Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Za 10 lat Wielka Brytania zakaże sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi

Recommended Posts

Od roku 2030 Wielka Brytania zakaże sprzedaży nowych samochodów napędzanych silnikami benzynowymi i diesla. To o 10 lat wcześniej niż dotychczas planowano. To część rządowego planu, w ramach którego gabinet premiera Johnsona postanowił bardziej energicznie przeciwdziałać zmianom klimatycznym.

Jednocześnie rząd przeznaczył 1,3 miliarda funtów na rozbudowę infrastruktury do ładowania samochodów elektrycznych oraz 582 miliony funtów na zachęty dla kupujących samochody elektryczne. Jednocześnie jednak wykonano ukłon w stronę producentów samochodów hybrydowych typu plug-in. Sprzedaż nowych modeli zostanie zakazana dopiero od roku 2035. Samochody hybrydowe korzystają z silników elektrycznych, ale po wyczerpaniu energii są napędzane silnikiem spalinowym. Ostatnio okazało się, że producenci tego typu pojazdów oszukują klientów, gdyż rzeczywista emisja CO2 jest w ich przypadku 2,5-krotnie wyższa niż wartości z testów laboratoryjnych.

Premier Johnson poparł też energetykę jądrową, jednak nie potwierdził jednoznacznie, że rząd sfinansuje elektrownię w Sizewell. Brytyjska energetyka jądrowa przeżywa obecnie problemy. Z jednej strony elektrownie jądrowe są potrzebne, by móc rezygnować z węgla, z drugiej zaś są kosztowną ryzykowną inwestycją. Znacznie mniejszym ryzykiem jest inwestowanie w źródła odnawialne, których cena spada. Jednak produkcja energii z tych źródeł jest wciąż na tyle mała i niestabilna, że nie mogą być one jedynym sposobem wytwarzania energii.

Rząd Wielkiej Brytanii mówi, że przyjęty przezeń 10-punktowy program walki ze zmianami klimatu będzie wiązał się z powstaniem 250 000 nowych miejsc pracy.

W ramach ogłoszonych planów rząd chce znacząco zwiększyć produkcję wodoru, co jest postrzegane jako zdecydowany ruch w kierunku dekarbonizacji przemysłu ciężkiego i innych sektorów gospodarki. Do roku 2030 Wielka Brytania ma posiadać instalacje do produkcji wodoru o łączniej mocy 5 GW. W tym samym czasie cała UE zapowiada wybudowania takich instalacji o łącznej mocy 40 GW. W rządowych dokumentach wspomniano też, że do roku 2025 dziesiątki tysięcy gospodarstw domowych będzie ogrzewanych za pomocą energii z wodoru. Ponadto do roku 2028 co roku ma być instalowanych 600 000 pomp cieplnych w domach prywatnych i budynkach publicznych, a rząd przeznacza dodatkowe 200 milionów funtów technologie przechwytywania i składowania dwutlenku węgla.

"Mój 10-punktowy plan stworzy, utrzyma i ochroni setki tysięcy zielonych miejsc pracy i poprowadzi nas do celu, jakim jest osiągnięcie neutralności węglowej do roku 2050", powiedział Johnson.

Inne elementy planu to czterokrotne zwiększenie do roku 2040 produkcji energii z morskich farm wiatrowych, wsparcie dla infrastruktury ułatwiającej poruszanie się po miastach pieszo i na rowerach, wsparcie prac badawczo-rozwojowych nad ekologicznymi napędami dla samolotów i statków.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 18.11.2020 o 18:37, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Ostatnio okazało się, że producenci tego typu pojazdów oszukują klientów, gdyż rzeczywista emisja CO2 jest w ich przypadku 2,5-krotnie wyższa niż wartości z testów laboratoryjnych.

To klienci nie doładowują swoich samochodów odpowiednio często, dziwnie preferując wlewanie benzyny.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, peceed napisał:

To klienci nie doładowują swoich samochodów odpowiednio często, dziwnie preferując wlewanie benzyny.

ładowanie hybrydy ma niewielki wpływ bo przy tak małej pojemności baterii montowanych w hybrydach wystarczy to na przejechanie max kilkudziesięciu km. Zadaniem silnika elektrycznego w hybrydzie jest tylko podniesienie momentu obrotowego przy manewrach a przede wszystkim zmieszczenie się w kolejnej normie EURO w laboratorium.

