Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Najpotężniejsza rakieta w dziejach uruchomiona. Test niespodziewanie zakończył się przed czasem

Recommended Posts

NASA uruchomiła najpotężniejszą rakietę, jaka kiedykolwiek działała na Ziemi. Wczoraj o godzinie 21:30 czasu polskiego w Stennis Space Center uruchomiono wszystkie 4 silniki RS-25 głównego stopnia Space Launch System, który ma zawieźć ludzi na Marsa. Silniki miały działać przez 8 minut, jednak po minucie zamilkły. Obecnie specjaliści z NASA analizują dane i szukają przyczyny wcześniejszego wyłączenia się silników.

Ten tzw. gorący test miał być ostatnią z serii prób Green Run. Na potrzeby testu główny stopień rakiety wygenerował 1,6 miliona funtów ciągu. Zbiorniki rakiety napełniono 33 tonami ciekłego tlenu i ciekłego wodoru. Chociaż silniki nie pracowały tak długo, jak zakładano, przeprowadzono udane odliczanie, udane uruchomienie silników i zebrano ważne dane, stwierdził szef NASA Jim Bridenstine, który przyglądał się testowi.

NASA zapewnia, że przyczyną wcześniejszego zakończenia testu nie była awaria samych silników. W czasie testu zmieniano siłę ciągu i przygotowywano się do przeprowadzenia manewru umożliwiającego sterowanie rakietą w czasie lodu. Widzieliśmy niewielki błysk, który pojawił się między osłonami silników gdy rozpoczęliśmy manewr, powiedział menedżer projektu SLS John Honeycutt. W takiej sytuacji kontroler silników wysyła do kontrolera stopnia informację o pojawieniu się nieprawidłowości. Ten zaś podjął decyzję o wyłączeniu. W silnikach każdy parametr, który wykracza poza wyznaczone granice powoduje, że do kontrolera stopnia trafia sygnał o nieprawidłowości, mówi Honeycutt.

Szef NASA odmówił nazwania tego, co się stało, awarią. Właśnie dlatego prowadzimy testy. Zanim wsadzimy amerykańskich astronautów do amerykańskiej rakiety wszystko musi dziać perfekcyjnie, stwierdził.

W tej chwili nie wiadomo, czy gorący test zostanie powtórzony, czy też – jak planowano wcześniej – główny stopień rakiety trafi do Centrum Lotów Kosmicznych im. Kennedy'ego, gdzie zostanie przygotowane do pierwszego lotu próbnego. Misja Artemis-1 jest planowana na listopad bieżącego roku. Dziennikarze zapytali Bridenstine'a czy w związku z wynikiem testu termin ten wciąż jest aktualny. Myślę, że jest zbyt wcześnie, by odpowiedzieć na to pytanie. Gdy dowiemy się, co poszło nie tak, będziemy wiedzieli, co przyniesie przyszłość, odpowiedział urzędnik.

Misja Artemis-1 ma być lotem bezzałogowym, w ramach którego zostanie przetestowany SLS i kapsuła Orion. W 2023 roku ma się odbyć test załogowy, w ramach którego astronauci polecą poza orbitę Księżyca.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Program SLS to taka sama porażka jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Mam nadzieję że to ostatnie programy realizowane w starym systemie z dodatnią pętlą sprzężenia zwrotnego gdzie drogie rakiety generują wysokie koszty wyniesienia teleskopu. Zwiększa to cenę teleskopu bo trzeba przeprowadzić tysiące testów, bo jak się nie uda to nikt nie da kasy na drugą próbę. Wiec zbudujmy rakietę która nie ważne ile będzie kosztowała ale będzie niezawodna.  Rakieta jest droga wiec zróbmy tysiące testów zanim ją wystrzelimy i wystrzelmy ją od razu z jakimś cennym ładunkiem.

JWST nie będzie oczywiście wystrzelony przez SLS ale koszty testów tego teleskopu zabijają sensowność takiego projektu. Przy okazji Hubbla to przynajmniej zrobili jeszcze jakieś szpiegowskie, ale konstrukcja JWST chyba się do tego nie nadaje. 

