Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Międzynarodowy zespół naukowy pracujący pod kierunkiem profesor Jane Greaves z Cardiff University poinformował o odkryciu fosforowodoru w chmurach na Wenus. Na Ziemi fosforowodór powstaje w wyniku procesów przemysłowych lub jest wytwarzany przez mikroorganizmy beztlenowe.

Naukowcy od dziesięcioleci spekulują, że w wysokich partiach chmur na Wenus mogą znajdować się mikroorganizmy. Byłyby wysoko nad niegościnną powierzchnią planety. Musiałyby jednak przetrwać w środowisku o wysokiej kwasowości. Odkrycie fosforowodoru może wskazywać, że w atmosferze Wenus rzeczywiście istnieje życie. Szczegóły odkrycia opisano w Nature Astronomy.

Sensacyjnego odkrycia dokonano za pomocą James Clark Maxwell Telescope (JCMT) na Hawajach. Następnie naukowcy otrzymali dostęp do 45 teleskopów pracujących w ramach ALMA (Atacama Large Milimeter/submilimeter Array). W obu przypadkach Wenus obserwowano w długości fali większej niż 1 mm. To daleko poza zakresem, który wykrywa ludzkie oko.

To był eksperyment wykonany z czystej ciekawości. Postanowiliśmy wykorzystać potężną technologię, w którą wyposażony jest JCMT, by wyobrazić sobie możliwości przyszłych instrumentów. Stwierdziłam, że wykluczymy pewne ekstremalne scenariusze, jak np. obecność licznych mikroorganizmów w chmurach. Gdy wykryliśmy pierwsze ślady fosforowodoru w spektrum Wenus, byłam w szoku, mówi profesor Greaves.

Naukowcy postanowili zweryfikować swoje spostrzeżenie. Dlatego wystarali się o 3 godziny czasu pracy ze znacznie bardziej czułym ALMA. Obróbka uzyskanych danych zajęła im pełne 6 miesięcy. W końcu okazało się, że i ALMA widzi ślady fosforowodoru. Udało nam się przeprowadzić obserwacje, gdy Wenus była pod dobrym dla ALMA kątem względem Ziemi. Obróbka danych nie była łatwa, gdyż ALMA nie jest zwykle wykorzystywana do poszukiwania subtelnych sygnałów w bardzo jasnym obiektach, jakim jest Wenus, mówi doktor Anita Richards z UK ALMA Regional Centre.

Oba instrumenty pokazały to samo, słaby sygnał absorpcji w spektrum typowym dla fosforowodoru, gdy molekuły są od spodu podświetlane przez cieplejsze chmury, dodaje profesor Greaves.

Obliczeniami koncentracji fosforowodoru w atmosferze Wenus zajął się profesor Hidao Sagawa z Uniwersytetu Kyoto Sangyo. Okazuje się, że na każdy miliard molekuł zaledwie 20 to molekuły fosforowodoru.

Przeprowadzono też obliczenia, które miałyby wykazać, czy na Wenus fosforowodór może powstawać w sposób naturalny bez udziału organizmów żywych. To było trudne zadanie, gdyż jedyne informacje na temat fosforu na Wenus pochodzą z radzieckiego lądownika Vega 2, który dotarł na powierzchnię Wenus w 1985 roku. Szacunkami dotyczącymi źródeł fosforowodoru zajął się zespół pod kierownictwem doktora Williama Bainsa z MIT. Naukowcy stwierdzili, że fosforowodór mógłby pochodzić z wulkanów, uderzeń piorunów, czy z oddziaływania promieniowania słonecznego z powierzchnią Wenus, jednak w ten sposób nie powstałoby więcej niż 1/10000 obserwowanej ilości tej molekuły.

Z kolei, jak obliczył doktor Paul Rimmer z Cambridge University, ziemskie mikroorganizmy, by wyprodukować tyle fosforowodoru, ile zaobserwowano w atmosferze Wenus, musiałyby pracować z zaledwie 10% swojej maksymalnej wydajności. Na Ziemi mikroorganizmy absorbują minerały zawierające fosfór, dodają do niego wodór i wydzielają fosforowodór. Nie wiadomo, dlaczego to robią, gdyż zużywają przy tym energię. Być może fosforowodór jest tu produktem ubocznym innego procesu, a może służy do odstraszania konkurencji.

