Skocz do zawartości
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Naukowcy zmieniają pogląd na temat przyczyn wyginięcia neandertalczyka

Rekomendowane odpowiedzi

  W dniu 23.03.2021 o 00:45, venator napisał:

Następnym efektem ubocznym była ewolucja języka jako niskokosztowego energetycznie sposobu zacieśniania więzi.

Znowu nieprawda. Nie chodziło o żadne zacieśnianie więzi, a poprawę komunikacji i wymianę informacji. Gdyby chodziło o jakieś więzi, to pies nie byłby najlepszym przyjacielem człowieka. Komunikacja między ludźmi a psami nie jest wybitna, ale wystarczająca, zaś to co nazywane jest przywiązaniem, wynika z emocji, a nie języka, który stanowi część intelektu.

  W dniu 23.03.2021 o 00:45, venator napisał:

nawet mózgi homo sapiens sprzed 100-130 tyś lat temu, były  w zasadzie identyczne jak wspólczesne

Bzdura.

https://przystaneknauka.us.edu.pl/artykul/ksztalt-naszego-mozgu-jest-efektem-zupelnie-niedawnej-ewolucji

  Cytat

Kształt mózgu podobny do tego, jakim dysponuje człowiek współczesny, znaleziono u stosunkowo niedawnych przedstawicieli Homo sapiens – nie starszych niż sprzed 35 tysięcy lat. Świadczy to o tym, że dopiero wtedy mózg przybrał kształt zbliżony współczesnemu. Należy przy tym podkreślić, że zmiany te zachodziły niezależnie od ogólnej wielkości mózgu – już u najstarszych przedstawicieli naszego gatunku przestrzeń wewnętrzna czaszki przeznaczona na mózg na pojemność około 1400 mililitrów. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  W dniu 19.03.2021 o 12:28, venator napisał:

Tak. Nieformalny pogląd niektórych archeologow pradziejowych jest taki, że te neandertalskie geny w nas  to po prostu efekt ordynarnych zgwałceń, otwarte pytanie kto kogo bardziej gwałcił ;)

Współczesna teoria feministyczna nie pozostawia żadnych wątpliwości 

  W dniu 19.03.2021 o 21:29, Antylogik napisał:

Ponieważ tamci są głupsi, to łatwo można by ich przekonać że na zewnątrz jest coś co jest bardzo niebezpiecznego dla ich zdrowia.

 Skażenie  bombą atomową typu M pomysłu Kuppelweisera :P

  W dniu 23.03.2021 o 00:45, venator napisał:

Najprawdopodbniej to właśnie presja ze strony innych homo erectus doprowadziła do pierwszego exodusu z ojczyzny - Afryki. 

Taka presja jest zawsze, gatunki generalnie rozlewają się po świecie jeśli tylko klimat/środowisko im na to pozwala.
Ludzie wyszli z Afryki, bo tym na brzegu bardziej opłacało się iść na gorsze niczyje niż walczyć o lepsze, to może też tłumaczyć znacznie niższy poziom agresji u emigrantów.
 

  W dniu 19.03.2021 o 21:29, Antylogik napisał:

Można by to rozwiązać, w ten sposób, że wszystkim od urodzenia zbadać IQ i tych o poniżej 100 przenosić do specjalnych obozów pracy, a reszcie dać wolność.

Pomijając absurdalność i słabość rozwiązania, skończyłoby się to rozprzestrzenieniem genów odpowiadających za istnienie inteligentnych idiotów ;)

 

 

 

Edytowane przez peceed

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  W dniu 23.03.2021 o 14:24, peceed napisał:

Pomijając absurdalność i słabość rozwiązania

Dlaczego? W USA badają IQ kandydatom do wojska. Wiadomo, że niektórym wzrasta IQ dopiero w kolejnych latach, ale to sprawa drugorzędna, można badać co kilka lat. Wiadomo też, że rodzicom o niskim IQ nie odbierałoby się dzieci, gdyby miały normalne czy nawet ponadnormalne. Gdy dorosną, państwo werbuje takie jednostki podobnie jak w wojsku, z tym że testy byłyby obowiązkowe. Gdyby osoba zdała, wtedy nie mówi się od razu, że ma się wyprowadzić z obozu pracy, tylko stopniowo przyzwyczaja się taką osobę do życia na zewnątrz, tak by sama chciała się wydostać. Wtedy stopniowo dostarcza się jej informacje, które musi zachować w tajemnicy, tzn. to że nie ma żadnego zagrożenia poza obozem. Taka osoba musiałaby zachować to w tajemnicy pod karą śmierci lub więzienia. Widać, że dużo osób dało się nabrać na tego wirusa, gdy z każdej strony ich straszono. Zauważ, że dopiero gdy przestano - bo już od rana do południa nie wyją syreny z alarmem, że "jest epidemia, zostań w domu" - ci sami przestali już tak się bać. Ponadto wystarczyłoby trochę ograniczyć internet i zastosować pewną cenzurę, ale tylko na obszarze tego obozu pracy.

I ja uważam, że nie jest to żadne głoszenie totalitaryzmu, jakby się niektórym wydawało, dlatego, że to nie jest odbieranie wolności jednostce. Ci głupi i tak wolą bezpieczeństwo i żyć w świecie komunistycznych kłamstw niż wydostać się z niewoli. Wystarczy tym durniom dostarczyć minimum socjalu, będą mieć pracę (przymusowo rzecz jasna, ale dla nich to będzie czysta radość, że państwo daje pracę), opiekę zdrowotną, nagrody za dobrą robotę (zamiast 500+), dodatkowo aby nie płodzili za dużo bachorów, dobrze byłoby nałożyć na nich podatek od bachora.

Po prostu gdyby komuś takiemu to życie by nie wystarczyło, to wykazałby się inicjatywą, państwo by to zauważyło, zbadało mu IQ i gdyby rzeczywiście okazało się, że mieści się w rozsądnym przedziale (odchylenie 5% czy coś), to by go uwolniło. I inteligentne jednostki tworzyłyby dobrobyt całego państwa, a ich podatki by były niższe od tych z obozów, ale jednocześnie byłoby to efektywne, bo mniej potrzebnych by było policjantów, bo mniej idiotów chodziłoby po ulicach poza tym obozem, także nie byłoby potrzeby mocno finansować policji.

  W dniu 23.03.2021 o 14:24, peceed napisał:

skończyłoby się to rozprzestrzenieniem genów odpowiadających za istnienie inteligentnych idiotów

Nie ma inteligentnych idiotów, może być mądry idiota, ale to też wątpliwe.

Edytowane przez Antylogik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  W dniu 23.03.2021 o 15:34, Antylogik napisał:

Dlaczego?

Chodzi o absurdalność środków celem uzyskania określonego efektu. Obawiam się, że brakuje koledze czegoś co jest określane mianem "zdrowego rozsądku". Wynika to z bardzo wąskiej, wycinkowej perspektywy pojmowania rzeczywistości, która dodatkowo dynamicznie zmienia się tak jak akurat koledze to pasuje, co z zewnątrz wygląda na błądzenie losowe.
I to jest ciekawy przykład defektu którego nie wykrywają testy na inteligencję.
 

  W dniu 23.03.2021 o 15:34, Antylogik napisał:

Nie ma inteligentnych idiotów

Są :P Na przykład książkowy Forrest Gump, choć bardziej pasowałoby jego intelektualne przeciwieństwo.

Edytowane przez peceed

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  W dniu 23.03.2021 o 16:24, peceed napisał:

co z zewnątrz wygląda na błądzenie losowe.

Co dla większości jest przypadkowe, dla nielicznych okazuje się kodem. Teza + antyteza = synteza? ... Nie, potrzebny trzeci czynnik. Powiem krótko: gen i już.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  W dniu 23.03.2021 o 12:51, Antylogik napisał:

Znowu nieprawda. Nie chodziło o żadne zacieśnianie więzi, a poprawę komunikacji i wymianę informacji. Gdyby chodziło o jakieś więzi, to pies nie byłby najlepszym przyjacielem człowieka. Komunikacja między ludźmi a psami nie jest wybitna, ale wystarczająca, zaś to co nazywane jest przywiązaniem, wynika z emocji, a nie języka, który stanowi część intelektu.