Już chyba nic nowego w silnikach spalinowych do osobówek nie będzie. Tylko szaleniec przy takich deklaracjach, z różnych stron dalej by inwestował w rozwój technologii

Share this post


Link to post
Share on other sites

Większość dojazdów do pracy to właśnie takie dystanse. Ja, od kiedy pracuje, zawsze miałem w granicach 20-30 km w jedną stronę. Silnik elektryczny pozwala zoptymalizować zużycie i odzysk energii podczas jazdy po mieście. Co do przyszłych inwestycji, to się zgodzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, tempik napisał:

Już chyba nic nowego w silnikach spalinowych do osobówek nie będzie. Tylko szaleniec przy takich deklaracjach, z różnych stron dalej by inwestował w rozwój technologii

Przyszłością powinny być hybrydy szeregowe. Jak sobie kiedyś policzyłem, Tesle palą równowartość 3l/100 km przy generatorze o sprawności 60% (z energii chemicznej).
Do momentu kiedy działa chociaż jedna elektrownia węglowa, samochody elektryczne nie mają sensu.
Zmniejszenie zużycia paliwa do 30% podczas normalnej eksploatacji w ciągu 10 lat jest znacznie więcej warte niż program wymiany samochodów na elektryczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Ja, od kiedy pracuje, zawsze miałem w granicach 20-30 km w jedną stronę. Silnik elektryczny pozwala zoptymalizować zużycie i odzysk energii podczas jazdy po mieście.

Większość tak ma. Ale to oznacza posiadanie dwóch samochodów: po mieście i nad morze. Wyobraź sobie, że do czasu podróży 8-10 godzin musisz doliczyć 14 godzin na ładowanie. 600 km zasięgu to za mało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Jajcenty napisał:

Większość tak ma. Ale to oznacza posiadanie dwóch samochodów: po mieście i nad morze. Wyobraź sobie, że do czasu podróży 8-10 godzin musisz doliczyć 14 godzin na ładowanie. 600 km zasięgu to za mało.

Mowa była o hybrydzie i silniku elektrycznym w niej umieszczonym. Właśnie ona zapewnia posiadanie dwóch samochodów w jednym.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, peceed napisał:

Mowa była o hybrydzie. Właśnie ona zapewnia posiadanie dwóch samochodów w jednym.

Tak zauważyłem, ale wydaje się jednak że i hybrydy nie mają przyszłości, bo benzyny nie mają przyszłości. Chyba że zmieni się paliwo (odnawialny etanol? bioestry?), albo poprawi wydajność tankowania. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Jajcenty napisał:

Tak zauważyłem, ale wydaje się jednak że i hybrydy nie mają przyszłości, bo benzyny nie mają przyszłości. Chyba że zmieni się paliwo (odnawialny etanol? bioestry?), albo poprawi wydajność tankowania. 

Wydajność tankowania jest całkiem spora, nie spotkałem się z plamami benzyny wokół dystrybutorów ;)
Chyba że chodziło o sprawność spalania benzyny - jest tutaj duże pole do poprawy, na przykład silniki z dzielonym cyklem spalania i odzyskiwaniem energii za pomocą ogniw termicznych może osiągnąć powyżej 70%, ale dlatego potrzebne są hybrydy szeregowe - aby genertor mógł pracować w optymalnym zakresie pracy.
Biopaliwa nowej generacji to również jest świetne rozwiązanie.

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, peceed napisał:

Wydajność tankowania jest całkiem spora, nie spotkałem się z plamami benzyny wokół dystrybutorów

Ha ha. Widziałem obrazek z jakiegoś hajłeja - ponad dziesięć tesli w kolejce do dwóch stanowisk ładowania. Podobno w trybie super charge tylko do połowy pojemności tankowanie trwa 20 minut - podjeżdżasz jako jedenasty i masz przed sobą upojne 120 minut. Poczekam. Na razie aby ulżyć planecie przestawiłem się z dizla na benzynowca. Trudno. Dwa razy drożej, ale niech tam. Za pięć lat znowu będę kupował samochód - może zdążą z tymi elektrykami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Jajcenty napisał:

Na razie aby ulżyć planecie przestawiłem się z dizla na benzynowca. Trudno.

No to wielki błąd. Bo diesel nie dość, że ma mniejszy ślad węglowy to jeszcze wywołuje nowotwory, dzięki czemu zmniejsza się pogłowie H.Sapiens.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, peceed napisał:

No to wielki błąd. Bo diesel nie dość, że ma mniejszy ślad węglowy to jeszcze wywołuje nowotwory, dzięki czemu zmniejsza się pogłowie H.Sapiens.

Raczej zmniejsza się druga pochodna pogłowia po czasie. Często mam mordercze myśli, ale zawsze to są obrazy łamania kończyn, wyrywania serc i wgryzania się w nie na oczach konającego wroga, ale nigdy, ale to nigdy niehonorowe trucicielstwo. Co to, to nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Jajcenty napisał:

Na razie aby ulżyć planecie przestawiłem się z dizla na benzynowca.

Może warto w LPG? Też rozwiązanie tymczasowe, ale tymczasem...

Godzinę temu, Jajcenty napisał:

Raczej zmniejsza się druga pochodna pogłowia po czasie.

To zależy gdzie, bo strzelam, że Afryka mówi zdecydowane NIE. Globalnie też jakoś chyba nie widać tego punktu przegięcia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Jajcenty napisał:

Tak zauważyłem, ale wydaje się jednak że i hybrydy nie mają przyszłości, bo benzyny nie mają przyszłości.