Tak czy inaczej musimy brać pod uwagę, że jeśli jakieś mikroorganizmy istnieją na Wenus, to prawdopodobnie bardzo się one różną od ziemskich mikroorganizmów. Tutaj rodzi się pytanie, jak takie organizmy mogłyby przetrwać. Na Ziemi niektóre mikroorganizmy radzą sobie nawet z 5-procentowym zakwaszeniem środowiska. Jednak na Wenus jest zupełnie inaczej. Co prawda w wysokich partiach chmur panują tam temperatury do 30 stopni Celsjusza, ale chmury te w około 90% składają się z kwasu siarkowego.

Profesor Sara Seager i doktor Janusz Petkowski z MIT badają obecnie, czy mikroorganizmy mogą w jakiś sposób ochronić się przed działaniem kwasu przebywając w kroplach tworzących chmury.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ilość też jest ważna. Sam PH3 da się wyjaśnić bez życia. Ale z ilością mają problem.
I teraz dwie możliwości.
1. Zmiany klimatyczne na Wenus zachodziły wolno - jest możliwość że powolny proces umożliwił ewolucji powstanie organizmów które mogą w tej atmosferze sobie radzić. Chodzi oczywiście o poziom bakterii, może tylko odrobinę większych stworzeń.

2. Jednak słabo znamy wszystkie możliwości jakie dają inne planety. Nawet na Ziemi nie rozumiemy wszystkiego. Tym więcej możemy nie rozumieć z tego co się dzieje na planetach na których nie byliśmy. Może to jednak być jakiś proces bez udziału życia.

Ja od dawna uważam że proste formy życia są powszechne na różnych planetach gdzie występują ekosystemy z temperaturą rzędu 0 do 80C. Być może jest to nawet trochę większy zakres temperatur.
A jeśli warunki utrzymują się miliony lat to powstają także bardziej skomplikowane formy życia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, thikim napisał:

Ja od dawna uważam że proste formy życia są powszechne na różnych planetach gdzie występują ekosystemy z temperaturą rzędu 0 do 80C

Ja bym ten zakres mocno rozszerzył w obie strony. Nawet w temperaturze kilkuset SC prędzej czy później powstanie jakaś organiczna molekuła która będzie potrafiła się replikować. Kwestia czasu i stabilnych warunków

Share this post


Link to post
Share on other sites

Organiczne związki słabo wytrzymują wyższe temperatury. Bardzo wiele - w tym białka -tracą właściwości szybko ze wzrostem.
Zapłon węgla np.to już 250C. Do tego stan skupienia wody.

Więc ja jestem raczej pesymistą jeśli chodzi o >100C. Nie wykluczam. Ale uważam że życie sobie raczej poczeka na <100.

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, thikim napisał:

Organiczne związki słabo wytrzymują wyższe temperatury. Bardzo wiele - w tym białka -tracą właściwości szybko ze wzrostem.
Zapłon węgla np.to już 250C. Do tego stan skupienia wody.

Więc ja jestem raczej pesymistą jeśli chodzi o >100C. Nie wykluczam. Ale uważam że życie sobie raczej poczeka na <100.

Bardziej myślałem o środowiskach bez wolnego tlenu i bez wody. Pochodne węglowodorów, jakieś oleiste mazidła rodem z piekła wytrzymają nawet kilkaset stopni a potrafią tworzyć bardzo złożone łańcuchy.

 

1 minutę temu, tempik napisał:

Ale uważam że życie sobie raczej poczeka na <100

To tak jakby ryż sobie czekał aż na pustyni będzie mokro :) tymczasem od milionów lat kaktusy władają pustyniami i śmieją się z tego czyhającego ryżu :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakiekolwiek związki chemiczne - prędzej czy później rozpadają się albo topią albo utleniają. Wszystko na skutek wzrostu temperatury.

Żaden z tych procesów nie sprzyja skomplikowanym związkom.
Jest po prostu pewne optimum temperaturowe gdzie chemia tworzy duże ilości różnorodnych związków. Poniżej związki mało reagują, powyżej to co napisałem wcześniej.
Zapewne chemik powinien się jakiś wypowiedzieć ale wielu związkom pomaga woda w postaci ciekłej poprzez rozpuszczanie i podział cząsteczek na jony. A to generalnie jest te 0 do 100C. 
Więc nie stawiając jakiejś konkretnej górnej granicy byłbym jednak ostrożny z tymi kilkuset stopniami. Zwłaszcza że DNA także jest wrażliwe na tego typu temperatury.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, thikim napisał:

Więc ja jestem raczej pesymistą jeśli chodzi o >100C. Nie wykluczam. Ale uważam że życie sobie raczej poczeka na <100.