SLS zaś ma problem z rozbuchaną administracją i za dużym budżetem. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, dexx napisał:

i za dużym budżetem.

Nie ma czegoś takiego jak za duży budżet ;)

I tak niech się cieszą, że nie j....o bo wtedy to już by się lot jesienny na pewno opóźnił.

Z jednej strony szkoda kasy na to, ale z drugiej, niech i Musk ma jakąś konkurencję, bo inaczej siądzie na laurach :) Mamy taki wewnątrz stanowy zimnowojenny wyścig zbrojeń, bez tego dalej wysyłalibyśmy tylko jakieś bieda-łaziki i bieda-helikopterki :P

 

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites

NASA i Musk nie konkurują. NASA finansuje Muska, udostępnia mu całe know-how. To współpraca, nie konkurencja. NASA chce się wycofać z działania w pobliżu Ziemi i zlecać prace tam prywatnym firmom. I stara się, by takie firmy powstawały.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 hours ago, dexx said:

Program SLS to taka sama porażka jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba.

JWST to nie jest porażka. Przekroczyli budżet, ale porażką będzie jak dojdzie do katastrofy albo pojazd się nie rozwinie. A rozwijanie i schładzanie będzie trwać przez 6 miesięcy, więc ma się co popsuć, dlatego tyle testują. Wszystkie komponenty na pojeździe są co najmniej zdublowane i wszystkie operacje da się wykonać na więcej niż jeden sposób. Mają na przykład dwie główne kamery. De facto NASA zbudowała, wraz z innymi instytucjami biorącymi udział w projekcie, dwa teleskopy w jednym. Oryginalnie budżet był mocno nieoszacowany, żeby nie straszyć kongresmenów, co było typowe dla NASA w tamtym czasie. JWST to jest projekt bleeding-edge, a technologie nie były w fazie projektowania jeszcze dostępne. Kwota 10 miliardów w ciągu 15-20 lat to dużo pieniędzy, ale dla porównania USA oczekuje wydać 1.5 tryliona na projekt F-35 w ciągu 50 lat, co daje około 30 miliardów rocznie.

 

5 hours ago, dexx said:

Wiec zbudujmy rakietę która nie ważne ile będzie kosztowała ale będzie niezawodna. Rakieta jest droga wiec zróbmy tysiące testów zanim ją wystrzelimy i wystrzelmy ją od razu z jakimś cennym ładunkiem.

Tak jak napisałeś poniżej, JWST nie będzie wyniesiony przez SLS. Teleskop będzie wyniesiony przez Ariane-5, rakietę europejskiej konstrukcji, najbardziej niezawodną rakietę typu heavy-lifter, jaka jest dostępna na rynku.

 

5 hours ago, dexx said:

Przy okazji Hubbla to przynajmniej zrobili jeszcze jakieś szpiegowskie, ale konstrukcja JWST chyba się do tego nie nadaje.

Mało kto dzisiaj pamięta, że Hubble był wyniesiony z 7-letnim opóźnieniem, nie wspominając o problemach z lustrem.

Edited by cyjanobakteria
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minutes ago, radar said:

Nie ma czegoś takiego jak za duży budżet ;)

Owszem jest. Nielimitowany budżet zabija kreatywność i wprowadza marazm do projektu. Dla kierownictwa jeśli nie musisz walczyć o każdego inżyniera w projekcie to nawet słabemu znajdziesz jakąś robotę a to się prędzej czy później zemści. 

Projekty z za dużymi budżetami prowadzą  najczęściej do drogich produktów.

Np. niestety nie jestem w stanie teraz znaleźć źródła, ale z tego co kiedyś czytalem Space X wiele komponentów w swoich rakietach miało klasy przemysłowej (industrial grade) zamiast "kosmicznej" (space grade) bo było taniej. w zamian mieli je redundantne i opracowali dodatkowe algorytmy detekcji i korygowania błędów. 

