Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Już dzisiaj zobaczymy wyjątkową Wielką Koniunkcję. Pierwsza taka okazja od 800 lat

Recommended Posts

Już dzisiaj ok. godziny po zachodzie Słońca będzie można oglądać zjawisko, które mogło być Gwiazdą Betlejemską. Mowa tutaj o Wielkiej Koniunkcji, czyli zbliżeniu Jowisza i Saturna, największych planet Układu Słonecznego. Tegoroczna Wielka Koniunkcja będzie najwspanialszym takim zjawiskiem od 800 lat.

Do Wielkiej Koniunkcji, czyli takiego ustawienia Jowisza i Saturna, że z naszego punktu widzenia planety wydają się niezwykle blisko, dochodzi regularnie co 20 lat. Co więc będzie takiego niezwykłego w tegorocznej koniunkcji? Otóż po raz pierwszy od niemal 400 lat planety będą tak blisko siebie, a po raz pierwszy od niemal 800 lat tak bliska koniunkcja będzie miała miejsce w nocy, zatem będziemy mogli ją obserwować.

Podczas tegorocznej Wielkiej Koniunkcji Jowisz i Saturn będzie dzieliło zaledwie 1/10 stopnia. Jeśli pogoda pozwoli, to obie planety z łatwością powinniśmy zobaczyć wkrótce po zachodzie Słońca patrząc na południowy-zachód. Planety będzie można zobaczyć gołym okiem, a wystarczy lornetka lub mały teleskop, by ujrzeć też cztery duże księżyce Jowisza.

W tym roku mamy wyjątkowe szczęście, gdyż Wielka Koniunkcja przypadnie na najdłuższą noc w roku. Do tego planety będą wyjątkowo blisko siebie. Ostatni raz tak blisko były w 1623 roku, jednak do największego zbliżenia doszło za dnia. Ostatni ludzie mogli oglądać nocą tak duże zbliżenie obu planet w 1226 roku.

Dyrektor Obserwatorium Watykańskiego, fizyk i astronom, jezuita Guy Consolmagno, mówi, że jednym z możliwych wyjaśnień fenomenu Gwiazdy Betlejemskiej jest właśnie bardzo jasna Wielka Koniunkcja.

Jeśli nawet pogoda uniemożliwi dzisiaj obserwowanie koniunkcji, to Jowisz z Saturnem będą wspólnie wędrowały jeszcze przez około tydzień. Kolejna okazja do obserwacji równie bliskiej Wielkiej Koniunkcji będzie w marcu 2080 roku.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 hours ago, KopalniaWiedzy.pl said:

Dyrektor Obserwatorium Watykańskiego, fizyk i astronom, jezuita Guy Consolmagno, mówi, że jednym z możliwych wyjaśnień fenomenu Gwiazdy Betlejemskiej jest właśnie bardzo jasna Wielka Koniunkcja.

Nie wierzę własnym, nieuzbrojonym oczom! Dyrektor Obserwatorium Watykańskiego, fizyk i astronom, a także jezuita podważa słowa stwórcy wyrażone w świętych księgach? :) Zdaje się, że to zdarzenie jest opisane jako gwiazda. Że też go za te gargantuiczne herezyje meteoryt jaki nie trafi! :)

Swoją drogą, nie wiem czy myślicie tak samo, ale astronom jezuita? Brakuje jeszcze tylko, żeby kosmologią się zajmował. To tak jakby geograf w internecie pisał, że Ziemia jest płaska, ale w pracy w szkole pokazywał dzieciom globusy, ewentualnie paleontolog pracował ze skamielinami dinozaurów, a w domu rodzinie opowiadał o tym, że Ziemia ma kilka tysięcy lat :) Nie ogarniam tego rozdwojenia jaźni chyba, że to tylko taki tytuł - nadworny astronom!

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Swoją drogą, nie wiem czy myślicie tak samo, ale astronom jezuita? Brakuje jeszcze tylko, żeby kosmologią się zajmował. (...) Nie ogarniam tego rozdwojenia jaźni chyba, że to tylko taki tytuł - nadworny astronom!