Nie czekając  na Twój optymizm,  tu na Ziemi Pyrolobus fumarii, rośnie w temperaturze powyżej 113°C, a szczep archeona roboczo nazwany 121 żyje właśnie w 121st.C. I nie chodzi tu o formę przetrwalnikową.

8 godzin temu, thikim napisał:

Zwłaszcza że DNA także jest wrażliwe na tego typu temperatury.

Na razie wiadomo, że hipertermofile w RNA  mają więcej cytozyny i guaniny, a  DNA stabilizują przez wprowadzeniu dodatkowych superskrętów oraz obecność difosfoinozytolu potasu i difosfoglicerynianu potasu.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szanse to wciąż bardzo mocne 0. Mikroorganizmy wciąż są cięższe od powietrza i nie mają szans utrzymać się na wysokości gdzie panuje niska temperatura, każdy w końcu by opadł i się ugotował.
Jeszcze większą problemem jest atmosfera, ten dwutlenek węgla jest w stanie superkrytycznym i penetruje wnętrze planety w taki sam sposób jak woda na ziemi. Może też to jest źródło tego fosfowodoru - jest wypłukiwany z wnętrza.

Życie na Wenus musiałoby wykorzystywać zupełnie nową chemię spoza typowego spektrum  - znamy jakieś polimery które mogłyby pełnić rolę analogiczną do białek i dna w takiej temperaturze i wszechobecnej kąpieli rozpuszczalnika?

W dniu 15.09.2020 o 12:18, thikim napisał:

Ja od dawna uważam że proste formy życia są powszechne na różnych planetach gdzie występują ekosystemy z temperaturą rzędu 0 do 80C.

Nie mamy żadnej statystyki. Warunki do powstania życia mogły być całkowicie unikalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, peceed napisał:

Szanse to wciąż bardzo mocne 0. Mikroorganizmy wciąż są cięższe od powietrza i nie mają szans utrzymać się na wysokości gdzie panuje niska temperatura, każdy w końcu by opadł i się ugotował.

Niekoniecznie, jeśli na Ziemi chmury nie spadają nam na głowę to tym bardziej bakterie ważące mniej od skondensowanej pary by nie spadły. Do tego atmosfera jest gęsta jak zupa, mogą w niej być warstwy które nigdy się nie mieszają ze sobą i ponad chmurami siarkowymi może być bardzo przyjemnie jeśli ktoś toleruje ekstremalne kąpiele słoneczne.

Tak czy inaczej w naszej stratoswerze na wysokości 40km znaleziono mikroorganizmy które sobie tam żyją, jest im tam tak dobrze że nie migrują na powierzchnię Ziemi, czy na niższe wysokości :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, peceed napisał:

Może też to jest źródło tego fosfowodoru - jest wypłukiwany z wnętrza.

Chemicy wespól w zespół z geologami wyeliminowali taką możliwość. Zdradż podstawy do takiego przypuszczenia, rozwiej nadzieje...

9 godzin temu, peceed napisał:

Życie na Wenus musiałoby wykorzystywać zupełnie nową chemię spoza typowego spektrum  - znamy jakieś polimery które mogłyby pełnić rolę analogiczną do białek i dna w takiej temperaturze i wszechobecnej kąpieli rozpuszczalnika?

Hasło "Życie na Wenus" takie medialne jest, ale to odkrycie dopuszcza życie w formie białka  tylko we fragmencie tamtejszej atmosfery,... bez kombinowania z pierwiastkami innymi niż węgiel.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 14.09.2020 o 22:06, KopalniaWiedzy.pl napisał:

fosfór, dodają do niego wodór i wydzielają fosforowodór.

Prawdziwy polski fan "'Allo 'Allo!"  powienien raczej napisać: "fósfór, dódają dó niegó wódór i wydzielają fósfórówodór" ;)

3 godziny temu, tempik napisał:

Tak czy inaczej w naszej stratoswferze na wysokości 40km znaleziono mikroorganizmy które sobie tam żyją, jest im tam tak dobrze że nie migrują na powierzchnię Ziemi, czy na niższe wysokości :)

Ciekawa sprawa. Muszą się dzielić szybciej niż półokres trwania zawiesin o ich rozmiarze. Gdybym miał w ciemno ustalać zasadę działania to bym uznał, że korzystają z fotosyntezy, przyswajają azot atmosferyczny i "polują" na ziarenka pyłu wulkanicznego, ale pewnie jest cała masa innych aerozoli z "metalami rzadkimi".