Właśnie niekoniecznie. Jak już zauważył peceed to najczęściej pokonujemy właśnie taką trasę, czyli 90%+ całkowitego rocznego "spalania" to jazda na prądzie, najlepiej z gniazdka. Do tego swoboda podróżowania dalej. Dlatego spalania benzyny będzie raczej stosunkowo mało. To hybrydy plug-in powinny być dotowane najbardziej, bo i są najpraktyczniejsze. Niestety nasz rząd wypiął się na hybrydy (bo i te "nie plug-in" dla mnie sensu nie mają) i żadnych przywilejów (buspasy itp.) czy dotacji na to nie ma, a szkoda. Słowem jeszcze o zwykłych hybrydach, aż dziwnie, że toyota głównie w to inwestuje. Jeśli chodzi o elektryki to głównie transport miejski np. obowiązkowo taksówki, autobusy, miejski transport towarów (do sklepów), kurierzy etc. Reszta plug-in, czyli w mieście też elektrycznie. I na początek wystarczy.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 20.11.2020 o 19:14, radar napisał:

To hybrydy plug-in powinny być dotowane najbardziej, bo i są najpraktyczniejsze

Jakiekolwiek hybrydy nie są praktyczne, to zapchajdziury gdy nowa technologia nie jest jeszcze dojrzała. To że pod skorupą dalej siedzi silnik spalinowy, układ chłodzenia, wydech, klasyczna płyta podłogowa, powoduje że nie można zamontować dużych baterii. Ale niektórzy codziennie podjeżdżają zatankować za 50zł, dla nich pewnie nie będzie problemu codziennie, albo kilka razy dziennie wyciągać ciężkie kable, podłączać i ładować. Mnie zwyczajnie by się nie chciało.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 23.11.2020 o 12:16, tempik napisał:

dla nich pewnie nie będzie problemu codziennie, albo kilka razy dziennie wyciągać ciężkie kable, podłączać i ładować.

Bez żartów. Mówimy o 40-60 km na baterii, co jest aż nadto na dzień, a dla niektórych i na tydzień. Moja druga połówka dojeżdża codziennie 10km w 2 strony. 60km zasięgu wystarczyłoby spokojnie na 5 dni roboczych. EDIT: I dlatego my byśmy nie odpalali silnika spalinowego praktycznie wcale, z wyjątkiem wakacji/ferii/urlopów :)I dlatego właśnie plug-in, bo z gniazdka może (nie musi) być ekologicznie, ekonomicznie (pln/kWh) i w miarę praktycznie. Nie plug-in i tak odpala silnik do doładowania baterii (tyle, że niby trochę efektywniej).

W dniu 23.11.2020 o 12:16, tempik napisał:

To że pod skorupą dalej siedzi silnik spalinowy, układ chłodzenia, wydech

No niestety, to jest spory minus, ale jak się nie ma co się lubi...

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, radar napisał:

I dlatego my byśmy nie odpalali silnika spalinowego praktycznie wcale, z wyjątkiem wakacji/ferii/urlopów :)I dlatego właśnie plug-in, bo z gniazdka może (nie musi) być ekologicznie, ekonomicznie (pln/kWh)

może  i być ekonomiczne, jeśli jest się świadomym i jeździ się delikatnie, nawet na autostradach(ale przy waszych przebiegach to słabo ekonomiczne :)).

ale praktyczne?

chcesz wozić codziennie ciężki silnik który chcesz "odpalać" raz w roku? gdzie tu sens i ekonomia? w nieużywanym silniku tak samo często będziesz musiał zmieniać olej, wszelkie paski. wszystkie elementy elastyczne w pompie paliwa,wody,zawieszenia silnika będą ulegały normalnej degradacji. Pełny elektryk, nawet z małymi bateriami wydaje mi się dużo sensowniejszy. A na ten jeden raz w roku przecież można zaplanować trasę przez całą Polskę z 2 dłuższymi postojami.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, tempik napisał:

A na ten jeden raz w roku przecież można zaplanować trasę przez całą Polskę z 2 dłuższymi postojami.

 

Te dwa postoje to w kolejce do ładowania. Dolicz jeszcze ładowanie. Imho pozostaje transport kolejowy - elektryki na tory, albo o wiele efektywniejszy, wynajem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, tempik napisał:

może  i być ekonomiczne, jeśli jest się świadomym i jeździ się delikatnie, nawet na autostradach(ale przy waszych przebiegach to słabo ekonomiczne :)).

Nie wiem co to ma do rzeczy? Ekonomicznie, bo z gniazdka prąd jest tańszy, i to tańszy niż gaz, benzyna, ON. Jeśli prąd byłby z OZE to i ekologicznie (poniekąd, wiadomo, stosunek wygody do ekonomii i ekologii).

30 minut temu, tempik napisał:

ale praktyczne?

chcesz wozić codziennie ciężki silnik który chcesz "odpalać" raz w roku?