31 minutes ago, Mariusz Błoński said:

NASA i Musk nie konkurują. NASA finansuje Muska, udostępnia mu całe know-how. To współpraca, nie konkurencja. NASA chce się wycofać z działania w pobliżu Ziemi i zlecać prace tam prywatnym firmom. I stara się, by takie firmy powstawały.

I to jest dobre podejście. Wybrać parę firm i do samego końca niech walczą o ten sam kawałek tortu, co jakiś czas sprawdzając czy jeszcze zasługują na finansowanie. 

5 minutes ago, cyjanobakteria said:

JWST to nie jest porażka. Przekroczyli budżet, ale porażką będzie jak dojdzie do katastrofy albo pojazd się nie rozwinie.

Sam teleskop nie jest porażką tylko sposób w jaki nad nim pracują. To też ich metoda na pozyskiwanie budżetu do projektu który wiadomo ze w początkowym się nie zamknie. Dać jakąś w miarę przystępną cenę ale taka żeby później żal było skreślić projekt. 

Program JWST a szczególnie testowanie sprzętu kosztowało tyle, że mogli od razu zaplanować i wybudować 10 takich teleskopów i wysyłać je jedne po drugim korygując błędy poprzedniego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, dexx said:

Program JWST a szczególnie testowanie sprzętu kosztowało tyle, że mogli od razu zaplanować i wybudować 10 takich teleskopów i wysyłać je jedne po drugim korygując błędy poprzedniego.

Wtedy Radar by narzekał, że się tyle sprzętu marnuje na L2 :)

Problem z JWST jest taki, że ma ograniczony zapas paliwa, jak każdy teleskop w tym HST. Różnica polega na tym, że nie da się przeprowadzić na razie misji serwisowej na L2. Zbiorniki są jednak umieszczone w taki sposób, że w przyszłości, jeżeli będzie możliwość wysłania robota w celu uzupełniania paliwa, będzie to możliwe. JWST jest zaprojektowany tylko na 10 lat, więc w przeciwnym wypadku, nie będzie służył tyle co HST. To przy założeniu, że nie zużyją zbyt dużo paliwa na korekcję orbity w przypadku nieprecyzyjnego wyniesienia.

Edited by cyjanobakteria
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

tedy Radar by narzekał, że się tyle sprzętu marnuje na L2

Touche :)

2 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

JWST jest zaprojektowany tylko na 10 lat

No nie, taki drogi (i długo wyczekiwany) sprzęt się będzie marnował?

Mogę wiedzieć, dlaczego misja serwisowa nie jest możliwa na L2?

2 godziny temu, dexx napisał:

Owszem jest.

Nie znasz się Waść na żartach lub nie wyświetlają Ci się emotikonki w przeglądarce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niedawno o tym pisałem na sąsiednim wątku. Misja trwała by miesiąc lub dłużej, bo L2 jest 1.5 miliona km od Ziemi. Misja załogowa odpada, ale w przyszłości na pewno da się wysłać robota z paliwem. Zwłaszcza, że trwają prace nad satelitami serwisowymi. Pytanie czy będzie wola i czy znajdą się środki?

Moim zdaniem powinni zatankować przynajmniej raz, bo jest to instrument wysokiej klasy, nie wspominając o tym, że kosztowny. Jakby działał przez 30 lat, czyli te 3x na ile został zaprojektowany, to nikt by już nie pamiętał w jakich bólach projekt powstawał :) Byłby to świetny pretekst do przetestowania nowych technologii, ale nie stanie się tak wcześniej niż po wyczerpaniu zapasów paliwa albo pod sam koniec, ze względu na ryzyko kolizji albo uszkodzenia instalacji.