A potem za 1000 lat się okaże, że to przecież oczywiste, że życie najczęściej powstaje w atmosferze ;)

 

3 godziny temu, tempik napisał:

Do tego atmosfera jest gęsta jak zupa

Na wysokości o tej temperaturze?  To raczej odpowiednik stratosfery.

Share this post


Link to post
Share on other sites

do skasowania (pochopnie coś napisałem)

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
Thunderf00t opublikował wczoraj video na ten temat. Jak zwykle trochę się nabija, ale porusza problem braku wody i wodoru w atmosferze Wenus.
 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kontynuacja z 15 października, np. wiadomo że w atmosferze jest tam sporo kwasu fosforowego, który termicznie się rozpada do szukanego fosfowodoru (28:26)

4H3PO3 -> 3H3PO4 + PH3

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciągle szukam, ale nie mogę znaleźć odpowiedniego odcinka Star Trek... Bywa. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Prowadzone w czasie zimnej wojny testy broni jądrowej zmieniały wzorce opadów w miejscach oddalonych o tysiące kilometrów od miejsc detonacji, wynika z najnowszych badań. Naukowcy z University of Reading badali, w jaki sposób ładunki elektryczne pochodzące z promieniowania uwolnionego w czasie detonacji jądrowych, wpłynęły na formowanie się chmur deszczowych.
      Na łamach Physical Review Letters ukazał się właśnie artykuł, w którym czytamy: uważa się, że na opady deszczu ma wpływ ładunek elektryczny kropli, który jest związany z cyrkulacją powietrza przechodzącego przez chmury. Przetestowaliśmy tę hipotezę badając obieg powietrza w czasie sztucznie podniesionej radioaktywności. Naukowcy wykorzystali dane z lat 1962–1964 zebrane przez stację badawczą w Szkocji. Porównali dni o niskim oraz wysokim naładowaniu atmosfery, ładunkami elektrycznymi generowanymi w wyniku podwyższonej radioaktywności po testach jądrowych. Odkryli, że w okresach wyższej radioaktywności chmury były wyraźnie grubsze i spadało o 24% więcej deszczu.
      Już w przeszłości naukowcy badający wzorce radioaktywności z czasów Zimnej Wojny dowiadywali się nowych rzeczy o globalnej cyrkulacji powietrza. My wykorzystaliśmy te dane do zbadania wpływu radioaktywności na opady, mówi główny autor badań, profesor Giles Harrison.
      Badanie związków ładunku elektrycznego z opadami deszczu w warunkach naturalnych jest bardzo trudne. Tym razem z pomocą przyszły polityka i wyścig zbrojeń. Porównując informacje o testach nuklearnych z danymi pogodowymi uczeni mogli sprawdzić, jak wpłynęły one na wzorce opadów.
      Mimo, że testy takie były prowadzone w odległych regionach, opad radioaktywny rozprzestrzeniał się szeroko w atmosferze. Promieniowanie jonizuje zaś powietrze, przez co dochodzi do uwolnienia ładunków elektrycznych. Uczeni wzięli więc pod lupę dane z dwóch dobrze wyposażonych stacji Met Office, jednej z Kew w pobliżu Londynu, i drugiej położonej na Szetlandach. Jako, że Szetlandy położone są daleko od lądu, wpływ innych źródeł antropogenicznych zanieczyszczeń jest tam stosunkowo niewielki. Łatwiej więc wyodrębnić wpływ promieniowania jonizującego na chmury.
      Jako, że pomiary ładunków elektrycznych w atmosferze najłatwiej jest wykonać w pogodne dni, naukowcy wykorzystali dane ze stacji w Kew do uzyskania informacji dla 150 dni w czasie których nad Szetlandami było pochmurnie. Okazało się, że w dniach, gdy atmosfera była bardziej naelektryzowana w wyniku testów broni jądrowej, pokrywa chmur nad Szetlandami była grubsza i padało więcej deszczu.