Ten aspekt mnie nie interesuje (tak, więcej prądu zużywam), ale jest mimo to praktycznie, dlatego, że jak w piątek kolega z Opola, 100km od Wrocławia, zaprosi mnie na grila, to wsiadam i jadę. Nie planuję (do)ładowania, nie obchodzi mnie aktualny stan naładowania baterii, nie muszę kombinować z najmem. Tak, ciągle wożę silnik spalinowy, ale wożę go, żeby w razie W mieć jak pojechać dalej niż zasięg baterii, która starcza w 90%+ zastosowań. Najem jest drogi (policzcie 3 tyg. urlopu dużym samochodem rodzinnym, już to przerabiałem) i bardzo niewygodny (dostępność aut, ich stan, czas oczekiwania, kaucje zwrotne, konieczność zwrotu w określonej dacie czyli brak elastyczności).

Jak wymyślą silnik spalinowy plug and play do a'la elektryków/hybryd, który będę trzymał w piwnicy i sam, bez pomocy i skomplikowanych narzędzi, w 20 min go zamontuję w aucie, to wtedy cały rok będę jeździł bez niego, a w razie potrzeby podłączę w domu. Powrót do domu, 20-30 min na montaż, tyle jestem w stanie poświęcić ze swojej praktyczności :)

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, radar napisał:

Powrót do domu, 20-30 min na montaż, tyle jestem w stanie poświęcić ze swojej praktyczności :)

Spoko. Zmienimy troszkę podatki, litr benzyny za 25 monet i będziesz na postoju generatorem na pedały całą rodziną ładował. Punkt widzenia łatwo się zmienia ;) Jak przymus finansowy zredukuje popularność benzyn, to nie będziesz miał wyjścia. Zresztą z nadejściem pojazdów autonomicznych aktualny model transportu mocno się zdezaktualizuje. Rozwiązania, które widzimy teraz nie przetrwają 20-30 lat, imho.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Jajcenty napisał:

albo o wiele efektywniejszy, wynajem

dokładnie to samo miałem napisać

39 minut temu, radar napisał:

Nie wiem co to ma do rzeczy?

pojedź 140km/h po autostradzie. Prąd z baterii zniknie po 20km, mały silnik spalinowy będzie już mocno obciążony i będzie pracował w zakresie bardzo nie EKO, dostaniesz sygnał z kokpitu że baterie nie są w tym momencie ładowane bo są braki mocy i cała para idzie na koła, nie ma siły jeszcze ładować. i po przyjeździe nad Bałtyk zdziwisz się że musisz wlać do baku więcej niż diesel jadący za tobą.

Jak pojedziesz spokojnie te max 100km/h to momenty szybszej jazdy przy wyprzedzaniu obsłuży bateria, która następnie przy spokojnej jeździe, gdy silnik pracuje w najbardziej ekonomicznym zakresie obrotów doładuje się.

dlatego trzeba być świadomym, że hybryda jest oszczędna przy odpowiedniej jeździe

 

Edited by tempik

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, tempik napisał:

pojedź 140km/h po autostradzie....Jak pojedziesz spokojnie te max 100km/h

Ach, no to już takie trochę wnikanie w nieistotne szczegóły. Parametry samochodu, silnika, baterii to są zmienne, które uwzględniasz przy zakupie, jak potrzebujesz jechać 160 to tak kupujesz, jak Ci wystarczy 100-110 to mniejszy problem.

20 minut temu, tempik napisał:

i po przyjeździe nad Bałtyk zdziwisz się że musisz wlać do baku więcej niż diesel jadący za tobą.

Ale on pali cały rok. Ja tylko w drodze nad Bałtyk.

38 minut temu, Jajcenty napisał:

Zmienimy troszkę podatki, litr benzyny za 25 monet

Otóż to, to jest aktualne podejście. Przymus i kara. Zmieńcie za karę na elektryki, bo ekologiczne, ale stójcie potem godzine przy ładowarce, też za karę.

Zamiast: patrzcie, tu są plug-iny, nie są idealne, ale pozwalają być ekologicznymi, niesmrodzącymi w mieście i przez 90% czasu użytkowania, a jednocześnie nie ograniczają waszej mobilności. Na zachętę macie tu dofinansowanie, dzięki czemu wasza wygoda vs. ekologia, win-win.

No, ale szybko się to nie zmieni.

38 minut temu, Jajcenty napisał:

Zresztą z nadejściem pojazdów autonomicznych aktualny model transportu mocno się zdezaktualizuje

Nie jestem przekonany. Za dużo niewiadomych. Znowu, dla mnie car-sharing jest trochę naciągany, już kiedyś to opisywałem. To samo co z najmem, czyli: dostępność aut i czas oczekiwania na odpowiednie (np. liczba miejsc) i ich stan. Niepewność. Do tego przy podróżach miedzymiastowo/urlopowych, w czym niby auta autonomiczne pomogą (w sprawie ekologii)? EDIT: Do tego jeszcze się zastanawiaj za każdym razem zanim czegoś dotkniesz czy ktoś się tam wcześniej nie zeszczał, albo nie miał grzyba. O roznoszeniu zarazków czy smrodzie nie wspomnę. Car-sharing sucks Panowie. /EDIT

Edited by radar

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, radar napisał:

Ach, no to już takie trochę wnikanie w nieistotne szczegóły.

raczej to istotne jak przy kupnie dealer mówi że wozidło pali 2-3L/100 km, a okazuje się że w mieście pali 4-5L, a na autostradzie 7 czy 8.