To jest teoria Dunbara. Szympansim językiem, wedle niej, jest wzajemne iskanie, które zajmuje szympansom mnóstwo czasu. Pod tym względem mówienie jest o wiele mniej energetycznie kosztowne. Zacieśnianie więzi zachodziło zaś przy ognisku, kiedy w mrokach nocy  nasi przodkowie  mógli wreszcie mieć troche wiecej czasu dla siebie - to ostatnie to hipoteza Fodora i Piatellego opublikowana w książce "Błąd Darwina". Byłbym bardzo ostrożny z tak arbitralnym używaniem słowa "nieprawda".

Do psa nic nie mówisz, tylko się na niego gapisz? ;)

 

  W dniu 23.03.2021 o 12:51, Antylogik napisał:

Bzdura.

Powinienem  przewidzieć ten arbitralny radykalizm i napisać nie w "zasadzie", a" bardzo podobne" mózgi.

W 2018 r.  roku opublikowano badania zespołu pod kierunkiem T. Kochiyamy, gdzie również dokonano wirtualnej rekonstrukcji. Najstarsze rekonstruowane "mózgi" pochodziły z czaszek h.s. ze stanowisk Quafzeh (90-120 BP), Shul 5 (100-135 BP). Z rekonstrukcji wyszło, że morfologia powierzchni  mózgu tych osobników była bardzo podobna  jak obecnych ludzi. Subtelne różnice były w zakresie prawego regionu somatyczno-motorycznego, ale być może wynikało to ze złożonej budowy kości klinowej i trudności rekonstrukcji. 

Pewna  różnica była  w płacie ciemieniowym, zwłaszcza przyśrodkowym i  bocznym, która u kopalnego h.s. nie różnila się od h.n. ale była nieco mniejsza niż u dzisiejszych ludzi:

https://www.nature.com/articles/s41598-018-24331-0

Te różnice wyszły też badaczom z Instyututu Plancka. Wysunęli, jak się wydaje po prostu  bardziej radyklane wnioski, choć Japonńczykom i spółce z rekonstukcji czaszek kromaniońskich także wychodziły różnice w budowei płata ciemieniowego, ale już nie móżdżka.

Antylogik - pamietaj, że są to hipotezy, teorie, rekonstrukcje, gdzie sami badacze przyznają, że moga byc obarczone jakimś  błędem. 

Można się zgadzać lub nie, teorie i hipotezy obalać, ale  częste używanie przez Ciebie  arbitralnych słów  "niepradwa", ""bzdura" świadczy tylko o Twoim zadufaniu  w sobie i jest po prostu niepoważne.

  W dniu 23.03.2021 o 14:24, peceed napisał:

Taka presja jest zawsze, gatunki generalnie rozlewają się po świecie jeśli tylko klimat/środowisko im na to pozwala.
Ludzie wyszli z Afryki, bo tym na brzegu bardziej opłacało się iść na gorsze niczyje niż walczyć o lepsze, to może też tłumaczyć znacznie niższy poziom agresji u emigrantów.
 

 No tak, ale piszez ogólnikowo. Akurat h.erectus był pierwszym, którego cechy behawioralne pozwoliły na opanowanie środowisk, które przodkom "nie pozwalały", a kluczem było opanowanie tecniki aszelskiej (przede wszystkim), a nastepnie  wykorzystanie ognia. To jest ten moment gdy h.e. staje się pierwszym ogniwem łańucha pokarmowego. W materiale kopalnym gwałtownie spada liczba artefaktów świadczących o padliżonerności, a wzrasta ta cechująca drapieżność. 

Co do tego exodusu z Afryki  to hipotez  jest sporo, co badacz to hipoteza ;) Za presją innych grup ludzkich konkurujących o oganiczone zasoby przemawia fakt dosyć szybkiego  rozprzestrzeniania się h.e. na nowe habitaty, w zasadzie tuż po powstaniu gatunku. Podobnie było z h.s. 