      Badania takie będą pomocne nie tylko w przewidywaniu pogody, ale mogą również przydać się podczas badań i projektów związanych z geoinżynierią. Dzięki nim możliwe będzie bowiem wpływanie na deszcz, zapobieganie poważnym suszom czy powodziom, bez potrzeby używania środków chemicznych do zasiewania bądź rozpraszania chmur. Profesor Harrison jest też głównym badaczem w prowadzonym przez Zjednoczone Emiraty Arabskie projekcie Rain Enhacement Science, w ramach którego bada wpływ ładunków elektrycznych generowanych przez pustynne pyły na opady nad ZEA.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA wybrała cztery propozycje przyszłych misji badających Układ Słoneczny w ramach Discovery Program. Wszystkie cztery propozycje mają za cel zbadanie obszarów, które nie są obecnie badane przez NASA i nie zostały ostatnio wybrane do badań. O tym, która z misji zostanie zrealizowana, dowiemy się w przyszłym roku.
      Teraz zespoły, które zaproponowały każdą z wybranych misji, otrzymają po 3 miliony dolarów. Pieniądze te zostaną przeznaczone na dalsze prace koncepcyjne. Mają one zostać zakończone w ciągu 9 miesięcy, a po analizie dokumentów NASA wybierze 2 misje do ostatniego etapu konkursu.
      Jedną z wybranych właśnie misji jest DAVINCI+ (Deep Atmosphere Venus Investigation of Noble gases, Chemisty, and Imaging Plus). Jej pomysłodawcy, pracujący pod kierunkiem Jamesa Garvina z Goddard Space Flight Center proponują szczegółowe przeanalizowanie atmosfery Wenus, w celu zrozumienia jej tworzenia się, ewolucji i sprawdzenia, czy na Wenus był kiedykolwiek ocean. W ramach misji na Wenus miałby trafić pojazd, który przeleci przez atmosferę planety i dotrze aż do jej powierzchni. Ostatnia zorganizowana przez NASA misja na Wenum miała miejsce w 1978 roku.
      Z kolei Alfred McEwen z University of Arizona i współpracujący z nim naukowcy proponują IVO (Io Volcano Observer), czyli wysłanie pojazdu na księżyc Jowisza Io. Celem byłoby zbadanie, w jaki sposób siły pływowe kształtują ciała planetarne. IVO sprawdzi w jaki sposób magma jest generowana na Io i jak jest zeń wyrzucana.
      Trzecia propozycja – TRIDENT – zakłada zbadanie unikatowego, wysoce aktywnego lodowego księżyca Neptuna, Trytona. Dzięki misji Voyager 2 wiemy, że Tryton przechodzi aktywne procesy zmieniające jego powierzchnię. Ma 2. najmłodszą powierzchnię w Układzie Słonecznym. Niewykluczone, że dochodzi na nim do erupcji, być może posiada atmosferę. Na Trytonie mogą panować warunki umożliwiające istnienie tam życia. Podczas jednokrotnego przelotu misja TRIDENT ma stworzyć mapę Trytona, zbadać aktywność na powierzchni i określić, czy pod lodem może istnieć ocean. Głównym naukowcem tej propozycji jest Louis Prockter z Lunar and Planetary Institute.
      Ostatnia z proponowanych misji, VERITAS (Venus Emissivity, Radio Science, InSAR, Topography, and Spectroscopy) miałaby określić historię geologiczną Wenus oraz dać odpowiedź na pytanie, dlaczego Wenus rozwinęła się tak bardzo inaczej od Ziemi. VERITAS okrążałaby planetę po orbicie i badała ją za pomocą radaru. Zyskalibyśmy trójwymiarową mapę niemal całej powierzchni Wenus oraz potwierdzenie, czy wciąż dochodzi tam do procesów tektonicznych. Ponadto zarejestrowałaby promieniowanie podczerwone z Wenus. Główną autorką pomysłu tej misji jest Suzanne Smrekar z Jet Propulsion Laboratory.
      W ramach Discovery Program, który prowadzony jest od 1992 roku, NASA zachęca specjalistów do opracowywania koncepcji badań planetarnych. Z napływających propozycji wybierane są te najciekawsze, a NASA finansuje dalsze prace nad rozwojem pomysłu. W końcu do realizacji wybierana jest jedna z koncepcji.
      Dotychczas w ramach Discovery Program zrealizowano 11 misji, w tym misję Teleskopu Kosmicznego Keplera, który odkrył tysiące planet pozaziemskich, misję Dawn, w ramach którego sonda odwiedziła Ceres i Vestę, czy misję Mars Pathfinder, pierwszą w historii udaną misję łazika marsjańskiego. Obecnie prowadzone misje to Lunar Reconnaissance Orbiter oraz InSight. A misje, które mają zostać zrealizowane w najbliższych 4 latach to Lucy (badanie głównego pasa asteroid i sześciu Trojańczków), Psyche (misja do asteroidy 16 Psyche) oraz Megane (współudział NASA w japońskiej misji badającej skład Fobosa).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jeszcze w bieżącym roku na Ziemię może spaść radziecki próbnik, który miał dolecieć na Wenus. Pojazd Kosmos 482 został wystrzelony 31 marca 1972 roku. Jednak coś poszło nie tak i spora część próbnika pozostała na orbicie naszej planety. Teraz eksperci ostrzegają, że wkrótce może ona spaść na Ziemię, być może nawet w tym roku.