8 minut temu, radar napisał:

Ale on pali cały rok. Ja tylko w drodze nad Bałtyk.

ale to tylko wynika z tego że rzadko nad Bałtyk jeździsz, a nie  z tego że twoja hybryda potrafi nie palić po przekroczeniu tych teoretycznych 60km.

18 minut temu, radar napisał:

Przymus i kara. Zmieńcie za karę na elektryki, bo ekologiczne, ale stójcie potem godzine przy ładowarce, też za karę.

ale ty przecież też tą karę chcesz sobie wymierzać, tylko że częściej bo mniejsze baterie :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko zależy od założeń użytkownika. Większość dojazdów w tym głównie do pracy i z powrotem mieści się w granicach zasięgu, a nawet można liczyć w jedną stronę, bo elektryka zawsze można trochę doładować w międzyczasie. Na wakacje można wynająć normalny samochód spalinowy, a na co dzień mieć elektryka. Trend na świecie jest taki, że w miastach młodzi rzadziej decydują się na samochody przy najmniej do czasu, kiedy dorobią się dzieci. W nowoczesnym mieście samochód to głównie problemy z parkingiem, z przeglądami i dodatkowe koszty.

Bez przesady z tym wymianami w nieużywanym silniku. Chyba, że silnik chodzi non stop albo bardzo często (na małym obciążeniu, na przykład doładowuje). Jak często silnik pracuje w hybrydach? Sam naprawiam własne pojazdy w miarę swoich możliwości, szczególnie przy moto robię praktycznie wszystko sam. W nieużywanym silniku praktycznie tylko olej się degraduje w przewidywalnym horyzoncie. Benzyna ma także termin przydatności około 3-6 miesięcy, więc warto ją przepalić. Silnik spalinowy warto uruchomić raz na jakiś czas, powiedzmy dwa tygodnie, żeby trochę popracował, usunął wilgoć i tak dalej.

Jak to jest z wymianami oleju w hybrydach? Ogólne zalecenia są takie, że co 15k km albo raz na rok. Przy czym mechanicy mówią, że olej traci właściwości po około 20k km, więc można trochę odłożyć w czasie. Co do ograniczenia 12 miesięcy, to nie mam danych. Na pewno olej traci właściwości z czasem, ale można trochę odłożyć zmianę szczególnie jak się nie robi wysokich przebiegów. Są podobno oleje o wydłużonym czasie przydatności 30k km, ale nie miałem okazji zastosować.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, cyjanobakteria napisał:

W nowoczesnym mieście samochód to głównie problemy z parkingiem, z przeglądami i dodatkowe koszty.

Na wsi jest niewiele lepiej. abonamenty i usługi najmu to chyba najlepsza opcja, tylko że droga(puki co). Ale z tego co widzę jak kogoś stać to z chęcią korzysta(szczególnie lekarze i prawnicy u mnie w mieście). raz albo nawet 2 razy w roku zmiana samochodu, nie na lepszy, po prostu na inny bo się znudziło. zero dbania o ubezpieczenia,polisy,kradzieże,wartość rynkową,naprawy,samochód zastępczy. Wsiadasz i jedziesz a jak nie jedzie to dzwonisz i za 1h jedziesz innym.

22 minuty temu, cyjanobakteria napisał:

Bez przesady z tym wymianami w nieużywanym silniku.

