Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Labradory, najpopularniejsza na świecie rasa psów domowych, zapadają często na chorobę zwaną upadkiem wywołanym przez wysiłek. Badacze z Uniwersytetu Minnesota ustalili, że przyczyną choroby jest wada genetyczna. Jest to jedna z pierwszych chorób genetycznych tak dokładnie zidentyfikowanych u zwierząt domowych.

Upadek wywołany przez wysiłek (ang. exercise-induced collapse - EIC) to choroba dotykająca aż 3-5% wszystkich hodowanych na świecie labradorów. Schorzenie to, jak sama nazwa wskazuje, polega na utracie kontroli w kończynach (głównie tylnych) po intensywnym wysiłku. W skrajnych przypadkach dochodzi nawet do śmierci zwierzęcia. Ze względu na popularność labradorów oraz częstotliwość występowania schorzenia, badacze z Uniwersytetu Minnesota postanowili przeprowadzić badania w poszukiwaniu jego przyczyn.

Wcześniejsze badania wykluczyły szereg potencjalnych powodów, dla których zwierzęta mogłyby zapadać na EIC. Wcześniej uważano, że przyczyną choroby mogą być takie zaburzenia, jak: niedorozwój tarczycy, przegrzanie organizmu, hipoglikemia (obniżona zawartość glukozy we krwi) czy komplikacje endokrynologiczne. Odrzucono także hipotezę o możliwym udziale zaburzeń funkcji serca i komórek mięśni kończyn. W związku z obserwacjami sugerującymi dziedziczność dolegliwości, badacze postanowili sprawdzić, czy rozwój szkodliwych objawów rzeczywiście jest związany z genami.

Ostatecznie naukowcy zidentyfikowali gen, którego mutacja jest wyraźnie związana z powstawaniem objawów schorzenia. Koduje on białko zwane dynaminą 1, której zdrowy wariant reguluje proces przekaźnictwa sygnałowego pomiędzy neuronami. Jego zmutowana forma wykazuje niższą aktywność biologiczną. Sprawia to, że podczas intensywnego wysiłku komórki nerwowe "nie nadążają" z przekazywaniem sygnałów stymulujących pracę mięśni, co powoduje nagłą utratę zdolności np. do dalszego biegu. Dotyczy to jednak tylko tych zwierząt, u których wadliwe są obie kopie tego genu. Psy, u których zmutowana jest tylko jedna kopia, są "cichymi nosicielami" - nie prezentują jakichkolwiek objawów, lecz ich potomstwo może być chore, jeżeli drugi rodzic także będzie nosicielem.

Badacze z Uniwersytetu Minnesota opracowali test genetyczny pozwalający na wykrycie predyspozycji do rozwoju EIC. W zależności od jego wyniku możliwe będzie np. zapobieganie rozrodowi z udziałem "cichych nosicieli" lub zmniejszenie intensywności zabaw z chorym zwierzęciem, co powinno pozwolic na uniknięcie przykrych symptomów.

Odkryta mutacja jest niezwykle częsta - dotyka aż 30% labradorów, a także psy innych ras, m.in. chesapeake. Biorący udział w badaniach dr James Mickelson podkreśla, że zwierzęta-nosiciele mogą okazać się interesującym modelem pozwalającym na zrozumienie zasad rządzących przekaźnictwem sygnałów sterujących pracą mięśni. Labradory są bowiem pierwszymi ssakami, u których zaobserwowano zmutowaną formę dynaminy 1. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak to jest z rasowymi zwierzętami. Ludzie rozmnażają je dbając tylko o czystość rasy nie zwracając uwagi na ich zdrowie i przystosowanie do życia. (Jest to po prostu zamach na dobór naturalny, co jak widać się mści).

Ja mam 18 letniego kundla, który mimo że jest już ślepy i głuchy, żyje w zdrowiu i ma się dobrze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Psy rasowe to właśnie te najlepiej przystosowane, wyselekcjonowane przez naturę, na zasadzie doboru naturalnego, który trwał setki tysięcy lat(jak widać na tym przykładzie co jest zresztą oczywiste, dobór naturalny nie jest idealny)

 

A co do kundelków? to właśnie one są sztucznie wyhodowane przez człowieka. Amstaf pochodzący z USA nigdy nie skrzyżowałby się naturalnie z np. labradorem którego krajem pochodzenia jest Wielka Brytania. To ludzie przewożą te psy i umożliwiają niekontrolowane krzyżówki.