Ta praca jest ciekawa:

https://dr.ntu.edu.sg/bitstream/10356/82274/1/Venturing out safely_The biogeography of Homo erectus dispersal out of Africa.pdf

Wynika z niej, że h.e. biernie przesuwał się za dużymi grupami roślinożerców, unikając dużych drapieżników, trzymając się w Afryce dużych jezior. W Azji z kolei preferował wychodnie kamieni. Zmiana nastapiła wraz z opanowaniem techniki aszelskiej i ewolucji behawioralnej  - pozwoliło to opanować bardziej wymagające środowiska (Europę). W mniejszym stopniu liczył się także z dużymi drapieżnikami.

Edytowane przez venator

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  W dniu 19.03.2021 o 12:28, venator napisał:

"kto porwie kobietę zaręczoną z innym, winien zapłacić 300 solidów [zadośćuczynienia] ojcu dziewczyny i 300 narzeczonemu, a ponadto kupić ją za 300 solidów"

Drogo. Cztery kilogramy złota albo 18 kilogramów srebra. Jeśli się nie pomyliłem w rachunkach: https://pl.wikipedia.org/wiki/Solid

Przy cenie 220tys za kilogram złota jest drogo. W srebrze jest dużo taniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  W dniu 28.03.2021 o 11:24, Jajcenty napisał:

Drogo. Cztery kilogramy złota albo 18 kilogramów srebra. Jeśli się nie pomyliłem w rachunkach: https://pl.wikipedia.org/wiki/Solid

Przy cenie 220tys za kilogram złota jest drogo. W srebrze jest dużo taniej.

 

Tu przyjęłeś przelicznik po reformie karolińskiej (1 funt = 408 gr). W czasach gdy kształtowało się "Prawo salickie" skąd pochodzi omawiany przepis, w powszechnym obiegu były solidy bizantyjskie, a nawet rzymskie, oparte o funta rzymskiego (libra = 327,45 g.) Mimo wszystko to było bardzo drogo. A od czasów Karola, oprócz wybecelowania owych 900 solidów trzeba było jeszcze wnieść opłatę skarbową, "bannum" w wysokości 60 solidów ;)

Glówszczyzna za zabójstwo wolnego Franka to było 200 solidów, a więc prawie 5 razy mniej! Wg. XIX wiecznego, ale obszernego komentarza Romualda Hubego do "Prawa salickiego", za 200 solidów można było wówczas nabyć 100 wołów.

Pozycja wolnej  kobiety w tamtym społeczeństwie była więc  wysoka, a kupno żony,  wg. wspomnianego Hubego, było zjawiskiem zanikającym. Taki status kobiety wynikał zapewne z wpływów prawa rzymskiego, które pomimo upadku Imperium, przenikało do barbarzyńców oraz umacniającego się kościoła. No i może wpływów celtyckich. Więcej jest zapewne w "Barbarzyńskiej Europie" Modzelewskiego, skąd zresztą jest cytat. 

Żeby nie było za słodko. Mowa o wolnych ludziach. Prawo salickie nie pozostwiało  złudzeń  co do statusu niektórych ludzi- niewolny, który ukradł cudzą rzecz i nie był w stanie zapłacić odszkodowania w wys. 6 solidów, podlegał karze wyjałowienia czyli kastracji. ;)

 

  • Pozytyw (+1) 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  W dniu 2.04.2021 o 00:06, venator napisał:

Prawo salickie nie pozostwiało  złudzeń  co do statusu niektórych ludzi- niewolny, który ukradł cudzą rzecz i nie był w stanie zapłacić odszkodowania w wys. 6 solidów, podlegał karze wyjałowienia czyli kastracji. ;)

Prawo nie jest od tego aby było "równo", tylko aby utrzymywać określony porządek społeczny.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  W dniu 8.04.2021 o 14:00, peceed napisał:

Prawo nie jest od tego aby było "równo", tylko aby utrzymywać określony porządek społeczny.
 