Obserwacje w podczerwieni w takiej czułości z Ziemi nie są możliwe ze względu na rozgrzaną atmosferę, więc w przeciwieństwie do HST, adaptatywna optyka nie zmarginalizuje znaczenia tego typu kosmicznego teleskopu.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez tyle lat to materiałoznastwo (a może i komputerowe programy do projektowania), druk 3D etc. poszły do przodu, że może mogliby dołożyć trochę więcej tego paliwa bez zwiększania masy? No, ale to by oznaczało kolejne 3 lata testów :) U mnie się nic nie marnuje. ;)

A propos kosmicznych śmieci, to powinno być tak, że jak po 5 latach od stwierdzenia braku paliwa, uszkodzenia i/lub utraty łączności właściciel o to nie zadba to sprzęt przechodzi do "domeny publicznej" i można sobie wziąć. Moment by złomiarze z Polski wysprzątali ;)

Co do misji robotycznej i raczkującej dopiero dziedziny serwisu kosmicznego, ktoś ma jakiś fajny namiar na opracowanie, albo filmik "dla idiotów" dlaczego kinematyka ruchu ramienia robota jest "dużo trudniejsza" w nieważkości niż na Ziemi? Dlaczego tych robotów nie ma pełno już w kosmosie skoro jest ich pełno (fabryki) na Ziemi? Ja wiem, że akcja=reakcja w nieważkości to co innego, ale to już nie da się tego zamodelować?

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minutes ago, radar said:

Ja wiem, że akcja=reakcja w nieważkości to co innego, ale to już nie da się tego zamodelować?

Na krótkim odcinku zjeżdżającego pionowo w dół roller coastera z korekcyjnym liniowym silnikiem synchronicznym lub w nurkującym samolocie może dałoby radę, ale chyba nie zdążyłbyś przeprowadzić swojego eksperymentu.;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten samolot, który symuluje mikrograwitację opada chyba przez 90 sekund, więc można zadziałać. Potem następuje wznoszenie i przeciążanie 2-3g.

Sterowanie w kosmosie to ciekawa sprawa. Satelity i teleskopy mają tak zwane kola reakcyjne, które służą do pozycjonowania pojazdu. JWST ma ich chyba 6. Mają to do siebie, że się z czasem nakręcają podczas użytkowania w zależności od zapotrzebowania i planowania misji. Jak osiągną maksymalną dopuszczalną prędkość, trzeba je wyhamować w oparciu o silniki rakietowe. Stąd też ograniczony czas życia instrumentów spowodowany zapasami paliwa, który można wydłużyć planując odpowiednio obserwacje.

Zapomniałem wrzucić, lista startów Ariane-5, można sobie prześledzić listę udanych startów.
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Ariane_launches

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 hours ago, radar said:

Nie znasz się Waść na żartach lub nie wyświetlają Ci się emotikonki w przeglądarce.

Faktycznie nie zauważyłem :). Dodatkowo trafiłeś u mnie w czuły punkt, bo skojarzyło mi się to z tzw. projektami unijnymi ich rozdmuchanymi budżetami i momentami bezcelowymi działaniami. 

16 hours ago, cyjanobakteria said:

Problem z JWST jest taki, że ma ograniczony zapas paliwa, jak każdy teleskop w tym HST. Różnica polega na tym, że nie da się przeprowadzić na razie misji serwisowej na L2. Zbiorniki są jednak umieszczone w taki sposób, że w przyszłości, jeżeli będzie możliwość wysłania robota w celu uzupełniania paliwa, będzie to możliwe. JWST jest zaprojektowany tylko na 10 lat, więc w przeciwnym wypadku, nie będzie służył tyle co HST. To przy założeniu, że nie zużyją zbyt dużo paliwa na korekcję orbity w przypadku nieprecyzyjnego wyniesienia.

Na ten projekt poszło już 10 mld dolarów, gdyby zabrać połowę z tego komercyjne firmy opracowały by systemy tankowania. 

Rozumiem jakie znaczenie mam JWST i nie żałował bym kasy na badania i rozwój ale jestem pewien że tam 50% kosztów przejadła administracja nie związana z B+R.