 

Psy rasowe spełniają określone role (mają cechy ściśle powiązane z genami) - wiadomo czego się po nich spodziewać, jak je szkolić na psy ratownicze, policyjne, pasterskie lub po prostu na domowych pupili.

Z kundelkiem jest zawsze jedna wielka niewiadoma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Psy ,,rasowe" to sztucznie wychodowane powtarzalne kaleki (tak z obserwacji gabinetu weterynaryjnego) , tymczasem kundelki to inteligętne dzieci psiej miłości, wierne , żyjące po 17lat (bez weterynarza). 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Psy rasowe to właśnie te najlepiej przystosowane, wyselekcjonowane przez naturę, na zasadzie doboru naturalnego, który trwał setki tysięcy lat(jak widać na tym przykładzie co jest zresztą oczywiste, dobór naturalny nie jest idealny)

 

A co do kundelków? to właśnie one są sztucznie wyhodowane przez człowieka. Amstaf pochodzący z USA nigdy nie skrzyżowałby się naturalnie z np. labradorem którego krajem pochodzenia jest Wielka Brytania. To ludzie przewożą te psy i umożliwiają niekontrolowane krzyżówki.

 

Psy rasowe spełniają określone role (mają cechy ściśle powiązane z genami) - wiadomo czego się po nich spodziewać, jak je szkolić na psy ratownicze, policyjne, pasterskie lub po prostu na domowych pupili.

Z kundelkiem jest zawsze jedna wielka niewiadoma.

 

Uważam że się mylisz, ośmielam się twierdzić że żadna z uznawanych oficjalnie przez związki kynologiczne ras nie jest dziełem doboru naturalnego, ale wyłącznie hodowli.

badania genetyczne to potwierdzają

krótki text ->http://greyhound.q.pl/pies/owczarek_03.html

inny text -> http://pl.euroanimal.eu/Pochodzenie_ras_ps%C3%B3w

pozatym pierwsze oswajanie psa datuje się na ~100 000 lat temu. wcześniej były tylko wilki

nie upierał bym się przy tych kilkuset tysiącach lat bo tyle czasu wystarczyło na zejście z drzewa człowiekowi.

 

liczne wady genetyczne występujące u psów rasowych są spowodowane chowem wsobnym w obrębie populacji.

w celu utrwalenia pojawiającej się mutacji ( np bardzo puszysty ogon, białe łaty, albo duże uszy) krzyżowano osobniki blisko ze sobą spokrewnione np rodzeństwo. oprócz cech pożądanych wzmacniały się równierz wady podatność na choroby.

 

określone cechy rasom nadał człowiek bo kształtował je do swoich potrzeb a nie natura

 

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
pierwsze oswajanie psa datuje się na ~100 000 lat temu

 

Metoda C14?? wymysł jakiegoś pierdoły w wolnym czasie?? czy może ktoś nie zjadł szczeniaka a ten sie do niego przywiązał i nie było to nawet 100 lat temu bo psy tak długo nie żyją ,to się dzieje za każdym razem od nowa (z każdym szczeniakiem).

 

wcześniej były tylko wilki

 

I bóg zesłał inne rasy, od razu amstafy, pitbule itd. razem z instrukcją pomiarową i paczką czapi.

 

nie upierał bym się przy tych kilkuset tysiącach lat bo tyle czasu wystarczyło na zejście z drzewa człowiekowi.

 

Człowiek nigdy na drzewie nie był , chyba że po banana albo jabłko.

 

liczne wady genetyczne występujące u psów rasowych są spowodowane chowem wsobnym w obrębie populacji.

w celu utrwalenia pojawiającej się mutacji ( np bardzo puszysty ogon, białe łaty, albo duże uszy) krzyżowano osobniki blisko ze sobą spokrewnione np rodzeństwo. oprócz cech pożądanych wzmacniały się równierz wady podatność na choroby.