A widzisz! Twój problem, to mentalne sklejenie  nauki z wiarą, Takiego problemu nie ma większość wierzących, natomiast jest to bolesny problem:D zaangażowanych  ateistów.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, 3grosze napisał:

Takiego problemu nie ma większość wierzących

Gdyby to miał być dla wierzących problem, to by nie mogli być wierzącymi, bo w religiach niewiele się skleja, a jeśli nawet, to raczej na gumę do żucia, a nie jakiś porządny klej.
 

15 minut temu, 3grosze napisał:

natomiast jest to bolesny problem:D zaangażowanych  ateistów.

No wiesz, fruwający słoń, to dosyć niezwykły widok ;)

PS - sorki cyjanobakteria, że się wtrąciłem, ale wlazłem tu akurat, no i... ;)

Edited by ex nihilo
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, ex nihilo napisał:

No wiesz, fruwający słoń, to dosyć niezwykły widok

Skoro zmieścił ci się w głowie fruwający słoń, to widać, że brakuje tam już miejsca na rozum.

  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, ex nihilo napisał:

PS - sorki cyjanobakteria, że się wtrąciłem, ale wlazłem tu akurat, no i... ;)

... pokazałem, że u mnie bez zmian. Cały czas jestem infirmum nihilo.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, ex nihilo napisał:

znowu pampersa zamiast śliniaczka założyłeś...

:D 

Już wiem skąd wcześniej:

9 godzin temu, ex nihilo napisał:

gumę do żucia

 

9 godzin temu, ex nihilo napisał:

fruwający słoń

Po prostu dziecinniejesz.

Zazdroszczę.:D

  • Sad 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A miało być tak fajnie... Złączenie Jowisza i Saturna jako gwiazdeczka betlejemska, dobre życzenia, zerkanie za firankę czy "gwiazdeczka" już miga (coby brzusio pocieszyć) i inne dobre wibracje, a wyszło jak zwykle... "Starowier wojujący" (coby innego Mistrza zacytować) to zdecydowanie głupi pomysł. @3grosze, z czym przychodzisz do tego "żłóbka" (od XVIII w.) albo "żłobka"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Astro prześledż watek od początku, zauważ kto  ma problem,  kto problem  wyjaśnił, a kto potem impertynencko do problemu się dołączył.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzę, i nie widzę impertynencji. Widzę Twoje zacietrzewienie. Cyjanobakteria zamilkł, a Nihilo, jak zwykle, jest ponad pewnymi rzeczami.

To raczej Ty zaryzykowałeś... ;)

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, Astro napisał:

Nihilo, jak zwykle, jest ponad pewnymi rzeczami.

Złudna dyplomacja, ale realne poplecznictwo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zdecydowanie się staram, co zapewne widzisz (i mam nadzieję doceniasz), ale wiesz, jakoś latających słoni też nie widziałem. ;)

Bo to tak z głębokiej empatii, szacunku i miłości do myślących przedstawicieli tzw. myślących... (jakoś mam tak to od bardzo dawna - pewnie węgiel się wtedy jeszcze kształtował).

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, 3grosze said:

@Astro prześledż watek od początku, zauważ kto  ma problem,  kto problem  wyjaśnił, a kto potem impertynencko do problemu się dołączył.

Ano mam problem, bo jak chcę obejrzeć film na YT Dawkinsa to w 1/3 przypadków jakaś organizacja religijna próbuje mi prać mózg reklamami zachęcającymi do czytania Biblii, kupna księgi jakiegoś eunucha (book of enoch) :) albo nawrócenia się na islam(!). Często stosują chytre (czasami prymitywne) sztuczki i manipulacje, żeby wytłumaczyć, że tak naprowadzę religia i nauka są kompatybilna, a gitara gra, a nie są.