Pewnie dla osób zainteresowanych choć trochę przemysłem kosmicznym to będzie truizm ale obecnie najważniejszym wyzwaniem jest obniżenie kosztów wyniesienia sprzętu na orbitę ziemi i docelowo księżyca. Ten jeden krok znacznie przyśpieszy rozwój całej branży a wydaje mi się że ciśnienie w tym temacie ciągle jest zbyt małe. 

Gdyby był lepszy dostęp do orbity księżyca dużo łatwiej było by opracować technologie tankowania, de-orbitowania lub wyrzucenia satelitów na orbitę dookoła-słoneczną . Obecnie takie manewry na niskiej orbicie okołoziemskiej są ekstremalnie niebezpieczne i to jedno z największych wyzwań w tym temacie

Edited by dexx

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 hours ago, dexx said:

Na ten projekt poszło już 10 mld dolarów, gdyby zabrać połowę z tego komercyjne firmy opracowały by systemy tankowania.

Jakby zabrać połowę to problem faktycznie się by rozwiązał, bo zbiorniki zostałyby na Ziemi :)

Proces rozkładania jest skomplikowany, to nie tylko tarcza termiczna i lustro.

Gdyby wiedzieli, że projekt JWST będzie kosztował 10 mld i będzie tyle opóźniony, to prawdopodobnie by się nie zdecydowali albo zmienili formułę przedsięwzięcia. Teraz JWST ma status "too big to fail", z resztą to jest już bez znaczenia, bo planowany start odbędzie się w październiku i wszystko jest już praktycznie gotowe. Oryginalnie teleskop miał być wystrzelony w marcu, czy pod koniec zeszłego roku, ale opóźniła ich pandemia, a przynajmniej taka jest oficjalna wersja.

Dodam jeszcze, że NASA parkuje większość satelitów, które wyszły z użycia, na orbitach cmentarnych, ale pozostawia możliwość uruchomienia sprzętu. Tak było na przykład z pojazdem ISEE-3 (reboot project).

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Należałoby przypomnieć dlaczego powstał projekt SLS, gdyż pierwotnie w programie ponownych misji załogowych na Księżyc miały być wykorzystane rakiety Constellation jednak ze względu na olbrzymi budżet 230 mld USD przeznaczony na ten cel prezydent Obama unieważnił program budowy tych rakiet. SLS powstał w wyniku kompromisu uzyskanego na drodze sądowej. Dotychczas NASA wykorzystała około 17 mld USD w programie SLS, ale są małe szanse aby rakieta ta wzniosła się w przestworza w 2021 r. gdyż do tego potrzebne jest 8 bezawaryjnych rozruchów testowych. Zmiana administracji w USA może być jeszcze dodatkowym czynnikiem spowalniającym powrót człowieka na Księżyc.

Quote

In February 2010, the Obama administration cancelled Constellation - George W Bush's troubled plan to return to the Moon by 2020. The news came as a devastating blow to workers in five southern states - Alabama, Florida, Louisiana, Mississippi and Texas - where Nasa's human spaceflight programme funded tens of thousands of jobs.  (...)