 

Tak więc kundelek jest przykładem naturalnego zdrowego doboru i powinien nosić przedrostek Oryginal a ,,rasowe,,  Hand-maked , problem oczywiscie byłby z klasyfikacją bo byłoby 500 000 ras a niektóre po 1 sztuce. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

chętnie bym odpowiedział na twojego posta waldi888231200 - reaktywacja, ale to chyba zły pomysł

 

 

46e2257d246aed72.jpg

 

pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Metoda C14?? wymysł jakiegoś pierdoły w wolnym czasie?? czy może ktoś nie zjadł szczeniaka a ten sie do niego przywiązał i nie było to nawet 100 lat temu bo psy tak długo nie żyją ,to się dzieje za każdym razem od nowa (z każdym szczeniakiem).

 

 

boze waldi.. Ty potrafisz czytac i pisac czy komus dyktujesz bo poziom Twoich postow sugeruje to drugie..

Share this post


Link to post
Share on other sites
Metoda C14?? wymysł jakiegoś pierdoły w wolnym czasie?? czy może ktoś nie zjadł szczeniaka a ten sie do niego przywiązał i nie było to nawet 100 lat temu bo psy tak długo nie żyją ,to się dzieje za każdym razem od nowa (z każdym szczeniakiem).

 

W jaki sposób ustalono te ok 100 000 lat?? jak nie przez datowanie wspólego pochówku człowieka z psem węglem C14 - jesli nie datowano węglem a określono na oko , to jest to wymysł jakiegoś pierdoły który musiał mieć wolny czas.

Odkrycie że pies może sie przywiązać do człowieka mogło zajść (tak jak teraz zachodzi) czyli zjedzono sukę a młode zostały na jutro aż jakiś dzieciak się ulitował , pies dorósł i był wiernym jego przyjacielem, potem były nastepne i ich młode ale spróbój tylko dać suce w odosobnieniu lub na wolnosci wychować młode a przekonasz się że proces udomowienia wcale w genach nie jest zapisany (stąd :nawet nawet 100 lat temu bo psy tak długo nie żyją )

 

Dodam jeszcze ze gdyby ludzie się odczepili od psów zupełnie (znikli) to po stosunkowo krótkim czasie każdy pies miał wygląd i cechy kundelków bo są optymalną odpowiedzią na warunki klimatu jaki tu panuje.

 

Jak sie jeszcze z czymś nie zgadzasz pytaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest cogito

gdyby ludzie nie pilnowali pieskow to wszystkie bu sie pokrzyzowly i nie btyloby zadnej konkretnej rasy. tak samo z kotami i innymi zwierzetami. jak np swinie lubia sie rozmnazac z dzikami

Share this post


Link to post
Share on other sites

gdyby ludzie nie pilnowali pieskow to wszystkie bu sie pokrzyzowly i nie btyloby zadnej konkretnej rasy. tak samo z kotami i innymi zwierzetami. jak np swinie lubia sie rozmnazac z dzikami

 

jestem za a nawet przeciw ;) tzn wlasnie dlatego jest tyle gatunkow psow ze ludzie celowo rozmnazali tylko niektore by uzyskac konkretne cechy. a wszystkie psy pochodza od jednego gatunku - wilka (bodajze szarego).

 

i nie oswaja sie kazdego psa od nowa bo psy oswajaja sie tak lawto wlasnie dlatego ze czlowiek zafundowal im przyspieszona "ewolucje" dobierajac tylko pojedyncze sztuki. jezeli pies nie dawal sie oswoic czy atakowal ludzi to albo sam uciekal albo pach palka i go nie ma :) i w taki prosty sposob pozostaly te ktore 1. nie boja sie czlowieka a nawet uznaja go za czlonka stada 2. daja sie tresowac. rozniez przez samo to ze pochodza od wilka ulatwilo czlowiekowi sprawe ze wzgledu na to ze wilki zyja w stadach w ktorych panuje hierarchia. jezeli czlowiek jest uwazany za osobnika alfa to pies jest posluszny.

 

koty domowe tez moga swojego pana uwazac za czlonka stada ale u kotow nawet jezeli zyja w stadzie nie ma tak scislej hierarhii i dlatego "maja wbite" na "przynies kapcie" :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie do końca się zgodzę. Można podać mnóstwo przykładów zwierząt uznawanych za dzikie (tygrysy, niedźwiedzie itp.), które można udomowić, jeżeli zostaną odebrane matce odpowiednio wcześnie. Co prawda będą one miały pewne predyspozycje do agresji, ale czy pit bulle albo rottweilery ich nie mają?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam , mój pies szuka suczki , Matki jego dzieci , zamiary poważne (bokserki bez rodowodu , najlepiej (dziewicy) całej białej z Krakowa)

 

Wśród zalet - umie gotować!!