Mam problem z tymi farbowanymi wilkami, bo przykładowo udają, że akceptowali ewolucję, a de facto wywrócili ją do góry nogami. Dlatego tak nachalnie wciskają kit i robią zasłonę dymną z inteligentnym projektem, nie wspominając o oszołomach kreacjonistach, którzy na drewnianej łajbie w Kentucky pokazują dzieciakom osiodłane trajki (triceratopsy) i inne dinozaury :)

Wciskają też kit, że Noe wraz z rodziną wybudował łajbę wielkości bloku mieszkalnego w 40 lat, gdzie projekt w dzisiejszych czasach pochłonął 2500 roboczo-lat(!) przy udziale nowoczesnego sprzętu, dźwigów, narzędzi i całego łańcucha dostawców i podwykonawców, a pracownicy nie zajmowali się przez pół dnia uprawą na roli i zbieraniem chrustu na zimę. To skrajny przypadek, ale współczesny, oswojony KK, jest raptem rząd wielkości lepszy, bo odpuścili tylko największe banialuki, ktorych w żaden sposób nie dało się już obronić nawet w przedszkolu.

Jak myślisz, że nauka da się pogodzić z religią, to zapytaj ginekologa, co myśli o niepokalanym poczęciu albo każdego lekarza o możliwość zmartwychwstania :) Nie da się tego pogodzić, tak jak się nie da pogodzić geografa z płaskoziemcami mającym błędne wyobrażenie o świecie. Dlatego nie wiem co robi rzekomy astronom w Watykanie. Chyba jest tam tylko dla tych koniunkcji i nawijania makaronu na uszy parafianom przy umiejętnym wykorzystaniu realnej, astronomicznej wiedzy.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Jak myślisz, że nauka da się pogodzić z religią, to zapytaj (...)

No właśnie cały Twój wywód to taka próba:D. Kończ Waść, i nie mieszaj w afekcie w rzeczach ze sobą niemieszalnych.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli nie chcesz ich sklejać, to masz wtedy dwa alternatywne opisy świata, które są ze sobą niekompatybilne i  jeden jest fałszywy. Jeżeli wierzącym to nie przeszkadza, ich sprawa, ale nie powinni się moim zdaniem zajmować nauką, a w szczególności nie zajmować się profesjonalnie.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Wciskają też kit, że Noe wraz z rodziną wybudował łajbę wielkości bloku mieszkalnego w 40 lat, gdzie projekt w dzisiejszych czasach pochłonął 2500 roboczo-lat(!) przy udziale nowoczesnego sprzętu, dźwigów, narzędzi i całego łańcucha dostawców i podwykonawców, a pracownicy nie zajmowali się przez pół dnia uprawą na roli i zbieraniem chrustu na zimę.

Nie odnosząc się do żadnej innej części tego wątku chciałbym tylko zauważyć, że teraz to by może i było 2500 roboczo-lat, ale to dlatego, że od jakiekoś czasu pojęli, że prawdziwe pieniądze robi sie na dużych, slomianych inwestycjach ;)

... no i z drewna buduje się łatwiej, szybciej i taniej :) Odpada obróbka stali, elektryka, napęd, testy wytrzymałościowe, drogie dostawy materiałów, wynagrodzenie zarządu i dyrekcji, stocznia i... łapówki :) aaa, no, i rodziny wtedy były większe niż 2+1 (2). :)

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites

Haha, ciekawy punkt widzenia, ale Noe pomagała podobno rodzina, a wiesz jak dzieciaki garną się do roboty :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, cyjanobakteria napisał:

Jak myślisz, że nauka da się pogodzić z religią,

Oczywiście że się da. Po to mózg ma 2 półkule mózgowe ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, cyjanobakteria napisał:

Jeżeli wierzącym to nie przeszkadza, ich sprawa, ale nie powinni się moim zdaniem zajmować nauką, a w szczególności nie zajmować się profesjonalnie.

Hmmm... dobrze, że ks.kanonik Kopernik tych głupot nie przeczytał, bo Ziemia jeszcze długo byłaby ciałem stacjonarnym, a bogobojny Newton (codziennie biblię czytający), dywaguję, ale mam podstawy, mądrzejszy od Cyjanobakterii, twierdził: „Jestem przekonany, że Biblia jest Słowem Bożym, napisanym przez tych, których On inspirował."