Oczywiście, że tak. Nigdzie nie napisałem w tym wątku  o  równości wobec prawa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Spotkanie, o którym poinformowaliśmy, nigdy nie miało miejsca. To żart primaaprilisowy. :)
      Ostatnie działania administracji prezydenta Trumpa wywołały spory niepokój w amerykańskim środowisku naukowym. Biały Dom, chcąc rozpoznać i załagodzić sytuację, zorganizował nieformalne spotkanie prezydenta z przedstawicielami Narodowej Fundacji Nauki (NSF). To niezależna agenda rządu federalnego, której zadaniem jest wspieranie badań i edukacji na wszystkich pozamedycznych polach nauki i inżynierii. Z budżetem sięgającym 10 miliardów dolarów NSF finansuje około 25% badań podstawowych wspieranych z budżetu federalnego.
      Z nieoficjalnych doniesień wynika, że spotkanie przebiegało w bardzo dobrej atmosferze, prezydent wypytywał o największe wyzwania i potrzeby amerykańskiej nauki. Ku zdziwieniu zebranych miał też ze spokojem i zrozumieniem przyjmować – lekką co prawda i kulturalną – krytykę swoich dotychczasowych działań. Jeden z biorących w nim udział naukowców zdradził redakcji PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences), pod warunkiem zachowania anonimowości, że rozmowa z gospodarzem Białego Domu przebiegała znacznie lepiej, niż sobie wyobrażał. Wydawało się, że prezydent rozumie obawy naukowców i rzeczywiście się nimi przejmuje.
      Sytuacja uległa zmianie, gdy Donald Trump zapytał o amerykańską fizykę. Naukowcy powiedzieli mu m.in. o amerykańskim udziale w Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC) i w innych międzynarodowych projektach związanych z akceleratorami. Prezydent spytał o amerykańskie akceleratory i dowiedział się, że USA nie posiadają równie dużego co LHC. Gdy zaczął wypytywać o szczegóły, uczeni wyjaśnili mu, że budowa takiego akceleratora trwa wiele lat i jest niezwykle kosztowna. Wówczas Donald Trump powiedział coś, co niemal przyprawiło mnie o zawał, stwierdził rozmówca PNAS. Prezydent stwierdził, że USA powinny wycofać się z Wielkiego Zderzacza Hadronów, zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na budowę amerykańskiego akceleratora i... zabrać amerykańskie części z LHC. Dodał, że zleci administracji odpowiednie działania i analizy prawne, a jeśli są jakieś umowy, to Stany Zjednoczone je wypowiedzą.
      Naukowcy próbowali wyperswadować mu ten pomysł, jednak Donald Trump upierał się, że pieniądze amerykańskich podatników powinny być przeznaczane na rozwój amerykańskiej nauki i zapewniać naukowcom miejsca pracy w USA, a nie za granicą. Spotkanie, jak łatwo się domyślić, nie zakończyło się w równie dobrej atmosferze, w jakiej się toczyło.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Liczba cytowań pracy naukowej od dawna uznawana jest za jeden z najważniejszych wskaźników jakości dorobku naukowego oraz wkładu w rozwój nauki. Doktor Giulia Maimone z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA, University of California, Los Angeles) wraz z kolegami z George Washington University i UC San Diego, postanowili sprawdzić, jak publiczne oskarżenie naukowca o niewłaściwe zachowanie wpływa na liczbę cytowań jego prac. Uczeni przyjrzeli się dwóm kategoriom oskarżeń: oskarżeniom o niewłaściwe zachowania seksualne (zatem niezwiązanym z pracą naukową) oraz oskarżeniom dotyczącym plagiatu, fałszowania danych i innych działań, mających bezpośredni związek z pracą naukową.
      Uczeni wzięli pod lupę 5888 publikacji naukowych, którymi autorami było 30 uczonych oskarżonych o jedno z dwóch opisanych zachowań. Grupę kontrolną stanowiły 26 053 publikacje autorstwa 142 naukowców, którzy nie zostali o nic oskarżeni. Zbadano okres 13 lat, w którym wspomniane prace zostały zacytowane łącznie 290 038 razy. Badacze sprawdzili liczbę cytowań obu grup oskarżonych naukowców oraz grupy kontrolnej przed i po pojawieniu się oskarżeń. Dodatkowo przeprowadzono wywiady z 240 naukowcami oraz 231 osobami spoza akademii.
      Okazało się, że po publicznym oskarżeniu o niewłaściwe zachowanie seksualne liczba cytowań prac oskarżonego naukowca jest wyraźnie mniejsza przez kolejne trzy lata. Natomiast po oskarżeniu o plagiat, fałszowanie danych itp. nie dochodzi do znaczącego spadku cytowań. Gdy zapytano o zdanie osób, nie będących naukowcami, stwierdziły one, że nie chciałyby cytować prac osób oskarżonych o niewłaściwe zachowania seksualne. Jednak zupełnie inne odpowiedzi, sprzeczne z wynikami badań, uzyskano od naukowców. Ci stwierdzili, że raczej zacytują kogoś oskarżonego o niewłaściwe zachowania seksualne niż o naruszenie zasad tworzenia pracy naukowej. Skąd więc ta rozbieżność pomiędzy deklaracjami naukowców, a rzeczywistością? Czyżby naukowcy ukrywali własne preferencje lub źle interpretowali własne zachowanie?