mając do wyboru samochód który stał na parkingu 3 lata i samochód który jeździł te 3 lata zdecydowanie wybrał bym 2 opcję. Korozja żre czy się stoi czy jedzie, guma twardnieje i pęka tak samo, wszelkie tworzywa sztuczne również. Silnik to nie monolit, kęs stali czy aluminium. masa gumowych rurek, plastikowych elementów,uszczelek, smarów w łożyskach, taki nieużywany silnik pojedzie, ale to już będzie tylko dobrze wyglądający staruszek :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Paleoceńsko-Eoceńskie Maksimum Termiczne (PETM) jest uznawane za okres, który pod względem emisji węgla do atmosfery jest najbliższy czasom współczesnym. Już przed PETM klimat Ziemi był znacznie cieplejszy niż obecnie. W wyniku masowego wulkanizmu w okresie PETM średnie temperatury na Ziemi wzrosły o kolejnych 5–8 stopni Celsjusza. Jednak najnowsze badania pokazują, że natura nawet nie zbliża się do tego, co robimy obecnie. Okazuje się, że ludzie wprowadzają do atmosfery węgiel w tempie 3 do 8 razy szybszym, niż działo się to w PETM.
      Wysokie stężenie węgla w atmosferze w czasie PETM spowodowało, że oceany wchłonęły olbrzymie ilości tego pierwiastka, co zapoczątkowało reakcję chemiczną prowadzącą do znacznego zakwaszenia wody i wyginięcia wielu zwierząt morskich.
      Obecnie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, skąd nagle uwolniły się olbrzymie ilości węgla, które doprowadziły do PETM. Jedne hipotezy mówią o masywnym wulkanizmie, inne o rozpuszczeniu się klatratów metanu zalegających na dnie morskim, jeszcze inne nie wykluczają uderzenia komety.
      Badania przeprowadzone właśnie przez należące do Columbia University Lamont-Doherty Earth Observatory wzmacniają hipotezie o masowym wulkanizmie i dostarczają bardziej precyzyjnych danych na temat ilości emitowanego węgla.
      Chcemy zrozumieć, jak cały system ziemski zareaguje na obecną szybką emisję CO2. PETM nie jest przykładem idealnym, ale jest najlepszym, jaki mamy. Dzisiaj emisja jest znacznie szybsza, mówi główna autorka badań, Laura Hayes.
      Dotychczasowe badania PETM opierały się na nielicznych danych pozyskanych z oceanów, które następnie poddawano modelowaniu komputerowemu.
      Autorzy najnowszych badań podeszli do nich nieco inaczej. Hodowali oni otwornice w morskiej wodzie, której skład dobrali tak, by przypominał wodę z czasów PETM. Odnotowywali, jak w czasie wzrostu otwornice absorbowały do muszli bor. Następnie porównali tak uzyskane dane z danymi na temat boru w muszlach skamieniałych otwornic, znalezionych na dnie Pacyfiku i Atlantyku. To pozwoliło im na zidentyfikowanie specyficznych sygnatur izotopów węgla związanych z ich pochodzeniem.
      Tak przeprowadzone badania wykazały, że w czasie PETM źródłem większości węgla w oceanach była aktywność wulkaniczna. Prawdopodobnie centrum tej aktywności stanowiły okolice obecnej Islandii. W tym czasie na północnym Atlantyku powstała duża prowincja magmatyczna NAIP.
      Jak wiemy z wcześniejszych badań, na przestrzeni co najmniej 4–5 tysięcy lat wulkany intensywnie wyrzucały węgiel do atmosfery. Autorzy najnowszych badań obliczyli, że w tym czasie do oceanów przedostało się nawet 14,9 biliarda ton węgla, czyli o 2/3 więcej, niż było go wcześniej.
      Obecnie oceany również pochłaniają coraz więcej węgla, a dowody wskazują, że dzieje się to znacznie szybciej niż poprzednio. Poziom dwutlenku węgla w atmosferze wzrósł z 280 ppm w epoce przedprzemysłowej do 415 obecnie. Byłby jeszcze wyższy, gdyby węgiel nie był wchłaniany przez oceany. Jako, że trafia on do wody, ta staje się coraz bardziej kwaśna, a rosnąca kwasowość wpływa na organizmy żyjące w oceanach.
      Jeśli dodaje się węgla powoli, organizmy żywe mają czas się zaadaptować. Gdy jednak jest to bardzo szybki proces, to pojawia się problem. W przeszłości zwiększanie ilości węgla w oceanach miało niedobre konsekwencje, mówi współautorka badań, Bärbel Hönish. Uczona przypomina, że mimo wolniejszego zakwaszania oceanów w czasie PETM doszło do wymierania wielu gatunków. Teraz dodajemy go do oceanów znacznie szybciej i konsekwencje naszych działań będą prawdopodobnie bardzo poważne.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ósmego lipca poinformowano, że prowincja Siĕm Réab jako pierwsza w Kambodży całkowicie zakazuje zabijania i sprzedaży psiego mięsa. Każdy, kto zostanie przyłapany na sprzedaży psiego mięsa, będzie musiał podpisać zobowiązanie, że więcej tego nie zrobi. Za recydywę przewidziano surowe kary. Za nieprzestrzeganie nowych zapisów grozi od 2 do 5 lat więzienia lub grzywna w wysokości do 50 mln rieli kambodżańskich (12 tys. dol.). Jak podkreślają władze prowincji, zabijanie psów jest niedozwolone, bo są one lojalnymi zwierzętami, zdolnymi do ochrony domów, farm i asystowania wojsku.