Jest rzesza noblistów wierzących, profesorów wszelakich, naukowców na dorobku, ale z tymże dorobkiem większym (a w ogóle jest jakiś?;)) od cyjanobakteriowego, którzy o  cytowanym  zakazie:D  nie słyszeli, więc pchają naukę do przodu, aby amator wiedzy naukowej Cyjanobakteria miał wiedzę o świecie i wszechświecie.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 hours ago, 3grosze said:

Hmmm... dobrze, że ks.kanonik Kopernik tych głupot nie przeczytał, bo Ziemia jeszcze długo byłaby ciałem stacjonarnym

Jak prawie wszyscy w Europie, bo w jego czasach bycie niewierzącym było mocno niezdrowe jeżeli wiesz co mam na myśli. Historykiem nie jestem, ale już chyba Mieszko przyjął chrzest, żeby nie dawać pretekstu do krucjat. W czasach Kopernika nauka i wiedza były na niskim poziomie i dawały się pogodzić jakoś z religią. A sceptyków można było łatwo przekonać szykownym stosikiem :)

 

7 hours ago, 3grosze said:

a bogobojny Newton (codziennie biblię czytający)

Newton był bez wątpienia inteligentny, w końcu rozwinął rachunek różniczkowo-całkowy. Mimo to wtopił sromotnie na bańce spekulacyjnej cebulek tulipanów. Można powiedzieć, że nie oparł się mirażom zysków :)

Prawa Newtona nie tłumaczyły perfekcyjnie ruchów planet, a na pewno nie są wystarczające do wytłumaczenia anomalii Merkurego, którego orbita potrzebuje korekcji zaproponowanej przez Einsteina. Newton tłumaczył to interwencją boską w sensie - tu stał się cud i stwórca skorygował orbitę :) Religijność na pewno mu zaszkodziła, bo posłużył się tak zwanym "god of the gaps", a mógł próbować ciągnąć temat dalej.

 

7 hours ago, 3grosze said:

dywaguję, ale mam podstawy, mądrzejszy od Cyjanobakterii

Podpisuje się pod tym obiema rękoma. Na swoją obronę napisze, że potrafię jeszcze liczyć niektóre całki :)

 

7 hours ago, 3grosze said:

Jestem przekonany, że Biblia jest Słowem Bożym, napisanym przez tych, których On inspirował

Ubolewam nad tym, bo to dość niefortunny cytat. Jeżeli te księgi to szczyt osiągnięć stwórcy, to należy załamać ręce. Newton i Leibniz przykryli by go intelektualnie czapkami swoimi pracami na rachunkiem różniczkowo-całkowym :)

 

7 hours ago, 3grosze said:

Jest rzesza noblistów wierzących, profesorów wszelakich, naukowców na dorobku, ale z tymże dorobkiem większym (a w ogóle jest jakiś?;)) od cyjanobakteriowego, którzy o  cytowanym  zakazie:D  nie słyszeli, więc pchają naukę do przodu, aby amator wiedzy naukowej Cyjanobakteria miał wiedzę o świecie i wszechświecie.

Odsetek ten jest nie tak wysoki, jak niektórzy sadzą i wyraźnie spada, o czym kiedyś dyskutowaliśmy. Mój dorobek naukowy zmierza do zera w sensie matematycznym, ale dopóki żyję mam szansę to zmienić :) Nie czyni to jednak fantastyki bardziej wiarygodną.

Wcześniej zwróciłem uwagę na podwójne standardy takich naukowców. Z jednej strony są obserwacje, 3-5 sigma, niepewność pomiarów, metodologia, i tak dalej, a z drugiej strony wierzą w banialuki spisane przez nie wiadomo kogo kilka tysięcy lat temu. Spróbuj powołać się w sądzie na zeznania jedynego świadka, którego istnienia nie da się udowodnić, bo co prawda go nie widać, ale nie da się też udowodnić jego nieistnienia, a po za tym ktoś kiedyś napisał o nim książkę, więc musi być prawdziwy.

