującym się na roku Regent Street i Oxford Street. Budynek został zaprojektowany w 1912 roku, a od roku 1996 mieścił się tam główny sklep Benettona w Wielkiej Brytanii.
      Jako, że budujemy własny sprzęt, jak Surface, i poszerzamy ofertę dla biznesu, ta lokalizacja jest dla nas bardzo wartościowa. Zespół ludzi pracował nad tym od lat, mówi dyrektor ds. marketingu w Microsofcie Chris Capossela. Nie zakładamy sklepu tylko dlatego, że ktoś tego nie zrobił. Dla nas to okazja do zapoznania z naszą ofertą klientów, którzy chcieliby się dowiedzieć, co dzieje się w naszej firmie, dodaje.
      W sklepie znalazły się m.in. wielkie na całą ścianę wyświetlacze czy liczne pokoje konferencyjne, w których będą odbywały się szkolenia. Klienci będą mogli wypróbować Hololens, kupić laptopa czy kabel do ładowarki. Miłośnicy Xboksa znajdą zaś duży wydzielony obszar przeznaczony wyłącznie dla nich, wypełniony konsolami, kamerami i wszelkiego typu urządzeniami oraz wyświetlaczami potrzebnymi do prowadzenia turniejów gier wideo czy streamingu popularnych tytułów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze IBM-a postawili sobie ambitny cel. Chcą co roku dwukrotnie zwiększać wydajność komputerów kwantowych tak, by w końcu były one szybsze lub bardziej wydajne niż komputery klasyczne. Podczas tegorocznych targów CES IBM pokazał przełomowe urządzenie: IBM Q System One, pierwszy komputer kwantowy, który ma być gotowy do komercyjnego użytku.
      Celem IBM-a jest coś, co nazywają „Quantum Advantage” (Kwantowa przewaga). Zgodnie z tym założeniem komputery kwantowe mają zyskać „znaczną” przewagę nad komputerami klasycznymi. Przez „znaczną” rozumie się tutaj system, który albo będzie setki lub tysiące razy szybszy od komputerów kwantowych, albo będzie wykorzystywał niewielki ułamek pamięci potrzebny maszynom kwantowym lub też będzie w stanie wykonać zadania, jakich klasyczne komputery wykonać nie są.
      Wydajność komputera kwantowego można opisać albo za pomocą tego, jak sprawują się poszczególne kubity (kwantowe bity), albo też jako ogólną wydajność całego systemu.
      IBM poinformował, że Q System One może pochwalić się jednym z najniższych odsetków błędów, jakie kiedykolwiek zmierzono. Średni odsetek błędów na dwukubitowej bramce logicznej wynosi mniej niż 2%, a najlepszy zmierzony wynik to mniej niż 1%. Ponadto system ten jest bliski fizycznemu limitowi czasów koherencji, który w w przypadku Q System One wyniósł średnio 73 ms.To oznacza, że błędy wprowadzane przez działanie urządzenia są dość małe i zbliżamy się do osiągnięcia minimalnego możliwego odsetka błędów, oświadczyli badacze IBM-a.
      Błękitny Gigant stworzył też Quantum Volume, system pomiaru wydajności komputera kwantowego jako całości. Bierze on pod uwagę zarówno błędy na bramkach, błędyh pomiarów czy wydajność kompilatora. Jeśli chcemy osiągnąć Quantum Advantage w latach 20. XXI wieku, to każdego roku wartość Quantum Volume musi się co najmniej podwajać, stwierdzili badacze. Na razie udaje im się osiągnąć cel. Wydajność pięciokubitowego systemu Tenerife z 2017 roku wynosiła 4. W 2018 roku 20-kubitowy system IBM Q osiągnął w teście Quantum Volume wynik 8. Najnowszy zaś Q System One nieco przekroczył 16.
      Sądzimy, że obecnie przyszłość komputerów to przyszłość komputerów kwantowych, mówią specjaliści z IBM-a.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...