 

 

 

 

 

 

 

PS.  .... gotować się do zabawy oczywiście.. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie do końca się zgodzę. Można podać mnóstwo przykładów zwierząt uznawanych za dzikie (tygrysy, niedźwiedzie itp.), które można udomowić, jeżeli zostaną odebrane matce odpowiednio wcześnie. Co prawda będą one miały pewne predyspozycje do agresji, ale czy pit bulle albo rottweilery ich nie mają?

 

udomowic tak ale kapci nie przyniesie. nie daja sie tresowac tak latwo jak psy

 

nie twierdze ze nie maja. maja tez ludzie i kot wlasciciela mieszkania ktore wynajmuje ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak naprawde to nie sa rasy, a tylko jakies odmiany chyba. Nie jestem biologiem, ale nie wydaje mi sie, zeby to byly naturalne rasy psow, jak dingo. Czlowiek eksponowal jakies pozadane cechy w procesie rozrodczym, dobierajac partnerow do rozrodu. Teraz juz zaczynaja pojawiac sie nowe gatunki. To znaczy wczesnie o tym mowic, ale niektore rasy juz maja problemy z krzyzowaniem sie miedzy soba, wiec chyba w przyszlosci powstana nowe gatunki. Tak wiec bedzie pewnie wilk (tego jest chyba troche ras), pies (zostana poweidzmy male i duze), lis, labrador (rasy retriever i golden), owczarek (ras kaukaski,wyzynny...). gdyby nie czlowiek, jestem pewien, ze wlasnie w tym kierunku by to zmierzalo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Posiadanie szczeniaka wiąże się nie tylko z przyjemnościami, ale i z pewnymi uciążliwościami. Młode psy często gryzą meble, są nieposłuszne, mogą być agresywne. Dlatego też wielu właścicieli bardzo szybko rozpoczyna ich tresurę. Autorzy najnowszych badań ostrzegają jednak, że nawet dość łagodne karanie psa – krzyk czy szarpanie smyczą – podczas takiego treningu może spowodować, że wyrośnie on na bardziej pesymistycznie nastawione zwierzę, niż gdy tresura oparta jest na nagrodach.
      Tresura oparta na karach może być skuteczna w krótkim terminie, jednak takie metody mają negatywne konsekwencje na przyszłość. Tak szkolone psy żyją w ciągłym stresie, mówi biolog ewolucyjny Marc Bekoff z University of Colorado w Boulder, który nie był zaangażowany w najnowsze badania.
      Już z wcześniejszych badań wiemy, że tresura oparta na karach i tresura oparta na nagrodach zdają egzamin, jednak tresura oparta o kary może nieść negatywne konsekwencje. Jednak badania takie były przeprowadzane na psach policyjnych i laboratoryjnych, a nie na domowych pupilach. Ponadto metodą karania było założenie obroży rażącej psa prądem. Obroże takie są zakazane w wielu krajach.
      Ana Catarina Vieira de Castro z Uniwersytetu w Porto postanowiła sprawdzić, jak na tresurę opartą o kary reagują psy domowe. W tym celu wzięła pod lupę 42 psy ze szkół tresury, w których stosowano nagrody oraz 50 psów, które przechodziły tresurę opartą o kary. W pierwszym przypadku psy zachęcano do odpowiedniego zachowania dając im przysmaki czy pozwalając się bawić, w drugim zaś przypadku zwierzęta karano krzykiem, szarpaniem smyczy, a uczenie np. siadania polegało na naciskaniu bioder.
      Badacze nagrywali zachowanie psów w czasie tresury i testowali ich ślinę przed i po sesji tresury pod kątem występowania w niej hormonu stresu, kortyzolu. Psy przechodzące tresurę polegającą na karaniu wykazywały więcej zachowań typowych dla stresu, takich jak oblizywanie pyska, ziewanie, odnotowano też u nich wyższy poziom kortyzolu po powrocie do domu. Psy, których trening polegał na nagrodach, nie wykazywały ani zmian zachowania, ani zmian poziomu kortyzolu.