Nie chce mi się więcej pisać, bo Twoje argumenty się sypią jak choinka na trzech króli, a jeszcze jesteście przed Wigilią :) Z resztą statystycznie rzecz biorąc jest małe prawdopodobieństwo, że wierzysz we właściwego boga, a inne religie są mało kompatybilne, wiec najpewniej będziemy się razem smażyć w tak zwanym piekle, więc nie ma co robić sobie wrogów :)

Edited by cyjanobakteria
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wysięgniki stworzone na potrzeby misji JUICE, jednej z dwóch największych misji realizowanych przez Europejską Agencję Kosmiczną, trafią za kilka dni do Niemiec, gdzie przejdą ostatnie testy magnetyczne – poinformowała w czwartek Astronika, polska firma, która je zbudowała.
      JUpiter ICy moons Explorer (JUICE) to pierwsza duża misja Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), realizowana w ramach programu Cosmic Vision (Kosmiczna Wizja) na lata 2015-2025; jej łączny koszt sięga niemal 900 mln euro. Sonda będzie badała atmosferę największej planety Układu Słonecznego - Jowisza oraz jego księżyców: Europy, Kallisto i Ganimedesa.
      Sonda misji JUICE będzie wyposażona w różne instrumenty badawcze. Polska firma Astronika przygotowuje m.in. wysięgniki, na których końcach zamontowane będą sondy do pomiarów plazmy (Langmuir Probe – Plasma Wave Instrument - LP-PWI). W czwartek, w komunikacie prasowym przesłanym PAP Astronika poinformowała, że wykonane przez nią instrumenty zostaną w najbliższych dniach przetransportowane do Niemiec, gdzie przejdą ostatnie testy magnetyczne.
      Wcześniej instrumenty stworzone przez Astronikę przeszły szereg innych testów. Po ostatnich próbach w Niemczech zostaną przetransportowane do siedziby głównego integratora satelity – Airbus Defence and Space w niemieckim Friedrichshafen, gdzie pod koniec 2020 zostaną na stałe przyłączone do satelity badawczego, który w 2022 roku wyleci w kierunku Jowisza.
      Głównym zadaniem wysięgników będzie rozłożenie się na odległość 3 metrów od satelity badawczego i ustawienie czujników dokładnie pod kątem 135 st., aby umożliwić im badanie plazmy znajdującej się w magnetosferze Jowisza – czytamy w informacji przesłanej PAP.
      Jak twierdzi Łukasz Wiśniewski, członek zarządu Astroniki i manager projektu, stworzenie instrumentów wymagało od zespołu projektowego nieszablonowego podejścia i opracowania innowacji mających sprostać kosmicznym wyzwaniom.
      Stworzone na potrzeby misji JUICE urządzenia są niezwykle lekkie, ważą poniżej 1,3 kilograma. Musiały zostać zaprojektowane w taki sposób, żeby wytrzymać duże obciążenia, którym zostaną poddane, a także, aby podczas otwierania nie zniszczyły same siebie – mówi Wiśniewski cytowany w komunikacie. Dodał, że wysięgniki są wytrzymałe na ekstremalne temperatury. W czasie swojej podróży urządzenia stworzone przez polską firmę będą musiały wytrzymać zarówno temperaturę około 200 st. C w okolicach Wenus, jak i nawet -200 st. C, kiedy sonda znajdzie się w cieniu Jowisza.
      Jak wynika z informacji przesłanej PAP, polscy inżynierowie stworzyli pięć egzemplarzy lotnych instrumentów LP-PWI. Cztery z nich zostaną finalnie przyłączone do satelity i wyruszą w podróż w kosmos, a jeden służy jako egzemplarz zapasowy. Urządzenia zostały od początku zaprojektowane i wyprodukowane przez Polaków z wykorzystaniem szeregu innowacyjnych technologii – podkreślono.