      Wg organizacji Four Paws, spożycie psiego mięsa nie jest w Kambodży rozpowszechnione (regularnie jada je mniej niż 12% osób), ale prowincja Siĕm Réab jest kluczowym ośrodkiem handlu i przemytu.
      Tea Kimsoth, dyrektor Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Rybołówstwa Siĕm Réab, powiedział Reuterowi, że do wzrostu popytu na psie mięso w regionie przyczynili się cudzoziemcy. Psie mięso stało się o wiele bardziej popularne po pojawieniu się cudzoziemców, zwłaszcza wśród Koreańczyków. Oni je lubią, przez co restauracje zaczęły je serwować. Teraz wprowadzamy zakaz. Kimsoth dodaje, że jedzenie psów wskazuje na spadek morale i nieposzanowanie wartości, a także grozi rozprzestrzenianiem wścieklizny. Urzędnik wyjaśnił, że o zmianie prawa poinformowano znanych handlarzy mięsem psów z prowincji. Wspomniał, że osoby, które się nie podporządkują, poniosą konsekwencje.
      To nie jest problem wyłącznie Siĕm Réab. Handlarze transportują psy także do Phnom Penh i za granicę. W Kambodży danie z mięsem psa i ryżem kosztuje średnio ok. 5 tys. rieli. Zwykle mięso to jada się do alkoholu. Przeważnie spożywają je mężczyźni, wierząc, że zwiększy ono ich tolerancję na alkohol. Z tego powodu psina stała się popularną przekąską w barach w niektórych częściach Kambodży.
      Four Paws opublikowało w lutym br. raport, w którym stwierdzano, że w sierpniu 2019 r. w Siĕm Réab istniało 21 restauracji aktywnie serwujących psie mięso. Wspominano też o 5 miejscach, gdzie potajemnie przetrzymywano psy i o jednej rzeźni. Osiem restauracji działało w promieniu 5 km od kompleksu Angkor Wat. Organizacja odkryła 110 restauracji podających mięso psów w stolicy (każda serwowała 4-6 psów dziennie, co daje ok. 200 tys. psów rocznie).
      Mamy nadzieję, że Siĕm Réab będzie modelem do naśladowania dla reszty kraju i że w ten sposób uda się ocalić miliony psów - podkreśla dr Katherine Polak, szefowa Four Paws na południowo-wschodnią Azję.
      Wysłaliśmy ekipę, która miała sprawdzić, co się stało w czasie pandemii COVID-19. Okazało się, że w dużej mierze handel się po prostu dostosował - dodaje dr Polak. Four Paws odkryło, że kambodżańskie restauracje zaczęły oferować mięso na wynos [...]. Co jednak bardziej zatrważające, wielu sprzedawców wspominało o wzroście popytu i klienteli; ma to związek z mitycznymi własnościami leczniczymi przypisywanymi temu mięsu.
      Zgodnie z danymi Humane Society International (HSI), rokrocznie na mięso zabija się w Azji ok. 30 mln psów. Dane Four Paws pokazują, na przykład, że w jakimś momencie swojego życia mięso psa jadło 53,6% Kambodżan. Wspominało o tym 72,4% mężczyzn i 34,8% kobiet.
      Warto przypomnieć, że kwietniu Shenzhen zostało pierwszym chińskim miastem, które zakazało jedzenia kotów i psów. Przed paroma dniami indyjski stan Nagaland zakazał z kolei handlu i spożycia psiego mięsa.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osłony przeciwsłoneczne zadebiutowały w samochodach w 1924 roku w fordzie Model T. I od 100 lat praktycznie się nie zmieniły. Z jednej strony pomagają, zapobiegając oślepianiu kierowcy przez słońce, z drugiej zaś strony przeszkadzają, zasłaniając częściowo widok. Rozwiązaniem problemu może być osłona LCD zaprezentowana na targach CES.
      Bosch Virtual Visor to dzieło inżyniera Ryana Todda. Codziennie rano jedzie on na wschód, a z pracy wraca na zachód, zatem podczas każdej podróży słońce świeci mu prosto w twarz. Gdy podczas takiej podróży zastanawiał się nad kupnem nowego telewizora, uświadomił sobie, że o ile OLED generuje światło, to LCD światło blokuje. Pomyślał, że przydałoby się mieć w samochodzie LCD, który blokowałby oślepiające światło słońca. Trzy lata później Bosch zaprezentował panel LCD, który osłania oczy kierowcy przed słońcem i nie ogranicza przy tym widoczności.
      Nowatorska osłona przeciwsłoneczna to wyświetlacz LCD z wzorem w kształcie plastra miodu połączony z kamerą zwróconą w stronę kierowcy oraz elektronicznym modułem sterującym (ECU), na którym działa algorytm sztucznej inteligencji. Kamera filmuje twarz kierowcy, a obraz jest przesyłany do ECU. Tam algorytm rozpoznaje pozycję oczu, nosa, ust i czoła oraz bada rozkład cieni na twarzy. W ten sposób określa pozycję słońca w stosunku do głowy kierowcy. Jest więc w stanie określić, skąd słońce wpada do samochodu, niezależnie od kierunku jazdy. Na tej podstawie ECU odpowiednio ustawia osłonę przeciwsłoneczną i przyciemnia tylko taki jej fragment, by światło nie raziło kierowcy.