      Szczegóły zostały opublikowane w artykule Citation penalties following sexual versus scientific misconduct allegations.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Człowiek współczesny pochodzi nie od jednej, a co najmniej od 2 populacji przodków, których linie ewolucyjne najpierw się rozeszły, a następnie połączyły. Naukowcy z University of Cambridge znaleźli dowody genetyczne wskazujące, że współczesny H. sapiens pochodzi z połączeniu dwóch dawnych populacji, które miały wspólnego przodka, 1,5 miliona lat temu doszło do ich rozdzielenia się, a 300 000 tysięcy lat temu do połączenia. Od jednej z tych linii ewolucyjnych dziedziczymy ok. 80% genów, a od drugiej otrzymaliśmy 20 procent.
      Przez ostatnie dziesięciolecia uważano, że H. sapiens powstał w Afryce około 200–300 tysięcy lat temu i pochodził z jednej linii przodków. Jednak badania, opublikowane na łamach Nature Genetics, przeczą temu poglądowi. Nasze badania pokazują, że ewolucja człowieka jest bardziej złożona, zaangażowane w nią były różne grupy, które przez ponad milion lat rozwijały się osobno, a później połączyły, dając początek człowiekowi współczesnemu, mówi profesor Richard Durbin.
      Autorzy skupili się na przeanalizowaniu całego genomu współcześnie żyjących ludzi i właśnie w nim zauważyli obecność dwóch populacji naszych przodków. Genom, który poddano analizie pochodził z 1000 Genomes Project, w ramach którego sekwencjonowano DNA różnych populacji żyjących obecnie w Azji, Afryce, Europie i obu Amerykach. Naukowcy stworzyli model komputerowy – cobraa – który pokazywał, w jaki sposób różne populacje łączyły się i dzieliły w trakcie ewolucji naszego gatunku. W ten sposób odkryli dwie populacje macierzyste, które dały nam początek. Analiza ujawniła też zmiany, jakie zachodziły przez ostatnich 1,5 miliona lat.
      Zaraz po tym, jak obie populacje naszych przodków się rozdzieliły, w jednej z nich pojawił się silny efekt wąskiego gardła, co sugeruje duży spadek liczebności. Populacja ta była bardzo niewielka i przez kolejny milion lat powoli się rozrastała. Ale to właśnie ona dostarczyła około 80% materiału genetycznego współczesnego człowieka. I wydaje się, że to od niej pochodzą neandertalczycy i denisowianie, mówi profesor Aylwyn Scally.
      Badania pokazały też, że geny odziedziczone po drugiej z populacji często poddawane były selekcji negatywnej, podczas której usuwane są szkodliwe mutacje. Mimo to, geny tej populacji, która w mniejszym stopniu buduje nasze DNA, szczególnie geny związane z funkcjonowaniem mózgu i układu nerwowego, mogły odegrać kluczową rolę w naszej ewolucji, wyjaśnia główny autor badań, doktor Trevor Cousins.
      Kim mogli więc być nasi przodkowie? Skamieniałości wskazują, że takie gatunki jak H. erectus i H. heidelbergensis żyły w tym czasie w Afryce i innych regionach. Być może to one dały nam początek? Jednak by to stwierdzić, potrzeba będzie jeszcze wielu badań.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Pochodzenie języka wciąż stanowi tajemnicę. Nie wiemy, kiedy nasi przodkowie zaczęli mówić, czy jesteśmy jedynym gatunkiem na Ziemi zdolnym do złożonej komunikacji głosowej. Nie wiemy też, czy jesteśmy jedynym gatunkiem hominina, który posługiwał się zaawansowaną mową. Wiemy za to, że nasi najbliżsi kuzyni, neandertalczycy, posiadali struktury anatomiczne konieczne do produkcji mowy oraz wariant genu łączony ze zdolnością mówienia. Jednak dotychczasowe badania sugerują, że ich zdolności językowe były bardzo ograniczone w porównaniu z naszymi. Co więc spowodowało, że potrafimy posługiwać się niezwykle złożoną mową? Niewykluczone, że tę zdolność zawdzięczamy... wariantowi pewnego białka.
      W Nature Communications ukazał się interesujący artykuł autorstwa naukowców z The Rockefeller University, w którym opisują oni swoje badania nad ludzkim wariantem proteiny NOVA1. To specyficzne dla neuronów białko zaangażowane w dojrzewanie i metabolizm RNA. Jest ono niezbędne do prawidłowego rozwoju. U człowieka współczesnego występuje właściwa tylko dla naszego gatunku zmiana. Na 197. aminokwasie NOVA1 u Homo sapiens występuje walina tam, gdzie u denisowian i neandertalczyków znajduje się izoleucyna.
      Uczeni z Rockefellera postanowili zbadać wpływ tej zmiany na fizjologię. Stworzyli więc myszy posiadające specyficzny dla ludzi wariant NOVA1 i przeanalizowali zmiany molekularne i behawioralne, jakie to za sobą pociągnęło.
      Stwierdzili, że ten specyficzny dla nas wariant spowodował pojawienie się u myszy zmian w regionach mózgu odpowiedzialnych za wokalizację. Te zmiany na poziomie molekularnym miały swoje konsekwencje w zachowaniu zwierząt. Wokalizacje zarówno młodych, jak i dorosłych myszy były inne niż naturalne. Nasze odkrycie sugeruje, że ten specyficzny dla ludzi wariant NOVA1 może być częścią procesów ewolucyjnych, jakie zaszły u naszego przodka, i możliwe jest że procesy te brały udział w rozwoju języka mówionego, stwierdzają autorzy badań.