      Jak informuje Astronika, oprócz urządzeń LP-PWI firma opracowała na potrzeby misji JUICE także drugi rodzaj mechanizmu - system anten pod nazwą RWI – Radio Wave Instrument. Mechanizm ten obecnie znajduje się w fazie testów, jednak docelowo również stanie się częścią sondy badawczej JUICE. Obydwa urządzenia zostały stworzone jako część projektów realizowanych we współpracy z Instytutem Fizyki Plazmy w Uppsali, Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk oraz japońskim Tohoko University.
      Start misji JUICE zaplanowany jest na połowę 2022 roku. Termin jest sztywno ustalony ze względu na korzystne, wzajemne ułożenie w tym czasie Ziemi, Wenus i Marsa. Sonda będzie bowiem korzystała z asyst grawitacyjnych tych planet. Po przebyciu 600 milionów kilometrów, próbnik znajdzie się na orbicie Jowisza w 2029 r., gdzie będzie prowadzić obserwacje przez co najmniej trzy lata.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tytan, księżyc Saturna, to niezwykłe miejsce. Jest to jedyny księżyc w Układzie Słonecznym, który posiada atmosferę. Jest większy niż Merkury, a jego powierzchnię pokrywają rzeki i morza płynnych węglowodorów. Pod nimi znajduje się zamarznięta woda, a pod lodem być może jest wodny ocean, w którym potencjalnie może istnieć życie. Przed wieloma laty naukowcy zauważyli, że Tytan powiększa swoją orbitę. Teraz wiemy, że oddala się on od Saturna 100-krotnie szybciej niż sądzono.
      Najnowsze badania, których wyniki opublikowano na łamach Nature Astronomy, wskazują zatem, że księżyc narodził się znacznie bliżej planety. Obecnie oba obiekty dzielą 1,2 miliony kilometrów. To trzykrotnie większa odległość niż między Ziemią a Księżycem.
      Autorzy większości wcześniejszych prac przewidywali, że księżyce takie jak Tytan czy Kalisto, księżyc Jowisza, powstały mniej więcej w takiej odległości od planety, w której znajdują się obecnie, mówi współautor badań, profesor Jim Fuller z Caltechu. Jednak najnowsze odkrycie wskazuje, że system księżyców Saturna oraz – potencjalnie – jego pierścienie, tworzyły się i ewoluowały bardziej dynamicznie, niż się przypuszcza.
      Warto przypomnieć, że nasz Księżyc również oddala się od Ziemi. Księżyc ma bowiem wpływ grawitacyjny na naszą planetę, co wywołuje m.in. pływy morskie. Wpływa on też na wnętrze Ziemi. Zachodzą tam procesy tarcia, w wyniku których część energii wpływu Księżyca zamieniana jest na energię cieplną. To zaburza pole grawitacyjne Ziemi, które „popycha” Księżyc. Ten zyskuje dzięki temu dodatkową energię, która powoduje, że oddala się od Ziemi w tempie około 3,8 centymetra na rok. To bardzo powolny proces. Na tyle powolny, że Księżyc nie zdąży uciec od Ziemi zanim oboje za 6 miliardów lat nie zostaną wchłonięci przez rozszerzające się Słońce.
      Podobny proces zachodzi pomiędzy Saturnem a Tytanem. Jednak dotychczas szacowano, że Tytan oddala się od Saturna w tempie 1 milimetra rocznie. Teraz wiemy, że jest to proces znacznie szybszy.
      Jak dowiadujemy się z Nature Astronomy, dwa zespoły naukowe wykorzystały różne techniki do pomiaru orbity Tytana w czasie 10 lat. Pierwszy z nich użył astrometrii, badając pozycję Tytana względem gwiazd w tle. Do badań posłużyły fotografie wykonane przez sondę Cassini. Drugi z zespołów posłużył się radiometrią, badając prędkość Cassini gdy ta znajdowała się pod wpływem grawitacyjnym Tytana.