As a compromise, lawmakers from affected states insisted on a single super heavy-lift rocket to replace the Constellation launchers cancelled by the White House. (...)
A recent oversight report says Nasa will have spent more than $17bn on the SLS by the end of the 2020 fiscal year. (...)
But with the rocket's development phase now over, success in a series of eight "Green Run" tests being carried out on the core stage should clear the way for launch in 2021.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Firma SpaceX przeprowadziła drugi test rakiety Starship, która w przyszłości ma zawieźć astronautów na Marsa. Test Starship SN9 przebiegł podobnie jak przeprowadzona przed 2 miesiącami próba Starship SN8. Wszystko przebiegało zgodnie z planem do czasu lądowania, kiedy to eksplozja zamieniła pojazd w kulę ognia.
      Najnowszy pojazd SpaceX wystartował wczoraj o godzinie 19:25 czasu polskiego. Pięćdziesięciometrowa rakieta sprawowała się jak należy, lot przebiegał prawidłowo, bez zakłóceń przeprowadzono sekwencyjne wyłączenie wszystkich trzech silników Raptor. Starship osiągnął zakładaną wysokość 10 kilometrów i obrócił się na bok tak, jak będzie to miało miejsce podczas jego powrotu w ziemską atmosferę. Niedługo później pojawiły się kłopoty.
      Gdy ponownie odpalono silniki, które miały ustawić pojazd w pozycji pionowej, jeden z silników najprawdopodobniej nie uruchomił się prawidłowo. Starship uderzył w ziemię pod kątem i eksplodował.
      Test zakończył się więc podobnie, jak próba z grudnia, jednak nie można wykluczyć, że tym razem przyczyny rozbicia rakiety były inne.
      Federalna Administracja Lotnicza (FAA), która reguluje starty rakiet, oświadczyła, że będzie nadzorowała śledztwo w sprawie katastrofy. Mimo, że był to testowy lot bezzałogowy, zostanie przeprowadzone śledztwo, którego celem będzie określenie głównej przyczyny problemu oraz wypracowanie przyszłych działań zwiększających bezpieczeństwo całego programu prowadzonego przez firmę, czytamy w oficjalnym komunikacie.
      Warto tutaj przypomnieć, że przed testem doszło do nieporozumień pomiędzy FAA a SpaceX. W ubiegłym tygodniu firma Muska przygotowała Starship SN9 do testu, napełniła zbiorniki i była gotowa do jego przeprowadzenia. Jednak zgoda na wykonanie testu nie nadchodziła. Musk wyraził swoją frustrację na Twitterze, stwierdzając, że coś jest nie tak z zespołem, który ze strony FAA nadzoruje SpaceX. Stosowane przez nich przepisy zostały opracowane na potrzeby prowadzenia kilku testów rocznie, z rządowych stanowisk startowych, za pomocą jednorazowych rakiet. W tym tempie ludzkość nigdy nie poleci na Marsa.
      FAA wydała zgodę na test dopiero w poniedziałek po południu. Niedługo potem dowiedzieliśmy się, skąd wynikała zwłoka. Okazało się, że grudniowy test Starship SN8 był... samowolką SpaceX. Odbył się on bez zgody FAA. SpaceX poprosiła o zgodę na start, mimo że nie wykazała, iż fala ciśnieniowa wywołana ewentualną eksplozją nie będzie groźna dla osób postronnych. W tej sytuacji FAA nie wydała zgody na test, a SpaceX mimo wszystko przeprowadziła test.
      Nawet, gdyby tamten test był w pełni udany, to takie postępowanie oznaczało naruszenie licencji SpaceX. A udany nie był i doszło do eksplozji. FAA zażądała od SpaceX przeprowadzenia śledztwa, w tym przeglądu zasad bezpieczeństwa, procesu podejmowania decyzji oraz dyscypliny tego procesu, dowiadujemy się z oświadczenia FAA. Firmie nakazano również zaprzestanie testów zagrażających ludziom, do czasu, aż nie spełni ona wymagań stawianych przez FAA. Koncern Muska dostosował się do tych żądań, otrzymał więc zgodę na wczorajszy test. FAA uznaje kwestię grudniowego startu za zakończoną i nie będzie wyciągała dalszych konsekwencji.