      Uczeni postanowili sprawdzić, czy skutki tresury utrzymywały się dłużej. Sprawdzili więc, jak 79 z tych psów reagowało na nagrodę w postaci przysmaku. Najpierw nauczyli zwierzęta, by kojarzyły jedną stronę pokoju z przysmakiem. W tej części pokoju znajdowała się bowiem miska z nagrodą. W drugiej części miska była pusta.
      Po takim treningu umieszczali pustą miskę w różnych pozycjach pomiędzy obiema częściami i obserwowali, w jaki sposób psy do niej podchodziły. Psy nastawione optymistycznie szybko podbiegały do miski, wykazując przy tym radośc. Psi pesymiści podchodzili znacznie wolniej. Takie zachowanie wskazuje na występowanie u psów lęku separacyjnego i innych zaburzeń osobowości. Zaobserwowano, że im więcej treningu opartego na karze, tym silniejsze objawy takich zaburzeń.
      Autorzy badań podkreślają, że nie sprawdzali, która z metod treningowych przynosi lepsze wyniki. Jednak ich eksperyment wyraźnie pokazuje, że właściciele psów powinni unikać tresury awersyjnej, polegającej na karaniu zwierzęcia. Jeśli zdecydujemy się, by naszego psa tresował ktoś obcy, powinniśmy zatem najpierw wypytać go o stosowane metody i porozmawiać z osobami, których psy miały już do czynienia z tym treserem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Największe z dotychczasowych badań nad genetyką seksualności pozwoliły na zidentyfikowanie pięciu miejsc w genomie, które są powiązane z zachowaniami homoseksualnymi, jednak żadne z tych miejsc nie jest na tyle silnym markerem, by na jego podstawie przewidzieć orientację seksualną człowieka.
      W ostatnim numerze Science ukazały się wyniki badań bazujących na genomach niemal 500 000 osób. Potwierdzają one stwierdzenia tych naukowców, którzy uważają, że o ile genetyka wpływa na orientację seksualną, to żaden pojedynczy gen nie ma na nią znaczącego wpływu. Nie ma 'gejowskiego genu', mówi główny autor badań, Andrea Ganna, genetyk z Broad Institute.
      Naukowcy stwierdzili, że genetyka odpowiada za nie więcej niż 25% zachowań seksualnych, reszta jest ukształtowana przez czynniki środowiskowe i kulturowe. To potwierdzenie wyników uzyskiwanych podczas wcześniejszych badań na mniejszą skalę.
      Autorzy podkreślają jednak, że wyników nie można przekładać wprost na całą populację. Wykorzystane genomy pochodziły bowiem głównie od osób o europejskich korzeniach, a badani byli w wieku 40–70 lat. Ponadto pod uwagę wzięto wyłącznie osoby, których płeć biologiczna i autoidentyfikacja płciowa nie były ze sobą zgodne.
      Naukowcy od dawna sądzili, że orientacja seksualna jest przynajmniej częściowo zapisana w genach. Już w latach 90. wykazano, że bliźnięta jednojajowe z większym prawdopodobieństwem mają tę samą orientację seksualną niż bliźnięta dwujajowe czy rodzeństwo adoptowane. Wyniki niektórych badań sugerowały, że o orientacji seksualnej mężczyzn decyduje region Xq28 w chromosomie X. Jednak inne poddawały tę informację w wątpliwość.
      Dotychczas problemem był fakt, że większość badań prowadzono na mężczyznach i to na małych grupach.
      Tym razem wykorzystano duże bazy danych genetycznych oraz metodę badań asocjacyjnych genomu (GWAS). Naukowcy podzielili badanych na dwie grupy: w pierwszej znalazły się osoby, które przyznały się do kontaktu seksualnego z osobą tej samej płci, w drugiej osoby, które takich kontaktów nie miały. Uczeni skupili się na polimorfizmie pojedynczego nukleotydu (SNP), czyli szukali zmian w sekwencji DNA polegających na zmianie pojedynczego nukleotydu (A, G, T lub C) pomiędzy poszczególnymi osobami. Po analizie i porównaniu genomów stwierdzono, że genetyka może odpowiadać za 8–25 procent zmienności zachowań seksualnych. Podczas kolejnej, jeszcze bardziej szczegółowej analizy, naukowcy próbowali zidentyfikować geny odpowiedzialne za zachowania seksualne. Udało im się znaleźć 5 takich genów, jednak wspólnie pozwoliły one na wyjaśnienie mniej niż 1% zachowań seksualnych.