      Używając dwóch niezależnych zestawów danych – astrometycznych i radiometrycznych – oraz dwóch różnych metod analitycznych, otrzymaliśmy w pełni zgodne wyniki, mówi główny autor badań, Valery Lainey z Obserwatorium Paryskiego. Sam Lainey pracował w zespole astrometrycznym.
      Co więcej wyniki pomiarów zgadzają się z hipotezą Fullera, który w 2016 roku zaproponował teorię, zgodnie z którą tempo migracji Tytana jest znacznie szybsze niż przewidywane na podstawie teorii o siłach pływowych. Zgodnie z tą teorią wpływ grawitacyjny Tytana powoduje ściskanie Saturna i wprawa planetę w silne oscylacje, podczas których pojawia się tyle energii, że Tytan ucieka od Saturna znacznie szybciej niż sądzono. I rzeczywiście. Obecne badania wykazały, że księżyc oddala się od planety w tempie 11 centymetrów rocznie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przechwytywanie aerodynamiczne (aerocapture) to wciąż opracowywana metoda umieszczania pojazdów na orbicie innych planet i księżyców. Technika ta pozwoliłaby umieszczać na orbitach znacznie większe ładunki niż obecnie. To zaś oznacza olbrzymie oszczędności, gdyż zamiast dwóch lub trzech misji naukowych badających np. Jowisza, można by zorganizować jedną. Ten jeden pojazd mógłby bowiem zabrać na pokład znacznie więcej instrumentów naukowych niż obecnie.
      Umieszczenie satelity na orbicie innej planety to niełatwe zadanie. Pędzący z olbrzymią prędkością pojazd trzeba bowiem wyhamować do odpowiedniej prędkości i umieścić go na orbicie. Najlepiej kołowej. Manewry takie wymagają zużycia olbrzymich ilości paliwa. A im pojazd cięższy, tym więcej paliwa potrzebuje. To poważny czynnik ograniczający masę sond, które obecnie wysyłamy, by badały Układ Słoneczny.
      Przechwytywanie aerodynamiczne to pomysł, który polega na chwilowym wejściu pojazdu w atmosferę planety. W wyniku oddziaływania z atmosferą pojazd zwalnia, a gdy osiągnie odpowiednią prędkość, opuszcza atmosferę i trafia na orbitę planety. Tego typu manewr wymagałby znacznie mniej paliwa niż obecnie używane techniki spowalniania sond kosmicznych.
      Już wcześniejsze wyliczenia dla ośmiu potencjalnych misji planetarnych, w których dokonano bezpośredniego porównania pomiędzy przechwytywaniem aerodynamicznym a innymi zaawansowanymi technikami, takimi jak hamowanie atmosferyczne, wykorzystanie energii chemicznej lub słonecznej elektrycznej do spowolnienia pojazdu, wykazały jak olbrzymie korzyści niesie ze sobą nowa technika.
      Porównanie wykazało, że przechwytywanie atmosferyczne umożliwia umieszczenie pojazdu na orbicie eliptycznej wokół Neptuna i na orbitach kołowych Jowisza i Saturna. Ponadto w przypadku pięciu innych misji pozwala na umieszczenie na orbicie ładunku o znacznie większej masie bez zwiększania kosztów misji. I tak pojazd na orbicie kołowej wokół Wenus mógłby mieć o 79% większą masę, niż gdy do wyhamowania użyje się innych technik. Jeśli byśmy chcieli umieścić ten pojazd na orbicie eliptycznej, to jego masa mogłaby być o 43% większa. Dla orbity kołowej Marsa możemy zwiększyć masę pojazdu o 15%, dla orbity kołowej wokół Tytana jego masa może być większa o 280%, a jeśli chcielibyśmy wysłać sondę na orbitę eliptyczną Urana, to może on mieć masę o 218% większa, niż w przypadku innych technik.