      « powrót do artykułu
    • przez KopalniaWiedzy.pl
      Gdy niedawno 9-letni Ben Witten odwiedził Worthing Museum, na wystawie poświęconej epoce kamienia zauważył coś znajomego. Tamtejsze pięściaki przypominały błyszczący kamień, który znalazł kilka lat wcześniej na plaży i od tego czasu miał w swoim pokoju. Po powrocie do domu wysłał kuratorowi Jamesowi Sainsbury'emu zdjęcie swojego kamienia. Okazało się, że chłopiec znalazl na plaży pięściak, pochodzący prawdopodobnie z końca środkowego paleolitu.
      Byliśmy na plaży, rozglądałem się i zauważyłem lśniący krzemień. Pomyślałem, że wygląda inaczej niż pozostałe kamienie, wspomina Ben. Chłopiec zabrał go do domu i przez lata gubił go i odnajdował w swoim pokoju.
      Eksperci z muzeum stwierdzili, że Ben miał wyjątkowe szczęście. Znalazł bowiem wyjątkowe narzędzie neandertalczyków. Na tyle rzadkie, że większość archeologów nie może pochwalić się takim znaleziskiem. W Sussex rzadko znajdujemy neandertalskie pięściaki. To pierwsze takie znalezisko od lat, mówi kurator Sainsbury.
      Pięściak Bena nosi niewielkie oznaki użytkowania. Ne wiadomo, w jaki sposób trafił na plażę. Być może został przypadkiem wydobyty podczas prac przy wzmocnieniu nabrzeża, a może został wyrzucony przez neandertalczyka tam, gdzie go znaleziono.
      Chłopiec wypożyczył muzeum swoje znalezisko. Przez kilka miesięcy pięściak będzie wystawiany, a później wróci do Bena.

      « powrót do artykułu
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...