      Ganna mówi, że wyniki badań sugerują, iż istnieje wiele genów mających wpływ na zachowania seksualne człowieka, a wielu z nich jeszcze nie odkryto. By je znaleźć potrzebne będą badania na jeszcze większej próbce. Uczony mówi jednocześnie, że metoda SNP może być tutaj nieprzydatna, gdyż żaden gen nie ma znaczącego wpływu na ludzkie zachowania seksualne.
      Co prawda udało się odnaleźć pojedyncze SNP powiązane z zachowaniami seksualnymi, jednak nie wiadomo, za co odpowiada każdy z nich. Jeden z tych genów jest powiązany z węchem, a ten, jak wiadomo, odgrywa rolę w atrakcyjności płciowej. Inny z nich jest powiązany z łysieniem u mężczyzn, które – jak wiemy – jest z kolei związane z poziomem hormonów płciowych. Na tej podstawie można wnioskować, że hormony są jakoś powiązane z zachowaniami homoseksualnymi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańska FDA (Food and Drug Administration) wydała oficjalny komunikat, ostrzegając, że ksylitol – popularny zastępnik cukru – może być śmiertelnie niebezpieczny dla psów. FDA od lat otrzymuje sygnały o zatruciach wśród psów, które spożyły ksylitol.
      Do wielu przypadków zatruć doszło, gdy pies zjadł gumę bezcukrową. Jednak, jak zauważa FDA, ksylitol znajduję się w wielu produktach spożywczych, takich jak ciastka, lody, gotowe dania, niektóre masła orzechowe czy pasta do zębów.
      Gdy pies zje ksylitol, substancja jest bardzo szybko absorbowana do krwioobiegu powodując gwałtowne uwalnianie insuliny. Jej ilość może być tak duża, że dochodzi do hipoglikemii i zgonu. Dla ludzi ksylitol jest bezpieczny, gdyż w naszych organizmach nie powoduje uwalniania insuliny.
      Objawy zatrucia ksylitolem pojawiają się u psów w ciągu 15–30 minut od spożycia. Są wśród nich wymioty, osłabienie, problemy z utrzymaniem się na łapach, drgawki i śpiączka. Śmierć może nadejść w ciągu godziny.
      FDA ostrzega, że jeśli dajemy psu produkty przeznaczone dla człowieka, powinniśmy upewnić się, że nie zawierają one ksylitolu. Szczególnie dotyczy to produktów reklamowanych jako bezcukrowe lub z niską zawartością cukru. To samo dotyczy innych produktów, jakich jak np. pasta do zębów, których pies może spróbować.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pet-Commerce to internetowy sklep brazylijskiej sieci Petz, w którym dzięki połączeniu technologii rozpoznawania twarzy oraz sztucznej inteligencji pies może kupić swoje ulubione produkty. Wystarczy ustawić kamerę internetową na pysk zwierzęcia. Gdy tylko AI wykryje produkt, który podczas przewijania strony wywołał u psa duże zainteresowanie, zostaje on automatycznie dodany do koszyka.
      By Pet-Commerce powstał, agencja reklamowa Ogilvy Brazil nawiązała współpracę z trenerem psów Leonardem Ogatą. To on "oświecił" wszystkich w kwestii wyrazów pyska różnych ras i ich znaczenia. Sztucznej inteligencji zaprezentowano tysiące zdjęć psów, tak by mogła się nauczyć lepiej wykrywać szczególiki związane z wyrażaniem zainteresowania przez psy.
      Stroną produkcyjno-techniczną przedsięwzięcia zajęły się firmy D2G Tecnologia i Hogarth.
      Produkty z witryny pogrupowano w 3 kategorie: kości, zabawki, piłki. Gdy człowiek klika na dany obiekt, wyświetlają się filmy. Tło jest żółte bądź niebieskie, bo wg Ogaty, to kolory, które psy najlepiej widzą. Poziom zainteresowania psa jest prezentowany za pomocą ikonek w kształcie kości.