      Dotychczasowe badania wykazały też, że na przykład wykorzystanie przechwytywania atmosferycznego dla misji na Neptuna wymaga budowy pojazdu o doskonałości aerodynamicznej między 0,6 a 0,8. Obecnie stosowane nosy pojazdów wchodzących w atmosferę innych planet mają doskonałość aerodynamiczną rzędu około 0,25. Badania sprzed kilkunastu lat dowiodły, że w takim przypadku wykorzystanie przechwytywania atmosferycznego wymagałoby stosowania olbrzymich osłon termicznych na niemal całym pojeździe, a i tak pojazd uległby zniszczeniu. Najnowsze osłony termiczne również nie zdałyby egzaminu.
      Zespół Roberta Mosesa z Langley Research Center informuje, że właśnie rozwiązał zarówno problem doskonałości aerodynamicznej jak i osłon termicznych. Naukowcy proponują umieszczenie w pojeździe magnesów. Pole magnetyczne tych, znajdujących się blisko czubka nosa pojazdu znacząco odsunie miejsce powstawania fali uderzeniowej, znacząco zmniejszając przepływ ciepła, dzięki czemu nie trzeba będzie stosować olbrzymich osłon termicznych. Z kolei magnesy umieszczone na bokach nosa zwiększą siłę nośną, a przez to i doskonałość aerodynamiczną.
      Moses twierdzi, że taki system można wykorzystać nie tylko do umieszczania pojazdów na orbicie, ale również i w pojazdach, które mają lądować. Dzięki temu zaś misja załogowa mogłaby dotrzeć do Marsa w ciągu 39 dni, a nie – jak się obecnie prognozuje – w ciągu 100 lub więcej dni.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po raz pierwszy udało się zmierzyć prędkość wiatrów wiejących na powierzchni brązowego karła. Dokonali tego astronomowie, którzy wykorzystali Karl G. Jansky Very Large Array (VLA) oraz Teleskop Kosmiczny Spitzera.
      Opierając się na tym, co wiemy o wielkich planetach, takich jak Jowisz czy Saturn, naukowcy pod kierunkiem Katelyn Allers z Bucknell University zdali sobie sprawę z faktu, że prawdopodobnie uda się zmierzyć prędkość wiatru na powierzchni brązowego karła, wykorzystując w tym celu VLA i Spitzera. Gdy doszliśmy do takiego wniosku, zdziwiliśmy się, że nikt dotychczas nie przeprowadził takich badań, mówi Allers.
      Naukowcy wzięli na cel brązowego karła 2MASS J10475385+2124234. Ma on średnicę mniej więcej Jowisza, ale jest 40-krotnie bardziej masywny. Obiekt znajduje się w odległości około 34 lat świetlnych od Ziemi.
      Zauważyliśmy, że okres obrotowy Jowisza obserwowany za pomocą radioteleskopów jest inny niż okres obrotowy obserwowany w świetle widzialnym i w podczerwieni, mówi Allers. Jak wyjaśnia uczona, dzieje się tak, gdyż fale radiowe wchodzą w interakcje z polem magnetycznym planety, natomiast emisja w podczerwieni pochodzi z górnych warstw atmosfery. Wnętrze planety, jej źródło pola magnetycznego, obraca się wolniej niż atmosfera. A różnica wynika z prędkości wiatrów.
      Stwierdziliśmy, że takie samo zjawisko powinniśmy zaobserwować w przypadku brązowych karłów. Postanowiliśmy więc przyjrzeć się okresowi obrotowemu czerwonego karła zarówno za pomocą radioteleskopu, jak i w podczerwieni, powiedziała Johanna Vos z Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej.
      Obserwacje rzeczywiście wykazały, że atmosfera brązowego karła obrana się szybciej niż jego wnętrze. A różnica jest znacznie większa, niż w przypadku Jowisza. O ile bowiem prędkość wiatru wiejącego na Jowiszu wynosi około 370 km/h, to dla brązowego karła obliczono ją na około 2300 km/h. Obliczenia te zgodne są z teorią i symulacjami, przewidującymi wyższe prędkości wiatru na brązowych karłach, mówi Allers.
      Technika wykorzystana przez zespół Allers może zostać użyta do badania prędkości wiatrów na planetach pozasłonecznych.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...