      Zastosowany algorytm świetnie sobie radzi z zadaniem i chroni kierowcę przed oślepieniem, a jednocześnie pozostawia 90% pola widzenia wolnym od zakłóceń. Całość pracuje w czasie rzeczywistym. Kierowca nie musi więc bez przerwy przesuwać osłony czy ruszać głową, by uniknąć oślepiania przez słońce.
      Dodatkową zaletą całego systemu jest fakt, że można go podłączyć do elementów już stosowanych w samochodach luksusowych. Na przykład w Cadillacu CT6 obserwująca kierowcę kamera wspomaga pracę półautonomicznego systemu sterowania. W takim przypadku wystarczy do oprogramowania dopisać odpowiedni kod, a w samochodzie zainstalować sam panel LCD.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańscy urzędnicy zastanawiają się, czy wszcząć formalne dochodzenie w sprawie... samodzielnie przyspieszających samochodów Tesli. Do Narodowej Administracji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) wpłynął wniosek o przyjrzenie się 500 000 pojazdów tej marki.
      Autorzy dokumentu proszą o zbadanie Model S z lat 2012–2019, Model X z lat 2016–2019 oraz Model 3 z lat 2018–2019. Powołują się przy tym na 127 skarg dotyczących 123 pojazdów, jakie wpłynęły do NHTSA. Nagłe niespodziewane przyspieszenia miały przyczynić się do 110 wypadków, w których rannych zostały 52 osoby.
      W wielu takich doniesieniach jest mowa o tym, że samochód nagle przyspieszał, gdy użytkownik próbował zaparkować w garażu lub na jezdni. W jednym przypadku właściciel Model S 85D z 2015 roku donosi, że wysiadł z samochodu, zamknął go, gdy nagle pojazd przyspieszył i uderzył w zaparkowany przed nim samochód. Z kolei kierowca z Pennsylwanii skarży się, że parkował pod szkołą, kiedy pojazd zaczął szybciej jechać, przejechał przez krawężnik i zatrzymał się na łańcuchu. Właścicielka tesli z Massachusetts opisuje, jak zbliżała się do swojego garażu, a samochód przyspieszył, przejechał przez zamknięte drzwi i zatrzymał sie na ścianie.
      To nie jedyne skargi na pojazdy Tesli. W maju ubiegłego roku Tesla wydała poprawkę do oprogramowania zarządzajęcego akumulatorami, gdyż w wyniku błędu istniało ryzyko ich pożaru. We wrześniu właściciele 2000 takich pojazdów złożyli wniosek, by Tesla wymieniła samochody, a nie ograniczała się do poprawki w oprogramowaniu. NHTSA wciąż rozważa ten wniosek. Ponadto w ubiegłym tygodniu NHTSA poinformowała, że prowdzi śledztwo w sprawie wypadku z 29 grudnia, kiedy to tesla wjechała w zaparkowany wóz strażacki. Śmierć poniósł pasażer samochodu.  To 14. śledztwo prowadzone w ramach specjalnego programu NHTSA powołanego do badania wypadków mających miejsce, gdy włączony jest Autopilot lub inny zaawansowany mechanizm wspomagający kierowcę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W miesiącach poprzedzających wejście w życie zakazu wspinaczki na Uluru, święte miejsce aborygenów, turyści masowo podejmują próby zdobycia tej formacji skalnej. W mediach społecznościowych krążą zdjęcia, na których na zboczu widać długie kolejki. Niektórzy komentatorzy porównują to do sytuacji panującej na Mount Everest.
      Aborygeni (Anangu) od dawna proszą turystów, by zaniechali wspinaczki; u podnóża Uluru znajdują się nawet specjalne znaki.
      W listopadzie 2017 r. rada Parku Narodowego Uluru–Kata Tjuta jednomyślnie przegłosowała wprowadzenie zakazu wspinaczki. Zacznie on obowiązywać w październiku.
      Glenn Minett, który w tym tygodniu sfotografował tłumy na Uluru, mówi, że pobliski kemping dosłownie pęka w szwach, a ludzie obozują nawet na postojach dla ciężarówek i nielegalnie wchodzą na czyjeś ziemie. Gdy ktoś potknie się w czasie wspinaczki, obsuwa się na głowy ludzi idących niżej.
      Anangu podkreślają, że w zakazie chodzi nie tylko o to, że Uluru jest dla nich miejscem świętym. Czują oni także kulturową odpowiedzialność za dużą liczbę zgonów i wypadków zdarzających się w czasie wspinaczki. Od lat 50. XX w. potwierdzono bowiem aż 37 zgonów. Ostatnią ofiarą Uluru był 76-letni Japończyk, który zabił się w lipcu zeszłego roku.
      Wiele wskazuje na to, że napływ turystów nie jest wyłącznie efektem zbliżającego się terminu wejścia zakazu w życie. Od kwietnia wprowadzono bezpośrednie loty z Darwin i Adelajdy do Portu lotniczego Ayers Rock, co niewątpliwie ułatwia ludziom podróż.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...