      Kosmos 482 był bliźniaczym pojazdem sondy Wenera 8, która w lipcu 1972 roku jako drugi pojazd w historii wylądowała na powierzchni Wenus. Pracowała tam przez 50 minut i 11 sekund zanim zamilkła, zniszczona zapewne przez wysoką temperaturę panującą na powierzchni planety. Pierwszym była, również radziecka, Wenera 7, która z Wenus nadawała przez kilka minut.
      Tymczasem Kosmos 482 pozostała na orbicie Ziemi. Niektóre jej fragmenty dość szybko spadły na Ziemię, inne wciąż latają nad naszymi głowami. Problemem jest to, że część, która ma spaść na Błękitną Planetę waży 495 kilogramów i jest wyposażona w osłony termiczne. Bez problemu przetrwa wejście w atmosferę, mówi obserwator satelitów, Thomas Dorman. Byłoby zabawnie, gdybyśmy zobaczyli, jak spada i nagle rozwijają się spadochrony. Jednak jestem pewien, że baterie, które miały uruchomić ładunki wybuchowe odpalające spadochrony od dawna już nie mają energii, dodaje.
      Na widowiskowy upadek pozostałości Kosmos 482 czeka wiele osób na całym świecie. Chcą prowadzić obserwacje i robić zdjęcia. Spekulują, w jakim stanie jest ten akurat fragment sondy. Próbują też przewidzieć, kiedy dojdzie do upadku. Tutaj jednak wiele zależy od tego, jak fragment będzie się rozpadał, jak będzie nań oddziaływało Słońce. Prawdopodobnie jednak Kosmos 482 trafi na Ziemię pomiędzy końcem bieżącego, a połową przyszłego roku.
      Obecnie obserwowany fragment znajduje się na orbicie, której najdalszy punkt od Ziemi wynosi 2735 kilometrów, a najbliższy – zaledwie 200 km. Próba badania i zrozumienia Kosmos 482 jest jak obserwowanie wraku statku, który porusza się z prędkością około 11 000 kilometrów na godzinę, w ciągle zmieniających się warunkach oświetleniowych, z odległości setek kilometrów i to w sytuacji, gdy dobrze widać go tylko przez kilka sekund kilka razy w roku, stwierdza Dorman.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      We krwi osób ze schizofrenią występuje materiał genetyczny większej liczby typów mikroorganizmów.
      Naukowcy z Uniwersytetu Stanowego Oregonu podkreślają, że na razie nie wiadomo, czy to przyczyna, czy raczej skutek choroby.
      Zespół Davida Koslickiego wykonał analizę transkryptomu pełnej krwi 192 osób. W badanej grupie znajdowali się zarówno ludzie zdrowi, jak i pacjenci ze schizofrenią, zaburzeniem afektywnym dwubiegunowym, a także stwardnieniem zanikowym bocznym.
      Amerykanie wykryli we krwi RNA bakterii i archeonów, przy czym we krwi schizofreników zestaw ten był większy niż u pozostałych trzech grup.
      Coraz więcej wiadomo o roli odgrywanej przez mikrobiom w ludzkim zdrowiu i chorobie. [...] To badanie pokazuje, że mikrobiom krwi przypomina mikroorganizmy z jamy ustnej i przewodu pokarmowego. Wydaje się [więc], że mamy do czynienia z pewną przepuszczalnością [...].
      Naukowcy odkryli, że w próbkach krwi osób ze schizofrenią częściej występują 2 typy bakterii: Planctomycetes i Thermotogae. Stwierdzili także, że we krwi chorych jest mniej limfocytów pamięci immunologicznej CD8+. To może sugerować mechanizm, który odpowiada za zwiększoną różnorodność mikrobiologiczną krwi. [...] Interesujące, że zaburzenie afektywne dwubiegunowe, które jest genetycznie i klinicznie skorelowane ze schizofrenią, nie cechowało się podobną zwiększoną różnorodnością mikrobiologiczną.
      Koslicki dodaje, że sekwencjonowanie RNA nie pozwala na wykrycie organizmów żyjących we krwi (potwierdza się tylko to, że występuje tu ich materiał genetyczny; mógł się więc przedostać z innych części organizmu).

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...