      Witryna przekazuje też ludziom zalecenia, co zrobić, by czworonogowi jak najłatwiej było robić zakupy. Po pierwsze, należy włączyć dźwięk, bo to ważny dla psów zmysł. [Poza tym] pies musi być zrelaksowany, w zabawowym nastroju. Nie należy go podnosić bądź podtrzymywać głowy, bo to może drażnić. Wystarczy nakierować kamerę internetową na jego pysk [...].
      Zakup jest dokonywany po potwierdzeniu przez właściciela i wprowadzeniu niezbędnych danych. Na razie Pet-Commerce jest tylko dla psów, ale być może pewnego dnia projekt obejmie też np. koty.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Psy odzwierciedlają długoterminowy poziom stresu swoich właścicieli. W badaniach naukowców z Uniwersytetu w Linköping wzięło udział 58 psów: 33 owczarki szetlandzkie i 25 border collie. Wyniki ukazały się w piśmie Scientific Reports.
      Szwedzi sprawdzali, jak na poziom stresu u psów wpływają czynniki związane ze stylem życia i ludzie mieszkający z czworonogami. Wcześniejsze badania wykazały, że przedstawiciele tego samego gatunku mogą odzwierciedlać wzajemnie swoje stany emocjonalne. Naukowców interesowało, czy analogiczne odzwierciedlanie poziomu stresu w dłuższym okresie może zachodzić także międzygatunkowo, np. między psami a ludźmi.
      Poziom stresu na przestrzeni kilku miesięcy określano, mierząc stężenie kortyzolu w kilkucentymetrowych odcinkach włosów psów i ich właścicieli.
      Odkryliśmy, że długoterminowe poziomy kortyzolu u psa i właściciela są zsynchronizowane; właściciele z wysokim stężeniem kortyzolu mieli psy z wysokim poziomem kortyzolu, a właściciele z niskim poziomem hormonu psy z niskim poziomem hormonu - opowiada Ann-Sofie Sundman.
      W badaniu wzięło udział 58 psów. Wszystkie należały do kobiet. Ludzie i psy dostarczali włosy przy 2 okazjach (między nimi upływało parę miesięcy). Ponieważ aktywność fizyczna może wpływać na poziom kortyzolu, akademicy chcieli porównać psy do towarzystwa z psami biorącymi udział w konkursach posłuszeństwa i zwinności. Aktywność oby grup monitorowano przez tydzień za pomocą specjalnej obroży.
      Wcześniejsze badania wykazały, że gdy człowiek i pies razem biorą udział w zawodach, ich krótkoterminowe poziomy kortyzolu w ślinie rosną synchronicznie. Najnowsze badanie pokazało, że fizyczna aktywność psa nie wpływa na długoterminowy poziom kortyzolu we włosie. Z drugiej strony u psów biorących udział w zawodach poziom stresu silniej korelował z poziomem stresu właściciela; akademicy wyjaśniają to wyższym stopniem aktywnej interakcji.
      Właścicielki psów proszono także o wypełnienie 2 kwestionariuszy do badania osobowości ludzi i psów. W ten sposób sprawdzano, czy poziom stresu koreluje z cechami osobowościowymi.
      Co zaskakujące, nie odkryliśmy jakiegoś większego wpływu osobowości psa na długoterminowy stres. Dla odmiany osobowość właściciela wywierała silny wpływ. To właśnie doprowadziło nas do konstatacji, że psy odzwierciedlają stres właścicieli - opowiada Lina Roth.
      By ustanowić związek przyczynowo-skutkowy, potrzebne są, oczywiście, dalsze badania. Obecnie planowane są eksperymenty z udziałem innych ras. Zarówno owczarek szetlandzki, jak i border collie są psami pasterskimi, które wyhodowano w taki sposób, by współpracowały z ludźmi i szybko, dokładnie reagowały na sygnały. Teraz przyszedł więc czas na sprawdzenie, czy synchronizacja stresowa zachodzi także w przypadku psów myśliwskich, u których trenuje się niezależność. Kolejnym zagadnieniem jest ewentualny wpływ płci właściciela.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...