      Jak widzimy, SpaceX może liczyć na wyjątkową przychylność urzędników. Jared Zambrano-Stout, były pracownik w biurze ds. komercyjnych usług transportu kosmicznego w  FAA mówi, że był zaskoczony oświadczeniem FAA. SpaceX naruszyła warunki licencji i wygląda na to, że nie poniesie żadnych konsekwencji, stwierdził zdumiony. Zambrano-Stout, który jest obecnie jednym z dyrektorów w firmie prawniczej Meeks, Butera and Israel mówi, że nie zna żadnego innego przypadku, by FAA nie udzieliła zgody na start i by jakakolwiek firma przeprowadziła start bez zgody FAA.
      Zadaniem FAA nie jest zapobieganie startom. Wręcz przeciwnie. Ich zadaniem jest umożliwienie przeprowadzania startów, stwierdza. Myślę, że nie znajdziemy przypadku, by FAA przed grudniem ubiegłego roku kiedykolwiek nie zezwoliła SpaceX na zrobienie tego, co firma chciała, dodaje. Stosowane przez FAA zasady mają na celu upewnienie się, że osoby postronne nie zostaną poszkodowane.
      Obecnie firma SpaceX regularnie świadczy usługi wysyłania satelitów na orbitę i dostarczania zaopatrzenia na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Przeprowadziła też dwukrotne loty załogowe na zlecenie NASA, a na bieżący rok planowane są kolejne loty.
      Wiele osób sceptycznie podchodzi jednak do zapowiedzi Muska, który twierdzi, że w ciągu najbliższych lat wyśle ludzi na Marsa. Elon Musk znany jest z niedotrzymywania terminów. Można tutaj przypomnieć, że w 2019 rkou twierdził, że już w tym samym roku odbędzie się pierwszy test Starship na dużej wysokości, a pierwsze loty orbitalne będą miały miejsce w na początku roku 2020. Zamiast tego firma zanotowała serię porażek, spowodowanych nieprawidłowym spawaniem.
      SpaceX przygotowała już Starship SN10. Widać ją zresztą na stanowisku startowym na poniższym filmie. Jej test test może odbyć się jeszcze w bieżącym miesiącu.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA oświadczyła, że pierwszy stopień SLS (Space Launch System) – którego gorący test sprzed czterech dni zakończył się znacznie przed czasem – jest w doskonałej kondycji. Po wstępnej analizie danych stwierdzono, że za przerwanie testu po 67,2 sekundy odpowiedzialne było przekroczenie bardzo restrykcyjnych parametrów testu. Zostały one ustawione bardzo rygorystycznie, gdyż NASA zamierza użyć tego samego stopnia w planowanym na bieżący rok bezzałogowym locie testowym SLS i kapsuły Orion.
      Przypomnijmy, że w ramach gorącego testu uruchomiono wszystkie 4 silniki SLS i miały one działać przez 8 minut. Tymczasem po nieco 60 sekundach systemy bezpieczeństwa wyłączyły silniki. Teraz przedstawiciele NASA poinformowali, że do przekroczenia założonych parametrów, co skutkowało zakończeniem testu, doszło w systemie hydraulicznym poruszającym silnikiem nr 2 tak, by symulować ruchy silnika podczas sterowania rakietą w czasie wznoszenia się. Układ bezpieczeństwa, który zakończył test, jest częścią naziemnego systemu testowego. Gdyby do podobnego wydarzenia doszło podczas lotu, SLS kontynuowałaby podróż bez przeszkód.
      Podczas testu, mimo iż trwał on znacznie krócej niż zakładano, udało się sprawdzić wszystkie główne systemy i działały one bez zarzutu, a silniki osiągnęły 109% mocy. Jednak nie wszystko poszło jak z płatka. Około 1,5 sekundy po uruchomieniu silników czujniki zanotowały wydarzenie typu main component failure (MCF). Okazało się, że silnik 4 stracił jeden z dodatkowych systemów zabezpieczeń, a jego rozruch rozpoczął się o 6 sekund zbyt wcześnie. Warunki testu nie powodowały przerwania próby w razie wystąpienia tego typu awarii, gdyż systemy kontroli silnika mają wystarczająco dużo powtórzonych systemów bezpieczeństwa, by bezpiecznie można było prowadzić test.
      Inżynierowie wciąż szukają też źródła „błysku”, o którym poinformowano zaraz po zakończeniu testu. Na osłonie termicznej jednego z silników są widoczne ślady oddziaływania zewnętrznego źródła ciepła. Dane z czujników pokazują jednak, że temperatury w sekcji silników nie odbiegały od normy, a osłony termiczne spełniły swoje zadanie.
      Na razie nie wiadomo, ani czy gorący test zostanie powtórzony, ani czy wynik pierwszego testu wpłynie na termin bezzałogowego lotu próbnego.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...